Reklama

Polska

Ks. Studnicki: kryzys Kościoła powinniśmy przeżywać we wspólnocie

- Nikt w Kościele nie może powiedzieć: to nie moja sprawa, to mnie nie dotyczy – podkreśla ks. Piotr Studnicki, koordynator medialny Centrum Ochrony Dziecka w rozmowie z KAI. Odnosząc się do problemu wykorzystywania małoletnich przez duchownych podkreśla, że czyny przestępców w sutannach rzucają cień na całą wspólnotę, dlatego wiernym tak bardzo potrzebne jest wyjaśnienie i głos ze strony duszpasterzy. Zwraca też uwagę, że potężny kryzys, w jakim znalazł się Kościół, to szansa na wspólnotowe i osobiste nawrócenie.

[ TEMATY ]

wywiad

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

Ks. Piotr Studnicki: – To bardzo trudny film. Bolesne są świadectwa ofiar, a sceny konfrontacji głęboko przeszywające. Jest on także zawstydzający ponieważ sprawcami tych przestępstw są księża, a wszystko działo się we wspólnocie Kościoła. Zawstydza również odpowiedź Kościoła, która - jak boleśnie obnaża film - jest niewystarczająca.

W filmie widzimy np. jak są przyjmowane przez delegatów osoby pokrzywdzone. Chociaż zgodnie z kościelnymi procedurami osoba pokrzywdzona ma prawo, aby podczas rozmowy z delegatem towarzyszył jej ktoś bliski, członek rodziny, psycholog lub prawnik, osoba towarzysząca zostaje wyproszona. Widać więc, jaki ogrom pracy przed nami, przede wszystkim, aby zmieniać świadomość i wrażliwość, i to zaczynając od pierwszego kroku, jakim jest wysłuchiwanie ofiar.

- Film wywołał ogromną dyskusję. Czy będzie ona miała przełożenie na konkretne działania Kościoła?

- – Mam wielką nadzieję, że okażą się elementami mobilizującymi nas i przyspieszającymi nasze działania na rzecz ochrony dzieci i młodzieży. Liczę, że publiczna debata wywołana filmem braci Sekielskich uwrażliwi nas na temat wykorzystania seksualnego małoletnich w Kościele i społeczeństwie.
Dyskusja wokół filmu ma ogromną wartość. Czasem pojawiają się głosy, że pokazanie zła w Kościele jest atakiem na Kościół. Przeciwnie. W kontekście skandalu wykorzystania seksualnego małoletnich przez duchownych papież Benedykt XVI powiedział, że największe prześladowania i cierpienia Kościoła nie pochodzą z zewnątrz, ale z wnętrza Kościoła. Atakiem na Kościół są przede wszystkim grzechy i przestępstwa ludzi Kościoła. Moment ujawnienia tego zła jest jakimś rodzajem błogosławieństwa. Gdy to straszne zło zostaje nazwane i potępione, mamy szanse się z nim zmierzyć i je odrzucić.
Zdaję sobie równocześnie sprawę, jak niełatwy jest to czas dla wielu osób w ten sposób skrzywdzonych. Tocząca się debata na ten temat – choć tak bardzo potrzebna – u wielu z nich boleśnie otwiera głębokie rany, które w sobie noszą. Musimy mieć tego świadomość i szukać takiego języka, by nie dodawać bólu osobom poranionym.

- Czy film i debata nie jest też szansą, pozytywnym bodźcem dla tych osób?

- – Osobom pokrzywdzonym, które swej historii nie zgłosiły jeszcze organom ścigania lub Kościołowi, może dodać odwagi, aby to uczyniły. Z wyników kwerendy przeprowadzonej przez ISKK jasno widać, że z roku na rok tych zgłoszeń jest więcej, ale dotychczas nie odnotowano jakiejś fali ujawnień, charakterystycznej przy przebiegu tego kryzysu w Kościele w innych krajach. Możemy się spodziewać, że taka bolesna fala jest dopiero przed nami.
Dlatego bardzo potrzebujemy uczyć się słuchać pokrzywdzonych, przyjmować z wdzięcznością i wspierać tych, którzy odważają się mówić o swoim cierpieniu. To wyzwanie dotyczy każdego. Szczególna odpowiedzialność spoczywa na spowiednikach, którzy są często powiernikami najgłębszych i najboleśniejszych ludzkich tajemnic. Choć sami są związani tajemnicą spowiedzi, powinni robić wszystko aby poprzez posługę sakramentalną wzmocnić i zachęcić osobę pokrzywdzoną do zgłaszania swojej krzywdy organom ścigania i Kościołowi. Przykładem może być ks. Jan Kaczkowski. Umiał dostrzec cierpienie osoby, która początkowo wcale nie miała zamiaru ujawniać swojej historii i pomógł jej opowiedzieć o swoim cierpieniu. To jest często konieczne dla rozpoczęcia procesu wewnętrznego uzdrowienia, podobnie zresztą jak fakt ukarania sprawcy.
Myślę, że w tym kontekście konieczne jest rozliczenie tych przypadków, w których pokrzywdzeni nie czuli się wysłuchani. Zgłaszali nadużycie, ale nie zostali przyjęci lub też przełożeni kościelni nie zareagowali w sposób właściwy. W filmie padają też takie zarzuty i wszystkie te sprawy muszą zostać wyjaśnione.

- Przełożeni kościelni będą musieli ponieść konsekwencje?

- – Już w 2002 r. papież Jan Paweł II wskazał, że kryzys ma dwie przyczyny. Pierwszą są przestępcze czyny duchownych względem małoletnich, a drugą – zaniedbania lub błędne decyzje przełożonych. Za opatrznościowy można uznać fakt, że ukazanie się filmu zbiega się w czasie z „Motu Proprio” papieża Franciszka. Dokument ten ustanawia precyzyjne procedury pociągania do odpowiedzialności przełożonych kościelnych, którzy wykazali się rażącymi zaniedbaniami w sprawie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Papież dał więc całemu Kościołowi odpowiednie narzędzia do rozwiązania tego problemu. To będzie wymagało wielkiej mobilizacji, ale Kościół – także w Polsce – będzie się musiał do tego zastosować.

- Co myśli Ksiądz o projekcie powołania niezależnej komisji, która mogłaby się zająć zbadaniem zjawiska wykorzystywania seksualnego dzieci w Kościele?

- – Nie mam wątpliwości, że potrzebne jest otwarcie na kompetentnych ludzi świeckich, do czego zresztą zobowiązuje papież Franciszek w najnowszym dokumencie. Konieczne są też badania historyczne, wyjaśnienie spraw z przeszłości, które do dziś bulwersują opinie publiczną. To wyjaśnianie powinno być maksymalnie transparentne. Trzeba się na to zdobyć ze względu na ewentualnych pokrzywdzonych lub, jeśli oskarżenia są bezpodstawne, z uwagi na dobre imię oskarżanego. Jeśli nie zmierzymy się z niewyjaśnioną przeszłością, będzie ona rzucała cień na teraźniejszość i konsekwentnie podważała naszą wiarygodność.

- Jak wygląda obecnie w Polsce pomoc dla ofiar wykorzystania seksualnego przez duchownych? Czy Kościół ma w tym względzie jakieś systemowe rozwiązania?

- – Wytyczne przyjęte przez Kościół przewidują pomoc prawną, psychologiczna i, o ile osoba sobie tego życzy, także duchową. Musimy jednak uderzyć się w pierś i przyznać, że z realizacją bywa bardzo różnie. Są diecezje, które są lepiej do tego przygotowane, inne zdecydowanie słabiej. Nie mam wątpliwości, że potrzeba w tym względzie o wiele więcej naszej inicjatywy i zbudowania systemu bardziej kompleksowej pomocy.

- Czy możemy mówić, że Kościół znalazł się w kryzysie?

- – Zdecydowanie tak i bardzo ważne, abyśmy w Kościele nauczyli się na ten temat rozmawiać, na różnych poziomach – począwszy od hierarchii, poprzez szeregowych księży i zgromadzenia zakonne, po wiernych świeckich, których przecież obecny kryzys głęboko dotyka. Duszpasterze nie mogą ich zostawić samych. Musimy się zastanawiać, jak przejść to doświadczenie razem, we wspólnocie Kościoła. Widzę tu też rolę do odegrania dla mediów katolickich.
Prowadzone są cykle szkoleń dla księży, kleryków, katechetów, które uwrażliwiają na problem wykorzystania seksualnego nieletnich. Ta tematyka powinna być też podejmowana w parafiach, tak, by wierni mieli szansę usłyszeć podczas kazania w kościele, na czym polega problem, jak należy właściwie reagować i na czym naprawdę polega w tym kontekście dobro wspólnoty.
Otwarta rozmowa jest szczególnie potrzebna, wręcz niezbędna, w parafiach, w których doszło do dramatu wykorzystania nieletnich. Nie może być tak, że wszyscy o tym wiedzą ale panuje milczenie. Transparentna komunikacja jest niezbędna na odbudowanie zaufania. W przeciwnym przypadku ojcowie i matki będą się słusznie obawiać powierzać swe dzieci duszpasterstwu parafialnemu. I to będzie w pełni zrozumiałe. Rodzice musza wiedzieć, że ich dziecko jest bezpieczne.

- Jak my, chrześcijanie, powinniśmy przeżywać ten kryzys?

- – W obecnym kryzysie powinniśmy widzieć szansę na spotkanie z Jezusem. W historii każdego pokrzywdzonego człowiek wierzący winien dostrzec cierpienie samego Jezusa. Chrystus utożsamia się ze skrzywdzonym dzieckiem, mówiąc: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Papież Franciszek wzywa nas, abyśmy w gniewie osób pokrzywdzonych dostrzegali gniew samego Boga – zranionego i sprofanowanego. Takie spojrzenie wiary służy naszemu nawróceniu.
Ten kryzys jest również szansą na oczyszczenie i umocnienie wspólnoty Kościoła. Przestępcze czyny niektórych rzuciły cień na całą wspólnotę. Nie ma się co dziwić, że to nas wszystkich dotyka i zawstydza. Nikt w Kościele nie może powiedzieć: to nie moja sprawa, mnie to nie dotyczy. W ten sposób z całym realizmem i bólem odczuwamy jak bardzo jesteśmy jednym organizmem.
W tym także powinniśmy widzieć możliwość naśladowanie Jezusa. Przecież on nie cierpiał za własne grzechy ale za grzechy nas wszystkich. Każdy uczeń Jezusa jest też powołany do takiego noszenia grzechów innych. „Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie prawo Chrystusowe”. Do pokutowania za grzechy innych wzywa nas też Matka Boża z Fatimy. Przyjmując i nosząc z godnością osobiście niezasłużone cierpienie wstydu, mam szansę spotkać i naśladować Chrystusa.
Wreszcie, ten kryzys jest też szansą na powszechne przeoranie świadomości i wrażliwości ludzi w kwestii wykorzystania seksualnego małoletnich. Jeśli nie zwyciężą w nas mechanizmy wyparcia i nauczymy się otwarcie rozmawiać na te tematy i odważnie i bezkompromisowo zwalczać wszelkie tego rodzaju patologie, to nasze wspólnoty staną się bardziej bezpieczne dla dzieci i młodzieży. Jeśli nie zabraknie zdrowego rozsądku i dobrej woli do współpracy, to te zmiany będą dotyczyły nie tylko Kościoła, ale także całego społeczeństwa.

2019-05-22 10:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapraszam pasjonatów historii

O digitalizacji ksiąg metrykalnych i bieżącym funkcjonowaniu Archiwum Diecezjalnego opowiada jego dyrektor ks. dr hab. Robert Kufel w rozmowie z ks. Adrianem Putem.

Ks. Adrian Put: Od kilku miesięcy zmagamy się z pandemią koronawirusa. Jak w tym czasie wygląda praca Archiwum Diecezjalnego?

Ks. Robert Kufel: Po ogłoszeniu przez władze państwowe w marcu stanu zagrożenia epidemiologicznego, po czym pandemii wirusa Covid-19, powzięliśmy wszelkie możliwe środki ostrożności. Początkowo przyjmowaliśmy kwerendzistów w pracowni naukowej. Jednak wraz z kolejnymi obostrzeniami państwowej służby sanitarnej byliśmy zmuszeni zamknąć archiwum. Pracowaliśmy zdalnie od 9 do 14. Czynny był także telefon, który obsługiwała jedna z pracownic. Ponieważ mieszkam w budynku archiwum, mogłem zdalnie realizować zamówienia petentów. Od września powróciliśmy do pracy tak, jak funkcjonowaliśmy przed pandemią, zachowując przy tym dostępne środki ostrożności (dezynfekcja rąk, maseczki).

CZYTAJ DALEJ

Pora wracać do kościoła

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 16-17

[ TEMATY ]

kard. Robert Sarah

Kard. Sarah

Karol Porwich/Niedziela

Żadnej transmisji nie można stawiać na równi z osobistym kontaktem z Panem Bogiem – pisze w liście do biskupów kard. Robert Sarah.

Kardynał Robert Sarah, przewodniczący watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wystosował list w sprawie celebracji liturgii w czasie pandemii COVID-19 i po jej zakończeniu do przewodniczących Konferencji Episkopatów Kościoła katolickiego. Treść listu została zatwierdzona przez papieża, który zlecił jego publikację. Nosi on tytuł: Z radością powróćmy do Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ

Patronka Warszawy i strażniczka Polski jednoczy wszystkich

Papież Franciszek otrzymał w prezencie od Andrzeja Dudy obraz Matki Bożej Łaskawej, patronki Warszawy. W 1652 r. Polacy modlili się do Matki Bożej Łaskawej o ustanie epidemii. Po ustaniu zarazy ogłoszono Matkę Bożą Łaskawą patronką Warszawy.

- Matka Boża Łaskawa jednoczy wszystkich w modlitwie - podkreśla ks. Krzysztof Ziółkowski, kustosz powstającego sanktuarium św. Jana Pawła II w Radzyminie, przy którym stanie pomnik będący wotum za pomoc Matki Bożej w obronie Warszawy w 1920 roku.

Duchowny opowiada, w jaki sposób do radzymińskiej parafii trafił obraz Matki Bożej Łaskawej. - Nieznana nam pani przekazała nam obraz Matki Bożej Łaskawej, który pierwotnie miał być feretronem. Obraz oprawiony był w bogato zdobione złote ramy. Okazał się jednak zbyt ciężki, żeby nosić go w procesjach. Miesiąc później biskup Romuald Kamiński wyszedł z inicjatywą, aby przy powstającym Sanktuarium postawić figurę Matki Bożej Łaskawej, a obraz umieścić w głównym ołtarzu - mówi ks. Ziółkowski.

Szczegółowe informacje na temat wsparcia budowy pomnika Matki Bożej Łaskawej można znaleźć tutaj.

Od początku pandemii w diecezji warszawsko-praskiej każdego wieczora prowadzona jest modlitwa różańcowa przed obrazem Matki Bożej Łaskawej, który towarzyszy męskim wspólnotom na Starym Mieście podczas publicznego różańca w pierwsze soboty miesiąca. Biskupi warszawsko-prascy, którzy zainicjowali tę modlitwę, słowami Jana Pawła II zawierzyli przed obliczem Łaskawej Pani Warszawę i Polskę.

Przed Jej wizerunkiem modlili się wierni stolicy w XVII w. podczas panującej wtedy zarazy, a Rada Miasta ogłosiła Matkę Bożą Łaskawą patronką stolicy. Maryja zasłynęła z interwencji podczas „Cudu nad Wisłą” i dwukrotnego pojawienia się w 1920 r. na polach Bitwy Warszawskiej, między Radzyminem a Ossowem.

24 marca 1651 r. obraz został koronowany (była to pierwsza koronacja w Polsce maryjnego obrazu), a Matka Boża Łaskawa stała się nie tylko patronką stolicy, ale i Strażniczką Polski.

Dziś w Radzyminie dzięki licznym darczyńcom powstaje sanktuarium św. Jana Pawła II jako wotum wdzięczności za Cud nad Wisłą. Parafia chce zdążyć z ukończeniem prac związanych z budową świątyni przed 100. rocznicą „Cudu nad Wisłą”. Budowę sanktuarium można wspierać poprzez przekazywanie datków.

W XVII wieku na Mazowszu nie było niemal domu bez malowanego czy drukowanego obrazka wybawicielki od zarazy i wszelkiego utrapienia. „Trudno byłoby, nie tylko w czasie zarazy, znaleźć kogoś, kto by nie miał medalika Madonny od zarazy. Nosili je wszyscy, nie tylko katolicy, lecz także innowiercy! Panowało powszechne przekonanie, że Najłaskawsza temu, kto prosi, opieki nie odmawia, nie patrząc na wyznanie petenta!” – pisze Ewa J. P. Storożyńska w książce „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”.

Autorka wznowionego wydania publikacji przypomina, że „do Madonny o Łaskawym Obliczu coraz liczniej przyjeżdżali wierni z innych miast, by się pokłonić i wzywać Jej protekcji”. Współautor książki, ks. Józef Bartnik wskazuje: „Do Maryi, naszej Mamy możemy mieć pełne zaufanie i pewność, że powierzonymi osobami, sprawami się zaopiekuje, trudnościom zaradzi, problemy rozwiąże”. Duchowny zachęca do zawierzenia Matce Bożej swoich problemów, bolączek, oczekiwań czy niespełnionych marzeń. „Maryja nie tylko Was wysłucha, ale miejcie pewność, że wszystkie powierzone Jej problemy sama rozwiąże” - zaznacza kapłan, który otrzymał liczne świadectwa osób wskazujących na szczególne wstawiennictwo Matki Bożej w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję