Reklama

Niedziela Świdnicka

Honorowy Obywatel Dobromierza

Jubileusz 35-lecia święceń kapłańskich obchodził proboszcz parafii pw. św. Michała Archanioła w Dobromierzu ks. kan. Andrzej Walerowski.

Niedziela świdnicka 25/2020, str. IV

[ TEMATY ]

jubileusz

jubileusz kapłaństwa

Dobromierz

Marek Zygmunt

Bp Ignacy przekazuje jubilatowi różaniec

Rocznicę uczczono Mszą św. pod przewodnictwem bp. Ignacego Deca, który w czasie formacji kapłańskiej jubilata był wicerektorem seminarium we Wrocławiu. W Eucharystii uczestniczył ks. prał. Jerzy Czernal, proboszcz pierwszej wikariuszowskiej parafii ks. Walerowskiego w Lubiążu, a potem przez ponad 30 lat kierował rodzinną wspólnotą jubilata w Nowej Rudzie-Słupcu. Wśród licznie przybyłych parafian obecni byli także przedstawicie władz samorządowych na czele z wójtem gminy Dobromierz Jerzym Ulbinem, reprezentanci Ochotniczej Straży Pożarnej, Domu Pomocy Społecznej w Jaskulinie, placówek oświatowych, kulturalnych, wsi należących do gminy.

W homilii biskup przypomniał, że od wieków już, w pierwszą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego obchodzimy uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Dawniej tą niedzielą kończył się okres wielkanocny, gdyż uroczystość Pięćdziesiątnicy była obchodzona z oktawą. Następnie zwrócił uwagę na wyjątkowy dogmat o Trójjedynym Bogu.

– Zauważmy, że chrześcijaństwo jest jedyną religią w świecie, która wyznaje wiarę, że Bóg jest jeden w trzech osobach. W Bogu jest jedna natura Boża, a są trzy osoby. Prawda ta została nam objawiona. Bóg przedstawił się nam w historii, zwłaszcza przez swojego Syna Jezusa Chrystusa – jako Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty. Poszczególne Osoby Trójcy Przenajświętszej prezentują się wobec świata jakby w różnych funkcjach. W oparciu o Boże objawienie, Bogu Ojcu przypisujemy dzieło stworzenia, Synowi Bożemu – dzieło odkupienia, zaś Duchowi Świętemu – dzieło uświęcenia – wskazał kaznodzieja. Dodał, że mówiąc tak, pamiętamy jednak, iż wszelkie działanie Boże wobec świata i człowieka jest dziełem całej Trójcy Świętej. Homileta zwrócił uwagę, że Trójca Święta jest wzorem życia i działania każdej ludzkiej wspólnoty, jest wspólnotą osób. – Człowiek nie może być samotnikiem. Sensem jego życia, najgłębszym jego powołaniem jest być we wspólnocie z innymi, z Bogiem i ludźmi – tłumaczył biskup.

Reklama

Mówiąc o posłudze kapłańskiej jubilata, ksiądz biskup przypomniał, że po przyjęciu święceń prezbiteratu w 1985 r., był wikariuszem w Lubiążu, Zawidowie, Legnicy, Polkowicach. W latach 2004-2007 kierował parafią w Jaszkowej Dolnej, później przez cztery lata był kapelanem szpitala i hospicjum znajdującym się na terenie parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszego Maryi Panny w Wałbrzychu. Od 2011 r. jest proboszczem parafii pw. św. Michała Archanioła w Dobromierzu.

– Parafianie dobrze znają gorliwość kapłańską swojego pasterza. Nie trzeba jej przedstawiać. Chciałbym tylko zauważyć, że w tutejszej wspólnocie, z pewnością za sprawą waszego księdza proboszcza, ma miejsce wzorowa współpraca z władzami samorządowymi, np. wraz z wójtem organizuje od lat koncerty kolęd w okresie Bożego Narodzenia. Wspólnie urządzane są uroczystości dożynkowe, funkcjonuje wzorowo Ochotnicza Straż Pożarna. Dzięki pozyskiwaniu z różnych źródeł, także z miejscowej gminy, dotacji finansowych, mogą być prowadzone większe lub mniejsze prace remontowo-renowacyjne. Jako diecezjalny duszpasterz służby zdrowia, ksiądz proboszcz wyczulony jest na potrzeby chorych i ubogich – wymieniał bp Ignacy.

Gromkimi brawami została przyjęta przez uczestników Eucharystii, przekazana przez wójta Jerzego Ulbina informacja o podjętej na ostatniej sesji uchwale Rady Gminy o nadaniu jubilatowi tytułu Honorowego Obywatela Gminy Dobromierz oraz o przyznaniu kolejnej dotacji na remont kościoła parafialnego. – To jest potwierdzenie tego, co czyni tutaj od dziewięciu lat ksiądz proboszcz – podkreślił wójt.

Reklama

Na koniec ks. Andrzej w słowach podziękowania powiedział: – Jestem bardzo wdzięczny za dobroć Jego Ekscelencji, za życzliwość wobec mnie, za wszelkie dobre rady, każdy gest dobroci. Słowa wielkiej wdzięczności za dotychczasową piękną pomoc i współpracę kieruję do ks. prał. Jerzego Czernala i obecnego wśród nas ks. prał. Marka Korgula. Dziękuję wszystkim wspólnotom parafialnym, władzom samorządowym, sołeckim, różnym placówkom, organizacjom i stowarzyszeniom gminy Dobromierz – zakończył.

2020-06-17 11:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podwójny jubileusz na Kole

2020-08-02 18:14

[ TEMATY ]

jubileusz kapłaństwa

ks. Zbigniew Godlewski

parafia św. Józefa na Kole

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Ks. dr Zbigniew Godlewski (pierwszy z prawej) w czasie Mszy św. jubileuszowej.

Z okazji 60. urodzin i 35. rocznicy święceń kapłańskich ks. dr. Zbigniewa Godlewskiego przyjaciele i współpracownicy jubilata przygotowali trzytomową księgę pamiątkową, której prezentacja odbyła się w czasie dzisiejszych Mszy św. w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny na warszawskim Kole.

Sumie parafialnej przewodniczył i kazanie wygłosił o. Mariusz Więckiewicz, redemptorysta, kapelan szpitali z Gliwic. Podkreślił wielką troskę jubilata nie tylko o zewnętrzną, widzialną stronę świątyni, która uwidacznia się w pięknej posadzce, obrazach i wystroju domu Bożego, ale przede wszystkim o każdego człowieka, wszczepionego w Kościół. Kaznodzieja zwrócił uwagę na to, że dzisiejszy jubileusz jest okazją do dziękczynienia za każde życie, które jest darem od Boga.

- Chcemy dzisiaj wzbudzić w sobie tęsknotę za życiem i za ochroną oraz troską o życie - bo życie trzeba chronić. Jest jedno. Życie jest podróżą, wędrowaniem, pielgrzymowaniem - mówił o. Więckiewicz.

Redemptorysta zaznaczył, że jubileusz księdza proboszcza stwarza okazję również nam, wiernym, byśmy podziękowali Bogu za nasze życie, które otrzymaliśmy od Boga oraz za rodziców, którzy przekazali nam życie. - Zanim jeszcze oni o nas pomyśleli, życie zostało nam ofiarowane - przypomniał.

Intencją Mszy św. jubileuszowej było również dziękczynienie za kapłaństwo. - Eucharystia jest pokarmem dla naszej duszy, aby nie zgięła z głodu. Piękny jubileusz kapłaństwa to podziękowanie za dłonie, które podają nam Chleb Eucharystii. Dziękujemy za wspaniałe świadectwo życia księdza proboszcza, który nie tylko głosi Słowo, ale to Słowo pisze - podkreślił o. Więckiewicz i dodał: - Dzisiaj ciężko nam sięgać do książek i czytać, bo telewizja wymusiła w nas samo tylko oglądanie. Wtedy nie trzeba się specjalnie wysilać. Ale aby przeczytać coś, trzeba wysiłku. Jeśli coś komuś powiemy, to raczej szybko się to zapomina, a gdy coś napiszemy, to się pamięta długo. Kaznodzieja zaznaczył też, jak wielką moc ma słowo pisane, przytaczając historię starszego mężczyzny, który ciężko zachorował. Jego wnuczka przygotowało mu piękną laurkę z napisem: „Dziadku, kocham Cię” i narysowała serce oraz różaniec, że modli się za dziadka. - Kiedy zobaczył i przeczytał ten „list miłosny” od swojej wnuczki, wyzdrowiał - powiedział redemptorysta.

- Dziękujemy za dar słowa pisanego księdza proboszcza, ale przede wszystkim za najwymowniejsze słowo, jakim jest jego życie. Takich światłych przewodników nam dzisiaj potrzeba - podkreślił.

Na zakończenie Eucharystii potężną, trzytomową publikację pt. „Jezu Miłosierny, Tobie ufać chcę” zaprezentował dr Edgar Sukiennik, pracownik Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, który zredagował tę obszerną księgę jubileuszową.

Każdy z trzech pięknie wydanych tomów liczy około 800 stron i zawiera artykuły naukowe z teologii, biblistyki, liturgiki, historii, filozofii, psychologii i socjologii. Wszystkie teksty napisali przyjaciele, wychowankowie i współpracownicy ks. dr Zbigniewa Godlewskiego, w którego parafii ukazuje się także cotygodniowy, kilkunastostronicowy dodatek do tygodnika katolickiego „Niedziela” pt. „Koło Niedzieli”. Ks. dr Godlewski jest również laureatem przyznawanego przez redakcję naszego tygodnika medalu „Mater Verbi”.

Ks. Godlewski został proboszczem parafii św. Józefa na Kole w 2006 r. Kontynuował inicjatywy zastane w parafii oraz zaproponował parafianom szereg nowych pomysłów. W grupie inicjatyw już istniejących czołowe miejsca zajmują: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej oraz coroczne obchody święta Miłosierdzia Bożego przy posągu Jezusa Miłosiernego w parku Moczydło. Wśród własnych inicjatyw nowego proboszcza szczególne miejsce zajmuje działalność wydawnicza. Doświadczenie zdobyte w Wydawnictwie Archidiecezji Warszawskiej ks. Godlewski przeniósł na teren parafii św. Józefa, w wyniku czego powstało wydawnictwa „Stampa”, w którym ukazało się kilkanaście publikacji zarówno jego autorstwa, jak i dzieła innych autorów.

Ks. Zbigniew Godlewski podkreśla, że nigdy nie żałował wyboru kapłańskiej drogi życia. I gdyby miał cofnąć się do czasów młodości i wybierać ponownie, bez wahania wybrałby kapłaństwo. „Pracując na służbie Bożej otrzymał wiele róż, ale również i kolców. Nie ma bowiem róży bez kolców. Jeśli człowiek chce mieć w życiu róże, będzie miał także kolce. Uczyli go tego jego rodzice, wychowawcy i profesorowie, a wraz z nabieraniem doświadczenia w pracy duszpasterskiej na przestrzeni wielu lat, sam się o tym przekonywał. W blaskach i cieniach kapłańskiego życia nie stracił jednak z oczu swojego Boskiego Mistrza – Jezusa Chrystusa, któremu zaufał i za którym stara się podążać”- możemy przeczytać w życiorysie jubilata w księdze pamiątkowej, która jest wyrazem wdzięczności autorów artykułów i parafian za posługę kapłańską i wielkie serce ks. dr. Godlewskiego jako proboszcza parafii św. Józefa na Kole i dziekana dekanatu wolskiego.

CZYTAJ DALEJ

Zjednoczenie z Jezusem pierwszym etapem uzdrowienia

2020-08-04 08:05

[ TEMATY ]

uzdrowienie

Archiwum Kazimierza Ożoga

Zanim powiemy o konkretnych, fizycznych, psychicznych i duchowych uzdrowieniach, zanim zastanowimy się, jak ustępują choroby, musimy dobrze uzmysłowić sobie, czym jest fundament uzdrowienia.

Chodzi o tę podstawową prawdę, że Jezus przez swój sposób przeżywania cierpienia nie tylko niweczy jego przyczynę, czyli grzech, nie tylko daje nam wzór do naśladowania, lecz także czyni z cierpienia szczególną przestrzeń, w której możemy Go odnaleźć i wejść z Nim w szczególną, zażyłą bliskość – zawiązać z Nim więź.

Chodzi więc o zjednoczenie. Ponieważ Jezus już przez sam fakt wcielenia bierze na siebie naszą dolę, nasz umęczony ludzki los, a w swej męce w szczególny sposób otwiera się na nasze cierpienie, w bardzo konkretny, duchowy sposób nasza męka jest w Nim, a Jego męka w nas. Realizuje się to w każdym indywidualnym cierpieniu poszczególnego człowieka, który przyjmując cierpienie i jednocząc się w swym sposobie jego przeżywania z Chrystusem, otwiera się na tę tajemnicę pasyjnego zjednoczenia – na przemieniające go i upodabniające do udręczonego Syna Bożego współcierpienie z Nim.

Mogę więc przeżywać mój ból i chorobę ze świadomością, że Jezus obarczył się moim cierpieniem i że to nie jest zamierzchła przeszłość, ale coś stale aktualnego, co od strony Boga uobecnia się dziś na wiele sposobów (najbardziej radykalnie w każdej Eucharystii), a od mojej strony w każdym moim udręczeniu.

To niezwykłe. Mogę żyć ze świadomością, że w tym, co przeżył Jezus i co wciąż aktualizuje się w Kościele przez moc Ducha Świętego, są ślady mojego cierpienia że moje rany mają swe konkretne duchowe odniesienie do obrażeń zadanych Jego ciału, do przemocy dotykającej Jego psychiki, do krzywdy raniącej Jego duszę. Jezus to wszystko przeżył w sobie, nadając temu wciąż aktualne konsekwencje. Moje rany mają w sobie coś z Jego męki, dlatego mogę się z Nim na tej płaszczyźnie spotkać.

Wchodząc w cierpienie i przyjmując je w zjednoczeniu z Jezusem, mam szansę być szczególnie blisko serca Boga. Rozdarte serce Syna staje się jakby szczeliną, przez którą mogą się zobaczyć, spotkać i połączyć czuwające przy sercu Syna kochające serce Ojca oraz moje ludzkie serce. To nie są jakieś tanie metafory. To dostępna nam w wierze autentyczna duchowa rzeczywistość.

Ewangelia mówi, że po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych do zgromadzonych w Wieczerniku przerażonych apostołów. I co wówczas się dzieje? Jezus pokazuje im swoje rany. W ten sposób pozwala im się zidentyfikować, potwierdza autentyczność swej męki i fakt zmartwychwstania. Trzeba jednak podkreślić, że rany, które Jezus pozostają otwarte. To niezwykle istotne – w zmartwychwstałym, uwielbionym ciele Jezusa pozostają wciąż żywe, otwarte rany. Przecież te rany mogłyby się zabliźnić. A jednak Bóg pozostawia je otwarte. To niesamowity znak, że Jego męka żyje w zmartwychwstaniu, że dzięki zmartwychwstaniu nie stała się tylko wspomnieniem, ale jest nieustannie żywą aktualnością.

Dzięki zmartwychwstaniu Jezusa moja męka i Jego męka mogą się więc połączyć. Misterium Paschalne Jezusa nie jest więc czymś, co należy już tylko do dziedzictwa historii. Moje cierpienie może wciąż łączyć się z Jego cierpieniem, nieustannie kontemplować Jego rany, bez przerwy czerpać z nich ożywiającą moc.

Zmartwychwstały i obecny w Duchu Świętym pośród nas – w Kościele i w świecie – Jezus zachowuje swe otwarte rany, znak Jego nieustannie aktualnej i żywej męki, która uobecnia się w Jego zmartwychwstaniu i udostępnia każdemu. Od nas tylko zależy, czy ten dar przyjmiemy.

Jeżeli tak się stanie, jeżeli przyjmujemy cierpienie z taką świadomością, wówczas stajemy jakby wobec Jego otwartych ran, możemy w nie wnikać i zstępować w głąb – w strumieniach Jego najświętszej krwi spływać aż do serca Boga, stając się duchowo częścią Jego „krwiobiegu”, żyjąc namiastką Jego wewnętrznego życia. Dlatego rany Jezusa są cały czas otwarte – one cały czas czekają, aby mnie przyjąć w mojej męce, aby usensownić moje cierpienie, abym w nim mógł spotkać się z żywą obecnością Boga.

Co się wtedy dzieje? Moje cierpienie przestaje mnie niszczyć. Znika z niego rozgoryczenie, rozbijający lęk, poczucie porzucenia przez Boga, totalna bezradność, psychiczne rozbicie. Przeciwnie, moje cierpienie ulega transformacji, przeobraża się do tego stopnia, że właściwie przestaje być tym, czym było na początku. Dalej przeżywam ból mojej choroby, ale nie cierpię już w takim sensie jak kiedyś – nie ma we mnie tego dramatycznego rozpadu, tego ościenia, który skrywał najgłębsze pokłady prastarego grzechu. Ból pozostał, ale pradawne, zasilające go przekleństwo zamieniło się w błogosławieństwo.

_____________________________________

Artykuł zawiera fragment książki Aleksandra Bańki „4 wymiary uzdrowienia”, wyd. RTCK. Zobacz więcej: rtck.pl

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik PSP: zgłosiliśmy gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie

2020-08-05 09:50

[ TEMATY ]

Liban

ratowanie

Tomasz Lewandowski

Zgłosiliśmy gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie - poinformował w środę rzecznik komendanta głównego PSP st. kpt. Krzysztof Batorski. Dodał, że na miejsce może zostać wysłanych 39 ratowników z 4 psami oraz moduł ratownictwa chemicznego - łącznie ok. 50 ratowników.

Zgłoszenie gotowości PSP to odpowiedź na wniosek o pomoc, który w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności zgłosiły władze Libanu. Jak przekazała PAP Państwowa Straż Pożarna, zgodę na wyjazd polskich ratowników wyraziło już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Obecnie strona polska czeka na akceptację strony zgłaszającej; po jej uzyskaniu ratownicy są w stanie wylecieć do Libanu jeszcze w środę. Transport ma się odbyć samolotem LOT.

Z informacji przekazanych przez rzecznika PSP st. kpt. Krzysztofa Batorskiego wynika, że do Libanu może wyjechać tzw. moduł MUSAR, czyli średnia grupa poszukiwawczo-ratownicza z 39 ratownikami i 4 psami. Dodatkowo wysłany zostanie najprawdopodobniej moduł ratownictwa chemicznego - łącznie około 50 strażaków-ratowników.

MUSAR to moduł grupy poszukiwawczo-ratowniczej przeznaczonej do działań na terenach miejskich w konfiguracji ciężkiej lub średniej. Jest tworzony doraźnie na bazie pięciu grup poszukiwawczo-ratowniczych PSP.

Jak dowiedziała się PAP, pomoc do tej pory zaoferowały m.in. Holandia, Grecja i Czechy.

Libański oddział Czerwonego Krzyża poinformował w środę, że w wyniku eksplozji, do jakiej doszło we wtorek w Bejrucie, zginęło co najmniej sto osób, zaś liczbę osób, które doznały obrażeń, oceniono na co najmniej 4 tys.

Do eksplozji doszło w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze. (PAP)

autor: Marcin Chomiuk

mchom/ lena/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję