Reklama

Polska

Czwarty dzień Festiwalu Życia

Czwarty dzień Festiwalu Życia upłynął pod znakiem wielkich sportowych emocji, trudu i wysiłku. Nie brakło również okazji do skupienia i refleksji.

[ TEMATY ]

bieg

Festiwal Życia

festiwalzycia.pl

Czwartkowym gościem była wielokrotna reprezentantka Polski w biegach narciarskich, Sylwia Jaśkowiec. Wpisując się w temat dnia, którym było świadectwo, podzieliła się swoim doświadczeniem podczas konferencji. „Jak połączyć sport i wiarę? Gdzie przebiega cienka granica między zdrową ambicją a chorym dążeniem do perfekcji? Jak nie dać się zafiksować tylko i wyłącznie na wygranej i to wygranej z dużą przewagą? Nie łatwe to wyzwania, trzeba nam po prostu otworzyć się na działanie Boga.”

Na popołudniowe wydarzenie niektórzy czekali cały rok. Bieg Festiwalowicza, w którym uczestnicy mieli okazję wziąć udział, to bieg z przeszkodami na dystansie 7 km. Jako przeszkody staw, rowy melioracyjne, bagna, rury przepustowe. Na stracie 299 zawodników, w tym jedna siostra zakonna w habicie i dwóch chłopaków w garniturach. Bieg był trudny, ale dający niesamowitą satysfakcję. Zwycięzca ukończył z czasem 59 minut i 46 sekund.

Reklama

Festiwal ma swój program a punkty jak bieg, czy koncerty dostarczają uczestnikom wielu wrażeń, ale jest też duża przestrzeń do skupienia i modlitwy. Na plaży przy stawie stoi Namiot Spotkania, w którym 24 godziny na dobę można adorować Najświętszy Sakrament. Przy namiocie przez cały dzień zmieniają się również kapłani gotowi służyć w sakramencie pokuty.

Intensywny dzień na festiwalu zakończył się spektaklem Teatru po pracy – amatorskiego teatru z Lublińca.

Organizatorzy gorąco zapraszają na sobotę. O 17.00 koncert Małego TGD a o 20.00 Kuby Badacha. Na koncerty wstęp wolny.

2019-07-12 16:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Joshua Cheptegei - rekord świata z uśmiechem i bez wysiłku

[ TEMATY ]

bieg

rekord

pixabay.com

Urodził się w Ugandzie, ma 23 lata, waży 61 kg i mierzy 179 cm - Joshua Cheptegei nie powiedział na bieżni jeszcze ostatniego słowa. "Chcę zdominować biegi długie przez kolejnych sześć lat" - zapowiedział świeżo upieczony rekordzista świata w biegu na 5000 m.

12.35,36 - tyle wynosi od piątku rekord świata w biegu na 5000 m. Cheptegei poprawił w mityngu Diamentowej Ligi w Monako o 1,99 s czas legendarnego Kenenisy Bekele i... zapowiada, że to nie koniec.

Po dotarciu do mety uśmiechnął się i nie wykazywał żadnych oznak zmęczenia. Sam był trochę zaskoczony, gdy na tablicy świetlnej zobaczył czas.

"Może tego nie było widać, ale to wszystko kosztowało mnie wiele wysiłku i nie mówię tu tylko o samym biegu, a o przygotowaniach, znalezieniu motywacji i chęci do treningu w czasie pandemii przy wielkiej niewiadomej co dalej. Nie wiedziałem po co trenuję, do jakich zawodów się przygotowuję, a wtedy człowiek nie jest w stanie zmusić się do wysiłku. Tym bardziej, gdy musiałem wychodzić z domu, a wszyscy naokoło powtarzali, że to niebezpieczne" - powiedział na konferencji prasowej.

Reprezentant Ugandy podziękował całemu swojemu teamowi i trenerowi.

"Bo bez was byłoby to niemożliwe. Na co dzień przecież trenowaliśmy w Europie, a w tym sezonie przygotowania musieliśmy nieoczekiwanie przenieść do Ugandy. Teraz - z perspektywy czasu - dziękuję losowi, że podarował mi ten czas, który mogłem też spędzić z rodziną" - dodał.

To nie pierwszy międzynarodowy sukces Cheptegei. Jest też mistrzem świata na dystansie 10 000 m, do niego należą również rekordy globu w biegu ulicznym na 5 i 10 km. Ale tzw. lockdown spowodowany pandemią pozwolił mu cieszyć się także innymi rzeczami, nie tylko bieganiem.

"Polubiłem prace ogrodowe. Znalazłem czas, by pomóc w odnowie szkoły w mojej małej miejscowości. To wszystko sprawiało mi dużo radości i dzięki temu zapominałem, w jakich czasach żyjemy" - przyznał.

23-letni lekkoatleta pochodzi z małej wioski w dystrykcie Kapchorwa, tuż przy granicy z Kenią. Gdy tylko zniesiono pierwsze obostrzenia wybrał się na zgrupowanie w swoim kraju i trenował na wysokości 1800 m n.p.m. Efekty tego można było zobaczyć w Monako, kiedy po połowie dystansu nie miał już nikogo przed sobą. Nawet pacemakerzy zeszli już z bieżni, a on utrzymywał równe tempo i pokonywał kolejne okrążenia w granicach minuty.

"Brakowało mi rywalizacji, współzawodnictwa. Ja to mam we krwi i kocham to, co robię" - podkreślił i dodał, że postawił sobie jeden cel: "Chciałbym na lata przerwać dominację Kenijczyków i Etiopczyków w biegach długich na bieżni. Chciałbym przez co najmniej sześć lat być najlepszym".

Kolejnym jego wyzwaniem będzie atak na rekord świata na dystansie 10 000 m. Ten od 2005 roku należy do Bekele i wynosi 26.17,53.
(PAP)

mar/ pp/

CZYTAJ DALEJ

Dziesięciolatka w finale Eurowizji

2020-11-04 10:45

Niedziela Ogólnopolska 45/2020, str. 48-49

[ TEMATY ]

muzyka

rozmowa

Krzysztof Tadej

Ala Tracz

Ala Tracz

Anielski głos, niezwykły talent i rozbrajający uśmiech – tak najkrócej można scharakteryzować Alę Tracz. 29 listopada będzie ona reprezentowała Polskę w finale Eurowizji Junior 2020. O drodze do sukcesów z Alą Tracz i jej mamą Anną rozmawia Krzysztof Tadej.

Krzysztof Tadej: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze śpiewaniem?

Ala Tracz: Przygodę ze śpiewaniem zawdzięczam mojej siostrze Oli. Gdy miałam 3 lata, rodzice zabrali mnie na widownię, na konkurs piosenki, w którym Ola brała udział. Jej występ na scenie tak bardzo mi się spodobał, że nie chciałam wracać do domu. Też chciałam zaśpiewać na scenie. Rodzice obiecali, że na następnym konkursie tak się stanie. Tak to się zaczęło.

Anna Tracz, mama Ali: Dziewczynki śpiewały w domu, odkąd zaczęły mówić. Gdy były w wieku przedszkolnym, zorientowałam się, że mają słuch muzyczny. Powtarzały bardzo precyzyjnie, rytmicznie, czysto usłyszane fragmenty piosenek. Już wtedy pomyślałam, że warto rozwijać je w przyszłości w tym kierunku. Ola pierwszy raz wystąpiła na scenie, gdy miała 4 lata, podczas konkursu kolęd. Ala – gdy miała 3 latka.

Pani również śpiewa…

Prowadzę scholę w parafii św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Śpiewam i gram w kościele w każdą niedzielę i święta.

Alu, co dla Ciebie jest najpiękniejsze w śpiewaniu?

To, że śpiewa się dla innych. Można w ten sposób przekazywać różne uczucia i sprawić komuś radość. Cieszę się, że dzięki muzyce ktoś może poczuć się lepiej.

Czy marzysz o karierze piosenkarki? O tym, żeby kiedyś zostać wielką gwiazdą?

Muzyka jest moją pasją i przyszłość chciałabym wiązać właśnie z nią. Marzę, żeby kiedyś śpiewać na wielkich scenach.

Lubisz śpiewać piosenki religijne?

Oczywiście. W każdą niedzielę śpiewam na Mszy św. w kościele św. Mikołaja Biskupa w Potoku Wielkim. Z siostrą należymy do scholi parafialnej, którą prowadzi mama. Proboszczem parafii od 2 lat jest ks. Artur Dyjak.

Pani Aniu, w wywiadach nie ukrywa Pani, że jest osobą wierzącą i wiara jest bardzo ważna w Pani domu.

Z mężem staramy się wychowywać córki w duchu wiary. W każdą niedzielę wszyscy uczestniczymy we Mszy św. Oprócz tego, że śpiewam i gram w kościele, od ośmiu lat uczę katechezy w szkole podstawowej w Potoku Wielkim. Do tej właśnie szkoły uczęszczała Ola, a nadal uczęszcza Ala.

Jak postrzega Pani ten okres w życiu dziecka. To przygoda? Łaska od Boga?

To, co się dzieje w naszym życiu, jest naprawdę czymś niesamowitym. Wielka przygoda, wielki zaszczyt dla Ali, całej naszej rodziny, szkoły i parafii. Myślę, że to łaska od Pana Boga. Bóg obdarza nas talentami, chce, byśmy je rozwijali i dzielili się nimi z innymi ludźmi. Niedawno napisała do mnie pewna kobieta, która wyznała, że została sama i było jej bardzo ciężko. Przez przypadek usłyszała piosenkę Ali i to wykonanie dodało jej sił. Dziękowała za to, że moje dziecko pomogło jej się pozbierać! To niesamowite! Wszystko, co w życiu robimy, powinniśmy wykonywać na chwałę Boga. Często w modlitwie polecam moje córki Bogu i proszę, by kierował On ich losem. Wiem, że Bóg czuwa.

Pojawiają się wątpliwości, czy dzieci w takim wieku powinny angażować się w tego typu konkursy. Jaka jest Pani opinia w tej sprawie?

Wszystko zależy od podejścia osób biorących udział w takim konkursie i od presji otoczenia. My udział w Eurowizji traktujemy jako wspaniałą przygodę, fascynujące nowe doświadczenie, odskocznię od codziennego życia i zwykłych ludzkich problemów. Najważniejsze jest to, by nie stracić zdrowego rozsądku i pamiętać o tym, co jest w życiu ważne. Należy również uczyć dzieci, że na sukces trzeba zapracować, że nie wszystko nam się w życiu należy. Trzeba je również uczyć, że porażka nie jest końcem świata, tylko kolejną ważną lekcją w życiu.

Alu, obecnie przechodzisz bardzo intensywny okres. Przygotowania do finału to wiele spotkań, nagrań i rozmów z nieznanymi ludźmi. Jak to przeżywasz?

Czas przygotowań do Eurowizji jest naprawdę bardzo intensywny. Na razie daję sobie radę. Wspierają mnie rodzice, siostra, dziadkowie, koleżanki z klasy oraz nauczyciele. Rodzice dbają o to, żebym miała czas dla siebie, czas na odpoczynek, ale też czas na lekcje, spotkania oraz rozmowy z przyjaciółmi. Najbardziej fascynujące jest to, że poznaję mnóstwo wspaniałych osób. Najtrudniejsze są dla mnie wywiady na żywo.

A szkoła? Nie brakuje ci czasu na naukę?

Na razie udaje mi się to wszystko pogodzić. Staram się opuszczać jak najmniej zajęć. Gdy tylko nie ma mnie w szkole, to koleżanki przysyłają mi lekcje, a ja na bieżąco wszystko odrabiam, żeby nie mieć zaległości. Teraz, kiedy mamy lekcje on-line, praktycznie jestem na bieżąco z nauką i lekcjami.

Życzę Ci, Alu, wygranej, choć udział w finale to już Twój wielki sukces.

Wygranie samego odcinka eliminacyjnego programu „Szansa na sukces. Eurowizja Junior” było wielkim zaskoczeniem i szczęściem. W ogóle się nie spodziewałam, że zostanę reprezentantką Polski. To dla mnie wielki zaszczyt, wielka radość i ogromny sukces!

Ala Tracz
mieszka we wsi Stojeszyn Pierwszy k. Janowa Lubelskiego. Ma 10 lat. Kocha taniec, podróże i sport – zwłaszcza jazdę na deskorolce i wspinaczkę linową. Jej pasją jest jeździectwo. Występowała w programach Mali Giganci oraz The Voice Kids 3. Na koncie ma zwycięstwa w konkursach rozgrywanych na Malcie i w Bułgarii. W finale Eurowizji Junior 2020 będzie reprezentować Polskę piosenką I’ll Be Standing

Zachęcamy do głosowania, tutaj możesz oddać swój głos:
Zobacz
CZYTAJ DALEJ

Paczuszka dla maluszka

2020-11-28 17:29

[ TEMATY ]

dzieci

fundacja

Paczuszka dla maluszka

Fundacja Małych Stópek

Informujemy, że 29 listopada rusza VII edycja świątecznej akcji„Paczuszka dla Maluszka”.

Celem inicjatywy jest wsparcie dzieci w domach dziecka, domach samotnej matki, domach pomocy społecznej oraz hospicjach na terenie całej Polski. Akcja podobnie jak w zeszłym roku, ma zakres gólnopolski.

Dzięki zaangażowaniu lokalnych koordynatorów, docieramy do wielu ośrodków pomocy, przekazując bożonarodzeniowe paczki. W ubiegłorocznej edycji, wzięło udział 24 025 darczyńców, dzięki którym wsparcie otrzymało 50 ośrodków w Polsce.

W tym roku, aby ułatwić koordynację, stworzyliśmy specjalną stronę internetową – www.paczuszkadlamaluszka.pl na której znajdują się potrzebne informacje oraz formularz zgłoszeniowy.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję