Reklama

Edukacja

Radom: tytuł doktora honoris causa dla bp. Henryka Tomasika

Biskup Henryk Tomasik odbierze w najbliższą środę, 20 maja tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. W uzasadnieniu przyznania tytułu można przeczytać, że "czas i serce dla młodych - to główne przesłanie, którym zawsze kieruje się biskup Henryk Tomasik w swojej posłudze duszpasterskiej do młodzieży".

[ TEMATY ]

tytuł

Przemysław Goławski, golawski.net/ pl.wikipedia.org

Tytuł doktora honoris causa został przyznany na wniosek dziekana i rady wydziału przyrodniczego Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Rada przypomina, że bp Tomasik już w latach siedemdziesiątych przedstawiał dramatyczną historię Unitów na Podlasiu. Ponadto studiowanie historycznych dokumentów zaowocowało pracami nad procesem beatyfikacyjnym Męczenników Pratulińskich. Również bp Tomasik miał znaczący udział w pracach i rozmowach nad przyspieszeniem i finalizacją tzw. positio. 6 października 1997 r. był ważnym dniem zarówno dla diecezji siedleckiej, jak i samych Siedlec, bowiem tego dnia Jan Paweł II beatyfikował męczenników. O Pratulinie usłyszał cały świat.

Reklama

Dziekan i rada wydziału uczelni przypomina również, że bp Tomasik aktywnie uczestniczył w pracach duszpasterstwa nauczycieli. Brał udział w dyskusjach na temat ich sytuacji w okresie poprzedzającym reformę oświaty. Podkreślał wielką rolę wychowawców i nauczycieli w procesie wychowania młodzieży. - Widząc potrzebę podjęcia systematycznych dyskusji, zainicjował obrady Forum Nauczycieli i Wychowawców w Siedlcach. Tematykę proponowali sami nauczyciele, a koncentrowała się ona wokół zagadnień etycznych i moralnych - czytamy w uzasadnieniu przyznania tytułu doktora honoris causa.

- Osobowość księdza biskupa Henryka Tomasika charakteryzuje umiejętność słuchania, rozumienia i niezwykły szacunek dla drugiego człowieka. Cechy te stawiają go w grupie wybitnych wychowawców i przyjaciół młodzieży. Jest człowiekiem młodego i głębokiego ducha. Ukazuje młodym ludziom drogę do dojrzałego i odpowiedzialnego angażowania się w sprawy drugiego człowieka i w życie społeczne - czytamy dalej z uzasadnieniu.

Uroczystość rozpocznie się o godzinie 11.00 posiedzeniem senatu w Auli Wydziału Humanistycznego przy ul. Żytniej 39 w Siedlcach.

2015-05-18 12:43

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. prał. Józef Kłos – skromny człowiek, gorliwy kapłan

Niedziela zamojsko-lubaczowska 7/2019, str. IV

[ TEMATY ]

tytuł

Joanna Ferens

Stanisław Franciszek Gajerski z mikrofonem w ręku i Tomasz Róg

Stanisław Franciszek Gajerski z mikrofonem w ręku i Tomasz Róg

Środowiskowy Dom Samopomocy w Cieszanowie nosi imię ks. prał. Józefa Kłosa, długoletniego proboszcza parafii pw. św. Wojciecha w tym mieście. W 120. rocznicę urodzin tego patrona 1 lutego 2019 r. uroczyście otwarto wystawę pt. „Ksiądz Józef Kłos (1899-1978) – skromny człowiek, gorliwy kapłan”

Przewodnikiem po wystawie był dyrektor Centrum Kultury i Sportu, historyk regionalista Tomasz Róg. Powitał gości, m.in.: biskupa seniora diecezji charkowsko-zaporoskiej Mariana Buczka – Honorowego Obywatela Miasta Cieszanowa, historyka, dyrektora seniora Muzeum Kresów w Lubaczowie dr. Zygmunta Kubraka, wiceprezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Lubaczowskiej lek. Jerzego Tabaczka i jego małżonkę Jadwigę – sekretarza Klubu Inteligencji Katolickiej w Lubaczowie, radnego Rady Powiatu Lubaczowskiego Marcina Piotrowskiego, wiceburmistrza Cieszanowa Andrzeja Szymanowskiego, znanego i zasłużonego nauczyciela i historyka regionalistę Stanisława Franciszka Gajerskiego z Cieszanowa oraz licznie zebranych mieszkańców Cieszanowa.

– Idea zorganizowania tej wystawy zrodziła się w 2006 r., w 60. rocznicę przybycia ks. Józefa Kłosa ze Lwowa do Cieszanowa. Nie udało się wówczas jej zorganizować. Do tego tematu wróciliśmy w ubiegłym roku na spotkaniu opłatkowym na Folwarkach. Wystawę otwieramy dzisiaj, udało się ją zrealizować dzięki pomocy kierownika Środowiskowego Domu Samopomocy Mirosława Turzy, proboszcza ks. Mieczysława Startka, pracowników Urzędu Stanu Cywilnego i kilku mieszkańców, którzy udostępnili archiwalne zdjęcia, dokumenty i pamiątki związane z osobą ks. Józefa Kłosa – wyjaśnił Tomasz Róg. On też przybliżył zebranym życiorys ks. Kłosa i omówił zawartość wystawy zamieszczoną na 10 dużych planszach.

U źródeł życia i powołania

Józef Kłos urodził się w Folwarkach 8 grudnia 1899 r., w rodzinie wielodzietnej. Po ukończeniu szkoły ludowej i gimnazjum oraz zdaniu matury, powołany został do wojska austriackiego, a od października 1918 r. służył w Wojsku Polskim. W 1921 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. W czerwcu 1925 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Na wystawie z tamtego okresu zasługują na uwagę wysyłane z wojska pocztówki, na jednej z nich widoczny jest Cieszanów po spaleniu w 1914 r. oraz korespondencja Józefa Kłosa. Po święceniach ks. Józef był wikariuszem w Żółkwi, a po dwu latach w Buczaczu, od września 1928 r. w parafii pw. św. Marii Magdaleny w Lwowie. Na wystawie można obejrzeć wygląd tego kościoła, wizytówkę ks. Kłosa, konspekty wygłaszanych kazań. Jedna z plansz przedstawia ks. Kłosa jako katechetę, zdjęcia z dziećmi czytającymi prasę katolicką, przygotowanie ich do I Komunii św., zaproszenia wysyłane do rodziców i spotkania z nimi. Ks. Kłos lubił podróżować. Na wystawie możemy obejrzeć zdjęcia z jego pielgrzymki do Ziemi Świętej, Grecji, Turcji, Rzymu, wypady z przyjaciółmi na narty w Karpatach, wycieczki z młodzieżą. Kolejne planszę pokazują trudne lata okupacji sowieckiej, od 1941 r. – niemieckiej i znów, od 1944 r. – sowieckiej. W 1938 r. zmarł proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny, jego następca został aresztowany przez NKWD i wywieziony. Ks. Kłos został administratorem parafii, spełniał wszystkie obowiązki proboszcza. Godne obejrzenia na wystawie są nakazy do zapłaty podatku osobistego nałożone na ks. Kłosa i za parafię. Były to wygórowane opłaty, niemożliwe do zapłaty. Ich niezapłacenie było pretekstem do zamykania obiektów sakralnych. Ks. Kłos pomagał rodzinom powracającym z deportacji na Sybir i do Kazachstanu. W 1945 r. został aresztowany przez NKWD, a w roku następnym zmuszony do opuszczenia Lwowa. Zamieszkał w Cieszanowie.

Posługa w Cieszanowie

Kolejna plansza obrazuje jego działalność jako proboszcza cieszanowskiego, aż do jego śmierci. Troszczył się bardzo o kościół. Dzięki jego staraniom zainstalowano w kościele światło elektryczne, w oknach naw bocznych pojawiło się 8 witraży, kościół na zewnątrz został otynkowany, otrzymał piękną polichromię o tematyce religijnej i historycznej. Wykonał ją znany krakowski artysta malarz prof. Stanisław Jakubczyk. W kościele zainstalowano centralne ogrzewanie, ustawiono dębowe ławki i konfesjonały, przeprowadzono konserwację obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus i św. Wojciecha. Przeprowadzono także kapitalny remont kaplicy na Dolinach. Ogromną zasługą ks. Kłosa była troska o cerkwie greckokatolickie, uchronił je przed zagładą. Niektóre z nich adaptowano na kaplice filialne bądź na siedziby nowo utworzonych parafii. W parafii kwitło życie duchowe, rozwinęło się czytelnictwo prasy katolickiej. Ks. Kłos pomagał młodym parafianom w dostaniu się do szkół średnich i na studia wyższe, w znalezieniu stancji. Zmarł nagle 18 września 1978 r. Pochowany został na cieszanowskim cmentarzu. Ostatnie zdjęcia na wystawie pokazują pogrzeb ks. Kłosa. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp prof. Marian Rechowicz.

Wspominając ks. Kłosa

Otwarcie wernisażu tej wystawy było okazją do wspomnień i dania świadectwa o ks. Kłosie. Bp Marian Buczek mówił, że był konkretny, punktualny, miał wpływ na jego powołanie kapłańskie. Bycie proboszczem w kościele pw. św. Marii Magdaleny było wyróżnieniem, gdyż był to drugi po katedrze kościół we Lwowie, w którym klerycy uczestniczyli w niedzielnych nabożeństwach, nabywali praktyczne szlify do kapłaństwa. Ks. Kłos z kościoła św. Marii Magdaleny przywiózł do Cieszanowa wiele sprzętów liturgicznych: tabernakulum, kielichy, ornaty, obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Stanisława Kostki, ocalił je przed kradzieżą. Dbał o rozwój Cieszanowa, nowością były organizowane co roku Dni Chorego. Wiele uwagi ks. Kłosowi w swoim wystąpieniu poświęcił Stanisław Franciszek Gajerski: – Oprócz zalet wymienionych w tytule wystawy, należałoby dopisać „był świetnym organizatorem życia duchowego w parafii i patriotą. Był Polakiem”. Miał odwagę, mimo zakazu, organizować Święto 3 Maja. Na Mszy dla dzieci i młodzieży śpiewano „Bogurodzicę”. Wszyscy umieli jej słowa na pamięć. Cieszył się dużym szacunkiem wśród młodzieży i nauczycieli oraz parafian. Był postacią zasłużoną dla Cieszanowa i Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Dzieła muzyki klasycznej wybrzmiały w Lubojnie

2020-09-29 11:52

[ TEMATY ]

koncert

organy

Lubojna

Archiwum organizatorów

Dzieła Alexa Guilmanta, Jana Sebastiana Bacha, Jacques’a-Nicolasa Lemmensa oraz innych wybitnych kompozytorów wybrzmiały podczas kolejnej odsłony koncertu muzyki organowej, który odbył się 28 września w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubojnie. Data nie była przypadkowa – nawiązywała do 23. rocznicy konsekracji świątyni.

Wydarzenie co roku cieszy się dużym zainteresowaniem społeczności parafialnej, a także wszystkich miłośników muzyki klasycznej i organowej. W tym roku podczas koncertu wystąpili: Marcin Gawęda (organy) – organista sanktuarium na Jasnej Górze, Szymon Brylski (organy) – student Akademii Muzycznej w Poznaniu, Sylwia Koblańska (sopran) – instruktor śpiewu w Gminnym Ośrodku Kultury w Kłomnicach, Krzysztof Gajowniczek (baryton) – członek kwartetu wokalnego „Cantus” w sanktuarium na Jasnej Górze, Agnieszka Leciak (skrzypce) – nauczyciel w Jasnogórskiej Szkole Muzycznej w Częstochowie i Ewa Drogosz (altówka) – nauczyciel skrzypiec.

– Już św. Augustyn zwrócił szczególną uwagę na rolę muzyki, wypowiadając doskonale znane słowa, że kto dobrze śpiewa, ten modli się dwa razy. Muzyka religijna pomaga w skupieniu oraz skłania do medytacji. Dzieje się to nie tylko wtedy, kiedy sami śpiewamy, ale także, gdy słuchamy śpiewu chóru czy też muzyki organowej. Dlatego co roku zapraszamy parafian i wszystkich miłośników muzyki organowej do naszej świątyni, wybierając różnorodny i jednocześnie interesujący repertuar – podkreśla Marcin Gawęda.

O ważnej roli organów przypomniał również Sobór Watykański II. Nie bez powodu nazywa się je „królem instrumentów”. W duchu soborowej reformy utrzymana jest także instrukcja „Musicam sacram” z 1967 r., która podkreśla, że „w Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe, jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie potęguje wzniosłość kościelnych obrzędów, a umysły wiernych porywa ku Bogu i rzeczywistości nadziemnej”.

O szczególnej roli muzyki w sprawowaniu Liturgii w książce „Nowa pieśń dla Pana. Wiara w Chrystusa a liturgia dzisiaj” pisze także papież emeryt Benedykt XVI, wskazując, że muzyka „odsłania zasypaną drogę do serca, do centrum naszego istnienia, tam, gdzie styka się ono z istnieniem Stwórcy i Zbawiciela. Gdziekolwiek to się udaje, muzyka staje się drogą prowadzącą do Jezusa; drogą, na której Bóg ukazuje swoje zbawienie.

Cykliczne koncerty organowe organizowane od czterech lat w parafii w Lubojnie z całą pewnością mogą być dla wszystkich wiernych i słuchaczy taką właśnie drogą, która prowadzi do odnalezienia głębi własnej wiary.

Koncerty wpisały się już na stałe w tradycję parafii. W poprzednich latach odbywały się one zawsze na początku maja, a więc w kolejne rocznice pobłogosławienia organów piszczałkowych, które znajdują się w kościele parafialnym. Warunki pandemii spowodowały jednak, że w tym roku koncert musiał zostać przełożony na termin wrześniowy, ale i w tym przypadku data nie jest przypadkowa, bowiem dokładnie 23 lata temu odbyła się konsekracja kościoła w Lubojnie. Idea koncertów organowych zrodziła się przed czterema laty. Pomysłodawcą i organizatorem od samego początku jest wywodzący się z lubojeńskiej parafii Marcin Gawęda – student, a obecnie absolwent Akademii Muzycznej w Krakowie.

Organy w świątyni w Lubojnie zabrzmiały po raz pierwszy 25 grudnia 2011 r. w uroczystość Narodzenia Pańskiego, a 1 maja 2012 r. uroczyście pobłogosławił je bp Antoni Długosz. Instrument został wybudowany w latach 2010-11 przez Zakład Budowy, Renowacji i Naprawy Organów Damiana Kaczmarczyka w Zabrzu-Mikulczycach jako 20. dzieło tej firmy.

CZYTAJ DALEJ

Kisielewicz o Kornelu Morawieckim: twórcy III RP odsunęli go na margines

2020-09-30 08:28

[ TEMATY ]

Kornel Morawiecki

fb.com/MorawieckiPL

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Kornel Morawiecki - bohater solidarnościowego podziemia - został przez budowniczych III RP odsunięty na całkowity margines - ocenił Andrzej Kisielewicz, dawny działacz Solidarności Walczącej. Mimo to Kornel nie poddawał się, chciał zmieniać świat - podkreślił.

W środę mija pierwsza rocznica śmierci Kornela Morawieckiego - lidera Solidarności Walczącej, która była jedną z najbardziej radykalnych oraz najskuteczniej zakonspirowanych organizacji opozycyjnych w latach PRL.

"Kornela poznałem osobiście dopiero w stanie wojennym, kiedy uznano mnie, po odpowiednim sprawdzeniu, za osobę na tyle wiarygodną, że umówiono mi konspiracyjne spotkanie z jednym z najbardziej poszukiwanych przez SB przywódców wrocławskiego podziemia. Na pierwszym spotkaniu zlecił mi i mojej żonie Marysi redagowanie +Biuletynu Dolnośląskiego+ – bo dotychczasowi redaktorzy byli zajęci pilniejszymi sprawami" - napisał Kisielewicz we wspomnieniu opublikowanym na portalu Stowarzyszenia "Solidarność Walcząca", dodając, że następnie zajął się redakcją głównego pisma Solidarności Walczącej.

"W czasie konspiracji spotkaliśmy się zaledwie kilka razy, ale poznawaliśmy się coraz lepiej przez swoje teksty: ja otrzymując co pewien czas teksty Przewodniczącego SW, a Kornel czytając i przepisując na składopisie moje teksty w kolejnych numerach +SW+. Nadawaliśmy na tych samych falach" - dodał.

Andrzej Kisielewicz podkreślił też, że prawdziwa przyjaźń z Kornelem Morawieckim nastąpiła w latach 90. "Był to dobry czas na rozwinięcie się dobrej i trwałej przyjaźni, bowiem Kornel, bohater solidarnościowego podziemia, został wtedy przez budowniczych III RP odsunięty na całkowity margines i skazany razem z jego Solidarnością Walczącą i próbami budowania Partii Wolności na zapomnienie" - zaznaczył. Ocenił też, że ówczesne usiłowania wygumkowania Solidarności Walczącej z kart historii dadzą się porównać, z zachowaniem wszelkich proporcji, do prób wymazania z polskiej historii Żołnierzy Wyklętych.

Dawny działacz Solidarności Walczącej przypomniał też o 25-leciu powstania tego ugrupowania, które było obchodzone z poparciem i udziałem władz państwowych - po zwycięstwie wyborczym w 2007 r. Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że to wówczas prezydent Lech Kaczyński zdecydował się na odznaczenie z tej okazji "wielkiej grupy działaczy Solidarności Walczącej Krzyżami Odrodzenia Polski".

"Kornel zaproponował mi objęcie funkcji przewodniczącego komitetu organizacyjnego tych obchodów. Wtedy – dopiero wtedy – zacząłem poznawać wspaniałych ludzi Solidarności Walczącej. W podziemiu moje kontakty z SW ograniczały się do Kornela, Hanki i kilku łączników. Dopiero w czasie obchodów 25-lecia zacząłem nawiązywać bliższe znajomości z wieloma byłymi członkami SW, które przerodziły się w silne więzi środowiskowe i przyjacielskie" - dodał.

Przypomniał przy tym o charyzmie lidera Solidarności Walczącej. "Kornel wierzył w cuda! Wierzył, że drukowaniem bibuły można pokonać dyktatury z ich czołgami, że gdy z grupką przyjaciół będzie podróżował za Papieżem z transparentem +Wiara i niepodległość+, to odwróci to bieg historii. Bez tej wiary w cuda i wiary w ludzi z pewnością nie dokonałby tego, co dokonał" - dodał Kisielewicz.

Odnosząc się do aktywności Morawieckiego wspominał też jego pracę w parlamencie jako marszałka seniora. "Gdy zdarzył się kolejny cud i Kornel zainaugurował VIII kadencję Sejmu RP przemówieniem, które zostało przyjęte owacją na stojąco, zamiast zadowolić się pozycją Marszałka Seniora, niekwestionowanego autorytetu, i ograniczyć się do podobnych wystąpień i komentarzy, Kornel wbrew radom wielu przyjaciół założył partię +Wolni i Solidarni+. Chciał dalej zmieniać świat. Plany snuł jeszcze na szpitalnym łóżku nie przewidując, że tym razem nie powróci z tego ostatniego boju" - wspominał.

"Gdy Kornel został wybrany do sejmu i Prezydent Andrzej Duda powierzył mu funkcję Marszałka Seniora, przeprowadził się do Warszawy i nasze nocne spotkania stały się niestety rzadsze. Ale za to, też niestety, burzliwsze. Początek wyglądał tak jak dawniej. Dzwonił Kornel, wieczorem (kiedyś bywało nawet o północy) i pytał: +Andrzejku, nie śpicie? To ja wpadnę na chwilę+. Jasne. Ja informowałem lakonicznie Marysię +Kornel przyjdzie+. Marysia pytała zwykle +Duży czy mały?+. Nasz syn Kornel mieszkał już osobno i też wpadał, też uprzedzając na chwilę przed wpadnięciem" - napisał.

"Kornel zajmował zwykle to samo miejsce przy stole, herbata (koniecznie z cytryną, jeśli jest), coś do zjedzenia i zagadywał, czy o czymś myślę. Tak zaczynały się nasze długie dyskusje i spory" - dodał.

Andrzej Kisielewicz zaznaczył, że było kilka spraw, w których nie zgadzał się z Kornelem Morawieckim, którego go też martwiły. "(Były to) działania, od których usiłowałem go odwieść: jego stosunek do Putina i władz Rosji, pogląd na katastrofę smoleńską, stosunek do Prawa i Sprawiedliwości i do tego, co powinien zrobić jego syn Mateusz, do powołania nowej partii. Spory te nabierały tak wysokiej temperatury, że Marysia musiała nas nierzadko uspokajać: +Andrzej! Nie krzycz na Marszałka!+. Kornel się wtedy śmiał" - wspominał Kisielewicz.

"Dzieliła nas wtedy nie tylko różnica pozycji, ale razem z pierwszymi objawami choroby zaczęła być widoczna różnica wieku. Czułem, że jeśli wcześniej traktowałem Kornela rodzinnie, jak starszego brata, to teraz zacząłem się o niego martwić, jak o ojca. I te spory nabierały charakteru buntu syna przeciwko ojcu – przeciwko duchowemu ojcu. Przecież tak wielką rolę odegrał w moim życiu!" - dodał. (PAP)

nno/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję