Reklama

Świat

Biskupi australijscy: respektujemy wyrok w sprawie kard. Pella

Biskupi australijscy zapewnili, że będą respektować decyzję Sądu Najwyższego stanu Wiktoria o odrzuceniu apelacji kard. George'a Pella.

[ TEMATY ]

Australia

nadużycia seksualne

kard. Pell

Ks. Cezary Chwilczyński

„Kardynał Pell jest oczywiście rozczarowany dzisiejszą decyzją. Jednak jego zespół prawny dogłębnie przeanalizuje tę sprawę w celu ustalenia specjalnego odwołania do Sądu Najwyższego” - powiedziała rzeczniczka kardynała, Katrina Lee. Dodała, że kardynał podkreśla swoją niewinność. Wyraziła też wdzięczność wielu jego zwolennikom.

Przewodniczący episkopatu australijskiego, arcybiskup Mark Coleridge, podkreślił, że „wszyscy Australijczycy muszą być równi wobec prawa i trzeba zaakceptować ten wyrok.

Reklama

Arcybiskup Melbourne, Peter Comensoli zapewnił, że uszanuje tę decyzję. Wskazał też na „złożoność poszukiwania prawdy” w sprawie kardynała Pella i zapewnił, że swą myślą i modlitwami otacza człowieka, który wniósł sprawę do sądu.

Arcybiskup Sydney, Anthony Fisher zachęcił „wszystkich do zachowania spokoju i kultury”. Zapewnił, że jego archidiecezja podejmuje działania, pragnąc zapewnić, aby nie mogły mieć miejsca przestępstwa, do jakich dochodziło w przeszłości. „Niech środowisko kościelne będzie bezpieczne dla dzieci i osób podatnych na zagrożenia” – stwierdził metropolita Sydney.

2019-08-21 15:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uniewinniony

2020-05-05 14:32

Niedziela Ogólnopolska 19/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

kard. Pell

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Pell i jego zwolennicy uważają, że proces był częścią znacznie potężniejszej wojny kulturowej

W niewielkiej jednoosobowej celi spędzał 23 godziny na dobę. Wyszedł na wolność po ponad 400 dniach. I choć sąd oczyścił go z zarzutów, przeciwnicy kard. George’a Pella nie powiedzieli ostatniego słowa.

Sprawa kard. Pella, skazanego na karę więzienia za rzekome molestowanie seksualne nieletnich, doprowadziła do najpoważniejszego od lat podziału w australijskim narodzie. Okazało się, że aby pozbawić wolności niewinnego człowieka, wystarczą pełne sprzeczności zeznania jednej domniemanej ofiary. Rozeznaniu sytuacji nie pomagały podsycane przez media głównego nurtu uprzedzenia, które przez długie miesiące potęgowały antykatolickie nastroje i utrudniały drogę do prawdy.

Historia sprawy

Już od początku przebieg postępowania przeciwko kardynałowi był podejrzany. Zarzut molestowania seksualnego poprzedzony był bowiem trwającą przez kilka lat akcją poszukiwania osób, które mogłyby zaświadczyć przed sądem przeciwko duchownemu. Ten fakt jest bardzo zastanawiający, w australijskich realiach bowiem dochodzenie karne rozpoczyna się zwykle po otrzymaniu skargi. Tym razem było inaczej. W 2013 r. policja stanu Wiktoria utworzyła grupę zadaniową pod nazwą „Operation Tethering”, która miała badać sprawę kardynała jeszcze przed wpłynięciem jakiegokolwiek zawiadomienia o przestępstwie.

I tak w 2015 r. mężczyzna pod pseudonimem „J” zeznał, że 23 grudnia 1996 r. miał zostać wykorzystany seksualnie przez świeżo wyświęconego na arcybiskupa Melbourne ks. Pella. Do zdarzenia miało dojść w zakrystii katedry św. Patryka w Melbourne tuż po Mszy św. o godz. 11. Kapłan od początku nie przyznawał się do winy. Zarówno kard. Pell, jak i mistrz ceremonii liturgicznych mons. Charles Portelli, który mu towarzyszył, zeznali, że po Eucharystii wspólnie udali się na katedralne schody, gdzie żegnali opuszczających kościół wiernych. Zdaniem duchownych, dokonanie napaści w zakrystii, zresztą tego dnia pełnej ludzi, było niemożliwe. Od czasu złożenia tych oświadczeń policja miała rok i 8 miesięcy na zbadanie sprawy. Z jakichś powodów funkcjonariusze nigdy nie przesłuchali ministrantów i koncelebransów ani członków procesji, podczas której miało dojść do rzekomego przestępstwa. Wciąż pozostaje zagadką, dlaczego dyrektor prokuratury nie zabiegał o zeznania tych świadków.

Cel: kard. Pell

W międzyczasie w mediach rozpętała się ostra nagonka na kardynała. Na prowadzenie w tym niechlubnym wyścigu wysunęli się pracownicy publicznej telewizji i radia ABC, którzy budowali narrację wokół przypuszczeń. W medialnych przekazach sugerowali, że zakrystia – wbrew wszelkim kościelnym zwyczajom – po Mszy św. mogła pozostać pusta, więc kardynał musi być winny. Dziennikarka śledcza stacji Louise Milligan napisała nawet książkę pt. Cardinal. The Rise and Fall of George Pell (Kardynał. Wzlot i upadek George’a Pella), w której próbowała dowieść, że duchowny ma na sumieniu nadużycia seksualne.

W pierwszym wywiadzie od czasu uwolnienia kardynał tak skomentował działanie ABC: – Wierzę w wolność słowa, uznaję prawo do wypowiedzi tych, którzy mają inne zdanie, ale w przypadku państwowej stacji, która w tej sprawie przekazuje tylko jeden punkt widzenia, myślę, że jest to zdrada interesu państwowego. Dodał, że niepokoi go, iż tego typu instytucja jest współfinansowana z podatków katolików.

W trakcie całego procesu nietrudno było dostrzec, jak wiele doniesień medialnych dotyczących sprawy było niezgodnych z australijskim Kodeksem etyki dziennikarzy, który określa normy etyczne obowiązujące przedstawicieli mediów: m.in. uczciwe interpretowanie faktów, dążenie do dokładności i nieukrywanie dostępnych informacji. Po przeczytaniu nagłówków niektórych zagranicznych magazynów, jak np. Pedofil papieża? w amerykańskim New York Magazine, można stwierdzić, że dziennikarskie kodeksy łamane były na całym świecie. Podobną retorykę przyjęły pewne polskie tytuły, które nawet po oczyszczeniu kardynała z zarzutów wciąż wykrzywiały prawdę.

Trzy wyroki

Pomimo niedorzecznych okoliczności zarzucanego przestępstwa, zeznań świadków jednoznacznie dowodzących niewinności duchownego oraz głosów wsparcia cenionych obywateli – z byłymi premierami kraju na czele – w grudniu 2018 r. ława przysięgłych uznała kard. Pella za winnego. Trzy miesiące później sąd stanu Wiktoria skazał go na 6 lat więzienia i odesłał do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze. W sierpniu 2019 r. ten sam sąd odrzucił apelację i utrzymał wyrok w stosunku dwa do jednego, przy mocnym sprzeciwie sędziego Marka Weinberga, który po decyzji kolegów opublikował 200-stronicowe uzasadnienie, wskazujące, dlaczego do przestępstwa w ogóle nie mogło dojść. Ostatecznie, uwzględniając apelację i dokument Weinberga, 7 kwietnia 2020 r. Sąd Najwyższy Australii jednomyślnie oddalił wszystkie zarzuty. Kardynał wyszedł na wolność po 13 miesiącach więzienia.

Wojna kulturowa

Można przypuszczać, że hierarcha padł ofiarą międzyinstytucjonalnego pojedynku. On sam i jego zwolennicy uważają, że proces był częścią znacznie potężniejszej wojny kulturowej. Kardynał Pell w rozmowie ze Sky News podzielił się tezą, że właśnie ta batalia, a także potęgowane przez niektóre media antykatolickie nastroje mogły się przyczynić do podjęcia przez policję decyzji o postawieniu zarzutów – nawet przy braku wystarczających dowodów. Hierarcha powiedział, że m.in. jego tradycyjne poglądy dotyczące małżeństwa, płciowości i seksualności mogły się nie spodobać przedstawicielom instytucji, którym zależy na zdewaluowaniu roli Kościoła w życiu publicznym. – Systematycznie próbuje się usunąć judeochrześcijańskie podstawy prawne odnoszące się do małżeństwa, życia, płci i seksualności (...) i myślę, że stałem się jej (tej wojny – przyp. red.) częścią – zaznaczył.

To nie koniec

W rozmowie ze Sky News kard. Pell przyznał, że „nie byłby zaskoczony”, gdyby wiktoriańska policja kontynuowała próby oskarżenia go. Na potwierdzenie tych słów nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilka dni po tym, jak duchowny opuścił zakład karny, funkcjonariusze policji poinformowali opinię publiczną, że rozpoczęli śledztwo w sprawie przemocy wobec dzieci, której kard. Pell miał się rzekomo dopuścić w latach 70. ubiegłego wieku, gdy pracował jako ksiądz na parafii. Kardynał Pell już raz doszedł do paradoksu chrześcijaństwa, w którym tylko przez śmierć i przyjęcie krzyża można wznieść się do nowego życia. Wygląda na to, że to nie koniec prób oczerniania cenionego przez wielu kapłana. Jemu samemu pozostaje ufać, że niezachwiana wiara przeniesie go przez kolejny trud, wraz z głębokim przekonaniem, iż żadna ziemska próba nie jest tą ostateczną.

CZYTAJ DALEJ

Święty nie rodzi się po śmierci

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

kard. Wyszyński

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Kiedy umierał wczesnym rankiem 28 maja 1981 r., w cieniu strapienia związanego z niedawnym zamachem na Jana Pawła II, ofiarowywał swoje cierpienie w intencji papieża.

W czasie pogrzebu kard. prymasa Stefana Wyszyńskiego na jednym z wieńców przykuwał uwagę napis: „Niekoronowany król”. To o takich Adam Mickiewicz napisał: „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”, a prymas Wyszyński mówił w kontekście powstańców warszawskich, że jeśli o nich zapomnimy, to „kamienie wołać będą”. Dlatego modlimy się i dziś o zachowanie nas od „grzechu niepamięci, co pozwala zarastać grobom ojców naszych”.

Oddawać swe cierpienia Kościołowi

Był człowiekiem, który ukochał Kościół i jako wierny jego syn budował go i bronił, żyjąc duchem Ośmiu błogosławieństw. Dał żywe świadectwo tego, że z pomocą łaski Bożej w realnym, pełnym trudów i wyzwań życiu można żyć radykalnie Ewangelią. Stanowił wzór kapłana i służby kapłańskiej oddanej bez reszty Bogu, gotowej na największe ofiary. W czasie uwięzienia w Prudniku zanotował w Zapiskach: „Gdybym dziś narodził się na nowo, a zapytany – jaką drogę życia obrałbym – bez chwili wahań wszedłbym na drogę kapłaństwa, choćbym od początku jasno wiedział, że skończę w okowach Chrystusowych, we wzgardzie szubienicy”.

Mimo podejmowanych przez komunistów prób rozbicia jedności Kościoła oraz dzielenia opinii katolickiej, a także trudnych momentów, zwłaszcza w okresie stalinowskim, obronił niezależność Kościoła. Na tym polu nie brakowało kompromisów i prób dialogu z komunistami, a jak trzeba było – również stanowczego oporu, za który płacił swoim internowaniem, znoszeniem nieprzerwanych ataków, życiem w otoczeniu licznych agentów bezpieki. Co więcej, w tak skrajnych warunkach stał się dla Polaków największym autorytetem, nie tylko moralnym. W żadnym kraju poddanym kontroli sowieckiej Kościół nie odgrywał takiej roli jak w Polsce, a prymas nie był tak poważnym autorytetem, z którym komuniści zmuszeni byli stale się liczyć.

Dostosowując aplikację nauk soborowych do polskich warunków, oszczędził polskiemu Kościołowi kryzysu, który był udziałem wielu wspólnot w krajach Zachodu. Nie szczędzono mu za to krytyki, zwłaszcza w środowiskach inteligencji katolickiej.

Dla Jana Pawła II rola prymasa w jego drodze na Stolicę Apostolską i w czasie elekcji była niepodważalna. Dzień po inauguracji pontyfikatu nowy biskup Rzymu powiedział do prymasa: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, (...) gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła”.

Po Bogu największa miłość to Polska

Należał do pokolenia, którego próg dojrzałości przypadł na początki niepodległej Polski. Walcząc niezłomnie o fundamentalne prawa człowieka, Kościoła i narodu w okresie komunistycznego zniewolenia, przeprowadził nas, tak jak Mojżesz Żydów, przez „morze czerwone”. Dwa lata po śmierci kard. Wyszyńskiego Jan Paweł II powiedział w katedrze warszawskiej, że był on „człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności”. Sam odnalazł najgłębsze źródło swej wolności w najbardziej intymnej relacji z Maryją, a przez Nią – z Jej Synem. I tą drogą prowadził swoją owczarnię przez ponad 3 dekady. Dlatego też często mówi się o zmarłym prymasie jako o „ojcu naszej wolności” czy „ojcu wolnych ludzi”, których wyrywał z oportunizmu i lęku.

Swoją heroiczną wiarą, czytelnym świadectwem kapłańskiego życia, wiernością Bogu i powołaniu, mądrością i odwagą płynącą z relacji z Bogiem obronił miejsce Boga w życiu narodu. Po strasznym doświadczeniu wojny, mimo bardzo trudnych warunków, powstrzymał ateizację narodu, wygrał walkę o „rząd dusz” z komunistycznym reżimem. Wielkie znaki tego zwycięstwa oglądał w czasie milenium chrztu Polski, pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do naszego kraju oraz w czasie sierpniowych strajków w 1980 r., kiedy ku zdziwieniu całego świata na terenie strajkujących zakładów przedstawiciele pokolenia milenium organizowali Msze św.

Duchowy przewodnik narodu

Umocnił więź narodu z Maryją i nadał jej nowy wymiar. Oddając się sam w duchową niewolę Maryi w czasie uwięzienia w Stoczku Warmińskim – 8 grudnia 1953 r., otworzył drogę do odnowienia przymierza narodu z Matką Boga w formie ślubów na Jasnej Górze w 1956 r., a następnie peregrynacji kopii Jej jasnogórskiego obrazu po kraju w czasie Wielkiej Nowenny i roku milenium. Na nowo potwierdził rolę Jasnej Góry jako „twierdzy warownej ducha Narodu” i „Stolicy Łaski”, której obrona oznacza „obronę duszy chrześcijańskiej Narodu”.

Mówił za naród, był jego duchowym przewodnikiem, wyrażał jego ból, jego aspiracje i był dlań ojcem. Jednocześnie uczył patriotyzmu. Tuż przed aresztowaniem w 1953 r. powiedział: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Po doświadczeniach wojny, która przyniosła tyle krwi, wychowywał do nowego patriotyzmu: „Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata”. Kochał polską historię, w której – jak pisał – tkwi duch narodu. Był z niej dumny, nie wstydził się z niej czerpać żywotnych sił, tak bardzo potrzebnych wspólnocie wystawionej na kolejną wielką próbę. Bronił naszej tradycji, tożsamości i kultury głęboko zakorzenionej w wierze i związku dziejów Kościoła z dziejami narodu. Publicznie przyrzekał walkę o to, aby ojczyzna „Polską była! Aby w Polsce po polsku się myślało!”. Odwoływał się do pojęcia Polaka katolika, widząc w nim skuteczną tarczę przed ateizacją narodu. Jako ojciec stawiał jednak także wymagania – kazał stawać w prawdzie, gromił wady i złe nawyki, nad którymi jego rodacy mieli pracować, podejmując wysiłek w walce „z wrogiem, który jest w nas”, w ramach wielkich programów duszpasterskich, takich jak np. Wielka Nowenna czy Społeczna Krucjata Miłości.

Istota przebaczenia

Akceptując projekt listu biskupów polskich do niemieckich z okazji milenium, podpisując go i broniąc jego chrześcijańskiego przesłania w atmosferze brutalnej nagonki propagandowej, przyczynił się do przełomu w stosunkach polsko-niemieckich. A przecież sam mówił: „Przebaczenie i prośba o wybaczenie nie oznaczają zapomnienia”. Bez klimatu, który stworzył list, nie byłyby możliwe wizyta kanclerza Willy’ego Brandta w Polsce w 1970 r. i rozpoczęcie dialogu politycznego, który doprowadził do normalizacji wzajemnych stosunków i uznania przez RFN polskiej granicy zachodniej.

Prymas Wyszyński przyczynił się także do integracji ziem zachodnich z resztą kraju, dbając o Kościół na tych ziemiach, odwiedzając je często oraz podkreślając ich historyczne związki z macierzą.

„Święty nie rodzi się po śmierci”, gdyż buduje swoją świętość przy pomocy Bożej łaski, świadectwem własnego życia, w konfrontacji z wyzwaniami, mnożącymi się przeszkodami. Uczy się od Jezusa służyć i tracić życie, aby wydać obfite owoce. Wreszcie – pozwala „własną historię (...) napisać Bogu”. Takim pozostanie w naszych sercach, również jako nasze zobowiązanie.

CZYTAJ DALEJ

Chcesz zostać dolnośląskim Terytorialsem? Ruszył nabór.

2020-05-29 12:01

Materiały prasowe WOT

16 Dolnośląska Brygada Obrony Terytorialnej odnotowuje w ostatnim czasie dużo większe zainteresowanie służbą w formacji, niż przed kryzysem. Niestety, w związku ze zmianą modelu funkcjonowania Wojsk Obrony Terytorialnej ze szkoleniowego na przeciwkryzysowy nie było możliwości rozpoczęcia służby. - Wszystkich zainteresowanych służbą w WOT zachęcamy do złożenia wniosku w Wojskowych Komendach Uzupełnień bądź wypełnienia deklaracji drogą e-mailową - mówi kpt. Renata Mycio, oficer prasowy 16 DBOT.

Wszyscy ochotnicy, którzy chcą zostać żołnierzami Wojsk Obrony Terytorialnej powinni przesłać swoją deklarację na adres: rekrutacjaWOT(at)mon.gov.pl. W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko, nr telefonu, adres e-mail, wskazać WKU właściwe dla miejsca zameldowania oraz podać informację, czy jest się żołnierzem rezerwy. Zadeklarowane osoby otrzymają stosowne informacje o sposobie dalszego postępowania.

Ponadto wszystkich ochotników zachęcamy do składania wniosków w swoich macierzystych, właściwych do miejsca zamieszkania, WKU. Na terenie Dolnego Śląska znajdują się cztery Wojskowe Komendy Uzupełnień: w Głogowie, Kłodzku, Bolesławcu i we Wrocławiu.

- Najbliższe szkolenie podstawowe, czyli tzw. „szesnastka” rusza już 3-18 lipca, natomiast szkolenie wyrównawcze dla rezerwistów tzw. „ósemka” rozpoczyna się 11-18 lipca. Dla wszystkich zainteresowanych tym szkolenie jest to ostatni moment na załatwienie niezbędnych formalności – informuje kpt. Renata Mycio Oficer Prasowy 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Kolejne szkolenia planowane są na wrzesień i listopad.

Równolegle, w Ministerstwie Obrony Narodowej trwają prace nad nowelizacją rozporządzenia, które ma ułatwić powoływanie do WOT rezerwistów, którzy odeszli z wojska w ciągu ostatnich dwóch lat. Resort liczy przy tym na powrót do wojska specjalistów, których kompetencje mogą zostać wykorzystane w walce z koronawirusem. Procedowane zmiany pozwolą w o wiele szerszym zakresie zaangażować żołnierzy rezerwy, już jako żołnierzy OT, do pomocy w aktywnym zwalczaniu zagrożeń spowodowanych rozprzestrzenianiem się koronawirusa.

Sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się koronawirusa spowodowała, że Wojska Obrony Terytorialnej już od 6 marca  prowadzą działania związane z walką z pandemią COVID-19. Od 18 marca br. WOT prowadzi pierwszą w historii ogólnopolską operację przeciwkryzysową pod kryptonimem „Odporna Wiosna”. Jej celem jest łagodzenie skutków kryzysu oraz wzmocnienie odporności na kryzys społeczności lokalnych.

Działania te są widoczne w lokalnych społecznościach. Stąd również zwiększone zainteresowanie służbą. Wydarzenia z ostatnich tygodni pokazały, że terytorialsi w wielu miejscach są niezbędni. Żołnierze-ochotnicy udowodnili swoją gotowość, profesjonalizm, bez obaw podjęli się najtrudniejszych zadań.

W ramach „Odpornej Wiosny” terytorialsi dostarczają żywność i leki, wspierają służby sanitarne i samorząd terytorialny, współpracują z ośrodkami pomocy społecznej i Caritasem, wspierają rodziny personelu medycznego, kombatantów, osoby starsze i przebywających w kwarantannie, oddają krew oraz prowadzą infolinię wsparcia psychologicznego. Wśród innych działań należy wymienić wsparcie Policji, Straży Granicznej czy służb lotniskowych.

W Wojskach Obrony Terytorialnej służy dzisiaj 25 tys. żołnierzy. Misją formacji jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. Kluczem jest terytorialność, czyli przynależność do regionu i zamieszkującej ją społeczności, z których żołnierze się wywodzą.

Aby zostać żołnierzem należy spełnić kilka podstawowych zasad: trzeba być pełnoletnim, mieć polskie obywatelstwo, być zdrowym i niekaranym. Nie można także pełnić służby w innych rodzajach wojsk, czy niektórych służbach mundurowych. Pełne wyszkolenie terytorialsa trwa trzy lata.

Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie internetowej https://terytorialsi.wp.mil.pl/

a także na Facebooku https://www.facebook.com/Terytorialsi/

bądź w 16 Dolnośląskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję