Reklama

Świat

Indeks Open Doors: 215 mln chrześcijan narażonych na prześladowania

Ponad 215 mln chrześcijan na świecie jest narażonych na szczególnie silne prześladowania - wynika z opublikowanego „Indeksu prześladowań” Międzynarodowego Dzieła Chrześcijańskiego „Open Doors” (Otwarte Drzwi). Pierwszą dziesiątkę krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani, tworzą kolejno: Kora Północna, Somalia, Afganistan, Pakistan, Sudan, Syria, Irak, Iran, Jemen i Erytrea.

[ TEMATY ]

prześladowania

PKWP

Światowy Indeks Prześladowań jest rankingiem 50 państw zamieszkanych przez ok. 4,8 miliarda ludzi, gdzie chrześcijanie doświadczają największych prześladowań. Żyje ich tam ok. 650 milionów (stanowią 13 proc. mniejszość religijną), z których ponad 215 mln podlega szczególnie silnym prześladowaniom. Ta już i tak ogromna liczba ciągle wzrasta głównie wskutek szerzenia się fundamentalistycznych grup muzułmańskich, takich jak Państwo Islamskie a także znacznego wzrostu nacjonalizmu religijnego, przede wszystkim w Azji.

Indeks po raz piętnasty otwiera Korea Północna. Na skutek komunistycznych represji wszyscy chrześcijanie, których liczbę ocenia się na ok. 200 tysięcy, żyją tam w podziemiu i pozostają odcięci od świata. Poza tym w pierwszej dziesiątce znalazło się 8 państw islamskich; na drugim miejscu wymieniono Somalię, na trzecim - Afganistan, a kolejne miejsca zajęły Pakistan, Sudan, Syria, Irak, Iran i Jemen. Państwa rządzone przez muzułmanów przeważają też w następnych dziesiątkach, np. w drugiej jest ich 7, a w trzeciej - 6.

Obecne kierunki rozwoju

Reklama

Rok 2016 był kolejnym, w którym już i tak będące w mniejszości tradycyjne wspólnoty chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie zmniejszyły się jeszcze bardziej na skutek systematycznych wypędzeń. Kluczową rolę odegrały w tym reżimy islamskie i tworzone przez nie sieci powiązań, które rozszerzają swoje strefy wpływów na całym świecie. Wewnętrzne konflikty między nimi samymi i zmieniające się koalicje są czasami bardzo mylące. Podczas gdy takie ugrupowania sunnickiego islamu, jak Boko Haram w Nigerii, Asz-Szabab w Somalii i duża część talibów z Pakistanu dążą do islamizacji świata pod sztandarem Państwa Islamskiego, to tradycyjnie wrogie sobie sunnicka Arabia Saudyjska i szyicki Iran razem występują przeciwko rosnącym wpływom Państwa Islamskiego. Oba państwa rywalizują o panowanie na Środkowym Wschodzie.

Konflikt ten wzmacnia jeszcze walka o wpływy w tym regionie Rosji i państw zachodnich pod przywództwem USA. Tym samym zagrożone w swym istnieniu wspólnoty chrześcijańskie znalazły się na liniach frontów wszystkich walczących ze sobą sił islamskich. Kraje demokratyczne, które choć w części powołują się na swoje wartości chrześcijańskie, zupełnie zapomniały o obowiązku obrony mniejszości chrześcijańskich. Pomimo swoich głębokich korzeni na Bliskim Wschodzie chrześcijanom grozi całkowite wypędzenie z regionu.

Inną przyczyną wzrostu prześladowań chrześcijan jest nasilenie się religijnie motywowanego nacjonalizmu. Wzywając do zachowania własnej tożsamości kulturowej islamskie, hinduistyczne i buddyjskie reżimy w Azji odmawiają prawa do istnienia chrześcijanom i innym mniejszościom religijnym. Służy temu prawo przeciw nawróceniom, przewidujące kary wobec tych, którzy chcą zmienić wiarę lub namawiają do takiej zmiany. Wprowadzane jest ono akurat w tych krajach, w których wspólnoty chrześcijańskie rozwijają się dzięki konwersjom ich mieszkańców. Chrześcijanie są tam postrzegani jako zagrożenie i prześladowani.

Reklama

Wyznawcy Chrystusa cierpią szczególnie w krajach, gdzie stanowią niewielką mniejszość i są najbardziej prześladowaną wspólnotę religijną na świecie. Zakres i intensywność prześladowań chrześcijan w dalszym ciągu będzie wzrastać. Niektórzy obserwatorzy starają się morderstwa chrześcijan i niszczenie ich kościołów tłumaczyć wyłącznie konfliktami etnicznymi, ekonomicznymi i politycznymi. Względy te istotnie odgrywają mniejszą lub większą rolę, nie można jednak ignorować religii jako jednego z głównych czynników prześladowań.

Trendy globalne

Kraje, w których najbardziej pogorszyła się sytuacja chrześcijan, leżą w Azji. Należą do nich z jednej strony Indie i Bangladesz, z drugiej Laos, Wietnam i Bhutan. Nadal jednak głównym motorem prześladowań pozostaje radykalny islam. Większość spośród 50 krajów, które znalazły się w Indeksie, znajduje się na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Osiem w pierwszej dziesiątce, 14 w 20 i 35 z w 50 tych krajów, w których dochodzi do największych prześladowań, to państwa islamskie. Nawet tam, gdzie ekstremiści są trzymani żelazną ręką, np. w Egipcie (21. w Indeksie), chrześcijanie znajdują się pod wielką presją. Liczba przypadków prześladowań w tych 50 krajach od czterech lat wzrasta. Jeszcze dziewięć lat temu Open Doors szacowała, że na świecie jest ok. 100 mln chrześcijan narażonych na szczególnie silne prześladowania a dziś liczba ta wzrosła do ponad 215 mln.

Trendy regionalne

Religijnie motywowany nacjonalizm w Azji

Sekciarski nacjonalizm zdobywa sobie coraz większe wpływy od lat 90. XX w. Jego rozwój przyczynił się znacząco do prześladowań chrześcijan głównie w Azji. Jest to szczególnie widoczne w Indiach, gdzie w maju 2014 wybory prezydenckie wygrał wyraźnie fundamentalistyczny hinduista, Narendra Modi. W latach 2004-14 tamtejsi nacjonaliści hinduscy nie mieli żadnego wpływu na rząd, ale ten czas wykorzystali na silną ekspansję na obszarach wiejskich, gdzie mieszka większość ludności Indii. Dziesiątki tysięcy ekstremistów zostało przeszkolonych do prowadzenia szkół z myślą o radykalizacji postaw całych rodzin.

Strategia ta przyniosła efekty. Według raportów organizacji chrześcijańskich w Delhi, co miesiąc średnio dochodzi do 40 ataków, w których bici są duchowni, palone kościoły a chrześcijańscy konwertyci są prześladowani. Tylko w ubiegłym roku co najmniej ośmiu chrześcijan zginęło z powodu swej wiary. Według współpracowników Open Doors w Indiach chodzi nie tylko o przemoc, ale także o ograniczenie wolności chrześcijan we wszystkich sferach życia społeczeństwa indyjskiego, podczas gdy ekstremistom hinduskim rząd dał w praktyce wolną rękę. Szacuje się, że z 64 mln chrześcijan mieszkających w Indiach 39 mln jest zagrożonych prześladowaniami.

Nie można też zapomnieć o nacjonalizmie o podłożu buddyjskim. Chrześcijanie w Bhutanie nie zostali jeszcze uznani przez rząd za pełnoprawnych obywateli. Wprowadzając nowy elektroniczny system dowodów osobistych władze po prostu zignorowały mniejszość chrześcijańską, co doprowadziło do licznych przypadków dyskryminacji. Buddyjsko motywowany nacjonalizm obecny jest też na Sri Lance, która powróciła na indeks Open Doors.

W Chinach w ramach walki z wpływami zagranicznymi wprowadzono nowe reguły, dotyczące także chrześcijan traktowanych tam jako "wrogie siły zagraniczne". Ostrzega się ich, by mieli się na baczności. Jeden z żyjących w Pekinie chrześcijan w listopadzie ub.r. powiedział Open Doors: "W przeszłości władze odwiedzały mnie raz w roku. Teraz ich obawy wzrosły do tego stopnia, że składają mi wizyty dwa razy w tygodniu".

Coraz bardziej niepewne rządy w wielu krajach azjatyckich odwołują się do ideologii i resentymentów nacjonalistycznych, które zawsze stanowią ich wzmocnienie. Wietnam ma nowy rząd, prezydent Malezji oskarżany jest o korupcję, chiński premier Xi Jinping podsyca tendencje nacjonalistyczne, obawiając się wpływu wspólnot religijnych. Poradził swoim podwładnym, że jeśli już muszą należeć do jakiejś religii, to nie powinien się wahać wybrać chińskiego konfucjanizmu. Jest to sprytne posunięcie, gdyż konfucjanizm nie jest religią w tradycyjnym sensie, lecz zbiorem postulatów moralnych. Jak zauważa Open Doors żaden z krajów azjatyckich nie zmienił w tegorocznym Indeksie pozycji w stosunku do roku poprzedniego.

W większości krajów Azji rządy postulują ścisły związek między religią a byciem obywatelem państwa. I tak trzeba wyznawać buddyzm, aby być pełnoprawnym obywatelem Sri Lanki a "prawdziwy" Malezyjczyk winien być muzułmaninem. Laosem rządzą ludzie, próbujący za wszelką cenę utrzymać się przy władzy i robią to kosztem swych chrześcijańskich współobywateli, którzy cierpią ze strony zarówno inaczej wierzących, jak i władz. W Wietnamie zginęło w ostatnim roku trzech chrześcijan. Z wyjątkiem katolickich Filipin chrześcijanie we wszystkich krajach azjatyckich stanowią mniejszość, ale nawet w tym wyspiarskim kraju wyznawcy Chrystusa na wyspie Mindanao są prześladowani przez tamtejszych muzułmanów. Wiele rządów, które popadły w tarapaty, podejmują radykalne środki wobec miejscowych chrześcijan jako wypróbowany środek, aby zapewnić sobie poparcie wyborców i utrzymać się przy władzy.

Rosnąca islamizacja na południe od Sahary

Islamskie zamieszki w krajach Afryki subsaharyjskiej od lat nie schodzą z czołówek mediów, zwłaszcza po brutalnych zamachach takich grup jak Asz-Szabab i Boko Haram. To ostatnie ugrupowanie ONZ uznała za sprawcę największego, trwającego do dzisiaj kryzysu humanitarnego w Afryce. W wyniku ich działań 8 mln ludzi jest zagrożonych głodem. W ubiegłym roku z rąk Asz-Szabab w Somalii zginęło najmniej dziesięciu chrześcijan. Często pomija się fakt, że akceptacja dla wojującego islamu obejmuje coraz szersze kręgi miejscowych społeczeństw. W przeszłości islamiści ograniczali się do przeciągnięcia na swoją stronę lub szukali poparcia u pojedynczych muzułmanów. Obecnie budują oni przy hojnej pomocy finansowej Arabii Saudyjskiej sieć szkół o charakterze ekstremistycznym w Somalii, Kenii, Nigrze i Burkina Faso. Naciskają na miejscowe władze, domagając się pozwoleń na budowę meczetów i wspierają swoich kandydatów na urzędy publiczne. Co prawda w większości tych krajów nie dochodzi na razie do brutalnych aktów przemocy, ale jest wywierana coraz większa presja we wszystkich dziedzinach życia codziennego, prywatnego, rodzinnego, społecznego, państwowego i kościelnego.

Kenia, mimo że jest większości chrześcijańska, po raz kolejny znajduje się w Indeksie na miejscu 18. Nie tylko islamskie bojówki z Asz-Szabab z sąsiedniej Somalii dopuszczają się ataków we wschodnich częściach kraju, ale widać też w innych regionach rosnący wpływ sił islamskich. W samej stolicy - Nairobi duchowni różnych Kościołów angażują prywatne firmy ochroniarskie i montują przy wejściach do świątyń detektory w celu monitorowania osób wchodzących do świątyń i instytucji kościelnych.

Według Open Doors działalność brutalnych ekstremistów prowadzi do radykalizacji nastrojów społecznych. W środkowych regionach Nigerii tysiące chrześcijan zostało wypędzonych ze swoich siedzib przez pasterzy muzułmanów narodowości Hausa i Fulani. W Sudanie (5. w Indeksie) presję na chrześcijan wywiera bezpośrednio rząd, którego prezydent - Omar al-Baszir po secesji Sudanu Południowego w 2011 dąży do całkowitej islamizacji kraju. W Mali (32. miejsce w rankingu) 17 grudnia 2015 zginęły trzy osoby, gdy zamachowiec otworzył ogień przed chrześcijańską stacją radiową w Timbuktu. Ten zachodnioafrykański kraj "awansował" w najnowszym raporcie o 12 miejsc w porównaniu z rokiem ubiegłym - wyżej niż jakikolwiek inny kraj.

Środkowy Wschód doświadcza polaryzacji między islamistami a reżimami autokratycznymi

Po wycofaniu wojsk USA z Bliskiego Wschodu w 2011 roku, dwa regionalne mocarstwa islamskie chcą wypełnić powstałą próżnię: Arabia Saudyjska i Iran. Saudyjczycy próbują w Jemenie poszerzyć wpływy islamu sunnickiego i za pomocą dużego zaangażowania wojskowego pozbawić władzy szyickich Houthi. Kraj ten stał się teatrem wojny z tysiącami ofiar cywilnych, gdzie chrześcijanie znaleźli się w krzyżowym ogniu. W marcu ubiegłego roku zamordowano tam cztery siostry ze zgromadzenia Misjonarek Miłości.

W Iranie po podpisaniu porozumienia atomowego z USA aresztowano chrześcijan z tzw. kościołów domowych. Wielu z nich straciło środki utrzymania w wyniku nałożonych na nich drastycznych kar finansowych. Jak zauważa Open Doors, sytuacja taka ma zawsze dwie strony. Wielu muzułmanów traci złudzenia co do islamu. Ich poszukiwanie Boga w wierze chrześcijańskiej prowadzi do silnego wzrostu wspólnot chrześcijan wywodzących się właśnie ze środowisk muzułmańskich. Inni z kolei szukają powrotu do pierwotnego islamu na wzór Mahometa i tradycji. Tą drogą idą grupy ekstremistyczne w rodzaju Państwa Islamskiego i wciągają w swoje szeregi coraz więcej jeszcze niedawno umiarkowanych muzułmanów, z których jedni w jego szeregach działają z całkowitym przekonaniem a inni ze strachu, prowadząc wojnę w imię Boga. Do tego dochodzą różne frakcje islamistycznych ugrupowań, które chcą w ogólnym zawirowaniu zdobyć coraz większe wpływy.

Obok rządów islamskich istnieje w tym regionie grupa autokratycznych reżimów, jak Syria, Egipt i Algieria, które walczą z islamskim ekstremizmem. Chrześcijanie w tym pierwszym kraju, znajdujący się na obszarach kontrolowanych przez rząd Baszara Hafiza al-Asada, cieszą się podobnymi swobodami, jak przed wojną domową. Większość z nich uciekła z obszarów kontrolowanych przez islamskich powstańców. Ale nawet w stosunkowo spokojnej Jordanii (27. w Indeksie), gdzie król stara się kontrolować islamistów, w odpowiedzi na jego wysiłki, doszło do zwiększonych nacisków na chrześcijan. Większość z nich na Bliskim Wschodzie widzi w autokratycznych rządach "mniejsze zło", ponieważ cieszą się tam pewną ochroną i wolnością. Dlatego grupy ekstremistów islamskich widzą w chrześcijanach kolaboratorów i ich zwalczają.

Pozytywne tendencje?

Indeks pokazuje, że jak na razie nie widać żadnych pozytywnych tendencji w kierunku polepszenia sytuacji chrześcijan. Zdaniem Open Doors mimo wzrostu prześladowań sami chrześcijanie deklarują, że wiara daje im nową nadzieję i siłę nawet w sytuacjach pozbawionych wszelkich nadziei.

Na pewno promieniem nadziei jest powrót do swoich ojczyzn chrześcijan z północnego Iraku. Dni powołanego przez Państwo Islamskie kalifatu w północnym Iraku i Syrii zdają się być policzone. Od ofensywy w sierpniu 2016 bojownicy islamscy coraz bardziej są wypierani przez koalicję sił irackich i zagranicznych. Niektóre z miast i miasteczek, jak Karakosz, zamieszkane niegdyś prawie wyłącznie przez chrześcijan, są znów wolne. Trwa walka o drugie co do wielkości miasto Iraku - Mosul. W czerwcu 2014 ok. 80 tys. chrześcijan z równiny Niniwy musiało opuścić swoje domy. Większość z nich znalazła schronienie na terenach irackiego Kurdystanu. "Teraz możemy spodziewać się powrotu do domu" - powiedział jeden z chrześcijan w Irbilu i dodał: "Jeśli zaszło to tak daleko, to teraz jesteśmy bardziej zdeterminowany niż kiedykolwiek, aby zachować wolność".

W stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego - Irbilu tysiące młodych chrześcijan irackich obchodziło w listopadzie 2016 "Festiwal powrotu" jako znak zachęty i nadziei dla wszystkich wysiedlonych ze swoich stron rodzinnych. Podczas gdy większość chrześcijan pragnie i cieszy się z powrotu, to niektórzy mieszkańców miast, np. Mosulu, widzi to inaczej. "Nasi muzułmańscy sąsiedzi nas zdradzili. Jak możemy teraz znów żyć obok siebie?" - pytają. Dla innych kolejnym szokiem jest rozmiar zniszczeń, który niweczy radość z perspektywy rychłego powrotu.

Choć z jednej strony coraz więcej chrześcijan pochodzenia muzułmańskiego ożywia prześladowany Kościół na całym świecie, to z drugiej strony ci, którzy przeszli na chrześcijaństwo, stoją przed wielkimi wyzwaniami. Wielu z nich musi zachować swoją nową wiarę w tajemnicy. Większość z nich niemal codziennie spotyka się z powszechną wrogością ze strony swoich rodzin i społeczeństwa. Za przekonanie, że chrześcijaństwo jest niezwykle cenne, płacą wysoką cenę. Można to zaobserwować na przykład w Iranie, w którym gwałtownie wzrasta liczba konwertytów, przekraczająca liczbę tradycyjnych chrześcijan. Chociaż niektórzy uciekają za granicę przed prześladowaniami ze strony władz, to rosną małe grupy podziemnego Kościoła domowego.

Podobne zjawisko można zauważyć w Indonezji - kraju o największej na świecie liczbie muzułmanów. Tu także pojawia się coraz więcej konwertytów, niezależnych, silnych i nieustraszonych w swej wierze wyznawców Chrystusa. Ich liczba jest trudna do oszacowania, ale jest coraz bardziej znacząca.

Chrześcijanie pokazują wielką gotowość, aby pomóc swoim braciom i siostrom na Bliskim Wschodzie

Los ludzi doświadczonych przez wojnę w Syrii i Iraku wywołał falę pomocy ze strony miejscowych chrześcijan i z całego świata. Sama organizacja Open Doors w najgorszych okresach konfliktu we współpracy z Kościołami w Iraku, Syrii i krajach sąsiednich pomogła ponad 125 tys. chrześcijan. To miejscowi chrześcijanie stali się wzorem dla wielu wspólnot w krajach europejskich, które również zaangażowały się z pełnym oddaniem. Szeroki strumień pomocy z ich strony dla tamtejszych społeczności, które często były pomijane przez konwoje humanitarne ONZ, docierał do chrześcijan, jazydów i muzułmańskich uchodźców. Dzięki temu runęły wieloletnie mury uprzedzeń i ksenofobii.

We współpracy z bezpośrednio dotkniętymi chrześcijanami z tamtych miejsc, jak i przy pomocy zewnętrznych ekspertów oraz analizy dokonane przez międzynarodowy zespół Open Doors powstała sprawdzona przez lata metodologia, która stara się ocenić zakres prześladowań zobrazowany w aktualnym Indeksie. "Celem, jaki stawia sobie organizacja, jest to, aby Kościoły, media, politycy i społeczeństwo byli świadomi sytuacji ciemiężonych chrześcijan oraz by chcieli stać się dla nich ambasadorami zachęty i pomocy" - pisze Open Doors.

2017-01-12 16:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chiny: ponowne aresztowanie biskupa

2020-06-23 14:50

[ TEMATY ]

prześladowania

Chiny

Adobe Stock

Po raz kolejny został aresztowany nieuznawany przez władze Chin koadiutor diecezji Xuanhua bp Agostino Cui Tai. Od 13 lat jest on przetrzymywany przez władze i uwalniany na krótko, np. z okazji różnych świąt państwowych. Nawet wtedy pozostaje jednak pod nadzorem. Raz pozwolono mu odwiedzić chorą siostrę.

Według relacji świadków, 19 czerwca policja zatrzymała 70-letniego hierarchę i zabrała go w nieznane miejsce. Ostatnio został on zwolniony w styczniu z okazji chińskiego Nowego Roku. Był to jego najdłuższy okres przebywania na wolności od 13 lat, prawdopodobnie z powodu pandemii.

Agencja Asia News zwraca uwagę, że przetrzymywanie biskupa jest niezgodne z prawem, gdyż aresztowany jest bez żadnego powodu i więziony bez procesu sądowego. Cytuje anonimowego katolika z diecezji Xuanhua, który zwraca uwagę, że jej „pasterz jest w istocie barankiem złożonym w ofierze”, gdyż nie może ani odprawiać Mszy, ani „troszczyć się o swoje owce”.

Wyświęcony na kapłana w 1990 r. Agostino Cui Tai został w 2013 r. mianowany przez papieża biskupem koadiutorem diecezji Xuanhua, której ordynariusz bp Tommaso Zhao Kexun ma 96 lat. Diecezja ta, położona w najbardziej katolickiej prowincji Hebei, powstała w 1946 r. decyzją Piusa XII. Jednak w 1980 r. władze chińskie utworzyły diecezję Zhangjiakou, łącząc diecezje Xuanhua i Xiwanzi, czego nie uznaje Stolica Apostolska.

CZYTAJ DALEJ

Bp Ignacy Dec: Katolik powinien głosować na kandydata głoszącego poglądy zgodne z Dekalogiem i Ewangelią

2020-07-07 07:46

[ TEMATY ]

Dec

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Katolik powinien głosować na kandydata, który hierarchię wyznawanych wartości opiera na Dekalogu i Ewangelii - mówi rozmowie z „Naszym Dziennikiem” bp Ignacy Dec, przewodniczący Rady ds. Apostolstwa Świeckich KEP.

"Nasz Dziennik" we wtorkowym wydaniu pisze, że decyzja osoby wierzącej o udziale w wyborach i o poparciu konkretnego kandydata na prezydenta to przede wszystkim sprawa jego prawego sumienia, czyli sumienia uformowanego w zgodzie z Ewangelią i nauczaniem moralnym Kościoła.

"Każdy obywatel jest odpowiedzialny za Ojczyznę, winien uczestniczyć w sprawach publicznych, a zatem udział w wyborach to nasz obowiązek. Wynika on z odpowiedzialności za dobro wspólne. Jednocześnie katolik, dokonując wyboru, powinien zawsze pamiętać, że każda nasza decyzja ma moralny wymiar. Może być dobra albo zła. Ta wyborcza także" – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. bp Dec.

"Nasz Dziennik" podkreśla, że w głosowaniu na prezydenta wybieramy głowę państwa, która ma realny wpływ na przyszłość naszej Ojczyzny, na stanowione prawo, na kształt życia społecznego.

"Katolik powinien głosować na kandydata, który hierarchię wyznawanych wartości opiera na Dekalogu i Ewangelii. To jest kryterium podstawowe" - zwraca uwagę ks. bp Dec. (PAP)

aop/ itm/

CZYTAJ DALEJ

Madryt: król na Mszy w intencji wszystkich ofiar pandemii

2020-07-07 14:32

[ TEMATY ]

Hiszpania

król

vaticannews.va

Choć w Hiszpanii na skutek koronawirusa zmarło co najmniej 28 tys. osób, rząd wzbrania się przed ogłoszeniem żałoby narodowej. Nie chce też żadnych uroczystości religijnych, zasłaniając się świeckością państwa. O godne pożegnanie zmarłych postarał się jednak autonomiczny region Madrytu. Obecność króla na Mszy w intencji ofiar, nadała jej jednak charakteru aktu państwowego.

Wzruszenie, łzy i ból towarzyszyły uczestnikom poniedziałkowej Mszy za ofiary koronowirusa. Przewodniczył jej kard. Carlos Osoro, a koncelebrowało ponad 30 biskupów oraz liczni kapłani. Obecni byli przedstawiciele rodzin, które straciły swoich najbliższych oraz służb, które walczyły z pandemią: lekarze, pielęgniarki, strażacy, policjanci oraz wolontariusze. Przybyły także delegacje innych Kościołów oraz Żydów i muzułmanów.

„Przeżywamy głęboki ból nie tylko z powodu śmierci (tylu osób), ale także warunków, w jakich odeszły, bez kontaktu z rodziną i przyjaciółmi, bez możliwości porozmawiania ani pożegnania się z nimi. Modlimy się za nich wszystkich i za ich rodziny”, powiedział na początku Mszy kard. Juan José Omella, przewodniczący episkopatu Hiszpanii.

Z kolei kard. Carlos Osoro zachęcił w homilii do „obrony prawa do nadziei”. „Gęsta ciemność pokryła nasze place i ulice, nasze miasta i miasteczka ogarnął smutek. Z powodu koronawirusa straciliśmy tysiące osób o imionach i nazwiskach, w tym wiele osób starszych pełnych doświadczenia i mądrości, i nie mogliśmy towarzyszyć naszym bliskim”. Jednak podczas tej „nieoczekiwanej i gwałtownej burzy” poczuliśmy się także „braćmi”. „W obliczu sekciarstwa, napięcia i konfrontacji, podczas tej pandemii zobaczyliśmy jak wiele osób, wierzących i niewierzących, wydobyło z siebie to, co najlepsze, i udzieliły prostej lekcji solidarności aż do poświęcenia własnego życia, aby zająć się innymi, w pełni świadomi, że jesteśmy braćmi”, powiedział kard. Osoro. „Teraz, gdy stoimy w obliczu bezprecedensowego kryzysu gospodarczego i społecznego, musimy dalej budować nasze społeczeństwo w taki sposób, aby nikt nie został pozostawiony w tyle”.

Obecność króla Filipa VI sprawiła, że Msza pogrzebowa miała charakter państwowy, choć w głównych mediach publicznych panuje zaskakująca cisza na jej temat. Warto zaznaczyć, że nie wziął w niej udziału premier Pedro Sánchez, ani wicepremier Pablo Iglesias z lewicowej partii Unidas Podemos. To brak właściwych decyzji rządu i koordynacji doprowadziły do tak dramatycznej sytuacji w Hiszpanii. Władze nie potrafią podać dokładnej liczby ofiar koronawirusa. Według danych oficjalnych zmarło ponad 28 tys. osób, według innych liczba ta wynosi blisko 50 tys. Nic dziwnego, że przed katedrą oprócz oklasków dla pary królewskiej można było także usłyszeć „rząd zabójca” i „gdzie są nasi zmarli”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję