Reklama

Budują wspólnotę

Choć parafia św. Jana Pawła II w Ruścu weszła w czwarty rok istnienia, tamtejsza wspólnota wciąż jest na początku drogi.

Niedziela warszawska 5/2023, str. IV

Archiwum PJPII

Wierni porządkują teren wokół domu parafialnego

Wierni porządkują teren wokół domu parafialnego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Powstanie parafii wymusiło życie. Parafia św. Klemensa Papieża i Męczennika w Nadarzynie była rozległa i przedzielona trasą szybkiego ruchu. Dla parafian z Ruśca udanie się na Mszę św. do Nadarzyna oznaczało kilkukilometrową podróż samochodem. Dla ludzi starszych bywała to bariera nie do pokonania.

Ponadto okolica wciąż rozwija się, ludzie kupują działki i budują domy. Rusiec, Kajetany i Szamoty w przyszłości będą liczyć kilka razy więcej mieszkańców niż dziś. Muszą więc mieć nową parafię. Wydzielono ją z parafii w Nadarzynie. Kościół dostał od gminy działkę, na której w kilka lat zbudowano ośrodek z zapleczem, z mieszkaniami dla księży, kaplicą, kancelarią i zakrystią – prawie wszystkim czego potrzebuje powstająca nowa parafia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Za kilka lat

Proboszcz ks. Jarosław Kuśmierczyk nie szedł w nieznane. Przez 9 lat był wikariuszem w Nadarzynie, znał okolice i jej specyfikę. Zmienił – jak mówi miejsce zamieszkania – ale ludzie są ci sami.

Parafię tworzy 2 tys. parafian, ale będzie ich 7-10 tys. Okolica dopiero zapełnia się. Jeśli przyjąć, że w Mszach św. bierze udział jedna piąta z nich, kaplica w domu parafialnym (ozdobionym wielką repliką pieczęci parafialnej z podobizną Jana Pawła II), która pomieści około 400 wiernych – na razie wystarczy.

Tym bardziej, że sąsiaduje z nią namiot z telebimem, gdzie też można przeżywać Eucharystię.

Reklama

– Mamy gdzie się spotykać, ale wiemy, że docelowo potrzebny będzie kościół – mówi ks. Kuśmierczyk. – Najpóźniej za kilka lat – ufajmy – doczekamy się budowy.

Ks. Kuśmierczyk nie mógłby sobie wyobrazić lepszego patrona. Jego życie pewnie nieprzypadkowo wiąże się z postacią świętego. Jest proboszczem parafii, ale także uczy w liceum ogólnokształcącym w Nadarzynie, które też ma za patrona św. Jana Pawła II.

Relikwie krwi patrona parafia otrzymała od kard. Stefana Dziwisza. Wmurowano je na ścianie ołtarzowej kaplicy. Po drugiej stronie krzyża, który zajmuje centralne miejsce, wisi kopia słynącego łaskami obrazu Matki Bożej Rusieckiej z zaprzyjaźnionej parafii w... Ruścu pod Łodzią.

Parafianie to często przyjezdni, którzy mają dzieci albo za chwilę będą je mieć. Pochodzą z południowego Mazowsza, sąsiednich regionów. Pracują lub mają swoje firmy, w zatłoczonej Warszawie im za ciasno. Sprowadzają się tu, budują lub już się wybudowali.

Są oderwani od swoich bliskich. – Próbuję stworzyć w parafii atmosferę, która byłaby namiastka relacji przyjacielskich i rodzinnych – mówi ks. Kuśmierczyk. Słyszy, że to się udaje.

Sami przychodzą

Ważna jest praca księdza w szkołach: liceum w Nadarzynie i podstawówce w Ruścu. Ma lepszy kontakt z młodzieżą i rodzicami.

Parafia jest mała, jest kameralnie, organizują pikniki, kawę z ciastem; dobrze zostać po Mszy św. i porozmawiać. Tworzą wspólnoty. Działają Rycerze Kolumba, Duszpasterstwo Kobiet, Żywy Różaniec, Koło Biblijne, co Ksiądz docenia. Ludzie pracują długo, wracają późno. A jednak sami przychodzili i proponowali utworzenie grup i wspólnot.

2023-01-24 11:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trwać przy Bogu

2026-06-02 11:44

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Stałość w wierze jest jedną z najważniejszych cnót. Chodzi o niegasnącą gotowość do kochania Boga i ludzi. Perseverantia to cierpliwe trwanie przy Bogu, we wszelkich przeciwnościach losu. Nie psychologiczny optymizm, ale kurczowe trzymanie Jezusa „za rękę”, duchowe dojrzewanie w otaczającej nas niekiedy ciemności i w czasie próby. W przypadku relacji między ludźmi chodzi o konkretną postawę: bardziej czyn niż słowo (choć ono jest czasem niezastąpione), bardziej długotrwały trud niż efemeryczne poruszenie emocji, czasochłonny wysiłek, a nie ubolewanie. Prorok Ozeasz opisuje postawę Izraela wobec Boga – przyznajmy, że często także naszą. To obraz znikających nagle chmur o świtaniu i porannej rosy w upalny dzień. Gdy chodzimy letnim rankiem po trawie, czujemy przyjemny chłód wilgoci. Jest jej mnóstwo, niczym wody w zbiorniku. A jakież zdziwienie nas ogarnia, gdy po wschodzie Słońca nagle ten bezmiar wilgoci ustępuje miejsca przejmującej suchości, chłód zmienia się w gorąc, a przyjemna miękkość zieleni – w twardość podłoża przypominającego skałę. Jak to możliwe w tak krótkim czasie? – pytamy zaskoczeni. Niemal identycznie dziwi się Ozeasz postawie ludu Bożego wybrania. Wielkie słowa, zapewnienia o wierności Bogu i Jego przymierzu, liczne ofiary, modlitwy, uroczystości oraz święte zwołania... i nagle pustka. Więcej nawet: odwrót! Zwrot ku pogańskiemu kultowi, ku Baalowi, nikczemne zachowanie nielicujące z rangą wybrania i Dekalogiem, złożonymi ślubami i obietnicami. Słomiany zapał – mawiamy w takiej sytuacji, wzruszając ramionami. Konsekwencje stygnięcia wiary Izraela były widoczne w życiu publicznym, gdzie sojusze polityczne były ważniejsze niż zaufanie Bogu. Panował chaos, mnożyły się społeczne konflikty, a moralne zepsucie elit widoczne było gołym okiem. A wszystko to w obliczu niebezpieczeństwa inwazji ze strony potężnej Asyrii. Skąd my to znamy? Wszelkie podobieństwa do sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy, są nie tylko nieprzypadkowe, ale wręcz ostentacyjnie oczywiste! Kochający swój naród Ozeasz natarczywie napomina, grozi karą Bożą, ale i zachęca swych rodaków do powrotu pod skrzydła Boga. Wprawdzie porównuje Izrael do niewiernej żony, ale jednocześnie przypomina, że Bóg jawi się jako wierny mąż, gotowy do przebaczenia. Jeśli tylko Izrael powróci do lojalności, do głębi, a nie będzie „mydlił oczy” Bogu fałszywym, bo pozbawionym nawrócenia moralnego kultem, On zwróci pogodne oblicze ku swemu ludowi. Pojednanie i odnowienie przymierza możliwe jest w każdej chwili. Czułymi słowami Ozeasz kreśli obraz Boga – jest On pełen miłości, współczucia i cierpienia z powodu zdrady człowieka. Można by powiedzieć, że paradoksalnie upadek każdego z nas Bóg przeżywa jako własną porażkę, bo nas kocha. Poznanie prawdziwego Boga, Ojca Jezusa Chrystusa, a nie boga mojej wyobraźni, ambicji czy aspiracji, jest kluczowe. Wtedy bardziej będziemy wydobywali z siebie miłosierdzie, niż tylko składali ofiary, dawali samych siebie, a nie tylko coś od siebie.
CZYTAJ DALEJ

Arcybiskup Sydney: powróćmy do klękania przed Bogiem w Eucharystii

2026-06-07 14:37

[ TEMATY ]

wiara

Eucharystia

Karol Porwich/Niedziela

„Tam, gdzie nasze zmysły i intelekt zawodzą w obliczu tak wielkiej Tajemnicy, nasza wiara, a nawet nasze ciało muszą wkroczyć do akcji, zginając kolana” - podkreśla abp Anthony Fisher. Metropolita Sydney napisał list do wiernych z okazji Bożego Ciała, które w Australii - podobnie jak w wielu innych krajach - obchodzone jest nie w czwartek, ale w niedzielę.

List abp. Fishera zatytułowany jest „Uklęknijmy przed Bogiem, który nas stworzył”. Hierarcha przypomina w nim, że kierowana przez niego archidiecezja Sydney w 2028 roku będzie gospodarzem Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który jednocześnie będzie celebracją setnej rocznicy pierwszego Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Australii.
CZYTAJ DALEJ

USA: „cudowne narodzenie” dzięki modlitwom rodziców

2026-06-07 19:56

[ TEMATY ]

modlitwa

wiara

Adobe Stock

Na początku 2025 roku Keishera i Greg Joubert z wielką radością dowiedzieli się, że spodziewają się drugiego syna. Jednak w 19. tygodniu ciąży ich szczęście zostało zachwiane przez druzgocącą diagnozę: u dziecka wykryto zespół wrodzonej niedrożności górnych dróg oddechowych (CHAOS), rzadką i zwykle śmiertelną wadę, w której gruba błona blokuje drogi oddechowe. Małżonkowie, żarliwi katolicy nie zamierzali się poddawać i ich dziecko urodziło się “za drugim razem”. Uważają, że „Bóg przemienił nasze największe cierpienie w postępy nauk medycznych.”

Nadzieję znaleźli u dr. Emanuela Vlastosa z Orlando Health Winnie Palmer Hospital for Women & Babies. Gdy standardowa operacja prenatalna nie zdołała przeciąć blokującej błony, lekarz zaproponował radykalne, pionierskie rozwiązanie. W 25. tygodniu ciąży lekarze częściowo wydobyli małego Cassiana przez cesarskie cięcie, na zewnątrz znalazły się jedynie jego głowa i ramiona. Nadal połączony z łożyskiem matki i otrzymujący dzięki niemu tlen, chłopiec przeszedł niezwykle precyzyjną tracheotomię, która utworzyła drożne drogi oddechowe. Następnie został ponownie umieszczony w łonie matki, aby dalej się rozwijać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję