Reklama

Polska

Dzisiejsza akcja "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" to odpowiedź na prośbę papieża

Inicjatywa jest realną odpowiedzią na słowa, które papież skierował do mnie w czasie rozmowy: “ja modlę się za ciebie, a ty módl się za mnie”. Słysząc tę propozycję, byłem w szoku – głowa Kościoła prosi mnie, szeregowego żołnierza, o modlitwę… Wiedziałem, że nie mogę tego przegapić – mówi kl. Rafał Orzechowski w rozmowie o dzisiejszej akcji “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, którą patronatem medialnym objęła Katolicka Agencja Informacyjna.

[ TEMATY ]

wywiad

modlitwa

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Kl. Rafał Orzechowski: W “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” chodzi o zjednoczenie się i otoczenie Ojca Świetego łańcuchem modlitwy, natomiast sama inicjatywa jest realną odpowiedzią na słowa, które papież skierował do mnie w czasie rozmowy: “ja modlę się za ciebie, a ty módl się za mnie”. Słysząc tę propozycję, byłem w szoku – głowa Kościoła prosi mnie, szeregowego żołnierza, o modlitwę… Wiedziałem, że nie mogę tego przegapić. Rok temu odbyła się pierwsza edycja akcji. Modliło się z nami ponad 70 grup oraz setki osób indywidualnych na trzech kontynentach. Byłem bardzo zaskoczony, że jedno zdanie z ust papieża może przynieść takie owoce.

KAI: Nie chcecie, żeby akcja była jednorazowa…

– Nasza incjatywa nie może być zapałką, która szybko zgaśnie. To musi być lampa, która swoim światłem będzie przypominała o obowiązku modlitwy za Ojca Świetego, dlatego też powstaje Armia Modlitwy, której zadaniem będzie regularna modlitwa za papieża oraz rozpowszechnianie nauczania papieskiego. Niestety bardzo duża ilość wiernych nie zapoznaje się z tekstami papieskimi. Chcemy wyjsć temu na przeciw i skutecznie popularyzować nauczanie Franciszka.

– Po co tyle modlitwy za papieża? Na każdej Mszy czy w Liturgii Godzin nie wystarczy?

– Nasza inicjatywa ma być impulsem, który będzie przypominał każdemu o modlitwie za papieża. Owszem, te wezwania są na Mszy i w Liturgii Godzin, ale przecież papież cały czas prosi modlitwę w jego intencji, której nigdy nie jest za wiele. Chcemy wzbudzić nawyk modlitwy za papieża.

– O co konkretnie będzie modlitwa?

– Modlitwa będzie podziękowaniem za pontyfikat, synod o młodzieży oraz ŚDM w Panamie. Będziemy również prosili Boga o potrzebne siły i łaski, które są niezbędne do dalszej posługi pasterskiej.

–- Do kogo skierowana jest akcja? Tylko młodych?

– Nigdy w życiu! 10 marca czekam na wszystkich. Zapraszam wszelkie ruchy, stowarzyszenia i parafie. Tego dnia nikogo nie moze zabraknąć. W naszej Armii nie ma czegoś takiego, jak górna granica wieku – dołączyć może każdy.

– Dlaczego stoi za tym właśnie ruch lednicki?

– Historia zatacza koło. Ponad 20 lat temu papież kazał przeprowadzić młodzież przez III Tysiąclecie i powstała Lednica, na którą przyjeżdzają dziesiątki tysięcy młodych. 2 lata temu Franciszek wezwał do modlitwy za niego i powstała inicjatywa “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, która łączy ludzi z kilku kontynentów. W naszym charyzmacie jest realizowanie apeli, które kieruje papież do wiernych.

– Co diecezjalny kleryk robi w ruchu lednickim? To nie domena dominikanów?

– Moje powołanie odkryłem dzięki o. Janowi Górze i Lednicy. Miesiąc przed śmiercią ojciec Góra powierzył mi i siostrze Bognie zadanie tworzenia wspólnot ruchu Lednickiego i opracowania schematu ich funkcjonowania. Powiedział, że jak sami to stworzymy, może trochę zmądrzejemy. Na początku grudnia 2015 r. otrzymałem od ojca brewiarze i list, w którym było napisane: “takich rzeczy nie daję za darmo. Musisz się za nas modlić i nie ustawać”. Póki co ojciec nie dał mi znać, że już spłaciłem ten dług, dlatego też cały czas nie ustaję, i mimo że teraz pierwsze miejsce zajmuje moja formacja seminaryjna, to w wolnych chwilach dalej jestem zaangażowany w Lednicę.

Wspólnoty Ruchu Lednickiego Lednica 2000 zapraszają do modlitewnego szturmu w intencji Ojca Świętego w niedzielę, 10 marca 2019 roku. Akcja „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” organizowana jest już po raz drugi z okazji rocznicy wyboru papieża Franciszka. Aby wziąć udział w akcji, należy pomodlić się w dowolnym miejscu różańcem indywidualnie lub w grupie w intencji papieża. Uczestnicy akcji w social mediach publikują zdjęcia Franciszka z hashtagiem #wszyscyzajednego, zachęcając znajomych do wspólnej modlitwy.
Rafał Orzechowski – ur. w 1999r., pochodzący z Grajewa kleryk I roku w WSD w Łomży. Od 2015 r. zaangażowany w Lednicę 2000 , jeden z koordynatorów Wspólnot Ruchu Lednickiego w Polsce.

2019-03-10 13:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp P. Pizzaballa: nie oczekujmy od Boga szybkiego zakończenia pandemii

2020-04-06 13:26

[ TEMATY ]

modlitwa

koronawirus

Vatican News

Arcybiskup Pierbattista Pizzaballa

Administrator apostolski Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa uważa, że oczekiwanie od Boga pomocy w szybkim uporaniu się z pandemią koronawirusa nie jest właściwe. W swoim przesłaniu na Niedzielę Palmową 5 kwietnia przypomniał, że opowieść o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, w której potem umarł na krzyżu, jest „także nauką, że istnieje rozbieżność między naszymi oczekiwaniami a odpowiedzią Boga”.

"Zwracamy się Boga wtedy, gdy dzieje się coś złego, gdy przeżywamy trudności, nagle wszyscy czujemy, że rodzą się w nas pytania, na które trudniej jest znaleźć odpowiedź" – stwierdził kaznodzieja. Wyjaśnił, że oznacza to po prostu życzenie, aby "Jezus stał się kimś w rodzaju króla i mesjasza, który rozwiąże nasze problemy: pokoju, pracy, naszego życia, że pomoże nam w trudnych sytuacjach". "Chcemy, aby nas uwolnił od koronawirusa i aby wszystko było tak, jak dawniej" – dodał.

Zaznaczył, że Jezus naprawdę odpowiada na nasze modlitwy i nie chce, aby nasze motywacje były bezpodstawne, bo przecież "przyszedł On na ten świat, aby szukać i ratować zagubionych". Zarazem jednak odpowiada On nam na swój sposób i właśnie dlatego mówi "tak" na nasze najgłębsze pragnienie i będzie musiał powiedzieć "nie" na nasze życzenia natychmiastowe - przekonywał arcybiskup. Zwrócił uwagę, że "mieszkańcy Jerozolimy chcieli proroka (...) i mesjasza, a on miał swój tron na pogańskim krzyżu, chcieli wyzwolenia od zła i ucisku, ale Jezus przyszedł, aby wybawić ich od Zła w całej jego głębi, nie tylko od panowania rzymskiego i wykorzystywania przez bogatych”.

Nieraz wydaje się, że Bóg nas nie słucha, ale głosząc takie poglądy "jesteśmy jeszcze dalecy od tej prostej i czystej wiary ubogich" – mówił dalej. Wskazał, że chcemy natychmiastowych zmian swego życia, a nie w dalszej przyszłości. "Chcemy Boga wszechmocnego i silnego, który daje nam pewność i bezpieczeństwo, który uspokoi nas na tym morzu lęków i niepewności, na którym obecnie się znajdujemy" – powiedział mówca.

Zaznaczył jednak, że Ewangelia uczy, iż „wiara chrześcijańska opiera się na nadziei i miłości, a nie na pewności” a "On nie rozwiąże wszystkich naszych problemów, nie da nam całej pewności, jakiej potrzebuje nasz natura ludzka, ale nie zostawi nas samych". "Wiemy, że On nas kocha i prośmy Go o łaskę zrozumienia, czego naprawdę potrzebujemy i o siłę konieczną do niesienia swego krzyża wraz z Nim" – zapewnił arcybiskup. Podkreślił też, że wjazd Jezusa do Jerozolimy „jest w rzeczywistości momentem, w którym rodzi się zbawienie”.

W Niedzielę Palmową hierarcha sprawował nabożeństwo Słowa Bożego w kaplicy „Dominus Flevit” (Pan zapłakał) na Górze Oliwnej. Asystowało mu kilku franciszkanów i seminarzystów. Następnie odmówił specjalną modlitwę o uchronienie przed pandemią koronawirusa oraz pobłogosławił Jerozolimę i cały świat relikwiami Krzyża Świętego.

Uroczystość odbyła się zamiast tradycyjnej procesji Niedzieli Palmowej, w której dotychczas uczestniczyły tysiące chrześcijan i pielgrzymów z całego świata. Prowadziła ona z sanktuarium w Betfage przez Górę Oliwną do kościoła św. Anny na jerozolimskim Starym Mieście.

W tym roku odwołano zarówno procesję jak inne uroczystości publiczne, w tym również religijne, że względu na pandemię wirusa COVID-19.

CZYTAJ DALEJ

Inicjator szkoły dla spowiedników: żalu doskonałego nie da się „wyprodukować”

2020-04-06 08:23

[ TEMATY ]

spowiedź

stock.adobe.com

- Żal doskonały jest inspirowany łaską Bożą. To nie jest tak, że ja go „wyprodukuję” czy wykreuję. Ten żal za grzechy musi być momentem modlitewnego spotkania z Bogiem - mówi w rozmowie z KAI o. Jordan Śliwiński OFMCap, inicjator kapucyńskiej Szkoły dla Spowiedników.

KAI: Jak dobrze rozumieć żal doskonały?

- To taki stan penitenta, w którym on przeżywa wstręt, oderwanie od grzechu. Swego rodzaju nastawienie całej swojej osoby przeciwko niemu. Ma świadomość, że to, co zrobił jest złe i tego nie chce z powodu miłości do Pana Boga - dlatego, że to Boga obraża i jest przeciwne Jego miłości. To jest ten najszlachetniejszy motyw. Nie motyw strachu, że będę za te grzechy ukarany, czy jakikolwiek inny motyw religijny, który może być wystarczający do przeżycia pojednania np. w sakramencie pokuty i pojednania. Tutaj ten żal motywowany jest wyłącznie miłością do Pana Boga.

- Dlatego często nazywa się go też „żalem z miłości”?

- Żal doskonały jest wtedy, kiedy motyw miłości jest dominujący. Zwykle motywy tworzą swoisty pęczek, ale dominuje motyw miłości, a nie strach czy jakiś inny. Żałuję więc po prostu za moje grzechy dlatego, że one były przeciwne miłości Bożej do mnie. Odpowiadam na miłość Boga moją ludzką miłością, która jest miłością na moją miarę. Żałuję z tego powodu, że nie kochałem Boga jak powinienem i jak mogłem Go kochać. I to ma być najwyższy powód do tego, by moje życie zmienić, a tym samym w sposób dla mnie najdoskonalszy kochać.

- Żeby skorzystać z żalu doskonałego musi zajść niemożność skorzystania z sakramentu spowiedzi, prawda?

- Ten akt powinien być przeżywany zawsze ze względu na łaskę Bożą, która jest w moim sercu. Można również z tym aktem żalu doskonałego iść do sakramentu pokuty. W nauce Kościoła jest tylko to rozróżnienie między zwyczajną drogą przebaczenia grzechów, którą jest sakrament pokuty i pojednania, w której mocno jest akcentowana obecność Kościoła. Czyli to, co Chrystus pozostawił Kościołowi - władzę odpuszczania grzechów w myśl słów „którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone”. Natomiast nadzwyczajna sytuacja czy okoliczności oznacza to, że kiedy nie mogę do tego sakramentu przystąpić, to mogę ten akt żalu w swoim sercu wzbudzić w odpowiedzi na łaskę Bożą. I to mnie usposabia do przyjęcia Komunii Świętej.

- Dokumenty Kościoła mówią, że częścią żalu doskonałego jest skrucha. Czym różni się skrucha doskonała od niedoskonałej?

- Przy żalu doskonałym istotny jest motyw miłości do Boga. Nie żaden inny. Dlatego też dzisiaj w teologii nie mówi się już o żalu doskonałym i niedoskonałym, tylko o doskonałym i mniej doskonałym. Żal mniej doskonały jest także wystarczający do tego, żeby otrzymać łaskę przebaczenia grzechów w sakramencie pokuty.

- Żal doskonały gładzi grzechy, nawet śmiertelne, jednak by tak było, wymaga konieczności obietnicy wyspowiadania się przy najbliższej nadarzającej się okazji. Dlaczego?

- To jest wsłuchanie się w głos Chrystusa. Chrystus powierzył władzę odpuszczania grzechów swojemu Kościołowi i chcemy z tej władzy pośrednictwa ciągle korzystać. Dlatego nawet jeśli pozostanę w tej nadzwyczajnej sytuacji bezpośredniego kontaktu z Bogiem dzięki aktowi żalu doskonałego, to w odpowiedzi na Jego łaskę powinienem później wyznać te grzechy przy konfesjonale, gdyż stanowię część wspólnoty Kościoła.

- Czy są jeszcze jakieś inne elementy, o których trzeba pamiętać?

- Myślę, że żal za grzechy, jak już mówiłem, musi mieć motyw ściśle religijny. Są osoby, które przywołują żal za grzechy z motywów estetycznych, bo popełniły „nieładne grzechy”. Takie działanie nie wystarcza nawet w sakramencie pokuty. Ponieważ podczas spowiedzi żal za grzechy też jest potrzebny, nawet jeśli jest to żal mniej doskonały, to jednak musi on wynikać wyłącznie z motywów religijnych, a nie estetycznych, społecznych czy jakichkolwiek innych.

- Czy żal doskonały to bardziej jednorazowy akt i powinien być stosowany w takiej sytuacji jak epidemia koronawirusa raz na jakiś czas czy lepiej codziennie?

- Akt żalu doskonałego może być związany ze zwyczajnym sakramentem pokuty i pojednania, gdyż prowadzi do wyznania grzechów i postanowienia poprawy. Z drugiej strony Kościół zachęca też do praktykowania aktu żalu za grzechy każdego dnia - by na przykład zamykać dzień dziękując Bogu za dobro, które dzisiaj stało się moim udziałem i przeprosić Go za grzechy, które popełniłem. Żal za grzechy może być więc jak najbardziej praktyką codzienną. Dobrym przykładem jest tutaj mój współbrat - bł. Marek z Aviano - który będąc kapelanem wojsk Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, uczył żołnierzy, w tej niecodziennej sytuacji walki, kiedy nie mógł wyspowiadać wszystkich przed bitwą, właśnie aktu żalu doskonałego.

- Jak w ogóle powinna wyglądać taki moment odczucia żalu doskonałego?

- Najważniejsze jest chyba uświadomienie sobie, że żal doskonały jest inspirowany łaską Bożą. To nie jest tak, że ja go „wyprodukuję” czy wykreuję. Ten żal za grzechy musi być momentem modlitewnego spotkania z Bogiem. Staję przed Nim, uświadamiam sobie swój grzech i Jego proszę o łaskę. Ja, gdy wzbudzam w sobie żal za grzechy, próbuję sobie uświadomić taką figurę małego dziecka, jak to pamiętam z relacji moich rodziców, gdy coś tam przeskrobałem i uczono mnie, że powinienem przeprosić. I przypominam sobie jak się do tego przyznawałem przed tatą czy mamą mówiąc z pokorą, co zrobiłem i że jest mi z tego powodu przykro. Uczono mnie w domu, że najważniejsze jest w żalu przekonanie, że grzech naruszył relacje, nie był dobrą odpowiedzią na otrzymane dobro. Strach przed karą był zawsze na drugim miejscu. Staram się więc właśnie mieć taką świadomość, kiedy staję przed Bogiem - Kimś, kto chce mojego dobra, kto mnie bardzo kocha, kto nie chce tylko liczyć moje błędy, ale chce żebym się od tego zła odbił i trwał w dobru.

- Co zatem wybrać w tej niełatwej sytuacji, jaka nas dotyka? Poszukiwanie za wszelką cenę bezpiecznego sposobu na spowiedź z kapłanem czy podjęcie aktu żalu doskonałego?

- Sądzę, że jedno nie wyklucza drugiego. Ta trudna sytuacja może być dobrym momentem, żeby uczyć się takiego codziennego rachunku sumienia, który Kościół zaleca. To może być dobry nawyk, który z tej sytuacji pozostanie w moim życiu duchowym i jeśli się uda to także współpracując z łaską Bożą będzie to akt żalu doskonałego. Myślę jednak, że to nie musi wykluczać pragnienia przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania. Oczywiście teraz jest to trudniejsze, ale nie niemożliwe. W naszej parafii umawiamy na spowiedź telefonicznie. Mamy określoną liczbę pomieszczeń, w których może być zachowany bezpieczny dystans między osobami. Ważne jest też odpowiedne rozeznanie czy spowiedź jest naprawdę niezbędna dla mojego życia wewnętrznego. Jeśli nie ma takiej konieczności duchowej czy rozumianej teologicznie, a więc grzechów śmiertelnych czy silnego pragnienia pojednania z Bogiem, to być może rozsądne będzie przełożenie odbycia tego sakramentu na czas bardziej sposobny.

- W odpowiedzi na zagwarantowanie bezpieczeństwa penitentowi pojawiają się różne pomysły. Na przykład spowiedź „drive-thru”, w której kapłan jest w jednym aucie, a penitent w drugim. Czy to czegoś nie umniejsza sakramentowi?

- Nie. Sytuacja nadzwyczajna wymusza nadzwyczajne zachowania. My też spowiadamy w odległości kilku lub kilkunastu metrów od penitenta. Jeśli więc te sposoby na spowiedź są odpowiedzią, która ma na względzie przede wszystkim bezpieczeństwo - zarówno penitenta, jak i spowiednika, to nie umniejszają niczemu. Trzeba jednak pamiętać o granicach takich działań. Znaleźliśmy się jednak w trudnej sytuacji i próbujemy z pewną dobrą wolą tej rzeczywistości zaradzić.

- Myślę, że wiele osób myśli, że przed zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi musi odbyć spowiedź w tzw. „czasie wielkanocnym”. Czy to prawda?

- Okres wielkanocny jest okresem bardzo długim, bo trwa cały Wielki Post i kończy na Niedzieli Trójcy Świętej, która wypada w tym roku 7 czerwca. Trzeba również pamiętać, że polscy biskupi cały czas przypominają, że sytuacja jest nadzwyczajna i że grzech jest tam, gdzie człowiek może coś zrobić, a tego nie czyni z jakichś własnych, błahych motywów. Tutaj jesteśmy w sytuacji niezależnej od nas, więc myślę, że jeszcze będzie czas na tę spowiedź.

- Jakie ma Ojciec rady dotyczące sakramentu pokuty i pojednania na niełatwy czas trwającej pandemii?

- Każdy, kto chce przystąpić do sakramentu pokuty powinien sobie uświadomić, że trwamy w kryzysie epidemicznym i siłą rzeczy spowiedź powinna być jak najkrótsza. Oczywiście tak, by nie naruszać integralności wyznania grzechów i nie umniejszać godności tego sakramentu. Postarajmy się więc zrobić dobry rachunek sumienia, wyznać nasze grzechy i nawet jeśli mamy jakieś problemy duchowe, które domagają się rozmowy ze spowiednikiem, odłożyć to na bezpieczniejszy czas. Pamiętajmy, że sakrament pokuty i pojednania, który jest przeżywany w krótkim czasie, wcale nie musi być mniej owocny. O. Pio też spowiadał bardzo krótko. Jego pouczeniem było często kilka zdań, a jednak ta spowiedź zapadała w pamięci penitentów i była przez nich głęboko przeżywana. Nie mierzmy więc wartości sakramentu pokuty jego długością.

CZYTAJ DALEJ

Internetowe skupienie nie tylko dla mam

2020-04-06 21:58

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Macierzanki

Macierzanki

Macierzanki to grupa mam, przeważnie z małymi dziećmi, pragnących współdziałać i wzrastać poprzez spotkania, wspólne rozmowy, modlitwę. W czasie Wielkiego Tygodnia przygotowały trzy dni skupienia online które pozwoli na głębsze przeżycie Wielkiego Tygodnia i przygotowanie do Świąt Paschalnych. Od poniedziałku do środy od godz. 14:45 na Facebooku grupy będzie możliwość wysłuchania krótkiej konferencji siostry Anny Marii Pudełko, wspólna modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia transmitowaną z domu świętej Siostry Faustyny przy ul. Krośnieńskiej w Łodzi. Szczególne zaproszenie jest do wieczornej modlitwy różańcowej wspólnie z rodziną w domach.

Macierzanki mają swoje spotkania w trzech miejscach – Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Pabianicach, kościele oo. Jezuitów oraz parafii Bożego Miłosierdzia w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję