Reklama

Kościół

Relacje, nie statystyki

Czy łatwo jest być dziś proboszczem? Na ile przeciętny parafianin wie, czym zajmuje się jego duszpasterz na co dzień, a na ile ufa przekazom niechętnych Kościołowi mediów? Czterej proboszczowie z różnych stron Polski opowiadają o blaskach i cieniach swojej posługi.

Niedziela Ogólnopolska 23/2024, str. 10-13

[ TEMATY ]

Kościół

Ks. Paweł Borowski

Ks. Paweł Borowski, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gostkowie (diec. toruńska)

Ks. Paweł Borowski, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gostkowie (diec. toruńska)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Współczesny człowiek coraz częściej uczy się świata, przeglądając strony internetowe lub zmieniając kanały telewizyjne. A tam w ostatnim czasie Kościół pokazywany jest w nie najlepszym świetle. Oczywiście, nie jest to regułą, bo nie wszystkie media wzięły sobie za cel ośmieszenie Kościoła i programowo pokazują tylko to, co złe. Trudno jednak udawać, że się nie widzi – szczególnie w zapewniającej anonimowość przestrzeni internetowej – jak komentowani są ludzie związani z Kościołem, najczęściej księża.

Gdy weźmie się to wszystko pod uwagę, pewne wnioski nasuwają się same – praca proboszcza musi być coraz trudniejsza, również z tego powodu, że coraz mniej jest wokół ludzkiej życzliwości. Nastawienie ludzi do kapłanów się zmienia, i to raczej na gorsze, nietrudno o nieprzyjemne uwagi rzucane nawet na ulicy, prawda? Odłóżmy jednak na chwilę te teoretyczne rozważania i zapytajmy samych proboszczów, jakie są ich doświadczenia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dzień dobry, proszę księdza!

Reklama

Jak wygląda proboszczowska codzienność? Czy księża rzeczywiście spotykają się z brakiem życzliwości, czy może jednak czują się lubiani i doceniani? – Myślę sobie, że każdy człowiek w jakimś sensie potrzebuje tego, by czuć się docenionym, nie jest jednak tak, że ja się muszę tym karmić, że wciąż muszę czuć się doceniany, akceptowany, że wierni muszą mi mówić komplementy. W takich sytuacjach czuję się wręcz zakłopotany – mówi ks. Paweł Borowski, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gostkowie (diec. toruńska). Zauważa, że często takie podziękowania są ważniejsze dla parafian niż dla niego – to wierni mają wewnętrzną potrzebę wyrażenia wdzięczności. – Nie czekam więc na takiego „powera”, żeby zabrać się do roboty. Choć nie ukrywam, że czuję się doceniany i potrzebny u siebie w parafii.

Ksiądz Paweł Sobuś, proboszcz parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, podkreśla: – Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś zaczepił mnie na ulicy jakąś nieprzyjemną uwagą o Kościele czy księżach. Wręcz przeciwnie, kiedy trudne tematy pojawiają się w rozmowach, choćby w kancelarii parafialnej czy w innych okolicznościach, to widzę, że ludzie są przede wszystkim zatroskani. Może jest też tak dlatego, że zostałem proboszczem w parafii, z której pochodzę; moja sytuacja jest specyficzna, bo niektórych mijanych na ulicach ludzi znam 50 lat albo dłużej. To moi sąsiedzi, koledzy, koleżanki czy ich dzieci, więc ja tu jestem swój.

Nieprzyjemne komentarze czy sytuacje omijają również ks. Jarosława Żmiję, proboszcza parafii Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach. – Kiedy ksiądz idzie ulicą, dalej widać szacunek. Może jest więcej obojętności ze strony młodych, ale przykrości nie doznałem. Jeżeli chodzi o samo nastawienie do księży, to rzeczywiście się ono zmienia. Ludzie dziś stawiają wymagania, chcą, by ksiądz był księdzem i tyle. I to akurat jest dobre. Myślę też, że wiele opinii na temat księży jest przejaskrawionych, nadmuchanych i zaprogramowanych, by zniszczyć resztki autorytetu.

Reklama

W praktyce okazuje się, że wiele negatywnych zjawisk to jedynie pewien wycinek rzeczywistości. – W realnym świecie raczej nie spotykam się z nieżyczliwymi uwagami o Kościele – mówi ks. Dariusz Gronowski, proboszcz parafii św. Katarzyny w Bledzewie (diec. zielonogórsko-gorzowska). – Trzeba mieć świadomość, że w przeważającej mierze dzieje się to w przestrzeni internetowej. Tak samo jest, według mnie, ze zmianą nastawienia ludzi do księży – nie dostrzegam jej, pracując wśród moich parafian, jestem jednak świadomy, że objawia się ona w internecie.

– Może to jest specyfika mojego rejonu, tego nie wiem, ale u nas nawet ludzie niezwiązani za bardzo z Kościołem pozdrawiają księdza na ulicy. Oczywiście, nie zawsze jest to chrześcijańskie pozdrowienie, ale „dzień dobry” słyszy się bardzo często – dodaje ks. Borowski.

Czy wierni odchodzą?

Codzienność niesie jednak inne problemy. Faktem jest, że w wielu parafiach zmniejsza się liczba chrztów czy ślubów kościelnych, mniej ludzi chodzi na Mszę św., znika gdzieś młodzież. I to są właśnie wyzwania dla współczesnych księży, szczególnie proboszczów, bo oni w jednym miejscu posługują zazwyczaj przez wiele lat. Przyczyny tych zjawisk bywają różne, różne jest też ich natężenie, to zależy od rejonu. Nie da się więc powiedzieć, że wszędzie obserwuje się wyłącznie tendencje spadkowe. – Na pewno, jeśli porównujemy procentowo, widać odpływ ludzi z Kościoła, choćby w zestawieniu czasu przed pandemią i obecnego – informuje ks. Borowski. Przed pandemią w Gostkowie na niedzielną Eucharystię przychodziło ok. 30% parafian, w tym roku jest ich 21%, jednak w 2023 r. było to 18%, a więc widać tendencję wzrostową. – Po kolędzie przyjęło mnie w tym roku prawie 90% parafian. I może to też jest ten czas popandemiczny, kiedy wielu ludzi po raz pierwszy odważyło się przyjąć księdza w domu. Może ludzie stęsknili się za duchowością, a trudne doświadczenia sprawiają, że zaczynają dostrzegać wartość wiary?

Reklama

– Ja akurat pracuję w parafii starzejącej się, więc odpływ wiernych zwiazany jest z tym, że więcej ludzi umiera, niż się rodzi. Obserwuję też zjawisko wahania się liczby wiernych na niedzielnej Mszy św.; jest to uzależnione od pory roku czy pogody, bo starsze lub chore osoby nie zawsze są w stanie dotrzeć do kościoła – przyznaje ks. Gronowski. Problemem starzejących się parafii jest również migracja ludzi młodych, którzy najpierw wyjeżdżają na studia, a potem wolą mieszkać w większych ośrodkach i na nowych osiedlach. – Skoro młodzi ludzie raczej wybywają ze swoich rodzinnych stron, to na takiej parafii jak moja będzie mniej ślubów, mniej chrztów itd. – stwierdza ks. Sobuś.

Duszpasterstwo młodych

Mówi się, że młodzież nie jest zainteresowana byciem w Kościele. Ale czy jest to jakaś nowa tendencja? I czy dotyczy to wszystkich? Dziś trudniej jednoznacznie stwierdzić, czy młody człowiek chodzi do kościoła, również ze względu na większą mobilność i zjawisko churchingu, czyli uczęszczania na Mszę św. w parafiach innych niż własna. – Jest mniej młodzieży w kościele, to prawda, ale młodzi zawsze chodzili swoimi drogami – tłumaczy ks. Żmija. – Na pewno praca w małych grupach w przygotowaniu do bierzmowania przynosi lepsze efekty. Liczy się też to, jak prowadzona jest lekcja religii, czy uczący świadczy o żywym Bogu. Dni Młodzieży, wspólne spotkania pokazują, że młodzież tego szuka – podkreśla.

Reklama

Jak z większością spraw wiele zależy od specyfiki miejsca. – Co roku przygotowujemy do bierzmowania parędziesiąt młodych osób, a to jak na parafię zaledwie ponaddwutysięczną jest całkiem spora grupa – zauważa ks. Borowski. – Od 2 lat próbuję stworzyć wspólnotę młodzieżową, co w wiejskiej parafii nie jest łatwe, bo młodzież dojeżdża do szkół i nie ma jej całymi dniami. Pierwszy rok był rzeczywiście trudny, ale już w drugim mam siedem osób, które regularnie przychodzą na spotkania. Widzę, że te osoby też już częściej pojawiają się w kościele, i mam nadzieję, że to się utrzyma. Ktoś powie: tylko siedem osób. A ja się cieszę, że w ogóle są u nas młodzi, którzy chcą czegoś więcej, bo oni będą później tymi, którzy mogą przyprowadzić następnych. My czasami lubimy biadać nad tymi, których nie ma, zamiast doceniać tych, którzy są.

Nieustanna troska

Bycie proboszczem to również cała masa spraw finansowych, za które księża piastujący tę funkcję muszą odpowiadać jako gospodarze parafii. I choć są to sprawy jawne, wciąż mało kto ma pojęcie, skąd bierze się księżowska pensja i z czego składa się parafialny budżet. A nie są to na pewno – jak myślą niektórzy – stałe wpływy z przepastnej kurialnej kasy. – Budżet parafii bierze się przede wszystkim z ofiar wiernych składanych na tacę. Ile kosztuje utrzymanie? Tyle, ile prąd, gaz, woda, wyżywienie – jak w każdym domowym budżecie, w zależności od liczby mieszkańców plebanii. Ceny są coraz wyższe, dlatego też jest coraz mniej różnych prac i remontów na parafii – wyjaśnia ks. Żmija. – W naszej diecezji wygląda to tak, że moja pensja to również ofiary wiernych składane przy okazji Mszy św., a także ślubów, chrztów i pogrzebów. Te ostatnie ofiary dzieli się na liczę księży pracujących w parafii. Do tego trzeba też dodać część z kolędy. Z kolei ksiądz, który pracuje w szkole, dostaje pensję jak każdy nauczyciel. I płacimy podatki – wbrew temu, co się mówi – i z parafii, i z pensji szkolnej.

Reklama

Parafialny budżet to nieustanna troska. – W naszej diecezji jest wiele filii. Ja np. obok kościoła parafialnego mam jeszcze pod opieką pięć kościołów filialnych – wyjaśnia ks. Gronowski. – Na szczęście nie są to duże obiekty, więc na bieżące wydatki wystarcza, problem pojawia się natomiast, gdy konieczny jest jakiś remont, bo bieżący budżet nie jest w stanie tego pokryć. Wtedy trzeba próbować wystąpić o dofinansowanie, ale z tym bywa różnie, teraz np. trudno jest dostać jakąś dotację. Oczywiście, są miejscowości, gdzie w przypadku wyjątkowej sytuacji ludzie sami potrafią się zmobilizować i zebrać dodatkowe fundusze.

Blaski i cienie

Co dziś cieszy, a co martwi proboszczów? Dla ks. Borowskiego trudna jest świadomość, że są osoby, które znikają z Kościoła tuż po przyjęciu sakramentów: – Chodzi nie o statystyki, ale o to, że ci ludzie nie dają sobie szansy na bliższe poznanie Boga i Kościoła. Jestem daleki od narzekania na kazaniach na tych, których nie ma, bo nie da się nikogo zmusić do budowania relacji z Bogiem, tak jak nie da się nikogo zmusić do miłości. Szkoda mi jednak tych, którzy nie chcą spróbować. Moją największą radością jest natomiast zaangażowanie tych, którzy chcą być w Kościele. Widzę w mojej parafii, że ludzie są chętni do współpracy i troszczą się o wspólnotę.

Ksiądz Sobuś zapewnia, że cieszą go dobre relacje z parafianami, szczególnie że wychowywał się w tej wspólnocie. – Radością jest dla mnie też zaangażowanie modlitewne wiernych, w tym modlitwa, którą jesteśmy ogarniani razem z księdzem wikariuszem – zaznacza. – Trudności, oczywiście, też się pojawiają, ale nie mam powodu do narzekania czy smutku. Chyba najbardziej uciążliwe są jednak sprawy administracyjne. Wolałbym poświęcić ten czas na pracę duszpasterską. To właśnie ona daje największą satysfakcję i dlatego lubię być proboszczem – podsumowuje ks. Soboń.

2024-06-04 12:34

Ocena: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół, który się dzieje

Kościół nigdy się nie starzeje, gdy kocha miłością Jezusa Chrystusa. Miłość szuka jednak sposobu, aby ujawnić swą moc i piękno. Przez ponad dwa tysiące lat miłujący Chrystus odnawia swój Kościół. Kościół ciągle się reformujący. Dopóki kocha, ma szansę znowu stać się młodym

Mówiąc więc o znakach czasu, należałoby najpierw zdefiniować samo pojęcie „znaki czasu”, a także wyjaśnić – co to jest „teologia znaków czasu”. Otóż znaki czasu są to zjawiska, które z racji swego upowszechnienia i częstotliwości charakteryzują epokę, określony czas i za pośrednictwem których zostają wyrażone właściwe dla danej epoki aspiracje oraz potrzeby ludzkie. Teologia czasów oznacza zaś refleksję teologiczno-pastoralną nad tymi zjawiskami. Kościół Chrystusowy ma obowiązek je badać i wyjaśniać w świetle Ewangelii. Jego posługę, ze względu na zmienną rzeczywistość, powinien charakteryzować dynamizm. „Ecclesia semper reformanda”. Kościół ciągle się reformuje – nie tyle ze względu na siebie samego, ile na służbę w świecie. Zmieniający się świat i ludzie w nim żyjący kreują ciągle nowe wyzwania. Zadaniem Kościoła jest więc reagowanie na znaki czasu. „Ecclesia semper reformanda”. Co było znakiem czasu dla Benedykta XVI i Franciszka? Benedykt XVI wskazywał na problemy z dotychczasowym językiem przekazu wiary, który, jego zdaniem, utracił zdolność przemawiania do ludzi. Papież diagnozując sytuację Kościoła, stwierdził: „Ten, który przyszedł, jest wciąż Przychodzącym”. Zdaniem Benedykta XVI, „Przychodzący” bywa przedstawiany za pomocą prawdziwych, ale zarazem przestarzałych formuł, które w kontekście naszego życia już nie przemawiają i zdarza się, że nie są już dla nas zrozumiałe. Trzeba zatem spróbować wypowiadać tę rzeczywistość na nowy sposób. Papież dodaje, że może się to udać tylko wtedy, gdy ludzie będą żyli Przychodzącym. Kilka miesięcy później papież Franciszek potwierdził diagnozę swojego poprzednika, mówiąc: „W życiu Kościoła istnieją struktury nieaktualne, które trzeba odnowić. Trzeba, aby Kościół był rozumiany przez to, co mówi i robi”. Po czym dodał: „Kościół musi się zawsze reformować. On jest dynamiczny i odpowiada za sprawy związane z życiem”. Kolejny znak czasu dla obydwu Papieży stanowi nadaktywność duszpasterska, której towarzyszy zanik modlitwy. Benedykt XVI powiedział: „Z wnętrza egzystencji przychodzący Chrystus jest możliwy do przetłumaczenia w taki sposób, aby mógł być obecny w horyzoncie zsekularyzowanego świata”. W tej zachęcie do nowego działania na rzecz ewangelizacji Benedykt XVI przestrzega przed popadaniem w aktywność. Jakby gdzie indziej upatrywał mocy oddziaływania niż tylko w ilości podejmowanych inicjatyw duszpasterskich. Jest tak wiele do zrobienia, że można by było nieustannie działać. Jednak jest to błędne myślenie. Nie popadać w aktywizm oznacza zachować „consideratio”, perspektywę, ogląd, dogłębne spojrzenie, czas wewnętrznego bycia z Bogiem, aby z Nim i poprzez Niego sprawy rozważać, dostrzegać je i radzić sobie z nimi. Wskazując na zadania Kościoła, Benedykt XVI mówi: „Nie jesteśmy żadnym zakładem produkcyjnym, żadnym przedsiębiorstwem nakierunkowanym na zysk. Jesteśmy Kościołem. To oznacza wspólnotę ludzi, którzy wierzą”. Naszym zadaniem nie jest wyprodukowanie jakiegoś produktu ani osiągnięcie sukcesu w obrocie towarami. Naszą misją jest życie wiarą, głoszenie jej, a zarazem utrzymanie wewnętrznej łączności z Chrystusem. W tej samej tonacji mówi papież Franciszek: „Duszpasterstwo ma skupić się na tym, co istotne – czyli na Jezusie Chrystusie. Przebywanie z Jezusem – adorowanie Jezusa. W ten sposób w naszych sercach rodzi się miłość i czułość. Jeśli tego nie robimy, to jak my, biedni grzesznicy, możemy rozpalać serca innych?”. Czytanie znaków czasu przez papieży i pokazywanie, co jest istotne dla Kościoła, może nam pomóc w praktyce duszpasterskiej. Podejmując refleksję na temat znaków czasu, warto zastanowić się jeszcze nad następującymi trzema kwestiami. Po pierwsze – w zakończonym niedawno Roku Wiary doświadczyliśmy próby wiary, jaką jest zmasowany atak na Kościół i księży. Po drugie – jesteśmy świadkami spektakularnego objawienia się grzechu w Kościele – „mysterium iniquitatis”. Po trzecie – zaskakuje nas styl działania i widzenie Kościoła papieża Franciszka. U jednych rodzi się opór przed nowym, u innych budzi się lęk. Część go nie rozumie, inni widzą w nim nowe Boże tchnienie, szansę dla Kościoła. Gubimy się w tym nowym. I to jest również dla nas znak czasu. Powstaje też obawa, aby przez naszą niewierność natchnieniom Ducha Świętego nie opóźniać dzieła Bożego w Kościele. „Ecclesia semper reformanda”. Aby móc się w tym wszystkim odnaleźć, spójrzmy na to, co mówi i robi papież Franciszek. Można zauważyć, że Papież nie tyle zajmuje się teoretyczną refleksją nad Kościołem, ile raczej stara się przez swoją posługę urzeczywistniać Kościół. Dzięki jego aktywności Kościół „wydarza się”, a my możemy mieć poczucie bycia Kościołem. W nauczaniu papieża Franciszka pojawiają się trzy obrazy Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

84-letni kapłan z Polski wystartował w zawodach narciarskich

2026-02-23 17:09

[ TEMATY ]

narciarstwo

diecezja.bielsko.pl

Ks. Władysław Nowobilski

Ks. Władysław Nowobilski

Były proboszcz parafii św. Maksymiliana w Ciścu, budowniczy „kościoła jednej doby”, 84-letni ks. Władysław Nowobilski, rodem z Białki Tatrzańskiej, oraz liczne grono górali w strojach regionalnych wzięli udział w 41. Otwartych Zawodach Narciarskich o Puchar Przechodni Związku Podhalan. Wydarzenie odbyło się 22 lutego 2026 r. na stoku „Na Zadziale” w Nowym Targu. Zanim rozpoczęto sportową rywalizację, uczestnicy zgromadzili się na polowej Mszy św., której przewodniczył ks. Nowobilski.

Kapłan był także jednym z zawodników. Podkreślał wdzięczność Bogu za możliwość ponownego startu na nartach, mimo wieku. Silną grupę stanowili górale z Nowego Targu. Wystartowali m.in. Andrzej Rajski i Danuta Rajska-Hajnos, którzy z humorem komentowali swoje szanse w poszczególnych kategoriach wiekowych. Z kolei emerytowany kapitan PLL LOT Józef Wójtowicz żartował, że zamienił stery boeinga na narciarskie kijki. Wsparcie dla zawodników zapewniała grupa kibiców z góralskimi dzwonkami. Uczestnicy mogli skosztować regionalnych potraw, m.in. moskoli oraz chleba ze smalcem.
CZYTAJ DALEJ

Barbara Nowacka: powinien być zakaz używania telefonów w szkołach podstawowych

2026-02-25 10:10

[ TEMATY ]

minister Nowacka

Barbara Nowacka

PAP/Adam Warżawa

Barbara Nowacka

Barbara Nowacka

Minister edukacji Barbara Nowacka uważa, że używanie telefonów komórkowych przez dzieci w szkołach powinno być ograniczone. Zakaz - jak powiedziała w RMF FM w środę - miałby obowiązywać na lekcjach w szkołach podstawowych.

Minister edukacji była pytana m.in. o to, czy w szkołach powinno być zakazane używanie telefonów komórkowych, a także o zapowiedziane ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15 roku życia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję