Reklama

Polska

Nowy człowiek w Chrystusie

To hasło piątej debaty z cyklu Raport Jasnogórski 2016, która odbyła się 24 stycznia br. na Jasnej Górze w Sali Rycerskiej. Cykliczne dysputy mają jak najlepiej przygotować Polaków do przeżycia 1050. rocznicy chrztu przez refleksję nad przesłaniem Jasnogórskich Ślubów Narodu z roku 1956.

Podczas tej odsłony Raportu Jasnogórskiego 2016 - „Nowy człowiek w Chrystusie” - dyskutantami byli: abp Wacław Depo - metropolita częstochowski oraz przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski; s. Anna Bałchan - siostra Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej oraz działaczka społeczna, która zajmuje się pomocą kobietom i ich dzieciom zagrożonym lub dotkniętych przemocą seksualną, fizyczną i psychiczną, ofiarom handlu kobietami, ofiarom przymuszonej prostytucji, a także ich rodzinom; Marek Kamiński - polarnik i podróżnik, zdobywca obu biegunów Ziemi, autor książek, wykładowca, założyciel fundacji koordynującej programy edukacyjne i pomagającej osobom niepełnosprawnym, który przeszedł historyczną Drogą św. Jakuba z Kaliningradu do Santiago de Compostela w Hiszpanii w ciągu 119 dni, pokonując 4130 km; Michał Lorenc - jeden z najwybitniejszych współczesnych kompozytorów muzyki filmowej, który napisał muzykę do ponad 175 filmów, seriali telewizyjnych, filmów dokumentalnych oraz spektakli teatralnych i jest laureatem wielu nagród, m.in. nagrody Totus 2011 w dziedzinie propagowania kultury chrześcijańskiej; prof. Adam Regiewicz - dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie, kierownik Zakładu Teorii Literatury i kierownik Pracowni Komparatystyki Kulturowej. Debacie przewodniczył Jan Pospieszalski, dziennikarz i publicysta. Nim jednak do niej doszło, wcześniej w Kaplicy Cudownego Obraz została odprawiona koncelebrowana Msza św. pod przewodnictwem o. Arnolda Chrapkowskiego, generała Zakonu Paulinów. Na początku Eucharystii O. Mariusz Tabulski, definitor generalny Ojców Paulinów, powitał zebranych, przypominając idee Jasnogórskiej Nowenny przed zawierzeniem Ojczyzny 3 maja br. podczas jubileuszowych uroczystości rocznicy chrztu Polski, jakie będą wtedy miały miejsce na Jasnej Górze.


Zobacz zdjęcia: Debata Jasnogórska

Generał Zakonu Paulinów w wygłoszonej zaś homilii nawiązał do Liturgii Słowa trzeciej niedzieli zwykłej. Mówił m.in. o tym, Biblia uczy nas wiary i prowadzi do narodzenia się nowego człowieka. – Misja Pana Jezusa prowadzi do pełnego wyzwolenia człowieka. On szuka człowieka, by dać mu nowe życie. Ewangelia to nie tylko historia. Owo „dziś” z Ewangelii według św. Łukasza trwa – powiedział o. Chrapkowski i dodał: - Radosna Nowina jest przesłaniem wyzwolenia. To program wyzwolenia człowieka. To ma być wyzwolenie całkowite, a największym bohaterem jest ten, kto zwycięża nad sobą. Nawiązując natomiast do słów sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, wskazał, że „trzeba czynić dobro, zdobywać cnoty, a zdrowie narodu zależy od ilości dobra, które musi przewyższać zło”.

Ku nowemu człowiekowi

Reklama

Debata zgromadziła na Sali Rycerskiej wielką rzeszą słuchaczy. Praktycznie nie było żadnego wolnego krzesła. Wielu po prostu stało. Dysputa tym razem odnosiła się do tej części Jasnogórskich Ślubów Narodu z 26 sierpnia 1956 r., w których jest mowa o wadach narodowych Polaków oraz przyrzeczeniach zdobywania cnót, by stali się faktycznie nowymi ludźmi w Chrystusie: „Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu, rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty: wierności i sumienności, pracowitości, oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej”.

Abp Wacław Depo w swoich wypowiedziach odwoływał się m.in. do tekstów Ewangelii, Listów św. Pawła Apostoła, a także słów Prymasa Tysiąclecia oraz św. Jana Pawła II. Mówił, że prawdziwej przemiany człowieka może dokonać tylko Jezus Chrystus. – Słowo, które stało się ciałem jest pośrednikiem wszystkiego, co jest. Pan jest Pierworodnym wszelkiego stworzenia, Pierworodny spośród umarłych. Chrystus jest Alfą i Omegą. To w Nim jesteśmy naprawdę wolni – mówił Metropolita Częstochowski. Podkreślił, że bez „uprzedzającej miłości Pana Boga” i „pomocy Ducha Świętego nie poznamy prawdy o sobie”. Zaznaczył także w kontekście Jasnogórskich Ślubów Narodu, że ich przesłanie „wynikało z łaski chrztu św., który przyjęliśmy jako naród 1050 lat temu”. – Jesteśmy dziś kolejnym dziedzicem tej całej historii – zaakcentował. Przypomniał, że milionowa rzesza wiernych ślubująca przed Maryją 60 lat temu nie była anonimowa. – Każdy w tłumie ma swoją własna historię, bo ma swoje imię, które otrzymał na chrzcie św. – uwypuklił. Dodał też, że na Jasnej Górze „zawsze byliśmy wolni”, bo taki jest charyzmat tego miejsca, gdzie właśnie Bóg wybiera Maryję.

S. Anna Bałchan bardzo barwnie i osobiście, wręcz w gawędziarskim stylu, wypowiadała się o tym, że „poruszamy się w przestrzeni zbawienia”. Podkreślała, że ludzie nie powinni myśleć o „sobie w kontekście ofiary”, że nic im w życiu nie wyjdzie, nic im się nie uda. – U Pana Boga nie ma ludzi na marginesie – mówiła. Dała o sobie samej świadectwo w kontekście posługi, jakiej na co dzień się podejmuje: – Jestem żebraczką miłości. Zwróciła uwagę, że XXI wiek to stulecie, w którym jest „najwięcej niewolnictwa i używania ludzi”. – Nikt nie ma prawa używać człowieka – zaapelowała. – Człowiekowi trzeba towarzyszyć i mądrze pomagać. Trzeba patrzeć na siebie z miłością. Nie można uwierzyć w to, że jest się niczym – zaznaczyła. Mówiła o tym, by wierzyć w Boże miłosierdzie oraz o tym, że „cud nawrócenia dokonuje się w sakramencie pokuty i pojednania”, jak to było przed laty w jej wypadku właśnie na Jasnej Górze. Żartobliwie nadmieniała również o naszym „narodowym wirusie”, który nosi nazwę „misie”. – Cierpimy na ostre zapalenie „misia” – „mi się nie chce, mi się należy”.

Reklama

Jeśli chodzi o Marka Kamińskiego, to sporo mówił o swoich podróżach i nawróceniu oraz tym, że rozpiera go duma z bycia Polakiem. – Zasadniczo nie różnimy się od innych narodów, jeśli chodzi o wady. Mówił wiele o pokorze, pokonywaniu własnych słabości, podążaniu za głosem intuicji, dzieleniu się sobą z innymi. – Droga, którą odbyłem na bieguny nie ma znaczenia, jeśli nie jest to droga do odkrywania siebie, drugiego człowieka i Pana Boga – skonstatował.

Zarówno Michał Lorenc, jak i Adam Regiewicz wyakcentowali rolę drogi neokatechumenalnej w ich nawróceniu ku Bogu, które jako proces ma odbywać się nieustannie. – Osobiste doświadczenie wiary jest najważniejsze. Trzeba uczyć się pokory wiary – mówił ten pierwszy. Drugi zaś zwrócił uwagę m.in. na fakt, że „istota wad pozostaje taka sama, bo mamy głęboko zranione serce z powodu grzechu”. – Jeśli się oderwiemy od Boga, to rodzi się potrzeba zapychania serca byle czym – powiedział prof. Regiewicz. – Pan Bóg przychodzi indywidualnie do każdego, ale daje też wspólnotę, bo w pojedynkę nie da się być chrześcijaninem – odnotował.

Podczas debaty odtworzono też wypowiedź o. Józefa Płatka, byłego generała Zakonu Paulinów, który mówił m.in. o posłudze w konfesjonale. – Sakrament pokuty i pojednania pozwala pozbyć się swoich wad, walczyć z nimi – powiedział. Spotkanie zakończyło błogosławieństwo abp. Wacława Depo, który przewodniczył też Apelowi Jasnogórskiemu.

Zaproszenia na kolejne dysputy

Debaty odbędą się jeszcze 20 marca, 17 kwietnia i 1 maja. Patronat honorowy nad tym wydarzeniem objął m.in. Prezydent RP Andrzej Duda. Za realizację telewizyjną odpowiada studio telewizyjne „Niedzieli”, która też jest głównym medialnym patronem jasnogórskich spotkań. Organizatorami natomiast cyklu debat z ramienia Jasnej Góry są: wspomniany już o. Mariusz Tabulski i o. Michał Legan, dyrektor Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego. Więcej na: www.raport.jasnagora.pl.

2016-01-24 21:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: diakoni stali dziękowali za swą posługę w Kościele

2020-11-28 17:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

diakon stały

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Po raz piąty na Jasnej Górze przedadwentowe skupienie przeżywali dziś diakoni stali. Wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą Św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. Tylko w tym roku wyświęcono 11 nowych diakonów i za to szczególnie dziś dziękowali.

- Od 2008r. w Kościele w Polsce można powiedzieć, że mamy nowe powołanie, powołanie diakona stałego - przypominał na początku Mszy Św. dk. Waldemar Rozynkowski. Podkreślał, że „w tej historii bardzo szybko zrodziła się myśl, żeby to posługiwanie zawierzyć w tym wyjątkowym miejscu na Jasnej Górze”.

Jak dodał „ponieważ w ostatnim czasie dużo myślimy o Prymasie kard. Wyszyńskim, to możemy powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie jego duchowymi synami, a on zawierzał siebie, Kościół, a właściwie wszystko co mógł Maryi. I my także dzisiaj chcemy kolejny raz zawierzyć to wszytko, co stanowi nasze powołanie”.

Diakon zauważył, że przeżywamy trudny czas, tak jak wszyscy w Polsce, ale „Pan Bóg w tym trudnym czasie daje nam swoje owoce, bo wyjątkowo w tym roku aż 11 nowych diakonów stałych w Polsce zostało wyświęconych, więc w czasach trudnych Pan Bóg otacza nas łaską”.

Mszy Św. w ramach pielgrzymki diakonów stałych przewodniczył biskup Rudolf Pierskała. - Jak mamy żyć? Jaką postawę przyjąć wobec wyzwań współczesnego świata, wobec dotykającej nas epidemii? - pytał w homilii biskup pomocniczy diecezji opolskiej. Podkreślił, że chrześcijanin musi zachować dystans wobec dóbr tego świata, które nie mogą stać się celem życia człowieka. - Wielu ludzi podchodzi do spraw tego świata jako do najważniejszych i nawet dobra tego świata stają się dla nich jak by bożkami. To mogą być różne rzeczy, niekoniecznie złe, ale źle używane, kiedy używamy coś nie na chwałę Bogu i nie dla pożytku bliźnich i nie dla swojego – mówił biskup. Zauważył, że „dobra doczesne mogą omotać serce człowieka i staje się ono wtedy niewrażliwe na sprawy Boże”.

- W dzisiejszej Ewangelii mamy wskazania: uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe na skutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych – mówił kaznodzieja. Podkreślał, że „przez cały tydzień rozważamy mowę eschatologiczną Jezusa o końcu świata, o śmierci, o przyjściu Syna Człowieczego z chwałą, o sądzie. Dowiedzieliśmy się z ust samego Jezusa, że nasze życie nie kończy się śmiercią, czy z końcem świata, bo my jesteśmy w ciągłej pielgrzymce na spotkanie z Synem Człowieczym. Nasza ojczyzna jest w niebie.

Diakonat stały znany był w Kościele w czasach apostolskich, potem stopniowo zaniknął i stał się jedynie stanem przejściowym do kapłaństwa. Został przywrócony po Soborze Watykańskim II.

Służba diakonów stałych w Kościele, także w Polsce, jest coraz bardziej potrzebna, bo jak powiedział bp Rudolf Pierskała z Opola tylko w listopadzie w jego diecezji zmarło aż 10 kapłanów, nie mówiąc już o braku powołań.

Diakoni stali wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. W pełni jednak nie zastąpią księży, bo nie mogą np. słuchać spowiedzi, udzielać namaszczenia chorych czy celebrować Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ

Cudowny Medalik

Niedziela legnicka 27/2009

Cudowny Medalik - symbolika

AWERS:
- biała szata i welon - symbol dziewictwa, welon także poświęcenia; Maryja jest zawsze gotowa na przyjęcie woli Bożej
- promienie wychodzące z dłoni - oznaczają łaski, które Najświętsza Panna wyjednuje
- otwarte, wyciągnięte ręce - Maryja niczego nie zatrzymuje dla siebie, cała jest darem; Jej dłonie są otwarte na spotkanie i na przyjęcie
- wąż - uosobieniem szatana, zwyciężonego przez Niepokalaną; Maryja zachęca nas do niewchodzenia w dialog ze złem
- glob - cały świat (wszystkie narody i każda dusza), nad którym Maryja ma władzę i może ofiarować je Bogu

REWERS:
- krzyż - symboli Chrystusa Ukrzyżowanego, a zarazem: pośrednictwa, mediacji, porozumienia między ziemią a niebem
- serce Jezusa i Maryi - w tradycji biblijnej serce symbolizuje wnętrze człowieka, jego życie uczuciowe, ośrodek jego bytu; tu: wezwanie, by wybrać, tak jak Chrystus i Maryja, drogę miłości aż do całkowitego daru z siebie

CUDOWNY MEDALIK:
- wspomnienie wydarzeń zbawienia; utrwalono w nim objawienie się Maryi Katarzynie Labouré, czyli spotkanie między ziemią a niebem, interwencję Boga za pośrednictwem Maryi
- słowo objawienia, ponieważ pokazuje nam Maryję jako Pośredniczkę Łask (awers) i prototyp zbawienia (rewers) wysłużonego poprzez miłość, krzyż i współczucie Najświętszej Panny
- znak ufności w Boską opiekę, który autorzy porównują do zredukowanej do maleńkich rozmiarów tarczy ochronnej, używanej przez żołnierzy

To nie wieża Eiffla najbardziej przyciąga mnie do Paryża, ani nawet katedra Notre Dame czy bazylika Sacré Coeur. Właściwie to ja nie cierpię Paryża. Głośny, zapchany samochodami, z tłumami turystów, urzędników i pozujących na artystów.
Paryż - nazywany stolicą Europy, mody i malarzy. Kolebka rewolucji francuskiej, wartej tyle samo, co rewolucja październikowa.
Przyciąga mnie tutaj jeden adres: Rue du Bac 140. Zwykła uliczka w centrum miasta i niczym szczególnym niewyróżniająca się brama. No, może tym, że zawsze stoi przed nią kilku żebraków, niczym żołnierze na warcie.
Ta brama prowadząca do klasztoru Sióstr Wincentek (tak we Francji nazywa się Siostry Miłosierdzia św. Wincentego ŕ Paulo), stanowi filtr pomiędzy hałaśliwymi dzielnicami turystów i biznesmenów, a znajdującą się obok „oazą pokoju”. To tu zaczyna się inny świat: w którym panuje cisza, czas płynie powoli, a ludzie są uśmiechnięci i serdeczni. (Nie mówię, że w Paryżu nie ma życzliwych ludzi, ale czym innym jest życzliwość sprzedawcy, a czym innym - staruszki w kościele, która ustępuje miejsca dwudziestolatkowi z plecakiem).

Objawienie

To za tą bramą, w zakonnej kaplicy, 27 listopada 1830 r., nieznanej nikomu nowicjuszce Katarzynie Labouré ukazuje się Matka Najświętsza. Ubrana w białą suknię, okryta srebrzysto-błękitnym płaszczem i w welonie, stoi na kuli ziemskiej. Z Jej otwartych dłoni, skierowanych ku ziemi, wychodzą promienie - symbol łask, jakie wyprasza ludziom. Wokół Niepokalanej napis: „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.
- Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru - s. Katarzyna słyszy głos. - Wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególnie jeśli go będą nosili na szyi.
Po chwili obraz z Matką Bożą obraca się i nowicjuszka dostrzega literę „M”z wpisanym w nią krzyżem, a pod nimi serca Jezusa i Maryi.
Tak rozpoczyna się historia Cudownego Medalika, jednego z trzech - obok różańca i szkaplerza - sakramentaliów w dziejach Kościoła, który otrzymał bardzo wysoką aprobatę: ustanowiono święto* i nabożeństwo** ku jego czci.

Poznacie po owocach

Medalik został tak doceniony dopiero po śmierci s. Katarzyny. Początkowo nic nie wskazuje na to, że zyska on jakiekolwiek znaczenie.
Spowiednik s. Labouré nie chce nawet słuchać o objawieniu i prośbach Matki Bożej. Dopiero gdy nowicjuszka nalega, przekazuje informację arcybiskupowi Paryża - Ludwikowi de Quelen. Ten okazuje przychylność i w czerwcu 1832 r. zostaje wybitych pierwsze 1500 egzemplarzy Medalika. Rozdaje się je, nie wspominając o objawieniach, by po owocach, jakie przyniesie, rozeznać prawdziwość widzenia.
Na cuda i łaski nie trzeba było długo czekać. Już w tym samym roku ośmioletnia Karolina Nenain z parafii Saint-Germain-l’Auxerrois, zarażona cholerą, odzyskuje zdrowie dzień po tym, jak siostry dają jej Medalik.
Rok później, 13 czerwca, wojskowy z Alençon, znany „ateista i bluźnirca”, któremu siostry wręczyły medalik, zaczyna się modlić. „O smutek przyprawia mnie myśl, że tak późno pokochałem i nie kochałem więcej” - mówi.

Uznany cud

W 1835 r. medaliki przyjęło już milion osób, w 1839 - 10 milionów.
W styczniu 1842 r. dochodzi do jednego z bardziej spektakularnych cudów w historii Kościoła. Młody, francuski Żyd, Alfons Ratizbone, któremu wcześniej przyjaciel zakłada Medalik na szyi, wstępuje na chwilę do świątyni S. Andrea della Fratte w Rzymie. Widząc w bocznej kaplicy wizerunek pięknej Pani z Cudownego Wizerunku, klęka. W tym momencie doznaje olśnienia i z kościoła wychodzi nawrócony. 31 maja 1842 r. w klasztorze Jezuitów przyjmuje chrzest i przystępuje do Komunii św. Cztery dni później jego nawrócenie zostaje uznane dekretem papieskim za prawdziwe działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny. Alfons zostaje księdzem i zakłada zgromadzenie Matki Bożej Syjońskiej, którego charyzmatem jest nawracanie Żydów na wiarę katolicką.
22 sierpnia 1845 r. John Henry Newman, anglikański teolog, interesujący się nauką Kościoła rzymskiego, zawiesza sobie Medalik na szyi. Dwa miesiące później przechodzi na katolicyzm.

Dogmat

W tym czasie - w odpowiedzi na prośbę Maryi - by młode dziewczęta bardziej się Jej poświęcały, powstaje tzw. „Młodzież maryjna”. 20 czerwca 1847 r. papież Pius IX oficjalnie uznaje ją za stowarzyszenie (ponad sto lat później, w 1961 r., działa ono już w 93 krajach).
Cudowny Medalik wywiera szczególny wpływ na ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (8 grudnia 1854 r.).
- Prośbę o jego zatwierdzenie do papieża Grzegorza XVI wysyła kilkudzisięciu arcybiskupów i biskupów z różnych krajów. Są oni świadkami Medalika - pisze ks. Lucien Misermont C.M., adwokat w procesie kanonizacyjnym s. Katarzyny Labouré. Reprodukcję Wizerunku zamieszczono na rewersie medalu, upamiętniającego ogłoszenie dogmatu (znajduje się on w siedzibie Stowarzyszenia Cudownego Medalika 93, Rue de Sevres, Paris 6-eme).
Wiara w moc Medalika staje się powszechna. Podczas Komuny Paryskiej (1871 r.) rewolucjoniści wprost cisną się do klasztoru po małe blaszki z wizerunkiem Niepokalanej. Siostra Katarzyna rozdaje znaczki wszystkim, nie zważając na osobę i obóz, do którego należą. Wierzy, że Maryja rozpozna swoich i nawróci pozostałych.

Inspiracja

Kolejny wiek. Za sprawą Cudownego Medalika powstają wciąż nowe wspólnoty.
Stowarzyszenie Medalika na cześć Niepokalanie Poczętej (potocznie: Stowarzyszenie Cudownego Medalika), zainicjowane przez polskich biskupów, w 1908 r. zostaje rozszerzone przez papieża Piusa X na całe chrześcijaństwo.
W 1919 r. Ojciec Maksymilian obiera medalik jako znak członków Milicji Niepokalanej. Wkrótce to bractwo staje się znane na całym świecie (obecnie ma 4 miliony członków w 46 krajach na wszystkich kontynentach). W 1939 r. w samej Polsce liczy 750 tys., od 1930 działa w Nagasaki. Podczas wojny, członkowie MI nie tylko uczestniczą w działaniach partyzanckich, ale dają też świadectwo ofiary i modlitwy w obozach koncentracyjnych, wspierając współwięźniów.
Pod wpływem duchowości Rycerstwa, ks. Franciszek Blachnicki zakłada Krucjatę Wstrzemięźliwości (1957 r.), która ma być zbiorowym narzędziem Niepokalanej w walce z alkoholizmem. MI staje się także inspiracją do powstania Ruchu Światło-Życie oraz instytutów życia konsekrowanego, takich jak: Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej (założone w Japonii), Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej (Rzym), Siostry Franciszkanki Niepokalanej (Filipiny), Zgromadzenie Braci Franciszkanów Niepokalanej (Włochy), Misjonarki Rycerki Niepokalanej Ojca Kolbe (Włochy), Instytut Niepokalanej Matki Kościoła (Polska).

Nawrócenia

Dwudziesty wiek to także stulecie licznych cudów, związanych z Cudownym Medalikiem.
W 1944 r. amerykański więzień, Claude Newman, skazany na karę śmierci za morderstwo, zakłada na szyję Cudowny Medalik. Nawraca się tuż przed wykonaniem wyroku.
1952 r. Stanisław Stempowski, mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski, który dostał Cudowny Medalik od św. Maksymilina Marii Kolbego, na łożu śmierci otrzymuje łaskę wiary.
Świadectwa o cudach za przyczyną Wizerunku od 1922 r. pojawiają się na łamach „Rycerza Niepokalanej”, gazety MI.

Wołanie do nieba

Nabożeństwo rozpoczęte na Rue de Bac w Paryżu przyniosło ogromne owoce: nawrócenia i uzdrowienia, których nie sposób policzyć, wiele wspólnot zakonnych i świeckich, oddających się jako narzędzie na własność Niepokalanej. A wszystko za sprawą małego Znaczka.
Cudowny Medalik - środek zbawienia dany ludziom. Nie jest mądrością teologicznych traktatów ani intelektualnym pouczeniem, lecz prostym znakiem.
Blaszka z wizerunkiem Najczystszej spośród stworzeń stanowi osobiste wyznanie wiary chrześcijanina w Jej Niepokalane Poczęcie. Jest świadectwem prośby o maryjne wstawiennictwo przed Bogiem, o dar bycia świętym i nieskalanym. To jakby niema modlitwa noszona w sercu i kierowana do nieba bezustannie: podczas pracy, odpoczynku i snu.
Przez mały medalik dokonuje się poświęcenia Maryi wszystkiego, z czego utkane jest ludzkie życie. Ten znak nadaje istnieniu nową wartość. Tak nową, że towarzyszą mu nieraz cuda i inne znaki Bożej obecności.

Każdy ma swoją „moc”

Czy noszący Cudowny Medalik zdają sobie z tego sprawę?
A czy ci, którzy zakładają na siebie inne symbole: krzyż Atlantów, koło zaklęć, pentagram, ideogram czy Tao również mają świadomość z ich wpływu na życie?
Czy zastanawiamy się, co zawieszają na sobie nasze dzieci i dlaczego? Co jest dla nich wartością?
Nie jest obojętne, co nosimy na szyi - czyli: do kogo się zwracamy, kogo obieramy sobie za patrona. Amulety i talizmany również mają swoją „moc”, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy.
Więc załóż na swoją szyję, na szyję swojego dziecka medalik z Maryją i niech moc Boża będzie z wami!

* uczynił to 23 lipca 1894 r. Papież Leon XIII, polecając je obchodzić co roku 27 listopada
** na polecenie ks. kard. Aloisiego Maselliego, prefekta Kongregacji Rytów w 1958 r., kiedy to Cudowny Medalik otrzymał także aprobatę liturgiczną

Świadectwo o. Maksymiliana Marii Kolbego

Wtych dniach przyszła do mnie pewna pani i prosi, bym się udał do chorego, który... nie chce się spowiadać. Był już u niego ksiądz H. I ten właśnie przysłał ją do mnie, bo zabiegi jego chybiły. - Czy odmawia on do Matki Najświętszej choćby jedno „Zdrowaś Maryjo” na dzień? - spytałem. - Proponowałam mu to, ale odpowiedział, że w Matkę Bożą nie wierzy. - To proszę mu zanieść ten medalik - rzekłem, podając Cudowny Medalik. - Czy dla pani przyjmie on go i pozwoli sobie zawiesić na szyi? - Dla mnie to zrobi. - Więc dobrze, niech mu go pani zaniesie i modli się za niego; ja zaś postaram się tam zaglądnąć. I poszła...
Tymczasem spotkałem się z księdzem H. - Byłem u chorego jako u mego znajomego - opowiadał mi on - ale nic się zrobić nie dało (...).
Chory sobie nie życzy księdza i rodzice jego również, więc po cóż tam pójdę? - myślałem sobie, ale mimo wszystko poszedłem, chociaż w głębi duszy nurtowało zwątpienie, czy wycieczka się uda. Jedyna nadzieja to medalik, który przecież chory ma już na sobie. W drodze odmawiałem Różaniec. (...)
Usiadłem przy jego łożu i nawiązałem rozmowę. Wypytywałem o stan zdrowia, a wkrótce potem rozmowa przeszła na sprawy religijne. Chory wyłuszczał swoje wątpliwości, a ja starałem się mu je wyjaśnić. Przy rozmowie zauważyłem na jego szyi niebieski sznureczek, właśnie ten, na którym nawleczony był medalik. Ma medalik - pomyślałem - więc sprawa wygrana. Nagle chory zwraca się do mnie i mówi: - Księże, może by przystąpić do rzeczy? - Więc pan się chce wyspowiadać? - zapytałem. W odpowiedzi rzewny płacz wstrząsnął jego wychudłą piersią... to trwało dobrą chwilę... Gdy chory się uspokoił, zaczęła się spowiedź. Po otrzymaniu Wiatyku i... Namaszczenia chory dla okazania wdzięczności ujął mnie i pocałował. Mimo zaraźliwości choroby, chętnie dałem mu ten pocałunek pokoju. Cześć Niepokalanej za to zwycięstwo!!!
Obok leżał drugi chory. Powiedziano mi w szpitalu, że i po niego śmierć już rękę wyciąga; on jednak o spowiedzi nie myśli. Poleciłem więc i jego Niepokalanej za przyczyną niedawno beatyfikowanej bł. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Na drugi dzień przyszedłem niby dla odwiedzenia poprzedniego chorego, a właściwie po drugiego. Siadłem przy pierwszym, a tymczasem poleciłem sanitariuszce, by spytała go, czy nie zechciałby skorzystać z mej obecności. Chory mnie nie zauważył, toteż odpowiedział niecierpliwie: - Lekarz twierdzi, że za tydzień wyzdrowieję, a tu mnie nudzą księdzem. Nie zrażając się takim usposobieniem chorego, rozpocząłem z nim rozmowę i przysiadłem obok niego. Widząc, że chory uporczywie odkłada spowiedź, wyjąłem naszą „kulkę” Rycerstwa tj. Cudowny Medalik. Chory zapytał: - Co to jest? Wyjaśniłem mu pokrótce. Pocałował go, pozwolił sobie włożyć na szyję i... rozpoczęła się spowiedź. Niech Niepokalanej będą wieczne dzięki za tak łaskawe i miłościwe zwycięstwa.
Fragmenty artykułu, zamieszczonego w „Rycerzu Niepokalanej”

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: diakoni stali dziękowali za swą posługę w Kościele

2020-11-28 17:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

diakon stały

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Po raz piąty na Jasnej Górze przedadwentowe skupienie przeżywali dziś diakoni stali. Wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą Św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. Tylko w tym roku wyświęcono 11 nowych diakonów i za to szczególnie dziś dziękowali.

- Od 2008r. w Kościele w Polsce można powiedzieć, że mamy nowe powołanie, powołanie diakona stałego - przypominał na początku Mszy Św. dk. Waldemar Rozynkowski. Podkreślał, że „w tej historii bardzo szybko zrodziła się myśl, żeby to posługiwanie zawierzyć w tym wyjątkowym miejscu na Jasnej Górze”.

Jak dodał „ponieważ w ostatnim czasie dużo myślimy o Prymasie kard. Wyszyńskim, to możemy powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie jego duchowymi synami, a on zawierzał siebie, Kościół, a właściwie wszystko co mógł Maryi. I my także dzisiaj chcemy kolejny raz zawierzyć to wszytko, co stanowi nasze powołanie”.

Diakon zauważył, że przeżywamy trudny czas, tak jak wszyscy w Polsce, ale „Pan Bóg w tym trudnym czasie daje nam swoje owoce, bo wyjątkowo w tym roku aż 11 nowych diakonów stałych w Polsce zostało wyświęconych, więc w czasach trudnych Pan Bóg otacza nas łaską”.

Mszy Św. w ramach pielgrzymki diakonów stałych przewodniczył biskup Rudolf Pierskała. - Jak mamy żyć? Jaką postawę przyjąć wobec wyzwań współczesnego świata, wobec dotykającej nas epidemii? - pytał w homilii biskup pomocniczy diecezji opolskiej. Podkreślił, że chrześcijanin musi zachować dystans wobec dóbr tego świata, które nie mogą stać się celem życia człowieka. - Wielu ludzi podchodzi do spraw tego świata jako do najważniejszych i nawet dobra tego świata stają się dla nich jak by bożkami. To mogą być różne rzeczy, niekoniecznie złe, ale źle używane, kiedy używamy coś nie na chwałę Bogu i nie dla pożytku bliźnich i nie dla swojego – mówił biskup. Zauważył, że „dobra doczesne mogą omotać serce człowieka i staje się ono wtedy niewrażliwe na sprawy Boże”.

- W dzisiejszej Ewangelii mamy wskazania: uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe na skutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych – mówił kaznodzieja. Podkreślał, że „przez cały tydzień rozważamy mowę eschatologiczną Jezusa o końcu świata, o śmierci, o przyjściu Syna Człowieczego z chwałą, o sądzie. Dowiedzieliśmy się z ust samego Jezusa, że nasze życie nie kończy się śmiercią, czy z końcem świata, bo my jesteśmy w ciągłej pielgrzymce na spotkanie z Synem Człowieczym. Nasza ojczyzna jest w niebie.

Diakonat stały znany był w Kościele w czasach apostolskich, potem stopniowo zaniknął i stał się jedynie stanem przejściowym do kapłaństwa. Został przywrócony po Soborze Watykańskim II.

Służba diakonów stałych w Kościele, także w Polsce, jest coraz bardziej potrzebna, bo jak powiedział bp Rudolf Pierskała z Opola tylko w listopadzie w jego diecezji zmarło aż 10 kapłanów, nie mówiąc już o braku powołań.

Diakoni stali wspomagają duchowieństwo zastępując kapłanów w takich czynnościach jak chrzty czy małżeństwa udzielane poza Mszą św. oraz przy pogrzebach i kazaniach. W pełni jednak nie zastąpią księży, bo nie mogą np. słuchać spowiedzi, udzielać namaszczenia chorych czy celebrować Eucharystii.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję