Przygotowania rozpoczynano od wyparzania drewnianej beczki, najpierw kilkukrotnie zalewano wrzątkiem, a następnie wrzucano duże nagrzane w ognisku kamienie i znów zalewano wodą, aby parowały i wyparzały beczkę. Do kiszenia używano dużych dębowych beczek lub ganków, których nigdy, podobnie jak dzieży na mąkę, nie pożyczano sąsiadom.
Następnie wycinano cały zagon kapusty białej i zwożono z pola do domu. Ścinano ją starannie nożami przy samej ziemi i kładziono na wóz. Wieczorem zapraszano sąsiadki na obieranie kapusty. Mężczyźni koszami przynosili kapustę z wozu, którą obierano z wierzchnich liści, wycinano głąb i ewentualne nadgnicia. Wszystkie odpadki składowano na pożywienie dla zwierząt. Gotowe twarde głowy białej kapusty płukano w wodzie z solą i składano na rozłożonym, czystym płótnie do szatkowania. Obieranie zwykle trwało cały wieczór i często przy tym plotkowano co słychać we wsi i okolicy lub śpiewano, jeżeli znalazł się chętny harmonista do przygrywania.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kolejny wieczór to było szatkowanie kapusty i ubijanie jej w beczkach. Można to było robić za pomocą ubijaka drewnianego, takiego dużego stempla lub jeżeli beczka była dość duża robiono to nogami. Miało to na celu ściśnięcie kapusty tak, aby puściła sok, dzięki któremu rozpoczynała się fermentacja. Oczywiście każdą warstwę kapusty przesypywano solą kamienna i startą marchewką, czasem też kminkiem lub startym jabłkiem. Gdy beczka była pełna, na wierzch kładziono czyste liście, drewniane krążki (debiak) oraz czysty, duży kamień jako obciążenie, aby warzywo nie wypływało. Beczkę odstawiano w chłodne miejsce, na przykład do piwnicy lub ziemianki. Proces fermentacji trwał kilka tygodni, i tak przygotowana kapusta stała w piwnicy przez całą zimę aż do wiosny.
Najczęściej już po trzech, czterech tygodniach kapusta była ukiszona. Aby sprawdzić jej smak, najpierw gotowano z niej kapuśniak, który od wieków należy do najulubieńszych polskich zup. W różnych regionach polski przygotowany jest z różnymi rodzajami mięsa, z różnorodnymi warzywami i ma odmienne nazwy (choćby góralska kwaśnica czy świętokrzyska parzybroda). Jednak dopiero na Święta Bożego Narodzenia przynoszono większe ilości kapusty i gotowano ją w wielkich saganach na piecu kaflowym – robiono z niej wówczas i bigos, i pierogi, i gołąbki, i groch z kapustą. Czy ktoś wyobraża sobie bez tych potraw święta?
W naszym regionie takie tradycyjne kiszenie kapusty przedstawiły kilka lat temu członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Majdanku wraz z sołtysem Edwardem Ponurkiem. Pamiętam jak świetlica wiejska zamieniła się na chwilę w wiejską chatę pełną gwaru, pracy i przyśpiewek. Zdecydowanie udało im się wówczas w swojej inscenizacji oddać smaki i zapachy z dawnych czasów. Zdjęcie pochodzi właśnie z tego wydarzenia.
