Reklama

Polska

Prymas Polski: jesteśmy wdzięczni abp Migliore za braterski styl misji w naszym kraju

"Kościół w Polsce, a także każdy z nas biskupów jest szczególnie wdzięczny Księdzu Arcybiskupowi za styl jego misji: braterski a jednocześnie konkretny i jasny" - powiedział abp Wojciech Polak komentując zakończenie misji dyplomatycznej abp Celestino Migliore, nuncjusza apostolskiego w Polsce. Dzisiaj papież mianował go nuncjuszem apostolskim w Federacji Rosyjskiej. Prymas Polski wyraził nadzieję, że abp Migliore pomoże m. in. w przełamaniu impasu w relacjach między Rosyjskim Kościołem Prawosławnym a Kościołem w Polsce. "Być może zyskamy dobrego orędownika procesu dialogu naszych Kościołów i narodów aby móc iść dalej wytyczoną drogą" - powiedział metropolita gnieźnieński.

[ TEMATY ]

nuncjusz

abp Celestino Migliore

prymas Polski

abp Wojciech Polak

Marian Sztajner / Niedziela

Publikujemy tekst komentarza Prymasa Polski.

Reklama

Jeżeli chodzi o misję w Polsce, o posługę księdza abp Celestino Migliore to spontanicznie przychodzi mi na myśl słowo „wdzięczność”. Kościół w Polsce, a także każdy z nas biskupów jest szczególnie wdzięczny Księdzu Arcybiskupowi za styl jego misji: braterski, a jednocześnie konkretny i jasny. Jest to także wdzięczność za jego obecność, która była dla wszystkich bardzo budująca w naszych diecezjach: nie unikał kontaktów, a wręcz angażował się w duszpasterstwo w naszym kraju. Nasza wdzięczność dotyczy także tego, że nauczył się języka polskiego, bardzo chętnie głosił kazania, nauczał i rozmawiał w naszym języku. To wielki znak szacunku dla Kościoła w Polsce, dla wiernych, kapłanów i biskupów. Wyrażamy wielką wdzięczność za to, że mieliśmy abp Migliore w czasie niekiedy trudnym, który realizował nauczanie św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka oraz kontynuował dzieło abp Józefa Kowalczyka, który był nuncjuszem w naszym kraju ponad 20 lat.

Odnośnie do nominacji na nuncjusza w Federacji Rosyjskiej to spontanicznie rodzi się refleksja, że papież Franciszek w trudne sytuacje posyła najbardziej i najlepiej przygotowane osoby. Pewnie pośród dyplomatów watykańskich abp Migliore jest jedną z osób najlepiej przygotowaną do tej misji, nie tylko przez pobyt w kraju tak bliskim Rosji jakim jest Polska, ale także poprzez wieloletnią obecność w ONZ. Wiemy że nie będzie to misja łatwa ale na pewno przyniesie dobre owoce. Mam też nadzieję, że abp Migliore pomoże także w przełamaniu impasu w relacjach między Rosyjskim Kościołem Prawosławnym a Kościołem w Polsce. Po wspólnej deklaracji katolicko-prawosławnej z 2012 r., która niosła nadzieję na dalszą owocną współpracę i zbliżenie naszych Kościołów, w obliczu sytuacji, która ma miejsce na Ukrainie nasze relacje uległy zamrożeniu . Być może zyskamy dobrego orędownika procesu dialogu naszych Kościołów i narodów aby móc iść dalej wytyczoną drogą.

Myślę że nominacja jest też konsekwencją mocnej woli Ojca Świętego, aby kontynuować zapoczątkowane w Hawanie relacje nie tylko z rosyjskim państwem ale i z Kościołem prawosławnym. Papież stawia zatem na człowieka, który z jednej strony jest człowiekiem wielkiego wyczucia i dialogu, ale też człowiekiem bardzo jasnego spojrzenia na Kościół, jego obecność i misję we współczesnym świecie. Jest to człowiek kierujący się duszpasterską konstytucją soborową "Gaudium et spes” i takiego rozumienia Kościoła uczył nas w Polsce, za co jestem mu osobiście wdzięczny.

2016-05-28 13:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas Polski w liście na Adwent: nie chcemy tkwić jedynie w lęku i niepewności

2020-11-28 12:16

[ TEMATY ]

adwent

prymas Polski

abp Wojciech Polak

prymaspolski.pl

„Czas pandemii, czas trudnych dla nas ograniczeń, a także towarzyszące nam niepokoje społeczne, podziały i niezgoda – właśnie ten czas wzywa nas do konkretnych uczynków miłości, do jedności i do świadectwa” – pisze metropolita gnieźnieński abp Wojciech Polak w liście na tegoroczny Adwent.

"Nie chcemy tkwić jedynie w lęku i niepewności" - podkreśla Prymas Polski.

Przypominając o istocie Adwentu abp Polak podkreśla, że przed nami czas odpowiedzialności i wrażliwości, czas nadziei, nawrócenia i odnajdywania dróg do Boga i do bliźnich.

„Czuwając nie chcemy dać się opanować przez ospałość, zniechęcenie, brak nadziei czy rozczarowanie. Nie chcemy tkwić jedynie w lęku i niepewności. Chcemy z ufnością i nadzieją pójść za Jego wezwaniem, odnajdując moc łaski i drogę, po której On sam będzie nas prowadził” – pisze abp Wojciech Polak.

Nawiązując do rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego i duszpasterskiego, którego tematem przewodnim jest Eucharystia Prymas prosi, aby mimo pandemii nie zaniedbywać życia sakramentalnego.

„Wiemy i boleśnie doświadczamy, że z powodu koniecznych obostrzeń sanitarnych, nie wszyscy możemy brać udział w naszych kościołach w niedzielnej Eucharystii. Możemy jednak, a wręcz powinniśmy, korzystając z łączy telewizyjnych, radiowych czy internetowych, w ten właśnie możliwy dla nas sposób modlić się z Kościołem sprawującym Eucharystię” – wskazuje abp Polak.

„Wszyscy, którzy korzystacie z dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, przyjmijcie ten czas pandemii i związane z nim ograniczenia jako czas postu eucharystycznego, służący z pożytkiem temu, byśmy na nowo odkryli żywotne znaczenie, piękno i niezmierzoną wartość Eucharystii” – prosi Prymas.

Metropolita gnieźnieński zachęca również do większej uważności i wrażliwości na osoby starsze, chore i samotne, które potrzebują zarówno konkretnej pomocy, jak i zwykłej uwagi.

Zwraca się też do kapłanów dziękując im za codzienną służbę i prosząc, by świętość i gorliwość była „naszą odpowiedzią na dramaty i zranienia, które mają miejsce we wspólnocie Kościoła”.

„Wiem, że z niepokojem stawiacie sobie wiele pytań, zwłaszcza o dzieci i młodzież. Wiem również, że w różnoraki sposób, także za pośrednictwem mediów społecznościowych, staracie się kontakt z młodymi podtrzymać. Pragnę Was w tym z całego serca wesprzeć i zachęcić. Bądźcie z nimi, gdyż niespokojny i pełen dylematów czas, który przeżywają domaga się Waszej obecności i waszego świadectwa” – pisze abp Polak.

Prymas zwraca się też do młodych. „Proszę także Was młodzi z różnych młodzieżowych grup duszpasterskich: KSM-u, Oazy, LSO i innych, bądźcie w tym czasie wsparciem dla Waszych koleżanek i kolegów, którzy w zawirowaniach współczesnego świata szukają autentycznych świadków Ewangelii. Przełamujcie podziały, szukajcie pokoju i zgody, dając świadectwo Waszej wiary” – zachęca abp Polak.

Na koniec zapewnia o modlitwie za wszystkich – także za pracowników służb medycznych, wolontariuszy, sióstr zakonnych i wszystkich, którzy troszczą się o ubogich i bezdomnych, którzy czuwają przy łóżkach chorych. „Bogu dziękuję wciąż za was! Dziękuję za Wasz trud i gotowość w miłości” – pisze Prymas Polski.

Pełny tekst listu abp. Wojciecha Polaka, a także krótkie przesłanie video na Adwent dostępne są na www.prymaspolski.pl

CZYTAJ DALEJ

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem! - o. Jerzy Tomziński kończy 102 lata!

2020-11-24 09:38

[ TEMATY ]

o. Jerzy Tomziński

Krzysztof Tadej

o. Jerzy Tomziński

o. Jerzy Tomziński

102 lata temu, 24 listopada 1918 r., urodził się o. Jerzy Tomziński. Dwukrotnie był generałem Zakonu Paulinów, trzykrotnie – przeorem Jasnej Góry. Przyjaźnił się z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim oraz z kard. Karolem Wojtyłą. Spotykał się m.in. z papieżami Piusem XII, Janem XXIII, Pawłem VI, Janem Pawłem II, a także z Ojcem Pio.

To jedna z najbardziej fascynujących postaci Kościoła katolickiego w Polsce. – Wszystkim rządzi Opatrzność Boża. Nie ma w życiu przypadków. Jeszcze nikt w historii świata nie wygrał wojny z Panem Bogiem – często podkreśla o. Jerzy Tomziński, paulin.

Najstarszy paulin – o. Jerzy Tomziński wyznaje: – Kiedy wojna się zaczęła, pytałem Pana Boga: Czy przeżyję Hitlera? A potem: Czy przeżyję Stalina? O komunę już nie pytałem, bo myślałem, że jej nie przeżyję. A tu proszę, jaka niespodzianka! Hitlera przeżyłem, Stalina przeżyłem i nawet komunę!

Jasna Góra to całe jego życie

O. Jerzy Tomziński mieszka na Jasnej Górze. Znany jest z ogromnego poczucia humoru, skromności i dobroci serca. Z klasztorem związany jest od najmłodszych lat. Podkreśla, że

Jasna Góra to całe jego życie

. – Znam tu każdy kąt, każdy kamień – dodaje. Jako chłopiec, 15 sierpnia 1932 r., witał na Jasnej Górze prezydenta Ignacego Mościckiego. Kilka lat temu wspominał to wydarzenie: – Pilnowałem furty. Stałem w mundurku, spodnie miałem na kant wyprasowane. Nagle przyjechał prezydent Mościcki. Widzę go, jakby to było dzisiaj. Wysoki mężczyzna, elegancki. Z białym szalikiem, laską, kapeluszem. Jak wszedł, to od razu podał mi rękę. „Witam, panie kawalerze!”. Powiedział to do mnie, prostego chłopca z malutkiej miejscowości, z Przystajni!

W 1935 r. Jerzy Tomziński wstąpił do Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, nazywanego Zakonem Paulinów. Na Jasnej Górze przeżył II wojnę światową. Był świadkiem, gdy z narażeniem życia ukrywano Żydów, pomagano partyzantom i żołnierzom Armii Krajowej. W czasie wojny przyjął święcenia kapłańskie. W styczniu 1945 r. do Częstochowy wkroczyły wojska Armii Czerwonej. Kilka tygodni później na Jasną Górę przyjechali komuniści, przedstawiciele Rządu Tymczasowego. O. Jerzy został wydelegowany do spotkania z nimi. To jedno z wielu spotkań, które charakteryzuje tego zakonnika – otwartość na ludzi, życzliwość, szczerość. W filmie „Światem rządzi Bóg” wspominał to spotkanie: „Z 15 chłopów weszło. W buciorach, w kufajkach. Jednym z nich był premier Osóbka-Morawski. Spytałem, czego chcą. Odpowiedzieli, że przyjechali zamówić nabożeństwo. Wziąłem książkę intencji. Wpisałem na 25 marca 1945 r. Mszę św. w intencji Ojczyzny. Jak to zrobiłem, to powiedzieli, że nie mają pieniędzy. Mówię – trudno. Osóbka-Morawski spytał: A czego potrzeba? Odpowiedziałem, że szyb nie mamy, bo wszystkie wyleciały z klasztoru, jak wycofywali się Niemcy. – W Kielcach mamy hutę szkła – odpowiedzieli. Jeden z nich zaczął coś pisać na świstku papieru. Jak mi to dali, to mówię: Panie premierze, tak bez pieczątki to wydadzą nam coś na to? I zacząłem się śmiać. A on: Proszę księdza, niech się ksiądz z nas nie śmieje. Bo my będziemy mieli i samochody, i wszystko. I proszę sobie wyobrazić, że na ten świstek papieru w Kielcach dali nam dwie tony!”.

Świadek cudów i nawróceń

W 1945 r. o. Tomziński został mianowany kustoszem jasnogórskiego sanktuarium. Cztery lata później został proboszczem i kustoszem sanktuarium maryjnego w Leśnej Podlaskiej, jednak w 1951 r. zmuszono go do opuszczenia tego sanktuarium. Powrócił na Jasną Górę, gdzie kapituła wybrała go na przeora.

O. Tomziński nieraz opowiada, że od pierwszych dni pobytu na Jasnej Górze był świadkiem wielu cudów i nawróceń. – Ludzie pospadaliby z krzeseł z wrażenia, gdybym podał nazwiska osób, które się tutaj nawróciły. To byli na przykład wielcy komuniści – mówi i dodaje: – Kto tu nie był! Ilu ludzi się nawróciło przed obrazem Matki Bożej! Przyjeżdżali z zaciekawieniem i nagle się nawracali. Pan Bóg każdego dnia dokonuje na Jasnej Górze cudów. Ja jestem tego świadkiem.

Świadek historii

O. Jerzy Tomziński był świadkiem wielu ważnych wydarzeń historycznych, niektóre z nich organizował – np. Jasnogórskie Śluby Narodu 26 sierpnia 1956 r., na które przybyło milion wiernych. Gdy aresztowano kard. Stefana Wyszyńskiego, o. Tomziński m.in. z Marią Okońską – jedną z najbliższych współpracowniczek Prymasa Polski – zaczął codzienne modlitwy przed Cudownym Obrazem Matki Bożej w intencji uwolnienia kard. Wyszyńskiego. Tak rozpoczął się słynny Apel Jasnogórski.

Spotkanie z Ojcem Pio

W 1957 r. o. Tomziński wyjechał na studia do Rzymu. Początkowo władze nie chciały mu dać paszportu. Po interwencji władz Kościoła udało mu się opuścić kraj i zacząć studia na słynnym Uniwersytecie Gregoriańskim. W czasie pobytu we Włoszech wyjechał do San Giovanni Rotondo, gdzie mógł porozmawiać ze słynnym zakonnikiem Ojcem Pio. Tak wspominał te chwile: „Bardzo chciałem zobaczyć jego stygmaty. Rano byłem na Mszy św. Wrażeń nie da się powtórzyć. To było misterium. Odprawiał bardzo poprawnie. Nie przeciągał, nie nudził kazaniem. Po konsekracji zobaczyłem, że jak patrzył na Hostię, to widział Pana Jezusa. Takie miałem odczucie. Z tych przeżyć zapomniałem o stygmatach i jak spojrzałem na rękę, to już ją zasłonił habitem. Potem poszedłem do zakrystii. Ojciec Pio przyszedł, błogosławił ludzi, głaskał dzieci po głowie, uśmiechał się i nagle zobaczył młodego człowieka. Spojrzał na niego, uśmiech mu zniknął i ryknął: Precz! Ten młody człowiek spuścił wzrok i szybko wyszedł”.

O. Jerzy spotkał się jeszcze raz z Ojcem Pio w klasztorze i tam rozmawiał z tym przyszłym świętym. Na koniec klęknął i poprosił o błogosławieństwo. – Ojciec Pio powiedział na cały głos: – Niech Bóg cię błogosławi – i ręką nacisnął na moją głowę. Poczułem narośl na jego dłoni, tak jakby to był orzech włoski. I spełniło się to, co chciałem – opowiada o. Jerzy. I z uśmiechem dodaje, że do dzisiaj zjawiają się w klasztorze osoby, które chcą go dotykać. Dlaczego? Bo kiedyś, przed laty, dotykał go sam Ojciec Pio!

Świadek Soboru Watykańskiego II

O. Jerzy Tomziński uczestniczył w Soborze Watykańskim II. Przyczynił się do krzewienia kultu Matki Bożej Częstochowskiej, przygotowując Jej wizerunki dla wszystkich ojców soborowych. Rozdawał je w 1965 r. kard. Stefan Wyszyński.

Siły czerpie od Pana Boga

Po powrocie do Polski o. Jerzy aktywnie uczestniczył w życiu zakonnym. Opisanie jego działalności wypełniłoby kilka tomów książek. Był m.in. jasnogórskim kronikarzem, korespondentem Radia Watykańskiego i Biuletynu Biura Prasowego Sekretariatu Episkopatu Polski, pisał do Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, wchodził w skład zespołu redakcyjnego „Niedzieli”. W 1990 r. został kolejny raz przeorem. W czasie tej kadencji przygotowywał w sanktuarium VI Światowe Dni Młodzieży (1991 r.) z udziałem Jana Pawła II. Jego wspomnienia dotyczące rozmów z kard. Stefanem Wyszyńskim i Janem Pawłem II stanowią bezcenne źródło dla historyków.

Wielu osobom odwiedzającym Jasną Górę o. Jerzy kojarzy się ze skromnością i uśmiechem. Kilkoma zdaniami potrafi pocieszyć, dodać sił i zbliżyć ludzi do Boga. Można o nim usłyszeć, że to „święty kapłan, który siły czerpie od Pana Boga i jest znakiem, że Bóg istnieje”. Zapytany, czy nie żałuje, że wybrał życie zakonne, bez wahania odpowiedział: „Ani sekundy nie żałowałem. Ani sekundy! Jestem

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: diakoni stali dziękowali za swą posługę w Kościele

2020-11-28 17:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

diakon stały

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Po raz piąty na Jasnej Górze przedadwentowe skupienie przeżywali dziś diakoni stali. Wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą Św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. Tylko w tym roku wyświęcono 11 nowych diakonów i za to szczególnie dziś dziękowali.

- Od 2008r. w Kościele w Polsce można powiedzieć, że mamy nowe powołanie, powołanie diakona stałego - przypominał na początku Mszy Św. dk. Waldemar Rozynkowski. Podkreślał, że „w tej historii bardzo szybko zrodziła się myśl, żeby to posługiwanie zawierzyć w tym wyjątkowym miejscu na Jasnej Górze”.

Jak dodał „ponieważ w ostatnim czasie dużo myślimy o Prymasie kard. Wyszyńskim, to możemy powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie jego duchowymi synami, a on zawierzał siebie, Kościół, a właściwie wszystko co mógł Maryi. I my także dzisiaj chcemy kolejny raz zawierzyć to wszytko, co stanowi nasze powołanie”.

Diakon zauważył, że przeżywamy trudny czas, tak jak wszyscy w Polsce, ale „Pan Bóg w tym trudnym czasie daje nam swoje owoce, bo wyjątkowo w tym roku aż 11 nowych diakonów stałych w Polsce zostało wyświęconych, więc w czasach trudnych Pan Bóg otacza nas łaską”.

Mszy Św. w ramach pielgrzymki diakonów stałych przewodniczył biskup Rudolf Pierskała. - Jak mamy żyć? Jaką postawę przyjąć wobec wyzwań współczesnego świata, wobec dotykającej nas epidemii? - pytał w homilii biskup pomocniczy diecezji opolskiej. Podkreślił, że chrześcijanin musi zachować dystans wobec dóbr tego świata, które nie mogą stać się celem życia człowieka. - Wielu ludzi podchodzi do spraw tego świata jako do najważniejszych i nawet dobra tego świata stają się dla nich jak by bożkami. To mogą być różne rzeczy, niekoniecznie złe, ale źle używane, kiedy używamy coś nie na chwałę Bogu i nie dla pożytku bliźnich i nie dla swojego – mówił biskup. Zauważył, że „dobra doczesne mogą omotać serce człowieka i staje się ono wtedy niewrażliwe na sprawy Boże”.

- W dzisiejszej Ewangelii mamy wskazania: uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe na skutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych – mówił kaznodzieja. Podkreślał, że „przez cały tydzień rozważamy mowę eschatologiczną Jezusa o końcu świata, o śmierci, o przyjściu Syna Człowieczego z chwałą, o sądzie. Dowiedzieliśmy się z ust samego Jezusa, że nasze życie nie kończy się śmiercią, czy z końcem świata, bo my jesteśmy w ciągłej pielgrzymce na spotkanie z Synem Człowieczym. Nasza ojczyzna jest w niebie.

Diakonat stały znany był w Kościele w czasach apostolskich, potem stopniowo zaniknął i stał się jedynie stanem przejściowym do kapłaństwa. Został przywrócony po Soborze Watykańskim II.

Służba diakonów stałych w Kościele, także w Polsce, jest coraz bardziej potrzebna, bo jak powiedział bp Rudolf Pierskała z Opola tylko w listopadzie w jego diecezji zmarło aż 10 kapłanów, nie mówiąc już o braku powołań.

Diakoni stali wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. W pełni jednak nie zastąpią księży, bo nie mogą np. słuchać spowiedzi, udzielać namaszczenia chorych czy celebrować Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję