Reklama

Edukacja

Źródłem rozwoju człowieka powinna być wewnętrzna potrzeba dojrzałości

„To nie rywalizacja wyrastająca z przerostu ambicji, z chęci panowania winna być źródłem rozwoju człowieka, ale wewnętrzna potrzeba stania się kimś lepszym, dojrzalszym” – mówił abp Stanisław Gądecki podczas Mszy św. inaugurującej nowy rok szkolny.

[ TEMATY ]

szkoła

abp Stanisław Gądecki

edukacja

BP KEP

Abp Stansław Gądecki

W kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej, usytuowanym naprzeciwko Katolickiej Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki i Publicznego Liceum Ogólnokształcącego KSW im. bł. Natalii Tułasiewicz w Poznaniu, zgromadzili się nauczyciele, uczniowie obu placówek oraz ich rodzice.

Podczas Eucharystii metropolita poznański poświęcił nowe sztandary dla obu placówek. Na sztandarze liceum, na granatowym tle widnieje napis „Życie czyń modlitwą, modlitwę czyń życiem”.

Życiowa dewiza św. Stanisława Kostki „Ad maiora natus sum” oraz zarys jego postaci widnieją na sztandarze szkoły podstawowej.

Reklama

W homilii przewodniczący KEP zwrócił uwagę na symbolikę czterech rogów sztandaru, reprezentujących cztery fundamentalne zasady nauczyciela i ucznia, czyli cztery zasady cywilizacji miłości.

„To prymat być nad mieć, prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością, prymat dialogu nad walką i prymat etyki nad techniką” – zaznaczył abp Gądecki.

Metropolita poznański podkreślił, że te zasady czynią z ludzi społeczność kierującą się zasadami cywilizacji miłości.

Reklama

Przewodniczący KEP przypomniał, że człowiek zachowuje pierwszeństwo nad rzeczą ze względu na swoją rozumność i wolność.

Wskazał, że miłosierdzie powinno stać się nieodzownym czynnikiem kształtującym wzajemne relacje według poszanowania tego co ludzkie. Abp Gądecki zauważył, że miłość miłosierna jest nieodzowna w rodzinie, w wychowaniu i w duszpasterstwie.

Przewodniczący KEP przekonywał, że gdy w szkole znika szlachetne współzawodnictwo, zaczyna się niezdrowa rywalizacja popychająca do walki.

Abp Gądecki zauważył, że technika i postęp techniczny zawierają w sobie wyraźną dwuznaczność, co może poprowadzić do szczęścia człowieka, ale też do jego zniewolenia, poniżenia.

„Człowiek spełnia się, staje się bardziej osobą jedynie przez działanie moralnie dobre. W ten sposób urzeczywistnia w pełni swoje człowieczeństwo” – stwierdził metropolita poznański.

Katolicka Szkoła Podstawowa im. św. Stanisława Kostki jest koedukacyjną szkołą publiczną (niepłatną), którą prowadzi archidiecezja poznańska.

21 września 2006 r. został podpisany akt założycielski szkoły – wówczas Publicznego Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki. Placówka rozpoczęła działalność 1 września 2007 r. Jej pierwszą siedzibą był budynek przy ul. Kanclerskiej 31 w Poznaniu.

W pierwszym roku istnienia szkoły w klasach I-III gimnazjum uczęszczało 64 uczniów, a kadrę stanowiło 16 pedagogów i 4 pracowników administracji i obsługi. Wraz ze wzrostem zainteresowania szkołą katolicką zwiększał się nabór uczniów, przybywało więc klas.

1 września 2017 r. gimnazjum zostało przekształcone w Katolicką Szkołę Podstawową im. św. Stanisława Kostki.

We wrześniu 2012 r., w wyniku współpracy szkoły z Katolickim Stowarzyszeniem Wychowawców utworzono pierwszą klasę Publicznego Liceum Ogólnokształcącego im. bł. Natalii Tułasiewicz.

Archidiecezja poznańska przez kilka lat prowadziła starania o odzyskanie budynku przy ul. Głogowskiej 92. Pierwotnie mieściła się w nim Szkoła Przygotowawcza, założona przez ks. dr. Czesława Piotrowskiego (1891-1963), wielkiego pedagoga, patrioty i społecznika.

Poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego miało miejsce w 1926 r., a otwarcie szkoły nastąpiło rok później. Ze szkoły przygotowawczej po latach ks. Piotrowski wykształcił męskie Gimnazjum im. Adama Mickiewicza i żeńskie Seminarium im. Juliusza Słowackiego.

Ks. Czesław Piotrowski wprowadził nowatorskie metody nauczania, oparte na współpracy grona nauczycielskiego i aktywnej postawie młodzieży. Kładł silny akcent na wszechstronny rozwój intelektualny, patriotyczny i religijny młodego człowieka. Dla realizacji tych założeń zatrudniał wyłącznie wybitnych profesorów, mających kształcić wzorowego obywatela.

Prowadzone przez ks. Piotrowskiego szkoły istniały do 1939 r., kiedy to ich działalność została zawieszona przez niemieckiego okupanta. W budynku mieściły się biura władz okupacyjnych.

Ks. Piotrowski lata okupacji niemieckiej spędził w Warszawie, gdzie organizował tajne nauczanie. Po powrocie w 1945 r., powierzono mu rewindykację oraz odbudowę zniszczonej Drukarni i Księgarni św. Wojciecha, a od 1947 r. już jako kanonikowi kapituły metropolitalnej, odbudowę katedry poznańskiej.

W dawnym budynku szkoły od 1945 r. mieściła się Milicja Obywatelska. W latach 1956-2014 roku przeniosło się tam liceum, które wkrótce zmieniło nazwę na VIII Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza.

Po odzyskaniu budynku przez archidiecezję w 2014 r., poddano go generalnemu remontowi, który zakończył się we wrześniu 2015 r. Do odnowionego gmachu wprowadziły się ponownie szkoły katolickie: Publiczne Gimnazjum Katolickie im. św. Stanisława Kostki oraz Publiczne Liceum Ogólnokształcące Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców im. bł. Natalii Tułasiewicz.

W wyremontowanym budynku mieści się obecnie 25 sal lekcyjnych. Uczniowie szkoły katolickiej mają do dyspozycji dwie sale gimnastyczne, siłownię oraz boisko szkolne. Ponadto do szkoły powróciła kaplica.

Szkoła oferuje różnego rodzaju zajęcia pozalekcyjne, m.in. kółka chemiczne, biologiczne, fizyczne. Uczniowie mogą muzykować w szkolnym zespole, uczestniczyć w lekcjach muzealnych, wycieczkach oraz przygotować projekty edukacyjne i angażować się w liczne dzieła charytatywne.

W rozpoczynającym się roku szkolnym w 15 klasach szkoły podstawowej rozpocznie naukę ponad 360 dzieci.

W trzyletnim cyklu liceum naukę rozpocznie 180 uczniów w sześciu klasach i 60 uczniów w dwóch klasy pierwszych w cyklu czteroletnim liceum.

2019-09-02 21:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

CKE: wstępna informacja o wynikach egzaminu ósmoklasisty

2020-07-31 12:16

[ TEMATY ]

edukacja

Adobe Stock

Uczniowie VIII klas szkół podstawowych, którzy w czerwcu przystąpili do obowiązkowego egzaminu ósmoklasisty, za rozwiązanie zadań z języka polskiego uzyskali średnio 59 proc. punktów możliwych do otrzymania, a z matematyki – 46 proc. – podała w piątek Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Ósmoklasiści musieli przystąpić także do pisemnego egzaminu z języka obcego.

Średni wynik uzyskany przez ósmoklasistów z egzaminu z angielskiego (najczęściej wybieranego języka obcego) to 54 proc. punktów, z niemieckiego – 45 proc., z rosyjskiego – 48 proc., z francuskiego – 72 proc., z hiszpańskiego – 66 proc. i z włoskiego – 57 proc.

Wstępną informację o wynikach osiągniętych na egzaminie ósmoklasisty – Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikowała w piątek na swojej stronie internetowej. W piątek swoje indywidualne wyniki poznają też absolwenci klas VIII szkół podstawowych i otrzymają zaświadczenia o wynikach. Sposób przekazania zaświadczenia określi dyrektor szkoły, którą dany absolwent ukończył.

Przystąpienie do egzaminu ósmoklasisty jest warunkiem ukończenia szkoły podstawowej, a jego wynik jest brany pod uwagę przy rekrutacji do szkół ponadpodstawowych.

W tym roku ze względu na epidemię egzamin ósmoklasisty nie został przeprowadzony pierwotnym terminie w kwietniu, lecz przesunięto go na czerwiec. Na początku lipca przeprowadzono sesję dodatkową. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Wiara na medal

2020-07-21 12:05

Niedziela Ogólnopolska 30/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

sport

świadectwo

świadectwo wiary

www.mt1033.pl

Robert Lewandowski: jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa

Wielu polskich sportowców publicznie przyznaje się do wiary. W czasach, gdy w przestrzeni publicznej słyszymy najczęściej wyznania osób odrzucających Boga, postawa naszych zawodników jest bardzo budująca.

Pan Jezus jest u mnie na pierwszym miejscu (...). Wiary uczyłem się najpierw w domu – od dziadka i taty. Dzisiaj jest ona czymś zupełnie naturalnym. Pan Bóg był i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym – powiedział Bartosz Zmarzlik, mistrz świata na żużlu w sezonie 2019 i polski sportowiec 2019 roku, gdy dołączył do akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Podczas gali, w czasie której odebrał statuetkę dla najlepszego sportowca, ujął wszystkich ogromną skromnością i pokorą. Trener polskiej kadry żartuje, że jest on taki grzeczny, ponieważ codziennie chodzi do kościoła. Żużlowiec doprecyzowuje: – Do kościoła chodzę w każdą niedzielę. To nie jest dla mnie żadna ujma ani utrudnienie. To bardzo mi pomaga. Kiedyś spodobały mi się słowa, które powiedział Kamil Stoch: „Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Staram się to wdrażać w życie.

Stoch pięknym świadectwem wiary dzieli się już od lat. Wielokrotnie publicznie dziękował Bogu za swoje różne osiągnięcia, np. po zdobyciu złotych medali olimpijskich, medali mistrzostw świata, a także po innych sukcesach. O tym, jak ważną rolę w jego życiu odgrywa Bóg, opowiadał w wielu wywiadach oraz pokazywał, wspierając różne inicjatywy katolickie, m.in. w 2017 r. zachęcał do udziału w „Różańcu do granic”. – Wiara jest dla mnie fundamentem życia, fundamentem bycia. Stale, w każdym momencie, odczuwam obecność Boga i Jego wsparcie. Bez wiary trudno byłoby mi cokolwiek osiągnąć – deklaruje.

Obaj sportowcy każdy swój start powierzają Bogu. Przed każdym wyjazdem na tor lub wejściem na skocznię wykonują znak krzyża. – To mnie uspokaja i dodaje mi siły. Uświadamiam sobie, że nie jestem sam, że Bóg jest przy mnie i na pewno będzie nade mną czuwał – tłumaczy skoczek.

Zmarzlik i Stoch nie są bynajmniej jedynymi sportowcami, którzy mają odwagę przyznawać się do Boga. Tak postępuje prawie cała dziesiątka najlepszych sportowców 2019 r.!

Cotygodniowa ewangelizacja

W minionym sezonie zimowym dość regularnie powtarzał się następujący obraz: Dawid Kubacki żegna się przed skokiem, po czym frunie po kolejne miejsce na podium. To piękne świadectwo dla milionów Polaków, którzy zasiadają przed ekranami telewizorów. Znak krzyża, który zawsze czyni nasz zawodnik, nie wszystkim się jednak podoba. Dwa lata temu Wojciech Kuczok w felietonie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że obraża on jego „uczucia ateistyczne”, i kpił, że nie wróży Dawidowi pozytywnych efektów współpracy z psychologiem, „dopóki to nerwowe «Wymię ojca» będzie poprzedzało każdy dojazd do progu”. Skoczek wówczas odpowiedział: „Wiara w moim życiu jest bardzo ważna. Żegnam się przed skokiem, bo to jest symbol wiary, z którym się identyfikuję. Znak krzyża pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Dzięki temu czuję, że mam na skoczni dodatkowe wsparcie. Ze spokojem podchodzę do pewnych rzeczy, mając świadomość, że mam wsparcie z góry”. Znaku krzyża przed każdym skokiem robić nie przestał. A od tamtego czasu sięgnął po mistrzostwo świata, wygrał Turniej Czterech Skoczni i zaczął kolekcjonować kolejne miejsca na podium w zawodach Pucharu Świata.

Znak, który nie jest na pokaz

Znak krzyża przed startem czynią też inni nasi sportowcy. Marcin Lewandowski, brązowy medalista mistrzostw świata 2019 r. w biegu na 1500 m, przyznaje: – Gest ten wyniosłem z młodości i gry w piłkę: przed wejściem na boisko dotykałem murawy i się żegnałem. Teraz tak samo jest na tartanie. Nie robię tego na pokaz. Modlę się codziennie. Lewandowski podkreśla, że wiara w Boga jest dla niego bardzo ważna: – Moje całe życie to rodzina. Ona, obok wiary w Pana Boga, daje mi siłę (...). Bóg i rodzina to dla mnie najważniejsze wartości. Za nimi jest bieganie.

Wymodlone dziecko

Wilfredo Leon, jeden z najlepszych siatkarzy świata, który dołączył do naszej reprezentacji w minionym roku, przyznał po udanych kwalifikacjach olimpijskich, że modlił się w ich kluczowym momencie. – Pan Bóg chyba trochę pomógł – stwierdził. To, że wiara dla Leona jest bardzo ważna, na pewno w dużej mierze wynika z jego osobistego doświadczenia – żyje dzięki modlitwie rodziców. – Lekarze bardzo długo mówili mojej mamie, że jest bezpłodna i nie może mieć dzieci. Rodzice bardzo długo starali się o dziecko. Pragnęli potomka, mama zaczęła więcej chodzić do kościoła. Prosiła Boga o dobrą nowinę. I nagle stał się cud – zaszła w ciążę! Można więc powiedzieć, że byłem wymodlonym dzieckiem, darem od Boga dla moich rodziców – wyznał w jednym z wywiadów.

Z Kościołem za pan brat

Nasz znakomity piłkarz Robert Lewandowski do akcji „Nie wstydzę się Jezusa” dołączył już w 2012 r. – Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg na pewno cały czas nade mną czuwa. Wiara pomaga mi na boisku, ale też poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów – powiedział wówczas w nagraniu.

Medalista mistrzostw świata w skoku o tyczce Piotr Lisek przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia przyznał, że święta są dla niego bardzo ważne ze względów religijnych: – Z Kościołem jesteśmy za pan brat. Kolędujemy, idziemy na Pasterkę. Jest chwila wyciszenia, refleksji. Biegaczka Justyna Święty-Ersetic podczas spotkania z kibicami w Raciborzu podzieliła się tym, że w czasie mistrzostw świata w Ad-Dausze w ub.r., zanim zdobyła z koleżankami brązowy medal w sztafecie 4 × 400 m, przechodziła kryzys i wzywała Boga na ratunek. I On pomógł. Z kolei koszykarz Mateusz Ponitka zapewniał jakiś czas temu, że codziennie dziękuje Bogu za to, iż tak potoczyła się jego kariera sportowa.

Najważniejsze wartości

O Bogu i wierze publicznie mówią także inne nasze gwiazdy sportu. – Wierzę w Boga, kocham Go, jestem Mu oddana. Wierzę, że moje istnienie ma sens i nie skończy się śmiercią fizyczną. W moim życiu było wiele sytuacji, w których szczególnie odczuwałam obecność Boga i w wielu przypadkach wiedziałam, że mi pomógł – wyznała kilka lat temu Anita Włodarczyk, nasza najbardziej utytułowana sportsmenka ostatnich lat, która w czołowej dziesiątce sportowców 2019 r. nie znalazła się tylko przez kontuzję.

Pięknym świadectwem niezłomnej wiary, wyrażanej nie tylko przez słowa, lecz także przez konkretną postawę, dzieli się w ostatnich miesiącach medalistka olimpijska i mistrzyni świata w windsurfingu Zofia Klepacka. Gdy w marcu wyraziła swój sprzeciw wobec warszawskiej Karty LGBT+, spotkała ją lawina hejtu. Zawodniczka się tym jednak nie zraziła i jeszcze wyraźniej zaczęła się sprzeciwiać seksualizacji dzieci. Ponadto często zamieszcza ewangelizujące posty w mediach społecznościowych oraz upomina się o prawo do życia dla wszystkich nienarodzonych dzieci. Niemal na każdym kroku podkreśla, że najważniejsze dla niej wartości to Bóg, Honor i Ojczyzna.

CZYTAJ DALEJ

W środę przypada maksimum "spadających gwiazd" z roju Perseidów

2020-08-10 07:28

W środę przypadnie maksimum "spadających gwiazd" z roju Perseidów. Obserwacjom nieba powinna sprzyjać aura - na środową noc oraz noce poprzedzające dla terenów Polski prognozowane jest jedynie niewielkie zachmurzenie.

Meteory z roju Perseidów, potoczne zwane spadającymi gwiazdami, są aktywne od 17 lipca do 24 sierpnia. Maksimum przypada w tym roku 12 sierpnia. Dni wokół maksimum to tradycyjnie okres organizowania różnych pikników astronomicznych i pokazów nieba, zwanych „nocami spadających gwiazd”. Są one organizowane w różnych miejscach w Polsce i najlepiej sprawdzić w swojej okolicy lub w miejscu, gdzie jesteśmy na wakacjach, czy jakaś instytucja, organizacja lub grupa miłośników astronomii nie organizuje tego typu atrakcji.

Do zobaczenia meteorów na niebie nie potrzeba teleskopów, ani lornetek, więc nawet w przypadku braku zorganizowanej imprezy, można podziwiać te zjawiska właściwie z dowolnego miejsca, byle niezbyt rozświetlonego światłami (nie stójmy pod lampą, a w mieście znajdźmy nieco mniej rozświetlony rejon).

Jak obserwować meteory? Są one widoczne w zasadzie na całym niebie i zdarzają się przez cały rok. Wiele z nich ma wspólne pochodzenie, a na niebie wydają się wtedy wybiegać z jednego punktu. Punkt ten nazywany jest radiantem, a takie „wspólne” meteory – rojem meteorów. W ciągu roku aktywnych jest wiele rojów meteorów, o różnej intensywności. Roje nazywane są od gwiazdozbiorów, w których znajduje się ich radiant. Do najintensywniejszych zaliczają się właśnie Perseidy, najlepiej widoczne tuż przed połową sierpnia. W maksimum mogą osiągać nawet 100 zjawisk na godzinę.

Jeśli chcemy zobaczyć jak najwięcej spadających gwiazd, wybierzmy pogodny wieczór (gdy zachmurzenie jest duże, nie zobaczymy meteorów), znajdźmy miejsce możliwie najdalej od źródeł światła (np. od lamp ulicznych), przyzwyczajmy oczy do ciemności (każde światło psuje akomodację oka do ciemności, w tym świecący ekran smartfona, najmniej przeszkadza światło czerwone), wybierzmy odpowiednią pozycję do obserwacji (najwięcej zobaczymy z pozycji leżącej lub półleżącej, więc przyda się np. koc, leżak), starajmy się objąć wzrokiem jak największy obszar nieba (radiant roju jest w gwiazdozbiorze Perseusza, ale patrzmy na obszar dookoła niego, a nie na samego Perseusza; Perseusz jest widoczny teraz wieczorami nad północno-wschodnim horyzontem).

W obserwacjach może trochę przeszkadzać Księżyc, szczególnie, gdy jest blisko pełni, ale na przykład 12 sierpnia będzie już zbliżał się do nowiu i wzejdzie dopiero po północy.

Rój Perseidów znany jest od starożytności. Ma związek z kometą 109P/Swift-Tuttle. Perseidy są szybkimi, białymi meteorami i po przelocie mogą chwilę pozostawiać ślady na niebie. Pojawiają się grupami po 6-15 w ciągu kilku minut. W okresie aktywności Perseidów, równocześnie widać też kilka innych rojów meteorów, które oferują jednak dużo mniej zjawisk w ciągu godziny.

Zjawisko meteoru powstaje, gdy w atmosferę ziemską wpada kosmiczny okruch (meteoroid). Widzimy świecący ślad od ulatniających się z powierzchni meteoroidu gazów i rozgrzanego gazu wzdłuż jego trasy przelotu. Jeśli meteor jest niezwykle jasny (jaśniejszy od Wenus), wtedy nazywany jest bolidem. Zdecydowana większość kosmicznych skał spala się całkowicie w atmosferze, ale jeśli obiekt był na tyle duży, że przetrwał lot przez atmosferę, wtedy uderza w powierzchnię Ziemi jako meteoryt.

W Polsce działa projekt o nazwie Polska Sieć Bolidowa, realizowany do 2004 roku przez Pracownię Komet i Meteorów (PKiM) oraz Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie (CAMK PAN). Jej zadaniem jest rejestracja meteorów nad terytorium naszego kraju i wyznaczanie ich trajektorii w atmosferze, a także potencjalnych miejsc upadku meteorytów. Sieć składa się z kilkudziesięciu stacji na całym terenie Polski, wyposażonych w kamery z obiektywami szerokokątnymi.

Polując na spadające gwiazdy, można przy okazji podziwiać jasne planety. Wieczorem nad południowym horyzontem świecą Jowisz i Saturn, wchodzi też Mars. Z kolei w drugiej części nocy zobaczymy bardzo jasną Wenus (po wschodniej stronie nieba). Jeśli dysponujemy teleskopem, albo uda nam się skorzystać z tego przyrządu podczas pikniku astronomicznego – można zobaczyć tarcze tych planet, wraz z niektórymi szczegółami, takimi jak pierścienie Saturna, czy pasy na Jowiszu.(PAP)

cza/ agt/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję