Reklama

Niedziela Częstochowska

Abp Depo: bp Długosz jest zatroskany o świadectwo autentycznego życia i służby w Kościele

„Bp Antoni Długosz jest od lat zatroskany o świadectwo autentycznego życia i służby w Kościele i na ziemi polskiej” – mówił w homilii abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który 26 stycznia przewodniczył Mszy św. dziękczynnej w kościele seminaryjnym pw. Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana, z racji 25. rocznicy sakry biskupiej bp. Antoniego Długosza.

[ TEMATY ]

Częstochowa

jubileusz

abp Wacław Depo

bp Antoni Długosz

Bożena Sztajner/Niedziela

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m,. in. bp senior Antoni Długosz, bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej, bp Wojciech Osiał, biskup pomocniczy diecezji łowickiej, ks. prof. dr hab. Kazimierz Misiaszek sdb, prezes Stowarzyszenia Katechetyków Polskich oraz wielu kapłanów z archidiecezji częstochowskiej i z Polski.

Na Mszy św. zgromadzili się m. in. katecheci, osoby życia konsekrowanego, klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz rodzina, wychowankowie i przyjaciele bp. Antoniego Długosza.

Reklama

„Niech spotkanie z Chrystusem Eucharystycznym będzie dziękczynieniem za życie i pasterskie dzieła bp. Antoniego” – mówił na początku Mszy św. ks. dr Grzegorz Szumera, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz bp. Antoniego Długosza

W homilii abp Depo wskazał na cechę charakterystyczną Pawłowych listów, w których akcent jest położony na charyzmat będący darem Bożym - Każda misja i zadanie jakie otrzymujemy w Kościele Chrystusowym mają swoje umocowanie w Bogu, ale przekazywane są nam przez pośrednictwo ludzi. Dlatego tak ważna jest w Kościele sukcesja apostolska. To ona sprawia, że te święte czynności, które wypełniamy czynimy mocą samego Chrystusa – mówił abp Depo.

Metropolita częstochowski przypominając słowa św. Pawła o rozpalenie na nowo charyzmatu Bożego, odważnym wyznawaniu wiary i służbie z radością zauważył: „Mamy tego dowód w posłudze i zadaniach bp. Antoniego”.

Reklama

- Każde powołanie zakłada posłanie. Prośmy Pana, żeby posłał robotników na żniwo, albowiem to nie my będziemy działać, jako sprawcy dzieł Bożych, ale łaska Boża w nas i przez nas. Strategią naszego działania ma być zaufanie Bogu ponad wszystko – kontynuował arcybiskup.

Abp Depo zacytował słowa św. Jana Pawła II z jego „Notatek rekolekcyjnych” z 2 września 1962 r.: „Jestem bardzo w rękach Bożych (...) Od pewnego jednakże miejsca trzeba opuszczać rachuby ludzkie i jakoś chwytać Boże wymiary każdej trudnej sprawy” oraz z 2 września 1964 r.: „Naszym zadaniem jest sprowadzić łaskę, nie kapitulować przed żadnym grzechem, bo miłosierdzie Boże jest istotą chrześcijaństwa”.

Metropolita częstochowski komentując tekst Ewangelii wskazał na sposób wypełniania misji posłania - Trudno nie zauważyć i nie usłyszeć, że misja Chrystusa jest nader niebezpieczna – podkreślił abp Depo i przypomniał słowa Chrystusa: „Oto was posyłam jak owce między wilki”.

- Na co dzień doświadczamy realizmu tej zapowiedzi Chrystusa – dodał arcybiskup i przypomniał słowa św. Jana Pawła II wypowiedziana w w Lubaczowie, 3 czerwca 1991 r.: „ Postulat, ażeby do życia społecznego i państwowego w żaden sposób nie dopuszczać wymiaru świętości, jest postulatem ateizowania państwa i życia społecznego i niewiele ma wspólnego ze światopoglądową neutralnością”.

Metropolita częstochowski przywołał również słowa abp Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, który podkreślił, że wykluczanie religii z życia publicznego jest zjawiskiem nieuczciwej sekularyzacji i jest nie zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. „Ściana, z której usunięto by krucyfiks, nie byłaby ścianą neutralną, ale ścianą pustą, z której celowo usunięto krucyfiks. Również szkoła, z której usunięto by nauczanie religii, nie byłaby neutralna, ale byłaby szkołą, z której celowo usunięto lekcje religii” – cytował abp Depo.

- Ateizm nie jest poglądem neutralnym, ale przybiera dzisiaj nachalne oblicze światopoglądowe życia poza Bogiem i stał się na podobieństwo chrześcijaństwa misyjnym. Jedyną skuteczną metodą wobec niego jest wiarygodność naszego życia z wiary – kontynuował abp Depo i przypomniał, że „ posługa Chrystusowa wymaga zastosowania środków ubogich: „Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów”.

- Kościół zawsze przegrywał, gdy trzymał się ręki bogaczy, albo przymilał się do władzy, a oddalał się od zwyczajnego życia ludzi. Ewangelię trzeba nam przyjąć, rozważać i głosić w całości, nigdy w oderwaniu od dziejów i historii Kościoła, bo zbyt wielu pojawiło się na świecie i w Polsce pseudoreformatorów i humanistów bez odniesienia do Boga – mówił metropolita częstochowski i wskazał na słowa „Pokój temu domowi!”.

- Mamy być i jesteśmy posłani jako ludzie zwiastujący pokój, który jest pierwszym darem Chrystusa zmartwychwstałego. Ten pokój związany jest z darem odpuszczenia grzechów.

- Nie bójmy się w imię Chrystusa upominać grzeszących, dobrze radzić wątpiącym, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i modlić się za żywych i umarłych. Kiedy dzisiaj Kościół mówi o granicy dobra i zła jest spychany na margines i oskarżany o nietolerancję, a nawet mowę nienawiści. A przecież pragnienie jedności i pokoju odnosi się szczególnie do współczesnej sytuacji w Polsce – wołał arcybiskup, przypominając słowa św. Jana Pawła II, który w 1983 r. wołał: „Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja”.

- W każdej Eucharystii wielokrotnie prosimy o dar pokoju i jedności. Umiejmy tego słuchać – przypomniał abp Depo i dodał za Benedyktem XVI: „ Mamy być przede wszystkim specjalistami w dziedzinie życia duchowego, przewodnikami sumień i dusz ludzkich, gdyż wielu chce zdobić dzisiaj ludzi programem dyktatury relatywizmu”.

Bp Długosz dziękując za modlitwę wyraził radość z faktu, że jubileusz sakry biskupiej odbył się w kościele seminaryjnym.

Po Mszy św. w auli seminaryjnej im. św. Jana Pawła II odbyło sympozjum katechetyczne z racji jubileuszu bp. Antoniego Długosza. W trakcie sympozjum odbyła się promocja księgi jubileuszowej dedykowanej Bp. Antoniemu Długoszowi w 25. rocznicę sakry biskupiej pt. „Służyć (z) miłością”. Prezentacji publikacji dokonał ks. dr Roman Ceglarek, wikariusz biskupi do spraw Przekazu Wiary, Nauczania i Wychowania Katolickiego w archidiecezji częstochowskiej.

Wśród gości sympozjum byli m. in. europoseł Jadwiga Wiśniewska, Marek Michalak, kanclerz Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu, w latach 2008–2018 rzecznik praw dziecka, dr n. med. Anna Prokop-Staszecka, dyrektor szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie, red. Lidia Lasota z programu „Ziarno”.

Otwierając sympozjum ks. dr hab. Norbert G. Pikuła podkreślił, że słowo „servire” (służyć) z zawołania bp. A. Długosza „staje się kluczem do ludzkich serc, aby drugi człowieka był szczęśliwy”.

Laudację wygłosiła s. dr hab. Anna Walulik, nazaretanka, w której ukazała bp. Antoniego Długosza jako świadka i artystę. S. Walulik podkreśliła, że jubilat jest świadkiem Prawdy, Piękna i Dobra. Laudacja została ubogacona zdjęciami archiwalnymi i materiałami telewizyjnymi.

W imieniu Stowarzyszenia Katechetyków Polskich ks. prof. dr hab. Kazimierz Misiaszek sdb przypomniał, że wielką zasługa bp. Długosza jest pokazanie jak przeżywać chrześcijaństwo w radości i służyć Chrystusowi w człowieku.

Podczas sympozjum ks. prof. dr hab. Zbigniew Marek SJ wygłosił referat pt. „Towarzyszenie wychowawcze w katechezie i poprzez katechezę”. Prelegent zwrócił m. in. uwagę na to, że „katecheza sprzyja kształtowaniu duchowości człowieka”. – Ma ona także kształtować sumienie człowieka oraz sprzyjać wychowaniu integralnemu człowieka, który ma stawać się na miarę Jezusa Chrystusa – mówił ks. Marek.

Podczas sympozjum bp Długosz otrzymał z rąk abp. Wacława Depo i Aleksandry Mieczyńskiej, zastępcy dyrektora Radia Fiat nagrodę „Srebrne Skrzydła - Marka Częstochowskie – lubię TO!” za „zrozumienie obecności mediów w przestrzeni Kościoła”.

Sympozjum i obchody jubileuszowe bp. Antoniego Długosza zakończył koncert w wykonaniu bp. Długosza z Marcinem Wyrostkiem i jego zespołem.

Bp Antoni Długosz urodził się 8 kwietnia 1941 r. w Częstochowie. Został wyświęcony na kapłana 20 czerwca 1965 r. 18 grudnia 1993 r. papież mianował go biskupem pomocniczym w Częstochowie. Święcenia biskupie otrzymał z rąk Jana Pawła II 6 stycznia 1994 r. w Bazylice św. Piotra na Watykanie. Jako motto swojej posługi wybrał hasło: „Servire” (Służyć). Ojciec Święty Franciszek 7 maja 2016 r. przyjął rezygnację bp. Długosza z pełnienia posługi biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej w związku z osiągnięciem przez niego wieku emerytalnego.

2019-01-26 18:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Druga część jubileuszu 100-lecia kaplicy w Szyszkowie

2020-09-02 10:35

[ TEMATY ]

bp Antoni Długosz

Szyszków

Foto Fax

Druga część uroczystości 100. rocznicy powstania kaplicy św. Jana Chrzciciela w Szyszkowie na terenie parafii Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, z poświęceniem nowego tabernakulum i wniesieniem do niego Najświętszego Sakramentu, odbyła się 29 sierpnia pod przewodnictwem biskupa seniora Antoniego Długosza.

Uroczystości jubileuszowe przypadły w 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który podkreślał, że Matka Boża Kalwaryjska wychowywała jego serce od najmłodszych lat. Dlatego mieszkańcy Szyszkowa oddawali się pod opiekę Maryi szczególnie podczas pierwszej części jubileuszu kaplicy, która miała miejsce 21 czerwca podczas uroczystości odpustowej narodzenia św. Jana Chrzciciela. Przewodniczył jej arcybiskup senior Stanisław Nowak, który poświęcił figurę Matki Bożej Kalwaryjskiej przy kaplicy w Szyszkowie, by nieustannie królowała w rodzinach, teraz i w przyszłości.

Zobacz zdjęcia: Druga część jubileuszu 100-lecia kaplicy w Szyszkowie

– W szczególny sposób dziękujemy Bogu za to, że w tym miejscu przez 100 lat dokonywała się misja Kościoła Jezusa Chrystusa. Pan Jezus zakładał Kościół, abyśmy w Nim przeżywali swoje nawrócenie, inaczej mówiąc: zbawiali się, ponieważ Kościół jest wspólnotą zbawienia – podkreślił w homilii bp Długosz.

– Dzisiaj, w 100. rocznicę istnienia waszego kościoła, Bóg przez proroka Starego Testamentu chce wam powiedzieć, że na wzór św. Jana Chrzciciela wszyscy jesteśmy powołani do różnych życiowych zadań – obojętnie, ile mamy lat, jakie spełniamy zawody, jedno jest ważne – one wiążą się z powołaniem, jakie otrzymujemy od Boga – kontynuował.

– Jan Chrzciciel za wierność Bożym przykazaniom oddał życie. To nas zobowiązuje. Patronat nie jest kwestią przypadku – to, że temu kościołowi patronuje św. Jan Chrzciciel, zobowiązuje was, abyście umieli z odwagą, z sercem, nie ze złośliwością upominać człowieka, który błądzi, ale przede wszystkim byście byli świadkiem Bożych przykazań – przypomniał bp Długosz.

Zaznaczył, że cennym darem, jaki otrzymujemy od Kościoła, są również sakramenty święte. – Kiedy przyjmujemy Komunię św., jesteśmy już na ziemi w niebie, bo Bóg staje się własnością każdego z nas. Niech ciągła obecność Jezusa Eucharystycznego w nowym tabernakulum od tej Eucharystii wam o tym przypomina – powiedział.

– Gratuluję, że mimo różnych sytuacji, jakie przeżywało to miejsce, zostało ono odnowione i tu się dokonuje odkupienie i zbawienie na kanwie waszego życia. Niech św. Jan Chrzciciel ciągle wam przypomina o wierności Chrystusowi i Jego przykazaniom, a wy jak wasz patron bądźcie świadkami prawd, jakie Jezus przynosi na ziemię i za które św. Jan Chrzciciel oddał życie – podsumował bp Długosz.

Na zakończenie uroczystości ks. prał. dr Stanisław Gasiński, proboszcz parafii Świętej Rodziny i kustosz Archidiecezjalnego Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce, z ks. wikariuszem Łukaszem Mozlerem, wyrazili wdzięczność Bogu i wszystkim, dzięki którym kaplica powstała i istnieje po dzień dzisiejszy. Ks. Gasiński wspominał śp. ks. Franciszka Haładyna, który duchowo mobilizował swoich rodaków do budowy tego miejsca kultu, i wszystkich mieszkańców Szyszkowa, dla których dobro tej kaplicy leżało i leży na sercu.

Jako proboszcz i przewodniczący Komitetu uczczenia 100-lecia kaplicy św. Jana Chrzciciela, który tego dnia zakończył swoją misję, wyraził wdzięczność jego członkom na czele ze skarbnikiem Bogusławem Kikiem i dobroczyńcom z Kazimierzem Pychyńskim z Praszki – fundatorem tabernakulum, którzy modlitwą i ofiarami wspierali działania dla dobra tej kaplicy. Podziękował również sołtysowi wsi Szyszków oraz wszystkim uczestnikom uroczystości z Kalwaryjskim Bractwem Męki Pańskiej, Radą Duszpasterską Parafii Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, Żywemu Różańcowi, orkiestrze z Gorzowa Śląskiego, służbie kościelnej i organiście Pawłowi Sałacie. Złożył także podziękowanie poszczególnym firmom budowlanym za wkład w remont kaplicy.

Następnie bp Długosz poświęcił nowe tabernakulum i wniósł do niego Najświętszy Sakrament.

Przedstawiciele Szyszkowa – Bogusław Kik i Teresa Hadryś – którzy na początku Eucharystii powitali biskupa przed kaplicą chlebem – podziękowali mu za pasterską posługę, składając symboliczny znak wdzięczności. Następnie bp Długosz pobłogosławił pamiątkową tablicę. Pieśń „Boże, coś Polskę” i modlitwa w intencji ojczyzny w 100-lecie Cudu nad Wisłą zamknęły jubileuszowe uroczystości.

Kaplica św. Jana Chrzciciela w Szyszkowie została zbudowana w 1920 r. z inicjatywy szyszkowian, na czele z salezjaninem ks. Franciszkiem Haładynem, tamtejszym rodakiem. W tym czasie Praszka należała do diecezji włocławskiej, której biskupem był Stanisław Zdzitowiecki, proboszczem miejsca zaś ks. kan. Leonard Stawiński. Podczas okupacji Niemcy ulokowali w szyszkowskiej kaplicy sprzęt strażacki, natomiast jej wyposażenie uległo spaleniu. W 1948 r. proboszcz Praszki ks. Stanisław Rychlewski wznowił w kaplicy odprawianie 3 Mszy św. w ciągu roku, co od 1949 r. zostało podtrzymane przez proboszcza parafii św. Walentego w Praszce ks. Błażeja Kawalca. W kaplicy po II wojnie światowej odbywała się też katecheza przygotowująca dzieci do I Komunii św., a młodzież do sakramentu bierzmowania. Od 1988 r., kiedy opiekę nad kaplicą przejęła nowa parafia Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, rozpoczęto regularne cotygodniowe sprawowanie tu Mszy św. w niedziele i święta. Przeprowadzono również w kaplicy i wokół niej 3 remonty: w 1988 r., kiedy stan budynku był krytyczny; w 1999 r. – remont generalny w czasie budowy kościoła parafialnego Świętej Rodziny w Praszce; w 2020 r. – uzupełniający, z okazji 100. rocznicy powstania kaplicy i dla oddania czci przodkom, którzy ją wznieśli dla Bożej chwały i pożytku potomnych.

CZYTAJ DALEJ

Świat nienawidzi chrześcijan

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

prześladowania

chrześcijanin

Adobe.Stock.pl

„Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20). Te Jezusowe słowa zapowiadają i wyjaśniają występujące na przestrzeni wieków zjawisko prześladowania chrześcijan. Dziś technicznie nazywa się to fobią antychrześcijańską, chrystianofobią. Gdzieniegdzie, np. w Wielkiej Brytanii, sugeruje się, aby – ze względu na skalę zjawiska – karać przejawy chrystianofobii na równi z aktami antysemityzmu czy islamofobii.

Przy okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 podkreślano, że liczba ofiar prześladowań z czasów rzymskich jest nieporównywalna z liczbą chrześcijan eksterminowanych w XX wieku. To prawdziwy „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9), co podkreślił w swojej książce Stulecie męczenników. Świadkowie wiary XX wieku prof. Andrea Riccardi. Wyczulony był na to św. Jan Paweł II, świadek dwóch systemów, które w XX wieku miały najwięcej krwi chrześcijan na rękach: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Od 2000 r. minęło już 20 lat. Nic nie wskazuje, żeby gehenna chrześcijan miała się skończyć. Globalne „polowanie” na wyznawców Chrystusa trwa w najlepsze, a ponieważ w zglobalizowanym świecie terytorium jakby się skurczyło, naganiacze są coraz bliżej nas. Także w starych chrześcijańskich krajach, w tym w Polsce, narasta zjawisko chrystianofobii. Przybiera ono różne formy, a o większości zdarzeń w ogóle się nie dowiadujemy. Może nawet nie dlatego, że są skrywane, ale że jest ich tak wiele. Po prostu spowszedniały.

Pełzająca nienawiść

Na stronie Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie – niezależnej austriackiej organizacji zajmującej się monitorowaniem nietolerancji wobec chrześcijan w Europie – czytamy o najświeższych przypadkach chrystianofobii na Starym Kontynencie. W niemieckim Durlangen w Badenii-Wirtembergii ktoś, raczej nie dla żartu, obciął głowę Jezusa z pasyjki. W nadreńskim miasteczku Velbert, znanym z produkcji zamków i okuć, inny sprawca pomalował czerwonym sprayem znajdującą się na frontonie kościoła św. Józefa figurę Chrystusa. We włoskim Pavignano złoczyńca napadł na plebanię. Zdemolował, co tylko się dało, i skradł wartościowe rzeczy, w tym obraz Matki Bożej. W leżącej przy granicy z Portugalią hiszpańskiej Plasencji ktoś podpalił najstarszy w mieście kościół. Ogień był duży, ale na szczęście szybka interwencja strażaków ograniczyła straty. W nadmorskim włoskim Baia Verde komuś przeszkadzały z kolei kropielnice przy ołtarzu polowym. W tym samym dniu „zapalił się” kościół w Wülfrath w Niemczech. Jako przykład nietolerancji austriackie obserwatorium wymienia również wywieszenie tęczowej flagi na figurze Chrystusa w Warszawie.

W ostatnim z raportów wspomnianej organizacji, podsumowującym 2018 r. w Europie, wymienia się ponad 325 udokumentowanych przypadków nienawiści do chrześcijan w ich codziennym życiu. Przypadki te są różne: od łamania wolności wyznania i sumienia (czym jest choćby zmuszanie chrześcijańskich lekarzy oraz pielęgniarek do wykonywania aborcji), przez barbarzyńskie ataki na kościoły czy cmentarze, aż po fizyczną napaść na duchownych i świeckich chrześcijan. Raport zastrzega, że to tylko wycinek, który w 100% nie przedstawia całej opresji wobec chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie opisuje, bo trudno to uchwycić w faktach, wydarzeń mających charakter systematyczny, swego rodzaju procesu, np.: że chrześcijanom przeszkadza się w działalności gospodarczej właśnie dlatego, iż są chrześcijanami; że przez stosowanie różnych zakazów nie pozwala się publicznie manifestować swoich przekonań moralnych, bo klasyfikuje się je jako tzw. mowę nienawiści, że w różny sposób sekuje się przyznających się do tradycyjnych wartości profesorów na uniwersytetach, a nawet, w niby tak wrażliwym na imigrantów świecie zachodnim, odmawia się azylu uciekinierom właśnie dlatego, iż są chrześcijanami. Paradoksalnie, w rzekomo chrześcijańskim świecie chrześcijańscy uciekinierzy z Syrii, Iraku czy z innych miejsc już na starcie mają „pod górkę”. O nastawieniu świata wobec tego, co kościelne i chrześcijańskie mówi morze antychrześcijańskiego hejtu, którym wypełniony jest internet.

Obudźmy się!

Przypadków nietolerancji wobec chrześcijan, antychrześcijańskiego uprzedzenia i chrystianofobii jest dziś na Starym Kontynencie oraz w świecie zachodnim znacznie więcej niż było 20 czy 30 lat temu. Raport niemieckiej policji za 2017 r. wzbudził niepokój konserwatywnych polityków. Wskazał bowiem na blisko 100 przestępstw motywowanych niechęcią wobec chrześcijaństwa i chrześcijan. W Szkocji, według wspomnianej austriackiej organizacji non-profit, już na początku XXI wieku 95% wszystkich przestępstw motywowanych niechęcią do religii było wymierzonych w chrześcijan. We Francji aż 85 aktów wandalizmu wymierzonych zostało w miejsca kultu chrześcijańskiego, choć samych chrześcijan jest już nad Sekwaną nieco ponad 50%. Zresztą na terytorium „najstarszej córy Kościoła” liczba przestępstw godzących w katolików wzrasta. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w 2019 r. zanotowano 1052 przypadki antychrześcijańskich przestępstw. Czynów karalnych motywowanych antysemityzmem było 2 razy mniej, a przypadków islamofobii aż 10 razy mniej. To pokazuje, kto jest najbardziej prześladowaną grupą religijną nad Sekwaną, i tłumaczy, dlaczego francuscy katolicy nie czują się we Francji jak u siebie w domu, a milczenie opinii publicznej na dotykającą ich krzywdę budzi prawdziwy niepokój. Najświeższe ostrzeżenie o wzrastającej agresji wobec chrześcijan pochodzi z Irlandii Północnej. Według policyjnych statystyk, w ciągu ostatnich 5 lat w tym niewielkim kraju odnotowano aż 601 aktów napaści na budynki sakralne i parafialne oraz cmentarze. Najczęściej na kościoły katolickie.

Porównanie twardych, oficjalnych danych z badaniem opinii na ten sam temat pokazuje, że opinia publiczna nie dostrzega problemu pełzającej chrystianofobii. Według danych ze Stanów Zjednoczonych za 2018 r., przestępstwa motywowane niechęcią do chrześcijaństwa były na podobnym poziomie do tych popełnionych przeciw muzułmanom, podczas gdy opinia publiczna (badanie Pew Research Center z 2019 r.) jest przekonana, że to muzułmanie są najbardziej dyskryminowaną grupą religijną. Społeczeństwa zachodu żyją w oparach złudzeń i częściej traktują chrześcijan jako opresorów niż ofiary. Fakty jednak pokazują, że jest odwrotnie. Sytuacja jest zła na całym świecie, a w niektórych częściach już bardzo zła.

Milczenie świata

Według oficjalnego raportu zleconego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w 2019 r., w niektórych częściach globu (szczególnie często wymienia się tam Bliski Wschód), prześladowanie chrześcijan wypełnia międzynarodową definicję ludobójstwa. I co? I nic! Politycy oraz sądy ignorują problem chrystianofobii. Winę za to ponosi kanon politycznej poprawności, swoisty kodeks postępowania, który sugeruje, aby nie widzieć, że czarne jest czarne, a białe jest białe. – To, o czym zapomnieliśmy w atmosferze politycznej poprawności, to fakt, że prześladowani chrześcijanie należą do najbiedniejszych ludzi na ziemi – przyznał szczerze, poruszony wynikami raportu, brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt. – Następny Holokaust będzie chrześcijański – powiedział rok temu podczas jednej z konferencji filipiński odpowiednik Teodoro Lopez Locsin, a gehennę wyznawców Chrystusa na Bliskim Wschodzie nazwał obrazowo ofiarą wotywną złożoną przez Zachód na ołtarzu bogatego w ropę regionu. Szef węgierskiego MSZ Péter Szijjártó stwierdził wprost, że chrystianofobia jest dziś jedyną akceptowalną formą dyskryminacji, i to globalnie. W mainstreamie panuje na to ciche przyzwolenie. Międzynarodowa wspólnota nie jest wrażliwa na prześladowania chrześcijan. Dlaczego? Jednym z wytłumaczeń jest to, że dzieje się tak, bo żyjemy w społeczeństwach postchrześcijańskich, w których chrześcijaństwo z natury nie jest respektowane. Eksperci są zgodni. Tylko zdecydowana i silna odpowiedź większości podmiotów oraz osób indywidualnych jest w stanie postawić tamę nasilającej się agresji wobec chrześcijaństwa w Europie i na świecie.

Nasza chata nie jest z kraja

Podobną sytuację obserwujemy w Polsce. Kościół, ludzie Kościoła, szczególnie duchowni, ale także własność kościelna padały ofiarą przestępstw od dawna. Wcześniej jednak, to znaczy przed 15, 20 laty, przestępstwa były motywowane rabunkowo. Kościół był przedstawiany przez niechętne mu media jako instytucja majętna, co wprost zachęcało pospolitych rabusiów do napadów na plebanie czy kościelne puszki. Nie pamiętam jednak jakiegoś skoku stulecia, w którym złodzieje „obłowiliby się”, bo dużych pieniędzy Kościół, wbrew opinii, nie miał i nie ma. Łupem padały niewielkie sumy pieniędzy, ale zdarzało się, że przy okazji bito i torturowano księży. Dziś te napady praktycznie zniknęły. Pojawiły się natomiast motywowane nienawiścią do Kościoła i katolików akty wandalizmu, napaści fizyczne czy bluźniercze ataki na symbole religijne. Tylko w ostatnich dniach byliśmy świadkami ataku na kościół w Przemyślu, na pomnik św. Jana Pawła II w Gdańsku czy zbezczeszczenia ołtarza w Tyńcu. Kolejna obraza Matki Bożej przez rozpowszechnianą w internecie grafikę czy niedawny atak na figurę Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu... Ataki fizyczne? Przypomnijmy tylko wydarzenia z ostatnich 2 lat: zaatakowani zostali księża we Wrocławiu, Szczecinie, Łodzi czy w wielkopolskim Turku. W Berlinie 61-letni ksiądz odprawiał niedzielną Mszę św., gdy nagle jeden z wiernych wstał z ławki, splunął na podłogę kościoła, podszedł do księdza i zadał mu potężny cios. Czarno na białym widać, że fizyczne ataki na obrońców życia mają już charakter zorganizowanej działalności, podobnie jak zorganizowane jest nękanie abp. Marka Jędraszewskiego. Milczenie w tych sprawach jest zachętą do kolejnych ataków.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek przypomniał o znaczeniu zasady pomocniczości

2020-09-23 12:08

[ TEMATY ]

Franciszek

PAP

Na znaczenie zasady pomocniczości dla wyjścia z kryzysu lepszymi wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej na Dziedzińcu św. Damazego w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez zatytułowany „Uzdrowić świat”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, zdaje się że pogoda nie jest zbyt piękna tym niemniej mówię wam dzień dobry!

Aby wyjść lepszymi z kryzysu takiego, jak obecny, będącego zarówno kryzysem zdrowia publicznego, jak i społecznym, politycznym i gospodarczym, każdy z nas jest wezwany do podjęcia swojej cząstki odpowiedzialności, to znaczy dzielić się odpowiedzialnością. Musimy zareagować nie tylko jako poszczególne osoby, ale także wychodzący z naszej grupy, roli, jaką odgrywamy w społeczeństwie, naszych zasad, a jeśli jesteśmy wierzącymi - naszej wiary w Boga. Często jednak wiele osób nie może uczestniczyć w odbudowie dobra wspólnego, ponieważ są usuwane na margines, wykluczane lub pomijane. Pewne grupy społeczne nie są w stanie wnieść swego wkładu do dobra wspólnego, ponieważ są przytłamszone ekonomicznie lub politycznie. W niektórych społeczeństwach wiele osób nie ma swobody wyrażania swojej wiary, swoich wartości, swoich myśli. Gdyby je swobodnie wyraziły, pójdą do więzienia. Gdzie indziej, zwłaszcza w świecie zachodnim, wiele osób same powstrzymuje się od wyrażania swoich przekonań etycznych lub religijnych. Ale nie można w ten sposób wyjść z kryzysu, a w każdym razie nie można wyjść z niego lepszymi, wyjdziemy w gorszym stanie.

Abyśmy wszyscy mogli uczestniczyć w uzdrawianiu i odnowieniu naszych narodów, słuszne jest, aby każdy posiadał odpowiednie środki do tego celu (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła [KNSK], 186). Po wielkim kryzysie gospodarczym w 1929 roku papież Pius XI wyjaśnił, jak ważna dla prawdziwej odbudowy jest zasada pomocniczości (por. Quadragesimo anno, 79-80). Zasada ta ma podwójną dynamikę: odgórną i oddolną. Być może nie rozumiemy, co ona oznacza. Jest to zasada społeczna, która sprawia, że jesteśmy bardziej zjednoczeni. Postaram się to wyjaśnić.

Z jednej strony, a zwłaszcza w czasach przemian, kiedy poszczególne jednostki, rodziny, małe stowarzyszenia lub społeczności lokalne nie są w stanie osiągnąć podstawowych celów, wówczas słuszne jest, aby najwyższe szczeble organu społecznego, takie jak państwo, interweniowały w celu zapewnienia środków niezbędnych do ruszenia naprzód. Na przykład, z powodu kwarantanny związanej z koronawirusem, wiele osób, rodzin i firm znalazło się i nadal znajduje się w poważnych trudnościach, dlatego instytucje publiczne starają się pomóc poprzez stosowne interwencje społeczne, gospodarcze, sanitarne – to jest służba, którą powinny wypełniać.

Z drugiej jednak strony, przywódcy społeczeństwa muszą respektować i promować poziomy pośrednie lub niższe. Istotnie, decydujący jest wkład poszczególnych osób, rodzin, stowarzyszeń, przedsiębiorstw, wszystkich organizacji społecznych, a także Kościołów. Dysponując właściwymi im zasobami kulturowymi, religijnymi, ekonomicznymi lub zaangażowania obywatelskiego, ożywiają one i umacniają tkankę społeczną (por. KNSK, 185). To znaczy istnieje współpraca odgórna, od państwa ku ludowi, oraz oddolna, od instytucji ludu ku szczytom władzy. I to właśnie jest realizacją zasady pomocniczości.

Każdy musi mieć możliwość podjęcia swej odpowiedzialności w procesach uzdrawiania społeczeństwa, do którego należy. Kiedy uruchamiany jest jakiś projekt, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy pewnych grup społecznych, nie można pominąć ich udziału. Na przykład: „Co robisz?” – „Idę pracować dla ubogich” – „Wspaniale, a co robisz?” – „Uczę ubogich, mówię ubogim, co powinni czynić…”. Nie, tak nie można. Pierwszy krok, to pozwolenie ubogim, by ci powiedzieli, jak żyją, czego potrzebują. Trzeba wszystkim pozwolić mówić. W ten sposób działa zasada pomocniczości. Nie możemy pominąć udziału tych ludzi, nie można ignorować ich mądrości (por. Posynod. Adhort. ap. Querida Amazonia [QA], 32; Enc. Laudato si’, 63). Niestety, ta niesprawiedliwość często występuje tam, gdzie koncentrują się główne interesy gospodarcze lub geopolityczne, jak na przykład pewne rodzaje działalności wydobywczej w niektórych częściach planety (por. QA, 9.14). Głosy rdzennych mieszkańców, ich kultury i światopoglądy nie są brane pod uwagę. Dziś ten brak poszanowania dla zasady pomocniczości rozprzestrzenił się jak wirus. Pomyślmy o wielkich środkach pomocy finansowej wdrażanych przez państwa. Bardziej słuchamy dużych koncernów finansowych, niż ludzi, czy tych, którzy napędzają gospodarkę realną. Bardziej słucha się wielkich korporacji międzynarodowych, niż ruchów społecznych. Mówić językiem dnia powszedniego, bardziej słucha się możnych, niż słabych. A to nie jest droga, nie jest to droga ludzka, nie jest to droga, której uczył nas Jezus, nie jest realizowana zasada pomocniczości. W ten sposób nie pozwalamy osobom, by „odgrywały pierwszoplanową rolę w swoim wybawieniu”[1]. W zbiorowej podświadomości pewnych polityków – nazwijmy to tak – czy pracowników społecznych istnieje takie motto: „Wszystko dla ludu, nic wraz z ludem”. Procesy odgórne, bez wsłuchania się w mądrość ludu. Nie uwzględniając tej mądrości ludu w rozwiązywaniu problemów, a w tym przypadku w wychodzeniu z kryzysu. Albo pomyślmy też o sposobie wyleczenia wirusa: bardziej słuchane są wielkie koncerny farmaceutyczne, niż pracownicy służby zdrowia, zaangażowani na pierwszej linii frontu w szpitalach czy obozach dla uchodźców. To nie jest właściwa droga. Trzeba wysłuchać wszystkich. Wszystkich: i tych którzy są na górze jak i tych, co są na dole. Wszystkich.

Aby wyjść z kryzysu lepszymi, należy wdrożyć zasadę pomocniczości, szanując autonomię i zdolność do podejmowania inicjatywy przez wszystkich, zwłaszcza najmniejszych. Potrzebne są wszystkie części ciała i, jak mówi św. Paweł, te członki, które mogą wydawać się słabsze i mniej ważne, są w istocie najbardziej niezbędne (por. 1 Kor 12, 22). W świetle tego obrazu możemy powiedzieć, że zasada pomocniczości pozwala każdemu na podjęcie właściwej sobie roli na rzecz uzdrowienia i przyszłości społeczeństwa. Jej realizacja daje nadzieję na zdrowszą i sprawiedliwszą przyszłość. A tę przyszłość budujemy wspólnie, dążąc do rzeczy większych, poszerzając nasze horyzonty[2] – albo razem, albo przyszłość nie będzie funkcjonować. Albo będziemy wspólnie pracować na rzecz wyjścia z kryzysu, na wszystkich szczeblach społeczeństwa, albo nigdy nie wyjdziemy, nie da się. Wyjście z kryzysu nie oznacza liźnięcie farbą obecnej sytuacji, by wydawała się nieco bardziej sprawiedliwa. Przeciwnie, wyjście z kryzysu oznacza przemianę, a prawdziwej transformacji dokonują wszyscy, wszystkie osoby tworzące lud, wszyscy. Wszystkie zawody i wszyscy razem, wszyscy we wspólnocie. Jeśli nie uczynią tego wszyscy wynik będzie negatywny.

W jednej z poprzednich katechez widzieliśmy, że solidarność jest drogą wyjścia z kryzysu: jednoczy nas i pozwala nam znaleźć solidne propozycje dla zdrowszego świata. Ale ta droga solidarności potrzebuje pomocniczości. Ktoś mógłby mi powiedzieć: „Ojcze, używasz dzisiaj trudnych słów”. Dlatego właśnie staram się wyjaśnić, co one oznaczają. Solidarni, bo idziemy drogą pomocniczości. Istotnie nie ma prawdziwej solidarności bez zaangażowania społecznego, bez wkładu instytucji pośredniczących: bez wkładu rodzin, bez wkładu stowarzyszeń, bez wkładu spółdzielni, małych przedsiębiorstw, instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy winni wnieść swój wkład, wszyscy. Takie uczestnictwo pomaga korygować i zapobiegać pewnym negatywnym aspektom globalizacji i działań państw, jak ma to miejsce również w przypadku troski o ludzi dotkniętych pandemią. Należy pobudzać do tych inicjatyw „oddolnych”. Podam tylko jeden przykład: jakże wspaniale widzieć wkład w wolontariuszy w przezwyciężanie kryzysu, wolontariuszy pochodzących ze wszystkich warstw społecznych, zarówno z rodzin bogatych jak i ubogich, lecz wszyscy razem, by wyjść z kryzysu. To jest solidarność, to jest też zasada pomocniczości.

Podczas kwarantanny spontanicznie zrodził się gest oklasków dla lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarek, jako znak wsparcia i nadziei. Wielu z nich narażało swe życie i wielu oddało swe życie. Oklaski te kierujemy do wszystkich członków społeczeństwa, do wszystkich, do każdego z osobna, za ich cenny wkład, choćby niewielki. „Ale cóż może uczynić ten, stamtąd... - Posłuchaj go! Daj mu przestrzeń do pracy, skonsultuj się z nim”. Wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, dla tych, których ta kultura kwalifikuje jako „odrzuconych”, owa kultura odrzucenia, to znaczy, że wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, czyli obejmujemy tym aplauzem osoby starsze, dzieci, osoby niepełnosprawne, robotników, wszystkich tych, którzy poświęcają się służbie. Wszyscy współpracują, by wyjść z kryzysu. Ale nie poprzestawajmy jedynie na oklaskach! Nadzieja jest śmiała, a zatem zachęcajmy się do wielkich marzeń. Bracia i siostry, nauczmy się wielkich marzeń! Nie lękajmy się wielkich marzeń, dążąc do ideałów sprawiedliwości i miłości społecznej, rodzących się z nadziei. Nie próbujmy rekonstruować przeszłości, przeszłość to czas miniony, czkają na rzeczy nowe. Pan obiecał: „Uczynię wszystko nowe”. Wspierajmy się w wielkich marzeniach, dążąc do wspaniałych ideałów, nie próbujmy rekonstruować przeszłości, zwłaszcza tego, co było niesprawiedliwe i już chore, co nazwałem już niesprawiedliwością. Budujmy przyszłość, w której wymiar lokalny i globalny wzajemnie się ubogacają, gdzie każdy może wnieść swój udział, każdy powinien wnieść wkład swej kultury, swojej filozofii, swojej mentalności, gdzie może rozkwitać piękno i bogactwo mniejszych grup, także grup odrzuconych, bo jest w nich również piękno, i gdzie ci, którzy mają więcej angażują się, aby służyć i dawać więcej tym, którzy mają mniej.

PRZYPISY:

1. Orędzie na 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2020 (13 maja 2020)

2. Por. Przemówienie do młodych z Ośrodka Kulturalnego im. Ks. Félixa Vareli, Hawana -Kuba, 20 września 2015.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję