Dzień Wszystkich Świętych. Szczególny i wyjątkowy dzień. Odwiedzamy
cmentarze, aby tam przy grobach i mogiłach, w blasku płonących zniczy
i świec - w niezwykłej ciszy - "zatopić" się w modlitwie. Przywołujemy
w pamięci tych, których tutaj na ziemi darzyliśmy miłością i szacunkiem,
a którzy zostali wezwani na Wieczną Wartę przez Króla życia i śmierci.
Jedyne, co im możemy dzisiaj ofiarować to modlitwa. Tak bardzo oni
jej potrzebują.
Ten dzień to nie tylko okazja do wspomnień i rodzinnych
spotkań. To także czas i wyjątkowa okazja do głębszych refleksji
nad własnym życiem i przemijaniem.
Boże, jak ten czas szybko upływa. Każda minuta, godzina,
każdy dzień przybliża mnie do spotkania z Tobą. Taka oczywista prawda,
a jakże zarazem trudna. Czy jestem gotów już na to spotkanie? A może
zbyt często mówię do siebie: "na przygotowanie do śmierci mam jeszcze
czas". Czy patrzę na swoje życiowe problemy (i te małe i te duże)
przez pryzmat wieczności? Czy tak na prawdę do końca wierzę w życie
wieczne? Czy owa wiara znajduje swój pełny wyraz w codziennej postawie?
Czy kiedy przyjdzie moja ostatnia godzina będę miał w sobie tyle
siły i odwagi, aby "odwrócić głowę" i spojrzeć na całe swoje życie?
O mój kochany Boże, abym nie wypowiedział wówczas tego jednego słowa,
tragicznego słowa: przegrałem. Tak bardzo się spieszę. Tak często
brakuje mi czasu. O Boże, abym nie spóźnił się na tą ostatnią spowiedź
i Komunię Świętą. Niestety, tak wielu się spóźnia. O Boże, aby nie
zabrakło mi czasu na pożegnanie z najbliższymi a przede wszystkim
na pojednanie się z tymi, których w jakimkolwiek stopniu tutaj na
ziemi zraniłem.
Bezlitosny ruch wskazówek zegara. Boże, abym znalazł
czas w moim życiu na modlitwę różańcową. Bo to nie prawda (jak często
próbuję się usprawiedliwiać przed samym sobą), że go nie mam. Czas
bowiem jest moją własnością. Nie mogę zapomnieć, że moi najbliżsi
na moje już zimne i sztywne ręce włożą różaniec. Abym nie musiał
się zawstydzić, kiedy skierujesz do mnie pytanie: jak często będąc
na ziemi brałem ten różaniec do ręki?
Śmierć, koniec i zarazem początek nowego życia - Życia
Wiecznego. Ono jest ostatecznym celem naszej ziemskiej wędrówki.
John Bridges, "Uzdrowienie teściowej Piotra"/pl.wikipedia.org
Opowiadanie o powołaniu Samuela zaczyna się od zdania o rzadkim słowie Pana. To czas, w którym objawienie jakby przygasa. Widzenia nie są częste. Akcja toczy się w Szilo, w przybytku, gdzie znajduje się Arka. Samuel śpi blisko miejsca świętego, a obok stoi lampa Boża, jeszcze nie zgasła. Ten szczegół niesie nadzieję. Obecność Pana trwa mimo zmęczenia i zamętu. Heli jest stary, jego oczy przygasają.
Janusz Radziszewski podczas przyjęcia posługi lektoratu. Obrzędowi przewodniczył bp Rudolf Pierskała
Do posługi diakona stałego w diecezji świdnickiej przygotowuje się Janusz Radziszewski z Jedliny-Zdroju. Przed nim już ostatnia prosta formacji, czas szczególnego skupienia, modlitwy i porządkowania doświadczeń życia, które Pan Bóg przez lata wpisywał w jego drogę powołania.
Ta droga prowadziła przez bardzo różne środowiska i doświadczenia, które dziś układają się w spójną historię służby. 30 czerwca 2025 roku Janusz Radziszewski przyjął posługę lektoratu, choć z Liturgiczną Służbą Ołtarza związany jest nieprzerwanie od 1988 roku, od czasów szóstej klasy szkoły podstawowej. Posługa słowa od lat była więc naturalną przestrzenią jego zaangażowania w Kościele. Obecnie podejmuje on formację dla przyszłych diakonów stałych w Diecezjalnym Ośrodku Formacyjnym w Opolu.
Opowiadanie odsłania chwilę, w której król przestaje iść na czele ludu. Wiosna jest czasem wypraw wojennych, a Dawid zostaje w Jerozolimie. Zaczyna się od wygody, która nie stawia oporu pokusie. Dawid chodzi po dachu pałacu i patrzy z góry. Ten szczegół ma ciężar. Narracja jest oszczędna i chłodna. Tym wyraźniej widać, jak władza staje się narzędziem ukrycia. Król widzi, a potem coraz częściej „posyła”. Posyła po kobietę, posyła po męża, posyła list z rozkazem śmierci. Batszeba kąpie się, a narrator podkreśla czasowniki władzy: Dawid posłał po nią i wziął ją do siebie. Wzmianka o jej oczyszczeniu po nieczystości przypomina język Prawa i potwierdza, że poczęcie wiąże się z tą nocą. Potem przychodzi wiadomość o ciąży. W tle stoi Uriasz Chetyta, mąż Batszeby, cudzoziemiec wierny Izraelowi. Imię Uriasza (Uriyyāhû) niesie Imię Pana. Dawid sprowadza go z frontu, wypytuje o wojnę i odsyła do domu z podarunkiem z królewskiego stołu. Uriasz śpi jednak przy bramie pałacu wraz ze sługami. W dalszym ciągu opowiadania uzasadnia to pamięcią o Arce i o wojsku w polu. Jego postawa obnaża serce króla. Dawid upija Uriasza, a on nadal nie schodzi do domu. Król pisze list do Joaba z rozkazem ustawienia Uriasza w najcięższym miejscu bitwy i odstąpienia od niego. List niesie sam Uriasz. To obraz człowieka niosącego własny wyrok. Ginie Uriasz i giną także inni żołnierze. Zło rozlewa się poza prywatny grzech i dotyka wspólnoty. Tekst jeszcze nie pokazuje Natana, a już waży cisza Boga. Słowo Pana wróci i nazwie grzech po imieniu. Pomazaniec potrzebuje prawdy, aby wejść na drogę nawrócenia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.