Reklama

Polska

Sekretarz Caritas Polska: Dzieci w Aleppo marzą o powrocie do życia sprzed wojny

Na Święta dzieci w Aleppo nie marzą nawet o prostych zabawkach. Siedmioletni Ibrahim chciałby, by powrócili jego tata i dwójka braci, którzy zginęli na wojnie. Kolejne dzieci, o życiu sprzed wojny, kiedy chodziły do szkoły i na plac zabaw - relacjonuje w rozmowie z KAI sekretarz Caritas Polska ks. Marcin Schmidt, który przebywa w Syrii i spędzi Boże Narodzenie z mieszkańcami Aleppo.

[ TEMATY ]

dzieci

Aleppo

Ks. Rafał Cyfka

Publikujemy treść rozmowy:

Dorota Abdelmoula (KAI): Mówiąc o Syrii, często wspomina się, że są to tereny początków chrześcijaństwa, opisywane na kartach Pisma Świętego. Jak ta biblijna ziemia wygląda dziś, tuż przed świętami Bożego Narodzenia?

Ks. Marcin Schmidt: Istotnie, Syria, to ziemia wielokrotnie wymieniana w Biblii, która odegrała bardzo ważną rolę w tym, co możemy nazwać "geografią świętości". Właśnie tu znajduje się m.in. Damaszek, gdzie miało miejsce nawrócenie św. Pawła. Ponadto, jak pamiętamy z Dziejów Apostolskich, to właśnie w Antiochii Syryjskiej, czyli w Syrii, wyznawcy Chrystusa zostali nazwani chrześcijanami.
Dziś chrześcijanie tworzą tu wielobarwną mozaikę Kościołów: mamy tu wspólnoty syriackokatolickie, maronickie, greckokatolickie, łacińskie oraz obrządków prawosławnych. W sumie jest ich 12. Trzeba jednak pamiętać, że liczba chrześcijan zmniejszyła się dziś w Syrii o 75 proc. Przed wojną żyło w Aleppo ok. 300 tys. chrześcijan. Dziś, mówi się, że pozostało ich tu ok. 30-35 tys. I oni tak, jak tylko mogą przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia.
W ostatnich dniach uczestniczyłem tu w kilku nabożeństwach, przygotowujących do Bożego Narodzenia. W czwartek np. byłem w kościele greckokatolickim i było to niezwykłe doświadczenie. Ci ludzie naprawdę żyją wiarą i nadzieją, że narodzi się Książę Pokoju, który naprawdę ogłosi w końcu pokój na świecie. Wierzą, że On potrafi przekuć broń na lemiesze - bo dziś potrzeba tu ogromnej pracy, by odbudować ich życie, ich domy, kościoły, szkoły, miejsca pracy.

- W Polsce te przygotowania wyglądają nieco inaczej: na ulicach miast widać świąteczne iluminacje, udekorowane witryny, promocje w centrach handlowych. A co Ksiądz widzi, wychodząc na ulice Aleppo?

- Dobrze, jeśli w ogóle coś widać. Mówię tak, bo w ostatnich dniach Aleppo znów jest bez prądu, który jest tu dostarczany tylko na kilka godzin w ciągu doby, a jesteśmy w okresie zimowym - czyli o godz. 15.00 bardzo szybko zapada tu zmrok. W ostatnich dniach poruszamy się tu w absolutnych ciemnościach.

Natomiast jeśli chodzi o przygotowania do Bożego Narodzenia, to świątecznej atmosfery prawie tu nie czuć. Jedynym akcentem jest wielka choinka, ustawiona na głównym placu miasta, obok której widnieje pokaźnych rozmiarów portret prezydenta i życzenia, w języku rosyjskim. Przy tej choince żołnierze i cywile, chrześcijanie i muzułmanie robią sobie "selfie".
Tym niemniej Aleppo, to dzisiaj bardzo smutne miasto. W zasadzie możemy mówić o dwóch jego częściach: centralnej, chrześcijańskiej, która ucierpiała w czasie wojny, ale nie została całkowicie zniszczona. Tam próbuje pomału przebijać się jakiś optymizm. Otwierane są pierwsze sklepy, a nawet pierwsze kawiarnie, gdzie zaczyna być widoczny bardzo powolny ruch ludzi.
Jednak druga część miasta, czyli wschodnie Aleppo, jest bardzo zniszczona. Szczerze mówiąc, to widok, który wywołuje bardzo niedobre emocje: bezsilność wobec ogromu zniszczenia, wobec ogromu biedy. Odwiedzałem w ostatnich dzielnice wschodniego Aleppo, m.in. Sakour, gdzie wracają ludzie. Oni, zauważając, że nie słychać już tak bardzo strzałów i pocisków moździerzowych, wychodzą z ruin.
Proszę sobie wyobrazić, że w jedna z dzielnic jest w 75 proc. zniszczona i nie ma tam domów, które byłyby nieuszkodzone. Budynki, nawet jeśli całkiem się nie zawaliły, to nie mają drzwi, okien, części ścian. A jednak w tych ruinach żyje 3 tys. muzułmańskich rodzin, które albo pozostały na tym terenie, albo powróciły w ostatnich miesiącach z przechodnich obozów i tułaczki wewnętrznej po Syrii. To był niesamowity widok: kiedy pojechaliśmy tam z wolontariuszami JRS (Jezuickiej Służby Uchodźcom - przyp. KAI), których Caritas Polska wspiera na tym terenie, kiedy ogłaszaliśmy, że za chwilę będzie wydawana żywność - z tych ruin naprawdę zaczęły wychodzić tłumy ludzi, zwłaszcza dzieci!
Nie jestem w stanie opisać tego widoku. Dzieci - bez kurtek, ciepłego obuwia, często w sandałach. A w tej chwili temperatura spada tu do 2-3 stopni, a w nocy poniżej zera.

Reklama

- Jakie życzenia złoży Ksiądz mieszkańcom Aleppo z okazji nadchodzących Świąt? Pokój i pomyślność, których często życzymy, zapewne oznaczają dla tych ludzi konkretne marzenia i potrzeby?

- W ostatnich dniach rozmawiałem o tym z dziećmi, przy okazji przedświątecznych przyjęć, które organizuje tu dla nich Caritas Polska. Pytałem ich, czego życzyliby sobie na tegoroczne Święta. I proszę sobie wyobrazić, że na Święta dzieci w Aleppo nie marzą o konsoli do gier, ani nawet o prostych zabawkach.

Ibrahim, siedmiolatek, chciałby, by powrócili jego tata i dwójka braci, którzy zginęli na wojnie. Kilkuletnia Hannah mówiła, że chciałaby, by w jej dzielnicy znów zamieszkali ludzie. Kolejne dzieci, o życiu sprzed wojny, kiedy chodziły do szkoły i na plac zabaw.
Trudno składać tu życzenia. Ja na pewno życzę i będę im życzył, żeby wytrwali. Żeby cały czas czuli, że nie są sami. Że jesteśmy z nimi my, Polacy. Aby nigdy nie stracili wrażliwości na drugiego człowieka. Bo tutaj biedny spotyka jeszcze biedniejszego. Abyśmy wszyscy uczyli dzielić się tym, co mamy i przede wszystkim nie stracili ufności i wiary w to, że jutro może być lepszy dzień.
Chciałbym opowiedzieć jeszcze jedną historię. Przywiozłem tu świece Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom, które w Polsce stawiamy na tysiącach wigilijnych stołów, przy których siadamy w atmosferze prawdziwej radości, rodzinności, uniesienia. Wczoraj przekazaliśmy tę świecę liderom różnych organizacji i wspólnot pracujących z młodzieżą. Zorganizowaliśmy dla nich wspólne spotkanie, podczas którego zebrali się razem po raz pierwszy od czterech lat, a niektórzy po raz pierwszy w ogóle. I kiedy przekazaliśmy im tę świecę, wyjaśniając jej znaczenie, przyjęli ją ze łzami i postawili przed Najświętszym Sakramentem, bo mieliśmy wspólną adorację. W tym momencie zabrakło prądu, a także tzw. "amperów", czyli elektryczności z rezerwowych generatorów i tylko ta świeca oświetlała monstrancję.
Później słyszałem od wielu osób: wy jesteście dla nas takim światłem. Wasza pomoc i poczucie bliskości jest tym światłem, które pomaga nam dostrzec Chrystusa, który używa waszych rąk, aby nam pomóc. Prosimy, abyście dalej nieśli to światło.
Słysząc te słowa, chciałem życzyć im, aby i oni czuli, że są światłem, że oświetlają drogę, która prowadzi do Chrystusa, tak, abyśmy nie patrzyli jedynie w dół, szukając tego, co jest pierwszą, doraźną pomocą.

- A co my, jako Polacy i członkowie międzynarodowej wspólnoty możemy zrobić, by pomóc spełniać te bożonarodzeniowe życzenia?

- Jeśli chodzi o konkretne działania, to pilną i naprawdę konieczną inicjatywą jest kontynuowanie programu "Rodzina rodzinie". Dziś dzięki tej pomocy, którą od 14 miesięcy Polacy wysyłają do Syrii, pomagamy dokładnie 9743 rodzinom - choć w pierwotnych założeniach planowaliśmy pomoc dla ok. 20 rodzin. Kwota, która dotąd została przekazana tym rodzinom, to, według najnowszych obliczeń, ponad 30 mln złotych. Naprawdę, jesteśmy tu za ten projekt chwaleni, często słyszę: "Shukran Bulanda!" to znaczy: dziękuję Polsko!
Ta pomoc dosłownie pozwala przeżyć i nie są to wyolbrzymione słowa. Odwiedzam te rodziny, spotykam się z wieloma z nich i widzę, że one wciąż potrzebują naszego wsparcia, dzięki któremu mogą kupić jedzenie, opłacić mieszkanie, czy kupić żarówkę. Dosłownie: żarówkę! Spotkaliśmy się z jedną z rodzin, która żyje w kompletnych ciemnościach, bo nie stać jej nawet na kupienie tzw. "amperów". Ta matka powiedziała, że musi zaplanować wydatki na dwa miesiące naprzód, żeby móc kupić jedną ledową żarówkę, bo trójka jej dzieci zaczyna bać się, żyjąc w nieustających ciemnościach.
Drugą forma pomocy są tzw. mikroprojekty przedsiębiorczości - to nowa inicjatywa, którą będziemy realizowali w odpowiedzi na prośby tutejszych biskupów i świeckich mieszkańców. Oni proszą, byśmy pomogli im stanąć na nogi, tworząc miejsca pracy. Jeden taki projekt ma wartość ok. 5-6 tys. dolarów i pozwala na otworzenie sklepu, małej piekarni czy szwalni. A ludzie chcą tu pracować. Syryjczycy są dumni, pracowici, inteligentni. A takie mikroprojekty są konieczne, by mogli się na nowo usamodzielnić.
Trzecia sprawa jest naprawdę pilna, na teraz: potrzebujemy środki na zakup odzieży, zimowych kurtek i butów. Tu są dosłownie tysiące dzieci, które chodzą w klapkach, sandałach, a jest bardzo zimno. Potrzebujemy też funduszy na zakup leków i opału dla wielu rodzin.

- W takim razie powinniśmy pomagać na miejscu, czy także przyjmować uchodźców? Pytam także z tego względu, że w przeddzień Bożego Narodzenia powracają porównania uchodźców do Świętej Rodziny uciekającej do Egiptu.

- Proszę pozwolić, że podzielę się odpowiedzią, jakiej na to samo pytanie udzielił mi kilka dni temu maronicki arcybiskup Aleppo Joseph Tobji. Zwrócił uwagę na coś bardzo ciekawego: Europa, która przejmuje się losem mieszkańców bombardowanych terenów, otwiera granice i przyjmuje wszystkich - w szczególności chrześcijan. Jak tłumaczył abp Tobji to przyczynia się do absolutnego "czyszczenia" Bliskiego Wschodu z obecności chrześcijan - chociaż mamy bardzo dobrą wolę!
Z drugiej strony nie jest przypadkiem, że tu atakowane są w pierwszej kolejności chrześcijańskie szkoły, kościoły i szpitale. Komuś zależy na tym, aby chrześcijanie opuścili Bliski Wschód. I mówił, ze z punktu widzenia chrześcijan z tych terenów musimy zrobić wszystko, by pomóc im tu przetrwać. By chrześcijaństwo tu pozostało!
To nie jest wyzwanie jedynie dla Syrii, ale dla całego Kościoła. Jan Paweł II mówił w kontekście chrześcijan z Bliskiego Wschodu o dwóch płucach, którymi oddycha Kościół. Obecność Kościoła na tych terenach jest więc jakby kwestią fizjologiczną, dotyczącą Ciała Chrystusa! Jeśli zabraknie nam jednego płuca - organizm całego Kościoła odczuje ten wielki brak.
Chcemy wsłuchiwać się w głos tych, którzy proszą nas, byśmy pomagali im przetrwać na miejscu i odbudowywać tu życie. Oni nie chcą stąd wyjeżdżać, choć często są do tego zmuszeni, ze względu na służbę wojskową. Oczywiście, jeśli ktoś dociera do naszych granic, to starajmy się go przyjąć. Mogę tu podać przykład kilku syryjskich rodzin, którymi Caritas Polska zajmuje się w Polsce, a także studenta z Syrii, który dołączył do swoich braci, którzy nauczyli się już polskiego i chcą pozostać w Polsce. Ta pomoc też ma dwa płuca: pomoc tutaj na miejscu i przyjęcie tych, którzy chcą do nas przyjechać i u nas szukają schronienia.

- Patrząc z zewnątrz, mamy świadomość tego, jak ważna jest dla Kościoła wspólnota chrześcijan na Bliskim Wschodzie. A co o sobie samych mówią dziś mieszkańcy np. Aleppo?

- Coraz częściej słyszę od tutejszych mieszkańców, także tych, którzy poświęcili wszystko, by być tu i nieść pomoc potrzebującym, taką opinię: może świat nie rozumie nas i naszych potrzeb? Może zaczyna o nas zapominać? A także bardzo duży lęk, że zarówno ludzie, jak i wielkie organizacje przestaną pomagać Aleppo. Bardzo mocno zmniejszyła się udzielana tu pomoc, ludzie boją się, że duże organizacje, jak FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa - przyp. KAI) wstrzyma dostawy pożywienia. Tutejsi mieszkańcy boją się, że świat znudził się pomocą dla Syrii. Obawiają się, bo media mówią, że sytuacja się poprawiła - co nie jest prawdą. Tu wciąż trwa wojna!
W czwartek rano, o godz. 9.30, niecałe 600 m. od miejsca, w którym przebywałem, uderzył pocisk, który zabił całą 5-osobową rodzinę. Oczywiście, nikt tej informacji nie podął. Każdej nocy słychać ostrzeliwania, bo niecałe 1,5 km od miejsca w którym jesteśmy jest kolejna linia frontu, granicząca z zachodnim Aleppo zajętym przez rebeliantów, którzy cały czas próbują zdobyć kolejne pozycje. Ten kraj wciąż jest rozdarty na kilka terytoriów.

Z kolei chrześcijanie mówią mi, że coraz częściej zadają sobie pytanie: kim my dziś jesteśmy, jako chrześcijanie Syrii, Bliskiego Wschodu? Czego oczekuje od nas Pan Bóg? Jaka jest nasza misja? Zacząłem to rozumieć, odwiedzając tutejsze wspólnoty. Przed wojną Aleppo było podzielone na dzielnice, w których mieszkali członkowie poszczególnych wiar i obrządków. Wojna obaliła te podziały, a miasto stało się globalną wioską, w której mieszają się chrześcijanie i muzułmanie.
Bardzo mocnym doświadczeniem było dla mnie spotkanie z muzułmanami, w dzielnicy, w której pomagają jezuici. Dzieci kojarzą ich zakon z imieniem Jezusa i podczas gier i zabaw z wolontariuszami, często wykrzykują: "Kocham Jezusa!" To jeden z tych wymiarów tego, o czym mówi św. Jan Paweł II i papież Franciszek: kultury spotkania. Paradoksalnie doprowadziła do niej wojna.

- Dziękuję za rozmowę.

2017-12-23 10:14

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pierwsza Dama zachęca dzieci do wysyłanie świątecznych kartek samotnym i potrzebującym

2020-04-04 15:33

[ TEMATY ]

dzieci

koronawirus

Agata Kornhauser‑Duda

Grzegorz Jakubowski?KPRP

Agata Kornhauser-Duda w specjalnym nagraniu wideo zachęca dzieci do przygotowania świątecznych kartek wielkanocnych, sfotografowanie ich i przesłanie tym, którzy w czasie pandemii mogą być najbardziej osamotnieni.

Pierwsza Dama zwraca uwagę, że zbliżające się Święta Wielkanocne w tym roku nie będą okazją do spotkań i odwiedzin.

- Pamiętajmy, że są ludzie, dla których ten świąteczny czas będzie dużo trudniejszy – zauważa Agata Kornhauser-Duda wskazując na osoby opuszczone, chore, niepełnosprawne, potrzebujące wsparcia; samotnych sąsiadów, pacjentów hospicjów i szpitali, mieszkańców Domów Spokojnej Starości, Domów Opieki Społecznej, ośrodków, w których pomaga się bezdomnym, Domów Samotnych Matek. - Dla nich kontakt z krewnymi i z pomagającymi im wolontariuszami będzie bardzo ograniczony – podkreśla prezydentowa.

Pierwsza Dama zachęca także, aby pamiętać o pracownikach służby zdrowia oraz służb mundurowych, zaangażowanych w walkę z epidemią. - Dajmy tym osobom znać, że o nich pamiętamy, że się o nich troszczymy! Przekażmy im miłe życzenia wielkanocne – apeluje Agata Kornhauser-Duda.

Szczególna zachęta od Pani Prezydentowej popłynęła w kierunku dzieci, aby „otworzyły serca i uruchomiły wyobraźnię” i własnoręcznie przygotowały świąteczną kartkę, sfotografowały ją albo nagrały krótki filmik z życzeniami i wysłały pocztą elektroniczną do wybranych osób lub instytucji.

Agata Kornhauser-Duda także przygotowała kartkę świąteczną, a jej zdjęcie prześle mailem do pracowników i podopiecznych Warsztatów Terapii Zajęciowej.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek do Polaków: zawierzcie siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła II

2020-04-01 11:08

[ TEMATY ]

papież

papież Franciszek

yt.com/vaticannews

„W tych trudnych dniach, które przeżywamy, zachęcam was do zawierzenia siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła” – zachęcił Ojciec Święty wiernych języka polskiego podczas dzisiejszej audiencji ogólnej transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

Serdecznie pozdrawiam Polaków. Bracia i siostry, współczesny człowiek dostrzega znaki śmierci, które na horyzoncie cywilizacji stały się bardziej obecne. Coraz bardziej żyje w lęku, zagrożony w samym rdzeniu swojej egzystencji. Gdy będzie wam trudno, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi: wiedzcie, że nie jesteście sami. On wam towarzyszy i nigdy nie zawodzi. W tych trudnych dniach, które przeżywamy, zachęcam was do zawierzenia siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła, w przededniu 15. rocznicy jego śmierci. Z serca wam błogosławię.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, pragniemy dzisiaj przybliżyć sobie szóste błogosławieństwo Pana Jezusa z Kazania na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Każdy z nas chciałby zapewne nawiązać osobistą relację z Bogiem. Jak to uczynić? Wspomniane błogosławieństwo przypomina, że kontemplacja Boga domaga się przede wszystkim wejścia w głąb samego siebie i uczynienia w sercu miejsca dla Boga. Nieodzowna jest przy tym czystość duszy. Jest ona wynikiem procesu, który zakłada wyrzeczenie się zła i wyzwolenie, które w Biblii nazywa się obrzezaniem serca. Pozwala ono nawiązać szczególną relację z Bogiem. Polega ona na poddaniu się natchnieniom Ducha Świętego i pragnieniu prowadzenia przez Niego. Jest to droga wiodąca do wizji uszczęśliwiającej „oglądania Boga” i eschatologicznej wizji radości Królestwa Niebieskiego. Ta relacja pozwala także rozumieć plany Bożej Opatrzności dotyczące naszego życia, rozpoznawać obecność Boga w sakramentach, w braciach, w tym, co przez Niego stworzone. Rozważane błogosławieństwo zaprasza nas do poważnej pracy nad sobą. Niech dzięki niej uda się nam poznać obecność Boga w naszym życiu, odczuć Jego bliskość i doznać pokoju, który wlewa w nasze serca.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Woelki o koronawirusie: nadrzędną sprawą - ochrona życia

2020-04-04 18:29

[ TEMATY ]

Niemcy

koronawirus

EWTN

Kardynał Rainer Maria Woelki wyraził zrozumienie dla strategii władz zmierzających do powstrzymania kryzysu wywołanego koronawirusem. W rozmowie z dziennikiem „Kölner Stadt-Anzeiger” z 3 kwietnia wskazał, że teraz na pierwsze miejsce wysuwa się ochrona życia. Wyraził nadzieję, że w tym czasie przymusowej przerwy ludzie zastanowią się nad działaniem gospodarki, pomyślą o kwestii równowagi pomiędzy bogatymi i biednymi oraz pomiędzy gospodarką i środowiskiem.

Arcybiskup Kolonii z zadowoleniem zauważył, że na razie miejsca pracy w regionie są bezpieczne i „nikt nie myśli o tym, aby w czasie kryzysu je likwidować”.

Pytany o możliwość przywrócenia w kościołach liturgii z udziałem wiernych powiedział, że z pewnością nie nastąpi to wcześniej, niż po świętach Wielkanocnych. Tłumaczył, że Kościół stosuje się do ogólnych przepisów państwowych, dotyczących życia publicznego w obecnym okresie. Ale – zdaniem kardynała – kościoły powinny pozostać otwarte na indywidualne modlitwy wiernych. W archidiecezji kolońskiej publiczne nabożeństwa zostały wstrzymane do 19 kwietnia.

Kard. Woelki zachęcił do korzystania z transmisji Mszy św. na żywo w Internecie i kategorycznie sprzeciwił się udzielaniu Komunii św. w kościołach w określonych porach dnia. „Nie sądzę, aby udzielanie Komunii w tym niebezpiecznym czasie było dobrym pomysłem”, stwierdził hierarcha i wyjaśnił, że wierni mogą otrzymać Komunię św. np. po spowiedzi.

Informując o tym niemiecka agencja katolicka KNA zwróciła uwagę, że dziekan dekanatu Bonn udzielił w ubiegłą niedzielę Komunii św. w jednym z miejscowych kościołów około 70 osobom.

Jednocześnie arcybiskup Kolonii poinformował, że planowana na 12 marca prezentacja przygotowanego przez archidiecezję studium na temat skandalu pedofilskiego nie mogła się, odbyć, gdyż jeszcze pewne szczegóły dotyczące ujawnienia nazwisk wymagają wyjaśnień i zabezpieczeń prawnych. Taki był powód przesunięcia prezentacji na późniejszy termin, po ustaniu pandemii koronawirusa.

Kard. Woelki zlecił pod koniec 2018 r. przygotowanie opracowania kancelarii adwokackiej z Monachium. Dokument będzie dotyczył okresu od 1975 r. i obejmie czasy kolejnych arcybiskupów Kolonii: kard. Josepha Höffnera (1969-1987) i kard. Joachima Meisnera (1989-2014).

W rozmowie z „Kölner Stadt-Anzeiger” kard. Woelki zapewnił, że pełnomocnik kancelarii w Monachium, która przygotowuje dokument, chce jeszcze w tym roku, „tak szybko, jak to będzie możliwe”, przedstawić wyniki badań dotyczących podejścia władz archidiecezji do przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję