Reklama

Wiara

Podejrzane praktyki

Nawet dziś wielu wierzy w czary, zaklęcia i magię, choć chrześcijaństwo od początku je odrzuca.

Niedziela Ogólnopolska 27/2026, str. 14-15

[ TEMATY ]

wiara

Grażyna Kołek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Słowo „klątwa” bywa wymieniane w Biblii i tradycji chrześcijańskiej. Obecnie jednak rzadko jest używane, brzmi trochę tajemniczo, a nawet magicznie. Tak jest potocznie odbierane. Stoi za tym jednak pewne nieporozumienie. Klątwą czy przekleństwem nazywa się bowiem rzeczy całkiem różne, które właściwie powinny mieć osobne nazwy.

Zaklęcia

Od najdawniejszych czasów istnieje czarna magia, która zmierza do zaszkodzenia ludziom przez magiczne zabiegi czy formuły. Inne czynności magiczne miały ludziom pomagać. Obecnie też wielu wierzy w czary, choć chrześcijaństwo od początku je odrzuca.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W świecie starożytnym powszechne były jednak rozmaite zabobony. Uznaniem cieszyło się wróżbiarstwo, a wyrocznie otaczano religijnym szacunkiem. W starożytnym Rzymie istnieli wróżbici urzędowi. Znana była pochodząca z Mezopotamii astrologia.

Magia i czary też były popularne. Archeologowie znaleźli wiele zaklęć zapisanych na tabliczkach, które miały szkodzić wrogom, a pomóc w życiu i miłości; nie brakowało też ochronnych amuletów. Magicy próbowali podporządkować sobie duchy.

Praktyki te uchodziły jednak za podejrzane. Niekiedy za nie karano, w obawie, że szkodzą ludziom. Wiązało się to z tym, że czarownicy i czarownice czasami wytwarzali trucizny. Przez „czarownice” rozumiano więc często trucicielki, z czego wziął się strach przed nimi i karanie śmiercią.

Reklama

W starożytnym Izraelu praktyki magiczne występowały marginalnie, gdyż uważano je za sprzeczne z wiarą w jedynego Boga. Chrześcijaństwo też je odrzuciło. Biblia wielokrotnie potępia praktykowanie rozmaitego rodzaju czarów (por. np. Kpł 19, 26; 20, 27). Wróżbici to fałszywi prorocy (por. Jr 27, 9).

Do magii należy rzucanie klątw, czyli próby spowodowania czyjejś porażki czy nawet śmierci przez formuły magiczne, wzywanie złych duchów, zabiegi na figurkach itd. W świecie starożytnym praktykowano klątwy rzucane na wrogów osobistych czy uroczyście na wrogów kraju. W tym magicznym znaczeniu rzucanie klątwy jest, oczywiście, sprzeczne z chrześcijaństwem, i podobnie jak wszelkie uciekanie się do zaklęć – kłóci się ze zdrowym rozsądkiem.

Czasem mówi się też o przeklęciu kogoś w znaczeniu szerszym. Może spotkaliśmy w literaturze przeklęcie niewdzięcznych dzieci przez rodziców. Chodzi o jakąś formę zerwania, potępienia czy wydziedziczenia. Przeklinanie wrogów czy sprawców zła oznacza życzenie im zguby i kary za występki. Takie reakcje na krzywdy można uznać za zbyt gwałtowne, ale nie chodzi tu o klątwy ze sfery magii.

Herem

Hebrajskie słowo herem, pisane też: cherem, również jest tłumaczone w Biblii jako „klątwa”, ale dotyczy czegoś innego. Oznacza ono brutalny zwyczaj wojenny, znany w starożytnym świecie semickim, polegający na całkowitej eksterminacji pokonanych wrogów, łącznie z całym ich dobytkiem i miastem. Wszystko u nich traktowano jako nieczyste.

Reklama

Samo słowo herem odpowiadało jednak raczej dzisiejszemu pojęciu „tabu”, które oznacza coś niedotykalnego, zakazanego, izolowanego. Chodziło o całkowite i widoczne odseparowanie się. Dlatego, paradoksalnie, tak samo można było określać rzeczy i osoby konsekrowane, święte, oddzielone od zwykłego życia.

Gdy Izraelici podbijali ziemię Kanaan, „obłożenie klątwą” oznaczało dla nich całkowite odcięcie się od pogańskiego kraju. Uznali, że zasługuje on na zniszczenie, a im nawet nie wolno czegokolwiek z niego wziąć. Nienawiść, okrucieństwo i moralne zepsucie nieprzyjaciół, którzy dążyli do zagłady Izraela, podpowiadały im wymordowanie w rewanżu wrogów i zniszczenie wszystkiego do gruntu (por. np. Pwt 7, 1-2; Lb 21, 1-3). Oczywiście, nauczanie Jezusa każe nam takie metody odrzucić. Nie wiemy zresztą, czy opowiadania na ten temat miały charakter historyczny, czy tylko przedstawiały przykładowo i obrazowo to, na co ci wrogowie zasłużyli. Faktycznie bowiem mnóstwo mieszkańców Kanaanu zasymilowało się z Izraelitami i przyjęło ich religię.

W czasach bliższych Nowemu Testamentowi Żydzi zaczęli używać słowa herem w znaczeniu złagodzonym. Nazywano tak wykluczenie ze społeczności narodowej i religijnej tych, którzy są jej niegodni albo sami ją opuszczają (por. Ezd 10, 8 i dokumenty z Qumran). Mogły temu towarzyszyć bojkot, wygnanie i konfiskata majątku. Prowadzi to w stronę innego znaczenia „klątwy”, znanego z historii chrześcijaństwa.

Anatema

Reklama

W kilku miejscach Nowego Testamentu pojawia się termin grecki anathema. W tłumaczeniach znajdziemy wtedy zazwyczaj słowo „klątwa”, względnie „wyklęty”, ale niesłusznie. Po polsku mamy pochodzącą od tego „anatemę”, która kojarzy się z potępieniem. Tymczasem podstawowy sens tego terminu to „wyłączenie, wykluczenie”, gdyż ana-thema to jakby „od-łożenie”. Ponadto słownictwo to może dotyczyć przysięgania i zaklinania się.

Inaczej mówiąc – Nowy Testament przewiduje możliwość usunięcia kogoś ze wspólnoty wiernych. „Jeżeli ktoś nie kocha Pana, niech będzie wykluczony! Maranatha!” (1 Kor 16, 22). „Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie wykluczony!” (Ga 1, 8). W podobnym sensie pisze św. Paweł: „Wolałbym bowiem sam być odłączonym od Chrystusa dla braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami” (Rz 9, 3). Nazywanie tego w przekładach Biblii „klątwą” jest mylące.

W prawie kościelnym występuje wzięty z łaciny termin „ekskomunika”, który oznacza wyłączenie ze wspólnoty wiernych. Gdy więc czytamy, że jakiś papież czy biskup „wyklął” niegodnego władcę albo heretyka, oznacza to, że go ekskomunikował, że winny został usunięty z Kościoła Katolickiego. Takie wykluczanie publicznych grzeszników praktykowano od starożytności.

Uważa się też, że samo popełnienie ciężkiego występku wyklucza ze wspólnoty Kościoła. Powrót wymaga nawrócenia i pokuty. Nie podoba się to sprawcom przestępstw oraz odrzucającym prawdy wiary, ale rzecz jest najzupełniej logiczna. Nawet zwykłe organizacje świeckie usuwają członków, którzy przeczą ich zasadom. Można się obawiać, że Kościół jest obecnie zbyt pobłażliwy pod tym względem, nie usuwając tych, którzy go kompromitują albo zwalczają.

Wykluczenie z Kościoła może mieć postać anatemy (mocniejszą) albo też ekskomuniki. Anatema dotyczy m.in. tych, którzy odrzucają ważne prawdy wiary. Z tego powodu, gdy dawne sobory precyzowały i definiowały treść wiary, dodawały na końcu postanowienie, że jeśli ktoś by tej prawdy nie uznał, „niech będzie wyłączony” (czasem się to uzupełnia wyjaśnieniem „ze społeczności wiernych”).

Przykładem może być 12 zdań teologicznych przedstawiających Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, które uchwalił sobór w Efezie w 431 r. na wniosek św. Cyryla z Aleksandrii. Pierwsze z nich brzmiało: „Jeśli ktoś nie wyznaje, że Emanuel jest prawdziwie Bogiem i dlatego święta Dziewica jest Matką Bożą, zrodziła bowiem według ciała Słowo Boże, które stało się ciałem – niech będzie wyłączony”.

Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.

2026-06-29 17:36

Ocena: +11 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katolicka prawda w historii

Jedną z charakterystycznych cech prawdy jest być katolicką - zauważył wielki poeta, dramaturg i myśliciel francuski Paul Claudel. Jak przemówiła w Meksyku Matka Boża z Guadalupe w 1531 r.? Tak, by Aztekowie uchwycili istotę rzeczy. Natychmiast i nieodwołalnie. Widząc Jej wizerunek na płaszczu Indianina Juana Diego, mogli ujrzeć całą prawdę o Zbawicielu i Jego Matce. Ta prawda podbiła ich serca, przeniknęła do ich umysłów. Zawładnęła nimi. Lud, który składał bogu Słońcu ofiary z ludzi, stał się w jednej chwili gotowy, by przyjąć chrzest. Ci, dla których wcześniej współczucie i miłosierdzie było czymś niezrozumiałym, stali się ludem chrześcijańskim. Matka Boża poprzez swój wizerunek, namalowany przez Boga na płachcie z włókien agawy, w czytelnej dla wychowanków kultury azteckiej symbolice powiedziała o Panu Jezusie - Dziecku, które nosi pod Sercem, o Bogu Ojcu, a także o swojej chwale wszystko, co było niezbędne, by wstrząsnąć ich religijną świadomością. I niejako przenicować ją na drugą stronę, bo tkwili dotąd w ciemności i rozpaczy. Orędzie złożone nie ze słów, lecz ze znaków, dotarło do ich sprawnych, posługujących się logiką umysłów. Aztekowie byli ludem niezwykle inteligentnym, ich domeną była matematyka i sztuka. Rozpoznali na obrazie Matkę Boga, Królową Nieba i Ziemi oraz swoją Matkę. Zachwycili się Nią, pokochali Ją. Sami stali się zdolni do miłości. Nawrócenie okazało się radykalne. W Meksyku powstał nowy naród, na wskroś maryjny. Począwszy od cudu objawienia się doskonałej i nienaruszonej Świętej Dziewicy Maryi, Matki jedynego, prawdziwego i świętego Boga, jak sama Matka Boża przedstawiła się Juanowi Diego, nie było na tej ziemi śladu antagonizmów na tle etnicznym czy rasowym. Hiszpańscy konkwistadorzy zmieszali się z „dzikimi”. Na ogromnym terytorium naznaczonym krwią niewinnych ofiar wybuchła miłość pozbawiona uprzedzeń. Niegdyś kraj dyszał nienawiścią, cywilizacyjnie dominujący Aztekowie prześladowali sąsiednie plemiona. Chrześcijaństwo zawsze likwiduje sztuczne bariery między narodami. Tak było z Polakami i Litwinami po chrzcie Litwy - aż do czasu, gdy wmieszała się „ideologia narodowa”, która jest wykwitem mentalności sekciarskiej. Zauważmy, że w tym opisie historycznego wydarzenia selekcja, ton i proporcja są katolickie. Nie trzeba wcale przywoływać wszystkich faktów, by ukazać istotę rzeczy, czyli poprowadzić do prawdy. Paul Claudel precyzuje, że prawda katolicka to nie tyle szczegółowy opis, co spojrzenie z wysoka, by można było ujrzeć cały obraz. Przedstawiać prawdę katolicką to przedstawiać racje „wystarczające nie tylko dla pewnego rzędu faktów, lecz dla ich całości”. Ogromne szczęście, jakie spotkało Azteków, to możliwość ujrzenia nie oderwanych fragmentów, lecz od razu wspaniałej pełni prawdy o Niepokalanym Poczęciu, Wcieleniu, Narodzeniu i Odkupieniu. W naszym podążaniu za prawdą nie możemy zatrzymywać się przy szczegółach, wyrywać czegokolwiek z kontekstu, zastępować całości częścią. By przeciwstawić się antykatolickiej atmosferze, która nas otacza, i antykatolickiej historii, musimy pamiętać o tym, że Kościół katolicki nie głosi jednej z wielu opinii, lecz prawdę. Jego duchowieństwo - przypomina Hilaire Belloc - nie jest częścią duchowieństwa wszystkich wyznań, lecz kapłanami Boga z mocą sakramentalną. Aztekowie pojęli to w jednej chwili, prosząc o chrzest hiszpańskich misjonarzy (w ciągu dziesięciu lat ochrzciło się dziewięć milionów Indian). Juan Diego jest dziś świętym Kościoła. Także my dziś musimy odrzucić radykalnie neopogaństwo - w kulturze, nauce, edukacji. Bowiem to, co Kościół głosi definitywnie w jakiejkolwiek sprawie, nie jest prawdą subiektywną, lecz obiektywną. Nie jest przedstawieniem czegoś, co jest w umyśle, lecz tego, co nadal będzie istniało, choćby nawet wszystkie ludzkie umysły zostały zniszczone. Prawda wspiera prawdę, tak jak nieprawda nieprawdę - katolicka prawda jest częścią uniwersalnej prawdy (H. Belloc). O katolickie książki dotyczące historii jest dziś trudno. Tak zresztą było zawsze. To, co cenne, nie leży na ulicy. Ale zdobycie tych książek nie jest rzeczą niemożliwą. I to powinno stać się dla nas punktem wyjścia.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Zaprezentowano film o Alicji Lenczewskiej "Mistyczka"

2026-09-03 07:22

[ TEMATY ]

Mistyczka

Mat.prasowy

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

W Warszawie zaprezentowano pierwszy film fabularny o Alicji Lenczewskiej - nauczycielce, podróżniczce i miłośniczce literatury. „Mistyczka” to film o kobiecie prowadzącej pozornie zwyczajne życie, która w zaciszu swojego mieszkania w szczecińskim bloku przez lata prowadzić miała rozmowy z Jezusem.

Premiera filmu „Mistyczka” w reżyserii Jana Sobierajskiego odbyła się w środę w Warszawie. Film opowiada historię Alicji Lenczewskiej - zmarłej w 2012 r. nauczycielki ze Szczecina, której przez wiele lat miał objawiać się Jezus. Swoje rozmowy z Chrystusem Alicja opisała w dziennikach „Świadectwo” i „Słowo Pouczenia”.
CZYTAJ DALEJ

Błonie: Przed klasztorem Sióstr Serafitek zostawiono reklamówkę, w której znajdował się żywy noworodek

2026-09-03 10:23

[ TEMATY ]

klasztor

noworodek

Adobe Stock

Przed klasztorem Sióstr Serafitek w Błoniu w powiecie warszawskim zachodnim doszło do wstrząsającego odkrycia. Zostawiono pod furtą reklamówkę, w której znajdował się żywy noworodek - informuje TVP Info, a wiadomości te potwierdza policja.

Policjanci przyjęli zgłoszenie o porzuconym niemowlęciu we wtorek ok. godz. 4.20. Do zdarzenia doszło przy ulicy Poznańskiej w Błoniu, gdzie mieści się siedziba zakonu Sióstr Serafitek. Przy tym klasztorze nie funkcjonuje okno życia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję