Reklama

Książki

Ukazały się "Listy do przyjaciół" bł. Frassatiego

Nakładem Wydawnictwa "Więź" ukazały się "Listy do przyjaciół" bł. Pier Giorgio Frassatiego, świeckiego dominikanina, patrona studentów, zapalonego sportowca i działacza społecznego, jednego z patronów najbliższych Światowych Dni Młodzieży. W dniach 11-31 lipca - od Rybnika po Kraków - peregrynować będą po Polsce relikwie błogosławionego.

[ TEMATY ]

książka

bł. Pier Giorgio Frassati

WIKIPEDIA.PL

Listy Pier Giorgia Frassatiego (1901-1925), ogłoszonego przez św. Jana Pawła II błogosławionym w 1990 r., patrona ludzi młodych, to bardzo ciekawa i poruszająca lektura. Poznajemy autentycznego świadka wiary, działacza ruchu katolickiego, a zarazem zwyczajnego człowieka, zmagającego się z własną słabością, z ciężkimi studiami, kochającego górską wspinaczkę i narty, towarzystwo przyjaciół, a nade wszystko wolność, bez której nie wyobrażał sobie życia.

W czasach dochodzącego do władzy we Włoszech faszyzmu Pier Giorgio Frassati wykazywał się stanowczością i odwagą cywilną w obronie swobód obywatelskich i czystości wiary.

Reklama

"Żył na całego! I wielowymiarowo! Wszyscy wiedzą, że kochał góry. Mniej z nas wie, że lubił też żaglówki. W listach widzimy go jednak, jak z równą pasją zwiedza galerie obrazów i muzea, chodzi do teatru, stoi kilka godzin w kolejce po bilety do opery, rozkochany jest we włoskiej literaturze, ale również w osiągnięciach inżynierii i techniki" - napisał w przedmowie do książki bp Grzegorz Ryś.

W poniedziałek 11 lipca peregrynację po dziewięciu polskich miastach rozpoczną relikwie bł. Pier Giorgio Frassatiego. Przybędą do naszego kraju z Turynu - pod koniec czerwca trumna ze szczątkami Frassatiego została wyjęta z grobu w turyńskiej katedrze i wystawiona na kilka dni do publicznej adoracji. Następnie przez Mediolan, Wiedeń i Bratysławę wyruszyła w podróż do Polski.

Pierwszym miastem peregrynacji będzie Rybnik. Następnie przed relikwiami błogosławionego będzie można się modlić m.in. u dominikanów we Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, na warszawskim Służewie, w Lublinie, Tarnobrzegu, Jarosławiu i Rzeszowie.

Reklama

Każde miasto przygotowuje swój program uczczenia relikwii. Choć pobyt będzie krótki (relikwie zazwyczaj przyjeżdżają do parafii koło południa, czasami popołudniu, a wyjeżdżają następnego dnia rano), to będzie okazja, aby wszyscy mieszkańcy tych miast mogli spotkać się z błogosławionym.

23 lipca relikwie Frassatiego przyjadą do klasztoru oo. dominikanów przy ul. Stolarskiej 12 w Krakowie, by pozostać tam do zakończenia Światowych Dni Młodzieży.

Modlitwę do Pier Giorgio Frassatiego kierować będzie przede wszystkim młodzieży ŚDM, których błogosławiony jest jednym z patronów.

W krużgankach klasztoru przez cały dzień będzie można obejrzeć wystawę poświęconą Frassatiemu, a w kapitularzu klasztoru codziennie o 16.00 odbywać się będą spotkania Przyjaciół Pier Giorgia. Z kolei w ogrodach dominikańskich zaaranżowana będzie także "Cafe Frassati" - kawiarenka, w której przy włoskiej kawie będzie można porozmawiać o błogosławionym. Będzie czynna przez cały czas trwania Światowych Dni Młodzieży.

- Przewidujemy, że codziennie, od rana do wieczora, będzie możliwość modlitwy przy trumnie – informuje o. Stanisław Tasiemski. - W bazylice będą też odprawiane Msze święte, ponieważ chcemy, żeby był zachowany normalny rytm modlitwy. Nasz klasztor szczyci się tym, że jest jednym z niewielu w świecie, gdzie ten rytm modlitwy nigdy nie był przerwany. W związku z tym chcemy, żeby także modlitwa przy Piotrze Jerzym była cały czas podtrzymywana – dodaje dominikanin.

Do tej pory ciało bł. Pier Giorgia Frassatiego, poza Włochami, było obecne tylko na Światowych Dniach Młodzieży w Sydney.

2016-07-09 15:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co bł. Frassati mówi dziś młodym?

O. Dariusz Kantypowicz OP podkreślił w rozmowie z KAI, że Pier Giorgio był człowiekiem odważnym i bardzo szczerym. Tego, zdaniem dominikanina, młodzi mogą się od niego uczyć. "My często zastanawiamy się, co inni powiedzą, jak coś zostanie odebrane, a w Pier Giorgiu nie było zupełnie takiego podejścia. On robił rzeczywiście to, co uważał, że jest wolą Bożą i co, według niego, powinien był robić. Nie patrzył na to, że ktoś to może wyśmiać, że ktoś jest temu przeciwny – po prostu to robił" - wskazuje o. Kantypowicz.

Frassati był człowiekiem bardzo aktywnym - działał nie tylko w Kościele, ale także w różnych studenckich organizacjach. "Wszystko, co robił, robił z Chrystusem" - mówi tercjarka dominikańska, Marta Bizacka, której przygoda z Frassatim trwa już od 20 lat.

Przyznaje, że na przestrzeni lat jej spojrzenie na tego błogosławionego zmieniało się. "Na początku byłam zdziwiona, że osoba tak zwyczajna. Mnie świętość zawsze kojarzyła się z zakonnikami, a on pokazuje, że jest dostępna dla każdego. To dla mnie przykład, jak żyć Ewangelią będąc osobą świecką" - mówi Marta Bizacka dodając, że to dla niej najbardziej pociągający przykład świętości, jaki zna.

Piotr Górski, także świecki dominikanin, podkreśla, że źródłem świętości Frassatiego była jego relacja z Panem Bogiem i to powinno być wskazówką dla młodych.

"On bardzo ukochał Eucharystię, codziennie starał się przyjmować Komunię św. w kościele, a w tamtych czasach to nie było łatwe, bo post Eucharystyczny trwał od północy. To oznaczało, że np. gdy wybierał się ze znajomymi na wycieczkę górską, prosił kapłanów, by jak najwcześniej odprawili Mszę św., żeby mógł w niej uczestniczyć. To był wręcz warunek uczestnictwa w wycieczce" - mówi Górski.

Frassatiego często widywano także na nocnych adoracjach Najświętszego Sakramentu. Troszczył się też o swój rozwój duchowy, przystępując regularnie do spowiedzi. "Robił to naturalnie i spontanicznie, potrafił np. poprosić o spowiedź znajomego księdza na schodach kościoła, jeśli widział taką potrzebę. To jest taki element, który może być ważny dla młodych dzisiaj, też w kontekście Światowych Dni Młodzieży" - mówi Piotr Górski.

Małgorzatę Korzeniewską w Pier Giorgiu fascynuje prostota i podejmowanie dzieł miłosierdzia. "Nie mógł obojętnie przejść obok biedy ludzkiej, czy to była bieda materialna czy duchowa. Nie ograniczał się, miał nieustannie wypchane kieszenie karteczkami, na których zapisywał, kto czego potrzebuje i gdzie trzeba jeszcze pójść. Był z tymi ludźmi, nie tylko im pomagał - to jest coś, czego możemy się od niego uczyć" - mówi tercjarka dominikańska.

Frassati był świeckim dominikaninem - do III zakonu św. Dominika wstąpił trzy lata przed śmiercią.

Urodził się w 1901 roku w zamożnej włoskiej rodzinie. Jego ojciec, Alfredo, był założycielem i właścicielem turyńskiej "La Stampy". Pier Giorgio swoje krótkie, 24-letnie życie poświęcił czynieniu miłosierdzia.

Opiekował się biedakami, chorymi i opuszczonymi. Był człowiekiem głębokiej modlitwy. Mając 13 lat podjął praktykę codziennej Komunii św., co w tamtym czasie było wciąż jeszcze nowością w Kościele. Miał duże poczucie humoru, dystans do siebie i niezwykłą skromność. Mimo, że fałszował jak mało kto, śpiewał często i głośno.

Był wysportowany - najbardziej lubił górskie wspinaczki i regularnie organizował z przyjaciółmi wyprawy na alpejskie szczyty. Świadomie wybrał życie osoby świeckiej, bo chciał w ten sposób być bliżej ludzi, którzy nie spotkali jeszcze Chrystusa.

Zmarł w wieku 24 lat. Zaraził się od jednego ze swoich podopiecznych chorobą Heinego-Medina. Jan Paweł II nazwał Frassatiego "człowiekiem ośmiu błogosławieństw", stawiając go młodym za wzór. To on beatyfikował go w 1990 roku. Jak stwierdzono podczas procesu beatyfikacyjnego, ciało Per Giorgia mimo upływu lat nie uległo rozkładowi.

CZYTAJ DALEJ

Historyk: powstanie listopadowe to ważne wydarzenie dla naszej historii i kultury

2020-11-30 07:18

[ TEMATY ]

powstanie

wikipedia.org

Powstanie listopadowe jest nie tylko ważnym wydarzeniem w historii walki o niepodległość, ale także w dziejach polskiej kultury. Inspirowało dzieła literackie, poetyckie i malarskie – powiedział historyk, kierownik Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej Jan Engelgard.

W tym roku mija 190. rocznica wybuchu powstania listopadowego. "Słynna +noc listopadowa+, która miała miejsce z 29 na 30 listopada 1830 roku stała się początkiem tego powstania czy też wojny polsko-rosyjskiej, historycy używają tu bowiem różnych nazw. Powstanie kojarzy nam się z jakąś walką partyzancką przeciwko regularnej armii - okupacyjnej czy zaborczej. Natomiast tutaj mieliśmy do czynienia z dwoma armiami – Królestwa Polskiego i rosyjską" – powiedział PAP Engelgard.

Jak przypomniał Królestwo Polskie zostało utworzone decyzją kongresu wiedeńskiego w 1815 r. "Na jego czele stał monarcha, będący jednocześnie carem Rosji. Było też częścią Cesarstwa Rosyjskiego. Było oczywiście małe w porównaniu do tego, jak Polska wyglądała przed rozbiorami. Niemniej był to jednak powrót nazwy Królestwo Polskie. Posiadało nowoczesną jak na owe czasy konstytucję, uchodzącą za liberalną, Sejm i własną armię. I ta była największym atutem tego państwa. Królestwo przez 15 lat dokonało dużego postępu głównie w dziedzinie gospodarczej, ale także na polu kultury i nauki. Przypomnę, że w 1816 r. powstał w Warszawie uniwersytet" – opowiadał.

"Mogłoby więc pojawiać się pytanie, dlaczego wybuchło powstanie. Można powiedzieć, że zbuntowała się część społeczeństwa, głównie młodzi podchorążowie niezadowoleni z warunków panujących w wojsku, którzy owiani byli również taką nową ideologią, również polityczną, która się pojawiła w latach 20. XIX w., czyli romantyzmem. Był on nie tylko kierunkiem nazwijmy literackim, ale również przenikał do sfery polityki. Polegało to na przekonaniu, że możemy wszystko, możemy zerwać kajdany, wystarczy siła woli. To było pokolenie, które nie pamiętało już wojen napoleońskich. Rosja wydawała im się krajem, który można pokonać" – relacjonował historyk.

"Noc listopadowa" – jak mówił - teoretycznie nie powinna się udać. "Podchorążych nie poparł żaden wyższy dowódca armii polskiej. Ci dawni dowódcy napoleońscy uważali to za szaleństwo. Mimo to udało się, głównie dzięki wsparciu ludu Warszawy. Do sukcesu zapewne przyczynił się także fakt, że Wielki Książę Konstanty opuścił z wojskami rosyjskimi Warszawę, odmówił jakby tłumienia tych rozruchów twierdząc +to jest sprawa między wami+" - podkreślił.

"Ale generałowie polscy, którzy byli przeciw powstaniu nie potrafili się jednak zdobyć na to, by te działania podchorążych zdusić. W efekcie w styczniu 1831 roku doszło do ogłoszenia detronizacji Mikołaja I, który był też królem Polski, i do regularnej wojny. Na polach bitwy występowały bowiem dwie regularne armie – polska, będąca jedną z najlepiej wyszkolonych wówczas w Europie i armia rosyjska. Ta wojna polsko-rosyjska zakończyła się niestety klęską strony polskiej i zdobyciem Warszawy. Konsekwencją powstania była likwidacja w dużej mierze autonomii Królestwa Polskiego" – zaznaczył Engelgard.

"Oceny powstania listopadowego są zróżnicowane. Odesłałbym tu do dostępnej w naszej księgarni książki +Powstanie Listopadowe 1830-1831. Dzieje – historiografia - pamięć+. To materiały z dużej konferencji zorganizowanej m.in. przez Muzeum Niepodległości. To prawie 600 stron różnego rodzaju materiałów. Można tam się zapoznać z dziejami powstania, z tym, co pisano na ten temat, wreszcie z wybranymi kwestiami dotyczącymi pamięci o zrywie. Ja bym tu zwrócił uwagę na spory dotyczące jego oceny. Część historyków uważa, że powstanie było do wygrania, ale należało lepiej nim kierować. Inni oceniają, że od początku zryw nie miał szans i rzucił na szalę los tego okrojonego, ale jednak państwa polskiego" – mówił historyk.

Jego zdaniem powstanie listopadowe to nie tylko ważne wydarzenie w historii walki o niepodległość, ale także w dziejach polskiej kultury. "To było wydarzenie dramatyczne i romantyczne jednocześnie, filmowe można nawet powiedzieć. Inspirowało dzieła literackie, poetyckie, malarskie. Było tematem dramatu Stanisława Wyspiańskiego, licznych obrazów. Tu rekomendowałbym inną pozycję książkową, wydaną przez Muzeum Niepodległości, album +Powstanie Listopadowe+. Znalazło się w nim ponad 200 ilustracji, zarówno reprodukcji prac Wojciecha, Juliusza i Jerzego Kossaków, jak i twórców mniej znanych, także zagranicznych. To pokazuje, jakim echem powstanie odbiło się też w Europie. Zapoczątkowało też coś, co można określić mianem romantyzmu politycznego, który trwał do lat 60. XIX w. i zakończył dopiero klęską powstania styczniowego" - podkreślił.

Zastępca dyrektora Muzeum Niepodległości ds. programowych Beata Michalec przypomniała, że po zakończeniu powstania listopadowego car Mikołaj I zdecydował o utworzeniu Cytadeli Warszawskiej. "To była kara dla mieszkańców, miała przypominać i trzymać ich w ryzach. Przez kolejne dziesięciolecia tysiące osób przeszło przez nią jako więźniowie polityczni. Dzisiaj w tym miejscu mieści się oddział naszego Muzeum, czyli Muzeum X Pawilonu” - dodała.

Na terenie Cytadeli znajduje się też Muzeum Katyńskie, trwa też budowa Muzeum Historii Polski (MHP) i Muzeum Wojska Polskiego (MWP).(PAP)

Autor: Anna Kondek-Dyoniziak

akn/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

A może jednak rozgrzeszy? [FELIETON]

2020-11-30 21:41

Bożena Sztajner/Niedziela

Zawsze, gdy czytam o sprawach związanych z wiarą w niekatolickich mediach to albo jestem zmartwiony albo rozbawiony. I nie wynika to z tego, że treści tam zawarte są dotykające moje serce, ale najczęściej sprzeczne z duchem wiary.

Kilka dni temu na Onecie ukazał się artykuł, który już z nagłówka krzyczał “Za te grzechy nie dostaniesz rozgrzeszenia. Sprawdź czy znasz je wszystkie”. Kliknąłem, z prostej przyczyny, trzeba wiedzieć, co ludzie czytają, bo później pytają o te sprawy. Na początku dowiaduję się, że tekst przeczyta się w… 1 minutę, więc szybko obstawiłem, że tekst ten nie wyczerpuje tematu, a mówi o takich tematach jak konkubinat czy aborcja. Nie pomyliłem się, a autor zahaczył jeszcze o apostazję i świętokradztwo. Czyli zgodnie z tym, co się w Polsce działo i dzieje.

Dewastacje kościołów były, choć teraz niektórzy próbują temu zaprzeczyć. Tłumy domagające się aborcji też. Nawoływanie do apostazji ciągle żywe. Można stwierdzić, że artykuł podejmuje próbę kolejnego “podgrzania” atmosfery.

To tyle na wstępie. Przejdźmy do konkretów.

Sakrament Pokuty i Pojednania (spowiedź) to jeden z piękniejszych darów, jaki pozostawił nam Pan Jezus. Ten sam Pan Jezus powiedział, że “Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.” (Mt 12, 31).

Jako świadomy katolik już na starcie czytania omawianego artykułu powinna zapalić się czerwona lampka (uważnie czytaj).

Teza stawiana w tytule ma rację bytu w przypadku, gdy ktoś trwa w grzechu i nie chce się poprawić. Dlaczego? Wróćmy na chwilę do materiału z katechezy z kl. III. Pięć warunków dobrej spowiedzi: (1. Rachunek Sumienia, 2. Żal za grzechy. 3. Mocne postanowienie poprawy, 4. Spowiedź szczera, 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu).

Zatem, gdy nie żałuję za swoje grzechy i chce w nim trwać, to tak naprawdę niezależnie co by autorka wpisała na listę “grzechów nierozgrzeszalnych” byłaby w punkt. Warto pamiętać, że udzielenie rozgrzeszenia nie zależy od ciężaru grzechu, ale żalu za niego. 

Zatem jeśli ktoś przyczynił się do aborcji, żałuje za ten czyn, uświadomił sobie, jak wielkie zło uczynił i chce zadośćuczynić, może otrzymać rozgrzeszenie zgodnie z przewidzianymi warunkami.

Autorka tekstu wymienia cztery grzechy. Apostazja, Aborcja, Konkubinat i Świętokradztwo. Warto tu zaznaczyć, że wszystkie oprócz konkubinatu pociągają za sobą karę ekskomuniki. To może demotywować do podjęcia próby przystąpienia do spowiedzi. Jednak dla osoby żałującej za grzechy i chcącej przyjmować Chrystusa w Eucharystii to nie może być wielka trudność. Zrozumie to ten, kto doświadczył miłosierdzia w sakramencie Pokuty.

I gdy często czyta się komentarze pod takimi artykułami, słychać oburzenie, że księża są bez serca, że Chrystus postąpiłby inaczej. Przypuszczam, że piszą je osoby, albo niezwiązane z Kościołem, albo nieznające Chrystusa. Jest tylko jeden mały problem w tych wypowiedziach. Sam Chrystus. To on ustalił zasady, uczył jak żyć, a nam księżom nie pozostaje nic innego, jak Go słuchać. Sakramenty nie są prywatnym folwarkiem moim, ani innego księdza. Dlatego najpierw poznaj Chrystusa, a później osądzaj.

A same artykuły, dotyczące wiary, Kościoła, religii, umieszczane na tego typu portalach? Czytam, bo muszę wiedzieć, z jakimi błędami trzeba się zmierzyć. Dlatego zachęcam, aby o sprawach wiary, Kościoła i religii czytać w sprawdzonych miejscach jak np: “Niedziela” czy www.niedziela.pl, aby nie zostać wprowadzonym w błąd.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję