Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Było biednie, ale wesoło

Dla wielu Polaków Boże Narodzenie to najważniejsze i najradośniejsze święto w roku. O wspomnienia poprosiłem Annę Pukas z Krowicy, współzałożycielkę zespołu śpiewaczego Niespodzianka, który obchodził 25-lecie działalności.

Niedziela zamojsko-lubaczowska 52/2020, str. IV

[ TEMATY ]

święta

Boże Narodzenie

Adam Łazar

Choinka w dawnej izbie

Choinka w dawnej izbie

Święta Bożego Narodzenia to czas, na który czekamy i który wspominamy z radością, zwłaszcza święta naszego dzieciństwa. Każdy z nas oczekuje na chwilę, kiedy ubierze świąteczne drzewko. – Moim marzeniem było mieć na święta Bożego Narodzenia drzewko. Nie mówiło się wówczas choinka. Rodzice nie kupowali nam drogich cukierków. Nie było ich na to stać. Najwyżej landrynki. Zbierałam papierki od bogaczy po cukierkach czekoladowych, głaskałam, składałam, a gdy zbliżały się święta, pokrojone w kostkę ziemniaki, zawijałam w nie – wspomina Anna Pukas.

Świąteczne dekoracje

W Krowicy było Państwowe Gospodarstwo Rolne, tzw. PGR. Gdy młócono zboże, ze snopków pozostawał sznurek. Brałam go, rozwijałam, tworzyła się taka pajęczynka. Później zastępowały ją kupowane anielskie włosy. Mama będąc w Lubaczowie kupiła główki aniołków. W domu z białej bibuły robiłam do nich sukieneczki i skrzydełka. Przed Wigilią tato spełnił moje marzenie, zaprzągł konia do sań i pojechaliśmy do lasu. Wyciął świerk, który mi się podobał, w domu zamocował go w ciężką śrubę, by się nie przewrócił. Na Wigilię dekorowałam go zrobionymi cukierkami, aniołkami, małymi czerwonymi jabłuszkami, pieczonymi w domu ciasteczkami, włoskimi orzechami. To drzewko było ładniejsze niż dzisiejsza choinka ozdobiona świecidełkami. Koleżanka nie miała takiego drzewka. Wychowywała się w licznej rodzinie mieszkającej w jednej izbie. Nie było miejsca, by je postawić. W wielu domach pod sufitem zawieszano pająki, robione z ciętej słomy i kolorowej bibuły lub podłaźniczki, czyli czubek ściętego świerka lub jodły, ozdobiony bibułą. Wierzono, że jodła i świerk mają tajemnicze moce i są siedliskiem duchów opiekuńczych.

Biały opłatek i garnek zboża

Reklama

Anna Pukas wspomina, że oznaką zbliżających się świąt było rozwożenie przez kościelnego opłatków po domach: dużych, białych dla dorosłych, małych dla dzieci, różowych dla zwierząt. W zamian otrzymywał garnek zboża. Wigilia w pewnym sensie była pierwszym dniem świąt. Nie wolno było wykonywać niektórych prac w gospodarstwie. Mama piekła strucle, smażyła pączki, robiła pierogi i gołąbki. Dzieci musiały być grzeczne, posłuszne, by w nadchodzącym roku nie doznawały bicia. W tym dniu zachowywano post, nie jedzono mięsa, a bywało i tak, że niektórzy z jedzeniem czekali aż do wieczerzy wigilijnej. Do Wigilii należało zwrócić pożyczone rzeczy. Po domach chodzili tylko mężczyźni. Przyjście kobiety wróżyło same nieszczęścia.

Tradycyjna wieczerza wigilijna rozpoczynała się wraz z pojawieniem się gwiazdki na niebie. Było to symboliczne nawiązanie do Gwiazdy Betlejemskiej, która doprowadziła Trzech Króli do Pana Jezusa. Tato z bratem przynosili do domu siano, snopek nie młóconego owsa lub żyta, zwany królem, który był stawiany w kącie izby, i duży snop słomy żytniej, kładziony pod stołem i na podłodze. Ten spod stołu służył do obwiązywania drzew owocowych, by z nich owoce nie miały robaków. Siano dawano pod biały obraz na znak, że Jezus urodził się w ubóstwie, w żłóbku na sianie, ale i kładziono na ławie pod piecem. Zapalano świecę na stole. Wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą. Nie było u nas, jak dzisiaj, odczytania fragmentu Ewangelii o Narodzeniu Chrystusa. Potem było przełamanie się opłatkiem, na którym był miód.

Miód, opłatek i życzenia

Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości. Dzielenie się nim na początku wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia razem, bo przecież ludzie skłóceni nie zasiadają do wspólnego stołu. Wyraża też gotowość dzielenia się z bliskimi owocami swojej codziennej pracy, sukcesami, wzajemnego poświęcenia się jednych dla drugich. Powszechnie na opłatek dawano miód, by życie w Nowym Roku było słodkie, jak miód. Nie wszyscy go mieli, dlatego w tych domach do świąt trzymano buraki cukrowe. Krojone je w plastry, zasypywano cukrem, gotowano aż zrobił się syrop o smaku miodu. Wyrazem pamięci o naszych bliskich, którzy wyjechali za granicę za pracą lub zmarli, było dodatkowe nakrycie na stole. Mówiło się także, że to dla niezapowiedzianego gościa. Według tradycji na świątecznym stole podawanych było 12 potraw wigilijnych, symbolizujących 12 Apostołów. Nie pamiętam, by w domu przykładano uwagę do tej liczby potraw. Pamiętam, że na początku była kutia, połączenie pszenicy z makiem, osłodzone miodem. Tato jedną łyżkę tej potrawy rzucał do powały i liczył, ile ziaren przykleiło się. Jeśli dużo, to zwiastowało, że w nadchodzącym roku będzie urodzaj. Martwiono się, gdy było ich mało. Podawano do stołu barszcz czerwony z uszkami, przygotowany na warzywnym wywarze, pierogi z kapustą, gołąbki z kaszy gryczanej, kluski z makiem, zupę grzybową, groch z kapustą, do picia był kompot z suszonych owoców. Do tradycji należało wiązanie po wieczerzy łyżek powrósełkami z siana, aby w przyszłym roku bydło trzymało się razem na pastwisku i dobrze się pasło. Ten obowiązek należał do mnie. Po wieczerzy tato brał siano z ławy pod piecem, niektóre potrawy ze stołu, różowy opłatek i z tym szedł do stajni. Dawał je zwierzętom, by były zdrowe i dobrze się chowały.

Czas kolędowania

Reklama

Mama na Boże Narodzenie nie gotowała nowych potraw, jedliśmy te, które pozostały po wieczerzy wigilijnej. Nieodzownym elementem świąt Bożego Narodzenia było kolędowanie. Kolędowano w domach, ale i w grupach, chodząc od domu do domu. Kto miał pieniądze, dawał parę groszy, ale najczęściej częstowano bułką, pieczonym pierogiem, jabłkami, orzechami, tym wszystkim, co było w domu. Na św. Szczepana starsi chodzili kolędować na potrzeby kościoła. Mój starszy o 14 lat brat z kolegami chodzili po domach z przedstawieniem zwanych Herody. Zwieńczeniem przeżyć z Wigilii było rodzinne uczestnictwo w uroczystej Mszy św. zwanej Pasterką. Odprawiana była o północy. Tak, jak pasterze szli do szopki betlejemskiej, tak my szliśmy do swojego kościoła, by w nim powitać narodzonego Jezusa. Muszę powiedzieć, że w latach mojego dzieciństwa było biednie, ale wesoło – wspomina.

Opłatek wigilijny jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości. Dzielenie się nim na początku wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia razem, bo przecież ludzie skłóceni nie zasiadają do wspólnego stołu.

Podziel się cytatem

Tradycja budująca tożsamość

Starych kolęd i pastorałek nauczyłam się od babć moich koleżanek. Nie tylko kolęd, ale i innych piosenek śpiewanych w ciągu roku. Staram się ocalić je od zapomnienia. Śpiewamy je w zespole Niespodzianka, któremu przewodzi synowa Urszula, grająca na akordeonie. Tworzymy też grupę obrzędową, przygotowując widowiska, z bardzo popularnym Weselem Krowickim. Każda tradycja jest dla nas pomocą w zachowaniu tożsamości. Pamiętajmy, że jesteśmy katolikami i Polakami, dla których ważne są tradycje przekazane przez rodziców i dziadków. W dzień wigilijny i w Nowy Rok dzieci chodziły po domach i składały życzenia, otrzymując w zamian „szczodraki” lub datki pieniężne. Tradycyjnie winszowano: „Lata pszczółka, miodem snuje, ja Wam Państwo powinszuję, Żeby Państwo sto lat żyło, a po śmierci w niebie było”. Tego i my Państwu życzymy.

2020-12-19 20:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Teresa z Avila - życiowa mistyczka

Niedziela łódzka 41/2007

[ TEMATY ]

święta

François Gérard, "Św. Teresa”

Św. Teresa Wielka z Ávila – piękna kobieta, „teolog życia kontemplacyjnego”

Św. Teresa Wielka z Ávila – piękna kobieta, „teolog życia kontemplacyjnego”

Czy czytali Państwo „Drogę doskonałości” św. Teresy z Avila, reformatorki żeńskich klasztorów karmelitańskich, mistyczki i wizjonerki? A jej listy pisane do osób duchownych i świeckich? To zaskakująca literatura. Autorka, święta i doktor Kościoła, żyjąca w XVI w. w Hiszpanii, ujawnia w niej nadzwyczajną trzeźwość umysłu oraz wiedzę o świecie i człowieku. Jej znajomość ludzkiej, a szczególnie kobiecej natury, z pewnością przydaje się i dziś niejednemu kierownikowi duchowemu. Trapiona chorobami, prawie nieustannie cierpiąca, św. Teresa zwraca się do swoich sióstr językiem miłości, wolnym od pobłażania, ale świadczącym o głębokim rozumieniu i nadprzyrodzonym poznaniu tego, co w człowieku słabe, i może stanowić pożywkę dla szatańskich pokus.
Po latach pobytu w klasztorze św. Teresa podjęła trudne dzieło reformy żeńskich wspólnot karmelitańskich. Dostrzegła niedogodności i zagrożenia wynikające z utrzymywania dużych zgromadzeń, zaproponowała więc, aby mniszki całkowicie oddane na służbę Chrystusowi mieszkały w małych wspólnotach, bez stałego dochodu, zdane na Bożą Opatrzność, ale wolne od nadmiernej troski o swe utrzymanie. Zadbała także o zdrowie duchowych córek, nakazując, aby ich skromne siedziby otoczone były dużymi ogrodami, w których będą pracować i modlić się, korzystając ze świeżego powietrza i słońca. Te wskazania św. Reformatorki pozytywnie zweryfikował czas i do dziś są przestrzegane przy fundacji nowych klasztorów.
Oczywiście, główna troska św. Teresy skierowana była na duchowy rozwój Karmelu. Widziała zagrożenia dla Kościoła ze strony proponowanych przez świat herezji. Cóż może zrobić kobieta? - pytała świadoma realiów. Modlitwa i ofiara jest stale Kościołowi potrzebna. Kobieta, przez daną jej od Boga intuicję i wrażliwość, potrafi zaangażować nie tylko swój umysł, ale i serce na służbę Bożej sprawy. W życiu ukrytym i czystym, przez modlitwę i ufność może ona wyprowadzić z Serca Jezusa łaski dla ludzi. Jak korzeń schowany w ziemię czerpie soki nie dla siebie, ale dla rośliny, której część stanowi, tak mniszka za klauzurą Karmelu podtrzymuje duchowe życie otaczającego świata. Dąży do zażyłości z Panem nie dla zaspokojenia własnych pragnień, lecz dla Królestwa Bożego, aby Stwórca udzielał się obficie stworzeniu, karmiąc je łaską i miłością. Tak widziała to św. Teresa i tak postrzegają swe zadanie dzisiejsze karmelitanki. Modlą się za Kościół, za grzeszników i ludzi poświęconych Bogu, narażonych na potężne i przebiegłe zasadzki złego, aby wytrwali i wypełnili swoje powołanie. Szczęśliwe miasto, w którym Karmel znalazł schronienie. Szczęśliwa Łódź.
Pełne wiary, wolne od strapień doczesnych, mieszkanki Karmelu potrzebują wszakże naszego wsparcia, materialnej ofiary, dziękczynnej modlitwy. W przededniu święta Założycielki Karmelu terezjańskiego, w roku poprzedzającym 80. rocznicę obecności Karmelitanek Bosych w Łodzi przy ul. św. Teresy 6, ku nim zwracamy spojrzenie. Niech trwa wymiana darów.

CZYTAJ DALEJ

Były redaktor "Niedzieli Wrocławskiej" odznaczony przez Prezydenta RP

2021-07-29 10:39

Archiwum prywatne

[10:30, 29.07.2021] Ks.Cezary Chwilczyński: Gratulacje od Ministra Andrzej Dery, Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP

[10:30, 29.07.2021] Ks.Cezary Chwilczyński: Gratulacje od Ministra Andrzej Dery, Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski został w Pałacu Prezydenckim w Warszawie w środę (28.08 br.) odznaczony ks. dr Cezary Chwilczyński - proboszcz parafii św. Józefa w Żórawinie i koordynator szkół katolickich archidiecezji wrocławskiej. Order przyznany został przez prezydenta RP Andrzeja Dudę "za wybitne zasługi w rozwoju mediów katolickich, za pracę duszpasterską i działalność społeczną".

Ks. Chwilczyński przez blisko 20 lat kierował Katolickim Radiem Rodzina, angażując się w wiele projektów ewangelizacji poprzez mass media. Przez 11 lat kierował też wrocławską edycją Tygodnika Niedziela. Był pomysłodawcą największego projektu ekumenicznego i ewangelizacyjnego na Dolnym Śląsku" Noce Kościołów", gromadzące co roku dziesiątki tysięcy ludzi w dolnośląskich świątyniach, ale również i na terenie diecezji czeskich i ukraińskich. Odchodząc z rozgłośni archidiecezjalnej ks. C. Chwilczyński oddał do użytku archidiecezji studio telewizyjne wyposażone w najnowszy sprzęt techniczny. Realizował projekty prorodzinne i społeczne jak np.: "Wrocławskie Katechezy Czwartkowe" adresowane do narzeczonych i małżeństw, a cieszące się wielkim zainteresowaniem mieszkańców Wrocławia. Był również pomysłodawcą akcji "Daru dla Aleppo" realizując jeden z największych projektów pomocowych dla chrześcijan w Syrii, za co otrzymał z rąk biskupa Aleppo medal "Amicus Noster". Po zakończeniu pracy w Radio sejmik województwa dolnośląskiego przyznał mu złotą odznakę "Zasłużony dla Dolnego Śląska", a prezydent Wrocławia w imieniu Towarzystwa Miłośników Wrocławia odznaczenia za "długoletnią działalność na rzecz Dolnego Śląska i jego mieszkańców". Ks. Chwilczyński jest też kapelanem akcji "Mogiłę Pradziada ocal od zapomnienia".

CZYTAJ DALEJ

Semper in altum

2021-07-29 21:16

Archiwum autora

Codziennie dziękuję Panu, że pozwolił mi być pielgrzymem – wyznaje prof. Stanisław Kuciel

Codziennie dziękuję Panu, że pozwolił mi być pielgrzymem – wyznaje prof.  Stanisław Kuciel

Ta pierwsza, pięciodniowa wtedy pielgrzymka, była niezwykła! Pięć grup, w tym od razu roztańczona i rozmodlona grupa włoska z ruchu Comunione e Liberazione, słońce i żar pierwszego dnia, który skończył się sierpniową burzą w Skale - profesor Politechniki Krakowskiej Stanisław Kuciel pisze nie tylko o pierwszej krakowskiej pielgrzymce na Jasną Górę.

Zawsze wzwyż - ta łacińska zasada pokierowała mnie 40 lat temu, by pójść na pierwszą pielgrzymkę, w pokorze wobec samego siebie, w poszukiwaniu prawdy i chęci dzielenia się miłością i radością z braćmi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję