Reklama

Felietony

Problem „dobrych ludzi”

Dobro czasem wymaga, aby zrobić coś „niedobrego”, zbuntować się, przerwać błogostan większości i pokazać cechy prawdziwego dobra.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przyznam się, że spotkałem w życiu tylko kilka osób, które stwierdziły, że nie są dobrymi ludźmi. Zdecydowana większość mijanych na ulicy myśli o sobie raczej dobrze, uważa, że właściwie są dobrzy. Stare prawo psychologii mówi, że chcąc jako tako funkcjonować, musimy o sobie myśleć dobrze, gdyż inaczej przydarzą nam się rozmaite dolegliwości psychosomatyczne. Tak więc żyjemy wśród dobrych ludzi. Czerwony Bertolt Brecht wprowadził jednak w to przyjemne samopoczucie zbiorowe łyżkę dziegciu, stwierdzając: „Człowiek hołduje bardziej dobru niźli złu, ale warunki nie sprzyjają mu”. Tak więc to właśnie wśród dobrych ludzi znakomicie funkcjonowali Hitler, Mussolini, Stalin, Mao, Pol Pot i cała zgraja innych zwyrodnialców. Dobrzy ludzie dalej byli dobrzy i „tylko wypełniali swoje obowiązki”, a bestie szalały. W czasach PRL-u dobrzy ludzie mówili mi, abym się uspokoił, bo ściągnę niebezpieczeństwo na wszystkich. Dobrzy ludzie chodzili na komunistyczne „wybory”, uczestniczyli w czynach partyjnych i – na wszelki wypadek – odsuwali się od niebezpiecznych ekstremistów z Solidarności. Wiele lat później ci sami dobrzy ludzie chełpili się wszem i wobec tym, jak to „walczyli z komuną”. Dobrzy ludzie chętnie wdrapaliby się także na świecznik, gdyby to nie groziło jakimiś nieprzyjemnościami. Dobrzy ludzie nie mają właściwości i dlatego są dobrzy w każdej epoce i w każdym czasie.

Reklama

Jak zapewne się Państwo zorientowali, piszę tu o dobrych ludziach z nieukrywaną ironią. I właściwie chętnie ich postawy przeciwstawiłbym prawdziwym cechom dobra. Ludzie bez właściwości, szara masa uginająca się pod naporem każdej siły nie wytwarza bowiem nawet odrobiny prawdziwego dobra. Mylenie konformizmu i ulegania sile z cechami prawdziwego dobra jest jednym z największych błędów etycznych naszych czasów. Jesteś konformistą, a więc na co dzień jesteś także zakłamanym hipokrytą. To właśnie dzięki twojej (mojej) słabości rosną potwory, które niszczą wolność i godność ludzi. Dobro nie znosi kompromisów – jest albo go nie ma. Dobro mówi językiem jasnych kategorii, jest: tak – tak albo: nie – nie! Nic między tym. Dobro nie toleruje przejawów zła i nie szuka innych słów na określenie tego, co jest złe. Dobro nie jest demokratyczne i tym samym nie jest ustalane przez głos większości. Dobro prowadzi nawet do wielu paradoksów. Masowe imprezy dobroczynne, które mają w założeniu hurtowo prać sumienia i dawać masom dobre samopoczucie, w rzeczywistości służą szantażowi moralnemu i zniewalaniu sumień w myśl zasady: co, nie przyłączysz się do tego, co większość ludzi uważa za wspaniałe?! Nie? Nie widzisz, jak pięknie wszyscy sobie pijemy z dzióbków i ogłaszamy się publicznie dobroczyńcami wraz z naczelnym dobroczyńcą III RP? Co, wy, katolicy, macie inne zasady? – szantażują nas zwolennicy masowej imprezy wybielania sobie sumień.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dobro nie jest także ślepe ani głupie. Kiedy trwa modna zbiórka charytatywna, a ty zauważasz, że jej rezultaty są rozkradane, marnotrawione, to właśnie dobro wymaga, abyś to głośno powiedział, i to wbrew obowiązującemu trendowi. Wtedy zobaczysz, jak ci „dobrzy i litościwi ludzie” potrafią nagle przemieniać się w bezwzględnych agresorów. Nikt nie lubi, jak wytrąca się go z przyjemnego błogostanu.

„Dobrzy ludzie” potrafią zaszczuwać dobro w imię udawania, że wszystko jest w porządku. Ci sami ludzie chcieliby, aby zasady dobra były ustalane na drodze zdobywania większości, głosowania. Wtedy jednak należałoby uznać, że Adolf Hitler był dobry, bo przecież wybrała go większość Niemców, a Pan Jezus bywa dobry tylko wtedy, gdy odpowiada to gustom większości. Zabijanie nienarodzonych dzieci także może być dobre, jeśli większość ludzi będzie tak to oceniać. Cenzura, zamykanie do więzienia za poglądy także mogą przejść takie dobre pranie i uzyskać walor dobroci.

Problem z „dobrymi ludźmi” jest taki, że jak gnana wiatrem trzcina pochylają się w stronę, z której wieje silniejszy wiatr. Dobro czasem jednak wymaga, aby zrobić coś „niedobrego”, zbuntować się, przerwać błogostan większości i pokazać cechy prawdziwego dobra, które nie jest nieporadne, głupie, pozbawione inteligencji i podporządkowane woli większości.

Jeżeli czytając ten felieton, poczułeś się niekomfortowo, to spełnił on swoje zadanie. Pisanie go także nie przyniosło mi komfortu.

2026-02-03 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uliczka w Darłowie

Pandemia skłoniła wielu Polaków do podróży po kraju i teraz ciągle słyszę zachwyty nad tym, jaki to mamy piękny kraj.

Sennie, dostojnie przechadza się Polska nad polskim morzem. Lato to błogosławiona pora dla wszystkich, którzy lubią poleniuchować nad naszym Bałtykiem. W starym Darłowie jest taka uliczka, gdzie nimfy morskie mijają śródlądowe wróżki. Lubię Darłowo i uważam je za miasto zgoła tajemnicze. Przeróżne paradoksy architektoniczne i przyrodnicze sprawiają, że potrafi ono z człowiekiem rozmawiać. A to pompatyczna brama prowadząca donikąd, a to wijąca się w dole rzeczka i jej abstrakcyjne stateczki, a to port będący – sam w sobie – nieodgadnioną dla mnie tajemnicą...
CZYTAJ DALEJ

Marsylia: kontrowersyjna impreza LGBT w święto Wniebowzięcia NMP

2026-08-17 10:10

[ TEMATY ]

LGBT

Wniebowzięcie NMP

Marsylia

Adobe Stock

Kontrowersje wywołała impreza zorganizowana 15 sierpnia w jednym z marsylskich barów LGBT, która w sposób parodystyczny nawiązywała do święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Senator Stéphane Ravier określił wydarzenie jako przejaw „bezkompromisowej christianofobii” i zwrócił się w tej sprawie do burmistrza Marsylii Benoît Payana.

Imprezę reklamowano pod hasłem „Fête de la v(i)erge”, będącym grą słów nawiązującą do francuskiego określenia „Najświętszej Dziewicy”. W programie znalazły się m.in. parodystyczne „błogosławieństwo”, quiz dotyczący seksualności osób duchownych, występ drag queen oraz wieczór muzyczny.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV modli się za ofiary wypadku na Węgrzech

Papież Leon XIV przekazał kondolencje po tragicznym wypadku autokaru na Węgrzech, w którym poszkodowani zostali pielgrzymi wracający z Medjugorie. W związku z tragedią metropolita przemyski abp Adam Szal zdecydował, że w niedzielę 23 sierpnia we wszystkich kościołach i kaplicach archidiecezji przemyskiej w modlitwie wiernych zostanie dołączona specjalna intencja za rannych, ich rodziny i zmarłych.

W opublikowanym przez Archidiecezję Przemyską komunikacie, podpisanym przez kard. Pietro Parolina, sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej, przytoczono treść kondolencji Ojca Świętego. Leon XIV, wyrażając duchową bliskość wobec wszystkich dotkniętych tragedią, zapewnił o szczególnej modlitwie za osoby, które „powracając z pielgrzymki wiary, zakończyły swoją pielgrzymkę”. Papież zawierzył zmarłych Bożemu miłosierdziu i prosi Boga o pocieszenie dla pogrążonych w żałobie rodzin.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję