Reklama

Felietony

Obyś żył w ciekawych czasach

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 29

[ TEMATY ]

felieton

Daan Stevens / unsplash.com

To nomen omen – chińskie przysłowie. Niektórzy mówią, że klątwa. Pasuje jak ulał do aktualnego czasu: wyjątkowego i w pewnym sensie ciekawego, który w jakiś sposób „zafundowało nam” Państwo Środka. Wszyscy, bez wyjątku, na własnej skórze przeżywamy doświadczenie nazywane generacyjnym. Wiem, są jeszcze – media wyłapią je z lubością – ponadstuletnie osoby, które przed wiekiem przeżyły epidemię hiszpanki, a teraz wyzdrowiały z COVID-19. Takie informacje z jednej strony mają w nas wlać nadzieję, że można się z tego wykaraskać, ale także obnażają naszą niewiedzę na temat najbardziej znanego dziś na świecie mikroorganizmu.

Pan Bóg mówi do nas nieustannie przez wydarzenia, osoby, które spotykamy, i czasy, w których przyszło nam żyć. Skoro tak, to co chce powiedzieć nam dziś, kiedy – jak to nazwał jeden z publicystów – został wysłany razem z nami na kwarantannę?

Reklama

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć papież Franciszek w najnowszym orędziu na Światowy Dzień Misyjny, który będzie obchodzony w październiku. Otóż Bóg skłania nas do tego, byśmy odkryli wartość wspólnoty. Wspólnoty z Bogiem i wspólnoty z ludźmi. To najważniejsza lekcja z tego, nie ukrywajmy, bolesnego doświadczenia.

Podejrzewam, że najbardziej dojmującym doświadczeniem było to, że ludzie we Włoszech, w Hiszpanii, a także w Polsce umierali w absolutnej samotności. Tak, to prawda, pod względem ontycznym zawsze się umiera w samotności – nikt, oprócz Boga, nie towarzyszy bezpośrednio w umieraniu. Ale wyobrażam sobie, że bliskość drugiej osoby w tej chwili jest kluczowa. Do tego dochodził jeszcze brak możliwości uczestnictwa innych (albo jego poważne utrudnienie) w pogrzebie. Prawdą jest to, co na samiutkim początku mówi Bóg: nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. I tak dzięki epidemii mamy szansę wrócić do fundamentu, bo działo się, że budowaliśmy bez niego.

2020-06-17 11:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mąka kupowana na targu

Jestem przywiązany do katolickiego systemu wartości, szukam więc kandydata, który zagwarantuje mi realną obronę mojego systemu.

Trwa targ, przekupnie zachwalają swój towar – każdy z nich chce cię przyciągnąć do swojego straganu, każdy twierdzi, że ma unikalne rzeczy i tylko one mogą nas uszczęśliwić. Tak dzieje się jednak do momentu, gdy zdecydujesz się podejść i coś kupić. Po przyjściu do domu okazuje się, że torbę wypełniają ci rzeczy, których w domu masz już w bród. Kupowałeś je na poprzednich jarmarkach, miały być talizmanami niezwykłości, a cóż... twoje życie jest ciągle takie samo, nic niezwykłego nie nastąpiło. Kiedyś magicy i zaklinacze węży zaludniali monarsze dwory, teraz roi się od nich w świecie polityki. Powinieneś coś wybrać, powinieneś podjąć działanie choćby tylko po to, aby twoim dzieciom żyło się lepiej. Musisz wybrać, nie powinieneś też zbyt dużo myśleć, bo wtedy ten wybór zostanie odarty z emocji, a przecież nimi właśnie zarządzają współcześni prestidigitatorzy. Im więcej emocji i mniej rozsądnego wyboru, tym dla nich lepiej. Magiczna sfera emocji jest ich żywiołem. Czasem jednak siadasz i zaczynasz to wszystko rozbierać na części składowe za pomocą własnego rozsądku. To już pierwszy moment, który udowadnia, że nie podążasz za tłumem, że nie przepuścili cię przez swoją maszynkę do mielenia prawdziwych myśli. Ten moment rozsądnego zastanowienia przywodzi cię do zaskakującej konkluzji: nie ma rozsądnego wyboru, nie ma nawet wyboru, który sprostałby twoim oczekiwaniom. Ciągle jest ta sama miazga.

Czy jednak samodzielnie masz się pozbawić możliwości wpływu na to, jaki będzie nasz kraj? Oczywiście, to tylko pusty slogan, ale w wyborach istotnie tkwi jeszcze iskra sprawczości, naszej zwykłej decyzji, która od czasu do czasu przynosi dużą zmianę. Jak więc wybierać? Czy podążać w tunelach kibiców, którzy emocje mają rozgrzane do czerwoności i nie znoszą sprzeciwu? Czy też pozwolić sobie na odrobinę autonomii, odłączyć się i w skupieniu rozważyć, czego chcę, za jaką wizją otaczającego mnie świata chcę się opowiedzieć, świadomie, z odpowiedzialnością za decyzję i jej skutki?

Spróbujmy zatem sporządzić sobie zestaw pytań, które pomogą w podjęciu wyborczej decyzji:

– Jestem przywiązany do katolickiego systemu wartości, szukam więc kandydata, który zagwarantuje mi realną obronę mojego systemu. Czy za jego rządów w szkołach nie będą demoralizowane moje dzieci? Czy w przestrzeni publicznej prezydent nie dopuści do obrażania mnie i poniżania tylko dlatego, że chce się komuś przypodobać?

– Chcę niepodległej i docenianej w świecie Polski – czy zatem wybiorę kandydata, który realnie będzie o Polskę dbał, nie pozwoli na jej poniżanie i wyzyskiwanie? Czy mój kandydat będzie w stanie się przebić ze swoim głosem w hałasie sprzecznych opinii globalizującego się świata?

– Chcę spokoju i bezpieczeństwa – czy więc mój kandydat nie pozwoli na działanie w Polsce organizacji i grup, których jedyny cel to: wnoszenie zamętu, budzenie złych emocji i dzięki temu manipulowanie masami? Czy mój kandydat jest w stanie dbać o silne państwo, dobrą armię i sprawną policję, która nie będzie miała skłonności do nadużywania swoich uprawnień?

– Chcę więcej uczciwości i sprawiedliwości wokół mnie, a więc nie opowiem się za kandydatem, który jest kojarzony z czymś wręcz przeciwnym albo też wywodzi się ze środowisk, które źle się zasłużyły tej sprawie.

– Chcę szacunku dla siebie i otaczających mnie ludzi – czy zatem dobrze baczę, aby nie wybrać cynika, pozera, kukiełki, którą będą manipulować ci, którzy mają mnie w nosie?

Oczywiście, odpowiedzi na te pytania przywiodą mnie do niezbyt optymistycznej konstatacji: właściwie takiego idealnego kandydata nie ma! Tu jednak konieczne są znajomość życia i próba zrozumienia ludzkich ułomności. Muszę wybrać, a więc muszę też zastosować metodę kolejnych przybliżeń. Wybieram z niedoskonałej puli tych, którzy są. Wybieram kogoś, komu najbliżej do twierdzących odpowiedzi, ale potem nie zostawiam go samego sobie. Jesteś odpowiedzialny za niego i – czy mu się to podoba czy nie – będzie musiał działać ku temu, aby (w trakcie kadencji) zbliżyć się do wypełnienia tego kwestionariusza. Z dobrej mąki może być coraz lepszy chleb... Z zapleśniałej i zgniłej nigdy nie wypieczemy czegoś, co jest w stanie nas nasycić.

CZYTAJ DALEJ

Bp Tomasik: domagają się tolerancji, a sami nie szanują postaw innych

2020-08-04 16:05

[ TEMATY ]

Bp Henryk Tomasik

episkopat.pl

Bp Henryk Tomasik

- Domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych – powiedział biskup radomski Henryk Tomasik, który nawiązał do profanacji figury Chrystusa Zbawiciela z Krakowskiego Przedmieścia przez aktywistki LGBT.

Bp Tomasik zwrócił uwagę na wartości takie jak Bóg, Najświętszy Sakrament, świątynie, obrazy, które należy szanować.

- One są dla nas znakami obecności Boga. Z naszej strony są zachętą do tego, by uszanować osobę Boga i Matki Bożej. Profanacje krzyży mają charakter już wtórny. Najważniejsze dla nas jest to, abyśmy nie zatracili świadomości, że osoba Boga jest święta. Profanacja to obraza Boga, Matki Bożej, niszczenie tego co najświętsze – powiedział bp Tomasik na antenie Radia Plus Radom.

Drugim wymiarem profanacji według hierarchy jest „obraza wierzących, brak szacunku dla wierzących, których jest dużo w naszym kraju”.

- Kolejnym wymiarem profanacji to problem kultury. Osoby, które domagają się szacunku dla swoich postaw i poglądów są nietolerancyjne wobec innych. To jest ciekawe. Te osoby domagają się tolerancji a same nie szanują postaw innych ludzi. To pewna sprzeczność – zwrócił uwagę biskup radomski.

Bp Tomasik uważa, że przed wszystkimi jest wyzwanie wychowawcze, aby dzieci i młodzież uczyły się szacunku dla Boga i drugiego człowieka. - Czym innym jest dyskusja światopoglądowa a czym innym jest szacunek dla człowieka. Chrześcijanin przyjmuje postawę szacunku dla człowieka, choć może podjąć dyskusję z poglądami tego człowieka i musi się z tym zgadzać. Bolesne jest to, ze w Polsce są takie wydarzenia – mówił biskup w audycji „Kwadrans dla Pasterza”.

W dalszej części programu bp Tomasik przypomniał doniesienia francuskiej prasy, która przekazała informacje, że w ciągu roku doliczono się 1063 aktów antychrześcijańskich profanacji. - To zjawisko ogólnokulturowe. Tu potrzeba wołania o wzajemny szacunek. Im więcej ataków na księży czy Kościół, tym więcej aktów profanacji. Istnieje niebezpieczeństwo, że te akty będą eskalowały. Szczególnie bolą profanacje krzyży. Nie wyobrażam sobie profanacji symboli innych religii. Co by się wówczas działo? - zakończył bp Henryk Tomasik.

Audycja "Kwadrans dla Pasterza" na antenie Radia Plus Radom w każdą sobotę o godz. 8.05 i w niedzielę o godz. 14.05.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: powołaniem chrześcijan jest kontynuowanie dzieła uzdrawiania i zbawiania Jezusa

2020-08-05 10:04

[ TEMATY ]

powołanie

przesłanie

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Powołaniem chrześcijan, będących uczniami Jezusa, jest kontynuowanie Jego dzieła, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń – powiedział papież podczas wznowionej po miesięcznej przerwie audiencji ogólnej. Ojciec Święty rozpoczął dzisiaj nowy cykl katechez zatytułowany „Uleczyć świat”. Zapowiedział, że podejmie w ich ramach kwestie, na które zwrócono uwagę w związku z pandemią, dotyczące zwłaszcza chorób społecznych.

Franciszek zachęcił, by spojrzeć na Jezusa i z tą wiarą ogarnąć nadzieję Królestwa Bożego. Zaznaczył, że jest to „królestwo uzdrowienia i zbawienia, które jest już obecne pośród nas (por. Łk 10, 11). Królestwo sprawiedliwości i pokoju, które przejawia się w uczynkach miłosierdzia, które z kolei powiększają nadzieję i umacniają wiarę” – stwierdził Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że nowe spotkanie z Ewangelią wiary, nadziei i miłości uzdalnia nas do przekształcania korzeni naszych słabości fizycznych, duchowych i społecznych. „Będziemy mogli dogłębnie uzdrowić niesprawiedliwe struktury i destrukcyjne działania, oddzielające nas jedni od drugich, zagrażające rodzinie ludzkiej i naszej planecie” – zapewnił papież.

Następnie Ojciec Święty zachęcił do przyjrzenia się misji Jezusa, w której nie brakło przykładów uzdrowienia fizycznego i duchowego. Zachęcił wiernych, by zastanowili się w jaki sposób mogą pomóc w uzdrowieniu dzisiejszego świata? „Jako uczniowie Pana Jezusa, lekarza dusz i ciał, jesteśmy wezwani do kontynuowania «Jego dzieła uzdrawiania i zbawiania» (KKK 1421) w sensie fizycznym, społecznym i duchowym” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że misją Kościoła nie jest dawanie konkretnych wskazówek społeczno-politycznych, czy sanitarno-epidemiologicznych. Natomiast wypracował on pewne podstawowe zasady społeczne. Są to „godność osoby, dobro wspólne, preferencyjna opcja na rzecz ubogich, powszechne przeznaczenie dóbr, solidarność, pomocniczość, troska o nasz wspólny dom. Wszystkie te zasady wyrażają, na różne sposoby, cnoty wiary, nadziei i miłości” – podkreślił Ojciec Święty.

Na zakończenie, wyjaśniając stawiany sobie cel, Franciszek powiedział: „Moim pragnieniem jest wspólna refleksja i praca, jako uczniowie Jezusa, który uzdrawia, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Pandemia nadal powoduje głębokie rany, obnażając nasze słabości. Wiele osób zmarło, bardzo wielu jest chorych, na wszystkich kontynentach. Sporo osób i wiele rodzin przeżywa okres niepewności, z powodu problemów społeczno-gospodarczych, które dotykają szczególnie najuboższych. Z tego powodu musimy mocno skierować nasze spojrzenie na Jezusa (por. Hbr 12, 2), poruszeni tą pandemią spojrzeć na Jezusa, i z tą wiarą ogarnąć nadzieję królestwa Bożego, którą przynosi nam sam Jezus (por. Mk 1, 5; Mt 4, 17; KKK 2816). Królestwo uzdrowienia i zbawienia, które jest już obecne pośród nas (por. Łk 10, 11). Królestwo sprawiedliwości i pokoju, które przejawia się w uczynkach miłosierdzia, które z kolei powiększają nadzieję i umacniają wiarę (por. 1 Kor 13, 13). W tradycji chrześcijańskiej wiara, nadzieja i miłość to znacznie więcej niż uczucia czy postawy. Są to cnoty wszczepione w nas przez łaskę Ducha Świętego (por. KKK, 1812-1813): dary, które nas uzdrawiają i czynią uzdrowicielami, dary, które otwierają nas na nowe horyzonty, także gdy płyniemy po wzburzonych wodach naszych czasów.

Nowe spotkanie z Ewangelią wiary, nadziei i miłości zaprasza nas do podjęcia twórczego i odnowionego ducha. W ten sposób będziemy zdolni do przekształcania korzeni naszych słabości fizycznych, duchowych i społecznych. Będziemy mogli dogłębnie uzdrowić niesprawiedliwe struktury i destrukcyjne działania, oddzielające nas jedni od drugich, zagrażające rodzinie ludzkiej i naszej planecie. Misja Jezusa daje wiele przykładów uzdrowienia. Kiedy leczy dotkniętych gorączką (por. Mk 1, 29-34), trądem (por. Mk 1, 40-45), paraliżem (por. Mk 2, 1-12); kiedy przywraca wzrok (por. Mk 8, 22-26; J 9, 1-7), mowę lub słuch (por. Mk 7, 31-37), leczy w istocie nie tylko chorobę fizyczną, która jest prawdziwie nieszczęściem, ale uzdrawia całą osobę. W ten sposób również prowadzi ją na nowo do wspólnoty, wyzwala z jej izolacji, gdyż ją uzdrowił. Pomyślmy o przepięknej historii uzdrowienia paralityka w Kafarnaum (por. Mk 2, 1-12), którą usłyszeliśmy na początku audiencji. Gdy Jezus głosił naukę przy wejściu do domu, czterech mężczyzn przyniosło swojego przyjaciela paralityka do Jezusa, a nie mogąc wejść, bo były tam tak wielkie tłumy, uczynili otwór w dachu i spuścili przed Nim nosze. Jezus głosił naukę, i przed Nim spuścili łoże z paralitykiem. „Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy»” (w. 5). A potem, jako widoczny znak, dodał: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (w. 11).

Jakże to wspaniały przykład uzdrowienia! Działanie Chrystusa jest bezpośrednią odpowiedzią na wiarę tych osób, na nadzieję, jaką w Nim pokładają, na miłość, jaką okazują sobie nawzajem. Zatem Jezus uzdrawia, ale nie leczy jednie paraliżu: Jezus leczy wszystko - odpuszcza grzechy, odnawia życie paralityka i jego przyjaciół. Sprawia, że rodzą się na nowo. Jest to uzdrowienie fizyczne i duchowe, obejmujące jedno i drugie, będące owocem spotkania osobistego i społecznego. Wyobraźmy sobie, jak ta przyjaźń i wiara wszystkich obecnych w tym domu wzrosły dzięki gestowi Jezusa. Było to uzdrawiające spotkanie z Jezusem! I tak zadajemy sobie pytanie: w jaki sposób możemy pomóc w uzdrowieniu naszego dzisiejszego świata? Jako uczniowie Pana Jezusa, który jest lekarzem dusz i ciał, jesteśmy wezwani do kontynuowania „Jego dzieła uzdrawiania i zbawiania” (KKK 1421) w sensie fizycznym, społecznym i duchowym.

Chociaż Kościół jest szafarzem Chrystusowej łaski, uzdrawiającej poprzez sakramenty, i chociaż zapewnia opiekę zdrowotną w najodleglejszych zakątkach Ziemi, nie jest ekspertem w zapobieganiu ani w leczeniu pandemii. Pomaga chorym, ale nie jest ekspertem. Nie podaje też konkretnych wskazówek społeczno-politycznych (por. ŚW. PAWEŁ VI, List apostolski Octogesima adveniens, 14 maja 1971, 4). Jest to zadaniem przywódców politycznych i społecznych. Jednak na przestrzeni wieków, w świetle Ewangelii, Kościół wypracował pewne podstawowe zasady społeczne (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, 160-208), zasady, które mogą nam pomóc pójść naprzód, by przygotować przyszłość, jakiej potrzebujemy. Cytuję najważniejsze, które są ze sobą ściśle powiązane: zasada godności osoby, zasada dobra wspólnego, zasada preferencyjnej opcji na rzecz ubogich, zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, zasada solidarności, zasada pomocniczości, zasada troski o nasz wspólny dom. Zasady te pomagają rządzącym, odpowiedzialnym za życie społeczne w rozwijaniu i jak w tym przypadku pandemii – uzdrowienia tkanki osobowej i społecznej. Wszystkie te zasady wyrażają, na różne sposoby, cnoty wiary, nadziei i miłości.

W nadchodzących tygodniach zapraszam was do wspólnego zajęcia się pilnymi kwestiami, na które zwróciła uwagę pandemia, zwłaszcza chorobami społecznymi. Uczynimy to w świetle Ewangelii, cnót teologalnych i zasad nauki społecznej Kościoła. Przeanalizujemy razem, w jaki sposób nasza katolicka tradycja społeczna może pomóc rodzinie ludzkiej w uzdrowieniu tego świata, cierpiącego na poważne choroby. Moim pragnieniem jest wspólna refleksja i praca, jako uczniowie Jezusa, który uzdrawia, aby budować lepszy świat, pełen nadziei dla przyszłych pokoleń (por. Adhortacja apostolska Evangelii gaudium, 24 listopada 2013, 183).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję