Reklama

Niedziela Częstochowska

Bp Długosz: Nie zmarnujmy Krwi Jezusa

„Nie zmarnujmy Krwi Jezusa, który przelał ja za nas, abyśmy się stali Bożymi dziećmi” - mówił w homilii biskup senior Antoni Długosz, który w Wielki Piątek przewodniczył Liturgii Męki Pańskiej w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

[ TEMATY ]

Częstochowa

bp Antoni Długosz

Wielki Piątek

Ks. Mariusz Frukacz

W homilii bp Długosz przypomniał, że „ dla nas ludzi krew jest darem. Krew spełnia wyjątkową rolę w historii ludzkości”.

Odnosząc się do dziejów patriarchów i proroków oraz historii zbawienia bp Długosz przypomniał, że „Sługa Jahwe wziął wszystkie bóle, cierpienia i grzechy ludzi na siebie”.

Reklama

- Chrystus przelał krew na krzyżu, aby dać nam życie. – podkreślił bp Długosz.

Zobacz zdjęcia: Liturgia Męki Pańskiej w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie

- Jezus nie chce, byśmy zapomnieli o wydarzeniu krzyżu, ale abyśmy przypomnieli sobie tę szczególną katechezę krzyża, która mówi nam, że Bóg umiłował świat – kontynuował biskup senior.

Biskup zaznaczył, że „krzyż stał się dla nas katechezą”. - Przez swoją śmierć Jezus uświęcił krzyż, aby stał się dla nas znakiem nadziei, wiary i miłości.- mówił biskup.

Reklama

- Od Jezusa musimy uczyć się autentycznej miłości. Trzeba też, abyśmy kierowali się miłością miłosierną. Módlmy się jak św. s. Faustyna o oczy, ręce i serce miłosierne – zaapelował do wiernych bp Długosz.

Podczas Liturgii Męki Pańskiej tekst Pasji według św. Jana wykonali diakoni oraz chór kleryków Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Komentarz liturgiczny prowadził ks. prof. Kazimierz Szymonik.

2018-03-30 21:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Druga część jubileuszu 100-lecia kaplicy w Szyszkowie

2020-09-02 10:35

[ TEMATY ]

bp Antoni Długosz

Szyszków

Foto Fax

Druga część uroczystości 100. rocznicy powstania kaplicy św. Jana Chrzciciela w Szyszkowie na terenie parafii Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, z poświęceniem nowego tabernakulum i wniesieniem do niego Najświętszego Sakramentu, odbyła się 29 sierpnia pod przewodnictwem biskupa seniora Antoniego Długosza.

Uroczystości jubileuszowe przypadły w 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, który podkreślał, że Matka Boża Kalwaryjska wychowywała jego serce od najmłodszych lat. Dlatego mieszkańcy Szyszkowa oddawali się pod opiekę Maryi szczególnie podczas pierwszej części jubileuszu kaplicy, która miała miejsce 21 czerwca podczas uroczystości odpustowej narodzenia św. Jana Chrzciciela. Przewodniczył jej arcybiskup senior Stanisław Nowak, który poświęcił figurę Matki Bożej Kalwaryjskiej przy kaplicy w Szyszkowie, by nieustannie królowała w rodzinach, teraz i w przyszłości.

Zobacz zdjęcia: Druga część jubileuszu 100-lecia kaplicy w Szyszkowie

– W szczególny sposób dziękujemy Bogu za to, że w tym miejscu przez 100 lat dokonywała się misja Kościoła Jezusa Chrystusa. Pan Jezus zakładał Kościół, abyśmy w Nim przeżywali swoje nawrócenie, inaczej mówiąc: zbawiali się, ponieważ Kościół jest wspólnotą zbawienia – podkreślił w homilii bp Długosz.

– Dzisiaj, w 100. rocznicę istnienia waszego kościoła, Bóg przez proroka Starego Testamentu chce wam powiedzieć, że na wzór św. Jana Chrzciciela wszyscy jesteśmy powołani do różnych życiowych zadań – obojętnie, ile mamy lat, jakie spełniamy zawody, jedno jest ważne – one wiążą się z powołaniem, jakie otrzymujemy od Boga – kontynuował.

– Jan Chrzciciel za wierność Bożym przykazaniom oddał życie. To nas zobowiązuje. Patronat nie jest kwestią przypadku – to, że temu kościołowi patronuje św. Jan Chrzciciel, zobowiązuje was, abyście umieli z odwagą, z sercem, nie ze złośliwością upominać człowieka, który błądzi, ale przede wszystkim byście byli świadkiem Bożych przykazań – przypomniał bp Długosz.

Zaznaczył, że cennym darem, jaki otrzymujemy od Kościoła, są również sakramenty święte. – Kiedy przyjmujemy Komunię św., jesteśmy już na ziemi w niebie, bo Bóg staje się własnością każdego z nas. Niech ciągła obecność Jezusa Eucharystycznego w nowym tabernakulum od tej Eucharystii wam o tym przypomina – powiedział.

– Gratuluję, że mimo różnych sytuacji, jakie przeżywało to miejsce, zostało ono odnowione i tu się dokonuje odkupienie i zbawienie na kanwie waszego życia. Niech św. Jan Chrzciciel ciągle wam przypomina o wierności Chrystusowi i Jego przykazaniom, a wy jak wasz patron bądźcie świadkami prawd, jakie Jezus przynosi na ziemię i za które św. Jan Chrzciciel oddał życie – podsumował bp Długosz.

Na zakończenie uroczystości ks. prał. dr Stanisław Gasiński, proboszcz parafii Świętej Rodziny i kustosz Archidiecezjalnego Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce, z ks. wikariuszem Łukaszem Mozlerem, wyrazili wdzięczność Bogu i wszystkim, dzięki którym kaplica powstała i istnieje po dzień dzisiejszy. Ks. Gasiński wspominał śp. ks. Franciszka Haładyna, który duchowo mobilizował swoich rodaków do budowy tego miejsca kultu, i wszystkich mieszkańców Szyszkowa, dla których dobro tej kaplicy leżało i leży na sercu.

Jako proboszcz i przewodniczący Komitetu uczczenia 100-lecia kaplicy św. Jana Chrzciciela, który tego dnia zakończył swoją misję, wyraził wdzięczność jego członkom na czele ze skarbnikiem Bogusławem Kikiem i dobroczyńcom z Kazimierzem Pychyńskim z Praszki – fundatorem tabernakulum, którzy modlitwą i ofiarami wspierali działania dla dobra tej kaplicy. Podziękował również sołtysowi wsi Szyszków oraz wszystkim uczestnikom uroczystości z Kalwaryjskim Bractwem Męki Pańskiej, Radą Duszpasterską Parafii Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, Żywemu Różańcowi, orkiestrze z Gorzowa Śląskiego, służbie kościelnej i organiście Pawłowi Sałacie. Złożył także podziękowanie poszczególnym firmom budowlanym za wkład w remont kaplicy.

Następnie bp Długosz poświęcił nowe tabernakulum i wniósł do niego Najświętszy Sakrament.

Przedstawiciele Szyszkowa – Bogusław Kik i Teresa Hadryś – którzy na początku Eucharystii powitali biskupa przed kaplicą chlebem – podziękowali mu za pasterską posługę, składając symboliczny znak wdzięczności. Następnie bp Długosz pobłogosławił pamiątkową tablicę. Pieśń „Boże, coś Polskę” i modlitwa w intencji ojczyzny w 100-lecie Cudu nad Wisłą zamknęły jubileuszowe uroczystości.

Kaplica św. Jana Chrzciciela w Szyszkowie została zbudowana w 1920 r. z inicjatywy szyszkowian, na czele z salezjaninem ks. Franciszkiem Haładynem, tamtejszym rodakiem. W tym czasie Praszka należała do diecezji włocławskiej, której biskupem był Stanisław Zdzitowiecki, proboszczem miejsca zaś ks. kan. Leonard Stawiński. Podczas okupacji Niemcy ulokowali w szyszkowskiej kaplicy sprzęt strażacki, natomiast jej wyposażenie uległo spaleniu. W 1948 r. proboszcz Praszki ks. Stanisław Rychlewski wznowił w kaplicy odprawianie 3 Mszy św. w ciągu roku, co od 1949 r. zostało podtrzymane przez proboszcza parafii św. Walentego w Praszce ks. Błażeja Kawalca. W kaplicy po II wojnie światowej odbywała się też katecheza przygotowująca dzieci do I Komunii św., a młodzież do sakramentu bierzmowania. Od 1988 r., kiedy opiekę nad kaplicą przejęła nowa parafia Świętej Rodziny na Kalwarii w Praszce, rozpoczęto regularne cotygodniowe sprawowanie tu Mszy św. w niedziele i święta. Przeprowadzono również w kaplicy i wokół niej 3 remonty: w 1988 r., kiedy stan budynku był krytyczny; w 1999 r. – remont generalny w czasie budowy kościoła parafialnego Świętej Rodziny w Praszce; w 2020 r. – uzupełniający, z okazji 100. rocznicy powstania kaplicy i dla oddania czci przodkom, którzy ją wznieśli dla Bożej chwały i pożytku potomnych.

CZYTAJ DALEJ

Droga ku uzdrowieniu

2020-09-23 09:47

Niedziela małopolska 39/2020, str. VI

[ TEMATY ]

pomoc

molestowanie

psychoterapia

W Kościele są ludzie, którzy troszczą się, aby ofiary wykorzystania seksualnego otrzymały profesjonalną pomoc, terapię psychologiczną i zadośćuczynienie

W Kościele są ludzie, którzy troszczą się, aby ofiary wykorzystania seksualnego otrzymały profesjonalną pomoc, terapię psychologiczną i zadośćuczynienie

Wypowiedzenie doznanej krzywdy jest często pierwszym i najważniejszym krokiem w kierunku odzyskania zdrowia. Siostra Anna Szubrycht, delegatka ds. ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji krakowskiej w rozmowie z Niedzielą tłumaczy m.in., dlaczego warto zmierzyć się z bolesną przeszłością.

Anna Bandura: Młoda osoba dzwoni do Siostry i mówi, że jest ofiarą nadużyć seksualnych. Co się dzieje dalej?

S. Anna Szubrycht: Staram się zachęcić taką osobę do spotkania. Rozmowa przez telefon to nie to samo. Istotne jest, aby wykazać się taktem, wrażliwością, zapewnić osobę pokrzywdzoną, że to, co się wydarzyło, nie jest jej winą.

Czy osoby pokrzywdzone od razu zgadzają się na takie spotkanie?

Raczej tak. Niekiedy potrzebują trochę więcej czasu. Niektórzy wolą przyjść z kimś bliskim, co oczywiście jest możliwe. Te rozmowy naturalnie są dość trudne. Są osoby, które zbierały się do wypowiedzenia swojej krzywdy od wielu lat.

I Siostrę jako pierwszą informują o tragedii wykorzystania seksualnego?

Niektórzy wcześniej próbowali komuś coś mówić, ale nie zostali w pełni wysłuchani i zrozumiani. A to jest niezwykle istotne. Ktoś nas może słuchać, ale nie słyszeć. Dlatego ważne jest, aby zarezerwować sobie potrzebny czas tylko dla tej osoby.

Gdzie takie spotkania mają miejsce?

U mnie w domu zakonnym, przy stole lub w innym miejscu, które dla osoby pokrzywdzonej nie będzie się kojarzyło z kancelarią parafialną, kurią, przestrzenią kościelną. Rozmawiamy tam, gdzie jest spokój i nikt nam nie przeszkodzi.

Co sprawia, że ludzie po wielu latach decydują się opowiedzieć o bolesnej przeszłości?

Są osoby, które postanowiły zgłosić sprawę, bo np. podczas terapii zrozumiały, że nie są winne i że wydarzyła im się wielka krzywda. Myślę, że jest jeszcze drugi ważny powód. Dziś coraz częściej mówi się o pedofilii, ten temat „żyje” w mediach. To może być pomocne w uświadomieniu sobie, że to, co mnie spotkało, było złe i nie można mnie za to winić. Ludzie nabywają świadomości bycia ofiarą wykorzystania nawet podczas zwykłej rozmowy z kimś, kto doświadczył czegoś podobnego. Ale droga od momentu uświadomienia sobie doznanej krzywdy do zgłoszenia sprawy – jest długa.

Czy Siostra jako delegatka zachęca pokrzywdzonych do zgłoszenia sprawy odpowiednim organom?

Zależy nam przede wszystkim na dobru i zdrowieniu osób poranionych. Zgłoszenie sprawy jest uwalniające, znacząco wpływa na stan psychiczny ofiary. Dlatego przede wszystkim informuję osobę pokrzywdzoną, że ma prawo zgłosić taką sprawę na policję czy do prokuratury. Zachęcam ją, aby z tego prawa skorzystała. Jednocześnie jednak informuję, że zgodnie z obowiązującymi normami polskimi i kościelnymi, nawet jeżeli ona sama nie dokona takiego zgłoszenia, to przedstawiciele diecezji są zobowiązani do podjęcia kroków i że sprawa zostanie zgłoszona na policję. Ta kwestia omawiana jest na początku rozmowy.

A co z postępowaniem kościelnym?

W Kościele sprawa zostaje przekazana ordynariuszowi, który podejmuje dalsze decyzje i kroki przewidziane w tym zakresie przez przepisy kościelne. Trzeba pamiętać, że informowana jest o tym także Stolica Apostolska, a konkretnie Kongregacja Nauki Wiary.

Informowanie o tym zapewne wymaga wielkiego taktu i rozwagi.

To nie są łatwe rozmowy. Ale dzieje się coś niezwykłego w momencie, w którym te osoby mówią o swojej krzywdzie. Widzę, jakie ma to dla nich znaczenie – że ktoś ich wysłuchał. Coś z nich „schodzi”. Pomaga im to w odzyskaniu godności. Mogą doświadczać różnych uczuć – ale tak naprawdę to jest początek drogi w stronę odzyskania zdrowia. Wydaje się, że to krok maleńki, ale bardzo ważny. To pierwsze uwolnienie się od tego, co człowiek nosił w sobie latami, co go trawiło od środka, co również wyniszczało więzi – bo ofiara przestępstw na tle seksualnym często może mieć trudność w budowaniu dobrych relacji.

Co, oprócz kwestii wypowiedzenia na głos doznanej krzywdy, może pozytywnie wpłynąć na proces zdrowienia?

Zadośćuczynienie, poczucie osiągniętej sprawiedliwości. Osoba, która została skrzywdzona, dzięki wyrokowi sądowemu skazującemu sprawcę, wie, że nie jest zła. Niejednokrotnie ofiary wykorzystania noszą ciężar poczucia winy, bo sprawca tak nimi manipulował. A wina zawsze jest po stronie tego, który zadaje rany. Trzeba pamiętać, że proces zdrowienia jest niezwykle długi. Ostatecznym, a zarazem bardzo trudnym, elementem tego procesu jest przebaczenie.

I tu nasuwa się pytanie: jak wybaczyć tak wielką krzywdę?

To prawda, że takiej tragedii nie da się zapomnieć, ale jeśli to przepracuję, to dojdę do momentu, w którym będę mogła powiedzieć: „jestem wolna”. Wierzę, że element przebaczenia jest też… darem, Bożą łaską. Tu potrzebne jest coś więcej niż tylko moja decyzja.

Czy w archidiecezji krakowskiej są kapłani, którzy pomogą osobom pokrzywdzonym wejść na tę drogę współpracy z Bożą łaską?


Arcybiskup Marek Jędraszewski powołał zespół ds. ochrony dzieci i młodzieży, któremu przewodniczy ks. dr Marcin Cholewa, a duszpasterzem osób pokrzywdzonych jest ks. Artur Chłopek. Do tych kapłanów mogą się zgłaszać osoby skrzywdzone przez ludzi świeckich i duchownych. Księża nie tylko rozmawiają z pokrzywdzonymi, ale także organizują spotkania modlitewne z grupą wiernych.
Od listopada Msze św. w intencji ofiar wykorzystania seksualnego będą odprawiane co miesiąc w sanktuarium św. Jana Pawła II na Białych Morzach, a także w innych, wyznaczonych kościołach. Informacje na ten temat pojawią się wkrótce na stronie archidiecezji diecezja.pl w zakładce „ochrona dzieci i młodzieży”.
Myślę, że zespół wraz z osobami świeckimi, które pragną modlić się za ofiary nadużyć seksualnych, wykonuje bardzo potrzebną i ważną posługę we wspólnocie Kościoła. Warto mieć świadomość, że w Kościele są ludzie, którzy troszczą się, aby ofiary wykorzystania seksualnego otrzymały profesjonalną terapię psychologiczną i zadośćuczynienie. Ponadto również modlitwą towarzyszą im w drodze do uzdrowienia.

CZYTAJ DALEJ

Uchodźczyni z Czeczenii: od Polaków otrzymałam wiele dobra

2020-09-27 11:47

[ TEMATY ]

uchodźcy

Lydia Geissler/Fotolia.com

- Wiele dostałam od Polaków. Wspierali mnie, spotkałam tutaj wspaniałych ludzi. Mam tylko dobre doświadczenia – podkreśla Khedi Alieva. Czeczenka uczestniczyła w konferencji online, którą z okazji 106. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy zorganizowała w Krakowie Wspólnota Hanna.

Czeczenka Khedi Alieva opuściła ojczyznę już po wojnie. W Polsce, jak mówi, chce być "mostem" pomiędzy uchodźcami a krajem, który ich przygarnął. Wyjechała z ojczyzny po wojnie. W 2002 r. straciła męża i przez 10 miesięcy szukała go w całym kraju, w więzieniach, szpitalach, na ulicach. Ostatecznie dowiedziała się, że mężczyzna został porwany i wysadzony w powietrze przez rosyjskich żołnierzy. Alieva miała nadzieję, że sprawcy tej tragedii zostaną sprawiedliwie osądzeni i ukarani. Tak się nie stało. Po 10 latach od tych wydarzeń opuściła Czeczenię.

Trafiła do Polski i postanowiła poznać tutejsze obyczaje, święta i religię, bo wiedziała, jak ważne jest, by szanować kraj, w którym się mieszka. - Przeczytałam Biblię i widzę, że jesteśmy bardzo podobni, bo modlimy się do tego samego Boga - podkreśla muzułmanka.

Była w Wadowicach i Krakowie, by poznać miejsca narodzin i życia Jana Pawła II. W 2017 r. uczestniczyła w Szczecinie w konferencji naukowej na temat pracy socjalnej, gdzie po raz pierwszy usłyszała o św. Bracie Albercie. Płakała, słuchając historii jego życia.

- Dał ludziom dach nad głową, ten jeden krok potrzebny, by przywrócić im godność. Z jego inspiracji stworzyłam w Polsce dom międzykulturowy - opowiada. Do Fundacji Kobiety Wędrowne zaprasza uchodźców - starszych, młodzież i dzieci - bo chce, by docenili swoje życie w Polsce. - Wiele dostałam od Polaków. Wspierali mnie, spotkałam tutaj wspaniałych ludzi. Mam tylko dobre doświadczenia - zapewnia Alieva.

Podkreśla, że ważna jest edukacja, "aby człowiek, który przyjechał do Polski, wiedział, dokąd przyjechał". Potrzebna jest także otwartość ze strony Polaków, którzy - jak mówi - są tu gospodarzami i do nich należy zrobienie pierwszego kroku w stronę żyjących tu obcokrajowców. - Musimy się spotykać, by wzajemnie się poznać, żeby nie było lęku i uprzedzeń - przekonuje.

Czeczenka marzyła o prowadzeniu piekarni i dzieleniu się chlebem z potrzebującymi, zwłaszcza samotnymi i ludźmi w podeszłym wieku, jednak te plany pokrzyżowała pandemia. - Polacy mi pomogli, chciałabym też im pomóc - mówi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję