Reklama

Kościół

Częstochowa, Drohiczyn

Z Kruszewa do Matki

Otwarty i życzliwy, kiedy widzi przychodzących na Jasną Górę pielgrzymów, zawsze jako pierwszy pyta, czy może w czymś pomóc.

Niedziela Plus 15/2026, str. II

[ TEMATY ]

zakon

paulin

Karol Porwich/Niedziela

Zakonnik lubi swoją służbę. Cieszy się, gdy może pomóc przybywającym do sanktuarium

Zakonnik lubi swoją służbę. Cieszy się, gdy może pomóc przybywającym do sanktuarium

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Kruszewa do Matki

Do Zakonu Paulinów od początku należeli tylko bracia pustelnicy. Wyjątkiem był założyciel zakonu bł. Euzebiusz, o którym wiemy, że był kanonikiem ostrzyhomskim, a zarazem prezbiterem. Z czasem wśród braci zrodziła się tradycja przyjmowania święceń podyktowana duszpasterską posługą. Dzisiaj kapłani, popularnie nazywani ojcami, stanowią większość w zakonie, ale bracia w dalszym ciągu są bardzo potrzebni Kościołowi.

Rodzinny dom

Kruszewo, jest malutką wsią w województwie mazowieckim. Tu na świat przychodzi, wyczekiwany syn Mariusz. To również z tego miejsca ludzie docierają do Parafii św. Wawrzyńca w Korytnicy, która została erygowana ok. 1427 r. i od początku stanowiła centrum życia religijnego miejscowej społeczności. Dziś korytnicka parafia należy do diecezji drohiczyńskiej i zasłużenie wpisuje się w grono najbardziej pobożnych terenów Polski . W tej oddalonej od miejskiego zgiełku wsi rodziło się powołanie, przyszłego zakonnika, br. Mariusza Rowickiego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– W służbie ołtarza byłem od najmłodszych lat. Miałem porządnych proboszczów, którzy bardzo zachęcali nas do służenia podczas Mszy św. – wyjaśnia br. Mariusz.

Podziel się cytatem

Reklama

Paulin, od kiedy pamięta, chciał zostać zakonnikiem, a myśl o powołaniu dojrzewała w nim również za sprawą mamy. To ona z wielką matczyną czułością podprowadzała swojego jedynego syna coraz bliżej Kościoła i od samego początku uczyła miłości do Maryi. W korycińskiej parafii od lat znany był kult maryjny. Oddanie parafian Matce Bożej gromadziły od niepamiętnych czasów pątników, którzy co roku, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, przybywali do jasnogórskiego sanktuarium.

– Mama zawsze zabierała mnie na pielgrzymkę i przywoziła na Jasną Górę. Było to dla mnie bardzo duże przeżycie, zwłaszcza kiedy wokół kaplicy gromadzili się ludzie i bardzo trudno było dostać się pod Cudowny Obraz Matki Bożej. A kiedy już się udało, czułem wielką radość – wspomina zakonnik. I wspomina: – Pamiętam też nocne czuwania. Wówczas, jako małe dziecko, przesypiałem je przy konfesjonale. Dokładnie tam, gdzie dzisiaj jest droga krzyżowa Dudy-Gracza.

Podziel się cytatem

Karol Porwich/Niedziela

Początki

Mariusz od najmłodszych lat służył w swojej parafii przy ołtarzu. Z każdym upływającym rokiem odczuwał coraz większe pragnienie oddania się Bogu. W tamtym czasie ukazał się na łamach Niedzieli artykuł. Była to relacja o czterech chłopakach z korytnickiej parafii, którzy rozpoczynali formację w siedleckim seminarium. – Kiedy zobaczyłem ich w tygodniku, a byłem wówczas w 8. klasie, to byłem już pewien, że chcę zostać bratem zakonnym – wspomina po latach br. Mariusz. Wówczas jego oczy były skierowane w stronę Jasnej Góry, gdzie bardzo chciał posługiwać. Droga do Częstochowy nie była dla niego jednak oczywista. Swoje pierwsze kroki stawiał u salezjanów w położonym nieopodal Sokołowie Podlaskim. Wtedy, jako nowicjusz, cały czas pamiętał spojrzenie Matki, która spoglądała na niego z jasnogórskiego Obrazu. Za każdym razem kiedy pielgrzymował z salezjanami na Jasną Górę, w jego wnętrzu budziło się coraz większe pragnienie miejsca, którym przesiąkał od dziecięcych lat swojego życia. W końcu trafił do paulińskiego zakonu.

Reklama

Gdy rozpoczynał postulat w paulińskim Kościele św. Barbary w Częstochowie, znowu znalazł się blisko Jasnej Góry, gdzie oddał się w ramiona ukochanej Matki. Następnie trafił do Leśniowa i posługiwał w kolejnych paulińskich klasztorach. Kiedy trafił do świdnickiego Sanktuarium św. Józefa, spotkał tam o. Samuela Pacholskiego. – Miałem szczęście, był to naprawdę wspaniały proboszcz i mój przełożony – tłumaczy br. Mariusz. To właśnie o. Samuel, obecny przeor Jasnej Góry, zaproponował bratu zakonnemu przeniesienie do częstochowskiego klasztoru. Wówczas ponownie otworzyła się droga do wymarzonego miejsca. – I jestem za to bardzo wdzięczny mojemu przełożonemu – podkreśla.

Jasna Góra

Dziś br. Mariusz odpowiada za bazylikę jasnogórską, którą się opiekuje. – To jest posługa i pomoc kapłanom, ale też bycie bratem dla ludzi, tak jak św. Brat Albert mówił, „żeby być dobrym jak chleb” – zaznacza zakonnik. Praca w bazylice jest wyzwaniem. Pierwsza Eucharystia rozpoczyna się codziennie o godz. 5:30. – Nie jest to nic nadzwyczajnego, choć czasami niektórzy mnie za to podziwiają, bo wstaję o 4 rano – przyznaje br. Mariusz. Zakonnik lubi swoją służbę, zwłaszcza pomoc kapłanom przy sprawowaniu liturgii, i cieszy się na każdą okazję, kiedy może służyć pielgrzymom. – Zapału do pracy uczyłem się od moich rodziców, którzy pracowali ciężko na roli, ale zawsze z radością dziękowali Panu Bogu za wszystko – zwierza się paulin. Brat Mariusz wie, że praca w bazylice to również rygor i wiele obowiązków. – Łatwo jest się w tym wszystkim pogubić i wpaść w wir pracy, której tu nie brakuje. Dlatego dziękuję moim przełożonym, których zawsze miałem dobrych i pracowitych, że umożliwili mi formację, dzięki której potrafię znaleźć czas na bycie sam na sam z Bogiem. – Brat Mariusz zawsze po spełnionych obowiązkach lubi się przechadzać po Jasnej Górze i szlaku drogi krzyżowej. Modli się wówczas, ale też zwraca uwagę na pielgrzymów. Jeśli widzi jakąś „zagubioną owcę”, to podchodzi, pyta, pomaga i informuje. To jest bardzo dobry, ciekawy, wspaniały rys jego osobowości – mówi o. Pacholski.

Karol Porwich/Niedziela

Parafianie

Brat Mariusz swoją drogę zakonną zawdzięcza wielu ludziom, których spotkał w życiu, i nie zapomina, jak dojrzewało jego powołanie w rodzinnej parafii. Wraca tam chętnie podczas urlopu i podkreśla, że „jest to jego drugi dom”. Zawsze kiedy przyjeżdża do rodzinnej parafii, spotyka się z ludźmi w kościele. Parafianie też zawsze pamiętają o zakonniku. – Do dziś bardzo mile wspominamy brata. Zawsze jest bardzo rozmodlony, a przy tym uczynny i pogodny. Gdy tylko do nas przyjeżdża, to zawsze przychodzi do naszej świątyni i z nami rozmawia – opowiada Magdalena Dołowa. – A jak przyjeżdżamy na Jasna Górę, to nie ma sytuacji, żebyśmy się nie spotkali – dodaje. – Z wiekiem zaczęłam dostrzegać pewne wartości z powołań pochodzących z naszej parafii, a było ich wiele. Cieszymy się z tego i czujemy przez to wiele łask, którymi obdarzona jest nasza wspólnota – z dumą mówi Anna Górska. Ksiądz Bernard Marek Toruński, proboszcz Parafii św. Wawrzyńca w Korytnicy, wie, że na terenie parafii mieszkają dobrzy ludzie. Kapłan ma świadomość, że w regionie są prawie sami katolicy, i z nadzieją na kolejne powołania patrzy w przyszłość.

– Bracie Mariuszu, dziękuję Ci za postawę, która z pewnością przybliża ludzi do Jasnej Góry, do Kościoła, do Maryi, do Pana Boga – zwrócił się do jubilata podczas uroczystej Mszy św. o Samuel Pacholski. 21 marca br. Mariusz świętował 25. rocznicę złożenia pierwszej profesji zakonnej.

Podziel się cytatem
2026-04-07 14:11

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

165 lat pracy sióstr Franciszkanek Szpitalnych na Dolnym Śląsku

[ TEMATY ]

zakon

rocznica

zakonnica

zgromadzenie

BOŻENA SZTAJNER

Bp Ignacy Dec uczestniczył 1 czerwca w uroczystych obchodach 165-lecia pracy sióstr Franciszkanek Szpitalnych na Dolnym Śląsku, które odbyły się w Ołdrzychowicach Kłodzkich.
CZYTAJ DALEJ

Jak doszło do ustanowienia święta Bożego Ciała?

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Karol Porwich/Niedziela

W dzisiejszej Belgii, w Mont-Cornillion niedaleko Liege (ówczesne Leodium), młoda zakonnica augustiańska Julianna otrzymała w latach 1209-11 objawienia, podczas których Pan Jezus prosił o ustanowienie święta Bożego Ciała. Zwierzyła się z nich swemu spowiednikowi.

Ten jednak zareagował stwierdzeniem: – Po co nowe święto? Ustanowienie Najświętszego Sakramentu obchodzi się uroczyście w Wielki Czwartek, a Eucharystia czczona jest codziennie w odprawianych Mszach św.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski: Jezus daje nam swoją obecność poprzez swoje Ciało i Krew

2026-06-04 20:01

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Procesja Bożego Ciała w łódzkiej parafii katedralnej

Procesja Bożego Ciała w łódzkiej parafii katedralnej

- Mamy jedną z piękniejszych katedr w Polsce. Rozejrzyjcie się dobrze. Ale jeślibyśmy wynieśli stąd Najświętszy Sakrament, to po co nam ta katedra? To by było świetne muzeum. To nie byłaby świątynia. Jezus daje nam swoją obecność poprzez swoje Ciało i swoją Krew, byśmy stali się jak ta katedra - Jego domem – mówił kard. Krajewski do zebranych w łódzkiej katedrze podczas Eucharystii w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Wspominając swoją rzymską procesję Bożego Ciała z Janem Pawłem II hierarcha powiedział - To była ostatnia procesja Bożego Ciała Jana Pawła II. Papież już nie chodził. Papież już poruszał się na wózku. Odprawił Mszę świętą na Lateranie, czyli w katedrze, w pierwszym kościele wszystkich kościołów. Po Mszy świętej z mistrzem ceremonii papieskich pomogliśmy Ojcu Świętemu, dostać się na platformę samochodu, który miał się przemieszczać podczas procesji. I ruszyliśmy do Matki Bożej Większej, do Santa Maria Maggiore. W pewnym momencie klęczeliśmy z Ojcem Świętym. Ojciec Święty dał znak rękom, a w tej ręce zawsze trzymał chusteczkę, żeby się do Niego zbliżyć. I powiedział, chce uklęknąć. Ciarki przeszły, bo wiadomo, że nie mógł uklęknąć. To było niemożliwe. Więc, żeby oddalić tę prośbę, to Ojcze Święty, może za chwilę. Może z 200 metrów przejechaliśmy. Ojciec Święty znów opuścił rękę z chusteczką i mówi, ja naprawdę chcę uklęknąć. To jeszcze trochę. Może na wysokości Uniwersytetu. A potem już po prostu dał znak, żeby jak najbliżej do Niego się przesunąć. I powiedział, tam jest Bóg. Ja muszę uklęknąć. Nie było dyskusji. Osunął się, popatrzył na Najświętszy Sakrament i natychmiast wróciliśmy na fotel. Byłem przy wyznaniu wiary Jana Pawła II - wspominał metropolita łódzki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję