Reklama

Świat

Oblicze zła

Zdążyłem przejść przez Ramblę w Barcelonie kiedy usłyszałem głuchy, ale głośny trzask i stuknięcie. Wokół unosił się zapach palonego asfaltu i rozgrzanych klocków hamulcowych. Odwróciłem się i zobaczyłem biegnących ludzi, a pośrodku dymiący samochód… Oko patrzyło na obrazy, których nie chciało oglądać. Rozum analizował wydarzenie, którego nie mógł ogarnąć …

[ TEMATY ]

zamach

Katarzyna Cegielska

10 sierpnia br., we wspomnienie liturgiczne św. Wawrzyńca, grupa polskich pielgrzymów zgromadziła się na warszawskim Okęciu, aby udać się do Matki Bożej w Lourdes. Tam pątnicy pragnęli świętować uroczystość Jej Wniebowstąpienia.

Pierwszym przystankiem była stolica Hiszpanii – Madryt. Miejsce to nie było przypadkowe. Wyruszając z centrum Półwyspu Iberyjskiego pielgrzymi chcieli rozpocząć swój pątniczy szlak w kraju, który pięciokrotnie odwiedził św. Jan Paweł II. W miejscu, którego święci kształtowali wybory życiowe Papieża Polaka. Dlatego też pielgrzymi odwiedzili Avilę oraz złożyli wizytę Matce Bożej Czarnolicej, która ukryta w stromych górach pasma Monseratt, strzeże Katalończyków. Następnego dnia pątnicy doświadczyli, że opieką tą objęci są także i oni.

Reklama

Wierzę w świętych obcowanie

Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą św. sprawowaną w kaplicy stołecznego lotniska. Od początku pątnikom towarzyszyły westchnienia do świętych synów i córek narodu hiszpańskiego oraz Półwyspu Iberyjskiego. A są to m.in. św. Teres z Avila, św. Jan od Krzyża, św. Ignacy Loyola oraz św. Jan Paweł II. – Proszę ojca o odprawienie Mszy św. w intencji dusz czyśćcowych. Ta myśl nie daje mi spokoju od dłuższego czasu – powiedziała pani Małgorzata. Tak też się stało. Modlitwa za dusze czyścowe towarzyszyła pątnikom od początku ich drogi do Matki.

Wiem, Kto czuwał

Reklama

Kiedy pielgrzymi zbliżali się do wjazdu na terytorium Francji jeden z najmłodszych z nich, trzynastoletni Mikołaj, zwierzył się swoim dziadkom, że boi się tego kraju. Chłopca przerażali terroryści i ich działanie, dlatego bardzo blisko, wręcz kurczowo trzymał się swoich opiekunów. Nastolatek nieco przestał się bać dopiero przy sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Tam bowiem pątnicy zobaczyli uzbrojonych żołnierzy oraz wielkie betonowe „klocki” strzegące wjazdu na teren narodowego sanktuarium we Francji. W ten sposób służby zapewniają względne bezpieczeństwo wiernym oddającym hołd Najświętszej Pani.

Po uroczystościach Wniebowzięcia NMP i dniach spędzonych przy grocie masabielskiej pielgrzymi udali się do Madonny Czarnolicej w górach Montserrat. Ostatnią noc w sanktuarium w Lourdes na długo zapamięta jeden z pątników – Przyśnił mi się płonący, mały autobus. Działo się to w centrum dużego miasta na ulicy. Biegłem w kierunku auta chcąc pomóc. Wówczas zauważyłem postać kobiety, która wychodziła ze spalonego autobusu. Obudziłem się. Dopiero po dotarciu do Monseratt, dowiedziałem się, kim była tajemnicza kobieta. Dzisiaj nie mam żadnych wątpliwości, że to Matka Boża uratowała mnie i moją rodzinę oraz naszą grupę pielgrzymkową – wspomina Stanisław.

Miasto skąpane w słońcu

Tyle słońca w całym mieście, że błękit nieba był wyjątkowo blady i nienasycony. Przez główną arterię turystyczną w Barcelonie wręcz przepływa rzeka zwiedzających. Mowa o promenadzie La Rambla – sercu Barcelony. W języku hiszpańskim i katalońskim oznacza to „przepływ wody”. Nazwa ta pochodzi od arabskiego słowa „ramla” tłumaczonego jako „piaszczyste koryto rzeki”. Promenada ta łączy dwa ważne turystycznie miejsca Barcelony – plac Kataloński i pomnik Krzysztofa Kolumba znajdujący przy nadbrzeżu. Stąd też masowo odwiedzają go turyści. Promenada ta przypomina częstochowskie Aleje Najświętszej Maryi Panny. Środkiem traktu ułożony jest chodnik, a po jego obu stronach jeżdżą samochody. Wzdłuż Rambli gęsto są usytuowane sklepiki z pamiątkami i liczne, stylowe kawiarnie. Co rusz słychać śmiech, krzyk i rozmowy w różnych językach. Promenada tego dnia tradycyjnie tętniła życiem. Byli i fotografujący się turyści, zakochane pary robiące sobie słynne selfie, wiele rodzin z wózkami i dziećmi, spacerowali spędzając wspólnie popołudnie. Nic nie zapowiadało, że za chwilę wszyscy zostaną tak tragicznie doświadczeni.

Koszmar

Pamiętnego dnia polscy pielgrzymi mieli po godz. 17.00 uczestniczyć we Mszy św. sprawowanej w pobliskiej do La Rambli katedrze św. Eulali. Miała to być Eucharystia dziękczynna za otrzymane łaski. Cała grupa umówiła się przed siedemnastą w centrum promenady, skąd mieli wspólnie udać się do katedry. Wcześniej nawiedzili katedrę Sagrada Família.

Kiedy pątnicy zmierzali na wyznaczone miejsce zbiórki niektórzy z nich zobaczyli jadący zygzakiem po chodniku samochód. Był to biały fiat, furgonetka. Oniemiały, zaskoczony i przerażony tłum zaczął uciekać w przeróżnych kierunkach spowodowało. Wiele osób zostało poturbowanych. Wśród nich byli także uczestnicy polskiej pielgrzymki. – Stałam przy stoisku z regionalnymi wędlinami, kiedy spanikowany tłum zaczął napierać. Ludzie uciekali w każdą możliwą stronę i nie patrzyli na innych. Przewróciłam się i gdyby nie pomoc obcego mężczyzny, który pomógł mi się podnieść, zostałabym zadeptana. Do teraz czuję ból, a z nerwów kłuje mnie w lewym boku. Jestem z kolegą i wciąż nie możemy się pozbierać. To był cud, że nikomu z nas nic się nie stało. Bogu dziękuję, że przeżyliśmy – napisała tuż po zdarzeniu do opiekuna pielgrzymki jedna z pątniczek Barbara.

Inny pielgrzym wspomina: – Zdążyłem przejść przez Ramblę kiedy usłyszałem głuchy, ale głośny trzask i stuknięcie. Wokół unosił się zapach palonego asfaltu i rozgrzanych klocków hamulcowych. Odwróciłem się i zobaczyłem biegnących ludzi, a pośrodku dymiący samochód.

Nie wszystkie osoby znajdujące się w tamtej chwili na promenadzie dostrzegły rozpędzoną, białą furgonetkę. Jej kierowca rozjeżdżał ludzi tak, jakby strącał pachołki. Łamał ciała i życie ludzkie jak zapałki. Ciała pozabijanych osób znajdowały się wzdłuż przejazdu samochodu oraz za nim. Jęk bólu i krzyk rozpaczy wraz ze strachem unosiły się nad promenadą mieszając z zapachem spalonego asfaltu, gumy i klocków hamulcowych.

Samochód z otwartą maską zatrzymał się tuż za nim leżało ciało kobiety, a obok był przewrócony wózek z maleńkim, płaczącym dzieckiem. Podbiegł do niego mężczyzna, prawdopodobnie ojciec, ratując je. Tłum rozbiegł się i schronił w pobliskich sklepach, kawiarniach i w hotelach. Z początku nikt nie wiedział co się dzieje. Oczywistym było, że wydarzyło się coś tragicznego. Wyglądało to na atak szaleńców. Brak detonacji ładunków wybuchowych nie sprawiał wrażenia zamachu terrorystycznego, ale osoby widzące „rozszalały” samochód wiedziały.

Oczekiwanie

Na La Rambla pojawiła się uzbrojona policja i wojsko oraz służby ratownicze. Ludzie wbiegający do sklepów kierowali się w najdalsze zakamarki, pod ściany i na zaplecza. Od razu schylali się zasłaniając rękoma głowę. Pracownicy sklepów i kawiarni, widząc co się dzieje, pozamykali automatycznie rolety. To miało chronić także przed ewentualną eksplozją, dlatego policja zabroniła ich podnoszenia. Osoby, które schroniły się w pomieszczeniach znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie samochodu terrorystów, pozostali w tych miejscach do godz. 23. Innych znajdujących się po niżej miejsc tragicznego wydarzeni opuścili je po godzinie 19. – Kazano nam zostać i pilnowano, aby nikt nie opuszczał miejsc relatywnie bezpiecznych. W sklepie, w którym się ukryłem pracownicy byli bardzo wyrozumiali wobec nas. Częstowali wodą i oferowali pomoc. Nie wszędzie tak było. Niektóre osoby z naszej grupy pielgrzymkowej w poszukiwaniu schronienia udały się do kawiarni prowadzonej przez osoby pochodzenia arabskiego i... zostali z tych miejsc natychmiast wyrzuceni. Nikt nie patrzył, że zagraża im śmiertelne niebezpieczeństwo. Musieli uciekać dalej w poszukiwaniu schronienia – mówi pani Kasia .

Policja rozpoczęła obławę na terrorystę, który porzucając samochód zbiegł. Świadkowie byli przesłuchiwani. Osoby poszkodowane otrzymały niezbędną pomoc medyczną. W kilkudziesięcioosobowej grupie polskich pielgrzymów nikomu nic się nie stało. Kilka osób miało zadrapania i siniaki w wyniku poturbowania przez tłum. Wszyscy szczęśliwie dotarli do hotelu. Następnego dnia, zgodnie z planem powrócili do Polski. Dopiero tu poczuli ulgę. Najmłodszy pątnik trzynastoletni Mikołaj, tuż po powrocie do domu wpadając w objęcia rodziców powiedział: – Mamo, przewartościowałem swoje życie.

Zamiast puenty:

„Od zarania dziejów ludzkość przeżywała tragiczne doświadczenie zła i starała się zrozumieć jego korzenie oraz wyjaśnić jego przyczyny. Zło nie jest anonimową siłą, działającą w świecie za sprawą deterministycznych, bezosobowych mechanizmów. Zło jest możliwe wskutek ludzkiej wolności. Właśnie ta zdolność, odróżniająca człowieka od innych istot żyjących na ziemi, stanowi ośrodek dramatu zła i stale mu towarzyszy. Zło ma zawsze czyjąś twarz i czyjeś imię: twarz i imię mężczyzn i kobiet, którzy je dobrowolnie wybierają. Pismo Święte uczy, że na początku dziejów Adam i Ewa zbuntowali się przeciw Bogu, a Kain zabił swego brata Abla (por. Rdz 3-4). Były to pierwsze błędne wybory, po których na przestrzeni wieków nastąpiły niezliczone dalsze. Każdy z nich ma istotne znaczenie moralne, które zakłada określoną odpowiedzialność podmiotu (człowieka przyp. red.) i wiąże się z podstawowymi relacjami osoby z Bogiem, z innymi osobami i ze światem stworzonym.”

Orędzie Ojca Świętego Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2005 roku

„Pomoc Boża jest z nami. Towarzyszy nam modlitwa wszystkich wiernych. Obecna jest wśród nas dobra wola wielu ludzi nieznanych, budowniczych pokoju i postępu, stanowiąc gwarancje, że to orędzie skierowane do narodów Europy padnie na ziemię żyzną.

Jezus Chrystus, Pan historii, trzyma przyszłość otwartą dla szlachetnych i wolnych decyzji tych wszystkich, którzy przyjmując łaskę dobrego natchnienia, zaangażują się w stanowcze działanie na rzecz sprawiedliwości i miłości pod znakiem pełnego szacunku dla prawdy i dla wolności.

Powierzam te myśli Najświętszej Pannie, ażeby im błogosławiła i by je uczyniła owocnymi. Pomny zaś na cześć, którą się oddaje Matce Boga w tylu sanktuariach Europy, od Fatimy do Ostrej Bramy, od Loreto do Częstochowy, błagam Ją, by przyjęła modlitwy tylu serc: żeby dobro było nadal radosną rzeczywistością w Europie i żeby Chrystus zawsze łączył nasz kontynent z Bogiem.”

Jan Paweł II AKT EUROPEJSKI SANTIAGO DE COMPOSTELA 9 listopada 1982r.

2017-08-18 19:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Dziwisz wrócił na miejsce zamachu

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

zamach

kard. Stanisław Dziwisz

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

13 maja 1981 r., w słoneczne majowe popołudnie na placu św. Piotra słychać było strzały. Zawodowy morderca, Turek Ali Ağca targnął się na życie Jana Pawła II, który na białym jeepie objeżdzał plac. Ciężko raniony papież upadł w ramiona swojego sekretarza, ks. Stanisława Dziwisza.

Od tamtego dramatycznego dnia minęło 40 lat. I to właśnie z okazji 40. rocznicy zamachu przyjechał do Rzymu dawny papieski sekretarz. Rano kard. Dziwisz odprawił Mszę św. w Bazylice watykańskiej, przy grobie św. Jana Pawła II. Koncelebrowało ponad 35 polskich księży z kraju i z Rzymu, w tym papieski jałmużnik kard. Konrad Krajewski. Jak powiedział kard. Dziwisz, Eucharystia celebrowana w święto Wniebowstąpienia Pańskiego miała być podziękowaniem Bogu z dar życia Jana Pawła II i podziękowaniem Matce Bożej za jej macierzyńską opiekę nad papieżem, który był przekonany, że to właśnie Madonna uratowała go 13 maja, w dniu, w którym wspominamy Jej pierwsze objawienie w Fatimie. Kard. Dziwisz wygłosił również homilię, w której we wzruszających słowach wspomniał dramatyczny moment zamachu: „Wracam pamięcią do tamtego 13 maja sprzed 40 lat, kiedy to straszliwe kule zamachowca tu na Placu św. Piotra prawie że śmiertelnie raniły Ojca św. Jana Pawła II. Do dziś czuję jego osuwające się bezwładnie ciało opadające w moje ramiona. Widzę jego krew broczącą białą papieską sutannę, barwiącą moje dłonie i ubranie. Słyszę też jego nieustannie powtarzaną, słabnącą modlitwę – «Maryjo, Matko moja». Od tamtego dnia już wiem co czuł św. Jan Apostoł trzymający w ramionach zdejmowane z krzyża ciało Chrystusa”. Wracając myślami do wydarzenia sprzed 40 lat, szesnaście lat od śmierci św. Jana Pawła II, kardynał zastanawiał się „co by się stało, gdybyśmy go wtedy na placu św. Piotra utracili”, stwierdzając: „Jakże bardzo ubogi i inny byłby świat i nasza Ojczyzna – Polska bez jego świadectwa wiary, nauczania, wskazywania i ostrzegania przed niebezpieczeństwami i zawirowaniami, które mogą grozić nam we współczesnym świecie”.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: w niedzielę beatyfikacja Jana Fornasiniego – kapłana, męczennika II wojny światowej

2021-09-24 12:25

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Jan Fornasini

pl.wikipedia.org

Giovanni Fornasini

Giovanni Fornasini

W niedzielę 26 września w bazylice katedralnej św. Petroniusza w Bolonii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Marcello Semeraro ogłosi błogosławionym Jana Fornasiniego – pochodzącego z tych stron kapłana, który zginął jako męczennik pod koniec 1944 roku. Miał wówczas zaledwie 29 lat, z których jedynie 3 przeżył w stanie duchownym. Ze względu na jego zaangażowanie na rzecz ofiar wojny nazywano go "aniołem z Marzabotto".

Przedstawiamy krótki życiorys Jana Fornasiniego:

CZYTAJ DALEJ

Co dosłownie oznacza Ewangelia o kamieniu młyńskim u szyi?

2021-09-25 17:58

[ TEMATY ]

Ewangelia

s. Amata CSFN, Family News Service

Rozważanie ks. Pawła Rytla-Andrianika do Ewangelii na 26. Niedzielę zwykłą.

1. Jak rozumieć mocne słowa Jezusa

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję