Reklama

Franciszek

Franciszek na Jasnej Górze

"Niech Matka zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi" - powiedział papież Franciszek w kazaniu w czasie Eucharystii, odprawionej dziś na Jasnej Górze. Podkreślał, że Bóg, który zbawia człowieka jest "mały, bliski i konkretny". W sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, u szczytu Jasnej Góry papież przewodniczył Eucharystii dziękczynnej za 1050 lat chrześcijaństwa w Polsce z udziałem setek tysięcy wiernych.

[ TEMATY ]

ŚDM w Krakowie

Franciszek w Polsce

28.07

Fot.screenshot/TVP

Franciszek zmieniając plany i wybierając jako środek transportu samochód a nie śmigłowiec dojechał z Krakowa na Jasną Górę o godz. 9.30. tam powitali go arcybiskup częstochowski Wacław Depo, przewodniczący KEP, abp Stanisław Gądecki i przedstawiciele władz lokalnych. Ojciec Święty przejechał między sektorami i pozdrawiał wiernych. Pielgrzymi entuzjastycznie wołali: „Witaj Ojcze Święty” i machali flagami watykańskimi i polskimi.

Przed wejściem do klasztoru papież przywitał się z generałem paulinów, wiernymi i pobłogosławił chorą dziewczynkę. W kaplicy Cudownego Obrazu czekało na niego ok. 300 zakonników i orszak papieski. Generał zakonu o. Arnold Chrapkowski, witając papieża Franciszka powiedział, że "razem z Waszą Świątobliwością, widzialną Głową Kościoła, chcemy zawierzyć Maryi siebie oraz Kościół powszechny, naszą Ojczyznę w 1050 rocznicę Jej Chrztu, jak również młodych całego świata".

Zobacz zdjęcia: Franciszek na Jasnej Górze

Po chwili modlitwy przed Cudownym Obrazem Ojciec Święty złożył Złotą Różę. Jest to trzecie papieskie wyróżnienie dla sanktuarium. Wcześniej złote róże złożyli tam w darze Jan Paweł II i Benedykt XVI.

Reklama

W prezencie od paulinów otrzymał kopię jasnogórskiego obrazu i kielich mszalny.

Na rozpoczęcie Eucharystii odśpiewano powstałą w średniowieczu polską pieśń religijną „Bogurodzica” związaną z początkami chrześcijaństwa w Polsce.

Papież komentując czytania liturgiczne z listu św. Pawła do Galatów, że Bóg, gdy nadeszła pełnia czasów przypomniał, że stał się On człowiekiem "zrodzony z niewiasty", przybył w sposób najprostszy - jako dziecko urodzone przez matkę, przyszedł w małości, w pokorze, nie manifestując wielkości.

Reklama

Także „początek znaków dokonanych przez Jezusa” w Kanie Galilejskiej - nie jest niezwykłym czynem dokonanym przed tłumem, ani wystąpieniem, które rozwiązywałoby palącą kwestię polityczną, a cudem w małej wiosce, który rozwesela uroczystość weselną anonimowej rodziny.

Franciszek wskazywał, ze Bóg nas zbawia, stając się małym, bliskim i konkretnym, kocha prostaczków, ponieważ mówią językiem pokornej miłości. "Pomyślmy o wielu synach i córkach waszego narodu: męczennikach, którzy sprawili, że zajaśniała bezbronna moc Ewangelii; o ludziach prostych a jednak niezwykłych, którzy potrafili świadczyć o umiłowaniu Boga pośród wielkich prób; o łagodnych a zdecydowanych głosicielach Miłosierdzia, jak święty Jan Paweł II i święta Faustyna" - mówił papież.

Papież wskazywał, że poprzez te „kanały” swojej miłości Pan sprawił, że owe bezcenne dary dotarły do całego Kościoła i całej ludzkości. Znamienne jest, że obecna rocznica chrztu waszego narodu zbiega się dokładnie z Jubileuszem Miłosierdzia - stwierdził Franciszek. Myśląc o darze tysiąclecia, "wspaniale jest podziękować Bogu, który podążał z waszym narodem, biorąc go za rękę i towarzysząc mu w wielu sytuacjach. Także jako Kościół jesteśmy powołani, aby Ewangelia była postrzegana bardziej konsekwentnie i przynosiła większe owoce" - mówił papież.

Papież zaznaczył, że naród polski pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności. "Niech Matka, mężna u stóp krzyża i wytrwała w modlitwie z uczniami w oczekiwaniu na Ducha Świętego, zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi, nigdy nie ulegając pokusie izolowania się i narzucania swej woli" - zachęcił Franciszek.

2016-07-28 13:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przyszliśmy, aby zostawić ślad

Niedziela Ogólnopolska 35/2016, str. 10-13

[ TEMATY ]

Franciszek w Polsce

Marcin Mazur/Episkopat.pl

Drodzy młodzi, dobry wieczór! Wspaniale jest być z wami na tym czuwaniu modlitewnym.

Na zakończenie swego odważnego i poruszającego świadectwa Rand o coś nas poprosiła. Powiedziała nam: „Proszę was bardzo, byście modlili się za moją kochaną ojczyznę”. Historia naznaczona wojną, cierpieniem, utratą, kończąca się prośbą o modlitwę. Czy jest coś lepszego niż rozpoczęcie naszego czuwania od modlitwy?

Pochodzimy z różnych stron świata, z różnych kontynentów, krajów, języków, kultur i narodów. Jesteśmy dziećmi narodów, które być może spierają się z powodu różnych konfliktów, a nawet wręcz są w stanie wojny. Przybywamy też z krajów, które mogą żyć w pokoju, które są wolne od konfliktów wojennych, gdzie wiele rzeczy bolesnych, które dzieją się na świecie, to tylko jakaś część wiadomości i artykułów prasowych. Ale jesteśmy świadomi pewnej rzeczywistości: dla nas tu i teraz, pochodzących z różnych części świata, cierpienie, wojna, którą przeżywa wielu ludzi młodych, nie są już czymś anonimowym, nie są już jakąś informacją prasową, ale mają imię, konkretne oblicze, historię, bliskość. Dziś wojna w Syrii jest bólem i cierpieniem wielu osób, wielu ludzi młodych, jak dzielna Rand, która jest tu między nami i prosi nas o modlitwę za swoją ukochaną ojczyznę.

Istnieją sytuacje, które mogą wydawać się nam odległe, aż do chwili, kiedy w jakiś sposób ich nie dotkniemy. Istnieją rzeczywistości, których nie rozumiemy, ponieważ widzimy je tylko przez jakiś ekran (telefonu komórkowego lub komputera). Ale kiedy nawiązujemy kontakt z życiem, z tymi konkretnymi istnieniami, które nie są już zapośredniczone przez ekrany, wówczas dzieje się z nami coś mocnego, odczuwamy wszyscy zaproszenie do zaangażowania: „Dość zapomnianych miast”, jak mówi Rand; już nigdy więcej nie może się zdarzyć, aby bracia byli „otoczeni śmiercią i zabójstwami” i czuli, że nikt im nie pomoże. Drodzy przyjaciele, zachęcam was do wspólnej modlitwy z powodu cierpienia tak wielu ofiar wojny– to jest dzisiaj w świecie – abyśmy raz na zawsze mogli zrozumieć, że nic nie usprawiedliwia krwi brata, że nic nie jest bardziej cennego od osoby stojącej obok nas. A w tej prośbie o modlitwę pragnę podziękować także wam, Natalio i Miguelu, bo i wy podzieliliście się z nami swoimi bitwami, swoimi wojnami wewnętrznymi. Przedstawiliście nam swoje zmagania i to, co uczyniliście, aby je przezwyciężyć. Jesteście żywym znakiem tego, co miłosierdzie chce w nas dokonać.

Teraz nie zabierzemy się do wykrzykiwania przeciw komuś, nie zabierzemy się do kłótni, nie chcemy niszczyć. Nie chcemy pokonywać nienawiści obelgami i jeszcze większą nienawiścią, przemocy – większą przemocą, terroru – większym terrorem. Nasza odpowiedź na ten świat w stanie wojny ma imię: nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią, nazywa się rodziną. Świętujemy fakt, że pochodzimy z różnych kultur i łączymy się, żeby się modlić. Niech naszym najlepszym słowem, naszym najlepszym przemówieniem będzie zjednoczenie w modlitwie. Pozostańmy na chwilę w milczeniu i módlmy się; stawiajmy przed Bogiem świadectwa tych przyjaciół, utożsamiajmy się z tymi, dla których „rodzina jest pojęciem nieistniejącym, a dom jedynie miejscem do spania i jedzenia”, lub z tymi, którzy żyją w strachu, przekonani, że ich błędy i grzechy definitywnie ich wykluczyły. Postawmy w Bożej obecności także nasze „wojny”, zmagania, które każdy niesie ze sobą, w swoim sercu. Po to, byśmy byli rodziną, braćmi, razem. Zachęcam, byście wszyscy wstali, wzięli się za ręce i w milczeniu modlili. Wszyscy.

(milczenie)

Kiedy modliliśmy się, przyszedł mi na myśl obraz Apostołów w dniu Pięćdziesiątnicy. Jest to scena, która może nam pomóc w zrozumieniu tego wszystkiego, co Bóg pragnie tchnąć w nas, dokonać w naszym życiu, w nas i z nami. Tego dnia uczniowie byli zamknięci z obawy. Czuli się zagrożeni ze strony środowiska, które ich prześladowało, które zmuszało ich do pozostawania w małym pomieszczeniu, bezczynnie, jakby byli sparaliżowani. Opanował ich lęk. W tym kontekście stało się coś spektakularnego, coś wielkiego. Przyszedł Duch Święty i języki jakby z ognia spoczęły na każdym z nich, pobudzając ich do przygody, o której nigdy nie marzyli. Sprawa zmienia się radykalnie.

Usłyszeliśmy trzy świadectwa; naszymi sercami dotknęliśmy ich historii, ich życia. Widzieliśmy, jak oni, na równi z uczniami, przeżywali podobne chwile, przeszli momenty, w których byli pełni strachu, kiedy wydawało się, że wszystko się zawali. Strach i niepokój, które rodzą się ze świadomości, że wychodząc z domu, człowiek może już nigdy więcej nie zobaczyć swoich bliskich; obawa, że nie będzie się czuł doceniony i kochany; strach, że nie będzie innych szans. Podzielili się z nami tym samym doświadczeniem, jakie było udziałem uczniów, doświadczyli lęku prowadzącego do jedynego miejsca: tam, gdzie są bramy lęku, do zamknięcia. A kiedy strach ukrywa się w zamknięciu, to zawsze idzie w parze ze swoim „bliźniakiem”, ze swoją siostrą bliźniaczką – paraliżem. Poczucie, że jest się sparaliżowanym to jedno z najgorszych nieszczęść, jakie mogą się przydarzyć w życiu. Jest poczucie, że w tym świecie, w naszych miastach, w naszych wspólnotach nie ma już przestrzeni, by wzrastać, marzyć, tworzyć, aby dostrzegać perspektywy, a ostatecznie, aby żyć. Zwłaszcza w młodości. Paraliż sprawia, że tracimy smak cieszenia się życiem, przyjaźnią, smak wspólnych marzeń, podążania razem z innymi. Oddala nas od innych, przeszkadza uścisnąć komuś dłoń, jak widzieliśmy w przedstawieniu: wszyscy zamknięci. Zamknięci za tymi małymi szybkami.

Ale jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy szczęście z kanapą! Sądzimy, że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy. Kanapy, która pomoże nam żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie. Kanapa – jak te, które są teraz, nowoczesne, łącznie z masażami usypiającymi, które gwarantują godziny spokoju – żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem. Kanapa na wszelkie typy bólu i strachu. Kanapa sprawiająca, że zostajemy zamknięci w domu, nie trudząc się ani też nie martwiąc. „Kanapa-szczęście (po polsku)” jest prawdopodobnie cichym paraliżem, który może nas zniszczyć najbardziej; a najbardziej młodych. A dlaczego tak się dzieje, jak to, ojcze, możliwe? No bo po trochu, nie zdając sobie z tego sprawy, stajemy się ospali, stajemy się ogłupiali, otumanieni.

Przedwczoraj rozmawiałem o młodych, którzy przechodzą na emeryturę w wieku 20 lat. Dziś mówię o młodych uśpionych, ogłupiałych i otumanionych. Podczas gdy inni – może bardziej żywi, ale nie lepsi – decydują o naszej przyszłości. Z pewnością dla wielu łatwiej i korzystniej jest mieć młodych ludzi ogłupiałych i otumanionych, mylących szczęście z kanapą; dla wielu okazuje się to wygodniejsze niż posiadanie młodych bystrych, pragnących odpowiedzieć na marzenie Boga i na wszystkie aspiracje serca. I was pytam, pytam was: chcecie był młodymi, ospałymi, ogłupionymi i otumanionymi? Chcecie, by inni decydowali o waszej przyszłości? Chcecie być wolni? Chcecie być przytomni? Chcecie walczyć o waszą przyszłość? (Reakcja zgromadzonych). Nie widzę, żebyście byli przekonani! (Reakcja zgromadzonych). Chcecie walczyć o waszą przyszłość?

Prawda jednak jest inna: kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby wegetować, aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu – aby zostawić ślad, trwały ślad. To bardzo smutne, kiedy przechodzimy przez życie, nie pozostawiając śladu. A gdy wybieramy wygodę, myląc szczęście z konsumpcją, wówczas cena, którą płacimy, jest bardzo, i to bardzo, wysoka: tracimy wolność. Nie jesteśmy wolni, aby pozostawić ślad. Tracimy wolność. I to jest ta cena. Tak wielu ludzi woli, żeby młodzi nie byli wolni. Jest tak wielu ludzi, którzy nie życzą im dobrze, którzy chcą, by byli śpiący – nigdy czuwający, nigdy wolni. Powinniśmy bronić naszej wolności, walczyć o nią.

Właśnie tutaj mamy do czynienia z wielkim paraliżem, kiedy zaczynamy myśleć, że szczęście jest synonimem wygody, że być szczęśliwym to iść przez życie w uśpieniu albo narkotycznym odurzeniu, że jedynym sposobem, aby być szczęśliwym, jest trwanie jakby w otępieniu. To pewne, że narkotyki szkodzą, ale jest wiele innych narkotyków społecznie akceptowanych, które w ostateczności czynią nas bardzo, a przynajmniej bardziej zniewolonymi. Jedne i drugie ogołacają nas z naszego największego dobra: z wolności.

Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze poza. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi. Trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło ani nawet o jakich nie pomyślałeś; po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością – tą radością, która rodzi się z miłości Boga, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. Pójść na ulice, naśladując „szaleństwo” naszego Boga, który uczy nas spotykania Go w głodnym, spragnionym, nagim, chorym, w przyjacielu, który źle skończył, w więźniu, w uchodźcy i w imigrancie, w człowieku bliskim, który jest samotny. Pójść drogami naszego Boga, który zaprasza nas, abyśmy byli aktorami politycznymi, ludźmi myślącymi, animatorami społecznymi. Pobudza nas do myślenia o gospodarce bardziej solidarnej. We wszystkich środowiskach, w jakich jesteście, miłość Boga zachęca nas do niesienia Dobrej Nowiny, do czynienia ze swojego życia daru dla Niego i dla innych. To znaczy mieć odwagę, to znaczy być wolnymi.

Możecie mi powiedzieć: ojcze, ale to nie jest dla wszystkich, to tylko dla wybranych! Tak, to prawda, ale ci wybrani to ci wszyscy, którzy są gotowi dzielić swoje życie z innymi. Podobnie jak Duch Święty przekształcił serca uczniów w dniu Pięćdziesiątnicy – oni też byli sparaliżowani – tak też uczynił z naszymi przyjaciółmi, którzy dzielili się swoimi świadectwami. Miguel, użyję twoich słów: mówiłeś nam, że w dniu, kiedy w „Facenda” powierzono ci odpowiedzialność za pomoc w poprawie funkcjonowania domu, zacząłeś rozumieć, że Bóg czegoś od ciebie chce. W ten sposób rozpoczęła się transformacja.

Drodzy przyjaciele, jest to tajemnica, do której doświadczenia jesteśmy powołani wszyscy. Bóg czegoś od ciebie oczekuje – zrozumieliście? – Bóg czegoś od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie. Bóg przychodzi, aby złamać nasze zamknięcia, przychodzi, aby otworzyć drzwi naszego życia, naszych wizji, naszych spojrzeń. Bóg przychodzi, aby otworzyć wszystko, co ciebie zamyka. Zaprasza cię, abyś marzył, chce ci pokazać, że świat, w którym jesteś, może być inny. Tak to jest: jeśli nie dasz z siebie tego, co w tobie najlepsze, świat nie będzie inny. To jest wyzwanie.

Czasy, w których żyjemy, nie potrzebują młodych kanapowych (młodzi kanapowi – dodał Papież po polsku), ale młodych ludzi w butach, najlepiej w butach wyczynowych. Akceptują na boisku jedynie czołowych graczy, nie ma na nim miejsca dla rezerwowych. Dzisiejszy świat chce od was, byście byli aktywnymi bohaterami historii, bo życie jest piękne zawsze wtedy, kiedy chcemy je przeżywać, zawsze wtedy, gdy chcemy pozostawić ślad. Historia wymaga dziś od nas, byśmy bronili naszej godności i nie pozwalali, aby inni decydowali o naszej przyszłości. Nie, to my mamy o tym decydować. Wy wybieracie przyszłość. Pan, jak w dniu Pięćdziesiątnicy, chce dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia. Pragnie On twoich rąk, by nadal budować dzisiejszy świat. Chce go budować z tobą. A ty jak odpowiesz? Co odpowiesz? Tak czy nie? (Reakcja zgromadzonych).

Powiesz mi: ojcze, ale mam swoje wielkie ograniczenia, jestem grzesznikiem, co mogę zrobić? Kiedy Pan nas wzywa, nie myśli o tym, kim jesteśmy, kim byliśmy, co zrobiliśmy lub czego nie zrobiliśmy. Wręcz przeciwnie: w chwili, kiedy nas wzywa, patrzy na wszystko, co moglibyśmy zrobić, na całą miłość, jaką jesteśmy w stanie rozsiewać. On zawsze stawia na przyszłość, na jutro. Jezus kieruje cię ku nowym horyzontom. Nigdy ku muzeum.

Dlatego, przyjacielu, Jezus dziś ciebie zaprasza, wzywa cię, byś zostawił swój ślad w życiu, ślad, który naznaczyłby historię, który naznaczyłby twoją historię i historię wielu ludzi.

Współczesne życie mówi nam, że bardzo łatwo skupić uwagę na tym, co nas dzieli, na tym, co rozłącza jednych od drugich. Są tacy, którzy chcieliby, byśmy uwierzyli, że zamknąć się w sobie to najlepszy sposób, by uchronić się od tego, co wyrządza nam zło. Dzisiaj my, dorośli, potrzebujemy was, byście nas nauczyli żyć razem w różnorodności, tak jak dzisiaj, w dialogu, w dzieleniu wielokulturowości nie jako zagrożenia, lecz jako szansy. Wy jesteście możliwością przyszłości. Miejcie odwagę nauczyć nas, że łatwiej jest budować mosty niż wznosić mury! Mamy potrzebę tego się uczyć. A wszyscy razem prosimy, abyście od nas żądali kroczenia drogami braterstwa. Abyście to wy byli naszymi oskarżycielami, jeśli my wybierzemy budowanie murów, drogę wrogości, drogę wojny. Budować mosty: czy wiecie, który z mostów trzeba budować jako pierwszy? Most, który możemy postawić tu i teraz: uściskiem dłoni, podaniem sobie rąk. Odwagi! Zróbcie to teraz, tutaj, podajcie sobie ręce, wszyscy. To most podstawowy, to wspaniały ludzki most. Zawsze istnieje ryzyko, żeby powstrzymać rękę, ale trzeba ryzykować. Kto nie ryzykuje, nie zwycięża. Dlatego podajmy sobie ręce. To jest ten podstawowy most. Uścisnąć dłoń... Dziękuję wam.

Oto wielki most braterski. Oby nauczyli się go budować wielcy ludzie tego świata! Ale nie dla zdjęcia. Lecz by wciąż budować coraz wspanialsze mosty. Oby ten ludzki most był zaczynem wielu innych. Niech będzie trwałym śladem.

Dzisiaj Jezus, który jest drogą – dla ciebie, dla ciebie, dla wszystkich – wzywa cię do pozostawienia swojego trwałego śladu w historii. On, który jest życiem, zachęca ciebie do zostawienia śladu, który wypełni życiem twoją historię, a także dzieje wielu innych ludzi. On, który jest prawdą, zaprasza ciebie do porzucenia dróg separacji, podziału, bezsensu. Czy pójdziesz? Czy pójdziesz? Co twoje ręce i nogi odpowiedzą Panu – chcę to widzieć! – który jest drogą, prawdą i życiem? Niech Bóg błogosławi waszym marzeniom.

CZYTAJ DALEJ

Maryja Matką Kościoła

Niedziela Ogólnopolska 21/2010, str. 18

Watykan – wizerunek NMP Matki Kościoła

Na całym świecie w obrządku łacińskim obchodzone będzie wspomnienie Maryi Matki Kościoła – postanowił Papież Franciszek. W Watykanie opublikowano dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 11 lutego bieżącego roku. Informuje on, że decyzją Ojca Świętego wspomnienie to będzie obchodzone w poniedziałek po Zesłaniu Ducha Świętego.

Jak podają Dzieje Apostolskie, w momencie Zesłania Ducha Świętego w Wieczerniku obecni byli wszyscy Apostołowie, którzy „trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1, 14). „Matka Najświętsza, Oblubienica Ducha Świętego, mocą którego w dniu Zwiastowania poczęła Jezusa Chrystusa, przeżyła w Wieczerniku wraz z Apostołami zstąpienie Ducha Miłości na Kościół.

Od tej chwili Maryja, Wspomożycielka Wiernych i Matka Kościoła, towarzyszy Kościołowi. Słuszną jest więc rzeczą, aby każdego roku zaraz po uroczystościach Zielonych Świątek przypominać związek Kościoła z Matką Chrystusową” - napisali w swoim liście biskupi polscy obecni na 125. zebraniu Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze 4 maja 1971 r., ogłaszając w Polsce Święto Maryi Matki Kościoła.

To właśnie biskupi polscy zabiegali o to, aby nauka o Matce Najświętszej została włączona do Konstytucji o Kościele II Soboru Watykańskiego, gdyż to podkreśla godność Maryi jako Matki Kościoła i Jej czynną obecność w misterium Chrystusa i Kościoła. Biskupi polscy złożyli papieżowi Pawłowi VI „Memoriał” z prośbą o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła. Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, w imieniu 70 biskupów polskich, 16 września 1964 r., podczas trzeciej sesji soborowej, wygłosił przemówienie, uzasadniając konieczność ogłoszenia Maryi Matką Kościoła. Ojciec Święty Paweł VI spełnił tę prośbę i 21 listopada 1964 r. w obecności wszystkich ojców soborowych ogłosił Maryję Matką Kościoła.

Paweł VI powiedział wówczas: „Ku chwale więc Najświętszej Maryi Panny oraz ku naszej radości ogłaszamy Najświętszą Maryję Pannę Matką Kościoła, czyli całego Ludu chrześcijańskiego, zarówno wiernych, jak i pasterzy, którzy wszyscy zwą Ją swą Matką najmilszą. Ustanawiamy również, aby odtąd cały lud chrześcijański oddawał Matce Boga pod tym właśnie najmilszym Imieniem jeszcze większą cześć i do Niej zanosił swe prośby”.
II Sobór Watykański w Konstytucji dogmatycznej o Kościele wyjaśnia zadanie Maryi w misterium Chrystusa i Jego Kościoła. „Błogosławiona Dziewica szła naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymała wiernie swoje zjednoczenie z Synem aż do krzyża, przy którym nie bez postanowienia Bożego stanęła, najgłębiej ze swoim Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia Żertwa z Niej zrodzona; a wreszcie przez tegoż Jezusa Chrystusa, umierającego na krzyżu, oddana została uczniowi jako matka tymi słowami: «Niewiasto, oto syn Twój» (J 19, 26-27)” - czytamy w Konstytucji „Lumen gentium” (n. 58).

Następnie w 1968 r. Paweł VI potwierdził swoje orzeczenie o Matce Kościoła w Wyznaniu Wiary - tzw. Credo Pawłowym. Episkopat Polski włączył wówczas do Litanii Loretańskiej nowe wezwanie: „Matko Kościoła, módl się za nami”.
Teologia II Soboru Watykańskiego i Katechizmu Kościoła Katolickiego wyjaśnia i przypomina, że Maryja jest związana z Chrystusem, a równocześnie z Jego Kościołem. Z Kościołem Maryja związana jest przez swoje Boskie Macierzyństwo, jest bowiem Matką Boga-Człowieka, Założyciela Kościoła. Chrystus, umierając na krzyżu, oddał Maryi odkupioną ludzkość, mówiąc do umiłowanego ucznia: „oto Matka twoja” i do Maryi: „oto syn Twój” (por. J 19, 26-27). Także po Wniebowstąpieniu swego Syna Maryja modlitwami wspierała początki Kościoła, razem z Apostołami i kilkoma kobietami błagała w modlitwach o dar Ducha (por. Dz 1, 14).

CZYTAJ DALEJ

USA: Kolejna noc zamieszek i protestów, są zabici i ranni

2020-06-02 13:38

[ TEMATY ]

USA

PAP/EPA/SHAWN THEW

W całych Stanach Zjednoczonych przez noc z poniedziałku na wtorek kontynuowano protesty, przeradzające się często w gwałtowne rozruchy, którym towarzyszyła grabież sklepów. W Illinois zginęło dwoje protestujących. W Saint Louis i Las Vegas postrzelono policjantów.

Dwoje ludzi zginęło podczas protestów w Cicero na przedmieściach Chicago w Illinois - poinformowały w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego władze miasta nie dodając w jakich okolicznościach doszło do ich śmierci. 60 osób aresztowano. Telewizja NBC informuje o starciach między policją a demonstrantami, spośród których niektórzy rabowali okoliczne sklepy. Aby opanować sytuację lokalne siły policyjne zostały wzmocnione przez policję regionalną i stanową.

W Saint Louis w stanie Missouri czterech policjantów zostało postrzelonych z broni palnej - przekazały we wtorek nad ranem władze policyjne na Twitterze dodając, że funkcjonariusze w śródmieściu miasta są nadal atakowani przy użyciu broni. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala i ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Nie jest jasne skąd padły strzały, które dosięgły policjantów - relacjonuje agencja AP.

W poniedziałkowe popołudnie odbyła się tam pokojowa demonstracja, która zgromadziła kilkuset uczestników, ale wieczorem protestujący zebrali się przed komendą policji, a niektórzy z nich wybijali szyby i rabowali okoliczne sklepy, z których jeden został podpalony - opisuje AP.

Jeden funkcjonariusz policji został postrzelony w Las Vegas w Nevadzie podczas wymiany ognia, do której doszło w śródmieściu miasta - informuje tamtejsza policja. Uzupełniono, że na terenie Las Vegas doszło też do drugiej strzelaniny, ale nie podano więcej szczegółów. Przez trzy dni zamieszek w mieście zatrzymano 338 osób.

Samochód terenowy wjechał w grupę policjantów raniąc dwóch z nich podczas zamieszek w Buffalo w stanie Nowy Jork. Jak opisuje to zdarzenie AP powołująca się na film nakręcony przez naocznego świadka, grupa policjantów wspierana przez pojazd opancerzony rozpraszała tłum używając pałek i gazu łzawiącego, po chwili dało się słyszeć odgłosy wystrzałów, a w formację policjantów wjechał samochód terenowy. Na nagraniu widać, że co najmniej jeden z funkcjonariuszy został potrącony przez auto.

Burmistrz Buffalo powiedział, że dwoje ludzi znajdujących się w samochodzie zostało postrzelonych i przebywa w szpitalach. Władze policyjne informują o dwóch poszkodowanych funkcjonariuszach, którzy również leczeni są w szpitalach. W mieście obrabowano kilka sklepów, wybijano szyby i podpalano śmieci - donosi AP.

We wtorek nad ranem celowo potrącony przez samochód został również policjant na Bronksie w Nowym Jorku - poinformowały władze miasta dodając, że stan poszkodowanego jest poważny, ale stabilny.

Do przeradzających się często w gwałtowne zamieszki, trwających już od tygodnia protestów wymierzonych głównie w brutalność policji, szczególnie wobec Afroamerykanów, dochodzi już na terenie całych USA. Zarzewiem tych wydarzeń była śmierć 46-letniego mieszkańca Minneapolis George'a Floyda podczas zatrzymania policyjnego.

Protesty trwają w ponad 140 amerykańskich miastach, w 21 stanach w zaprowadzanie porządku zaangażowana jest Gwardia Narodowa - pisze we wtorek dziennik "The New York Times". Podczas zamieszek zginęło co najmniej pięcioro ludzi, tysiące zostały zatrzymanych, a straty materialne już teraz ocenia się na miliony dolarów - ocenia gazeta.

W poniedziałek wieczorem prezydent Donald Trump zapowiedział, że jeśli zamieszki nie zostaną opanowane przez lokalne siły policyjne i Gwardię Narodową, do przywrócenia spokoju zostanie skierowane wojsko.

Po kilku dniach gwałtownych rozruchów sytuacja uspokoiła się w Waszyngtonie. W poniedziałek do miasta skierowano tysiące dodatkowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, którzy wymogli zakończenie zamieszek i przestrzeganie godziny policyjnej.(PAP)

adj/ kgod/

arch.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję