Reklama

Polska

Bp Miziński o deprawacji człowieka już w wieku dziecięcym

– W tym „nowym” świecie, w oparciu o współczesne ideologie gotowi jesteśmy, w imię tzw. walki o równość, tolerancję, antydyskryminację i różnorodność, niszczyć małżeństwo, będące trwałym związkiem mężczyzny i niewiasty, czy deprawować człowieka już w wieku dziecięcym, pozbawiając go prawa do wychowania zgodnie z wolą rodziców, w oparciu o wyznawane przez nich wartości – powiedział bp Artur Miziński, Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski na Mszy św. w intencji śp. Gen. Fieldorfa i żołnierzy wyklętych sprawowanej na warszawskim Gocławiu.

[ TEMATY ]

Warszawa

bp Artur Miziński

BP KEP

Bp Artur Miziński

Bp Artur Miziński

Sekretarz Generalny Episkopatu podkreślił wartość prawa Bożego i prawa naturalnego. „Ludzie, którzy myślą, że nie muszą liczyć się z Bożym prawem, chcą jak Bóg decydować o ludzkim życiu, o kształcie świata, nawet jeśli daleki jest on od natury rzeczy i pozbawiony jakiejkolwiek logiki. W tym „nowym” świecie nie ma już miejsca dla ochrony ludzkiego życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Nie ma miejsca na postrzeganie człowieka zgodnie z jego naturą i na ochronę jego godności. (...) W tej nowej mentalności dziecko zostaje wykorzystane przez dorosłych dla zaspokojenia ich haniebnych, zwyrodniałych zachcianek” – powiedział bp Miziński.

W nawiązaniu do Ewangelii do Pierwszej Niedzieli Wielkiego Postu zaznaczył potrzebę wierności Bogu. „Nie możemy zapomnieć, że wszystkie tego rodzaju pomysły, a potem projekty, rodzą się najpierw w sercu człowieka które, albo jest zdolne wytrwać w pokusie i pozostać wierne Bożemu prawu, albo ulegając podszeptom szatana staje się narzędziem w jego ręku. Stąd też słuchając dzisiaj tego fragmentu Ewangelii trzeba nam wchodzić w głąb naszych serc i pytać się na ile pozostajemy wierni Bożemu prawu? Na ile potrafimy oprzeć się pokusom, posiadania, władzy i pychy żywota? Niejednokrotnie trzeba nam będzie się przyznać, że nie daliśmy rady, że ulegliśmy, okazaliśmy się zbyt słabi. Było to zawsze wtedy, kiedy uwierzyliśmy zbyt mocno w siebie i nie zwracaliśmy się do Chrystusa o pomoc w pokusie” – mówił Sekretarz Generalny Episkopatu.

Reklama

Biskup Miziński, komentując Ewangelię, zwrócił się z prośbą do zebranych: „Kochani jesteśmy zbyt słabi, by o własnych siłach wygrać walkę z tym, który ośmielił się kusić nawet Bożego Syna. Dowód na to otrzymaliśmy już w rajskim ogrodzie. Ale nie będziemy zbyt słabi, gdy mocą Chrystusa będziemy pokonywać wszelkie podszepty szatana. Do tego jesteśmy wezwani. Dlatego przybliżajmy się z ufnością do Niego. Umacniajmy się Jego słowem, posilajmy się Jego Ciałem w Eucharystii i naśladujmy Go w naszym codziennym życiu. Jeśli tak będziemy postępować, oprzemy się szatańskim pokusom, zachowamy godność dzieci Bożych i obronimy Boży plan, który jest planem naszego zbawienia” – powiedział w homilii bp Artur Miziński.

Publikujemy pełną treść homilii:

I Niedziela W. Postu „C” – Warszawa, św. O. Pio, (Gen. „Nil”), 10.03.2019r.

Reklama

Jeszcze kilka tygodni temu w kościołach śpiewaliśmy piękne kolędy, patrzyliśmy na Chrystusa nowonarodzonego, jak rodzice przynieśli Go do świątyni, aby ofiarować Bogu. Jeszcze kilka dni temu brzmiały radosne dźwięki zabaw karnawałowych. A w dzisiejszą niedzielę zupełnie inny nastrój. Niby taka sama niedziela, kolejna w naszym życiu, a jednak przeżywana już w atmosferze Wielkiego Postu. Wielki Post to okres, w którym w szczególny sposób jesteśmy wezwani do nawrócenia i pokuty oraz do wewnętrznego przygotowania się na przeżycie świąt paschalnych.

Ten wyjątkowy okres rozpoczyna się obrazem kuszenia Chrystusa przez szatana. Chrystus i szatan - to dwie postacie, z którymi związana jest historia życia każdego człowieka. Wszyscy bowiem jesteśmy kuszeni i stawiani wobec wyboru: Chrystus albo szatan, dobro albo zło. I trzeba podjąć decyzje i opowiedzieć się po jednej ze stron.

„Powiedz żeby te kamienie stały się chlebem” (Mt 4,3); „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół!” (Mt 4,6); „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mt 4,9). Nigdzie nie spotka się chyba opowiadania, które by trafniej i zwięźlej opisywało pokusy człowieka, każdego człowieka, wszystkich czasów.

Kuszenie Chrystusa dokonuje się na pustyni. To jest miejsce, które ma istotne znaczenie w historii narodu wybranego od czasu wędrówki do ziemi obiecanej. Pustynia jest tym surowym i tajemniczym miejscem, gdzie człowiek zdany jest praktycznie na swoje siły. Jest on poddany władzy słońca, wystawiony na liczne niebezpieczeństwa. Równocześnie pustynia dla Izraelity była miejscem spotkania Boga, miejscem doniosłych wydarzeń w życiu narodu, doniosłych wyborów i decyzji. Te wybory decydowały bowiem o „być albo nie być” narodu, o jego życiu lub śmierci. Przebywanie na pustyni było więc czasem wielkich szans albo wielkich klęsk.

Jezus przezwyciężył pokusy, bo dotyczyły one najświętszej sprawy - Jego wspólnoty życia z Ojcem. A w tej więzi z Ojcem znajduje swój fundament Jezusowa wolność, godność, przyszłość - słowem Jego misja. Polega ona właśnie na tym, aby ludziom ukazać życie w odpowiedniej perspektywie, podnieść ich na właściwy poziom istnienia. Ukazać, czym jest wolność i godność i do czego one prowadzą.

Aby wypełnić taką misję, potrzebny jest Ktoś, kto jest mocniejszy od tego, który „mąci” w głowach, kusi i wystawia na próbę. Jest nim Jezus i tylko On, odpowiadający na pokusy szatanowi: „Nie samym chlebem żyje człowiek”; „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”; „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”.

Oczywiście Jezus rozumie, że człowiek potrzebuje chleba, aby żyć, ale wie też, że człowiek „nie samym chlebem żyje”, że sensu życia ludzkiego nie można zamknąć tylko w odżywianiu się. Człowiek potrzebuje miłości, piękna, sprawiedliwości, pokoju, wspólnoty z kochającym go Bogiem i człowiekiem.

Jezus rozumie potrzebę władzy. Ale pojmuje ją jako służbę dla innych ludzi i zawsze w odniesieniu do Władcy, który ziemskiej władzy nadaje właściwe wymiary. Panujący stoją zawsze przed osądem Boskim, a także przed historią.

Jezus wie, że Bóg ochrania i prowadzi ludzi. Ale wie też, że Boża Opatrzność nie zwalnia od odpowiedzialności. Czekanie tylko na cud, nie jest oznaką pobożności, ale wymówką, którą chcemy usprawiedliwić swoje lenistwo. Jest kuszeniem samego Boga. To człowiek w swej wolności jest odpowiedzialny za wszystkie swe czyny.

Kuszenie Jezusa jest również naszym kuszeniem. Nasz czas jest naznaczony zagubieniem i zatratą wartości i autorytetów. Dlatego tak łatwo dochodzą do głosu fałszywi mesjasze na gruncie polityki, gospodarki, a także religii. Na pustyni naszych czasów potrzeba ludzi, którzy potrafią się opowiedzieć po właściwej stronie. Ewangelia mówi, że Jezus „pełen Ducha Świętego” przybył nad Jordan. Na początku tego Wielkiego Postu prośmy o dar Ducha Świętego. Życie uczy nas, że bez Niego upadniemy już w czasie pierwszej próby.

Dlatego Kościół daje nam ten święty czas Wielkiego Postu. Daje nam czas pustyni, byśmy weszli w nas samych i odkrywali, co w nas z Boga, a co ze świata. Byśmy rozpoznawali w naszym sercu Boży głos i odróżniali go od szatańskich poszeptów, od pokus, które nam w kłamliwy sposób przedstawia. Ten, który nie powstrzymał się kusić samego Syna Bożego, na pewno nie powstrzyma się, by kusić każdego z nas i walczyć o to, by oderwać nas od źródła Życia, którym jest Bóg.

Dlatego czas Wielkiego Postu ma być czasem naszej wewnętrznej walki z pokusami, z grzechem, który jest przede wszystkim zdradą Bożej miłości, odejściem od niej, powiedzeniem Bogu – nie chcę cię słuchać, sam wiem co jest dla mnie dobre, a co złe. Jakże często gubimy się w tych naszych codziennych wyborach i nawet, jeśli życiowo powiedzieliśmy Bogu tak, w drobnych rzeczach nie jesteśmy już tak jednoznaczni. A świat nas nie pozostawia samych, kusi i narzuca zupełnie inny, pozbawiony Bożej obecności model życia. Trzeba głębokiej wiary i wielkiej roztropności, by nie upaść.

Każdy Wielki Post jest więc wezwaniem do czujności wobec przebiegłego szatana. Jest on wezwaniem do szukania sensu swojego życia. Do refleksji nad własnym postępowaniem, nad swoją wiarą i miłością do Boga. Niech ten wyjątkowy okres będzie dla nas czasem uważnego słuchania słowa Bożego, częstej modlitwy, przyjmowania sakramentów świętych oraz dobrowolnie podjętej pokuty. Niech będzie czasem naszych małych i wielkich zwycięstw.

W modlitwie, którą Jezus dał swym uczniom, mówimy codziennie: I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale zachowaj nas od Złego (Mt 6,13). „Zły” oznacza tu szatana. Jeżeli Jezus kazał nam się modlić o zachowanie od Złego, to znaczy, że my również musimy się liczyć z kuszeniem szatana. Diabeł nie tylko jest wrogiem Chrystusa - antychryst, ale również wrogiem człowieka - antyczłowiek. Jakie wnioski wyciągniemy z tego dla nas?

Wniosek pierwszy – „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie!” W życiu chrześcijańskim trzeba się poważnie liczyć z możliwością kuszenia. Kto stoi, niech uważa, by nie upadł. Jeśli Zły ośmielił się kusić naszego Pana, to może i nas. Trzeba skończyć z nonszalanckim podejściem do tych spraw. Jesteśmy dziećmi XX wieku, który charakteryzował się niewiarą w szatana. W Listach starego diabła do młodego Lewisa, czytamy, że „największym osiągnięciem szatana XX wieku jest wmówienie ludziom, że go nie ma”. Dopiero ujawnienie się satanizmu, przypadki opętań zaczęły zmuszać ludzi do myślenia. Co jakiś czas dochodzą do nas makabryczne wieści o wyczynach satanistów. Czuwajcie!

Wniosek drugi - Do uczniów w Getsemani Jezus powiedział: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe” (Mt 26,41). Jesteśmy dziećmi pierwszych rodziców, którzy ulegli pokusie szatana. Jezus, nowy Adam, usprawiedliwił nas, tj. wyzwolił z pierworodnej winy i obdarzył obficie łaską, ale została w nas rana, skłonność do złego. Każdy ma własną piętę Achillesa. Zły wykorzystuje te nasze słabości. Potrzebna czujność i modlitwa. Kto zacznie ze Złym paktować skończy jak nasza matka Ewa. Kto podaje Złemu palec, On chwyta za rękę. Uczmy się zdecydowania od Jezusa: „Idź precz szatanie”.

Wniosek trzeci i najważniejszy. Ojcowie Kościoła, interpretując opis kuszenia Jezusa, pisali: maior Satana Christus, co znaczy „Chrystus jest większy od Szatana”. Nie tylko odrzucił szatana, lecz zwyciężył go przez śmierć krzyżową i zmartwychwstanie. Szatan został przez Jezusa pokonany. Jezus - potomstwo niewiasty, tj. nowej Ewy, Maryi zmiażdżył głowę starodawnego węża, tj. szatana. Kto jest zjednoczony z Jezusem, przez wiarę, chrzest, miłość, ten nie potrzebuje bać się szatana. Wraz z Jezusem zwycięży każdą pokusę szatańską.

Zapewnia nas o tym św. Paweł w drugim dzisiejszym czytaniu. „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. (…) Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony (…) Albowiem «każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony»”.

Tak wiec nie bójmy się, że w chwilach prób i doświadczeń jesteśmy sami, Pan jest z nami, bo On jest światłem i zbawieniem człowieka, On obrońcą życia, przed kim miałbyś czuć trwogę? Warto więc uświadomić sobie, jeszcze i to, że doświadczenie pokusy, cierpienia i krzyża przybliża nas do Boga. Niech ta świadomość niech nigdy nie opuszcza nikogo z nas.

II – Z drugiej zaś strony trzeba nam pamiętać, że szantan nigdy nie zmęczył się i nie zniechęcił w kuszeniu człowieka. Nigdy nie zabrakło też ludzi, którzy tym pokusom się oparli, ale i nie zabrakło tych, którzy im ulegli. Tak było w czasie po II wojnie światowej, kiedy to nowa antyludzka ideologia komunistyczna, w celu absolutnego podporządkowania sobie i swoim ideom wszystkiego i wszystkich, łamała ludzkie sumienia a opornych, bez skrupułów, często po kaźniach, pozbawiała życia. W tym samym czasie nie zabrakło ludzi, którzy niezłomnie trwali przy niezmiennych wartościach i w ich obronie gotowi byli poświęcić wszystko, nawet własne życie. Nie ulegli pokusom, nie ulękli się, pozostali wierni Bogu, Ojczyźnie i zachowali dobre imię i honor aż do męczeńskiej śmierci.

Takim niezłomnym, choć „wyklętym” był August Emil Fieldorf (pseudonim Nil) – generał brygady Wojska Polskiego, dowódca Kedywu Armii Krajowej, jeden z najbardziej zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej i polskiego podziemia niepodległościowego.

Urodził się 20 marca 1895 w Krakowie. W latach 1914-1917 walczył w Legionach Polskich, następnie był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. W listopadzie 1918 roku znalazł się w szeregach Wojska Polskiego. Od 1938 roku pełnił funkcję dowódcy 51. Pułku Strzelców Kresowych w Brzeżanach, na czele którego walczył w wojnie obronnej w 1939 roku.

Po zakończeniu działań zbrojnych przez Węgry przedostał się do Francji, a po jej klęsce ewakuował się do Wielkiej Brytanii. W lipcu 1940 roku, jako pierwszy emisariusz Naczelnego Wodza i rządu Rzeczpospolitej od czasu wybuchu wojny na Zachodzie, został wysłany do kraju. Do okupowanej Polski dotarł na początku września 1940 roku. W sierpniu 1942 roku został mianowany dowódcą Kedywu - Komendy Głównej AK, którym dowodził do marca 1944 roku, używając pseudonimu „Nil”.

Po Powstaniu Warszawskim, został wyznaczony na zastępcę komendanta Głównego AK. 7 marca 1945 gen. Fieldorf został przypadkowo aresztowany przez NKWD w Milanówku pod okupacyjnym nazwiskiem Walenty Gdanicki. Nierozpoznany przez władze sowieckie został zesłany do obozu pracy na Uralu.

Po odbyciu kary, w październiku 1947 roku powrócił do Polski i osiedlił się pod fałszywym nazwiskiem w Białej Podlaskiej. Przebywał następnie w Warszawie i Krakowie, w końcu zamieszkał w Łodzi. W odpowiedzi na ogłoszoną w 1947 roku amnestię ujawnił się w lutym 1948 roku. 9 listopada 1950 gen. Fieldorf został zatrzymany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Proces gen. Fieldorfa był parodią. Generał został skazany na śmierć. Nie pomogła prośba, o akt łaski do prezydenta Bieruta, 87 letniego ojca i żony generała. Wyrok śmierci, po torturach i upokorzeniach, został wykonany na podstawie sfabrykowanego oskarżenia. Po 4 latach, niestety już po wykonaniu wyroku, śledztwo w sprawie rzekomych przestępstw gen. Nila zostało umorzone z powodu braku dowodów winy. Do dziś trwają poszukiwania miejsca pochówku gen. Augusta Emila Fieldorfa.

Oto do jakich tragicznych skutków może doprowadzić uleganie kłamliwym podszeptom szatana, obecnym już w rajskim ogrodzie: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,4-5); czy w kuszeniu Chrystusa, o którym w dzisiejszym fragmencie Ewangelii: „Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mt 4,9).

A i dziś nie jest inaczej. Ludzie, którzy myślą, że nie muszą liczyć się z Bożym prawem, chcą jak Bóg decydować o ludzkim życiu, o kształcie świata, nawet jeśli daleki jest on od natury rzeczy i pozbawiony jakiejkolwiek logiki. W tym „nowym” świecie nie ma już miejsca dla ochrony ludzkiego życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Nie ma miejsca na postrzeganie człowieka zgodnie z jego naturą i na ochronę jego godności. W tym „nowym” świecie, w oparciu o współczesne ideologie gotowi jesteśmy, w imię tzw. walki o równość, tolerancję, antydyskryminację i różnorodność, niszczyć małżeństwo, będące trwałym związkiem mężczyzny i niewiasty, czy deprawować człowieka już w wieku dziecięcym, pozbawiając go prawa do wychowania zgodnie z wolą rodziców, w oparciu o wyznawane przez nich wartości. W tej nowej mentalności dziecko zostaje wykorzystane przez dorosłych dla zaspokojenia ich haniebnych, zwyrodniałych zachcianek.

Nie możemy jednak zapomnieć, że wszystkie tego rodzaju pomysły, a potem projekty, rodzą się najpierw w sercu człowieka które, albo jest zdolne wytrwać w pokusie i pozostać wierne Bożemu prawu, albo ulegając podszeptom szatana staje się narzędziem w jego ręku. Stąd też słuchając dzisiaj tego fragmentu Ewangelii trzeba nam wchodzić w głąb naszych serc i pytać się na ile pozostajemy wierni Bożemu prawu? Na ile potrafimy oprzeć się pokusom, posiadania, władzy i pychy żywota? Niejednokrotnie trzeba nam będzie się przyznać, że nie daliśmy rady, że ulegliśmy, okazaliśmy się zbyt słabi. Było to zawsze wtedy, kiedy uwierzyliśmy zbyt mocno w siebie i nie zwracaliśmy się do Chrystusa o pomoc w pokusie. Kochani jesteśmy zbyt słabi, by o własnych siłach wygrać walkę z tym, który ośmielił się kusić nawet Bożego Syna. Dowód na to otrzymaliśmy już w rajskim ogrodzie. Ale nie będziemy zbyt słabi, gdy mocą Chrystusa będziemy pokonywać wszelkie podszepty szatana. Do tego jesteśmy wezwani. Dlatego przybliżajmy się z ufnością do Niego. Umacniajmy się Jego słowem, posilajmy się Jego Ciałem w Eucharystii i naśladujmy Go w naszym codziennym życiu. Jeśli tak będziemy postępować, oprzemy się szatańskim pokusom, zachowamy godność dzieci Bożych i obronimy Boży plan, który jest planem naszego zbawienia. Amen.

2019-03-10 15:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawska Hagia Sophia poświęcona

2020-09-22 09:39

[ TEMATY ]

Warszawa

Hagia Sophia

hagiasophia.waw.pl

Warszawska Hagia Sophia

Warszawska Hagia Sophia

Prawosławny metropolita Warszawy i całej Polski, abp Sawa 20 września br. na obrzeżach stołecznego Ursynowa poświęcił budowaną od pięciu lat cerkiew Hagia Sophia. Jest ona wzorowana na świątyni Mądrości Bożej w Stambule, zamienionej niedawno na meczet.

Do tego bolesnego wydarzenia nawiązał na początku liturgii abp Sawa, inicjator budowy cerkwi na Ursynowie. Ze względu na fakt, że konstantynopolitańska Hagia Sophia była wielkim skarbem duchowym całego chrześcijaństwa, uroczystość poświęcenia wzorowanej na niej cerkwi w Warszawie, jak podkreślił metropolita Sawa, ma wymiar wszechprawosławny i ogólnochrześcijański.

Zdaniem mówcy należy zastanowić się nad tym, co Bóg chce nam przez to powiedzieć, że dzisiaj, „tu w Warszawie, w centrum Europy, oddajemy do użytku tj. życia cerkiewnego, kopię tej wspanialej budowli konstantynopolitańskiej”.

Kontynuował ten wątek w kazaniu abp Jerzy, ordynariusz diecezji wrocławsko-szczecińskiej, który mówił o Hagia Sophia jako „niedościgłym wzorze świątyni doskonałej”. Zamieniając ją na meczet, podkreślił, „uderzono nie w ściany zabytkowej cerkwi, ale w serce chrześcijaństwa”.

Jednak, jak powiedział abp Jerzy, „nikt i nigdy nie uciszy głosu świętych ojców, oni jeszcze wyjdą i dokończą zaczętą liturgię”.

Budowniczy cerkwi i miejscowy proboszcz, ks. mitrat Adam Siemieniuk, podkreślił, że świątynia powstała dzięki ofiarności nie tylko społeczności prawosławnej.

W uroczystości wziął udział cały Episkopat Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, liczący dziesięciu biskupów. Kard. Kazimierza Nycza reprezentował biskup senior diecezji drohiczyńskiej, Tadeusz Pikus.

Stołeczna Hagia Sophia jest szczególnie dedykowana tym prawosławnym, którzy oddali życie za Polskę: w Katyniu, w sowieckich łagrach, w hitlerowskich obozach zagłady, w Powstaniu Warszawskim, w tym w rzezi Woli w sierpniu 1944, kiedy to Niemcy wymordowali duchownych i dzieci z przytułka prawosławnego.

Symboliczną postacią jest prawosławny kapelan WP ks. płk Szymon Fedorońko, zamordowany w Katyniu. Jego trzech synów zginęło podczas wojny walkach z Niemcami, w tym dwóch w Powstaniu Warszawskim

Świątynia na Ursynowie jest trzecią wolnostojącą cerkwią w stolicy – po soborze katedralnym św. Marii Magdaleny na Pradze i cerkwi św. Jana Klimaka na Woli.

Stanowi wotum za dar 25-lecia demokratycznych przemian w Polsce i 90. rocznicę uzyskania autokefalii przez polski Kościół prawosławny.

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: Tajemnica kapłaństwa jest zanurzona w przebitym boku Chrystusa

2020-09-26 15:53

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

abp Wacław Depo

kapłani

Karol Porwich/Niedziela

– Tajemnica kapłaństwa jest zanurzona w przebitym boku Chrystusa – powiedział abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który 26 września przewodniczył w bazylice jasnogórskiej Mszy św. podczas 39. Pielgrzymki Kapłanów Archidiecezji Częstochowskiej.

Pielgrzymka rozpoczęła się nabożeństwem Drogi Krzyżowej na wałach, po której kapłani zgromadzili się na Eucharystii w bazylice.

Witając duchownych, o. Wojciech Dec, podprzeor Jasnej Góry, przypomniał za papieżem Franciszkiem, że pierwszą troską kapłanów ma być „wzrastanie w oddaniu innym, bez szukania siebie i skupianiu na sobie, za to we wzrastaniu poprzez doświadczenie kochającego Boga, bliskiego i wiernego”. – W tym doświadczeniu Boga, jednoczeniu się z Jego wolą i w postawie pokornej służby wobec ludzi wzorem jest Maryja. Przyzywajmy Jej wstawiennictwa i matczynej troski. Ona uczy nas, że to szczególne wybranie przez Boga jest naszym skarbem – zaznaczył o. Dec i dodał, że Bóg szczególnie naznaczył archidiecezję częstochowską obecnością swojej Matki przez Jasną Górę.

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymka Kapłanów Archidiecezji Częstochowskiej

– Z przebitego boku Chrystusa rodzą się sakramenty Kościoła. W przebitym boku Chrystusa jest zanurzona również tajemnica kapłaństwa, dlatego przez pośrednictwo Matki odwołujemy się do Chrystusa jako Jedynego i Wiecznego Kapłana o pomnożenie naszej wiary, miłości i odpowiedzialności – podkreślił na początku Liturgii abp Depo.

W homilii, w odniesieniu do czytań mszalnych metropolita częstochowski powiedział, że „słowo Boże wzbudza w nas ową niespokojność serca wobec Boga”. – Prorok Kohelet przestrzega nas przed nieodpowiedzialnością za nasze życie: „Wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg!”.

Pomostem nadziei, który rozświetla drogę wiary, abp Depo nazwał prośbę psalmisty: „Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami i wspieraj pracę rąk naszych, dzieło rąk naszych wspieraj!”.

– Św. Łukasz ukazuje nam Jezusa zdecydowanie podążającego ku Jerozolimie, aby wypełnić Boży plan zbawienia, z kolejną zapowiedzią swojej męki, śmierci i zmartwychwstania. Chrystus krok po kroku przygotowuje swoich uczniów, tak jak dzisiaj Kościół na drogach wiary – kontynuował metropolita częstochowski, rozważając fragment Ewangelii według św. Łukasza. Zwrócił uwagę, że wszyscy byli pełni podziwu dla czynów Jezusa, a On „lęka się, aby Jego uczniowie nie dali się zwieść powierzchownym entuzjazmem tłumów”. – Jezus nie daje się oszołomić ogólnym podziwem ludzi, którego jest podmiotem, ale przyjmuje służebną i ofiarniczą misję oddania siebie, aby przywrócić człowieka Bogu – wyjaśnił abp Depo.

– Jego śmierć nie będzie jakimś epizodem w historii ludzkiej, przegraną w oczach ludzi, ale wydarzeniem centralnym i wciąż aktualnym w życiu Kościoła i świata, uobecniającym się na ołtarzach do końca świata. To wydarzenie trwa jako cena naszego zbawienia, przez Eucharystię jako sakrament miłości miłosiernej, ale również jako wewnętrzna miara sądu Bożego nad światem i nad każdym człowiekiem – podkreślił.

Abp Depo stwierdził, że zamęt wywołany obecnie we wszystkich sferach życia jest wynikiem chęci życia bezkonfliktowego i bez niepokoju. Za najgroźniejszy uznał zamęt w warstwie aksjologicznej, czyli nieuznawanie „obiektywnej prawdy i prawdy ostatecznej, która jest z Boga”. – Coraz częściej rezygnuje się z wartości absolutnych na rzecz pragmatyzmu i tzw. użyteczności czy poprawności politycznej, i w to prawnie chce się włączać Kościół, manipulując umysłami i sumieniami ludzi przyznającymi się do katolickiej wiary. Ośmiesza się prawdy odnoszące się do Boga, a nawet oducza się ludzi myślenia i odpowiedzialności osobistej – kontynuował.

Hierarcha krytykował również kult nowości i zmiany, zauważalny szczególnie wśród ludzi młodych, „którzy jakoś dziwnie przelękli się Kościoła, nie tylko nie wchodząc w jego przestrzeń, ale falami rezygnując z uczestnictwa w lekcji religii w szkołach”. – Mówi się, że katechezy są nudne i że nuda jest gorsza od kłamstwa, dlatego współczesny młody człowiek nie interesuje się tym, co prawdziwe i najważniejsze, ale tym, co jest newsem, czymś nowym i atrakcyjnym na dziś – ubolewał abp Depo.

Mówiąc o przepisie na dobre i odpowiedzialne życie, przytoczył wypowiedź Cypriana Kamila Norwida: „Chodzi o to, aby nie było zawrotu głowy, która odwraca się od prawdy, ale również trzeba dbać o to, aby nie było zamętu w sumieniu”. – Ta wypowiedź pokazuje swoiste proroctwo. Odwrócenie się od prawdy i zamęt w sumieniach – to jest nasza rzeczywistość. Dlatego potrzebujemy mocy Ducha Świętego – wzywał metropolita częstochowski.

Za św. kard. Johnem Henrym Newmanem powiedział, że „Kościół potrzebuje kapłanów Ewangelii”.

Mszę św. koncelebrowali m.in. abp senior Stanisław Nowak i bp Andrzej Przybylski, który na zakończenie Eucharystii złożył abp. Depo życzenia z okazji imienin.

Po Eucharystii metropolita częstochowski w Kaplicy Cudownego Obrazu zawierzył duchowieństwo Matce Bożej. Następnie w Sali Różańcowej przyjmował od wiernych życzenia imieninowe.

Druga część pielgrzymki odbyła się w Wyższym Seminarium Duchownym. Ks. dr Leopold Rzodkiewicz, wikariusz biskupi ds. formacji stałej w diecezji legnickiej, wygłosił konferencję pt. „Wierność kapłańska”. Wzywał duszpasterzy do oddania Bogu swoich marzeń, planów i przywiązań, na wzór Abrahama, który uwierzył wbrew wszystkiemu i był gotowy poświęcić swojego syna Izaaka. Za bp. Bruno Fortem pytał kapłanów, co jest ich Izaakiem. – Jeżeli nie daję Bogu wszystkiego, nie daję niczego – zaznaczył ks. Rzodkiewicz.

– Pielgrzymujemy na Jasną Górę, aby podziękować Maryi za to, że jest Matką kapłanów. Ona nieustannie wzywa nas do tego, do czego wzywał nas Jezus – abyśmy byli jedno – powiedział „Niedzieli” ks. Bernard Kozłowski, wikariusz biskupi ds. formacji stałej w archidiecezji częstochowskiej i kierownik Referatu Formacji Kapłanów Kurii Metropolitalnej w Częstochowie. – Maryja troszczy się też o naszą wiarę, bo jesteśmy mężami wiary i modlitwy, i nieustannie podtrzymuje nas w tej modlitwie. Jest także Niewiastą Eucharystii, więc wzywa nas, abyśmy godnie sprawowali Mszę św. i wszystkie sakramenty. Maryja zaprosiła nas również, abyśmy byli jedno z naszym arcybiskupem, bo on przewodniczy nam w pielgrzymce wiary. Jesteśmy na Jasnej Górze przede wszystkim dlatego, żebyśmy w czasie epidemii poczuli się jako mocne i wierzące prezbiterium archidiecezji częstochowskiej – podkreślił.

Pielgrzymka kapłanów archidiecezji częstochowskiej sięga swoją historią 1981 r. Pierwsza, pod przewodnictwem bp. Stefana Bareły, odbyła się po zamachu na Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Biskupi katoliccy Europy wzywają do otwierania się na innych i do odkrycia na nowo zaufania

2020-09-27 09:07

[ TEMATY ]

Europa

BP KEP

Katoliccy biskupi z Europy zachęcają narody i państwa naszego kontynentu do otwierania się na innych, do spoglądania w dzień jutrzejszy z nową ufnością, wspólnego wędrowania w przyszłość w świetle Chrystusa Zmartwychwstałego i w duchu odnowionej solidarności. Mówi o tym ich Końcowe Orędzie, ogłoszone na zakończenie dorocznego zgromadzenia plenarnego Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE), które w dniach 25-26 września obradowało w formie online pod hasłem „Kościół w Europie po pandemii. Perspektywy dla stworzenia i wspólnot”.

Na zakończenie obrad ich uczestnicy skierowali "słowo do Kościoła katolickiego, żyjącego na kontynencie, do chrześcijan różnych wyznań, ludzi wierzących wszelkich religii i do wszystkich obywateli europejskich".

Biskupi zaznaczyli, że modlili się i rozmyślali nie tylko o tym, co się dzieje w Europie obecnie, w związku z pandemią, jej skutkami w życiu każdej osoby, w pracy, w społeczeństwie, w rodzinach, stosunkach między państwami i kontynentami i w życiu kościelnym, ale także o przyszłości.

Przyznając, że nie mają gotowych rozwiązań, jakich oczekują od nich politycy, zaznaczyli, że częścią ich obowiązków duszpasterskich jest odwoływanie się do sumień osobistych i zbiorowych i przywoływanie niektórych "porządku duchowego i etycznego". Albowiem wznoszenie gmachu współczesnej cywilizacji winno opierać się na zasadach duchowych, zdolnych nie tylko do podtrzymywania tego gmachu, ale także do rozświetlania i ożywiania go – stwierdza Orędzie.

Jest to przede wszystkim odkryte na nowo zaufanie, bez którego nie da się spoglądać w przyszłość. Dla ludzi wierzących uzasadnieniem tego zaufania jest Chrystus, który przyjął kondycję ludzką a przez swą śmierć przywrócił życie. Jest On codziennie obecny wśród nas w Eucharystii, będącej źródłem zaufania oraz niepokoju apostolskiego i misyjnego, który wzywa nas do wyjścia na zewnątrz, do wszystkich.

Brak Eucharystii w minionym okresie jest wezwaniem do powrotu do pełnej wspólnoty w zgromadzeniu liturgicznym dnia dzisiejszego - ocenili duchowni. Dla wszystkich uzasadnienie Eucharystii kryje się w sercu, gdyż tam, w głębi człowieka żyje podstawowe pragnienie, wiadomo, że nie można żyć w duchu podejrzliwości i nieufności, ale trzeba ufać innym i życiu.

Następnie członkowie CCEE wyrazili nową solidarność między ludźmi, narodami i krajami również w warunkach ciężkiego kryzysu na rynku pracy. "Pan Jezus jest solidarnością Boga. Powszechne doświadczenie pokazuje, że każdy byt ludzki potrzebuje innych i że nikt nie jest samowystarczalny, a jeden niewidzialny wirus wystarczy, aby stracić złudzenie o swojej "niezwyciężoności" – napisali biskupi europejscy. Wyrazili wdzięczność lekarzom, pracownikom służby zdrowia, siłom porządkowy i wolontariuszom, którzy za przykładem Chrystusa wspierali ludność w trudnościach, zwłaszcza tych najsłabszych.

Zwrócili następnie uwagę, że jeśli więź jest częścią natury ludzkiej, to każde zamykanie się na innych, aby bronić samych siebie, każdego interesu indywidualnego aż po ciągnięcie zysków z nieszczęść, godzi w godność osobistą, jest wymierzone w zbiorowość i w prawa człowieka. Nikt nie powinien być wykluczony, także przy rozprowadzaniu szczepionki. W obliczu dramatu tak wielu uchodźców i migrantów niezbędna jest wspólna praca i dalszy dialog z rządzącymi, aby bronić życia i godności każdej osoby. Biskupi podkreśli, że kierują ten apel w przededniu światowego Dnia Migrantów i Uchodźców.

"Poszukiwanie solidarnych dróg w obliczu trudności oraz zachowania i przywrócenia normalnego życia wyraża świadomość bycia obok siebie nawzajem w tym samym przeznaczeniu i wymaga konkretnych form wyrazu, również wobec stworzenia, o które znów mamy się troszczyć, ponieważ jest to dzieło Boże dane nam jako wspólny dom" – przypomniano w Orędziu.

Autorzy zachęcili do podjęcia wszelkich wysiłków, aby sprostać zadaniu kroczenia wraz z kontynentem, pamiętając przy tym o odpowiedzialności Europy przed światem, który wyrasta z chrześcijańskiego humanizmu u początków jego historii. Kościół jest obecny i podjął wszelkie formy bliskości i włączania się w wydarzenie. Biskupi zaapelowali o rozwiązanie sytuacji na Białorusi na drodze dialogu i pojednania oraz wyrazili bliskość z mieszkańcami Libanu.

Wyrazili też podziw i miłość wspólnotom katolickim za ich gotową odpowiedź w obecnej sytuacji kryzysowej i zachęcili je do zaufania i do częstej współpracy z innymi wyznaniami chrześcijańskimi i z innymi religiami. Zwrócili uwagę, że powrót do normalnego życia ludzi wierzących będzie również wymagało cierpliwości i wytrwałości. Przypomnieli, że Pan Jezus działa w sercach, usuwa lęki i przyciąga do Siebie swoją miłością.

"Jeśli pojawią się nowe sytuacje, może nawet nieoczekiwane trudności, nie musimy się bać. Od nas zależy, czy będziemy wiernymi uczniami Pana" – czytamy w dokumencie z obrad CCEE.

Na zakończenie biskupi przekazali "umiłowanej Europie Narodów pozdrowienia pełne sympatii, miłości i modlitwy".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję