Reklama

Polityka

Premier Mateusz Morawiecki "jedynką" w Katowicach

Okręg Katowice nie umożliwia zdobycia rekordowego poparcia w liczbach bezwzględnych, bo mieszka tu niewiele ponad 700 tysięcy wyborców, ale jest ważny z punktu widzenia strategii partii - otwiera drogę do zwycięstwa na Śląsku.

Partia rządząca od dawna mocno stawia na Śląsk. Tutaj 1 maja br. została zorganizowana rocznica wybuchu Powstań Śląskich z udziałem premiera. To w Katowicach odbył się ostatni kongres programowy partii, konsekwentnie organizowany w tym mieście po raz drugi.

Rząd zdecydował także, że tegoroczna parada z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia odbędzie się właśnie w Katowicach

Premier Mateusz Morawiecki tylko podkreśla znaczenie Śląska dla Prawa i Sprawiedliwości w nadchodzących wyborach. Jego kandydatura ma otwierać możliwość pozyskania nowych wyborców.

Reklama

Rzecz jasna, że Morawiecki jako Premier mógł startować z większego liczbowo okręgu by zrobić wysoki wynik wyborczy. Jego start ze Śląska powoduje to, że jako lider zaufania w rankingach CBOS i IBRIS ma możliwość pozyskania nowych wyborców dla PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Śląsk Zamieszkuje je 4,57 mln osób. Jest województwem o najwyższym stopniu urbanizacji i gęstości zaludnienia. Siedzibą władz województwa są Katowice. Znane hasło politologiczne „kto wygrywa wybory na Śląsku wygrywa w Polsce". Program dla Śląska jest jednym z projektów strategicznych Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), przyjętej przez Radę Ministrów 14 lutego 2017 r. Śląsk jest uznany w SOR za jeden z kluczowych obszarów interwencji z poziomu krajowego, zmagający się z trudnościami adaptacyjnymi i restrukturyzacyjnymi.

Program dla Śląska jest jednym z projektów strategicznych Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), przyjętej przez Radę Ministrów 14 lutego 2017 r. Śląsk jest uznany w SOR za jeden z kluczowych obszarów interwencji z poziomu krajowego, zmagający się z trudnościami adaptacyjnymi i restrukturyzacyjnymi.

Reklama

W tej chwili w realizację tego programu jest zaangażowanych 25 mld zł. Jego przedsięwzięcia są bardzo konkretne. W ramach tego programu liczy się na zmobilizowanie środków na ponad 50 mld zł.

Okręg 31 Katowice jest jednym z najmniejszych okręgów wyborczych do parlamentu.
Liczba uprawnionych do głosowania: 777 770
Liczba kart ważnych: ​​419 377
Liczba głosów ważnych: ​​​411 190
Liczba głosów nieważnych: ​​8 187
Jedynka PiS G. Tobiszowski:​​​36 422 tyś głosów; 8,86% głosów listy
Jedynka PO M. Zembala:​​​53 610 tyś głosów; 13.04% głosów listy
Wynik PiS:​​​​​ 32.92%
Wynik PO: ​​​​​28.37%
Wynik PiS liczbowy:​​​​135 367 głosów; 5 mandatów
Wynik PO liczbowy:​​​​116 658 głosów; 5 mandatów

Wyniki wyborów z 2015, tu PiS nie ma mega przewagi, walka będzie do ostatniego dnia wyborów:
KW Prawo i Sprawiedliwość 43,27%
KKW Koalicja Europejska PO PSL SLD .N Zieloni - 40,22%
KW Wiosna Roberta Biedronia - 5,82%
KWW Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy - 4,61%
KWW KUKIZ'15 - 3,80%
KKW Lewica Razem - Razem, Unia Pracy, RSS -1.18%
KWW Polska Fair Play Bezpartyjni Gwiazdowski 1,10%

Wyniki wyborów do Parlamentu Krajowego z 2015 w woj. Śląskim:
PiS – 37, 58 proc.
PO – 24,09 proc.
Kukiz'15 – 8,81 proc.
.Nowoczesna – 7,6 proc.
PSL – 5,13 proc.
ZL – 7,55 proc.
KORWiN – 4,76 proc.
Partia Razem – 3,62 proc.

2019-07-13 15:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Reforma, która najgłębiej zmieniła Polskę. 30. rocznica reformy samorządowej

2020-06-04 11:39

[ TEMATY ]

wybory

gdansk.pl

Rok 2020 pełen jest znaczących rocznic. Jedną z najważniejszych jest 30-lecie reformy samorządowej, która chyba najgłębiej zmieniła Polskę, umożliwiając oddolne budowanie społeczeństwa obywatelskiego, w zgodzie z zasadą pomocniczości.

8 marca 1990 roku sejm uchwalił pakiet ustaw tworzących samorząd na poziomie gminy. 27 maja 1990 roku odbyły się wybory samorządowe – pierwsze w powojennej Polsce w pełni demokratyczne wybory. Rozpoczął się proces oddolnego budowania samorządności. Ciekawe, że stosunkowo cicho jest o okrągłej, 30-tej rocznicy reformy, która w bodaj najgłębszym stopniu zmieniła Polskę. W całej Polsce w niemal dwóch i pół tysiącach jednostkach samorządu terytorialnego kilkaset tysięcy osób (w 1990 roku samych radnych było ok. 52 tysiące, do tego trzeba doliczyć urzędników, sołtysów i rady sołeckie, działaczy organizacji pozarządowych itp.) mniej lub bardziej bezpośrednio zaczęło budować nową rzeczywistość. Polska zaczęła się zmieniać nie tylko „na górze”, ale bardzo intensywnie także „na dole”.

Polacy nie byli nowicjuszami w dziedzinie samorządności lokalnej. Tradycje samorządu, zwłaszcza miejskiego, sięgają średniowiecza. Z wielkimi trudnościami, ale przecież skutecznie budowała samorządność lokalną II Rzeczpospolita.

Te doświadczenia zostały jednak w 1939 roku ucięte na z górą pół wieku. Nowi samorządowcy nie mieli szans sięgnąć do doświadczeń przodków. Mam rodzinny przykład – mój rodzony dziadek, Tadeusz Fenrych, był dwie kadencje burmistrzem Krotoszyna (1930 – 1938) – nie miałem szans go poznać i porozmawiać o jego zarządzaniu miastem, został zamordowany przez hitlerowców w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Polacy nie byli także nowicjuszami w dziedzinie samoorganizacji społecznej – niemal połowa nowych radnych szlify społeczne zdobywała działając w „Solidarności”. Tym niemniej w 1990 roku niemal wszystko (poza granicami gmin i budynkami administracyjnymi) trzeba było budować od nowa. Trzeba było uchwalić i wdrożyć nowe prawo, trzeba było w terenie tworzyć nowe struktury zarządzania (przełamując utrwalony przez 40 lat PRL-owski obyczaj i opór beneficjentów dotychczasowego układu), trzeba było zmieniać mentalność mieszkańców tak, by w swojej gminie naprawdę poczuli się współgospodarzami.

Społeczne tło reformy samorządowej

Praktyką czasów PRL było organizowanie społeczeństwa wokół miejsca zatrudnienia, a nie miejsca zamieszkania. Zakład pracy miał za zadanie nie tylko organizować produkcję – miał także kontrolować społeczne postawy i działania. Nieprzypadkowo to właśnie tam istniały Podstawowe Organizacje Partyjne PZPR. To w zakładzie pracy należało szukać sposobów zaspokojenia wszelkich potrzeb życiowych. To zakład pracy organizował nie tylko pracę, ale i wypoczynek (Fundusz Wczasów Pracowniczych, kolonie dla dzieci), zapewniał rozmaite deputaty dla swoich pracowników, nierzadko tylko za jego pośrednictwem można było otrzymać mieszkanie. Dom, osiedle to tylko miejsce do spania, prawdziwe życie miało się toczyć w zakładzie pracy. Reforma miała to zmienić.

45 lat rządów komunistycznych przyzwyczaiło obywateli PRL, że wszystko należy im się od państwa. Państwo było właścicielem niemal wszystkiego, w propagandzie zapewniało, że wszystko obywatelom zapewnia. W niewielkim stopniu zaspokajało społeczne oczekiwania, skuteczne wszakże było w tworzeniu postaw roszczeniowych. Reforma musiała zmienić postawy z „należy mi się” na „jestem gotów wziąć współodpowiedzialność” oraz „jestem gotów współtworzyć”.

Czasy władzy mającej aspiracje do totalnego panowania nad społeczeństwem pozostawiły po sobie totalny brak zaufania do przedstawicieli władzy. Władza to byli „oni”, od nich nam się należy, ale współpraca z nimi pachnie kolaboracją. Czas „Solidarności”, gdy przedstawiciele tego ruchu społecznego wzięli odpowiedzialność za kraj i nowe społeczności lokalne tylko w niewielkim stopniu i raczej na krótko osłabił te dominujące postawy. Budowa kapitału społecznego, oznaczającego zaufanie, gotowość do współpracy i budowania więzi od początku samorządności jest jednym z najtrudniejszych zadań reformy.

Reforma: nowe prawo, nowe struktury, nowa mentalność

Mówiąc o reformie samorządowej trzeba koniecznie wymienić czterech głównych jej twórców: to Jerzy Regulski, Jerzy Stępień, Michał Kulesza i Walerian Pańko. Jerzy Regulski przez całą smutną dekadę lat 80-tych wykonywał w gronie przyjaciół urbanistów pracę, na widok której niektórzy pukali się w głowę. Mianowicie dyskutowali nad reformą samorządową. Wówczas wyglądało to na ćwiczenie z kategorii „political fiction”, lecz w efekcie przyniosło wstępny pomysł i zespół zapalonych ludzi gotowych go realizować. Z tym pomysłem Jerzy Regulski usiadł do Okrągłego Stołu – w „podstoliku” dyskutującym o administracji lokalnej udało im się tylko opracować i podpisać protokół rozbieżności.

Po wyborach z 4 czerwca 1989 (Regulski został senatorem) i utworzeniu rządu Tadeusza Mazowieckiego sprawa stała się nagle realna, a w dodatku był zespół ludzi, którzy wiedzieli o co chodzi i po co taka zmiana. Jerzy Regulski został Pełnomocnikiem Rządu ds. Reformy Samorządu Terytorialnego, Jerzy Stępień przewodniczącym senackiej Komisji ds. samorządu, która przygotowała podstawowy pakiet ustaw samorządowych, poseł Walerian Pańko był przewodniczącym nadzwyczajnej komisji sejmowej ds. reformy samorządowej, która koordynowała przeprowadzanie ustaw przez sejm, a Michał Kulesza ekspertem. Dobra współpraca tego zespołu doprowadziła do tego, że mimo przeszkód (żadna władza centralna nie jest chętna do oddawania części władzy i pieniędzy w teren) w błyskawicznym tempie (od połowy września 1989 do 8 marca 1990) przygotowane zostały ustawy pozwalające na przeprowadzenie wyborów i rozpoczęcie działalności przez samorządy zupełnie inne niż dotychczasowa administracja lokalna.

Powstał samorząd (na razie gminny, reforma na poziomie powiatowym i wojewódzkim kontynuowana była w 1998 roku), który był rzeczywiście strukturą spełniającą kryteria zapisane w Europejskiej Karcie Samorządu Terytorialnego z 1985 roku. W Karcie czytamy, że samorząd lokalny to „prawo i zdolność społeczności lokalnych, w granicach określonych prawem, do kierowania i zarządzania zasadniczą częścią spraw publicznych na ich własną odpowiedzialność i w interesie ich mieszkańców”. I to zostało w polskim prawie w 1990 roku uchwalone.

Samorząd terytorialny to odtąd wszyscy mieszkańcy gminy, którzy dla realizacji swych potrzeb demokratycznie wybierają swoje władze. Gmina ma osobowość prawną i w stosunku do władz centralnych jest partnerem, a nie podwładnym. W razie sporu z rządem gmina może szukać rozstrzygnięcia przed niezawisłym sądem administracyjnym. Gmina ma swoją własność komunalną i prawo do niezależnego dysponowania swoim majątkiem. Ma też własne dochody, o których wielkości decyduje własna gospodarność oraz algorytm ustalony przez parlament, a nie wola polityczna aktualnego rządu. Dysponując swoimi finansami samodzielnie tworzy plan finansowy, czyli budżet. Władze centralne nie mają prawa oceniać, czy ten plan jest „słuszny”, to będzie oceniał tylko elektorat, władze za pośrednictwem wojewodów i Regionalnych Izb Obrachunkowych mają jedynie obowiązek sprawdzić, czy budżet jest przygotowany zgodnie z prawem. Gmina sama tworzy swoją administrację, która jest całkowicie niezależna od administracji rządowej, a tym bardziej władz partyjnych. Jej władzą stanowiącą (uchwałodawczą) jest demokratycznie wybrana rada, która sama tworzy i uchwala statut gminy (lokalną konstytucję). Szefem lokalnej władzy wykonawczej jest wójt (burmistrz, prezydent), który organizuje urząd, jest jego najwyższym zwierzchnikiem i pracodawcą. Władze gminy same decydują o sposobie realizacji swych zadań.

Profesor Jerzy Regulski zawsze podkreślał, że doprowadzenie do powstania i uchwalenia tego prawa, choć trudne i wymagające wielu politycznych manewrów, było najprostszym krokiem w reformie. Ideowym fundamentem samorządu jest (głoszona przez katolicką naukę społeczną) zasada pomocniczości. Na tym etapie reformy oznacza ona, że władza centralna ma tylko pomagać władzom gminnym w sytuacjach, w których gmina sama nie jest w stanie sobie poradzić. To wymagało dokonania szczegółowego rozdziału kompetencji pomiędzy władzą centralną (rządem i jego agendami centralnymi i terytorialnymi) i samorządem terytorialnym. Zostało to precyzyjnie opisane w tzw. „ustawie kompetencyjnej”.

Ustawy to jedno, a ludzkie przyzwyczajenia (i na górze, i na dole), to drugie. Trzeba było pomóc w tworzeniu nowych zasad i procedur postępowania oraz przyzwyczajeń. Autorzy reformy utworzyli dwa narzędzia dla ich wdrażania. Jedno to delegaci Pełnomocnika Rządu ds. Reformy Samorządowej we wszystkich 49 ówczesnych województwach. Przy pomocy lokalnych Komitetów Obywatelskich powołano ich wiosną 1990 roku w całym kraju. Byli niezależni od wojewodów, którymi wówczas byli jeszcze mianowani z klucza poprzednich, jeszcze PRL-owskich władz. Zadania delegatów polegały z jednej strony na uczeniu nowego prawa przyszłych, a po wyborach nowych samorządowców, z drugiej uświadamianiu władzom wojewódzkim, że ich kompetencje wobec gmin znacząco się zmieniły. Delegaci odegrali także dużą rolę w trudnym procesie komunalizacji mienia. Działali do końca 1991 roku.

Drugim narzędziem była Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej (FRDL). Ojcowie polskiej samorządności nie mieli złudzeń – uczenia zasad i praktyki samorządności nie mogą uczyć osoby, które dotąd kształciły administrację lokalną, przecież nie samorządną. Trzeba zupełnie nowych zespołów. FRDL powstała już jesienią 1989 roku, bardzo szybko przy pomocy lokalnych działaczy powstało 16 ośrodków szkoleniowych obejmujących swoim działaniem całe terytorium Polski i dodatkowo cztery Wyższe Szkoły Administracji Publicznej (w Białymstoku, Kielcach, Krakowie i Szczecinie). Fundacja organizowała szkolenia (bardzo szybko wprowadzając metody szkoleń interaktywnych), konferencje, wizyty studyjne w krajach z dużymi tradycjami samorządności lokalnej. Adresatami byli (i są – Fundacja działa do dzisiaj) radni, urzędnicy i społeczności lokalne – w tym młodzież, organizacje pozarządowe, małe i średnie firmy.

Reforma samorządowa przeciągnęła się – z korzyścią dla gmin. Gdy w 1998 roku powstawała nowa mapa administracyjna Polski z powiatami i województwami, wówczas gminy już okrzepły i ustabilizowały się jako podstawowe jednostki samorządu terytorialnego. Było wówczas oczywiste, że tworzenie powiatów i samorządowych województw nie może się odbywać kosztem gmin, a wszystkie szczeble samorządów powinny ze sobą współpracować, ale też są od siebie niezależne.

Konsekwencje reformy samorządowej

Proces budowania samorządności w Polsce trwa. Zmienia się prawo – od 1993 roku gminy prowadzą szkoły podstawowe, od 2002 roku szefowie gmin wybierani są w wyborach bezpośrednich, od 2018 roku tylko na dwie 5-letnie kadencje. Okrzepły powiaty i województwa, które przy wszystkich trudnościach z sukcesem realizują politykę lokalną i regionalną odpowiadając za rozwój lokalnych społeczności. Konsekwencje faktu, że już 30 lat gospodarz gminy jest na miejscu i odpowiada tylko przed elektoratem widać gołym okiem. Pomogły w tym niewątpliwie dotacje europejskie, ale trzeba podkreślić, że pozyskanie dotacji też wymaga odpowiedniej aktywności, wiedzy i umiejętności, o wkładzie własnym nie zapominając.

Oczywiście ten system nie jest idealny ani nie gwarantuje sukcesu w każdej konkretnej gminie. Zdarzyło się, że gmina zbankrutowała i trzeba było ją wymazać z mapy przyłączając fragmenty obszaru i mieszkańców do gmin sąsiednich (Ostrowice w zachodniopomorskim). Bywało nawet, że podejrzany i aresztowany za korupcję lub mobing szef gminy zarządzał z więzienia. Jednak nawet w tak patologicznych sytuacjach zło dotyczyło niewielkiego obszaru i istniał mechanizm przeciwdziałania. System też z pewnością można poprawiać: czy dobrze ustawione są finanse? Bogatsze gminy narzekają na zbyt obciążające „Janosikowe”, wszystkie twierdzą, że dostając nowe zadania nie otrzymują na realizację wystarczającego finansowania. Toczy się dyskusja nad zasadami współpracy gmin, powiatów i województw, bowiem wydaje się, że poczucie odrębności góruje nad koniecznością współpracy i potrzebą koordynowania działań. Można się zastanawiać, czy to dobrze, że decentralizacja zatrzymała się na poziomie gminy, a nie zeszła w jakiejś formie do wioski, czy w mieście na osiedle.

To są wszystko szczegóły, można je dyskutować, można zmieniać. Ważne natomiast, że samorząd jest już dla Polaków oczywistością. Znaczna część dzisiejszych aktywnych samorządowców dopiero wchodziła w życie, gdy wdrażana była reforma. Wielu polityków szczebla centralnego i europejskiego zdobywało ostrogi w samorządzie. Ogromna część spraw ważnych dla codziennego życia Polaków załatwiana jest przez osoby, które mogą znać ich osobiście, mało tego, mogą się czuć ich pracodawcami.

Na koniec pytania, wątpliwości: czy 30 lat samorządności spowodowało, że zasada pomocniczości naprawdę jest w Polsce realizowana i niezagrożona? W jakim stanie jest niezbędny dla dobrego funkcjonowania samorządu kapitał społeczny, a zatem wzajemne zaufanie i gotowość współpracy? W jakim stopniu jako społeczeństwo wyzwoliliśmy się z postaw roszczeniowych i utworzyliśmy społeczeństwo obywatelskie? Czy uważamy, że mamy wpływ i czujemy się współodpowiedzialni za naszą lokalną rzeczywistość? Podjęta i zrealizowana 30 lat temu reforma otworzyła przestrzeń do dobrego działania, do budowania społeczeństwa na zasadach personalizmu. Wiele zrobiono, ale zadanie wciąż jest aktualne.

Przemysław Fenrych

***

Przemysław Fenrych, były członek Prymasowskiej Rady Społecznej, opozycjonista, działacz katolicki i samorządowy, od początku lat 90-tych związany z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej.

Pod koniec lat 70. zaangażował się w działalność opozycyjną, współpracując z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela i Ruchem Młodej Polski. W sierpniu 1980 uczestniczył w strajku w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Szczecinie. We wrześniu wstąpił do „Solidarności”, kierował komisją zakładową, był też przewodniczącym Ogólnopolskiej Międzybibliotecznej Komisji Porozumiewawczej „S”, członkiem prezydium zarządu regionu i delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów w Gdańsku. Po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany na niemal rok od grudnia 1981 do listopada 1982. Był jednym z założycieli i prezesem Szczecińskiego Klubu Katolików, wiceprzewodniczącym regionalnej Akcji Katolickiej i organizatorem Tygodni Kultury Chrześcijańskiej. Od 1981 do 1983 zasiadał w Prymasowskiej Radzie Społecznej.

Po 1989 współpracował z mediami katolickimi (m.in. jako zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Kościół nad Odrą i Bałtykiem”). Do dziś jest autorem stałego felietonu w tygodniku "Niedziela". W latach 1990–1991 był dyrektorem ośrodka radiowo-telewizyjnego w Szczecinie. Od 1998 do 2002 z ramienia AWS zasiadał w radzie miejskiej Szczecina. Od 1991 związany z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej. Został zastępcą dyrektora ds. szkoleń w szczecińskim oddziale tej organizacji, a także trenerem i ekspertem FRDL, specjalizując się w komunikacji społecznej, samorządności i edukacji. Opracował i realizuje programy przeznaczone dla samorządów i organizacji pozarządowych m.in. z Polski, Białorusi, Ukrainy i Tunezji.

Jest też współtwórcą Zjazdów Gnieźnieńskich w ich nowej edycji od 2003 r.

CZYTAJ DALEJ

Odkryto film archiwalny z bł. Zbigniewem Strzałkowskim z 1989 r.

2020-06-05 14:25

[ TEMATY ]

franciszkanie

Zbigniew Strzałkowski

franciszkanie.pl

Tegoroczne wspomnienie błogosławionych Męczenników z Pariacoto oraz przypadającą 5 grudnia piątą rocznicę beatyfikacji to czas przypominania i udostępniania nieznanych lub mało znanych dotąd zdjęć, nagrań audio i filmów dotyczących błogosławionych. Na kanale YouTube dedykowanym Męczennikom z Pariacoto są te ukazujące święcenia diakonatu bł. Michała Tomaszka i święcenia prezbiteratu bł. Zbigniewa Strzałkowskiego, śluy wieczyste, prymcje i wiele innych.

Od 5 czerwca jest także dostępny film archiwalny z lutego 1989 r. Film ten, dotąd nieznany szerszej publiczności, ukazuje pierwsze miesiące życia w Peru, warunki bytowe, podróż franciszkanów do Pariacoto, lokalną społeczność. Możemy na nim zobaczyć i usłyszeć komentarze bł. Zbigniewa Strzałkowskiego dotyczące pracy misyjnej i peruwiańskiej rzeczywistości. Jest to dar Opatrzności Bożej – dzięki któremu możemy jeszcze lepiej poznać błogosławionych Męczenników z Pariacoto. Dlatego już teraz zapraszamy wszystkich do wspólnego oglądania.

28 listopada 1988 r. ojcowie franciszkanie: bł. Zbigniew Strzałkowski i Jarosław Wysoczański wyruszyli w podróż na misje do Peru. Samolotem dolecieli najpierw do Moskwy ma stamtąd do Limy, gdzie wylądowali 2 grudnia. Nie od razu pojechali na placówkę w Pariacoto. Najpierw byli przez 2 tygodnie pracowali w Limie, potem w innych parafiach, gdzie zapoznawali się ze specyfiką pracy duszpasterskiej w Peru, uczyli języka, miejscowych zwyczajów. Odwiedzali Pariacoto, ale jeszcze nie mieszkali tam na stałe.

W lutym 1989 r. na wizytacją placówek misyjnych w Ameryce Południowej udali się ojcowie Feliks Stasica (ówczesny prowincjał Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Franciszkanów) oraz Zdzisław Gogola (ówczesny rektor Franciszkańskiego Seminarium Duchownego w Krakowie). Ojcowie wzięli ze sobą kamerę. Był to pokaźnych rozmiarów, dość ciężki sprzęt, ale jak na tamte czas – nowoczesny i nagrywający filmy w kolorze na kasetę VHS.

Dziś, po latach, możemy oglądać kadry nagranego wówczas filmu. Są one niezwykle cenne, bo pokazują nie tylko realia misyjne, z jakimi spotkali się franciszkanie rozpoczynając pracę w Peru, ale przede wszystkim postać bł. Zbigniewa Strzałkowskiego.

W roku 5 rocznicy beatyfikacji ojców Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego zapraszamy do przeżywania tego czasu wspólnie na modlitwie, refleksji, ale też na poznawaniu ich dzieła i życia. Film o którym mowa jest dostępny wraz z innymi materiałami archiwalnymi dotyczącymi błogosławionych na kanale YouTube dedykowanym Męczennikom z Pariacoto: Zobacz.

W jednym z listów do Rodziców bł. Zbigniew Strzałkowski pisał: Rozpoczęliśmy już pracę w Pariacoto. Najważniejsze prace w budynku już zrobione i powoli życie parafii będzie nabierało szybszego tętna, chociaż wiadomo, że trwałe efekty pracy duszpasterskiej przychodzą po wielu pokoleniach (Lima 08.09.1989). Dziś te „efekty” to nie tylko tętniąca życiem misja w Pariacoto i w całym Peru, ale także wiele miejsc, gdzie Ewangelia dociera do ludzi za pośrednictwem świadectwa życia i męczeńskiej śmierci tych błogosławionych Męczenników z Pariacoto.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: od dziś kaplica relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki ponownie otwarta

2020-06-06 09:08

[ TEMATY ]

rocznica

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Archiwum

Z okazji 10. rocznicy beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zostanie dziś zainstalowana gablota z przedmiotami, które miał ze sobą ks. Jerzy w dniu swojej męczeńskiej śmierci. Wydarzenie odbędzie się o godz. 11.00 w kaplicy relikwii, która tego dnia zostanie ponownie otwarta dla wiernych.

W pancernej gablocie zobaczyć będzie można m.in. złoty medalik, który miał na sobie ksiądz Jerzy, honorową legitymację odznaki Akcji „Burza”, wezwanie na przesłuchanie do prokuratury, metalowy obrazek Matki Bożej z Dzieciątkiem pochylającą się nad żołnierzem AK, zapalniczkę z napisem “Solidarność”, czy orzełka.

W pierwszej, wcześniej udostępnionej gablocie, eksponowana jest sutanna, w której zginął ksiądz Popiełuszko, uprowadzony i zabity przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 roku. Legendarny kaznodzieja Mszy w intencji Ojczyzny, które sprawował w latach 80. ub. wieku w kościele św. Stanisława Kostki, przy tej świątyni został też pochowany.

W salach dolnego kościoła, mieści się Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki. Założył je ówczesny proboszcz, ksiądz prałat Teofil Bogucki niedługo po męczeńskiej śmierci kapłana. W 2004 roku, staraniem kolejnego proboszcza, księdza Zygmunta Malackiego, Muzeum otrzymało nowoczesną, multimedialną formę.

W dziewięciu salach muzealnych znajduje się kilka tysięcy eksponatów, w tym przedmioty osobiste księdza Jerzego, przedmioty związane z jego męczeńską śmiercią, zdjęcia, prezentacje filmowe i dźwiękowe.

Autorzy ekspozycji przedstawiają Błogosławionego jako kapłana, który odpowiedział na otrzymane znaki Boga i przez lata dojrzewał do męczeństwa. Pragnął być księdzem w określonych warunkach historycznych, dla ludzi, których Pan Bóg postawił na Jego drodze. Był świadkiem Chrystusa w trudnych czasach i wielu doprowadził do Boga swoim przykładem.

Dwie gabloty umieszczone w kaplicy relikwii ks. Jerzego Popiełuszki przechowują cenne przedmioty związane z Jego męczeńską śmiercią są odporne na wszelkie naruszenia fizyczne, ognioodporne, z regulowaną wilgotnością i temperaturą, podświetlane.Takie zabezpieczenie śladów pozwoli im przetrwać, by dalej świadczyć o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki i umożliwi ich ekspozycję.

Przedmioty, które są świadkami męczeństwa i śmierci duchownego noszą ślady dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 36 lat. Są poszarpane, pobrudzone, pełne błota. Dzięki wsparciu MKiDN, żoliborskiemu muzeum udało się przeprowadzić ich podstawową konserwację, tak, żeby ochronić tkaniny i zachować wszelkie ślady dramatu.

Od 1984 roku do grobu błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, znajdującego się przy kościele św. Stanisława Kostki obok muzeum, przybyły 23 miliony pielgrzymów. Spośród pielgrzymów i turystów z zagranicy najliczniejszą nację stanowią Amerykanie, następnie Francuzi i Hiszpanie – poinformował KAI Paweł Kęska z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki.

Kapłan-męczennik wciąż cieszy się niezmiennym kultem. W Polsce jego relikwie są przechowywane w około 990 miejscach, m.in., w kaplicy sejmowej i prezydenckiej oraz w różnych kaplicach więziennych.

Kult kapelana “Solidarności” rozprzestrzenia się także za granicą. Jego relikwie obecne są w 448 kościołach i kaplicach w 61 krajach, m.in. w Wietnamie, Korei Południowej czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Od 1984 roku czyli daty śmierci ks. Popiełuszki, do żoliborskiego ośrodka dokumentacji zgłoszono 570 świadectw, także ze świata, dotyczących łask otrzymanych za wstawiennictwem ks. Jerzego. 20 z nich posiada dokumentację medyczną.

W Polsce są już 52 szkoły którym patronuje kapłan z Żoliborza. Jego imię nosi już 219 ulic, placów, z czego 5 za granicą, m.in. w Nowym Jorku i Budapeszcie.

Paweł Kęska zwraca uwagę, że polski męczennik pozostaje dla ludzi z całego świata postacią wciąż ważną i uniwersalną, a nie kimś z dawno minionej historii Polski. “Przed rokiem oprowadzałem pielgrzymów z Palestyny, którzy przejęci biografią ks. Jerzego powiedzieli: tak, to będzie nasz patron, patron prześladowanych chrześcijan, bardzo takiego potrzebujemy” – wspomina Paweł Kęska.

Zdaniem popularyzatora, osoba ks. Popiełuszki i jego znaczenie jest wciąż do odkrycia, m.in. dlatego, że wiele materiałów nie zostało do tej pory opracowanych, nie przeprowadzono również kwerend w archiwach, które mogą zawierać cenne materiały dotyczące działalności kapłana oraz tego, jak była ona na bieżąco oceniana.

Kęska wskazuje, że można dokonać kwerend w archiwach Solidarności, Radia Wolna Europa, w niektórych archiwach kościelnych czy choćby w regionalnych archiwach IPN. Zadaniem do zrealizowania jest z pewnością kompleksowe, wieloaspektowe opracowanie zagadnienia roli jaką spełniał kapłan w życiu publicznym. Wyraził przy tym nadzieję na rychłe rozpoczęcie prac z wykorzystaniem nieopracowanych i nieznanych dotąd źródeł.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z przytaczaną przez siebie ewangeliczną zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły tysiące ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję