W tym roku przypada 25-lecie istnienia kościoła w Podmoklach. Z tej okazji, jak powiedziała na początku Mszy św. Grażyna Trocholepsza, sołtys Podmokli Małych, mieszkańcy postanowili uczcić ten jubileusz i 18 października dokonać uroczystej konsekracji świątyni. – 1 maja mieliśmy odpust ku czci św. Józefa i według wcześniejszych planów to właśnie tego dnia miała się odbyć uroczysta konsekracja kościoła – zaznacza proboszcz ks. Andrzej Piela. Podmokla należą do parafii św. Wawrzyńca w Babimoście. Jak mówi proboszcz, troska o kościół jest oczkiem w głowie mieszkańców obydwu miejscowości – Podmokli Małych i Podmokli Wielkich. – Świątynia jest dla nich miejscem ogromnie ważnym. Tutaj uczestniczą we Mszach św., tutaj udzielam sakramentów świętych. Mieszkańcy bardzo wiele robią, aby ta świątynia mogła być jak najpiękniejsza. Postanowiliśmy uczcić jubileusz 25-lecia jej istnienia konsekrowaniem świątyni. Przygotowując się do tego, wymieniliśmy prezbiterium i ołtarz na marmurowe, dzięki czemu ksiądz biskup mógł dokonać uroczystej konsekracji – dodaje ks. Piela.
Uroczystej Mszy św., podczas której dokonano konsekracji kościoła, przewodniczył i homilię wygłosił bp Stefan Regmunt. – Macie piękną świątynię. Macie dom Boży, którego mogą po chrześcijańsku zazdrościć inne wspólnoty. I macie księdza proboszcza, który tak bardzo zabiegał o to, żeby dokonać tej pełni, żeby można było konsekrować świątynię, oddać całkowicie na własność Bogu – mówił ksiądz biskup, gratulując wszystkim mieszkańcom, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do wzniesienia przed ćwierć wieku kościoła. – Niech ta konsekracja jeszcze bardziej nas zbliża do Boga, jeszcze bardziej czyni nas ludźmi dobrymi względem innych, niech czyni nas prawdziwymi dziećmi Bożymi – kontynuował pasterz. Na zakończenie uroczystości ks. Andrzej Piela dokonał aktu zawierzenia rodzin i mieszkańców obydwu Podmokli św. Józefowi.
Bp Tadeusz Lityński prosi kapłanów, osoby konsekrowane i diecezjan o modlitwę w intencji bp. Stefana Regmunta, który w stanie ciężkim przebywa w szpitalu.
Na stronie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej opublikowano komunikat bp. Tadeusza Lityńskiego z prośbą o modlitwę za biskupa seniora: „we wtorek 18 kwietnia br., w związku z pogorszeniem się stanu zdrowia, został hospitalizowany bp Stefan Regmunt, emerytowany pasterz naszej diecezji. Obecnie, w stanie ciężkim, przebywa on na oddziale intensywnej terapii szpitala w Lubinie” – czytamy w komunikacie.
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to nēs. Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
We wtorek rano dwa pociągi - wjeżdżający i wyjeżdżający ze stacji w Gnieźnie - znalazły się na jednym torze. Maszyniści zatrzymali pojazdy w odległości około 20 m od siebie. Nikomu nic się nie stało. Obsługi pociągów i dyżurny ruchu byli trzeźwi. W sprawie incydentu zostanie wszczęte śledztwo.
Radosław Śledziński z zespołu prasowego PKP PLK przekazał PAP, że po godz. 4 pociąg Kolei Wielkopolskich wyjeżdżając ze stacji w Gnieźnie w kierunku Poznania znalazł się na tym samym torze, co jadący z przeciwnego kierunku, mający wjechać na stację pociąg Polregio.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.