Reklama

Kościół

Frontowi duszpasterze

Podczas wojny żołnierze lgnęli do swoich kapelanów, bo koili oni ich duchowe rany. Miłość bliźniego stanowiła wtedy „towar deficytowy”, a księża stali się jej jedynymi depozytariuszami.

Niedziela Ogólnopolska 45/2020, str. 18-19

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wizyta bp. Władysława Bandurskiego (z lewej, w czapce i płaszczu legionowym) na froncie wschodnim nad Styrem u legionistów i Brygady, maj 1916 r

Wizyta bp. Władysława Bandurskiego (z lewej, w czapce i płaszczu legionowym) na froncie wschodnim nad Styrem u legionistów i Brygady, maj 1916 r

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O cenie, jaką płacili żołnierze za walkę o niepodległość Polski, nie mówi się całej prawdy. Znamy przybliżoną liczbę poległych i rannych, ale rzesza tych, którzy ponieśli straty duchowe „w drodze” do wolności w 1918 r., jest bezimienna. Możemy za to przyjrzeć się posłudze kapelanów, starających się przynieść ulgę tym ludziom. Kim byli polscy kapelani wojskowi podczas Wielkiej Wojny? Jaką funkcję pełnili? Kto korzystał z ich pomocy?

Boża terapia

O jak wyjątkowej służbie mowa, może nas przekonać fakt podany przez Andrzeja Chwalbę w książce Samobójstwo Europy. Wielka Wojna 1914-1918: żołnierzy, których w trakcie walk ogarniał ogromny lęk, którzy łamali się duchowo, rozstrzeliwano jako dezerterów. Z pomocą przerażonym i udręczonym żołnierzom przychodzili wówczas kapelani, którzy wzmacniali ich morale i często w ten sposób ratowali im życie. To właśnie oni mogli wlać w serca choć odrobinę spokoju i nadziei. Można ich więc nazwać również frontowymi psychologami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W armiach służyło bardzo wielu młodych mężczyzn, często przed 20. rokiem życia, zupełnie nieprzygotowanych do czekających ich rygorów i wojennej grozy. Wielu młodych zgłaszało się do wojska na ochotnika. Chcieli bić się o Polskę, a o wojaczce myśleli jak o przygodzie. Maszerowali na front z pieśnią na ustach – ale to była tylko jedna strona medalu. Drugą spowijał mrok. Postęp technologiczny, m.in. ciężka artyleria, karabiny maszynowe, czołgi, samoloty, gazy trujące, które wypalały oczy i płuca, uczynił wojnę jeszcze potworniejszą. Trzeba było zabijać „wrogów”. To obowiązek żołnierski wynikający ze złożonej przysięgi. U wielu ta konieczność pozostawiała wielki wewnętrzny ból, mimo że broń była narzędziem walki o wolną ojczyznę. Ludzie głęboko wierzący – zresztą nie tylko oni – jak powietrza potrzebowali duchowego wsparcia na wojnie.

Anioły w sutannach

Im wojna trwała dłużej, tym bardziej rosła frekwencja żołnierzy na Mszach św. polowych, liczba spowiedzi i rozdawanych Komunii św. Bliskość śmierci sprawiała, że żołnierze stawali się bardziej religijni. Zdarzało się, że zbliżali się do Boga ci, którzy dotąd pozostawali z dala od Kościoła i religii. Nie brakowało takich osób wśród „postępowych” legionistów Piłsudskiego, szczególnie z I Brygady. Z czasem okazało się, że liczba kapelanów jest niewystarczająca. Duchowni podążali z posługą do rannych i chorych w lazaretach oraz szpitalach, sprawowali pogrzeby. Wojenny czas wyznaczał im zadanie przygotowania żołnierza na odejście w stanie łaski. Kolejnym zadaniem było krzewienie cnót żołnierskich, w obliczu rozluźnienia zasad moralnych.

Posługa kapelana jawiła się jako anielska opieka nad duchem każdego żołnierza walczącego o Polskę. Była to czasem posługa wysokiego ryzyka. Wielu kapelanów działało z dużą odwagą. Pozostawali w ogniu walki, by spieszyć z pomocą rannym i pocieszać umierających na polu bitwy, w okopach. To musiało budzić szacunek zarówno u żołnierzy, jak i dowództwa, które nagradzało takie postawy orderami. Zdarzało się nieraz, że w trakcie posługi kapłan sam został ranny lub zabity.

Polskie drogi

Reklama

W polskich formacjach wojskowych podczas I wojny światowej, w składzie obcych armii oraz bezpośrednio w tychże armiach, walczyło ponad milion Polaków. Jak podkreśla znawca tematu, autor cennych publikacji, m.in. Posługa duszpasterska na frontach I wojny światowej, ks. Stanisław Nabywaniec, rolą kapelanów, obok zwyczajnej posługi duszpasterskiej, było także budzenie miłości do ojczyzny czy krzewienie oświaty; dostarczali oni żołnierzom prasę i książki religijne, oprócz kazań czy rekolekcji głosili również pogadanki i prowadzili kursy dla analfabetów. Odprawiali nabożeństwa z okazji świąt oraz rocznic. Inicjowali także wznoszenie kaplic polowych i krzyży.

Reklama

W tym okresie wyjątkowa rola przypadła bp. Władysławowi Bandurskiemu – „duchowemu prymasowi odradzającej się Polski”, skromnemu a zarazem wielkiemu pasterzowi, otaczanemu szacunkiem i miłością. Był on biskupem polowym Legionów Polskich, a wcześniej organizacji niepodległościowych, oraz biskupem sufraganem archidiecezji lwowskiej. Zasłynął jako świetny kaznodzieja, a jego płomienne mowy wpływały na patriotyczne postawy Polaków. Często wizytował Legiony na froncie w latach 1915-16. Znaną postacią był też ks. Józef Panaś, autor zapisków z lat 1914-17 pt. Pamiętnik kapelana Legionów Polskich. Odznaczył się nie tylko jako literat, lecz także jako bohater, kawaler Orderu Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyża Walecznych. Zakończył życie w 1940 r., zamordowany przez Sowietów we Lwowie. Nie mniej znanym kapelanem legionowym był o. Kosma Lenczewski, kapucyn. Jak podkreśla Andrzej Chwalba w książce Legiony Polskie 1914-1918, o. Kosmie przypadł zaszczyt bycia pierwszym kapelanem legionowym. Oddelegował go 7 sierpnia 1914 r. biskup krakowski Adam Stefan Sapieha. Ojciec Lenczewski cieszył się poważaniem i zaufaniem legionistów. Pamiętniki dowodzą, że krzepili legunów na duchu i „byli z nimi wszędzie” również – obok wymienionych – ks. Stanisław Żytkiewicz i ks. Henryk Ciepichałł (ochotnik). Kapelanów katolickich dla polskich oddziałów w armii rosyjskiej nominował wielki polski patriota – metropolita mohylewski abp Jan Cieplak. W Rosji sformowano m.in. I Korpus Polski gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, w którym było wielu kapelanów, gdyż generał bardzo ich cenił. Podobnie było we Francji w Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Dla Polaków we Włoszech, którzy później zasilili tę armię, papież Benedykt XV ofiarował 10 tys. polskich książeczek do nabożeństwa.

Ważny dla żołnierzy był czas świąt, który tak odmalował ks. Panaś: „Nadeszła Wigilia. Chociaż z dala od rodzin, które znajdowały się poza frontem rosyjskim, spędziliśmy wieczór wigilijny nadzwyczaj przyjemnie, bo kilkumiesięczne niebezpieczeństwa i trudy wojenne znoszone razem, zadzierzgnęły już między nami bardzo silne węzły braterstwa. Wieczerza wigilijna odbyła się we wszystkich kompaniach nadzwyczaj uroczyście. Przy łamaniu się opłatkiem jedno życzenie rozbrzmiewało powszechnie: «Obyśmy się jak najwcześniej doczekali wolnej Polski». Nawet na pozycjach legioniści urządzali sobie choinki i śpiewali kolędy, których echo zwabiało do nas placówki rosyjskie. Pasterka odbyła się w kościele. Wojskowej parady ani szyku nie było, ale wszyscy przyszli hurmą i z tysiąca młodych piersi zabrzmiało donośnie: «Wśród nocnej ciszy...». Przez całe święta panował zupełny spokój, z żadnej strony ani jeden strzał nie padł. (...) W czasie świąt dostaliśmy bardzo serdeczny i pochlebny dla nas telegram z życzeniami od płk. Józefa Piłsudskiego, do którego zwracaliśmy się również często z całą sympatią”.

Polscy kapelani żołnierzy niepodległości zasłużyli na wdzięczną pamięć rodaków. Dzięki sile miłości i odwadze stali się narodowymi bohaterami.

2020-11-04 10:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ołówek w ręku Boga

Niedziela Ogólnopolska 6/2022, str. 24-25

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Gdy mówiono ojej sukcesach, powtarzała skromnie, że jest tylko „ołówkiem w ręku Boga”.

Nie zabiegała o sławę. Chciała czynić dobro bez rozgłosu, ale stała się jedną z najbardziej znanych świętych w historii świata. Założyła Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, uhonorowano ją Pokojową Nagrodą Nobla. Poniżej publikujemy fragment wywiadu z kard. Stanisławem Dziwiszem.

Krzysztof Tadej: Jaka była Matka Teresa z Kalkuty? Kard. Stanisław Dziwisz: Cechowała ją wielka prostota. Nigdy nie sprawiała żadnych trudności. Była zwyczajna i konkretna. Kiedy spotykała się z Janem Pawłem II, nie mówiła zbyt dużo. Przechodziła od razu do tego, co istotne.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Leon XIV mianował przyszłą prefekt Dykasterii ds. Komunikacji

2026-09-05 12:15

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Vatican Media

Maria Montserrat Alvarado

Maria Montserrat Alvarado

Leon XIV mianował Marię Montserrat Alvarado, przyszłą prefekt Dykasterii ds. Komunikacji (urząd obejmie 1 listopada), członkiem Rady Administracyjnej Fundacji „Fratello Sole”. Fundacja, ustanowiona przez Papieża w czerwcu tego roku, odpowiada za projekt, który ma docelowo zapewnić Państwu Watykańskiemu pełne pokrycie zapotrzebowania na energię elektryczną.

Fundacja „Fratello Sole” została ustanowiona przez Leona XIV chirografem z 1 czerwca 2026 r. Papież zatwierdził jednocześnie jej statut. Siedziba prawna Fundacji znajduje się w Państwie Watykańskim, a jej działalność operacyjna prowadzona jest na eksterytorialnym obszarze Santa Maria di Galeria.
CZYTAJ DALEJ

Polska żywność jest naszą marką. Ogólnopolskie Święto Dziękczynienia za plony na Jasnej Górze

2026-09-05 15:50

[ TEMATY ]

dożynki

Karol Porwich/Niedziela

Pod hasłem: „Do Maryi pierwszej nauczycielki” dziś na Jasnej Górze rozpocznie się Ogólnopolskie Święto Dziękczynienia za Plony. Pielgrzymkę Rolników zainauguruje sobotnia wieczorna Msza św. o godz. 19.00 w Bazylice. Eucharystii przewodniczyć będzie delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Rolników i Pszczelarzy biskup Leszek Leszkiewicz. Biskup podkreślił, że to doroczne spotkanie, to bardzo ważne wydarzenie, wyrażające wdzięczność Panu Bogu za plony.

- To tradycja, że na Jasnej Górze zbiera się cała Polska, ten świat rolniczy, wszyscy ci, którzy związani są z życiem na wioskach, którzy uprawiają pole, ale także ci, którzy wspierają modlitwami rolników. I myślę, że czymś ogromnie ważnym jest, żeby tutaj przy obrazie Matki Bożej powiedzieć Panu Bogu dziękujemy za plony, dziękujemy za to, że mamy chleb, że nie jesteśmy głodni. Dziękujemy za to, że na polskich stołach nie brakuje nam jedzenia - powiedział bp Leszkiewicz i zwrócił uwagę, że każdego roku przy okazji dożynek stara się przypominać o tym, by nie marnować żywności i chleba.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję