Reklama

Rekolekcje Wielkopostne „Gdzie jest twój brat?” (cz. I)

Kain i Abel

Idea braterstwa jest tak stara jak ludzkość. Trudno się więc dziwić, że Pismo Święte ukazuje braterstwo w różnych aspektach i w różny sposób przeżywane, że je ilustruje barwnie i bezbłędnie. Najogólniej można powiedzieć, że człowiek ma z tym ogromny problem. Braterstwo nie wszystkim się udaje. W tym Wielkim Poście spróbujmy zapytać - dlaczego? Na przykładzie kilku historii biblijnych będziemy szukać prawdy o naszych relacjach z bliźnimi. Wszak bez tego nasze przeżywanie Wielkiego Postu byłoby puste i jałowe. Byłoby rozczarowaniem.

Niedziela lubelska 10/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pierwsze, co trzeba powiedzieć na samym początku, że język hebrajski (aramejski) jest ubogi w słowa, dlatego musi być bogaty w znaczenia. O braterstwie można mówić w podwójnym sensie. Brat to ktoś, kto wyszedł z tego samego łona, ma tego samego ojca lub przodków. To braterstwo krwi. Ale ono nie jest wcale najważniejsze. Ważniejszym jest braterstwo ducha; to, że ktoś wierzy w tego samego Boga, ma udział w tym samym przymierzu (niekoniecznie religijnym), przyjmuje te same obietnice i powołanie, słucha tego samego słowa. Kiedy Jezus nauczał, doniesiono Mu, że właśnie przyszła Jego Matka i bracia i chcą się spotkać. Wtedy Jezus daje zaskakującą odpowiedź: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (…) Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 46-50). Braterstwo ludzi bierze swój początek w Ojcostwie Boga.
Spróbujmy przypatrzeć się najstarszej relacji o braterstwie, jaką zna Biblia - Księga Rodzaju 4,1-17. To historia Abla i Kaina, brata i bratobójcy. A bratobójstwo niestety stanowi poważną część ludzkiej historii. Są dwa imiona, których nie nadaje się nigdzie, nigdy i nikomu. Pierwszym imieniem jest Kain, drugim - Judasz. Jakby pod innymi imionami nie kryły się żadne zbrodnie. Wydawać by się mogło, że narodzinom Kaina towarzyszy jakiś rodzaj przekleństwa. Że rodzi się z jakimś piętnem, skoro potem jest tym, kim jest. Bynajmniej! Jego matka mówi: „Urodziłam go z pomocą Boga”. Kain jest starszy, więc otrzymuje przywilej pierworództwa. A to oznacza, że jest wybrańcem i szczęściarzem. Od samego poczęcia spotyka go szczególna łaska. Bóg się do niego uśmiecha. Tym bardziej, więc dziwić może jego smutek, jego ponura twarz. Ojcowie pustyni smutek określali jako ósmy grzech główny! „Smutek - mówi G. Bernanos - przyszedł na świat razem z diabłem”. Tak przyszedł do Kaina, tak przychodzi do każdego z nas. Skąd bierze się nasz smutek? Z zazdrości. To jest ten niszczący potencjał. Zazdrość każe przywłaszczać sobie ludzi i rzeczy. Zazdrość każdą obecność interpretuje w kategoriach zagrożenia. Zazdrość jest podejrzliwa i nieufna. Zazdrość jest natchnieniem spiskowej teorii dziejów. Zazdrość nie pozwala się dzielić z nikim żadnym dobrem, a zwłaszcza najwyższym. Dla zazdrosnych nawet Bóg musi być tylko dla nich. Sama obecność kogokolwiek rodzi irytację i gniew. Dlatego Abel i każdy następny wydaje się być intruzem.
Abel ma w sobie niezmąconą niczym prostotę i nieskażony niczym spokój. Jest czysty i ufny. Cieszy się tą swoją niewinnością jak dziecko, które nie przeczuwa grożącego mu niebezpieczeństwa. Dla niego drugi człowiek nie jest żadnym zagrożeniem. On nikogo o nic nie podejrzewa. Nikt mu nie przeszkadza. On wie, że świat jest wspólny. Dla niego każdy ma prawo do obecności. Paradoks polega właśnie na tym, że jego niewinność wywołuje w Kainie uczucie niezrozumiałe i nielogiczne - przemoc!
Bratobójstwo w wykonaniu Kaina jest wyjątkowe. Nie dokonuje się na wojnie i nie w pojedynku o honor czy kobietę. Nie jest to także śmierć w walce o władzę. Nie jest to zabicie rewolucjonisty czy kochanka. Ta śmierć zadana jest w wyjątkowym momencie. W bliskości ofiary. W czasie jej składania, kiedy uobecnia się sacrum. Czym więc jest ofiara Kaina? Jest religijnym oszustwem. Jest zaprzeczeniem ofiary. Kain całym sobą kłamie. Kain jest religijnym samotnikiem. W jego dialogu z Bogiem nie ma miejsca dla człowieka. A to oznacza, że nie ma miejsca na miłość! Żadne drugie „ja” w świecie Kaina nie może się pojawić. Tutaj warto zacytować Ojca Świętego: „Logika kusiciela jest zawsze ta sama. Przyjmuje on za punkt wyjścia słuszne dążenie człowieka do szczęścia, aby go przekonać, że wszystko jest możliwe bez Boga i przeciw Bogu”. Paradoks zdarzenia leży w tym, że Kain zabija w jakimś „niesieniu” religijnym, po modlitwie, po tym jak Bóg zdemaskował w nim pokusę: „grzech waruje u wrót i łasi się do ciebie, a przecież masz nad nim panować”.
Pięknie o sumieniu pisał kiedyś kard. P. Newman: „Sumienie jest poetą ze względu na swe instrukcje, monarchą ze względu na swój absolutyzm, kapłanem ze względu na swe błogosławieństwa i klątwy. I nawet gdyby wieczne kapłaństwo mogło przestać istnieć w Kościele, ta kapłańska funkcja sumienia trwałaby nadal i sprawowałaby swoją władzę”. Kain jednak lekceważy ten głos w sobie i zostaje sam w świecie swoich chorych iluzji i skłonności, bez Boga i bez ludzi z jakąś nieokreśloną reminiscencją złożonej ofiary. I teraz dopiero powstaje problem, jaki ma być dalszy ciąg życia tego człowieka, który jest zesłańcem samego siebie. Poczucie winy to nie drobiazg - to kwestia zasadnicza. Jak być w zgodzie z sobą samym? Jak zaakceptować siebie właśnie takim? Bóg wzmacnia w nim tę świadomość liturgią pytań i nie pomogą tu żadne mechanizmy obronne. Nie ma ucieczki od prawdy, choć wydaje się, że jest. Trzeba z nią żyć. Największą pokutą dla grzesznika (niezależnie od wielkości grzechu) jest pamięć o tym, co zrobił. Świadomość, że jest się zdolnym do wszystkiego. Nawet kara śmierci wydaje się czasem znośniejsza. Kain mówi: „…każdy będzie mnie mógł zabić”. Ale Bóg nie chce zemsty dla kogokolwiek, nawet dla Kaina. Dlatego daje mu znamię TAU. Piętno jest w duszy, a nie na czole. Piętno w człowieku zostawiają jego czyny, a nie sąd ludzki czy Boży. Ojcowie w tym znaku TAU widzą prefigurację chwalebnego krzyża Chrystusa. Bóg zakazuje zemsty i gniewu. Bóg zakazuje odwetu i sprawiedliwości za wszelką cenę. Bóg, jak mówi Papież, uczy człowieka wyobraźni miłosierdzia. Popatrzmy jaką drogę ludzkość musi przejść w każdym pokoleniu od logiki Kaina, Lameka i Hammurabiego do logiki błogosławieństw z Kazania na Górze (Mt 5,3-12).

„Kain odszedł i zamieszkał w kraju Nod, na wschód od Edenu”. Tak kończy się relacja o nim, ale pojawia się znak zapytania. Czy dalej żył sam, czy nauczył żyć z innymi? Spróbujmy zadać sobie kilka zasadniczych pytań:
- Kim dla nas jest drugi człowiek i czy pojmujemy go w kategorii daru czy zagrożeń?
- Czy w naszej relacji do Boga jest jakiekolwiek miejsce na bliźnich?
- Czy istotę wiary upatrujemy w poświęceniu czegoś lub nie daj Boże kogoś, czy w posłuszeństwie i miłości?
- Jaką drogę i z jakim trudem przechodzi każdy z nas, wyzwalając się z chęci zemsty i gniewu by przebaczyć swoim winowajcom?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie profanacji krzyży w trakcie koncertu w Chwałkowie

2026-07-07 06:48

[ TEMATY ]

profanacja

skandal

Centrum Monitoringu Chrystianofobii Fidei Defensor

Jest zawiadomienie do prokuratury w sprawie profanacji krzyży w trakcie koncertu w Chwałkowie. Lokalni wierni i księża organizują modlitwy ekspiacyjne.

O sprawie pisaliśmy tutaj: Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze podatników! Czy w Polsce można już bezkarnie deptać świętości? Organizatorzy festiwalu muzyki death-metalowej w Chwałkowie odcięli się od aktu profanacji, a zespół przekonywał, że nie chciał nikogo obrazić. Muzycy zadeklarowali jednak, że zrobiliby to jeszcze raz.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo mężczyzny, który przeżył trzęsienie ziemi w Wenezueli: "Cudowny Medalik mnie uratował"

2026-07-08 08:10

[ TEMATY ]

świadectwo

trzęsienie ziemi

Wenezuela

Andrés Henríquez/EWTN

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

Cudowny Medalik, który Kamar znalazł w kieszeni spodenek

W Playa Grande, znanej dzielnicy miasta La Guaira, Kamar Galíndez znajdował się na najwyższym piętrze hotelu Chipi's Beach i właśnie miał rozpocząć swój codzienny trening na siłowni, nieświadomy, że jego życie zmieni się na zawsze - informuje portal aciprensa.com.

Była środa, 24 czerwca, święto św. Jana Chrzciciela. O godzinie 18:05 spokój, jaki roztaczał się z najwyższego punktu hotelu, z imponującym widokiem na ocean, został zakłócony przez ogłuszającą siłę dwóch kolejnych trzęsień ziemi, które zaskoczyły wszystkich, siejąc niepokój i zamieszanie.
CZYTAJ DALEJ

125 lat krzyża na Giewoncie

2026-07-09 10:18

[ TEMATY ]

Giewont

Agata Kowalska

Dokładnie 125 lat temu, 9 lipca 1901 roku, na tatrzańskim Giewoncie (1895 m n.p.m.) stanął krzyż. Inicjatorem przedsięwzięcia był był ówczesny proboszcz Zakopanego ks. Kazimierz Kaszelewski. Metalowy krzyż, który miał stanąć na Giewoncie zamówiono w fabryce Góreckiego w Krakowie, a pod Tatry przywieziono go koleją.

Przed wyekspediowaniem metalowych elementów z Krakowa do Zakopanego, krzyż zmontowano na terenie Zakładu Artystyczno-Ślusarskiego J. Goreckiego i Spółki w Krakowie, przy ul. Św. Wawrzyńca 26. Został on wówczas po raz pierwszy sfotografowany, a do montażu monumentu przystąpiono 13 czerwca 1901 r.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję