Reklama

Polityka

Abp Auza: odpowiedzialność za morza ma przeważać nad wyzyskiem

„Opieka i odpowiedzialność, a nie eksploatacja i wyzysk – taka perspektywa powinna nam towarzyszyć w myśleniu o przyszłości mórz i oceanów” – powiedział stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ, podczas 25. sesji Zgromadzenia Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego, która zakończyła się w Kingston na Jamajce, gdzie organizacja ma swoją siedzibę.

[ TEMATY ]

ONZ

morze

Steve Cadman / Foter / CC BY-SA

„Oceany są darem, który został nam powierzony dla naszego dobra, ale naszym zadaniem jest także zarządzać nimi w sposób etyczny” – podkreślił abp Bernardito Auza podczas sesji upamiętniającej 25-lecie Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morskim i narodziny Międzynarodowej Organizacji Dna Morskiego powstałej w listopadzie 1994 r. „Podejście mające na celu zagwarantowanie wyłącznie praw i korzyści ekonomicznych bez podjęcia związanych z tym obowiązków nie zagwarantuje ochrony naszych oceanów i zasobów morskich, ani w konsekwencji trwałych korzyści gospodarczych” – przekonywał hierarcha.

Celem korzystania z mórz i oceanów winna być równowaga między korzyściami ekonomicznymi, a ochroną wód. Abp Auza dodał, że podczas gdy korzyści ekonomiczne przyczyniają się do tworzenia dobrobytu państw i ich ludności, dostarczania żywności, schronienia i środków do życia, to obowiązek ochrony stanu zdrowia naszych oceanów nie może być czymś drugorzędnym.

Reklama

Zdaniem stałego obserwatora Stolicy Apostolskiej przy ONZ, aby osiągnąć zamierzoną równowagę potrzebna jest większa harmonia między wiedzą naukową, a działalnością handlową związaną z oceanami. To poprawi proces podejmowania decyzji i pozwoli wprowadzać dobre dla oceanów regulacje oraz pomoże unikać konfliktów interesów. „Mamy nadzieję, że z mądrością nadal będziemy stawiać czoła coraz bardziej wymagającym wyzwaniom związanym z regulacją działalności człowieka w oceanach i morzach” – dodał abp Bernardito Auza.

2019-07-27 16:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

100 lat temu Polska odzyskała Bałtyk

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Bałtyk

morze

100‑lecie zaślubin Polski z morzem

gen. Józef Haller

źródło: wpolityce.pl

Wojciech Kossak "Zaslubiny Polski z Bałtykiem

100 lat temu, 10 lutego 1920 r., w Pucku odbyły się symboliczne zaślubiny z morzem, zorganizowane dla uczczenia włączenia Pomorza w granice odrodzonej Polski. Aktu dokonał jeden z najbardziej zasłużonych polskich dowódców, współtwórca Błękitnej Armii gen. Józef Haller.

Rozbiory zabrały Polsce morze

Polska utraciła dostęp do morza w 1793 r. na skutek II rozbioru i utraty Gdańska na rzecz Prus. Po 120 latach, w momencie wybuchu I wojny światowej, możliwość odbudowy państwa posiadającego dostęp do Bałtyku wydawała się niezwykle mało prawdopodobna. W przypadku zwycięstwa państw centralnych podporządkowana im Polska składałaby się niemal wyłącznie z ziem dawnego Królestwa Polskiego i ewentualnie skrawków Galicji przekazanych przez Austro-Węgry. Przygniatające zwycięstwo ententy otwierałoby drogę do aneksji Pomorza i pozostałych ziem zaboru pruskiego przez Rosję. W takim wypadku jednak wątpliwe byłoby odbudowanie Polski innej niż rządzonej przez Romanowów i posiadającej co najwyżej ograniczony zakres autonomii kulturalnej i administracyjnej. Droga do odzyskania dostępu do morza wiodła więc jedynie przez niewyobrażalną w 1914 r. klęskę wszystkich mocarstw zaborczych.

W 13. punkcie orędzia prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 r. padły słowa traktowane jako symboliczny przełom w sprawie polskiej.

Powinno być ustanowione niepodległe państwo polskie, które winno obejmować ziemie zamieszkane przez ludność bezspornie polską, mieć zapewniony wolny i bezpieczny dostęp do morza— stwierdzał prezydent USA.

Odrodzone jedenaście miesięcy później państwo od początku dążyło do zaznaczenia swoich ambicji uzyskania dostępu do Bałtyku. 28 listopada 1918 r. decyzją Naczelnika Państwa ustanowiono Sekcję Marynarki Wojennej przy Ministerstwie Spraw Wojskowych. Rozpoczęto rekrutację oficerów i marynarzy służących w marynarkach wojennych trzech państw zaborczych oraz flotach handlowych. W Modlinie tworzono pierwszy port odrodzonej marynarki.

Plany polskiej delegacji na paryską konferencję pokojową zakładały włączenie do Polski tzw. Pomorza Nadwiślańskiego, Gdańska oraz Warmii. Dawałoby to Polsce szerszy dostęp do morza niż posiadany przez Rzeczpospolitą w 1772 r. Ten i wiele innych postulatów, m.in. dotyczących zmian granicznych Prus Wschodnich, nie zostało spełnionych.

Traktat Wersalski pierwszym krokiem ku zaślubinom

Ostatecznie na mocy Traktatu Wersalskiego podpisanego w czerwcu 1919 r. Polska uzyskała dostęp do Morza Bałtyckiego na odcinku 147 km. Prawie połowę stanowił brzeg Półwyspu Helskiego – 74 km, morze otwarte – 24 km i brzeg Zatoki Puckiej – 49 km. W jej granicach nie znalazł się jednak żaden większy port. Ten niewielki w Pucku był zdolny jedynie do przyjmowania najmniejszych okrętów marynarki wojennej (trałowców, patrolowców, kanonierek), kutrów rybackich i bardzo małych statków handlowych. Gdańsk miał być Wolnym Miastem pozostającym pod protektoratem Ligi Narodów.

W ciągu kilku kolejnych miesięcy trwały polsko-niemieckie negocjacje dotyczące realizacji zapisów traktatu. 25 listopada 1919 r. w Berlinie podpisano „Umowę o wycofaniu wojsk z odstąpionych obszarów i oddaniu zarządu cywilnego”. Obejmowanie przyznanych jej terenów Rzeczpospolita mogła rozpocząć dopiero po wejściu w życie postanowień wersalskich, tzn. od 10 stycznia 1920 r. Termin ten sprzyjał stronie polskiej, która zimą nie musiała się obawiać natężenia walk na froncie wojny polsko-bolszewickiej. Jesienią utworzono Front Pomorski, którego zadaniem miało być przejęcie przyznanych ziem z rąk niemieckich. Jego dowództwo powierzono gen. Józefowi Hallerowi. Pod jego nadzorem przygotowano szczegóły planu operacji.

Celem powolnego przejmowania Pomorza było zapobieżenie konfliktom z ustępującą administracją niemiecką i wycofującymi się oddziałami. Nie udało się jednak uniknąć niewielkich utarczek.

Operacja rozpoczęła się ostatecznie 17 stycznia 1920 r.: 18 stycznia wojska gen. Hallera zajęły Toruń. Polscy żołnierze zostali entuzjastycznie przywitani przez miejscowych Polaków. Podczas uroczystości na Rynku Starego Miasta generał złożył wieniec pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. W przemówieniu przypominał o trwającej dziesięciolecia walce miejscowej ludności o polskość Pomorza. Trzy dni później wydał uroczystą odezwę do wszystkich mieszkańców Pomorza.

Przed Wami dzisiaj otwiera się epoka nowego życia i świetności nowego wieku złotego Zygmuntów i Batorych, kiedy Wisła i nasze morze staną się znowu łącznikiem Polski z całym światem.

23 lutego wojska polskie zajęły Grudziądz, kończąc tym samym pierwszy etap operacji.

Kolejnym założeniem miało być dotarcie do Bałtyku. W ciągu kilku kolejnych dni przejmowano kolejne miasta – Gniew, Pelplin, Starogard, Tczew, Kartuzy i Wejherowo. Uroczyste uwieńczenie odzyskania Pomorza miało nastąpić 10 lutego w Pucku. Władze Rzeczypospolitej nadały tym wydarzeniom wielką rangę. Dowódcy Frontu Pomorskiego gen. Józefowi Hallerowi towarzyszyli dwudziestoosobowa delegacja Sejmu, przedstawiciele rządu, m.in. minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski, wicepremier Wincenty Witos, wojewoda pomorski Maciej Rataj, kontradm. Kazimierz Porębski oraz dyplomaci: szef misji brytyjskiej i attaché wojenno-morski USA. Pociąg specjalny z gośćmi przybył najpierw na dworzec w Gdańsku, gdzie starosta dr Józef Wybicki wręczył gen. Hallerowi dwa platynowe pierścienie wykonane specjalnie na ceremonię zaślubin z morzem na koszt gdańskiej Polonii. Później delegacja pojechała do Pucka.

Gen. Józef Haller przybywa do Pucka. Zaślubiny Polski z morzem

Na puckim dworcu przyozdobionym flagami narodowymi na przybycie specjalnego pociągu z gen. Hallerem oczekiwały pododdziały wszystkich rodzajów broni ze sztandarami i z orkiestrami, liczne delegacje większych miast, a także mieszkańcy okolicznych miejscowości. Chwilę po godz. 13 delegacja opuściła pociąg i udała się do portu.

źródło: wPolityce.pl/ Wikimedia Commons

Zaślubiny Polski z morze,

Główne uroczystości zaślubin z morzem odbyły się nad Zatoką Pucką. Dookoła wysokiego masztu ustawili się chorążowie ze sztandarami pułkowymi, nad brzegiem morskim stanął 1. Batalion Morski, byli także obecni ułani krechowieccy z artylerią. W deszczu rozpoczęła się polowa msza święta.

Po Mszy świętej przy salutach armatnich i odegraniu hymnu polskiego morska bandera polska wzniosła się na maszt. Dotychczasowy strażnik wybrzeża – rybak kaszubski z jedyną bronią, wiosłem u boku, oddawał straż w ręce marynarza polskiego. Stojąc pod banderą oświadczyłem w krótkim przemówieniu, żeśmy wrócili nad morze i że Rzeczpospolita Polska staje się znów władczynią na swoim Bałtyku, na znak czego – zaślubin Polski z Bałtykiem – rzucam w morze pierścień ofiarowany przez polską ludność Gdańska, który znów będzie polskim— wspominał gen. Józef Haller.

Bandery polskie wciągnięto również na łodziach rybackich i stateczkach transportowych.

Po przemówieniu gen. Haller wjechał konno do morza i wrzucił w fale jeden z wręczonych mu platynowych pierścieni. Drugi założył sobie na palec.

Za tym pierścieniem pobiegło po lodowej tafli lśniącej pod wodami kilku Kaszubów, lecz żaden z nich nie mógł uchwycić pierścienia, który wiernie połączył się z wodami Bałtyku, a na moje zapytanie: – Czemuście go nie chwycili? – odpowiedzieli proroczo: – Będziemy go mieli w Szczecinie. Bardzo mnie to ujęło, gdyż wyczuwaliśmy, że Puck to nie pełne morze, a tylko małe okienko na nie, co też wyraziłem tego samego dnia na bankiecie w Domu Zdrojowym, w którym wziął także udział przybyły z Warszawy wicepremier Witos, który zadeklarował pewną globalną sumę jeszcze w markach polskich na rozbudowę portów na Bałtyku.

Teraz wolne przed nami światy i wolne kraje. Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego Orła, cały świat stoi mu otworem— mówił w czasie uroczystości Haller.

Na pamiątkę zaślubin dokonano poświęcenia i wbicia w morze słupa z wyrytym od strony morza orłem Jagiellonów, a od strony lądu napisem: "Roku Pańskiego 1920, 10 lutego Wojsko Polskie z gen. Józefem Hallerem na czele objęło na wieczyste posiadanie polskie morze".

Delegacja Sejmu rzuciła w fale morskie wieniec z szarfą z napisem: "Akt erekcyjny zaślubin Polski z morzem".

Na zakończenie podpisany został przez najważniejsze osobistości akt erekcyjny zaślubin Polski z morzem. Następnego dnia gen. Haller wraz z pozostałymi członkami delegacji udał się do Wielkiej Wsi (dziś część Władysławowa) i na pokładzie kutra rybackiego „Gwiazda Morska” wypłynął na otwarte morze.

Tego samego dnia pierwszym polskim okrętem wojennym od czasu XVII-wiecznych wojen ze Szwedami stał się ORP „Pomorzanin”.

Pierwszy okręt (o wyporności zaledwie 220 t) odrodzonej Marynarki Wojennej był niemieckim statkiem pasażerskim, 1914 r. przebudowanym na patrolowiec pomocniczy „Wotan”. W maju 1920 r. po remoncie w Gdańsku przybył do Pucka.

Ceremonia zaślubin Polski z morzem zostały powtórzone 25 lat później w kilku miejscach Pomorza Gdańskiego i Pomorza Zachodniego. 17 i 18 marca 1945 r. w Mrzeżynie i Kołobrzegu odbyły się największe uroczystości nawiązujące do zaślubin dokonanych przez gen. Hallera.

CZYTAJ DALEJ

Pierwsze piątki miesiąca

Kto dziewięć piątków odprawi jak trzeba,
nie umrze w grzechach, lecz pójdzie do nieba

Pierwszy i ostatni?

Pamiętasz swoją pierwszą spowiedź? Ja pamiętam dokładnie. Pamiętam to zaangażowanie i przejęcie. Pamiętam ten strach. Najpierw była próba. Po wcześniejszym sprawdzeniu czy znamy regułę, każdy z nas podchodził na chwilkę do konfesjonału i udawał, że się spowiada. Następnego dnia na serio. W domu przeprosiłam rodziców i rodzeństwo za każdą wyrządzoną przykrość i - do kościoła. „Oby tylko nie ks. Stanisław!” - myślałam. Ale za kratkami konfesjonału nie czekał nikt inny, rzecz jasna. Nie było tak źle. Pamiętam, że paliły mnie policzki. Potem pani katechetka powiedziała, że od tej pory mamy chodzić do spowiedzi w każdy pierwszy piątek miesiąca, ale nie wytłumaczyła po co.

Dlaczego nie wtorek?

Piątek w tradycji Kościoła ma bardzo wielką symbolikę. Przede wszystkim śmierć Pana Jezusa na krzyżu. To wtedy Jego Serce zostało przebite włócznią. Jest to również związane z objawieniami Pana Jezusa złożonymi św. Małgorzacie Marii Alacoque. Za jej pośrednictwem Jezus przekazał czcicielom swego Serca 12 obietnic:

1. Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.

2. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.

3. Będę ich pocieszał we wszystkich ich strapieniach.

4. Będę ich bezpieczną ucieczką za życia, a szczególnie przy śmierci.

5. Wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia.

6. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia.

7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.

8. Dusze gorliwe dojdą szybko do wysokiej doskonałości.

9. Błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.

10. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych.

11. Imiona tych, co rozszerzać będą to nabożeństwo, będą zapisane w mym Sercu i na zawsze w Nim pozostaną.

12. Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów, i że Serce moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.

Co z tego będę miał?

Przeczytałeś dokładnie punkt 12.? Ta Wielka obietnica mówi o tym, jak bardzo Jezus troszczy się o ciebie. To niezwykłe! Jezus pozwala dostąpić nam największej łaski - śmierć w stanie łaski uświęcającej. Warunek jest jeden - przez dziewięć kolejnych piątków miesiąca musisz pojednać się z Bogiem i przystąpić do Komunii św. Czy można chcieć więcej?

Może warto?

Pewnie, że warto! Zastanów się tylko, od kiedy zaczynasz.

CZYTAJ DALEJ

Miłość wykracza poza grób

2020-06-06 23:00

Małgorzata Pabis

III Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych przybyła w sobotę 6 czerwca br. do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Swoje słowo do pielgrzymów skierował ks. abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski napisał w nim: „III Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ubogacona jest w tym roku szczególną obecnością i wstawiennictwem św. Jana Pawła Wielkiego, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy. Nasze myśli biegną do wadowickiego domu, w którym 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła. Te jakże oczekiwane i radosne narodziny poprzedziła niestety śmierć siostry papieża, która zmarła tuż po urodzeniu. To trudne i wymagające doświadczenie Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów jest dzisiaj także i waszym doświadczeniem. Przybywacie do łagiewnickiego sanktuarium, aby przed Jezusem Miłosiernym wypowiedzieć wasz ból i cierpienie związane z utratą dzieci w różnych momentach ich życia.

Jak zaznaczył to w jednej ze swoich środowych katechez papież Franciszek, „mrokowi śmierci trzeba stawiać czoła z bardziej intensywnym trudem miłości. W tej wierze możemy pocieszać się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć ran na zawsze. Nasi bliscy nie zniknęli w mroku nicości: nadzieja nas zapewnia, że są w dobrych i silnych rękach Boga. Miłość jest silniejsza od śmierci”. Przestrzenią tej szczególnej modlitwy zawierzenia jest Eucharystia, w której uczestniczycie. Niech pośród jej owoców będzie ufna nadzieja, że miłość jest potężniejsza od śmierci, a nasza rozłąka z bliskimi tylko przejściowa. Polecając wszystkich pielgrzymów Matce Boże Bolesnej oraz wstawiennictwu św. Jana Pawła II, zapewniam o mojej bliskości i udzielam pasterskiego błogosławieństwa”.

W homilii bp Zając powiedział: - Stając przed Jezusem Miłosiernym pragniecie, Drogie Rodziny, przedstawić trudne historie Waszych dzieci utraconych i z drżeniem serca stawiacie pytanie o sens cierpienia, które tak bardzo dotyka ludzkie życie. Pytamy się wprost: po co cierpienie? Nie zawsze wystarczy stwierdzić, że cierpienie to wielka tajemnica. Trudno nam wyjaśnić do końca jego sens. Cierpienie pozornie czyni wielkie spustoszenie w człowieku, w różnych jego sferach. Może nawet nadwyrężyć więź z Bogiem, gdyż człowiek buntuje się przeciw wszechmogącemu Bogu.

Kaznodzieja zadał pytanie: - Dlaczego Bóg zezwala zatem, by cierpienie dotykało człowieka?

Jak mówił bp Zając, wobec cierpienia własnego, ale i drugiego człowieka, konieczne jest stanąć pod krzyżem wobec miłosiernego Jezusa i wpatrując się w Jego rany, usłyszeć w sercu słowa: „Oto jestem z tobą! Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”.

Kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił dalej, że bez przebaczenia Bogu, ale także ludziom, którzy przyczynili się do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka. Kaznodzieja zachęcał, by osoby pragnące ukojenia nie bały się przychodzić do Jezusa miłosiernego. Mówił, że miłość wykracza poza grób i sprawia, że między osobami na ziemi, a zmarłymi ciągle trwa niezwykła więź.

- Rodzice dzieci utraconych często zastanawiają się jak może kochać ich Bóg, skoro zabrał im dziecko – kontynuował bp Zając. – Ważne jest wtedy ukazywanie im nadziei życia wiecznego i powtórnego spotkania z dzieckiem w wieczności. W procesie żałoby trzeba też przebaczać. Bo bez przebaczenia Bogu, ludziom, którzy się przyczynili do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka.

Kaznodzieja przywołał postaci rodziców św. Jana Pawła II: Karola i Emilii Wojtyłów, którzy utracili córkę w dniu porodu. Zauważył: – Ich mocna i ufna wiara pomagała im przeżywać cierpienia. Oboje małżonkowie mieli zakodowaną prawdę, że życie upływa wśród cierpienia i śmierci, ale smutek i żałość w końcu przemijają. Trzeba je tylko oddać Bogu, który dzierży losy przemijającego świata. Niedawno rozpoczął się ich proces kanonizacyjny. Bóg zatem daje szczególnych orędowników rodzinom dzieci utraconych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję