Reklama

Wiadomości

Włochy wymierają, państwo nie wspiera rodziny

We Włoszech kolejny rok z rzędu ubyło mieszkańców i noworodków. Jak podał urząd statystyczny ISTAT, w ubiegłym roku pobito kolejny negatywny rekord. Urodziło się zaledwie 439 tys. dzieci, najmniej, od kiedy istnieją zjednoczone Włochy. W ciągu jednego roku liczba noworodków spadła o 4 proc.

2019-07-04 19:34

[ TEMATY ]

dzieci

BOŻENA SZTAJNER

Włochy cierpią już dzisiaj na skutek wtórnego niżu demograficznego. W wieku rozrodczym są bowiem kobiety, które urodziły się w latach 70., kiedy to Włoszki przestały rodzić dzieci. Dlatego potencjalnych matek jest dziś mniej i tego nie da się już zmienić.

We Włoszech przybywa natomiast zgonów. Co roku więcej Włochów umiera niż się rodzi. W 2018 r. różnica ta wynosiła 193 tys. W konsekwencji zmniejsza się liczba obywateli. Od 2014 r. Włochy straciły 677 tys. mieszkańców, czyli odpowiednik Palermo, największego miasta Sycylii. Gdyby nie napływ migrantów, ubytek ten wyniósłby 1,3 mln.

Reklama

Jak podkreśla ks. Paolo Gentili, odpowiedzialny w episkopacie Włoch za duszpasterstwo rodzin, dane te źle rzutują na przyszłość kraju, a zwłaszcza młodych pokoleń, które poniosą główny ciężar tych przemian. Jego zdaniem zdumiewające jest przy tym, że włoskie państwo nie wyciąga z tych procesów żadnych wniosków. Od lat nie są podejmowane żadne działania, które wspierałyby rodziny i zachęcały do rodzenia dzieci – mówi ks. Gentili.

- Potrzeba kompletnej przemiany sposobu myślenia. Dziś mieć dziecko to sprawa czysto prywatna. Nie dostrzega się, jakie ma to znaczenie dla społeczeństwa i dlatego nie wspiera się rodzin. Za wszystko płacą rodzice. Nie uznaje się faktu, że to dziecko służy całemu społeczeństwu, jest jego przyszłością, a ci, którzy nie otwierają się na życie i nie ponoszą tego kosztów, nie służą rozwojowi naszego kraju – podkreśla ks. Gentili. - Dziecko wydaje się wręcz problemem. A tymczasem jest ono darem dla całego społeczeństwa i wszyscy powinni je wspomagać. Widzimy, że inni, na przykład Francja, Niemcy, niektóre kraje Europy wschodniej bardzo inwestują dziś w dzieci. Włochy tymczasem ograniczają się niemalże do pomocy charytatywnej, wspierają tylko tych o najniższych dochodach. Tymczasem ważne jest, aby wszystkim niezależnie od dochodów umożliwić posiadanie dwojga, trojga czy nawet czworga dzieci. O tym marzymy.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rodzice zastępczy potrzebni od zaraz - ruszyła kampania „Mie(dź) rodzinę”

2020-01-13 14:56

[ TEMATY ]

dzieci

annazuc/pixabay.com

Około 300 porzuconych i osieroconych dzieci w powiatach - głogowskim, lubińskim, polkowickim, legnickim i mieście Legnicy, przebywa w pieczy instytucjonalnej. Prawie 40 z nich to maluchy poniżej 7. roku życia i to właśnie im trzeba jak najszybciej znaleźć rodziców zastępczych. Pomóc w tym ma kampania społeczna „Mie(dź) rodzinę”, której celem oprócz znalezienia kandydatów jest zmiana wizerunku rodzicielstwa zastępczego na terenie Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego.

Bohaterami kampanii są państwo Stefańscy z powiatu lubińskiego, którzy opiekują się dziewięciorgiem dzieci, a także inne rodziny zastępcze z Zagłębia Miedziowego. Bohaterowie kampanii, tak jak wszyscy rodzice zapamiętują z dzieciństwa dziecka wiele istotnych wydarzeń - pierwsze spojrzenie, pierwsze kroki, pierwszy uśmiech, pierwsze wakacje, pierwsze sukcesy, czy wreszcie pierwsze wspólne urodziny, które w przypadku rodziny zastępczej rzadko przypadają w pierwszym roku życia dziecka. I właśnie ten motyw stał się główną inspiracją do powstania wzruszającego spotu kampanii, pt. „Pierwsze (u)rodziny”.

W ramach kampanii powstała również strona internetowa www.miedzrodzine.pl, na której można znaleźć praktyczne informacje na temat pieczy zastępczej, historie rodzin zastępczych czy formularz zgłoszeniowy dla potencjalnych kandydatów.

Jak podkreśla Barbara Rajkowska, dyrektor Krajowy Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce, tylko dzięki stałej i bezpiecznej relacji dziecko zbuduje prawidłowe więzi, nabierze poczucia własnej wartości i rozwinie swój prawdziwy potencjał. Z tego powodu w życiu opuszczonych i osieroconych dzieci tak ważna jest rodzinna forma opieki zastępczej.

Ponadto, jak alarmuje Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce, społeczny partner akcji, obserwowany jest kryzys rodzicielstwa zastępczego, a liczba rodzin zastępczych dramatycznie maleje. Szacuje się, że ponad 72 tys. polskich dzieci pozbawionych jest opieki rodzicielskiej, a jedna piąta z nich przebywa w instytucjonalnych formach opieki, takich jak domy dziecka. W 2018 r. w tej grupie było ponad 1300 dzieci poniżej siódmego roku życia.

- Z naszych doświadczeń wynika, że barierą dla tych, którzy rozważają rodzicielstwo zastępcze jest nie tylko obawa przed tym czy sprostają obowiązkom, czy będą mieli niezbędne wsparcie, ale także niekorzystny wizerunek rodziców zastępczych kreowany przez media. O rodzicielstwie zastępczym najgłośniej mówi się w momencie kryzysowych sytuacji. Ten zawód nie ma tzw. dobrej prasy i nie cieszy się społecznym poważaniem. Dlatego potrzeba lokalnej kampanii na temat rodzicielstwa zastępczego jest tak ogromna - mówi Barbara Rajkowska.

Celem kampanii „Mie(dź) rodzinę” jest zatem wspieranie rodziny i systemu pieczy zastępczej, m.in. poprzez zmianę świadomości mieszkańców Zagłębia Miedziowego na temat celów, wyzwań oraz codzienności rodzin zastępczych w Polsce, poprawę wizerunku rodzicielstwa zastępczego lokalnie oraz wzrost liczby zgłoszeń kandydatów na rodziców zastępczych.

Za przygotowanie koncepcji kreatywnej kampanii odpowiada agencja Keino, a za produkcję dom produkcyjny Joho. Spot kampanii wyreżyserował Krzysztof Kujawski. Kampania została objęta patronatem przez TVP3 Wrocław oraz Gazetę Wrocławską. Planowane działania reklamowe obejmują telewizję, prasę, Internet, a także nośniki w przestrzeni miejskiej. Akcja promocyjna potrwa w styczniu i lutym.

CZYTAJ DALEJ

Wstaw się za prof. Ewą Budzyńską, której grozi kara za obronę małżeństwa i rodziny

2020-01-15 09:13

[ TEMATY ]

pomoc

CŻiR

Prof. Ewa Budzyńska podczas zajęć o rodzinie przywołała badania naukowe mówiące o negatywnych skutkach wychowywania dzieci przez pary jednopłciowe. Między innymi za tę wypowiedź grozi jej kara dyscyplinarnej nagany. Centrum Życia i Rodziny przygotowało petycję do władz uczelni w obronie wieloletniej pracownik naukowej Uniwersytetu Śląskiego. Można ją podpisać na stronie internetowej Zobacz

Podczas zajęć prowadzonych dla studentów Uniwersytetu Śląskiego, prof. Ewa Budzyńska przywołała badania naukowe na temat negatywnych skutków wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Miała również wyrazić swój krytyczny stosunek do eutanazji. Na skutek skargi grupy studentów, Rzecznik Dyscyplinarny Uniwersytetu Śląskiego wszczął postępowanie wyjaśniające. Pomimo złożenia przez prof. Ewę Budzyńską obszernych wyjaśnień, zażądał od Komisji Dyscyplinarnej dla nauczycieli akademickich ukarania prof. Budzyńskiej karą dyscyplinarnej nagany.

W jej obronie stanęło Centrum Życia i Rodziny, które przygotowało apel do władz Uniwersytetu Śląskiego, aby natychmiast zakończyły postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Ewy Budzyńskiej, a także publicznie przeprosiły za potraktowanie jej w sposób niezwykle upokarzający dla naukowca ze znaczącym dorobkiem naukowym. W obronę prof. Ewy Budzyńskiej zaangażowali się również prawnicy Instytutu Ordo Iuris, którzy reprezentują ją w postępowaniu i domagają się jej uniewinnienia.

„Wszystko wskazuje, że oskarżenia wobec prof. Budzyńskiej stanowią część kampanii zastraszania wykładowców uniwersyteckich, którzy ośmielają się stawać w obronie rodziny i podejmują polemikę z postulatami ideologii gender i organizacji LGBTQ”
– czytamy w petycji, którą można podpisać na stronie internetowej Zobacz.

Autorzy apelu do władz Uniwersytetu Śląskiego podkreślają, że prof. Ewa Budzyńska podczas zajęć ze studentami stanęła w obronie małżeństwa i rodziny, a więc wartości chronionych przez konstytucję. Co więcej, jej postawa została określona jako tzw. homofobia, pomimo tego, że posługiwała się definicją małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety – zgodną z tą obowiązującą w polskim systemie prawnym. „Stanowczo nie zgadzam się, by za obronę małżeństwa i rodziny udzielano nagany!” – podkreślają autorzy apelu, którzy zachęcają do wstawienia się za prof. Ewą Budzyńską i złożenia swojego podpisu pod petycją do władz uczelni.

„Uniwersytet Śląski powinien być ostoją wolności słowa i swobody prowadzenia badań naukowych oraz przykładem stosowania jednakowych standardów i wymogów etycznych wobec wszystkich członków społeczności akademickiej, a nie trybuną propagandową agresywnych grup lobbystycznych czy ideologii uderzających w małżeństwo i rodzinę!” – napisano w treści apelu do władz uczelni, znajdującym się na stronie Zobacz.

Centrum Życia i Rodziny zachęca również do poparcia petycji do wicepremiera Gowina o obronę wolności słowa na polskich uniwersytetach poprzez wprowadzenie zmian w przepisach prawa chroniących nauczycieli akademickich przed podobnymi szykanami. Apel do ministra nauki i szkolnictwa wyższego jest dostępny bezpośrednio po podpisaniu petycji w obronie prof. Ewy Budzyńskiej.

Źródło: Centrum Życia i Rodziny, bronmyprofesor.pl

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Kot wspomina śp. ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 13:39

[ TEMATY ]

kapłan

śmierć

kapłan

YouTube

Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno - pisze o tragicznie zmarłym ks. Wojciechu Wójtowiczu ks. dr Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy i sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce.

Kilka lat temu podczas rekolekcji, które prowadził ks. Wojciech, padły z Jego ust takie słowa: «Albo Bóg jest numerem jeden w twoim życiu, albo w ogóle nie jest Bogiem». Z perspektywy naszej wieloletniej przyjaźni właśnie tak zapamiętam ks. Wojciecha. Całe Jego życie, praca, modlitwa, wszelkie relacje, to było potwierdzanie tej prawdy.

Poznaliśmy się podczas studiów w Rzymie. Wspólnie mieszkaliśmy w Papieskim Kolegium Polskim. To był czas budowania pogłębionego patrzenia na współczesny świat i Kościół. Studiując nauki biblijne potrzebowałem egzystencjalnego osadzenia odkrywanych w słowie Bożym treści. Ks. Wojciech był niezastąpiony w przystosowaniu teologii do sytuacji człowieka żyjącego w skomplikowanym świecie. Był niezwykle oczytany i aktualny. W dodatku przygotowywał doktorat z eklezjologii Josepha Ratzingera. Te dwa czynniki: profetyzm Ratzingera i wyczucie znaków czasu, w połączeniu z niesamowitą zdolnością do syntetycznego myślenia, sprawiały, że ks. Wojciech rozumiał świat i Kościół jak mało kto. Potrafił pobudzać do myślenia realnego, do odrywania się od niepoprawnego sentymentalizmu i schodzenia na ziemię. Sądzę, że te cechy, ale też otwartość na drugiego człowieka i zdolność do dialogu, skłoniły rektorów seminariów w Polsce do powierzenia Mu w 2017 roku funkcji przewodniczenia temu gremium.

Ks. Wojciech był ciągle w coś zaangażowany. Kiedyś wyznał, że do aktywności inspiruje go pragnienie Niepokalanej przekazane podczas objawień w Fatimie: «Powodem mego smutku jest utrata tak wielu dusz».

On był w przedziwnej wewnętrznej komunii z tym «smutkiem» Maryi. To dlatego wszędzie było Go pełno. Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno. Pamiętam z naszych wspólnych wyjazdów wiele rozmów telefonicznych, których byłem mimowolnym świadkiem, z osobami poważnie chorymi, uzależnionymi, wątpiącymi. Ks. Wojciech nigdy nie pouczał, tylko pytał czy ta osoba ma jeszcze lekarstwa, czy ma coś w lodówce do jedzenia, czy jeszcze wytrzyma w samotności i cierpieniu. Zawsze oferował swoją obecność, dyskretną, ale bardzo serdeczną.

Na koniec przywołam ostatnią konferencję rekolekcyjną ks. Wojciecha podczas rekolekcji w seminarium w Legnicy w 2018 roku. Dotyczyła ona ważnej kwestii – ars moriendi, czyli sztuki umierania. Wtedy otrzymaliśmy od Niego prostą receptę, którą powtórzył za św. Ignacym z Loyoli: «Tak przeżywaj swoje życie, aby każda rzecz nosiła w sobie odniesienie do finis ultimatum». W tych prostych słowach teraz widzę samego ks. Wojciecha. Żył szybko, jakby wiedział, że ma niewiele czasu na to, by stracić życie dla Jezusa. Ale przy tym żył głęboko, bo właściwie to był zakorzeniony w innym świecie.

Ks. dr Piotr Kot Rektor WSD w Legnicy Sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję