Reklama

Przemówienia

Franciszek do przedstawicieli dzieł charytatywnych Gruzji: wasza misja jest wspaniała!

"Wasza misja jest wspaniała!" - powiedział Franciszek dziękując pracownikom dzieł charytatywnych w Gruzji. Przed ośrodkiem charytatywnym oo. kamilianów w Tbilisi odbyło się spotkanie papieża z podopiecznymi kościelnych dzieł charytatywnych i ich opiekunami. Reprezentowali oni różne ośrodki kraju: instytuty zakonne męskie i żeńskie, Caritas, stowarzyszenia kościelne i inne organizacje, grupy wolontariatu.

[ TEMATY ]

Franciszek w Gruzji i Azerbejdżanie

Mazur/episkopat.pl

Drodzy Bracia i Siostry!

Pozdrawiam was serdecznie i cieszę się ze spotkania z wami, pracownikami charytatywnymi tutaj w Gruzji, którzy poprzez waszą troskę wymownie wyrażacie charakterystyczną dla uczniów Chrystusa miłość bliźniego. Dziękuję księdzu Zurabi za słowa skierowane do mnie w imieniu wszystkich. Reprezentujecie Państwo różne ośrodki charytatywne kraju: instytuty zakonne męskie i żeńskie, Caritas, stowarzyszenia kościelne i inne organizacje, grupy wolontariatu. Do każdej z nich kieruję moje uznanie dla szczodrego zaangażowania w służbie potrzebującym.

Wasza działalność jest drogą braterskiej współpracy między chrześcijanami tego kraju oraz między wiernymi różnych obrządków. To spotkanie ze względu na ewangeliczne miłosierdzie, jest świadectwem komunii i sprzyja dążeniu do jedności. Zachęcam was do kontynuowania tej wymagającej i owocnej drogi: ludzie biedni i słabi są „ciałem Chrystusa”, wzywającym chrześcijan wszystkich wyznań, pobudzającym ich do działania bezinteresownego, idąc jedynie za natchnieniami Ducha Świętego.

Reklama

Szczególne pozdrowienie kieruję do osób starszych, chorych, cierpiących i wspomaganych przez różne instytucje charytatywne. Cieszę się, że mogę być trochę z wami i dodać wam otuchy: Bóg was nigdy nie opuszcza, zawsze jest blisko was gotów, aby was wysłuchać, przydać sił w trudnych chwilach. Jesteście umiłowanymi Jezusa, który zechciał utożsamić się z osobami cierpiącymi, sam cierpiąc w swojej męce.

Inicjatywy miłosierdzia są dojrzałymi owocami Kościoła, który służy, który daje nadzieję i okazuje miłosierdzie Boga. Dlatego, drodzy bracia i siostry, wasza misja jest wspaniała! Żyjcie nadal miłością w Kościele i ukazujcie ją w całym społeczeństwie z entuzjazmem miłości, która pochodzi od Boga. Niech was prowadzi i strzeże Maryja Panna, ikona bezinteresownej miłości. Niech was także wspiera błogosławieństwo Pana, o które całym sercem proszę dla was wszystkich.

2016-10-01 16:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poszukiwanie tego, co łączy

Lampedusa, Tirana, Sarajewo, Lesbos, Erywań, w ostatnich dniach Tbilisi i Baku. Co łączy te miejscowości? Leżą na peryferiach Europy, daleko od centrum. Papież zachowuje się trochę jak lekarz, który bada puls daleko od serca po to, by poznać, jaki jest stan samego serca i całego ciała. Od 30 września do 2 października 2016 r. „mierzył go” w Gruzji i w Azerbejdżanie

Najważniejszym celem każdej z wizyt Ojca Świętego jest spotkanie i słuchanie, które umożliwia dialog, a ten rodzi porozumienie przy zachowaniu naturalnych różnic, co jest jedyną drogą do pokoju. W pięknej – co Franciszek często podkreślał – i od wieków bogatej chrześcijańskim duchem Gruzji to zasłuchanie dotyczyło dwóch bardzo delikatnych spraw w gruzińskim kontekście: pokoju i ekumenizmu. Jedna trudniejsza od drugiej.

Region Kaukazu w ostatnich latach był areną wielu potyczek i wojen. Gruzja doświadczyła tego w 2008 r., kiedy – jak się to do dziś interpretuje – tylko odważna dyplomatyczna akcja polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który przybył do gruzińskiej stolicy razem z czterema przywódcami państw Europy Środkowo-Wschodniej, powstrzymała marsz rosyjskich wojsk, co ocaliło niezależność państwa. Koniec tej potyczki nie oznaczał jednak końca nierozwiązanego do dziś konfliktu o Osetię Południową. Gruzini uważają ten teren, znajdujący się pod okupacją rosyjską, za swój. Nazywają go Regionem Cchinwali.

Odrzucić wojnę

W pierwszym papieskim przemówieniu, tuż po wylądowaniu, w obecności przedstawicieli władz, społeczeństwa i korpusu dyplomatycznego w Pałacu Prezydenckim w Tbilisi, temat ten nie tyle musiał się pojawić, ile musiał stać się jego główną częścią. W słowach Franciszka nie było nic z naiwnego wezwania. Ojciec Święty pokazał, że twardo stąpa po ziemi. Zdaje sobie sprawę z istniejących różnic i konfliktów interesów, które nie znikną z dnia na dzień, a pozostaną trwałym elementem współistnienia narodów i państw. Jaka na to rada? Po pierwsze – odrzucić, i to na zawsze, wojnę jako instrument uprawiania polityki. To wezwanie do obydwu stron konfliktu w Gruzji, w tym także do Rosji. – W zbyt wielu miejscach ziemi zdaje się bowiem dominować logika, która utrudnia utrzymanie uzasadnionych różnic i sporów – które mogą pojawić się zawsze – w ramach cywilizowanej konfrontacji i dialogu, gdy przeważają umiar i odpowiedzialność – powiedział Papież. Jest to tym bardziej konieczne, że na ziemi istnieją siły, które chcą zburzyć dotychczasowy porządek. Zdaje się, że Ojciec Święty miał na myśli plany szatańskie, gdy mówił w tym kontekście o „mrocznych planach panowania i śmierci”. Realizowane są one o 16 godzin jazdy samochodem z Tbilisi – w syryjskim Aleppo i całym regionie. Niejako modlitewną kontynuacją tego wątku przemówienia, zgodnego z hasłem pielgrzymki: „Pokój wam”, była pierwsza w historii wieczorna wizyta Papieża w kościele katolickim obrządku chaldejskiego pw. św. Szymona w Tbilisi. Wizyta była krótka, ale bardzo symboliczna, bo obrządek ten ma swoje korzenie w Iraku i w Syrii. W Gruzji żyje ok. 10 tys. jego wyznawców. Był to modlitewny pobyt w Iraku i Syrii, do których Papież mimo chęci pojechać nie może, a w których trwa męczeństwo chrześcijan. „Inshallah” – Jeśli Bóg zechce – odpowiedział Papież, co znaczące: po arabsku, chaldejskiemu patriarsze Babilonu Louisowi Raphaëlowi I Sako, na pytanie, kiedy fizycznie odwiedzi Irak. Kolejnym symbolem, bardziej wymownym niż dziesiątki słów, było to, że Papieża powitały pieśni śpiewane w języku aramejskim, którym mówił Ten, który daje pokój – Jezus Chrystus.

Więcej łączy, niż dzieli

Pielgrzymka do Gruzji i Azerbejdżanu była drugą częścią papieskiego wędrowania przez Kaukaz. Pierwszy – czerwcowy – etap wiódł przez Armenię. Według nieoficjalnych informacji, pielgrzymkę rozdzielono z powodu Soboru Wszechprawosławnego na Krecie, w którym w tym czasie miał uczestniczyć duchowy zwierzchnik gruzińskiej Cerkwi – dominującego wyznania w kraju – Eliasz II. Ostatecznie nie wziął on udziału w tym spotkaniu – podobnie jak patriarchowie moskiewski, antiocheński i bułgarski – ale zdecydowano o tym w ostatniej chwili. Drugim powodem były napięcia na linii Erywań – Baku w związku z konfliktem o Górski Karabach.

Relacje między Cerkwią gruzińską a Kościołem rzymskim są o tyle dziwne, że z jednej strony – o czym przypomniał Papież w przemówieniu podczas spotkania z Eliaszem II w Tbilisi w ostatnim dniu września – są to relacje serdeczne, a z drugiej – Cerkiew gruzińska należy do tej niewielkiej grupy Kościołów prawosławnych, które nie uznają ważności chrztu sprawowanego przez katolików. Papież z Patriarchą wymieniają uściski, ale Patriarcha nie pomodli się wspólnie z Ojcem Świętym. Bardzo szanowany w Gruzji Eliasz II nie wziął też udziału we Mszy św. sprawowanej 1 października w Tbilisi. Jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed Eucharystią zapewniano, że na Mszy św. będą przedstawiciele Eliasza II, ale w ostatniej chwili – nie zważając na wyjątkowo ciepłe słowa Ojca Świętego, który wychwalał samego Patriarchę za wielką miłość do Matki Bożej oraz otworzenie nowego etapu dialogu z Watykanem, a nawet nazywał go kochanym bratem – zdecydowano, że nie będzie wspólnej modlitwy, oficjalnie „ze względów dogmatycznych”. Słowa Franciszka: „Obecnie Boża Opatrzność (...) wzywa nas, aby te więzi między nami otrzymały nowy impuls”; „Doprawdy miłość Pana nas wynosi, ponieważ pozwala nam wznieść się ponad nieporozumienia z przeszłości, ponad wyrachowania dnia dzisiejszego i obawy o przyszłość”; „Z pokojem i przebaczeniem jesteśmy wezwani do pokonywania naszych prawdziwych wrogów, którzy nie są z krwi i ciała, ale są nimi złe duchy na zewnątrz i wewnątrz nas”; że pozostaniemy tylko przy tych apelach, choć pięknych słów padło podczas spotkania wiele – zostały zawieszone w próżni. Ponieważ, czego nie spotyka się w innych krajach goszczących Papieża, w Gruzji nieliczne grupki ultraortodoksów protestowały przeciw wizycie Biskupa Rzymu, trudno się oprzeć wrażeniu, że w ostatniej chwili nad Ewangelią górę wzięła polityka, choć zauważono, że i tak jest już trochę lepiej. Gdy Jan Paweł II sprawował Eucharystię w Tbilisi, prawosławni duchowni grozili, że uczestnictwo w niej to grzech ciężki. Franciszek jeszcze raz powtórzył wobec Eliasza II słowa wezwania do przełamania realnych podziałów, gdy odwiedził najświętsze miejsce gruzińskiego prawosławia – katedrę Sweti Cchoweli (Życiodajnej Kolumny) w Mcchecie, w ostatnim punkcie wizyty. „Naprawdę o wiele więcej nas łączy, niż dzieli” – z tym zdaniem zostawił szlachetnych Gruzinów.

Małe trzódki

Nie zraziło to jednak Papieża, który niewielkiej trzódce katolików – stanowiącej 2,5 proc. populacji – w dzień wspomnienia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, podczas Mszy św. na stadionie im. Micheila Meschiego, mówił o ewangelicznej prostocie, której najlepszym przykładem jest Mała Tereska (jej liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 1 października). – Mała, umiłowana trzódko Gruzji, która tak bardzo poświęcasz się działalności charytatywnej i wychowawczej, przyjmij zachętę Dobrego Pasterza, powierz się Jemu, który bierze ciebie na ramiona i pociesza! – powiedział Ojciec Święty do gruzińskich katolików, a duchowieństwu, z którym spotkał się w kościele pw. Matki Bożej Wniebowziętej w Tbilisi, nakazał: – Nigdy nie wolno uprawiać wobec prawosławnych prozelityzmu! Jak zatem dążyć do jedności? Receptę Ojciec Święty „wypisał”, odwiedzając ośrodek charytatywny Kamilianów. To działalność charytatywna, która jest „drogą braterskiej współpracy między chrześcijanami tego kraju oraz między wiernymi różnych obrządków”. Jest ona świadectwem komunii i sprzyja dążeniu do jedności.

Jeszcze mniejsza jest katolicka trzódka w Azerbejdżanie, dokąd Papież przyleciał 2 października i gdzie spędził 10 ostatnich godzin pielgrzymki. Praktycznie wszyscy azerscy katolicy wzięli udział we Mszy św. z Papieżem i zmieścili się we wnętrzu niewielkiej świątyni pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Baku. Co radził Ojciec Święty katolikom, stanowiącym promile z procentów azerskiej, w zdecydowanej większości muzułmańskiej, populacji? Recepta była mniej więcej podobna do tego, co powiedział w Gruzji: służyć Bogu w uwielbieniu i modlitwie, być otwartym i dyspozycyjnym, konkretnie miłować bliźniego, pracować z entuzjazmem dla dobra wspólnego.

Rola ludzi religijnych

Nie można powiedzieć, że Papież spotkał się ze wspólnotą katolicką przy okazji, ale prawdą jest, że podczas wizyty w Azerbejdżanie dominowała kwestia dialogu międzyreligijnego, w szczególności z islamem. To sprawa kluczowa dla całego świata. Relacje katolicko-muzułmańskie w wydaniu azerskim są w pewnym sensie modelowe. Franciszek chwalił je podczas spotkania z władzami i dyplomatami, mówiąc o społeczeństwie, „które uznaje korzyści z wielokulturowości i niezbędnego dopełniania się kultur, tak aby różne części składowe wspólnoty obywatelskiej i osoby należące do różnych wyznań religijnych nawiązały ze sobą więzi wzajemnej współpracy i szacunku”. A w kontekście uznanych praw garstki katolików na spotkaniu ze zwierzchnikami wspólnot religijnych i wyznaniowych Azerbejdżanu, które odbyło się w Głównej Sali stołecznego meczetu im. Hejdara Alijewa, Franciszek mówił, że „jest to konkretny znak, dowodzący, że nie konfrontacja, lecz współpraca pomaga budować lepsze i pokojowe społeczeństwo”.

Ojciec święty prawdopodobnie myślał o Zachodzie, kiedy mówił, że „szaleje nihilizm ludzi, którzy nie wierzą już w nic oprócz własnych interesów, korzyści i zysków, którzy trwonią życie”. Ale jednocześnie zganił „surowe i fundamentalistyczne reakcje ludzi, którzy – używając gwałtownych słów i gestów – chcą narzucić postawy skrajne i radykalne, najodleglejsze od Boga żywego”. Rola religii jest inna. Według Papieża, wszystkie religie, „pomagając odróżnić dobro i wprowadzać je w życie przez uczynki, modlitwę i trud pracy wewnętrznej, są powołane do budowania kultury spotkania i pokoju, na którą składają się cierpliwość, porozumienie, pokorne i konkretne kroki”. To fragment recepty, która przyjęta ma szansę uleczyć świat.

CZYTAJ DALEJ

Sąd: jest wyrok ws. kierowcy seicento, który zderzył się z rządową kolumną w 2017r.

2020-07-09 15:49

[ TEMATY ]

rząd

wypadek

wypadek

Adobe Stock

Oświęcimski sąd rejonowy uznał w czwartek, że kierowca fiata seicento jest winien nieumyślnego spowodowania wypadku w 2017 r. w Oświęcimiu, w którym poszkodowana została m.in. Beata Szydło. Zarazem warunkowo umorzył postępowanie na rok. Sąd uznał, że także kierowca BOR złamał przepisy.

Kierowca seicento musi zapłacić po 1 tys. zł. nawiązki poszkodowanym w wypadku – byłej premier Beacie Szydło oraz funkcjonariuszowi BOR.

Wyrok, który zapadł w obecności kierowcy seicento Sebastiana Kościelnika (zezwolił na podanie nazwiska – PAP), jest nieprawomocny.

Sędzia Agnieszka Pawłowska wskazała w uzasadnieniu, że Kościelnik nie zachował wystarczającej ostrożności na drodze. Przepuścił pierwszy samochód rządowy i rozpoczął manewr skrętu.

Sędzia zaznaczyła, że także kierowca BOR złamał przepisy. Zdaniem sądu trzy rządowe auta nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej, gdyż używały tylko sygnalizacji świetlnej. Nie było sygnalizacji dźwiękowej. Kierowca samochodu, w którym jechała była premier, został obarczony winą za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej linii. Sąd postanowił poinformować o tym prokuraturę.

Mecenas Władysław Pociej, obrońca kierowcy, tuż po wyjściu z sali rozpraw zapowiedział złożenie apelacji. "W żaden sposób nie można Sebastiana Kościelnika uznać za winnego tego wypadku. (…) Bijemy się o zasadę. Nie może być tak, żeby kierowcy pojazdów nieuprzywilejowanych taranowali inne samochody na drodze (…)" – mówił.

Prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński powiedział, że śledczy zapoznają się z uzasadnieniem wyroku na piśmie. "W ustnym uzasadnieniu nie znalazłem odpowiedzi na kluczowe pytania postawione przez prokuraturę. Przede wszystkim sąd użył formuły, że rządowy samochód wyprzedał, a nie mijał fiata. To zmienia spojrzenie na rolę poszczególnych osób" – powiedział. (PAP)

Autor: Marek Szafrański

szf/ robs/

CZYTAJ DALEJ

Szkoły katolickie w USA będą mogły zwolnić homoseksualnych nauczycieli

2020-07-09 20:50

[ TEMATY ]

szkoła

USA

religijność

nauczyciele

Vatican News

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że szkoły wyznaniowe mają prawo do zatrudniania i zwalniania swoich nauczycieli bez ingerencji państwa. Oznacza to, że szkoła katolicka będzie mogła pozbyć się nauczyciela o orientacji homoseksualnej, rozwiedzionego czy żyjącego na kocią łapę lub po prostu nie uczęszczającego co niedzielę na Mszę. Do tej pory takie działania mogły zostać uznane za dyskryminację w miejscu pracy.

Zdaniem sądu szkoły wyznaniowe muszą mieć prawo do wyboru swoich pracowników i zwolnienie jednego z nich, np. w związku z życiem niezgodnym z zasadami religijnymi danej placówki, nie może być podstawą do ubiegania się o odszkodowanie lub przywrócenie do pracy. Decyzja ta gwarantuje instytucjom wyznaniowym znacznie większą swobodę w działaniu i doborze pracowników niż dotychczas.

Sąd uznał, że nauczyciel w szkole wyznaniowej pełni ważną rolę nie tylko w zdobywaniu wiedzy przez uczniów, ale także w przekazywaniu im wiary, dlatego np. szkoła katolicka ma prawo dobrać sobie taki zespół, który będzie spełniał te cele. Nauczyciel musi być więc osobą nie tylko odpowiednio wykształconą, ale także spełniającą wymogi danej religii, również te moralne.

„Edukacja religijna i formacja uczniów jest główną przyczyną istnienia większości tych prywatnych szkół religijnych, dlatego też wybór nauczycieli, którym to zadanie szkoły powierzają, leży u podstaw ich misji”
– napisał w orzeczeniu sędzia Samuel Alito.

Nowe rozporządzenie obejmie także takie przypadki jak sprawa Małych Sióstr Jezusa, którym groziła wielomilionowa grzywna i utrata dofinansowania publicznego w związku ze sprzeciwem wobec konieczności rozpowszechniania antykoncepcji w prowadzonych przez siebie ośrodkach. Przepisy ustawy o służbie zdrowia w USA gwarantują, że każdy ośrodek zdrowia, korzystający z dofinansowania z ubezpieczeń społecznych, jest zobowiązany do udostępniania pacjentom środków antykoncepcyjnych, sterylizacji i tabletek wczesnoporonnych. Po decyzji Sądu Najwyższego siostry mają szansę utrzymać dofinansowanie bez konieczności działania wbrew swoim zasadom moralnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję