Reklama

Kościół

Jasna Góra: 30 tys. rolników dziękowało za plony

Z udziałem 30 tysięcy rolników na Jasnej Górze odbyło się ogólnopolskie święto dziękczynienia za plony. Tegoroczne dożynki w 80. rocznicę wybuchu wojny były też okazją do przypomnienia o tych, którzy bronili i żywili, o patriotycznej postawie chłopów i tragizmie wsi polskiej w latach okupacji. Bp Wiesław Mering zaapelował o obronę wiary i tego dziedzictwa, któremu na imię Polska.

[ TEMATY ]

dożynki

Krzysztof Świertok/BPJG

Zobacz także: „Chłopom polskim: Szczęść Boże!”. Homilia bp. Meringa

Kaznodzieja podkreślił, że polska ziemia domaga się "oczyszczenia z różnych chwastów, m.in. agresji, nienawiści, kłamstwa, trolli, których życie oparte jest na sprzeciwianiu się Bożym prawom; którzy usiłują wmówić, że człowiekowi zależy tylko na chlebie, rozrywce i posiadaniu".

Zauważył, że to oczyszczenie może się dokonać tylko przez podjęcie odważnej pracy nad odnową moralną kraju. - Tylko mężnym przeciwstawieniem się, odwagą, świadectwem umiłowania całego tego dziedzictwa, które ma na imię Polska możemy obronić wiarę ojców, to jest nasze dzisiejsze Westerplatte, na którym nie godzi się bawić i radośnie pląsać - mówił ordynariusz włocławski.

TV Niedziela

Bp Wiesław Mering

Zauważył, że „trzeba odwagi, by przystąpić do pracy nad odnową moralną naszego kraju”. - Ona jest trudna mimo technologicznych sukcesów, stajemy się karłami moralnymi przy prawdziwych osiągnięciach techniczno-naukowych – zaznaczał. Kaznodzieja wyjaśniał, że „to trudna praca, bo ona dokonuje się w sercu, ale nie podjęcie jej oznaczałoby, że wiarę traktujemy obojętnie”. Bp Mering przypominał, że „od początku chrześcijaństwa w naszej Ojczyźnie to właśnie wieś była matecznikiem wiary”. - Świątynie parafialne do dzisiaj są ozdobą większości naszych wiosek, naszych miasteczek, a wierni ze swojego niedostatku potrafili utrzymywać w porządku Dom Boży, traktując go jako dumę i fundament swojej tożsamości, swojej małej Ojczyzny, która integrując i łącząc mieszkańców wytwarza wspólnotę wielkiej narodowej polskiej Ojczyzny – mówił kaznodzieja. Podkreślał, że „tak toczyła się nasza historia, że to, co katolickie zawsze broniło, umacniało i ożywiało to, co najbardziej nasze, co polskie”.

Reklama

Prezydent RP Andrzej Duda, który od kilku lat przyjeżdżał na święto rolników na Jasną Górę, w tym roku ze względu na główne obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej przesłał okolicznościowy list do uczestników Jasnogórskich Dożynek. List odczytała Halina Szymańska, szef kancelarii Prezydenta RP.

Andrzej Duda podkreślił, że „dziś skłaniamy także głowy przed zasługami polskiej wsi dla naszej wolności, wsi, która od wieków była ostoją patriotyzmu”. - Pokolenia chłopów walczyły o wolność w czasie powstań narodowych, w czasie wojny bolszewickiej, na frontach I i II wojny światowej, wielu zginęło w pacyfikacjach, wielu zostało wywiezionych do sowieckich łagrów i na przymusowe roboty do Niemiec. Pamiętamy również odwagę rolników, którzy w latach powojennych potrafili skutecznie przeciwstawić się przymusowej kolektywizacji, a następnie upomnieć się o swoje prawa podczas strajków rolniczych, w 1980 i 1981 r. To również im zawdzięczamy wolną Polskę – napisał m.in. prezydent RP.

Podziękował też „wszystkim polskim rolnikom za trud, jaki wkładają w budowanie polskiej gospodarki”. - Dziękuję za Państwa pracowitość, przedsiębiorczość, społeczne zaangażowanie, za tworzenie nowoczesnej, solidarnej, sprawiedliwej Polski – podkreślił polski prezydent.

Reklama

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski także mówił o wielkim wkładzie polskich chłopów w obronę naszej Ojczyzny, również w czasie II wojny światowej.

- W czasie II wojny to przecież rolnicy zasilali oddziały partyzanckie różnych formacji politycznych, przecież żaden oddział partyzancki nie przetrwałby kilku tygodni, gdyby nie pomoc polskiej wsi, gdyby nie żywienie, leczenie, chronienie, informowanie o ruchach przeciwnika. To polscy rolnicy, chłopscy synowie walczyli w niepodległościowym, antykomunistycznym podziemiu powojennym w oddziałach żołnierzy niezłomnych, to chłopi ponosili ciężary i upokorzenia za komuny i kolektywizacji przymusowej, i dostaw i ograbiania wsi z zasobów. Tak, mamy za co polskiej wsi dziękować!” - akcentował min. Ardanowski.

Minister rolnictwa zauważył, że w Polsce ok. 30 proc. żywności marnuje się i wzywał, by „każdy z nas uderzył się w piersi i zastanowił czy kupuje tyle, ile trzeba”.

- W Polsce marnuje się ok. 30 proc. żywności - to jest grzech, to jest też głupota, żeby marnować pracę ludzi, żeby marnować to, czego w żaden inny przemysłowy sposób się nie wytworzy. I tu każdy z nas powinien się uderzyć w pierś, czy kupuje tyle, ile trzeba, czy chroni żywność, czy wie, jakim wysiłkiem jej zdobycie zostało okupione – mówił minister.

Witając rolników przeor Jasnej Góry zauważył, że „z wielkim szacunkiem spoglądamy na ich spracowane dłonie i radujemy się zebranymi przez was darami Nieba. Gratulujemy wam pięknych plonów, mimo zmagań i wielkich trudności pogodowych. Myślimy z wdzięcznością o waszej pracy na roli, ale też wypowiadamy wdzięczność za waszą miłość do Boga, za zawierzenie Maryi, za patriotyczną postawę miłości wobec tej ziemi, która jest naszą Matką”.

Rolnicy tradycyjnie przybyli z dożynkowymi wieńcami. Podkreślali, że choć ze względu na suszę był to trudny rok, to jednak zawsze jest za co dziękować.

- Przywozimy nasze tradycje, wieńce, kłosy zboża, bochny chleba. Ten rok dla wszystkich rolników jest ciężki, brak deszczu, dużo słońca, aż za dużo, plony są znacznie mniejsze, ale trzeba dziękować za to, co jest i za to, co udało się posprzątać – powiedział Józef Nawrocki, tegoroczny starosta dożynek z parafii Kramsk w diecezji włocławskiej. Towarzyszyła mu żona, pięcioro dzieci i wnuki.

Tradycyjnie starostowie na ręce władz państwowych i kościelnych przekazali bochenki chleba, symbolicznie dzieląc się ze wszystkimi Polakami owocami swej pracy.

Od rana na placu przed Szczytem trwały wspólne modlitwy z udziałem Orkiestr i Zespołów Śpiewaczych.

Wczoraj rolnicy zgromadzili się w jasnogórskiej bazylice na wieczornej Mszy św. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Grzegorz Olszowski, biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej.

Mszę św. koncelebrowali bp Edward Białogłowski, biskup pomocniczy diecezji rzeszowskiej, delegat KEP ds. duszpasterstwa rolników oraz ks. prał. Stanisław Sojka, krajowy duszpasterz rolników.

W ramach dożynek w przededniu 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w bazylice odbył się uroczysty koncert „Z Moniuszką po polskich ziemiach” w wykonaniu Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. - Obecnie w Polsce przeżywamy Rok Stanisława Moniuszki. On tworzył w okresie zaborów. Jego dzieła miały w tamtym czasie strzec tego, co polskie – przypomniał dyrektor „Mazowsza” Jacek Boniecki. Wśród pieśni Stanisława Moniuszki, które zaprezentowano w czasie koncertu, znalazł się także utwór opowiadający o tęsknocie za krajem „Znasz li ten kraj” oraz „Trzecia Litania Ostrobramska”.

Po Apelu Jasnogórskim na Wałach odprawione zostało nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Po nim wierni udali się do Kaplicy Matki Bożej na nocne czuwanie.

W pierwszym dniu Jasnogórskich Dożynek w alejach NMP w Częstochowie otwarto 28. Krajową Wystawę Rolniczą. Zainaugurowano także konferencję "Polityka Rolna RP", która odbyła się w Sali Papieskiej na Jasnej Górze.

2019-09-01 16:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pszczelarskie dożynki

Niedziela bielsko-żywiecka 40/2019, str. 3

[ TEMATY ]

dożynki

PB

Nowy sztandar pszczelarzy został poświęcony

– Przychodzimy dziś z dziękczynieniem za pszczoły, pszczelarzy, przesłanie, jakie przekazują pszczoły, gdy na nie patrzymy, i za owoce ich pracy – powiedział bp Edward Białogłowski podczas 37. Ogólnopolskich Dni Pszczelarza w Bielsku-Białej

Msza św. celebrowana przez bp. Romana Pindla i bp. Edwarda Białogłowskiego w stolicy Podbeskidzia była religijnym akcentem pszczelarskiego dziękczynienia za plony. W modlitwie uczestniczyli przedstawiciele branży pszczelarskiej, delegaci i związkowcy struktur Polskiego Związku Pszczelarskiego, samorządowcy i politycy. Razem z duchownymi modlił się także bp diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego Adrian Korczago.

W kazaniu duszpasterz rolników i pszczelarzy podkreślił znaczenie pszczół w gospodarce człowieka. – Dziękujemy Panu Bogu za pszczele rodziny, bo one nas także pouczają. Przede wszystkim są mistrzami organizowania życia rodzinnego. Pszczoły żyją w rodzinie. Podziwiać trzeba, jak bardzo zorganizowanymi są pszczele rodziny. Jak bardzo są zdyscyplinowane, jak niezmiernie są pracowite, jak dbają o czystość swojego mieszkania, o jego klimat. Dziękujmy za te dary, które Bóg zsyła przez życie i pracę tych stworzeń – mówił bp Białogłowski. Hierarcha podziękował pszczelarzom troszczącym się o pasieki i tym, którzy dbają o sady i pola służące pszczołom.

Podczas liturgii bp Roman Pindel poświęcił sztandar Beskidzkiego Związku Pszczelarzy „Bartnik”. Na koniec pobłogosławił zebranych u podnóża Dębowca wiernych relikwiami św. Ambrożego, patrona pszczelarzy. Celebrację upiększył swoim śpiewem Zespół Pieśni i Tańca „Andrychów”.

37. Dni Pszczelarza odbyły się w dniach 20-22 września w Bielsku-Białej. Organizatorem spotkania był Beskidzki Związek Pszczelarzy „Bartnik”. W wydarzeniu wzięli udział pszczelarze z Polski, Niemiec, Rosji, Litwy, Białorusi, Ukrainy, Słowacji, Czech.

– Nasze spotkanie to pszczelarskie dożynki. To radość ze spotkania naszej wspólnoty pszczelarzy, producentów sprzętu, przetwórców, apiterapeutów i samorządowców. W radości uczestniczą nasi przyjaciele z państw ościennych. Pszczelarską wspólnotę łączy nie tylko miłość do pszczół, lecz także troska o kolegów i przyjaciół z branży – powiedzieli organizatorzy spotkania. Beskidzki oddział związku zrzesza 1 436 pszczelarzy, w 37 kołach pszczelarskich. Jego członkowie działają na terenie powiatów: Bielsko-Biała, Cieszyn, Żywiec oraz częściowo na terenie powiatów: Oświęcim, Andrychów, Wadowice, Sucha Beskidzka i Pszczyna. Opiekują się 26 400 rodzinami pszczelimi.

CZYTAJ DALEJ

Zielone Świątki, tatarak w kątki!

Po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy przez długie wieki w sposób najbardziej uroczysty świętowano właśnie Zesłanie Ducha Świętego. Jest to jedno z najstarszych świąt Kościoła wprowadzone już w II w. To Duch Święty napełnił mocą i żywą wiarą Apostołów tak, by na całym świecie mogli głosić prawdy wiary Chrystusowej.
W początkach chrześcijaństwa święto nosiło nazwę pentekoste - pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, tradycje zielonoświątkowe łączą się jeszcze z elementami obyczajów pogańskich, szczególnie z tymi, które wiązały się ściśle ze świętem rolników i pasterzy. Obfitowały one w pieśni, modlitwy, procesje błagalne wśród pól o dobry urodzaj. W narożnikach pól zatykano gałązki zieleni, by chronić od gradobicia.
Różne regiony Polski dopracowały się nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyła radość z tej najpiękniejszej pory roku. Domy i obejścia musiały być udekorowane kaskadami zieloności, wśród której pierwsze miejsce zajmowały brzezina, jodła, klon i tatarak. Gałęzie zatykano za obrazy i belki, układano je na sprzętach i pułapach, a podłogę wysypywano rześko pachnącym tatarakiem.
„Musiało być wszędzie zielono: w oknach, ścianach, płotach - musiało się mienić świeżym liściem (...). W okolicach Pińczowa na ten dzień mieszkańcy wsi rozrzucają tatarak po podłodze w izbach i przed sieniami, a ponadto majętniejsi włościanie pieką na te święta placek z twarogiem, powszechnie tu nazywany kołaczem” (W. Siarkowski, Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Pińczowa, reprint Kielce 2000, s. 25).
Zieleń była od czasów pogańskich łączona z tymi dniami. Zielone wieńce zdobiły głowy dziewcząt, a wieńce z liści brzozy, dębu i klonu zakładano nawet na szyje koni i rogi bydła, zaś wianuszki z polnych kwiatów opasywały szyje gęsi i kaczek. Wybór liści nie był przypadkowy; delikatna brzoza miała wzbudzać miłość i sympatię, dąb zapewniał przyjaźń i długie życie, a klon - zdrowie. Wierzono, że cechy te przechodzą z liści na zwierzęta.
Zielonym Świętom towarzyszyły zabawy ludowe, m.in. gonitwy czy wdrapywanie się na wysoki słup zwany majem (np. w okolicach Bliżyna), chodzenie po domach z „gaikiem” i zbieranie datków. Nie brakowało wówczas zabaw o charakterze matrymonialnym. Zdaniem przede wszystkim Oskara Kolberga, jak i innych etnografów, zwyczaje tego święta trzeba łączyć z tradycją sobótkową. W naszym regionie była ona szczególnie związana z Łysicą i okolicami Świętego Krzyża, gdzie świętowano według wręcz pradawnego schematu pogańskiego, a ponadto łączono to z organizacją w tych dniach jarmarku.
Jeszcze w średniowieczu Kościół zwalczał te zabawy jako uporczywe pozostałości pogańskie, pozwalając tylko na „majenie obejść zielenią, jako otwieranie zielonych bram dla Ducha Świętego, aby zechciał nawiedzić domy dla oświecenia serc i umysłów mieszkańców” (H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat Książki, Warszawa 2003, s. 258). W 1468 r. król Kazimierz Jagiellończyk zakazał urządzania w tych dniach zgromadzeń na Łysej Górze. Z powodu „niezliczonych, gorszących wypadków” Kościół zabraniał także surowo obrzędów na Łyśćcu, ale zebrania przeniosły się wówczas na Górę Witosławską - prawdopodobnie dawne pogańskie miejsce kultowe w Paśmie Jeleniowskim.
Zwyczaj ogni sobótkowych w drugi dzień Zielonych Świąt do niedawna bywał praktykowany w niektórych rejonach. Tak oto Władysław Anczyc pisał przed laty o sobótkach:
„Rzecz szczególna, że gdy w innych stronach Polski obrzęd ten od wieków odbywa się w wigilię św. Jana, w Krakowskiem palą sobótki w dzień Zielonych Świątek. Wieczorem od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórz Chełmskich aż po mogiłę Wandy, cały widnokrąg goreje tysiącami ognisk po wzgórkach, jak nieprzejrzane obozowisko wśród nocy. Przy każdym ognisku mnóstwo włościan otacza kręgiem palący się stos gałęzi i słomy, wciąż podsycany. W pośrodku bucha ciemnym płomieniem beczka smolna umyślnie na ten cel u smolarzy zakupiona. Dookoła stosu biegają chłopcy, często skaczący przez ogień, jakby przez kąpiel dla oczyszczenia grzechów...”.
Od 1931 r. Zielone Świątki stały się świętem ruchu ludowego, kiedy to stare tradycje zaczęto łączyć z wystąpieniami i wiecami ludowymi. W polskim kalendarzu Zielone Święta trwały dwa dni aż do r. 1957, kiedy to drugi dzień przestał być dniem wolnym

Charakterystyczną rośliną Zielonych Świątek jest balsamiczny tatarak, powszechnie używany od XVI w., gdyż wcześniej ta pospolita roślina, zarastająca bujnie brzegi stawów i strumieni, nie była znana.
Tatarak przywędrował z Azji. Przywieźli go do Pragi z Konstantynopola posłowie cesarscy przy tureckim dworze, skąd rozpowszechnił się po całej Europie Środkowej. Równie dobrze mógł przybyć do Polski z najazdami tatarskimi. Jednakże już w starożytności stosowany był do okadzania sprzętów i pomieszczeń. Dotąd Indianie Ameryki Północnej, gdy są zmęczeni, stosują proszek lub wywar z tataraku. Ludowe nazwy tej rośliny to: tatarczuk, tatarskie ziele, ajer, bluszcz, kalmus, łobzie, szuwar. Liście tataraku były używane jako podkładka do wypieku chleba, a jego kłącza - do pielęgnacji włosów. Bywa on także stosowany do wyrobu suchej konfitury z tataraku i kalmusówki bądź wykwintnych likierów, a także dodawany do mięs. Niestety, tego rodzaju tatarakowe tajniki kulinarne, pozostają raczej tajemnicą naszych prababek.

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję