Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Zamość: IV Festiwalu TOTUS TUUS Pieśni Maryjnej i Religijnej

W niedzielę, 26 maja 2019 r. w kościele pw. św. Jana Chciciela w Lipsku wystąpi łącznie 21 wykonawców, w tym 6 solistów i 7 zespołów w kategoriach dziecięco-młodzieżowych, a także 8 zespołów złożonych z osób dorosłych. Każdy wykonawca w konkursie zaprezentuje 2 pieśni, w tym co najmniej jedną maryjną.

Ciekawostką jest fakt, że kategoria solistów została zdominowana przez młodych wokalistów ze Szkoły Podstawowej w Werbkowicach – przyjęto aż 5 zgłoszeń uczniów tej placówki w kategoriach do lat 12 i do lat 19. Jedynym solistą spoza szkoły w Werbkowicach, zarazem jedynym męskim wokalistą, jest Karol Niedźwiecki z Zamościa. Inna ciekawostka to zbieżność nazw zespołów – okazało się, że wśród przyjętych zgłoszeń są dwie formacje o nazwie „Iskierki”, młodzieżowa z Nielisza i dziecięca z Werbkowic. Natomiast, w kategorii „dorosłych” zabraknie niestety zespołu ludowo-obrzędowego „Wesołe Gosposie” z Gminy Zamość, którego większość członków na kilka dni przed festiwalem „dopadły” przypadki losowe i tym samym niemożność skompletowania składu.

Warto dodać, że gościem specjalnym tegorocznej imprezy będzie mocno już utytułowana żeńska formacja wokalna „Ale Cantare” z Płoskiego, prowadzona przez zamojską instruktorkę i wokalistkę Barbarę Rabiegę. Zespół wystąpi z koncertem pod koniec festiwalu (ok. godz. 16:00) ze specjalnym programem utworów sakralnych. Potem Jury ogłosi wyniki w kategorii „zespoły / dorośli”.

Zapowiada się wyjątkowa uczta wokalno-muzyczna w Lipsku w Gminie Zamość, na którą serdecznie zapraszamy.

Reklama

PROGRAM z kolejnością występów

IV Festiwal TOTUS TUUS Pieśni Maryjnej i Religijnej w Lipsku pod hasłem „Dzieci – Matce”

Gmina Zamość, Lipsko, 26 maja 2019 r.

Reklama

Oznaczenie kategorii wiekowych Wykonawców:

1. Soliści: 1a) dzieci do lat 12; 1b) młodzież do lat 19;

2. Zespoły, w tym duety: 2a) dzieci do lat 12; 2b) młodzież do lat 19; 2c) dorośli.

Przesłuchania konkursowe – część I

godz. 09.20 – 09.30 – Zespół „Iskierki” z Nielisza (zespół do lat 19)

godz. 09.30 – 09.40 – Jagoda Musur z SP Werbkowice (solistka do lat 12)

godz. 09.40 – 09.50 – Izabela Obszyńska z SP Werbkowice (solistka do lat 12)

godz. 09.50 – 10.00 – Patrycja Skorupa z SP Werbkowice (solistka do lat 12)

godz. 10.00 – 10.10 – Martyna Drożdżak z SP Werbkowice (solistka do lat 19)

godz. 10.10 – 10.20 – Julia Michalewska z SP Werbkowice (solistka do lat 19)

godz. 10.20 – 10.30 – Karol Niedźwiecki z Zamościa (solista do lat 19)

godz. 10.30 – 10.40 – Duet „Iskierki” z Werbkowic (zespół do lat 12)

godz. 10.40 – 10.50 – Uczniowie SP w Białowoli (zespół do lat 19)

godz. 10.50 – 11.00 – Schola z Parafii Kosobudy (zespół do lat 19)

godz. 11.00 – 11.10 – Schola z Parafii Lipsko (zespół do lat 19)

godz. 11.10 – 11.20 – Zespół Wokalny SP w Lipsku (zespół do lat 19)

godz. 11.20 – 11.30 – Zespół „Melodyjki” z Werbkowic (zespół do lat 19)

godz. 11.30 – 11.40 – czas rezerwowy

godz. 11.40 – 11.50 – czas rezerwowy

godz. 12.00 – Uroczysta Msza święta

godz. 13.10 – Oficjalne otwarcie festiwalu

godz. 13.30 – podsumowanie części I – ogłoszenie wyników w kat. 1a,1b, 2a, 2b (nagrody)

Przesłuchania konkursowe – część II

godz. 13.45 – 13.55 – Zespół „Baryton” z Parafii Lipsko /Gmina Zamość/

godz. 14.00 – 14.10 – Zespół „Canto” ze Starego Zamościa

godz. 14.15 – 14.25 – Zespół „Udryczanki” /Gmina Stary Zamość/

godz. 14.30 – 14.40 – Zespół „Czerwone Korale” z Zawady /Gmina Zamość/

godz. 14.45 – 14.55 – Zespół „Kalinka” Gminnego Klubu Seniora /Gmina Zamość/

godz. 15.00 – 15.10 – Zespół „Roztoczanki” z Wólki Wieprzeckiej /Gmina Zamość/

godz. 15.15 – 15.25 – Zespół „Białowolanki” z Białowoli /Gmina Zamość/

godz. 15.30 – 15.40 – Zespół „Echo Lipska” /Gmina Zamość/

godz. 15.45 – 15.55 – czas rezerwowy

godz. 16:00 – koncert specjalny Żeńskiego Zespołu Wokalnego „Ale Cantare” z Płoskiego

(w tym czasie obrady Jury)

godz. 16.30 – podsumowanie Części II - ogłoszenie wyników i wręczenie nagród w kat. 2c

godz. 16:50 – zakończenie festiwalu Apelem Jasnogórskim.

2019-05-23 13:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Płock: Letni Festiwal Muzyczny w 250. rocznicę urodzin Beethovena

2020-07-08 08:23

[ TEMATY ]

festiwal

rocznica

urodziny

Beethoven

BOŻENA SZTAJNER

Symfonia „Eroica” Ludwiga von Beethovena i utwory Krzysztofa Penedreckiego na orkiestrę smyczkową znalazły się w programie XXII Letniego Festiwalu Muzycznego w Płocku, w 250. rocznicę urodzin niemieckiego kompozytora.

Słuchacze festiwalowych koncertów katedrze musieli jednak dostosować się do ograniczeń sanitarnych.

W ramach XXII Letniego Festiwalu Muzycznego odbyły się cztery koncerty: w katedrze katolickiej, katedrze mariawickiej, Muzeum Mazowieckim i Auli im. Kajetana Morykoniego w LO. im. Marsz. St. Małachowskiego. Najpierw w bazylice katedralnej muzycy i słuchacze uczcili 250. rocznicę urodzin Ludwiga von Beethovena.

W murach zabytkowej świątyni pod dyrekcją Adama Banaszaka Płocka Orkiestra Symfoniczna wykonała Uwerturę „Egmont” op. 84 oraz III Symfonię Es-dur op. 55 „Eroica”. Przypomniano też „Trzy utwory w dawnym stylu na orkiestrę smyczkową” zmarłego w marcu Krzysztofa Pendereckiego, znane z filmu „Rękopis znaleziony w Saragossie” W.J. Hasa.

W kolejnych dniach płocczanie i turyści mieli okazję wysłuchać m.in. „Psalmów” Mikołaja Gomółki, angielskich i włoskich madrygałów, a także utworów muzyki klasycznej (Antonio Vivaldi, W.A. Mozart, Antonín Dvořák), współczesnej (Grażyna Bacewicz, Adam Walaciński), filmowej i teatralnej. W gronie wykonawców znaleźli się m.in. zespół Malawski Trio i sekstet wokalny Affabre.

Ze względu na pandemię warunkami uczestnictwa w koncertach były: obowiązek zakrywania ust i nosa, dezynfekcja rąk oraz wypełnienie oświadczenia o stanie zdrowia.

Letni Festiwal Muzyczny jest przedsięwzięciem Płockiej Orkiestry Symfonicznej im. Witolda Lutosławskiego w Płocku. Odbywa się w czasie wakacji, z udziałem płocczan i turystów. Zainicjowana w 1999 r. impreza pozwala zaprezentować różnorodne dzieła muzyczne.
W ramach corocznego festiwalu odbywają się koncerty symfoniczne, oratoryjne, prezentowana jest muzyka jazzowa i popularna, zazwyczaj w zabytkowych świątyniach i innych ważnych obiektach w mieście.

CZYTAJ DALEJ

Chrzestny czy sponsor?

Chrzestny elegancki, chrzestna zrobiona na bóstwo. Stoją szykowni tuż obok malucha przy kościelnej chrzcielnicy. Ale czy naprawdę wiedzą, że podejmują właśnie zadanie pilnowania ognia, który ma się palić na wieki?

Święty Grzegorz napisał, że chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga: „Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze”. Ale czy my to wszystko rozumiemy, gdy stajemy w roli rodziców chrzestnych obok rodziców dziecka?

Podczas chrztu św. kapłan wypowiada m.in. słowa: „Podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni, aby wasze dzieci, (...) trwając w wierze, mogły wyjść na spotkanie przychodzącego Pana razem z wszystkimi Świętymi w niebie”.

Czy mamy świadomość, gdy odpalamy świecę chrzcielną od paschału, że ten obowiązek spoczywa na nas, chrzestnych? Czy wiemy, że jeśli płomień wiary zgaśnie, to nie tylko będzie to nasza wina, ale też że dusza powierzonego nam na chrzcie nie wyjdzie w niebie na spotkanie przychodzącego Boga, bo bez płomienia nie trafi w ciemności?! Duszpasterze alarmują, że świadomość kandydatów na chrzestnych, mimo katechez chrzcielnych, wcale nie wzrasta. Co rusz przychodzą bowiem do parafialnych kancelarii ludzie, którzy żyją w konkubinatach i tego nie ukrywają, ale chcą zostać matką chrzestną lub ojcem chrzestnym, mimo że Kodeks prawa kanonicznego mówi wyraźnie, iż „chrzestnym może zostać katolik, który prowadzi życie zgodne z wiarą”. (Więcej na ten temat na str. 59 – przyp. red.) Wydaje się, że teoria o naszym życiu wiarą i praktykowanie cnót wynikających z wiary coraz bardziej się od siebie oddalają. Uważamy, że wymagania są za trudne, albo po prostu grzech tak nam plącze życie, że nie potrafimy już sobie poradzić...

W patchworkowej rodzinie

Ewa z Markiem mają dwoje dzieci. Gdy urodziło się drugie, Zosia, o zostanie ojcem chrzestnym poprosili męża siostry Marka. Tomasz chętnie się zgodził, ale 2 lata później jego małżeństwo się rozpadło – przestał być szwagrem, nie przestał być chrzestnym. I zaczęły się prawdziwe trudności, ponieważ z dnia na dzień przestał być traktowany jak członek rodziny, mimo że to nie on złożył wniosek o rozwód. Zależało mu na kontakcie zarówno z własnymi dziećmi, jak i z chrześniakami w rodzinie byłej żony. O ile kontakt z własnymi dziećmi zagwarantował mu sąd, o tyle do chrześniaków nie miał żadnego dostępu.

Na początku o spotkaniach w gronie rodzinnym, np. na urodzinach chrześnicy, w ogóle nie było mowy. Próbował dzwonić, prosił o spotkanie, ale za każdym razem, pod różnymi pretekstami, spotykał się z odmową. Aż przyszedł czas, gdy Zosia miała przystąpić do Pierwszej Komunii św. – Zadzwonił do mnie były szwagier i spytał, na jaki adres może wysłać zaproszenie, bo zbliża się Komunia i chrzestny powinien być – opowiada Tomasz. – Co ciekawe, przez kilka poprzednich lat nie byłem w ogóle potrzebny i kontakt z Zosią całkowicie się urwał. Gdy przyszedłem do kościoła, a potem na proszony obiad, czułem się jak intruz i szczerze mówiąc, do dziś nie jestem pewien, czy nie chodziło tylko o prezent od chrzestnego. Potem założyłem nową rodzinę, zresztą moja była żona też, i teraz odwiedzam chrześnicę z okazji urodzin, ale nigdy w tym samym czasie, co reszta rodziny. Widzę, że rodzice Zosi dbają o to, by tak było. Czy mam im to za złe? Nie, obydwie strony noszą jakieś rany, uprzedzenia, trudno razem siadać do stołu. Ale Zosia wyrosła na świetną dziewczynę i staram się, choć kontakt jest rzadki, jakoś ją wspierać – zwierza się Tomasz.

Idealny, bo jeden z nas...

Rozpad rodziny nie jest jedyną sytuacją, w której trudno być aktywnym chrzestnym. Znam rodzinę, która przez kilka lat należała do katolickiej wspólnoty małżeństw. Coraz większe społeczność, zażyłości, a w tym gronie – zdaniem wielu praktykujących – idealni kandydaci na chrzestnych co rusz rodzących się dzieci! Bo przecież są świadomi, chcą czegoś więcej, należą do wspólnoty... I rzeczywiście, moja znajoma przyjęła obowiązek zostania matką chrzestną. Tyle że okazało się, iż w tej wspólnocie działa mechanizm podobny jak w małżeństwie po rozwodzie: jesteś chciany, gdy jesteś jednym z nas, gdy jednak odchodzisz ze wspólnoty, przestajesz być dla nas wiarygodny, także jako chrzestny. Rzeczywiście, gdy małżonkowie opuścili wspólnotę (katolicką!), byli pomawiani i oczerniani, ale przede wszystkim rodzice dziecka, którzy poprosili moją znajomą o zostanie matką chrzestną, zabronili jej kontaktu z chrześnicą pod kilkoma warunkami ściśle związanymi z rzeczywistością tej wspólnoty.

Na 100 małżeństw rozpadają się 33, wielu z małżonków to chrzestni. Po rozwodzie trudno utrzymywać kontakt z chrześniakami z rodziny byłej żony czy byłego męża.

Mimo że moralność, obyczaje i praktyki moich znajomych nie zmieniły się po opuszczeniu wspólnoty, zostali wręcz potępieni przez grupę ludzi, z którymi kiedyś wspólnie przeżyli niejedną Eucharystię. Małżeństwo, któremu kobieta zechciała służyć, zostając matką chrzestną ich dziecka, posunęło się dalej niż była rodzina Tomasza: nie zaprosili jej na Pierwszą Komunię św. chrześnicy.

Łaska woła o pomoc

Trudnych sytuacji jest w rodzinach coraz więcej. Rozpady sakramentalnych małżeństw są plagą, a chrzestnymi zwykle zostają osoby z kręgu najbliższych krewnych, dlatego po rozwodzie, niemal z automatu, są traktowani jak wrogowie. Dlaczego tak się dzieje w katolickich rodzinach, które, według wszystkich obietnic składanych w czasie przyjmowania sakramentów, powinny rozumieć sens tego, w czym zdecydowali się mieć udział? W 1255. kanonie Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy: „Aby mogła rozwijać się łaska chrztu, potrzebna jest pomoc rodziców. Na tym polega także rola rodziców chrzestnych, którzy powinni być głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na drodze życia chrześcijańskiego. (...)

Rodzice chrzestni powinni być strażnikami ognia. A czasem to są strażacy

Cała wspólnota eklezjalna ponosi częściowo odpowiedzialność za rozwój i zachowywanie łaski otrzymanej na chrzcie”. A więc jeśli cała, to i dziadkowie, i ciocie, i wujkowie, i poranieni rozwodem małżonkowie, którzy kiedyś zostali rodziną, a teraz, z dnia na dzień, rozwodowym dokumentem próbują zerwać wszystkie relacje, które w ciągu lat małżeństwa udało się zbudować w rodzinie. Psychologowie mówią, że rozwód, poza złamaniem życia dwojga ludzi i ich dzieci, uderza w całą rodzinę, rykoszetem – to jest rozrywanie ogromnego koca, który daje ciepło wielu ludziom, i nagle dwoje z nich zaczyna ten koc szarpać, tarmosić, ciąć nożycami, nożami i czym tylko się da. Nagle wszyscy są poranieni, odsłonięci i zaczynają marznąć. Jak po rozwodzie wypełniać obowiązki rodzica chrzestnego? Duszpasterze radzą, że w sytuacjach, gdy spotkania nie są możliwe, trzeba nieustannie otaczać chrześniaka modlitwą. W dniu urodzin, gdy spotkanie nie jest możliwe, można pójść na Mszę św. w intencji dziecka. Lepiej być blisko, ale gdy się nie da, płomienia wiary można strzec na odległość – modlitwa podsyca każde gasnące ognisko.

CZYTAJ DALEJ

W modlitwie i deszczu - [40. PPW - dzień 2] [RELACJA]

2020-08-04 20:41

Michalina Stopka

Mimo padającego deszczu, pielgrzymi grup 1 - pokutnej i 18 - karmelitańskiej z uśmiechem na twarzach, a jednocześnie w skupieniu modlitewnym przemierzali kolejne kilometry, aby przedłużyć “Sztafetę do Maryi”.

Pierwszym punktem dnia była Msza św. w Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Homilię wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

Więcej tutaj

Następnie pielgrzymi udali się na trasę w kierunku Boleścina. Był to najtrudniejszy odcinek, dzisiejszej drogi. Spowodował to padający deszcz. Podczas tego etapu konferencję wygłosił ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, przewodnik gr. 1. Na pierwszym postoju, w miejscowej kaplicy pielgrzymi odmówili z Liturgii Godzin, Godzinę Czytań

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Niestety z powodu problemów technicznych, nie udało się nam zarejestrować konferencji.

Na drugim etapie z Boleścina do Jaksonowic przewidziany był etap ciszy oraz konferencja o. Krzysztofa Piskorza, karmelity bosego, przewodnika gr. 18. Na postoju, w kościele pielgrzymi odmówili Modlitwę Południową z Liturgii Godzin.

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję