Reklama

Rzecznik KEP: w naszej kulturze miejsce religii jest w szkole

2019-01-08 11:44

PAP

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Wyrzucanie religii, w taki czy inny sposób, ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych - podkreślił we wtorek rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

W niedzielę liderka Inicjatywy Polska Barbara Nowacka poinformowała o przygotowaniu projektu ustawy, który dotyczy rozdziału Kościoła od państwa. Zakłada on m.in. zniesienie finansowania z budżetu państwa lekcji religii oraz ubezpieczeń księży i duchownych. Inicjatywa domaga się również likwidacji Funduszu Kościelnego i opowiada się za likwidacją wszystkich komisji rządowo-kościelnych.

O zniesienie finansowania lekcji religii pytany był w TVN24 ks. Paweł Rytel-Andrianik. Powiedział, że według danych ze wszystkich diecezji w Polsce 87 proc. rodziców zapisało swe dzieci na lekcje religii. "Rodzice chcą, żeby ich dzieci uczestniczyły w lekcji religii" - stwierdził.

Reklama

Rzecznik KEP ocenił, że zgłoszona w ostatnim czasie propozycja uderza w konstytucyjną zasadę bezpłatnej edukacji. "W konstytucji jest napisane, że nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna" - podkreślił ks. Rytel-Andrianik.

Jak dodał, według polskiej tradycji lekcje religii były obecne w polskich szkołach "od początku istnienia naszego kraju, z wyjątkiem około 40 lat z czasów komunistycznych". "Rodzice płacący podatki mają prawo, żeby z ich podatków były utrzymane również lekcje religii" - powiedział rzecznik KEP.

"W naszej kulturze miejsce religii jest w szkole. Wyrzucanie religii, w taki czy inny sposób, ze szkoły jest wracaniem do czasów komunistycznych" - podkreślił ks. Rytel-Andrianik.

Tagi:
szkoła katecheza

Reklama

Tarnów: synod diecezjalny proponuje rozwój katechezy w parafiach

2019-11-30 17:37

eb / Tarnów (KAI)

Krótkie katechezy przed lub po Mszy św. w niedziele, nauki dla dorosłych, dialog z młodymi, którzy nie chodzą na religię w szkole - to m.in. propozycje synodalne zawarte w dokumencie „Katechizacja w diecezji tarnowskiej”. Został on przyjęty przez członków V Synodu Diecezji Tarnowskiej podczas sesji plenarnej. Synod stwierdził, że parafia powinna pozostać pierwszoplanowym miejscem katechizacji. V Synod Diecezji Tarnowskiej wprowadził także nową funkcję katechety parafialnego.

Kl. Wojciech Bis

Członkowie synodu stwierdzają, że pomimo wielu zalet wynikających z obecności katechezy w szkole należy jednak mocno podkreślić, iż ta forma ewangelizacji nie jest wystarczająca.

„Środowisko szkolne daje Kościołowi duże możliwości w realizacji swej nauczycielskiej funkcji poprzez uporządkowaną strukturę i możliwość dotarcia z ewangelicznym orędziem do szerokiego grona adresatów. Niemniej jednak ocena aktualnej sytuacji wskazuje również na liczne wyzwania. Wśród nich w sposób szczególny należy zwrócić uwagę na istniejące rozbieżności pomiędzy wysoką frekwencją na lekcjach religii a udziałem uczniów i ich rodzin w życiu religijnym wspólnot parafialnych. Ponadto można zauważyć coraz częstsze przypadki przenoszenia przez rodziców odpowiedzialności za religijne wychowywanie dzieci na katechetów, stąd samo posyłanie dzieci na lekcje religii staje się swoistym usprawiedliwieniem takich postaw” - mówi ks. Tomasz Lelito, przewodniczący synodalnej Komisji ds. Katechezy, jeden z autorów dokumentu.

Synod poszukuje nowych form towarzyszenia dorosłym, młodzieży i dzieciom, ale podkreśla też, że w katechezie fundamentalną rolę odgrywa pierwsze przepowiadanie, czyli kerygmat. Zdaniem członków synodu wyzwaniem jest wspieranie rodziców w ich zadaniach chrześcijańskich wychowawców, aby mogli zapewnić swoim dzieciom dobrą katechezę rodzinną. Synod wypowiedział się, że ważnym zadaniem jest opracowanie tarnowskiego rytuału rodzinnego, który będzie służył pomocą rodzicom w katechizowaniu samych siebie oraz swoich dzieci, jak również będzie zbiorem modlitw oraz opisem domowych zwyczajów i tradycji religijnych w ciągu roku liturgicznego.

V Synod Diecezji Tarnowskiej wprowadza nową funkcję - katechetów parafialnych, którzy obok kapłanów i nauczycieli religii mogliby prowadzić spotkania. „Katechetami parafialnymi mogą zostać osoby szczególnie zaangażowane w życie parafialne, przede wszystkim animatorzy i liderzy grup, ruchów i stowarzyszeń religijnych działających na terenie parafii” - mówi ks. Tomasz Lelito, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie.

Synod zachęca, by w każdej parafii była prowadzona katecheza dorosłych i nie chodzi tutaj tylko o rodziców dzieci, które przygotowują się do sakramentów świętych, ale o wszystkich wiernych. Jedną z propozycji są cykliczne katechezy – zwłaszcza w określone niedziele i święta przed lub po Mszy św. – wyjaśniające w sposób systematyczny i całościowy naukę zawartą w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Synodalny dokument o katechizacji wymienia także kazania katechizmowe w ramach nabożeństw, nauki tematyczne podczas rekolekcji parafialnych, katechezy w formie elektronicznej zamieszczane na stronie internetowej parafii, a także organizowane przede wszystkim w większych ośrodkach duszpasterskich dekanatu cykliczne odczyty, prelekcje, wykłady, spotkania z ludźmi prowadzącymi pogłębione życie religijne.

Synodalny dokument mówi także o katechezie sakramentalnej. W przypadku chrztu dziecka zachęca się, by rodzice oraz chrzestni rozważyli wzięcie w niej udziału jeszcze przed narodzinami dziecka. „W uzasadnionych przypadkach, duszpasterze wraz z odpowiednio do tego przygotowanymi katechetami parafialnymi powinni zadbać o to, by katecheza chrzcielna – w odpowiednim czasie i miejscu – została przeprowadzona dla danej rodziny indywidualnie” - czytamy w dokumencie. Są także propozycje katechez dla rodziców dzieci, które przygotowują się do uroczystości pierwszokomunijnych a także do bierzmowania. Synod stwierdza, że katecheza parafialna dzieci i młodzieży nie może ograniczać się jedynie do ich przygotowania do sakramentów. Jest więc zachęta, aby m.in. włączać dzieci i młodzież w czynne uczestnictwo w nabożeństwach, zachęcać ich do przynależności do grup formacyjnych, organizować wyjazdy na wydarzenia modlitewno-formacyjne.

Synod zachęca nauczycieli religii, aby otoczyli szczególną troską wszystkich uczniów, również tych, którzy nie chodzą na religię. „W obliczu rezygnacji niektórych uczniów, zwłaszcza ze szkół ponadpodstawowych z uczęszczania na lekcje religii warto zatroszczyć się o utrzymanie z nimi kontaktu m.in. poprzez organizowanie przez nauczycieli religii w szkołach kreatywnych zajęć pozalekcyjnych, wybieranych przez uczniów zgodnie z ich zainteresowaniami. W ten sposób tworzy się przestrzeń do szczerego i cierpliwego dialogu z nimi oraz ich ewangelizacji” - czytamy w synodalnym dokumencie.

Wyzwaniem dla katechizacji w diecezji tarnowskiej może być podjęcie prac nad tarnowskim programem oraz opartych na nim podręcznikach do nauczania religii w szkołach i przedszkolach. Członkowie synodu wskazali ponadto, że w trosce o przyszłość katechezy w diecezji tarnowskiej należy zadbać o właściwe przygotowanie do posługi i stałą formację katechetów parafialnych. W tym celu są plany powstania diecezjalnej szkoły katechetów parafialnych, która będzie kształcić osoby świeckie do tej posługi.

Za przyjęciem dokumentu głosowało 285 osób, a 41 było przeciw.

Członek synodu, Jan Kiełbasa podkreśla, że w Polsce jest niski poziom wiedzy religijnej, co widać m.in. w popularnych programach telewizyjnych.

„Na synodzie nie zastanawialiśmy się czy to, co przekazują katecheci, jest dla ludzi zrozumiałe, czy jest to dla młodych wartością. Moja diagnoza jest taka, że nie jest wartością, bo nie mają oni relacji z Jezusem” - podkreśla członek synodu, który głosował przeciw.

W diecezji tarnowskiej ponad 4 procent uczniów nie chodzi na lekcje religii. To wzrost, bo w ubiegłym roku szkolnym było to 2,7 procent. Wśród przyczyn młodzi wymieniają m.in. że są ateistami, obojętni religijnie lub innego wyznania. Przyczyny to także wpływ rówieśników, decyzja rodziców i niekorzystany układ planu lekcji.

„Skończyłam edukację 3 lata temu. Ja nie usłyszałam na religii, że Bóg mnie kocha, ale tylko, że muszę nauczyć się modlitw i katechizmu. Zdarza się, że katecheza to wolna lekcja, na której można robić inne rzeczy” - powiedziała na synodzie Alicja, przedstawicielka młodego pokolenia.

Dokument został przygotowany przez Komisję do spraw Katechezy V Synodu Diecezji Tarnowskiej. Był szeroko konsultowany. Także podczas sesji plenarnej wprowadzono kilka poprawek.

„Kościół na wzór Chrystusa” – to hasło V Synodu Diecezji Tarnowskiej. Inauguracja odbyła się w kwietniu 2018 roku. Synod podjął już tematy dotyczące rodziny, aktualnie zagadnienia dotyczą parafii, a w przyszłym roku będą to sprawy szeroko rozumianej ewangelizacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem