Reklama

Polska

Bp Libera: pedofilia to zło, które musi być wykorzenione i to wykorzenione do końca

- Pierwszą troską powinna być objęta zawsze ofiara, dziecko, osoba małoletnia, która została wykorzystana seksualnie przez duchownego - mówi KAI biskup płocki Piotr Libera przed Dniem Modlitwy i Pokuty za grzechy pedofilii, który Kościół w Polsce obchodzić będzie 3 marca.

[ TEMATY ]

pedofilia

bp Libera

bp Piotr Libera

Maciek 86/wikipedia.pl

Bp Piotr Libera

KAI: 3 marca Kościół w Polsce po raz pierwszy obchodzić będzie Dzień Modlitwy i Pokuty za grzechy wykorzystania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne. Czego on będzie dotyczyć i jakie znaczenie ma to wydarzenie?

Bp Piotr Libera: Inicjatywa ta została przyjęta przez nasz Episkopat w odpowiedzi na wezwanie papieża Franciszka, który apelował o to co najmniej dwukrotnie. Jesienią 2016 r. polski Episkopat postanowił, że nastąpi to w pierwszy piątek tegorocznego Wielkiego Postu. Zaproponowano, aby przyjąć formę nabożeństwa przebłagalno-pokutnego, w postaci Drogi Krzyżowej. W polskiej religijności bowiem Droga Krzyżowa zajmuje ważne miejsce.

- Wielu zapyta. Dlaczego po raz kolejny Kościół ma przepraszać?

- Być może dla niektórych, mało zorientowanych wiernych, stanowi to pewne zaskoczenie. Jest to jednak głos sumienia pasterzy Kościoła, którzy wiedzą, że przestępstwa seksualne ze strony duchownych wobec osób małoletnich rzeczywiście miały miejsce. Nieodzowny jest zatem akt wynagradzający za te straszne przestępstwa.

- Kościół czyny o charakterze pedofilskim ze strony kapłanów zalicza do najgorszych zbrodni. Dokonuje się ona na kilku płaszczyznach jednocześnie. O jakich możemy mówić?

- Posłużę się stwierdzeniem Benedykta XVI, który mówił, że „przestępstwo pedofilii spenetrowało wewnętrzny świat wiary”. Są to mocne słowa, pokazujące spustoszenie, jakie to przestępstwo wywołuje.
Przede wszystkim trzeba na to spojrzeć z indywidualnego punktu widzenia. Pierwszą troską powinna być objęta zawsze ofiara, dziecko, osoba małoletnia, która została wykorzystana seksualnie przez duchownego: księdza diecezjalnego bądź zakonnika. Zdarza się także czasem wykorzystanie przez jakąś osobę świecką, która pracuje w strukturach Kościoła.
Porażającą skalę tych przestępstw pokazuje historia Kościoła w USA, Irlandii, Niemczech, Kanadzie czy Australii. Każda ofiara, przecież jeszcze dziecko, zostaje dogłębnie zraniona w swojej godności i w swym człowieczeństwie. Ten grzech zostawia po sobie na bardzo wiele lat, potężne zranienia sfery moralnej, duchowej i psychiki. Nieraz osoba taka przez całe życie żyje z tą głęboką raną. Szuka ratunku w różnego rodzaju terapiach. Leczenie jest bardzo potrzebne, ale nawet po długich terapiach rana nie znika do końca.
Grzech ten uderza również w rodzinę skrzywdzonego dziecka czy osoby małoletniej, w rodziców i rodzeństwo. Wiem to z relacji ze spotkań z rodzicami ofiar. Czasami rodzice potrzebują większej pomocy terapeutycznej niż samo skrzywdzone dziecko.
Następną wspólnotą, która jest krzywdzona, jest wspólnota parafialna. Przecież najczęściej czyny te mają miejsce w ramach konkretnej społeczności ludzi wierzących. Ci ludzie zostają także przez to zło dotknięci. Skrzywdzeni zostają także inni kapłani czy osoby duchowne, gdyż cień takiego czynu pada bardzo szeroko.
Jest to zło, które niesamowicie obraża Boga. Przypomnijmy słowa Jezusa z Ewangelii św. Mateusza: „Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18, 6). Jest to zło, które musi być wykorzenione i to wykorzenione do końca.

- Mówi się, że dość gwałtowny w dzisiejszej epoce wzrost ilości czynów o charakterze pedofilskim ma swe podłoże kulturowe, jest owocem połączenia wypaczonej seksualności z permisywnym otoczeniem kulturowym.

- Jedną z przyczyn tego zjawiska jest z pewnością rozpowszechniony typ współczesnej kultury, silnie przesycony erotyzmem. Na każdym niemal kroku współczesny świat epatuje seksem i to często w postaci wypaczonej. Jesteśmy dziećmi tej epoki. Wywiera ona swój negatywny wpływ zarówno na ludzi świeckich, jak i na duchownych.
Zresztą problem nie dotyczy tylko współczesności. Jako patrolog spotkałem świadectwa ojców Kościoła z IV i V wieku, które mówią o zgorszeniu powodowanym przez ten grzech. Żyjący w IV stuleciu na Wschodzie św. Bazyli Wielki opisuje jak wyglądała kara dla zakonnika, który został przyłapany na kontaktach seksualnych z młodzieńcem bądź z chłopcem. Ma być wychłostany, ogolony, opluty, wrzucony do lochu i zaledwie raz dziennie dostawać miseczkę pożywienia. Widzimy, jak głęboki wstręt już wówczas wywoływał ten grzech i jak był surowo karany.

- Często spotykamy się z tezą, że dziś jest to problem Kościoła w różnych krajach Zachodu, poważniej jednak nie dotknął Kościoła w Polsce. Co Ksiądz Biskup na to?

- Kościół w Polsce prowadził i nadal prowadzi pracę z dziećmi i młodzieżą, a więc z takim niebezpieczeństwem musi się liczyć, ale też starać się przed nim bronić. Niezbędna jest profilaktyka i zabezpieczenie tych dzieci. Konieczne są odpowiednie szkolenia osób pracujących z dziećmi i młodzieżą - w zakresie troski o dzieci i ich ochrony przed takimi przestępstwami.

- Przed dwoma laty w bazylice Najświętszego Serca w Krakowie mówił Ksiądz Biskup: „My biskupi, wyznajemy, że zbyt często - zamiast postawić na pierwszym miejscu dobro dzieci - dawaliśmy się zwieść oszustwu, dwulicowości i mechanizmom negacji sprawców zbrodni pedofilii”. Czy to oznacza, że biskupi mogli ukrywać ten problem? Czy takie postawy nadal spotykamy, czy zostały one przezwyciężone?

- Tak bywało i to nie tylko u nas. Kościół stopniowo uczył się jak należy reagować na takie przestępstwa. Zdarza się, że pierwszą reakcją biskupa jest obrona duchownego. Wyżej stawiane jest wtedy poniekąd dobro sprawcy niż ofiary. Czasami dany biskup czy dany ksiądz, kolega oskarżonego, w geście fałszywej solidarności czy fałszywego współczucia, jest skłonny bardziej wierzyć temu, co mówi sprawca niż ofiara i jej opiekunowie.
Jako biskupi jesteśmy nazywani ojcami, a jeśli syn dokonał jakiegoś wykroczenia, pojawia się chęć, żeby tego syna chronić za wszelką cenę. Biskup, aby nie zniszczyć zaufania kapłanów do siebie – jeśli działa wedle tego schematu - bywa skłonny czasami przymknąć oko, dać większy posłuch sprawcy niż ofierze.
Psychoseksuolodzy ostrzegają jednak, że sprawcy-pedofile są mistrzami manipulacji. Często w przebiegły sposób negują taki fakt i potrafią zmylić swym zachowaniem przełożonego.

- Skąd ta przebiegłość?

- Najczęściej grzechowi pedofilii towarzyszy zdeprawowane sumienie: nie formowane, nie kontrolowane, nie poddawane regularnym rachunkom sumienia oraz spowiedzi. Nie zapominajmy, że sumienie, o które człowiek się nie troszczy, ulega deprawacji. Wtedy kapłan ma problem, żeby dostrzec swoją winę. Tłumaczy się na przykład, że ofiara sama do niego przychodziła, że chciała, że jej nie zmuszał.... . Nie jest to żadne usprawiedliwienie, gdyż odpowiedzialność w takim przypadku zawsze spoczywa na osobie dorosłej.

- Jakie obecnie procedury i mechanizmy działania stosowane są w diecezji płockiej? Czy udało się w pełni wcielić w życie normy watykańskie oraz te sformułowane przez Konferencję Episkopatu Polski? Na ile są one skuteczne?

- Działamy zgodnie z „Wytycznymi” Konferencji Episkopatu Polski, które okazały się bardzo potrzebne i użyteczne. Dokument główny nosi nazwę: „Wytyczne dotyczące wstępnego dochodzenia kanonicznego w przypadku oskarżeń duchownych o czyny przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej osiemnastego roku życia”, a towarzyszą mu aneksy poświęcone trosce o ofiary oraz profilaktyce i działaniach na etapie formacji kapłańskiej. Wspomina się w nich o konieczności przejścia przez wychowawców, opiekunów i animatorów, zarówno świeckich jak i duchownych, przeszkolenia oraz możliwości korzystania z konsultacji dotyczących pracy z podopiecznymi.
W diecezji płockiej powołałem do życia w 2013 r. zespół ekspertów „Ku uzdrowieniu i odnowie”, który pomaga mi w rozeznawaniu tych bolesnych przypadków. W jego skład wchodzi sześć osób, w tym pięciu świeckich i jeden kapłan. Są to prawnik, psychoseksuolog, psychoterapeuta, pedagog będący specjalistą od terapii i psycholog. Zespół pomógł mi w opracowaniu i dotarciu z programami profilaktycznymi do duchownych oraz świeckich zatrudnionych przez diecezję. W marcu 2014 r. odbyły się specjalistyczne szkolenia dla pracowników centralnych instytucji diecezjalnych: Kurii, Sądu Biskupiego, Caritas, wykładowców Wyższego Seminarium Duchownego, dziekanów i ojców duchownych. Wykłady i zajęcia warsztatowe koncentrowały się wokół wątku: rozpoznawanie i reagowanie na przypadki pedofilii, rodzaje pedofilii i ich źródła. W kilka miesięcy później szkolenie zostało powtórzone dla wszystkich katechetów, kleryków, sióstr zakonnych - przeszło je około 800 osób.
Aby ofiary wykorzystania (bądź ich opiekunowie) miały możliwość zgłoszenia przypadku, w każdej diecezji, także w naszej - zgodnie z postulatem Konferencji Episkopatu – jest wyznaczona osoba merytorycznie przygotowana, którą w każdej chwili można zawiadomić o przestępstwie. Ma ona obowiązek udzielić wstępnej pomocy ofierze bądź jej rodzinie i pokierować ją dalej. Zgłoszenia faktu zaistnienia przestępstwa przyjmuje także Kuria.

- Jak ten mechanizm działa w konkretnych przypadkach?

- Kiedy następuje zgłoszenie, to duchowny wskazany przez ofiarę jako sprawca zostaje do czasu wyjaśnienia sprawy zawieszony w swoich funkcjach duszpasterskich, czyli także w pełnieniu urzędu wikariusza bądź proboszcza. Najpierw podejrzanego przesłuchuje 3-osobowy zespół, celem wstępnego rozeznania. Rozmawia on z ofiarą i jej rodzicami bądź opiekunami oraz ewentualnymi świadkami w sprawie. Ten wstępny etap trwa kilka, kilkanaście tygodni. Na zakończenie przewodniczący zespołu przekazuje raport biskupowi diecezjalnemu. Jeśli sprawa wygląda na prawdopodobną i nie jest to fałszywy donos, informuję o tym Kongregację Nauki Wiary. Dykasterium to, po przeanalizowaniu sprawy, wysyła pismo upoważniające biskupa do wszczęcia procesu karno-administracyjnego wobec podejrzanego kapłana.
Kolejnym krokiem jest powołanie specjalnego trybunału, który prowadzi formalny proces. Trybunał składa się z prawników kościelnych i psychologa. Przesłuchuje ofiarę, jej rodzinę, świadków i samego podejrzanego. Oskarżony kapłan ma prawo do obrony, jest więc też obrońca.

- A jeśli trybunał dowiedzie winę?

- Trybunał przekazuje biskupowi diecezjalnemu wyniki procesu i jeśli wina została udowodniona, wymierza się karę zgodnie z prawem kościelnym. Wyrok musi zostać później potwierdzony przez Stolicę Apostolską (Kongregacja Nauki Wiary).

- Jakie kary przewiduje prawo kościelne za takie przestępstwa?

- Najlżejszą karą - jeśli sprawca rokuje realne nadzieje na poprawę - jest minimum 3, a na ogół 5-letni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Mając taki zakaz ksiądz nie może być ani wikarym, ani proboszczem. Dostaje też nakaz odbycia zamkniętych rekolekcji i podjęcia długotrwałej, specjalistycznej terapii. Taka terapia trwa około 2 lat.
Przyznam, że kara polegająca na zakazie kontaktów z dziećmi i młodzieżą jest trudna do realizacji, gdyż w praktyce niełatwo jest biskupowi znaleźć miejsce dla kapłana, który nie może kontaktować się z dziećmi lub młodzieżą. Może to być zatem na przykład funkcja kapelana w domu pomocy społecznej, w domu zakonnym czy praca w jakimś archiwum kościelnym.
Kolejną karą może być, w określonych przypadkach, suspensa, czyli zawieszenie w wypełnianiu obowiązków kapłańskich, wynikających ze święceń. Czasami ma ona charakter ograniczony, tzn. że kapłan ma zakaz odprawiania Mszy św. publicznie, może natomiast to robić prywatnie, w jakiejś małej kaplicy. Karze suspensy za czyny pedofilskie towarzyszy nieraz dożywotni zakaz pracy z małoletnimi.
Natomiast gdy sprawca dopuścił się molestowania kilku ofiar i nie rokuje szans na poprawę, to następuje definitywne wydalenie ze stanu duchownego. Taka kara musi być zaaprobowana przez Stolicę Apostolską.

- A jak powinna być realizowana współpraca Kościoła z państwowym wymiarem sprawiedliwości?

- Już na początku, kiedy tylko pojawi się zgłoszenie i prowadzone jest dochodzenie wstępne, przedstawiciel biskupa informuje ofiarę i jej rodzinę, aby rozważyli możliwość zgłoszenia tego przypadku do prokuratury.
W sytuacji kiedy prokurator i sąd podejmą postępowanie przewidziane procesem cywilnym, wtedy zostaje zawieszona procedura kościelna. Takie zasady przewidują „Wytyczne” Konferencji Episkopatu Polski. Dopiero gdy zakończone zostanie postępowanie sądowe i zapadnie wyrok, rusza proces kościelny, który bierze pod uwagę rezultaty cywilnego procesu sądowego.

- O jakiej skali wśród duchownych przestępców w zakresie obcowania płciowego z osobą małoletnią możemy mówić w diecezji Księdza Biskupa?

- W diecezji płockiej pracuje 677 kapłanów diecezjalnych i zakonnych. W czasie mojej niemal 10-letniej posługi, zarzuty wykorzystania pojawiły się względem około 1,5 procenta duchownych. W niektórych przypadkach postępowanie jeszcze trwa.

- Co w zakresie ochrony Kościoła przed tego rodzaju przestępstwami mógłby Ksiądz Biskup doradzić innym? - Po pierwsze należy bardzo szybko reagować. Nie łudzić się, że czas tu coś rozwiąże. To musi być norma działania dla każdego biskupa i podlegających mu urzędów. Jeśli wpłynie zgłoszenie o możliwości popełnienia takiego przestępstwa, to niezwłocznie biskup powinien powołać komisję, która przeprowadzi wstępne dochodzenie. Następnie jak najszybciej informacja o jego wyniku winna być przekazana biskupowi i później Kongregacji Nauki Wiary. Gdy zarzuty okażą się bardzo prawdopodobne, należy szybko wszcząć proces karno-administracyjny podejrzanego kapłana.

- Jak wygląda, jak powinna wyglądać troska i pomoc ofiarom?

- Pomoc musi się rozpocząć w momencie, kiedy tylko pojawi się zgłoszenie. My proponujemy pomoc prawną ofierze i jej rodzinie w postaci adwokata oraz terapię dla ofiary, której koszty pokrywamy. Jeśli zachodzi potrzeba, terapią zostaje objęta również rodzina. Mam na myśli wielomiesięczną, specjalistyczną terapię.

- Zbliża się Dzień Modlitwy i Pokuty za grzechy wykorzystania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne. Jak będzie on przebiegał w diecezji płockiej?

- Specjalnym listem zaprosiłem księży na pierwszy piątek Wielkiego Postu na godzinę 17. do katedry. Są to dziekani, wicedziekani, ojcowie duchowni, zakonnicy, pracownicy Kurii, seminarium duchownego, Sądu Biskupiego i innych instytucji diecezjalnych. Będzie to nabożeństwo przebłagalne i wynagradzające Panu Bogu za grzechy pedofilii – w formie Drogi Krzyżowej, której będę przewodniczyć.

- Krzyż będą nieść kapłani. Droga Krzyżowa zakończy się wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Będzie to 15-ta stacja, Jezus Zmartwychwstały, obecny w Najświętszym Sakramencie. Zostanie odmówiona modlitwa przebłagalna, z prośbą o wybaczenie grzechów z tej sfery, tym ludziom Kościoła, którzy się ich dopuścili. Naszą modlitwą obejmiemy oczywiście także ofiary nadużyć i wszystkich, których z tego powodu dotknęło cierpienie.

- A czy w innych diecezjach będzie to podobnie realizowane?

- Będą to Drogi Krzyżowe prowadzone przez biskupów. Niedawno Sekretariat Episkopatu przekazał materiały, które pomogą w organizacji tego nabożeństwa. Autorem rozważań jest o. Józef Augustyn SJ. Redakcją zajął się ks. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży ze strony Episkopatu, jezuita mający duże doświadczenie w tym zakresie.
Wierzę, że przypadający 3 marca tego roku Dzień Pokuty i Modlitwy pomoże nam wszystkim uświadomić sobie, że nadzieją na przyszłość jest dla nas miłosierdzie i Boża sprawiedliwość, ale także pełne determinacji kroczenie drogą oczyszczenia Kościoła, na której drogowskazem są słowa „zero tolerancji” w tej dziedzinie.

- Dziękuję za rozmowę.

2017-02-28 11:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Libera napisał list do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego

2020-06-03 18:12

[ TEMATY ]

bp Libera

Screen

Biskup płocki Piotr Libera skierował do ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego list, w którym wyraził smutek i sprzeciw wobec ataków na niego niektórych mediów i osób. Wyraził także podziw i szacunek dla działań ministra w czasie pandemii koronawirusa.

Bp Piotr Libera podkreślił, że list został napisany z pozycji człowieka, chrześcijanina i byłego pacjenta prof. Szumowskiego. Ordynariusz diecezji płockiej wyraził także podziw i szacunek dla działań ministra, który wraz z innymi ludźmi „walczy o bezpieczeństwo zdrowotne Polaków”. Ponadto wyraził solidarność z ministrem Szumowskim.

List bp. Libery był reakcją na zarzuty, jakie stawiane są ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu w przestrzeni publicznej, przez część mediów oraz polityków.

CZYTAJ DALEJ

Pierwsze piątki miesiąca

Kto dziewięć piątków odprawi jak trzeba,
nie umrze w grzechach, lecz pójdzie do nieba

Pierwszy i ostatni?

Pamiętasz swoją pierwszą spowiedź? Ja pamiętam dokładnie. Pamiętam to zaangażowanie i przejęcie. Pamiętam ten strach. Najpierw była próba. Po wcześniejszym sprawdzeniu czy znamy regułę, każdy z nas podchodził na chwilkę do konfesjonału i udawał, że się spowiada. Następnego dnia na serio. W domu przeprosiłam rodziców i rodzeństwo za każdą wyrządzoną przykrość i - do kościoła. „Oby tylko nie ks. Stanisław!” - myślałam. Ale za kratkami konfesjonału nie czekał nikt inny, rzecz jasna. Nie było tak źle. Pamiętam, że paliły mnie policzki. Potem pani katechetka powiedziała, że od tej pory mamy chodzić do spowiedzi w każdy pierwszy piątek miesiąca, ale nie wytłumaczyła po co.

Dlaczego nie wtorek?

Piątek w tradycji Kościoła ma bardzo wielką symbolikę. Przede wszystkim śmierć Pana Jezusa na krzyżu. To wtedy Jego Serce zostało przebite włócznią. Jest to również związane z objawieniami Pana Jezusa złożonymi św. Małgorzacie Marii Alacoque. Za jej pośrednictwem Jezus przekazał czcicielom swego Serca 12 obietnic:

1. Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.

2. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.

3. Będę ich pocieszał we wszystkich ich strapieniach.

4. Będę ich bezpieczną ucieczką za życia, a szczególnie przy śmierci.

5. Wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia.

6. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia.

7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.

8. Dusze gorliwe dojdą szybko do wysokiej doskonałości.

9. Błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.

10. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych.

11. Imiona tych, co rozszerzać będą to nabożeństwo, będą zapisane w mym Sercu i na zawsze w Nim pozostaną.

12. Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów, i że Serce moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.

Co z tego będę miał?

Przeczytałeś dokładnie punkt 12.? Ta Wielka obietnica mówi o tym, jak bardzo Jezus troszczy się o ciebie. To niezwykłe! Jezus pozwala dostąpić nam największej łaski - śmierć w stanie łaski uświęcającej. Warunek jest jeden - przez dziewięć kolejnych piątków miesiąca musisz pojednać się z Bogiem i przystąpić do Komunii św. Czy można chcieć więcej?

Może warto?

Pewnie, że warto! Zastanów się tylko, od kiedy zaczynasz.

CZYTAJ DALEJ

Miłość wykracza poza grób

2020-06-06 23:00

Małgorzata Pabis

III Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych przybyła w sobotę 6 czerwca br. do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Swoje słowo do pielgrzymów skierował ks. abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski napisał w nim: „III Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ubogacona jest w tym roku szczególną obecnością i wstawiennictwem św. Jana Pawła Wielkiego, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy. Nasze myśli biegną do wadowickiego domu, w którym 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła. Te jakże oczekiwane i radosne narodziny poprzedziła niestety śmierć siostry papieża, która zmarła tuż po urodzeniu. To trudne i wymagające doświadczenie Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów jest dzisiaj także i waszym doświadczeniem. Przybywacie do łagiewnickiego sanktuarium, aby przed Jezusem Miłosiernym wypowiedzieć wasz ból i cierpienie związane z utratą dzieci w różnych momentach ich życia.

Jak zaznaczył to w jednej ze swoich środowych katechez papież Franciszek, „mrokowi śmierci trzeba stawiać czoła z bardziej intensywnym trudem miłości. W tej wierze możemy pocieszać się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć ran na zawsze. Nasi bliscy nie zniknęli w mroku nicości: nadzieja nas zapewnia, że są w dobrych i silnych rękach Boga. Miłość jest silniejsza od śmierci”. Przestrzenią tej szczególnej modlitwy zawierzenia jest Eucharystia, w której uczestniczycie. Niech pośród jej owoców będzie ufna nadzieja, że miłość jest potężniejsza od śmierci, a nasza rozłąka z bliskimi tylko przejściowa. Polecając wszystkich pielgrzymów Matce Boże Bolesnej oraz wstawiennictwu św. Jana Pawła II, zapewniam o mojej bliskości i udzielam pasterskiego błogosławieństwa”.

W homilii bp Zając powiedział: - Stając przed Jezusem Miłosiernym pragniecie, Drogie Rodziny, przedstawić trudne historie Waszych dzieci utraconych i z drżeniem serca stawiacie pytanie o sens cierpienia, które tak bardzo dotyka ludzkie życie. Pytamy się wprost: po co cierpienie? Nie zawsze wystarczy stwierdzić, że cierpienie to wielka tajemnica. Trudno nam wyjaśnić do końca jego sens. Cierpienie pozornie czyni wielkie spustoszenie w człowieku, w różnych jego sferach. Może nawet nadwyrężyć więź z Bogiem, gdyż człowiek buntuje się przeciw wszechmogącemu Bogu.

Kaznodzieja zadał pytanie: - Dlaczego Bóg zezwala zatem, by cierpienie dotykało człowieka?

Jak mówił bp Zając, wobec cierpienia własnego, ale i drugiego człowieka, konieczne jest stanąć pod krzyżem wobec miłosiernego Jezusa i wpatrując się w Jego rany, usłyszeć w sercu słowa: „Oto jestem z tobą! Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”.

Kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił dalej, że bez przebaczenia Bogu, ale także ludziom, którzy przyczynili się do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka. Kaznodzieja zachęcał, by osoby pragnące ukojenia nie bały się przychodzić do Jezusa miłosiernego. Mówił, że miłość wykracza poza grób i sprawia, że między osobami na ziemi, a zmarłymi ciągle trwa niezwykła więź.

- Rodzice dzieci utraconych często zastanawiają się jak może kochać ich Bóg, skoro zabrał im dziecko – kontynuował bp Zając. – Ważne jest wtedy ukazywanie im nadziei życia wiecznego i powtórnego spotkania z dzieckiem w wieczności. W procesie żałoby trzeba też przebaczać. Bo bez przebaczenia Bogu, ludziom, którzy się przyczynili do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka.

Kaznodzieja przywołał postaci rodziców św. Jana Pawła II: Karola i Emilii Wojtyłów, którzy utracili córkę w dniu porodu. Zauważył: – Ich mocna i ufna wiara pomagała im przeżywać cierpienia. Oboje małżonkowie mieli zakodowaną prawdę, że życie upływa wśród cierpienia i śmierci, ale smutek i żałość w końcu przemijają. Trzeba je tylko oddać Bogu, który dzierży losy przemijającego świata. Niedawno rozpoczął się ich proces kanonizacyjny. Bóg zatem daje szczególnych orędowników rodzinom dzieci utraconych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję