Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Skauci w Szczecinie

Twórcą skautingu był angielski generał lord Robert Baden-Powell, który dostrzegał ogromny potencjał u nastolatków, szczególnie, gdy obarczy się ich sporą odpowiedzialnością przy jednocześnie dużym zaufaniu. Wykorzystując swoje doświadczenia w tej dziedzinie, opublikował w 1907 r. książkę pt. Skauting dla chłopców, która zyskała wielką popularność.

Zjawiskiem w 1913 r. zainteresował się francuski jezuita o. Sevin, dostrzegając przydatność metody skautowej w pracy z młodzieżą. Po spotkaniu z Baden-Powellem sam napisał książkę Skauting, studium dokumentalne i zastosowanie. W 1920 r. Sevin założył „Skautów Francji”.

Polski skauting

Stosunkowo szybko skautingiem zainteresowano się w Polsce. W 1911 r. Andrzej Małkowski, członek organizacji niepodległościowej „Zarzewie”, który przetłumaczył książkę Baden-Powella, a ta okazała się bestsellerem. To wtedy przyjęto określenie „harcerz”, oznaczające już nie tylko idącego na zwiad (skaut), ale także tego, który jako pierwszy staje do walki (nawiązanie do dawnych harcowników i ich pojedynków przed bitwą). Złote lata skautingu i harcerstwa w Polsce to 20-lecie międzywojenne. Harcerze zdali celująco egzamin męstwa i miłości do ojczyzny podczas II wojny światowej. Po wojnie harcerskie drużyny wznowiły działalność. Jednak władze komunistyczne rozpoczęły bezpardonowy proces ideologizacji harcerstwa i podporządkowania go interesom partii.

Reklama

Hufiec Szczeciński

W Szczecinie oraz jego regionie pierwsi skauci pojawili się w 2014 r. Byli to sami chłopcy, a z tych zalążków powstał wkrótce Hufiec Szczeciński, który dziś tworzą: 1. Gromada Szczecińska, 1. Drużyna Szczecińska i Krąg Wędrowników – w sumie ok. 30 harcerzy i 6 szefów. Hufcowym jest Rafał Rak. Od 2016 r. w Szczecinie działa też żeński nurt. Dziewczęta skupione są w 2. i 4. Gromadzie Wilcząt oraz Zastępie Harcerek „Kozica” i należą organizacyjnie do Centrum Rozwoju „Verum” (CRV), będącym odpowiednikiem hufca, który działa nie w jednym mieście, ale obejmuje całe Pomorze (Szczecin, Kamień Pomorski, Kołobrzeg, Koszalin, Piłę, Chojnice, Miastko i Gdańsk). Centrum tworzy kilka gromad wilcząt (każda w innym mieście Pomorza), drużyna „Bluszcz” złożona z kilku zastępów harcerek działających w różnych miastach oraz Ognisko przewodniczek – dorosłych harcerek. Wilczkami są dzieci w wieku 9-12 lat, harcerzami/harcerkami nastolatkowie w przedziale 12-17 lat, natomiast wędrownikami i przewodnikami osoby powyżej 17. roku życia. Więcej o strukturach i organizacji skautingu w Polsce na stronie www.skauci-europy.pl, a o szczecińskiej formacji na Facebooku: Skauci Europy w Szczecinie. Pierwszą hufcową, która przyczyniła się do dynamicznego rozwoju CRV, była Kinga Pawlak z Chojnic. Od tego roku funkcję tę pełni Aleksandra Olechowska z Warszawy. Nieco wcześniej niż w Szczecinie powstały Gromady w Pobierowie i Reptowie. W Szczecinie jest obecnie ok. 30 wilczków i harcerek oraz 6 szefowych. Kapelanem Skautów Europy w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej jest ks. Bartłomiej Bugajak, którego regularną pracą wychowawczą i duszpasterską posługą wspierają księża Marcin Nockowski i Tomasz Pieczyński z parafii św. Kazimierza w Szczecinie.

W Polsce skauting zrzesza ponad 5 tysięcy członków.

Działalność wychowawcza, jak i harcerska formacja odbywa się w nurcie żeńskim i męskim. Wspólnie zaś (także z rodzinami) skauci uczestniczą w comiesięcznych Mszach św., dorocznym kolędowaniu, rozesłaniu na obozy letnie, przede wszystkim zaś w Dniu Modlitw za Skautów Europy, obchodzonym we wszystkich krajach zrzeszających harcerstwo chrześcijańskie.

2020-02-25 12:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szczecin: Zakażona koronawirusem pracownica Urzędu Pracy

2020-03-16 11:15

[ TEMATY ]

Szczecin

koronawirus

PAP

Szósta osoba zakażona koronawirusem w Zachodniopomorskiem to pracownica Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Szczecinie - poinformowało w poniedziałek biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego. Kobieta nie jest pracownikiem z pierwszej linii kontaktu z klientami, ale podjęto decyzję o dezynfekcji budynku.

"Marszałek Olgierd Geblewicz spotkał się dzisiaj z dyrektorem WUP Andrzejem Przewodą, aby omówić sytuację i organizację pracy jednostki w ciągu najbliższych dwóch tygodni" - poinformowało w poniedziałek biuro prasowe Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Dodano, że w poniedziałek w WUP obecnych jest sześciu pracowników, pozostali na polecenie dyrektora wykonują obowiązki zdalnie.

"Choć żywotność wirusa w pomieszczeniu nie jest długotrwała, to dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa i wykluczenia wszelkiego ryzyka podjęto decyzję o dezynfekcji budynku przez profesjonalną firmę" - podano. Wskazano też, że obecnie najważniejsze jest ustalenie wspólnie z sanepidem listy kontaktów bezpośrednich i pośrednich, które mogła mieć zakażona pracownica.

Jak poinformowano, kobieta nie jest pracownikiem z pierwszej linii kontaktu z klientami urzędu, ale "pracowała w pokoju, do którego jednak określona grupa interesantów mogła trafić". Po zweryfikowaniu osób z pierwszego kontaktu, zostaną one objęte kwarantanną.

Większość pracowników urzędu - jak podano - będzie przez najbliższe dwa tygodnie wykonywać swoje obowiązku zdalnie. "Na miejscu będzie pracować minimalna liczba osób, niezbędnych do zapewnienia ciągłości funkcjonowania jednostki. Będą to pracownicy spoza grup ryzyka, a więc w odpowiednim wieku i zdrowe" - wyjaśniono w komunikacie.

Wstrzymano obsługę interesantów. Wszystkie osoby, które będą chciały skontaktować się z WUP, powinny to robić za pośrednictwem poczty elektronicznej. Konieczność ewentualnej wizyty będzie musiał potwierdzić pracownik urzędu, będą one wówczas umawiane indywidualnie. Zapewniono, że terminy na składanie i rozliczanie wniosków zostaną wydłużone analogicznie do potrzeb.

W niedzielę wieczorem testy potwierdziły obecność wirusa SARS-CoV-2 u kobiety w średnim wieku ze Szczecina, jej stan lekarze określają jako dobry. Jak poinformowała w poniedziałek rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Małgorzata Kapłan, pacjentka wróciła z Monachium. "Do szpitala przy ul. Arkońskiej dotarła własnym transportem. Trwa postępowanie epidemiologiczne, ustalane są osoby z kontaktu" – podała Kapłan.

Pozostałe pięcioro pacjentów to także osoby w średnim wieku. Czworo jest w dobrym stanie, jedna z kobiet przebywa na OIOM.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Papież: w dramacie pandemii Jezus mówi: „Otwórz serce na moją miłość”

2020-04-05 12:10

[ TEMATY ]

Franciszek

PAP

W dramacie pandemii Jezus mówi do każdego z nas: „Odwagi: otwórz swoje serce na moją miłość. Poczujesz pocieszenie Boga, który cię podtrzymuje” - przekonywał papież Franciszek w homilii podczas Mszy św., jaką odprawił w Niedzielę Palmową przy ołtarzu Katedry w bazylice św. Piotra w Watykanie. Zachęcił do nawiązania kontaktu „z tymi, którzy cierpią, z tymi, którzy są sami i w potrzebie”, bo „życie do niczego nie służy, jeśli nie służymy”.

Publikujemy polskie tłumaczenie papieskiej homilii:

Jezus „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 7). Pozwólmy się wprowadzić tymi słowami Apostoła Pawła w dni święte, gdzie Słowo Boże, jak refren, ukazuje Jezusa jako sługę: w Wielki Czwartek jest sługą umywającym uczniom nogi; w Wielki Piątek jest ukazywany jako sługa cierpiący i zwycięski (por. Iz 52, 13); a już jutro Izajasz prorokuje o nim: „Oto mój sługa, którego podtrzymuję” (Iz 42, 1). Bóg nas zbawił, służąc nam. Zazwyczaj sądzimy, że to my służymy Bogu. Nie, to On służył nam bezinteresownie, bo pierwszy nas umiłował. Trudno jest kochać nie będąc kochanym. A jeszcze trudniej służyć, jeśli nie pozwolimy, by służył nam Bóg.

W jaki sposób służył nam Pan? Oddając za nas swoje życie. Jesteśmy mu drodzy i drogo Go kosztowaliśmy. Święta Aniela z Foligno zaświadczyła, iż usłyszała od Jezusa następujące słowa: „To nie dla żartów cię pokochałem”. Jego miłość przywiodła Go do złożenia za nas siebie w ofierze, do wzięcia na siebie całego naszego zła. Bóg nas zbawił, pozwalając, by nasze zło rozpętało się nad Nim. Nie reagując, jedynie pokorą, cierpliwością i posłuszeństwem sługi, wyłącznie siłą miłości. A Ojciec podtrzymywał służbę Jezusa: nie rozgromił zła, które się na Niego zwaliło, ale podtrzymywał Jego cierpienie, aby nasze zło zostało pokonane jedynie dobrem, aby było przeniknięte na wskroś miłością. Na wskroś.

Pan służył nam do tego stopnia, że doświadczył sytuacji najbardziej bolesnych dla tego, kto kocha: zdrady i opuszczenia.

Zdrada. Jezus doznał zdrady od ucznia, który go sprzedał oraz od ucznia, który się go zaparł. Został zdradzony przez ludzi, którzy wołali „Hosanna” , a później krzyczeli: „Na krzyż z Nim!” (Mt 27, 22). Został zdradzony przez instytucję religijną, która Go niesprawiedliwie skazała i przez instytucję polityczną, która umyła sobie ręce. Pomyślmy o małych lub dużych zdradach, jakich doznaliśmy w życiu. To straszne, gdy odkrywamy, że uzasadnione zaufanie zostało zawiedzione. W głębi serca rodzi się tak wielkie rozczarowanie, że życie zdaje się już nie mieć sensu. Dzieje się tak, ponieważ rodzimy się, aby być kochanymi i aby kochać, a rzeczą najbardziej bolesną jest zdrada ze strony tych, którzy przyrzekli nam być wiernymi i bliskimi. Nie możemy sobie nawet wyobrazić, jak bolesne to było dla Boga, który jest miłością.

Spójrzmy w nasze wnętrze. Jeśli będziemy wobec siebie szczerzy, to zobaczymy nasze niewierności. Jak wiele kłamstw, obłudy i dwulicowości! Ileż dobrych intencji zdradzonych! Ileż nie dotrzymanych obietnic! Ileż postanowień się rozpłynęło! Pan zna nasze serce lepiej niż my, wie jak słabi i niestali jesteśmy, jak często upadamy, jak ciężko nam powstać i jak trudno uleczyć niektóre rany. A co uczynił, żeby wyjść nam naprzeciw, żeby nam służyć? To, co powiedział przez proroka: „Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca” (Oz 14, 5). Uzdrowił nas, biorąc na siebie nasze niewierności, odpuszczając nam nasze zdrady. Abyśmy, zamiast popaść w zniechęcenie, obawiając się, że nie damy rady, mogli spojrzeć w górę na Ukrzyżowanego, przyjąć Jego uścisk i powiedzieć: „Oto moja niewierność jest tam, Ty ją wziąłeś, Jezu. Otwierasz przede mną ramiona, służysz mi swoją miłością, stale mnie wspierasz... Zatem idę naprzód!”.

Opuszczenie. Na krzyżu, w dzisiejszej Ewangelii, Jezus mówi jedno jedyne zdanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mt 27, 46). To mocne zdanie. Jezus cierpiał z powodu opuszczenia przez swoich uczniów, którzy uciekli. Ale został Mu Ojciec. Teraz, w otchłani samotności, nazwał Go po raz pierwszy imieniem ogólnym „Boże”. I zawołał do Niego „donośnym głosem” najbardziej rozdzierające „dlaczego?”: „Dlaczego także i Ty mnie opuściłeś?”. Są to w istocie słowa Psalmu (por. 22, 2): mówią nam one, że Jezus również zaniósł w modlitwie najskrajniejszą rozpacz. Ale faktem jest, że jej doświadczył: doświadczył największego opuszczenia, o którym świadczą Ewangelie, cytując Jego oryginalne słowa: „Elì, Elì, lemà sabactàni?”.

Po co to wszystko? Po raz kolejny - by nam służyć. Bo kiedy czujemy się przyparci do muru, kiedy znajdujemy się w ślepej uliczce, bez światła i bez wyjścia, kiedy wydaje się, że nawet Bóg nie odpowiada, pamiętajmy, że nie jesteśmy sami. Jezus doświadczył całkowitego opuszczenia, sytuacji najbardziej Jemu obcej, aby być w pełni solidarnym z nami. Uczynił to dla mnie, dla ciebie, żeby ci powiedzieć: „Nie lękaj się, nie jesteś sam. Doświadczyłem w pełni twojej rozpaczy, aby być zawsze u twego boku”. Oto jak dalece Jezus nam służył, zstępując w otchłań naszych najokrutniejszych cierpień, aż po zdradę i opuszczenie. Dzisiaj, w dramacie pandemii, w obliczu tak wielu pewników, które się rozpadają, w obliczu wielu zdradzonych oczekiwań, w poczuciu opuszczenia, które ściska nam serce, Jezus mówi do każdego z nas: „Odwagi: otwórz swoje serce na moją miłość. Poczujesz pocieszenie Boga, który cię podtrzymuje”.

Drodzy bracia i siostry, co możemy uczynić przed Bogiem, który służył nam aż po doświadczenie zdrady i opuszczenia? Możemy nie zdradzić tego, do czego zostaliśmy stworzeni, nie porzucić tego, co się liczy. Jesteśmy na świecie, aby miłować Jego i innych ludzi. Reszta przemija, a to zostaje. Przeżywany przez nas dramat pobudza nas, by brać na serio to, co jest poważne, by nie zagubić się w rzeczach błahych; do ponownego odkrycia, że życie do niczego nie służy, jeśli nie służymy. Ponieważ życie jest mierzone miłością. Tak więc, w tych świętych dniach, w domu, stajemy przed Krucyfiksem, będącym miarą miłości Boga do nas. Przed Bogiem, który służy nam do tego stopnia, że daje życie, prośmy o łaskę, by żyć, aby służyć. Spróbujmy nawiązać kontakt z tymi, którzy cierpią, z tymi, którzy są sami i w potrzebie. Pomyślmy nie tylko o tym, czego nam brakuje, ale o dobru, które możemy uczynić.

„Oto mój sługa, którego podtrzymuję”. Ojciec, który podtrzymywał Jezusa w Męce, zachęca także i nas do służby. Z pewnością miłowanie, modlitwa, przebaczanie, zatroszczenie się o innych, zarówno w rodzinie, jak i w społeczeństwie, może kosztować. Może się wydawać, że jest to droga krzyżowa. Ale droga służby jest drogą zwycięską, która nas zbawiła i która ocala nasze życie. Chciałbym to powiedzieć szczególnie młodym, w tym Dniu, który od 35 lat jest im poświęcony. Drodzy przyjaciele, spójrzcie na prawdziwych bohaterów, którzy w tych dniach się ujawniają: nie są to ci, którzy mają sławę, pieniądze i sukcesy, ale ci, którzy dają siebie, aby służyć innym.

Poczujcie się wezwani, by postawić na szali wasze życie. Nie bójcie się poświęcić go dla Boga i dla innych, zyskacie na tym! Ponieważ życie jest darem, który otrzymujemy dając siebie. Dlatego też, że największą radością jest powiedzenie „tak” dla miłości, bez „jeśli” czy „ale”. Tak jak Jezus uczynił to dla nas.

CZYTAJ DALEJ

Gowin: podaję się do dymisji

2020-04-06 12:09

Archiwum MNiSW

Jednym z celów reformy jest zrównoważony rozwój Polski także pod względem szkolnictwa wyższego i nauki – mówi min. Jarosław Gowin

Porozumienie pozostaje częścią Zjednoczonej Prawicy; rekomendowaliśmy na funkcję wicepremiera Jadwigę Emilewicz.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję