Reklama

Zdrowie

Opieka nad seniorem to wspólne zadanie

Za 30 lat 10% społeczeństwa będą stanowić ludzie powyżej 80. roku życia. A to oznacza, że zostało niewiele czasu, by przygotować kraj do strukturalnych zmian, czyli stworzenia sieci tzw. usług senioralnych.

I nie chodzi tu o ulgi dla seniorów w postaci tańszych biletów na pociąg, autobus, do teatru czy kina ani o poszerzenie oferty uniwersytetów trzeciego wieku. Bo to oferta dla ludzi ciągle sprawnych fizycznie i umysłowo. Chodzi o konkretne rozwiązania systemowe i realną pomoc dla rodzin, które sprawują w domu trudną i wyczerpującą opiekę nad osobami starszymi i zniedołężniałymi. Jak na razie wsparcia ze strony państwa jest tu niewiele. Brakuje domów dziennego pobytu, na miejsce w domu opieki społecznej czeka się latami, a prywatne są nieosiągalne ze względu na wysokie opłaty. Dla wielu rodzin wynajęcie prywatnej opiekunki także nie wchodzi w grę. Co więc pozostaje? Co przysługuje zarówno seniorom, jak i ich opiekunom, czyli najczęściej dorosłym dzieciom seniora?

Dwa urzędy

Pomoc otrzymamy z dwóch instytucji: z urzędu miasta i gminy/opieka społeczna i z ZUS. Świadczenia opiekuńcze, które oferuje nam opieka społeczna, są trzy: zasiłek pielęgnacyjny, specjalny zasiłek opiekuńczy i świadczenie pielęgnacyjne.

Zasiłek pielęgnacyjny wynosi obecnie 215,84 zł. Specjalny zasiłek opiekuńczy to kwota 620 zł, a świadczenie pielęgnacyjne w 2020 r. to 1830 zł.

Reklama

Zasiłek pielęgnacyjny ma pomóc w częściowym pokryciu wydatków na opiekę i pomoc innej osoby w związku z niezdolnością do samodzielnej egzystencji. Przysługuje osobie po 75. roku życia lub młodszej, ale z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Nie dostanie zasiłku osoba, która pobiera dodatek pielęgnacyjny, podopieczny zakładu zapewniającego całodobowe utrzymanie; podobnie w przypadku gdy ktoś z rodziny pobiera za granicą taki zasiłek.

Specjalny zasiłek opiekuńczy przysługuje osobie, na której ciąży obowiązek alimentacyjny wobec rodziców znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej, a także współmałżonkowi osoby, która potrzebuje opieki. Opieka społeczna wypłaci zasiłek pod warunkiem rezygnacji opiekuna z pracy. Ważne jest też kryterium dochodowe – dochód zarówno w rodzinie osoby wymagającej opieki, jak i w rodzinie opiekuna nie może przekraczać 764 zł netto na osobę. Jak wspomniano, zasiłek opiekuńczy wynosi obecnie 620 zł miesięcznie.

Znacznie korzystniej jest w tej sytuacji starać się o świadczenie pielęgnacyjne (w 2020 r. wynosi 1830 zł miesięcznie). Warunek jest podobny – rezygnacja z pracy zawodowej w celu zaopiekowania się starszym, chorym i niepełnosprawnym członkiem rodziny. Długa jest jednak lista powodów, które uniemożliwiają staranie się o to świadczenie. Jednak przyznanie prawa do tego świadczenia nie jest uzależnione od spełnienia kryterium dochodowego. Ubiegać się o nie mogą dzieci, rodzeństwo, także to przyrodnie, wnukowie, dziadkowie oraz opiekun prawny.

Reklama

Z ZUS uzyskamy dwa rodzaje wsparcia. O pierwsze nie trzeba się specjalnie starać, bo przysługuje wszystkim, którzy ukończyli 75. rok życia – to dodatek pielęgnacyjny. Można go dostawać wcześniej, jeśli lekarz – orzecznik ZUS – stwierdzi całkowitą niezdolność danej osoby do pracy i samodzielnej egzystencji. Obecnie, czyli od 1 marca br., wynosi on 229,91 zł. Dodatku nie dostaną osoby, które przebywają w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub pielęgnacyjno-opiekuńczym powyżej 14 dni w miesiącu.

ZUS wypłaca także rozmaite dodatki do emerytur. I tak dodatek pielęgnacyjny dla inwalidy wojennego, całkowicie niezdolnego do pracy i samodzielnej egzystencji wynosi obecnie 344,88 zł; dodatek kombatancki i za tajne nauczanie – 229,91 zł; żołnierze-górnicy, osoby deportowane do pracy przymusowej oraz więźniowie w obozach pracy III Rzeszy i ZSRR mogą otrzymać od 11,52 zł do 229,91 zł. Świadczenie dla cywili, którzy na skutek działań wojennych stracili wzrok, wynosi natomiast – po tegorocznej waloryzacji – 1139 zł brutto. Dodatki te zostaną przyznane po złożeniu w ZUS stosownych dokumentów.

Osoba, która opiekuje się seniorem niezdolnym do samodzielnej egzystencji, może wystąpić do ZUS z wnioskiem o zasiłek opiekuńczy, który przyznawany jest na 14 dni. Zostanie on udzielony, jeśli wykażemy, że musimy przerwać pracę ze względu na konieczność zajęcia się naszym podopiecznym. Opiekun prawny może pobierać emeryturę lub rentę za pacjenta. Ma też prawo do zasiłku opiekuńczego.

Opieka w domu

Gdy obłożnie chory wraca ze szpitala do domu, ale nadal wymaga stałej fachowej opieki, można się starać o pomoc pielęgniarki opieki długoterminowej lub opieki paliatywnej. To niezwykle ważne, jeśli nie mamy doświadczenia w zajmowaniu się osobą starszą, w przypadku gdy np. występują odleżyny, gdy konieczna jest rehabilitacja czy nie wiemy, jak ulżyć choremu w bólu.

Opieka pielęgniarska długoterminowa przysługuje osobie ubezpieczonej w NFZ. Aby ją uzyskać, potrzebne są: skierowanie od lekarza z NFZ, pisemna zgoda od chorego oraz kwalifikacja pielęgniarska do objęcia tego typu opieką. Dokumenty składamy w placówkach oferujących taką opiekę (mogą to być centra opieki domowej, niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej oraz gminne ośrodki zdrowia) lub gabinety pielęgniarek domowych oraz – o czym większość z nas nie wie – centra pielęgnacji Caritas.

Pielęgniarka długoterminowa odwiedza chorego w domu i wykonuje wszelkie zlecone czy potrzebne czynności związane z opieką nad nim. Cenne jest także to, że nauczy nas, jak samodzielnie zaopiekować się chorym, a chorego – jak może sam sobie pomóc. Podpowie też, jaki sprzęt ułatwi codzienne życie i jak się o niego postarać. Opieka długoterminowa domowa jest bezpłatna. Otrzymuje się ją na podstawie oceny stanu zdrowia chorego wg. skali Barthela. A oceny tej dokonują cyklicznie lekarz i pielęgniarka.

Seniorzy, którym nie sprawia kłopotu chodzenie, mogą korzystać ze wsparcia pielęgniarek podstawowej opieki zdrowotnej. Skierowanie wystawia lekarz, a samo świadczenie jest bezpłatne, jednak chory musi sam płacić za leki, środki opatrunkowe i pielęgnacyjne.

Ośrodek pomocy społecznej może też przydzielić osobom samotnym opiekunkę środowiskową, która pomoże w codziennych czynnościach. Opiekunka zrobi zakupy, posprząta, ugotuje, jeśli trzeba, to nakarmi i pomoże zadbać o higienę. Załatwi także większość spraw, które ze względu na niepełnosprawność są dla starszego człowieka niewykonalne. Pomoc społeczna ustala zakres i czas tej opieki. O odpłatności za usługi opiekunki środowiskowej decydują rada miasta lub rada gminy. Mogą one obniżyć opłaty lub całkowicie z nich zrezygnować.

Osoba starsza chora i samotna może także liczyć na zasiłki: okresowy i stały z pomocy społecznej. Każdy senior – bez względu na to, czy żyje sam czy w rodzinie – powinien skorzystać z ofert państwa. Pełna informacja o wsparciu państwa dla osób starszych, chorych i niepełnosprawnych znajduje się na www.gov.pl/web/rodzina/formy-udzielanej-pomocy . Wszelkich informacji udzieli też najbliższy ośrodek pomocy społecznej.

2020-02-25 11:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kocham, choć nie mam już siły

Od lat opiekują się obłożnie chorymi rodzicami. Z czego musieli zrezygnować, co poświęcić, by sprostać sytuacji? Jak sobie radzą z codziennością? Kto im pomaga?

Opowiem ci o swoim dniu. Nieważne którym, to bez znaczenia. U mnie nie ma sobót, niedziel, dni wolnych czy świąt – Elżbieta, doradca klienta indywidualnego w jednym z polskich banków, opiekuje się mamą od 2014 r. – Wstaję o 5 rano i sprawdzam, co u mamy. Potem zabieram się za jej poranną toaletę. Zmiana pampersów, powolne, delikatne mycie, bo mama cały czas jęczy, przebieranie w czystą koszulę, czesanie. Mówię do niej cicho, uspokajam, głaszczę po policzku i serce mi pęka. Przygotowuję śniadanie i karmię, też powoli, małymi łyżeczkami. Potem podawanie leków, mierzenie ciśnienia krwi, przygotowanie następnych dawek leków. Przed wyjściem do pracy ogarniam jeszcze mieszkanie, nim przyjdzie pani Jadzia, opiekunka. Zostaje z mamą przez kolejne 6 godzin. Gdy wracam, reszta dnia wygląda jak cofnięty film. Te same czynności, tylko w odwrotnej kolejności.

Czasami patrzy na mnie tak, jakby mnie poznawała, zazwyczaj jednak jestem przezroczysta. Odwraca wzrok i patrzy na drzewo za oknem. Nie wiem, co o tym myśleć, ale nie jest to tępe patrzenie, ona wodzi wzrokiem za ruchem gałęzi, za lotem ptaków. Nie mówi, więc nie wiem, co myśli, co czuje, czy cokolwiek się dzieje za tymi wielkimi bladoniebieskimi oczami dziecka.

Granica poświęcenia

Maciek prowadzi małą firmę usługową, ojcem opiekuje się od 2 lat. – Zrywałem się z pracy, gdy sąsiedzi alarmowali, że tata błąka się po ulicy. Raz zastałem go przed blokiem w piżamie w paski i jednym kapciu. Był luty. Zanosił się płaczem jak mała dziewczynka. Wtedy coś we mnie pękło. Żona i córka nie zaakceptowały wspólnego mieszkania z moim ojcem. Nie był typem ciepłego człowieka, nie dogadywał się z dziewczynami, długie lata mieliśmy słaby kontakt. Zdecydowaliśmy więc, że zamieszkam razem z nim. Nie zdawałem sobie sprawy, jaka to harówka. Obaj moi bracia mieszkają w Anglii, więc oferują pieniądze, by oddać tatę do domu opieki... Podjąłem inną decyzję, choć teraz jestem gościem we własnym domu.

Maria, agentka ubezpieczeniowa, opiekowała się chorymi rodzicami przez ponad 8 lat. – Rodzice się rozwiedli, gdy byłam nastolatką. Życie pisze jednak własne scenariusze i po latach zdarzyło się tak, że oboje wylądowali w moim domu. Tata był sprawny fizycznie, ale z demencją. Mama odwrotnie – ciało odmówiło współpracy, ale mózg pracował nienagannie. Oboje niezdolni do samodzielnego życia. Oddanie ich do jakiegoś zakładu nie wchodziło w rachubę. Zdecydowaliśmy z mężem i synami, że sprowadzimy dziadków do siebie. Ta dwójka kochanych ludzi spowodowała, że nasze życie zamarło na 8 lat. Wtedy nie wiedzieliśmy zbyt wiele o opiece nad seniorami. Przez 8 lat nie byliśmy razem na wakacjach, uciekł nam najlepszy czas z dorastania chłopaków. Miałam stałe wyrzuty sumienia, że okradam własne dzieci z dzieciństwa, bo całą naszą energię oddawaliśmy opiece nad dziadkami. Już samo zaplanowanie wizyt u lekarzy, specjalistów, pilnowanie leków, uzupełnianie ich braków, załatwianie rehabilitacji i wożenie na nią wycieńczało.

Żeby było jasne: ja się nie skarżę, tylko czasem zadawałam sobie pytanie, gdzie jest granica poświęcania swojego życia dla innych. Mój mąż odpowiadał, że takiej granicy nie ma... Jak to w miłości.

Kolej rzeczy

Elżbieta: – To zabrzmi strasznie, ale gdy mama była aktywna fizycznie, sytuacja przedstawiała się jeszcze gorzej. Wystarczyła chwila nieuwagi, by uciekła z mieszkania, podpaliła coś albo wyrzuciła przez okno. Nie można było zostawić jej samej nawet na chwilę. Potrafiła gryźć, kopać, pluć na ludzi, załatwiała się na wycieraczki sąsiadów, rzucała w ich psy doniczkami z balkonu. Nie spała po nocach, a ja razem z nią. Mdlałam w pracy ze zmęczenia. To wtedy straciłam kontakt z większością znajomych, sąsiedzi przestali zaglądać. Trzeci udar okazał się najmocniejszy. Kocham mamę, staram się więc sprostać sytuacji, ale czasem po prostu nie daję rady. Mam najgorszy zestaw sytuacyjny – samotna jedynaczka bez bliskiej rodziny. I choć staram się być dzielna, odpowiedzialna i dobrze zorganizowana – czuję się jak pies na krótkim łańcuchu. Gdyby nie internetowe porady, np. damy-rade.info chyba bym oszalała. Mam 38 lat, a z lustra patrzy na mnie kobieta starsza o lat 10. W spożywczaku usłyszałam za plecami: Biedna dziewczyna... I drugi głos: Jaka biedna? Dostała mieszkanie po mamie, to niech nie narzeka... Ludzie bywają tak bezmyślnie okrutni...

Maria: – Wiesz, co boli? Gadanie, że taka jest kolej rzeczy: najpierw rodzice zajmują się tobą, poświęcają się, nie śpią po nocach, a potem ty zajmujesz się nimi. Prosta zamiana ról. Bardzo irytuje mnie takie mówienie. Nie wolno tych dwóch sytuacji porównywać. Gdy wychowuje się dzieci, jest z tego radość, przyjemność, bo jest rozwój, jest postęp. Dzieciątko zaczyna samo chodzić, ubierać się, jeść, usamodzielnia się. Ze staruszkami tak nie jest. Ma się świadomość, że lepiej nie będzie. Człowieka dobija ten brak nadziei, bo nasza ciężka codzienna praca, cały ten mozól, to poświęcenie się nie sprawią, że rodzice staną się bardziej sprawni, że lepiej się poczują. Nic takiego się nie zdarzy...

Radź sobie sam

Polska to okrutny kraj dla starych ludzi – powtarza Maciek. Pozornie nasze nowoczesne, empatyczne społeczeństwo ma coraz więcej do zaoferowania osobom starszym, ale tylko tym młodszym, sprawnym. – Gdy przychodzi prawdziwa starość, zniedołężnienie, nieporadność, oferta jest dość słaba – zgadza się z tą oceną Elżbieta. – Ciężar mają dźwigać najbliżsi, a doprecyzowując – kobiety. To od nich wymaga się heroizmu, poświęcenia, cierpliwości, empatii, rezygnacji z zawodu, by wziąć na siebie jeszcze więcej obowiązków. Bo przecież najczęściej są także matkami i żonami. Państwo proponuje niewielkie wsparcie, nawet gdy trzeba zrezygnować z pracy, by zająć się rodzicem. A powinno być tak, że te rozmaite instytucje przychodzą do mnie i pytają, czego potrzebuję. Nie mam czasu ani siły, żeby biegać po urzędach, zbierać dokumenty, pieczątki, zaświadczenia, a urzędnik zdecyduje, czy da mi wsparcie czy nie. Wielu ludzi z tego rezygnuje albo w ogóle nie wie, że coś im się należy. Gdy mama straciła kontakt z otoczeniem, znajomi przekonywali, że lepiej jej będzie w domu opieki. Okazało się, że nie mam szans, że na miejsce czeka się ok. 7 lat. Prywatne domy są nieosiągalne finansowo dla większości polskich rodzin. Zresztą z różnych względów nawet nie rozważają one takiego rozwiązania. To kwestia tradycji.

– Człowieku, radź sobie sam, rodzino, licz tylko na siebie – a dzisiejsza rodzina to nie ta sama co sprzed lat, gdy pod jednym dachem mieszkało kilka pokoleń i zawsze był pod ręką ktoś, kto zajął się babcią czy dziadkiem. Obecnie w wielu domach trwa cichy dramat – nie dlatego, że leży tam stary, schorowany człowiek, ale dlatego, że najbliżsi mają poczucie osamotnienia i porzucenia. Tak, uważam, że starzy, zniedołężniali ludzie są społecznie wykluczeni. Podobnie jak ich opiekunowie – podsumowuje Maciek.

CZYTAJ DALEJ

Alan Ames: nie bójcie się wirusa! Bóg się wami opiekuje

2020-03-27 09:22

[ TEMATY ]

Alan Ames

koronawirus

Esprit

Niektórzy mówią, że żyjemy w czasach ostatecznych. Być może tak jest. Ale tylko Ojciec zna czas, kiedy nastąpi koniec. Nie bójcie się niczego. Unieście głowy i zaufajcie Bogu – mówi mistyk Carver Alan Ames. Autor książki „Oczami Jezusa” wydał właśnie w Polsce poruszające rozważania na temat Eucharystii „Wszystko czym jestem”.

ZOBACZ NOWĄ KSIĄŻKĘ ALAN AMESA „WSZYSTKO CZYM JESTEM”: Zobacz

W tych trudnych dla Polski i świata tygodniach towarzyszy nam wyjątkowy głód Boga. Brakuje nam modlitwy, sakramentów a przede wszystkim daru Eucharystii. Jak mamy sobie z tym poradzić?

To, że nie można przyjmować Komunii Świętej jest największą tragedią. Jednakże powinniśmy uświadomić sobie, że możemy nieść ten krzyż z miłością, ofiarując nasz ból cierpiącemu Panu Jezusowi. Przez ten ból łaska rozlewa się na cały świat. Tak samo przecież łaska ta rozlała się poprzez boleść Maryi pod krzyżem.

Pamiętajmy też, że każdego dnia możemy przyjąć komunię duchową, tak aby nasze dusze zjednoczyły się w Jego miłości.

Co Pan Jezus chce nam powiedzieć poprzez czasy, w których żyjemy? Dlaczego dopuszcza epidemię wywołaną przez nowego koronawirusa?

W tym czasie mam nadzieję, że wszyscy docenimy Eucharystię, ponieważ ludzie zapomnieli już jak wielki dar otrzymali od Boga w tym sakramencie! Oczywiście bez względu na sytuację powinniśmy być posłuszni poleceniom biskupów, ponieważ oni są pasterzami i poprowadzą nas właściwą drogą, a my powinniśmy iść za nimi w wierze.

Część z nas obawia się tego, co dzieje się na świecie, boi się o siebie, o swoje rodziny. W tych trudnych czasach jednak ważne jest, by skupić się na Chrystusie i nie dać się panice. Bądźcie pełni pokoju wiedząc, że Chrystus jest przy was, opiekuję się wami, a wszystko co się wydarza w waszym życiu jest z Jego woli. Nie dopuszczajcie lęku do swojego serca, ale módlcie się słowami: „Jezu, ufam Tobie”.

Ale lęk pojawia się w nas naturalnie. Dlaczego jest on czymś niewłaściwym?

Tak, to naturalne, że się boimy, ale Chrystus jest z nami! Jeśli poddamy się strachowi, to on oddzieli nas od Boga. Wreszcie strach może nas doprowadzić do grzechu. Stanie się tak, jeśli za wszelką cenę będziemy dążyć do tego, by w naszym życiu wszystko było dobrze. Z Jezusem w naszych sercach nie powinniśmy się lękać, ponieważ On jest z nami i będzie nas bronił.

Przypomnijcie sobie, jak Kościół pierwszych wieków całkowicie zawierzył Bogu. I my powinniśmy czynić podobnie. Możemy znaleźć siłę prosząc Ducha Świętego o oddalenie naszych obaw i umocnienie wiary. On przyjdzie nam z pomocą. Umocni naszego ducha, byśmy mogli prawdziwie żyć w miłości Chrystusa.

Czy chciałbyś coś szczególnego powiedzieć Polakom? Wiele razy byłeś w Polsce, modliłeś się z nami, po takich modlitwach dokonywało się wiele uzdrowień i nawróceń. Czy masz dla nas jakieś słowo otuchy?

Pamiętajcie, że Bóg zaopiekuję się wami. Nie rozpraszajcie się, nadal kochajcie innych, pomagajcie sobie wzajemnie i dzielcie się dobrem z innymi. Niektórzy mówią, że są to czasy ostateczne, ale nikt nie zna czasu ostatecznego poza Ojcem. Nie idźcie więc drogą rozpaczy, ale drogą nadziei w naszym Panu Jezusie Chrystusie. Pan zapowiedział to wszystko w Piśmie Świętym, dlaczego więc się dziwimy? Stańmy wyprostowani i wysoko unieśmy głowy, kiedy wyznajemy Chrystusa: „Panie, dokądkolwiek mnie poprowadzisz, pójdę za Tobą”.

Rozmawiała: Monika Lenik

WIĘCEJ ZNAJDZIESZ W NOWEJ KSIĄŻCE ALANA AMESA „WSZYSTKO CZYM JESTEM”: Zobacz

Esprit

CZYTAJ DALEJ

Kalwaria Pacławska: coraz więcej łask za pośrednictwem o. Wenantego Katarzyńca

2020-03-29 21:55

[ TEMATY ]

o. Wenanty Katarzyniec

www.wenanty.pl

O. Wenanty Katarzyniec, w tle kościół w Czyszkach, miejsce pracy o. Wenantego

- Po przeniesieniu doczesnych szczątków Sługi Bożego do kościoła, wiele osób zaczęło doznawać ogromu łask za jego przyczyną – powiedział kustosz sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej o. Krzysztof Hura na zakończenie Dni Modlitw o beatyfikację o. Wenantego Katarzyńca. Centralnej Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. Ze względu na ograniczenia związane z epidemią, obchody były w całości transmitowane w internecie.

W homilii abp Szal przypomniał jak wielkim szacunkiem i nabożeństwem darzył Eucharystię o. Wenanty. Mówił o jego posłudze ministranckiej, życiu szkolnym, kleryckim i kapłańskim. Zwrócił uwagę, że jeśli tylko mógł, o każdej pełnej godzinie spieszył przed Najświętszy Sakrament.

– Kiedy został skierowany do parafii Czyszki koło Lwowa, również tam dał się poznać jako kapłan Eucharystii. W opinii, która została napisana przez ojca Karola, jest ukazany jako człowiek zjednoczony z Bogiem właśnie przez Eucharystię. Nic więc dziwnego, że władze zakonne, doceniając szlachetną postawę ojca Wenantego, stosunkowo młodego zakonnika obrały za mistrza nowicjatu – mówił kaznodzieja.

Metropolita przemyski podkreślił, że o. Katarzyniec żył Eucharystią, według słów zapisanych w swoich notatkach: „Chrystus utajony w ołtarzu jest najlepszym naszym przyjacielem. Tutaj, pod postacią chleba, Pan Jezus zostaje z nami ustawicznie dzień i noc, nigdy nas nie opuszcza. Tutaj z Chrystusem najściślej się jednoczymy, tutaj siłę czerpiemy przeciw pokusom, tu pociechę znajdujemy w cierpieniach naszych”.

Hierarcha stwierdził, że słowa te są aktualne także w obecnej sytuacji i zachęcał do szukania pocieszenia u Pana Boga. Zachęcał, aby mimo ograniczeń i stosując się do nakazów, wstępować do kościołów na osobistą adorację. Przypomniał też, że w razie braku możliwości spowiedzi, można wzbudzić w sobie żal doskonały, „porządkując swoje życie i serce, z postanowieniem, że najszybciej, gdy to będzie możliwe, skorzystamy z sakramentalnego pojednania z Panem Bogiem”.

Dni modlitw o beatyfikację o. Katarzyńca rozpoczęły się w piątek wieczorem, a kontynuowane były w sobotę i w niedzielę. W programie znalazły się nabożeństwa, konferencja i Msza św. Wszystkie te wydarzenia były transmitowane m.in. na antenie Radia FARA oraz w formie wideo na radiowym kanale YouTubie i Facebooku oraz na stronie kalwaryjskiego sanktuarium.

Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec był franciszkaninem konwentualnym. Urodził się 7 października 1889 r. w Obydowie koło Lwowa, a na chrzcie otrzymał imię Józef. Pochodził z ubogiej wiejskiej rodziny. Zmarł na gruźlicę płuc 31 marca 1921 r. w Kalwarii Pacławskiej. 26 kwietnia 2016 r. papież Franciszek wyraził zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego o. Wenantego, co formalnie zakończyło proces beatyfikacyjny. Po tym doczesne szczątki o. Wenantego przeniesiono do nawy bocznej kościoła w Kalwarii Pacławskiej.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję