Darcie pierza polegało na oddzieraniu z gęsich (czasami innych) piór chorągiewek od twardych stosin oraz oddzielaniu puchu. Puch był wykorzystywany do wypełniania tak zwanych wsyp na poduszki i pierzyny. Było to żmudne zajęcie ponieważ na jedną poduszkę potrzebowano puchu od 4 do 8 gęsi. Aby praca się nie dłużyła zwoływano najbliższe sąsiadki i krewne do pomocy (za taką pracę nigdy nie płacono, tylko ją odrabiano, nawet w kolejnym roku). Przy darciu często plotkowano, śpiewano i rozmawiano. Jeżeli w danym domu była ładna panna na wydaniu, to pod pretekstem pomocy schodziła się też młodzież, chłopcy grali na instrumentach, dziewczęta śpiewały, czasem nawet tańczono. Jeżeli w chałupie było sporo ludzi i pierza, czasem dla zabawy puszczano gołębia, który wzbijał skrzydłami w powietrze ptasi puch. Według wspomnień uczestników zanim złapano gołębia było dużo zamieszania i śmiechu.
Reklama
Za pracę skubaczek – bo zajmowały się pierzem głównie kobiety – gospodarze zapraszali pracujących na skromny poczęstunek – zwany wyskubkiem. Jeżeli w jakimś domu zbierało się wiele osób oznaczało to, że gospodarze są lubiani we wsi lub po prostu zamożni. W trakcie pracy częstowano również gości chlebem ze smalcem lub słoniną i cebulą. Zawsze śpiewano, korzystając jeszcze z jesiennego czasu przed Adwentem. Oto jedna z bardziej znanych przyśpiewek: Gdybym się rannej rosy bała, gdybym się rannej rosy bała, To bym w tym lasku, lasku zielonym, To bym w tym lasku nie stawała. [bis]. Stanęła bym se na tej górze, stanęła bym se na tej górze, I patrzyłabym, i patrzyłabym, I patrzyłabym jak Jaś orze. [bis]. Oj orze, orze, pogwizduje, oj orze, orze, pogwizduje, A jego koniś, a jego koniś, A jego koniś podskakuje. [bis]
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Prace nad pozyskaniem pierza w gospodarstwach trwały od listopada do końca zimy. W kolejnych domach grupy skubaczek spotykały się na 2-3 tygodnie, zależnie od potrzeb, a także liczby gęsi. Kolejne etapy pracy kończyły się poczęstunkiem lub zabawą. Często wówczas kojarzono pary i planowano śluby oraz wesela. Oprócz bardzo potrzebnej pracy, był to czas też odpoczynku po ciężkim czasie żniw, wykopów i orki. Kobiety mogły siedzieć i rozmawiać, spotykać się częściej, wychodzić jedna do drugiej pod pretekstem niesienia pomocy.
Współcześnie darcie pierza jest praktykowane jedynie jako forma wielu widowisk folklorystycznych. Taką inscenizacje kilka lat temu przygotowało Koło Gospodyń Wiejskich Sąsiadeczki z Łaszczówki. Z tego wydarzenia dostępny jest film w sieci oraz fotoleracja autorstwa Amelii Babiarz.
