Reklama

Nienawiść do kobiet

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wbrew powszechnej opinii, że to feministki nienawidzą mężczyzn, w rzeczywistości - i potwierdziła tę tezę w całej rozciągłości ostatnia debata parlamentarna - feministki nienawidzą przede wszystkim kobiet. Tych kobiet, które pragną mieć udane życie rodzinne, mężów, dzieci i wnuki. Kobiet, które w rodzinie widzą sens własnego życia. Kobiet kochających własnych mężów, wspólnie z którymi dzielą swój los i szczęście. To przede wszystkim kobiety są celem feministycznego ataku za ich „konserwatyzm”, a zwłaszcza za oddanie własnej rodzinie. Rodzina zaś, w której kobiety widzą warunek swojego szczęścia, traktowana jest jak jarzmo, przeciwko któremu prowadzona jest feministyczna krucjata.
Fałsz feministycznej ideologii wynika z fałszywej koncepcji osoby ludzkiej. Feminizm widzi kobietę jako wyabstrahowaną jednostkę, zniewoloną przez warunki społeczne ucieleśnione w płci męskiej. Tymczasem człowiek nie jest wyabstrahowaną jednostką, bowiem Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę. Ze swej istoty człowiek nie jest istotą samowystarczalną i to zarówno w płaszczyźnie biologicznej, jak i społecznej, kulturowej, psychicznej, ekonomicznej i moralnej. Każdy człowiek w swym istnieniu jest skazany na innego człowieka i na innych ludzi. Bez rodziny, bez społeczeństwa człowiek nie może istnieć. I dlatego tak ważne jest, aby wszystkie struktury społeczne, w których żyje człowiek funkcjonowały sprawnie, bowiem od ich funkcjonowania zależy rozwój osobowy człowieka. Najważniejszą, choć nie jedyną taką strukturą jest rodzina: miejsce narodzin każdego z nas, miejsce wychowania, poznania języka i ojczystej kultury, pierwsze miejsce społecznej i kulturowej socjalizacji. Bez rodziny człowiek nie może się narodzić i bez rodziny nie może prawidłowo się rozwijać.
Natomiast marksistowskie podglebie feminizmu w rodzinie widzi przede wszystkim jarzmo współczesnej kobiety. Stąd różnorakie postulaty feministyczne, które wymierzone są w rodzinę, w rolę matki, żony i babci, role od których zależy samospełnienie się i szczęście każdej kobiety, role, które traktowane są jako zagrożenia „równoprawnego statusu kobiet i mężczyzn”. Feminizm przede wszystkim kwestionuje nierozerwalność małżeństwa, wzywając do wyswobodzenia się z więzów małżeńskich, nie zważając na fakt, iż ofiarą rozwodów są nie tylko dzieci zagrożone w swym osobowym, psychicznym i emocjonalnym rozwoju, ale także kobiety. Przeważająca część kobiet rozwiedzionych jest faktyczną ofiarą rozwodów. To najczęściej na kobietę w takiej sytuacji spada ciężar wychowania dzieci, to na nią spada wysiłek zapewnienia sobie i dzieciom ekonomicznej egzystencji. Rozwód w znacznie większym zakresie uderza w kobietę niż w mężczyznę, którego często zwalnia się z odpowiedzialności za rodzinę. Rozwód to przede wszystkim przywilej dla nieodpowiedzialnych mężczyzn, a nie prawo kobiety. Bo to „prawo” niszczy przede wszystkim kobietę.
Kwestia następna to traktowanie zabijania dzieci nienarodzonych jako „prawo kobiety”. Kobieta realizuje się przede wszystkim w macierzyństwie. Jest to wielkie powołanie i wielkie szczęście każdej kobiety. Kobiety, które z przyczyn zdrowotnych nie mogą mieć dzieci, przeżywają ten brak macierzyństwa jako wielką tragedię. Wezwanie feministek do zabicia własnego dziecka to wezwanie do okaleczenia siebie jako kobiety. Jest to okaleczenie własnej kobiecości. Co więcej - zabicie własnego dziecka degraduje kobietę w jej kobiecości. Można powiedzieć, że taka kobieta przestaje być kobietą. I sądzę, że jest to zasadniczy rys feminizmu. Pozbawia on kobiety kobiecości, ale tym samym degraduje je w ich ludzkiej godności. Nie można kobiecie zrobić większej krzywdy, niż skłonić ją do zabicia własnego dziecka. Degradacja ludzkiej godności u takich kobiet przejawia się w różnorakich skutkach zdrowotnych (liczne schorzenia nowotworowe), ale przede wszystkim w psychicznych, takich jak: stany lękowe, psychozy, poczucie własnej degradacji, nerwice, a wreszcie nienawiść do tych, którzy nie doznali takiej tragedii. Dlatego też w celu samousprawiedliwienia wiele kobiet, które uśmierciło własne dziecko, angażuje się w kampanie propagujące zabijanie dzieci nienarodzonych i w ruch feministyczny. Poprzez upowszechnianie dzieciobójstwa feministki próbują przekonać same siebie, że są normalne, że dzieciobójstwo to powszechna norma i one zachowują się tak, jak wszystkie inne kobiety.
Celem tzw. „wyzwolenia kobiet” ma być ich kariera i awans społeczny. W ich imię mają poświęcić rolę żony i matki. I wiele kobiet poświęca. Ale kariera, podobnie jak pieniądze, tylko do pewnego stopnia dają zadowolenie. Później pozostaje pustka, zgorzknienie, uczucie niespełnienia, zazdrość wobec tych kobiet, które mają rodziny i często nienawiść wobec nich. Aby zasłonić to narastające poczucie pustki, feministki próbują wydłużyć wiek emerytalny, tak aby praca zawodowa zagłuszyła to poczucie i za nic mają odczucia zdecydowanej większości kobiet, które nie chcą później przechodzić na emeryturę.
Wypełnianie roli żony i matki nie musi stać w sprzeczności z karierą zawodową. Bóg dał kobietom dłuższe życie niż mężczyznom. Po odchowaniu dzieci kobiety mogą realizować się zawodowo i społecznie. I wiele to robi. Uderzające jest to, że w amerykańskim Senacie i Kongresie jest tak wiele kobiet - matek czwórki czy piątki dzieci. Tym kobietom nie przeszkodziła własna rodzina i własne macierzyństwo. Co więcej, w Polsce to nie kobiety z lewicy doszły do stanowisk premiera, marszałka senatu czy prezesa NBP. Nie trzeba walczyć ani z mężczyznami, ani z rolą matki i żony, żeby sprawdzić się w roli zawodowej i społecznej.
Mężczyzna jest „skazany” na kobietę, a kobieta na mężczyznę i tę solidarność feminizm próbuje zakwestionować poprzez stworzenie nowego powołania dla kobiet. Ale to powołanie jest próbą wyprowadzenia kobiety na manowce, jest ich unieszczęśliwianiem. W rzeczywistości marksistowska dialektyka nienawiści grup społecznych prowadzi feministki przede wszystkim do nienawiści wobec kobiet. I to nienawiść do własnej płci jest istotą feminizmu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Różaniec to "Ewangelia" przełożona na modlitwę

2026-10-08 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Bp Maciej Małyga

Bp Maciej Małyga

Modlitwa różańcowa od wieków pozostaje jedną z najważniejszych praktyk duchowych Kościoła. Skąd się wywodzi, dlaczego Maryja tak często zachęca do jej odmawiania i jak przeżywać ją owocnie? O tym opowiada bp Maciej Małyga.

Zdaniem biskupa Macieja Małygi, korzeni różańca należy szukać przede wszystkim na kartach Pisma Świętego. - Początków modlitwy różańcowej możemy się dopatrywać w Ewangelii. Właściwie większość modlitwy Zdrowaś Maryjo to są słowa, które do Maryi wypowiedział Archanioł Gabriel, jak nam przekazuje św. Łukasz, czyli: “Bądź pozdrowiona”, to znaczy “Raduj się”, czyli “Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą”. Tam są też słowa Elżbiety do Maryi, do Matki Bożej. Jeśli chodzi o same tzw. zdrowaśki, to właśnie one pochodzą z Ewangelii. Oczywiście cała modlitwa Ojcze nasz, czyli początek każdej dziesiątki, jest zupełnie ewangelijna. To modlitwa, której nauczył swoich uczniów Pan Jezus, czyli także nas.”
CZYTAJ DALEJ

Efekt Leona we Francji: więcej modlitwy, formacji i powołań

2026-10-08 17:42

[ TEMATY ]

Francja

powołania

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Otwieramy nowe szkoły modlitwy, będzie więcej rekolekcji i dni skupienia – mówi ordynariusz diecezji Saint-Denis, gospodarz spotkania Leona XIV z młodzieżą na Stade de France. Kościół we Francji wyciąga wnioski z tego, co wydarzyło się podczas wizyty Ojca Świętego. Okazało się, że Francuzi pragną powrócić do źródeł. Wizyta Papieża zadziałała jak katalizator dla tego głębokiego pragnienia odnowy.

Bp Étienne Guillet podkreśla, że wizyta Leona XIV we Francji okazała się prawdziwym zesłaniem Ducha Świętego. Najwyraźniej przejawiało się to właśnie w Saint-Denis na wieczornym czuwaniu z młodzieżą. „Widziałem płomienie Ducha Świętego w sercach i duszach: pokój, radość, pragnienie jedności, chęć zaangażowania się, odwagę i śmiałość w dawaniu świadectwa. Pokój i radość, które nadal trwają niczym trwała woń są znakiem Ducha Świętego” – zapewnia ordynariusz diecezji Saint-Denis w wywiadzie dla tygodnika France Catholique.
CZYTAJ DALEJ

"Jestem katolikiem i nie boję się świadczyć". Portugalski minister pielgrzymował do Fatimy

2026-10-09 09:17

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Fatima

pl.wikipedia.org/Joanna Popławska

Minister Miguel Pinto Luz, odpowiedzialny w portugalskim rządzie za resort infrastruktury i mieszkalnictwa pokonał liczący ponad 130 km szlak pielgrzymkowy z Lizbony do Fatimy. Jak przekazał po dotarciu do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej minister Pinto Luz, podróż trwała cztery dni, a jednym z największych bohaterów tej wymagającej pielgrzymki był jego pięcioletni syn António.

Na zakończenie podróży minister Pinto Luz zamieścił kilka wpisów w mediach społecznościowych precyzując, że na trasie były zarówno momenty przyjemne, jak i dużo zmęczenia. „To trudne doświadczenie do wyjaśnienia tym, którzy tego nie przeżyli" - napisał portugalski polityk, precyzując, że we współczesnym świecie ważne jest dzielenie się świadectwem wiary, „a tolerancja nie oznacza ukrywania się ze swoimi przekonaniami” religijnymi. „Nie musimy eliminować naszej tożsamości, aby szanować tożsamość innych. Jestem katolikiem. Żyję moją wiarą w sposób naturalny, bez narzucania jej innym osobom i bez obawy, aby ją świadczyć" - przekazał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję