Reklama

Wywiady

Dwa charaktery jedność Magisterium

W dniu ukazania się książki Św. Jan Paweł Wielki z jej autorem ks. Luigim Marią Epicoco rozmawiał Włodzimierz Rędzioch.

Niedziela Ogólnopolska 8/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

wywiad

Jan Paweł II

papież Franciszek

Grzegorz Galązka

Włodzimierz Rędzioch: Urodził się Ksiądz w 3. roku pontyfikatu Jana Pawła II, a kilka miesięcy przed jego śmiercią został wyświęcony na kapłana. Jaki wpływ miał Jan Paweł II na życie i powołanie Księdza?

Ks. Luigi Maria Epicoco: Miał całkowity wpływ na moje życie – jestem kapłanem Jana Pawła II. Kiedy zacząłem myśleć o powołaniu, miałem przed oczyma ten właśnie model kapłana. Dziękuję Panu Bogu za to, że obdarzył mnie łaską kapłaństwa, ale także za to, że podczas Mszy św. mogłem, chociaż krótko, wypowiadać imię Jana Pawła II jako papieża.

Dziś jest Ksiądz dziekanem instytutu, który nosi nazwę encykliki Jana Pawła II. Papież Benedykt XVI w wywiadzie, którego mi udzielił, powiedział, że encyklika Fides et ratio ma „ogromne znaczenie”, a Jan Paweł II „stara się w niej przedstawić nową wizję relacji między wiarą chrześcijańską a rozumem filozoficznym”. Jak zmieniły się relacje między wiarą a filozofią, ale także nauką, w ciągu 20 lat od publikacji tej encykliki?

Uderzające jest to, że w swojej encyklice Jan Paweł II musiał uczynić to, czego nie robił świat, tzn. bronić rozumu w świecie ograniczenia i zamętu myślowego. Później kolejni papieże – Benedykt XVI i Franciszek – potwierdzili stanowisko Fides et ratio. W tym sensie encyklika Lumen fidei, podpisana przez Franciszka, ale napisana przez Benedykta XVI, jest niczym innym jak dalszym pogłębieniem Fides et ratio.

Książka Św. Jan Paweł Wielki zawiera rozmowy Księdza z papieżem Franciszkiem. Skąd pomysł „wciągnięcia” Ojca Świętego do dialogu o Janie Pawle II i jak się to Księdzu udało?

W gruncie rzeczy było to bardzo proste. W jednej z rozmów z papieżem Franciszkiem w maju 2019 r. wspomniałem o 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II, która będzie obchodzona w tym roku, i o moim pragnieniu napisania z tej okazji jego duchowej biografii. I właśnie przy tej okazji papież zaczął dzielić się ze mną osobistymi wspomnieniami o Janie Pawle II. Powiedziałem mu więc, że szkoda, bym tylko ja mógł dowiedzieć się o tych faktach, a nie inni. Na to Franciszek odrzekł: „Opowiedz to innym”. Od tego momentu zaczęliśmy się widywać – od czerwca do grudnia zebrałem wiele materiału, który następnie wybraliśmy do publikacji.

Pontyfikat Franciszka jest często przedstawiany jako „rewolucyjny”, zrywający z Magisterium jego poprzedników. Czy dialog z Ojcem Świętym potwierdził taką ocenę pontyfikatu?

Dostrzegłem przede wszystkim uczucia głębokiego oddania i podziwu, które papież Franciszek żywi wobec Jana Pawła II. Jest z nim związany nie tylko przez fakt bycia jego następcą, ale również dlatego, że jest mu ciągle wdzięczny, ponieważ odegrał decydującą rolę w mrocznej chwili jego życia. I nie zapominajmy, że Jan Paweł II wybrał go na biskupa pomocniczego, a później arcybiskupa Buenos Aires i podniósł do godności kardynalskiej. Mogłem więc zauważyć ogromne przywiązanie Franciszka do Jana Pawła II. Ale mogę również potwierdzić głęboką zgodność co do Magisterium – nawet jeśli mamy do czynienia z różnorodnością, ponieważ dotyczy ona dwóch bardzo różnych ludzi, o różnych stylach i charakterach. Ale jeśli chodzi o podstawowe prawdy Magisterium, to są oni w całkowitej harmonii.

Co najbardziej uderzyło Księdza w refleksjach Franciszka na temat życia i duchowości Jana Pawła II?

Ojciec Święty stwierdza, że Jan Paweł II był człowiekiem modlitwy, potrafił czytać wydarzenia w głębszy sposób. Papież Franciszek podkreśla również fakt, że historia współczesnego Kościoła jest nierozłącznie związana z postacią Jana Pawła II.

W ostatnich latach w wielu kręgach, również kościelnych, starano się pomniejszyć wielkość pontyfikatu Jana Pawła II i zakwestionować jego świętość. Ksiądz jednak chciał nadać książce jednoznaczny tytuł: Święty Jan Paweł Wielki...

Prawdę mówiąc, ten tytuł zasugerował mi sam papież Franciszek. Kiedy zapytałem go po raz pierwszy, kim był Jan Paweł II, odpowiedział: „Jest wielki”. Z tego powodu nadałem Janowi Pawłowi II tytuł „wielki”. Natomiast, gdy zapytałem Franciszka, czy jest przekonany o świętości Jana Pawła II, odpowiedział: „To ja ogłosiłem go świętym, co więcej – zeznawałem w procesie kanonizacyjnym, ponieważ jestem przekonany o jego wielkości i świętości”.

Właśnie trafiła do włoskich księgarń książka o znaczącym tytule: Św. Jan Paweł Wielki – wywiad ks. Luigiego Marii Epicoco z papieżem Franciszkiem przeprowadzony z okazji 100. rocznicy urodzin papieża z Polski. Książka ukazała się nakładem włoskiej Edycji Świętego Pawła w szczególnym dniu – 11 lutego, w rocznicę traktatów laterańskich, na mocy których w 1929 r. powstało Państwo Watykańskie. Jest rezultatem kilku rozmów ks. Epicoco z Franciszkiem prowadzonych od czerwca do grudnia 2019 r. Już z tytułu tej publikacji można wywnioskować, że głównym tematem rozmów była postać św. Jana Pawła II, który z upływem lat coraz bardziej jawi się jako wielki. Po niemal 15 latach od jego śmierci i 6 latach od jego kanonizacji łatwiej zrozumieć, dlaczego ludzie zgromadzeni na Placu św. Piotra w dniu jego pogrzebu wołali: Santo subito! (Święty natychmiast!).

2020-02-18 10:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poseł Uściński: Nie popełniajmy błędów Platformy Obywatelskiej

2020-06-04 07:12

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Artur Stelamsiak

Konserwatyści chcą ratować Prawo i Sprawiedliwość przed tym, by nie popełniała błędów zachodniej chadecji. Polską racją stanu jest pielęgnowanie wartości - mówi poseł PiS Piotr Uściński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny.

Artur Stelmasiak: - Jaka jest pozycja konserwatystów w PiS? Chodzi mi o takie osoby, dla których np. kwestie ochrony życia są ważne?

Piotr Uściński, poseł PiS: - Zdecydowana większość polityków Prawa i Sprawiedliwość jest konserwatystami. Choć jesteśmy wielonurtową partią, to jednak co do zasadniczych wartości prawie wszyscy się zgadzamy. Przecież nikt z PiS nie odważył się zagłosować za odrzuceniem projektu Zatrzymaj Aborcję.

- Pan zawsze głosuje także za życiem, ale inni czasami miewają z tym problemy.

- Mamy bowiem różną wrażliwość. Ale nawet te najtrudniejsze głosowania świadczą o tym, że w PiS jest ok. 50 posłów, na których można zawsze liczyć.

- A jak głosowaliście za natychmiastowym procedowaniem projektu Zatrzymaj Aborcję?

- Choć nie był to nasz wniosek to obok 11 posłów Konfederacji poprało go 52 posłów z klubu PiS. Większość naszego klubu wybrało pracę nad ustawą w komisji, co nie świadczy przecież o postawie przeciwnej życiu. Przeciwnie, jest wiele głosów mówiących, że prace w komisji będą zdecydowanie szybsze niż w zeszłej kadencji. Ale pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej, który złożyłem w grudniu wraz z posłem Bartłomiejem Wróblewskim podpisało się ponad 100 posłów z PiS. Osób, które chcą bronić życia i konserwatywnych wartości jest wystarczająco wielu, by nasze postulaty były zauważane w partii.

- Pytam o to, bo docierają do mnie takie głosy, że konserwatyści i osoby o poglądach pro-life nie mogą w partii zrobić kariery. Czy jesteście tłamszeni i spychani na margines w PiS?

- Konserwatywne postulaty są w partii dostrzegane, choć niestety nie wszystkie realizujemy. To odkładanie w czasie nie może trwać w nieskończoność i uważam, że teraz jest czas, by powrócić do tych wartości i spraw, które są ważne dla naszego elektoratu.

- Ostatnio mówi się wiele o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej. Czy to jest jeden z waszych postulatów?

- Prezes Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie mówił, że dopóki PiS rządzi to gender nie będzie wprowadzone w Polsce. Obecnie może Konwencja Stambulska nie wyrządza zbyt wielu szkód, ale w przyszłości może być inaczej. Kiedyś, gdy PO-PSL ratyfikowały konwencję, powiedziałem, że ten dokument ma jeden dobry zapis.

- Jaki?

- Jest tam punkt mówiący o tym, że Konwencję Stambulską można wypowiedzieć. Uważam, że ta niebezpieczna konwencja powinna być zastąpiona jakimś innym pozytywnym dokumentem międzynarodowym jak np. Konwencja o Prawach Rodziny. Taki sygnał z Polski mógłby pomóc także innym państwom wycofać się z Konwencji Stambulskiej.

- Sprawa Konwencji Stambulskiej jest bardzo ważna dla konserwatywnego elektoratu. Gdy była procedowana nawet politycy PO mieli wobec niej wiele zastrzeżeń. A jakie ma plany PiS wobec ochrony życia? Prezes PiS mówił przecież, że jest przeciwnikiem aborcji eugenicznej. Projekt leży już drugą kadencje w Sejmie i nic.

- Cały czas czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

- .... Bardzo długo czekamy, bo już drugą kadencję. Pan był w grupie, która domagała się od Prezes TK zajęcia się tą sprawą. Niestety też nieskutecznie.

- Dlatego tuż po wyborach złożyliśmy nowy wniosek i czekamy. Jeżeli sprawa w Trybunale Konstytucyjnym znów będzie się przedłużać, to należy to zrobić ustawą sejmową i zająć się procedowaniem Zatrzymaj Aborcje.

- Wiem, że Pan Poseł nie jest odosobniony w swoich poglądach, bo wiem, że w PiS jest wielu polityków, dla których takie sprawy są ważne. Czy konserwatyści w PiS chcą się jakoś upodmiotowić? W jaki sposób chcecie przywrócić konserwatywną agendę w partii?

- Prawdą jest, że konserwatystów w PiS jest bardzo dużo. I teraz jest czas byśmy zaczęli upominać sie o wartości, z którymi szliśmy do wyborów... Ja mam przecież dzieci, które kiedyś zapytają mnie: Tato przez dwie kadencje byłeś w Sejmie i nie udało ci się zrealizować wszystkiego tego, na czym tak bardzo ci zależy? Co ty w tym sejmie przez 8 lat robiłeś?

- Takie najprostsze pytania są najtrudniejsze. To jak tata/poseł Uściński zamierza działać?

- I dlatego chciałbym uczynić wszystko, by móc kiedyś na takie pytania odpowiadać swoimi dziećmi nie tylko o moim zaangażowaniu w naprawę finansów publicznych czy wspieranie gospodarki, co oczywiście jest bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Chcę dzieci wychować w katolickich wartościach i powinienem pokazać im, że o te wartości potrafię skutecznie walczyć. Jestem też to winien moim wyborcom, Polakom, którzy tego ode mnie oczekują. Razem z kolegami i koleżankami musimy zadbać o to, by konserwatyzm w PiS był bardziej obecny i wyrazisty. Dostrzegam zagrożenie politycznej nie jakości i braku wyrazistości, a to odpycha ludzi o konserwatywnych poglądach.

- Rozumiem, że jesteście zniecierpliwieni. Czy w jakiś sposób zaczniecie skuteczniej działać?

- Rzeczywiście cierpliwość się kończy i chcemy działać, by postulaty konserwatywne były wreszcie realizowane. Oczywiście zostały zrealizowane programy jak 500+, dzięki któremu rodzi się więcej dzieci. Pewnie jakaś cześć z nich, gdyby nie 500+, zginęłaby w podziemiu aborcyjnym. A więc ten program też jest prolife. Jest jeszcze dobra ustawa „za życiem”. Nie jest tak, że nic rząd PiS nie zrobił, ale to ciągle zbyt mało. Są też inne postulaty, problemy jakich rozwiązania oczekują wyborcy konserwatywni. Naprawdę jest jeszcze dużo do zrobienia, i te tematy muszą znaleźć się w pracach rządu i parlamentu.

- Te postulaty są podnoszone prawie tylko dzięki mediom katolickim i konserwatywnym. Media publiczne i prorządowe nie zajmują się praktycznie tym tematem. Tam też nie widać tych posłów, którzy chcą bronić życia nienarodzonych. Z czego to wynika?

- Bardzo byśmy chcieli, by ten konserwatywny dyskurs ws. ochrony życia się w końcu pojawił. Temat jest ważny dla milionów Polaków i powinien pojawiać się w debacie publicznej, w filmach, serialach i różnych programach. Aby ten przekaz był skuteczny powinien trafić do tzw. popkultury, a takich działań zupełnie nie widzę. Temat pro-life jak najbardziej wpisuje się w misję mediów publicznych, bo przecież chodzi o życie najmniejszych Polaków.

- A druga strona nie próżnuje.

- Silne media liberalne i lewicowe cały czas robią swoje. Promują aborcję i pod tym kątem pracują nad nastrojami społecznymi, które mogą wychylić się w lewą stronę. Ten proces jest szkodliwy dla Polski i powinniśmy pracować nad tym, by ten kurs odwrócić.

- A dlaczego Pana Posła nie ma w TVP?

- Dobre pytanie, ale chyba nie do mnie....(śmiech). Jeszcze raz powtórzę, że konserwatyści powinni mieć głos w mediach publicznych. Przecież my reprezentujemy wyborców PiS, którzy zagłosowali na nas dlatego, że np. popieraliśmy obronę życia. Teraz powinniśmy mieć możliwość tej obrony nie tylko w mediach katolickich, ale także w publicznych.

- Nie boi się Pan, że zaszkodzi w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy?

- Nie, bo przecież prezydent Andrzej Duda jest gwarantem tego, że agenda konserwatywnej polityki może być podnoszona. Prezydent wielokrotnie wypowiadał się, że podpisze ustawę zwiększającą ochronę życia, gdy ona tylko trafi na jego biurko. Dlatego ja zachęcam elektorat konserwatywny i swoich wyborców do głosowania na obecnego prezydenta. On jest jedynym liczącym się kandydatem, który będzie wspierał nasze postulaty konserwatywne. Andrzej Duda jest bowiem gwarantem tego, że nasze postulaty prolife i prorodzinne będą mogły być realizowane.

- Jesteśmy cały czas na wojnie kulturowej. Wojnie, w której cywilizacja życia walczy z cywilizacją śmierci. Oczywiście PiS zrobił wiele dobrych kroków, ale jest wielki niedosyt. Czy cywilizacja życia potrzebuje bardziej zdeterminowanych rycerzy na tej wojnie?

- Jako polityk rozumiem, że jesteśmy partią, która musi pozyskiwać elektorat i otwierać się na nowe grupy wyborców o różnej wrażliwości. Ale nie możemy osierocać elektoratu, dzięki któremu zdobyliśmy większość. Nie możemy zapominać o naszym trzonie, czyli elektoracie bardziej konserwatywnym. W zeszłej kadencji były poważne programy prorodzinne, naprawa finansów państwa i gospodarki, a teraz jest czas na sprawy podstawowe, których oczekuje od nas bardzo duża część naszych wyborców.

- Ale walka o cywilizację życia nie jest ważna tylko dla PiS, ale także dla Polski. Trwanie przy prawdziwych wartościach, to trwanie przy naszych korzeniach.

- W interesie naszym jest konserwatyzm, ochrona rodziny i życia. Polskość w różnych trudnych chwilach przetrwała dzięki rodzinie, przywiązaniu do Kościoła i wartości katolickich. Z tymi wartościami jako naród jesteśmy silniejsi i bardziej odporni na zewnętrzne zagrożenia. Te wartości są kapitałem społecznym, który powinniśmy pielęgnować.

- Jeżeli nie postawimy sobie tych wartości za cel i nie określimy ich jako polską rację stanu, to popłyniemy tak jak Zachód w Europy w lewą stronę. Czy Piotr Uściński zgodzi się z taką diagnozą?

- Jestem daleki od twierdzeń, że Polska może uzyskać tylko wtedy sukces, gdy będzie wspierała Berlin. Polacy są zbyt dumnym narodem, by być kogoś wasalem i płynąć w głównym nurcie. My mamy swoją tożsamość, którą powinniśmy pielęgnować. Nie tylko powinniśmy zachować nasze wartości w Polsce, ale być także drogowskazem dla innych państw i wnosić nasze cenne wartości do Europy. Ten główny nurt genderowy prowadzi świat na manowce, a polską racją stanu jest przeciwstawienie się tej ideologii.

- Jednym słowem Pan Poseł jest obrońcą PiS. Dlaczego broni Pan partii przed drogą zachodniej chadecji.

- Nie możemy pójść drogą zachodniej chadecji, bo to byłoby przede wszystkim niedobre dla Polski. Przecież zachodni tzw. "konserwatyści" często realizują lewicowe postulaty. A po to powstał PiS i ja jestem po to w PiS-ie, by służyć Polsce i Polakom. Powinniśmy uczyć się na błędach zachodnich partii politycznych i nie popełniać ich błędów.

- Jeżeli PiS nie wróci do pryncypiów takich jak ochrona życia i ochrona rodziny, to wcześniej, czy później wejdzie na drogę partii Angeli Merkel. Takie kroki uczyniła już wiele lat temu Platforma Obywatelska. Czy PiS pójdzie po jej śladach?

- Niestety niektórym się wydaje, że jest to jedyna możliwa droga i nie ma alternatywy. Wskazują, że polskie społeczeństwo pójdzie drogą zachodnią, a klasa polityczna będzie za tymi nastrojami podążać. Jednak na tym polega racja stanu i prawdziwa polityka, czyli troska o wspólne dobro, by się takim trendom przeciwstawiać. Jeżeli wiemy, że ta droga jest dla Polski i Polaków zła, to róbmy wszystko, co możliwe, by ich z tej drogi zawrócić. Polską racją stanu nie jest upodobnianie się do Zachodu, a Polacy nie po to głosowali na PiS, by politycy tej partii popełniali wiele błędów swoich zachodnich kolegów. Platforma Obywatelska nie miała tyle siły by się temu trendowi przeciwstawić, a ja wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość taką siłę w sobie ma.

CZYTAJ DALEJ

Morawiecki o Kaczyńskim: czasami muszą paść takie męskie słowa

2020-06-06 11:06

[ TEMATY ]

Mateusz Morawiecki

KPRM

- Mam głęboką nadzieję, że część żołnierzy wycofywanych z Niemiec trafi do Polski - powiedział premier Morawiecki podczas porannej rozmowy w radiu RMF FM. Poruszono także m.in. temat wyborów, ataków na ministra Szumowskiego, inwestycji drogowych i handlu w niedzielę.

Morawiecki na pytanie o doniesienia, że część amerykańskiego kontyngentu z Niemiec ma trafić do Polski odpowiedział, że ma głęboką nadzieję, że część żołnierzy wycofywanych z Niemiec trafi do Polski. Rozmowy na ten temat trwają.

"Mam głęboką nadzieję, że w wyniku wielu rozmów, które odbyliśmy i poprzez pokazanie tego, jak solidnym partnerem jesteśmy w ramach NATO, że część tych żołnierzy stacjonujących dzisiaj w Niemczech i wycofywanych przez Stany Zjednoczone rzeczywiście trafi do Polski. Będzie to wzmocnienie wschodniej flanki NATO" – powiedział premier. Bezpieczeństwo Polski wzrasta. Jeszcze 4 lat temu w Polsce było 500 żołnierzy. Dzisiaj jest to blisko 5000 żołnierzy amerykańskich w Polsce.

Premier odniósł się także do zarzutów, które pojawiły się pod adresem ministra Szumowskiego.

- Mam pełne zaufanie do ministra Szumowskiego. To, że są ataki na niego wynika z tego, że po stronie opozycji była niezdrowa nadzieja, że u nas sytuacja epidemiczna będzie zła. To wszystko, co opozycja zarzuca ministrowi Szumowskiemu, okazało się całkowitą nieprawdą, to polityczna hucpa. I wiąże się ona z tym, że poradziliśmy sobie z pandemią. - ocenił.

Morawiecki był też pytany o to, czy namówi Szumowskiego, by ten ujawnił swój majątek i majątek swojej żony. "Z całą mocą chcę jeszcze raz podkreślić, że to wszystko, co zarzucała opozycja ministrowi Szumowskiemu jest zupełną nieprawdą" - odpowiedział premier. Morawiecki przypomniał też, że ustawa dotycząca ujawniania majątków rodzin polityków jest w Trybunale Konstytucyjnym. "Jak będzie podstawa prawna, to to zrobimy - zapewnił Morawiecki.

Na uwagę, że opozycja także wobec niego wysuwała żądanie, by ujawnił majątek swojej żony, Morawiecki powtórzył, że natychmiast jak tylko będzie podstawa prawna, to zostanie to ujawnione. Jednocześnie zaznaczył, że zarówno on, jak i minister Szumowski wypełnili oświadczenie majątkowe.

- Jak będzie tylko podstawa prawna będziemy ujawniać wszystko. Nie ma tu nic do ukrycia. Oświadczenie majątkowe z panem ministrem (zdrowia) w pełni ujawniliśmy - zaznaczył.

Morawiecki odniósł się też do wniosku Lewicy o ukaranie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za słowa o "chamskiej hołocie". Pytany o ten wniosek szef rządu odpowiedział, że Jarosław Kaczyński jest "najbardziej atakowaną osobą"

- Moim zdaniem czasami muszą paść takie męskie słowa — ocenił Morawiecki. - Ta arogancja, ta agresja słowna, werbalna w Sejmie jest czymś absolutnie niebywałym. Pamiętam sprzed paru lat jak Donald Tusk mówił, że nie da się żyć w jednym państwie z prezesem Kaczyńskim albo Sławomir Neumann, który mówił, że na was łopatka nie wystarczy, tylko trzeba bejsbola. Poziom agresji i prymitywne ataki są tak wielkie, że trzeba powiedzieć „dość”. Osobą najbardziej atakowaną jest pan prezes Jarosław Kaczyński. Jest to wojna elit politycznych z człowiekiem, który walczył o los zwykłego człowieka - zaznaczył.

Premier powiedział, że w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 28 czerwca prawdopodobnie zagłosuje w sposób tradycyjny, a nie korespondencyjny. - Jest to bezpieczna forma, ale możliwe jest także głosowanie korespondencyjne - dodał. - Przecięliśmy atak opozycji poprzez wotum zaufania. Powiedzieliśmy „sprawdzam”. Okazało się, że mamy takie poparcie, jakiego się spodziewaliśmy.

Morawiecki zauważył, że w sondażach widać, że "prezydent trzyma się bardzo mocno, jest bardzo prawdopodobnym kandydatem na drugą kadencję".

Premier chwalił też współpracę z prezydentem. - To, że wychodzimy z tego kryzysu pandemii zawdzięczamy dobrej współpracy z Andrzejem Dudą. Rząd nie "obiecuje", że utrzyma programy społeczne. Rząd i prezydent Andrzej Duda są gwarantem, że utrzymamy świadczenie #Rodzina500plus i inne programy społeczne - dodał Morawiecki. - Opozycja mówiła, że program #Rodzina500plus to katastrofa. Zmienili zdanie 5 lat później, może za 5 lat zmienią też zdanie co do #CPK czy programów kolejowych. Polska jest krajem, który na to zasługuje, dlatego nie tylko utrzymujemy programy społeczne, ale też realizujemy duże programy inwestycyjne.

Dalej premier mówił o planowanych inwestycjach.

- Próg wodny w Malczycach albo nasze wielkie inwestycje drogowe - te projekty to tylko część programu wychodzenia z kryzysu. Każdy kraj wychodzi z kryzysu przez szereg małych inwestycji. Dlatego planujemy inwestycje dla każdej gminy i powiatu. Plan Dudy, plan inwestycji publicznych to plan dla wszystkich powiatów w Polsce i dla wszystkich gmin w Polsce. Wszystkie nasze obietnice zostaną wykonane, również obietnica 14. emerytury. Większość emerytów to ludzie, którzy potrzebują największego wsparcia społecznego. Zgodnie z naszą obietnicą będzie wypłacona i 13. i 14. emerytura.

Pytany o PKB powiedział, że ma nadzieje, iż będzie mniejsze niż prognozowany przez większość instytucji ratingowych i finansowych poziom minus 4,5 proc.

- Dzisiaj widzimy w Hiszpanii czy Francji tysiące nowych bezrobotnych. W Polsce to 40 tys. Każdy bezrobotny nas boli, ale jest to lepsza sytuacja. Troszczymy się o ratowanie miejsc pracy. Wiemy, że gdy firma upadnie to trudno potem ją odbudować - tłumaczył premier. - Mamy poważną nadzieję, ale też podstawy makro- i mikroekonomiczne, żeby wierzyć, że pod koniec roku będzie niższy wzrost bezrobocia niż ekonomiści zakładali jeszcze miesiąc temu. To informacja ekonomiczna, która cieszy mnie najbardziej.

- W prasie niemieckiej czy francuskiej podkreślają, że Polska wyjdzie z tego kryzysu wzmocniona - zaznaczył premier. - Ten kompromis dot. zakazu handlu w niedziele, który dzisiaj zawarliśmy, to branża handlowa wie, a jesteśmy z nią codziennie w kontakcie, że jest to złoty środek i kompromis między branżą, pracownikami a konsumentami. Tam, gdzie otwiera się jeden wielki sklep zagraniczny, tam padają małe polskie sklepy. Drodzy Polacy, warto w tygodniu wspierać małe polskie sklepy, a w niedzielę wybrać się na spacer do parku z rodziną.

- Uzyskaliśmy zapewnienie dodatkowych 3 miliardów euro na wyrównanie dopłat i rozwoju obszarów wiejskich. Komisarz Wojciechowski doprowadził szybciej to tego wyrównania niż ktokolwiek się spodziewał - powiedział premier. - Cała Europa, która cierpi gospodarczo będzie również oddziaływać na Polskę. Dużą częścią polskiego PKB jest eksport, więc czekamy aż Europa Zachodnia się podniesie, żeby móc dalej eksportować. Europa stanowi ogromną wartość, bo jest unią celną, strefą wolnego handlu i uregulowała między sobą przepisy takie jak swoboda przepływu usług i towarów. Kładziemy jako Polska nacisk na zwiększenie swobody faktycznego świadczenia usług.

Premier zwrócił uwagę, że w tym roku przypada również m.in. 40. rocznica powstania "Solidarności". "Wszystkie rocznice chcemy godnie uczcić" - podkreślił. - Nie wiemy do końca, jak będzie przebiegać epidemia, ale wiemy, że ją świetnie dzięki ministrowi Szumowskiemu opanowaliśmy. Ale podchodzimy do wszystkiego z pokorą, dlatego nie potrafię określić, jak uroczystości 15 sierpnia będą wyglądać.

CZYTAJ DALEJ

Bp Galbas na Polach Lednickich: chcemy powiedzieć Bogu - jestem "Cały Twój"

2020-06-06 21:34

Jestem "Cały Twój" - chcemy to powiedzieć Bogu, bo On jest godzien takiego zdania, ale potrzebujemy kierować się w życiu wzorem kogoś, kogo całe życie należy do Boga. Najpiękniejszym przykładem jest oczywiście Niepokalana - mówił do uczestników XXIV Ogólnopolskiego Spotkania Młodych Lednia 2000 bp Adrian Galbas SAC, biskup pomocniczy diecezji ełckiej.

Mszy św. dla uczestników tegorocznego Spotkania Młodych na Lednicy przewodniczył prymas Polski abp Wojciech Polak. W koncelebrze uczestniczyli m.in. metropolita poznański i przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki i prowincjał polskich dominikanów o. Paweł Kozacki OP.

W homilii Adrian Galbas SAC, biskup pomocniczy diecezji ełckiej nawiązał do hasła tegorocznego spotkania "Cały Twój".

- To jest zdanie, które chcemy powiedzieć Panu Bogu, bo On jest godzien takiego zdania. A jednocześnie jesteśmy jak św. Paweł - rozedrgani wewnętrznie. Z jednej strony, pragniemy być cali Boga, a z drugiej strony, wiemy, że tak wiele sił nas od niego odciąga – mówił biskup.

„Dlatego potrzebujemy kierować się w naszym życiu wzorem kogoś, kogo całe życie należy do Boga. Najpiękniejszym przykładem jest oczywiście Ona – Niepokalana” – powiedział kaznodzieja.

Nawiązując do „Fiat”, które Maryja wypowiedziała w Nazarecie, bp Galbas powiedział, że tak właśnie trzeba wypowiedzieć do Boga swoje własne „Cały Twój”, ale i postawić potem symboliczną kropkę, oznaczającą stanowczość i trwałość takiego postanowienia na każdym późniejszym etapie życia. Tak stanowcza była sama Maryja, gdy stała pod krzyżem umierającego Chrystusa. – Inni pod krzyż nie przyszli, albo spod niego uciekli, a Ona tam stała. Stabat Mater Dolorosa – mówił bp Galbas.

- Wszystkie uczucia Maryi, które skierowane były na Jezusa, przekierowała na nas. Jesteśmy tak kochani przez Maryję, jak kochany był przez Nią Jezus, po to, żebyśmy tak kochali Jezusa, jak kochała Go Ona – tłumaczył ełcki biskup pomocniczy.

Ludzie, którzy przyjęli ten przykład Maryi, osiągnęli wyżyny świętości. Dla św. Jana Pawła II – mówił kaznodzieja - słowa „Totus Tuus” nie były tylko cytatem z Grignona de Montfort, ale prawdziwym zawierzeniem życia Maryi przez Karola Wojtyłę. Do Niej modlił się żarliwie już jako chłopiec w Wadowicach, ale też Jej opieki doświadczył w szczególny sposób po zamachu, gdy swe ocalenie zawdzięczał właśnie Matce Bożej.

Drugim, który postawił wszystko na Maryję, był prymas Stefan Wyszyński. - Jego maryjność jest fascynująca. Z jednej strony delikatna, kiedy powie: „Nie ośmielam się nawet patrzeć na Ciebie, aby nie zbrukać Twojego piękna”, a z drugiej strony silna, a nawet twarda, gdy nazwie Ją "Lwicą macierzyńską” – wyliczał bp Galbas.

Dalej wyjaśnił, że Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia wzięli w swoim czasie odpowiedzialność za Kościół. – Chcesz rzeczywiście, poprzez Maryję, oddać się cały Bogu? Weź dzisiaj współodpowiedzialność za Kościół. Za ten Kościół, w którym przyszło ci żyć – wskazywał.

Ta odpowiedzialność to m.in. zrozumienie, że Kościół jest Matką, która nas zrodziła do życia w wierze przez sakrament chrztu. Ta Matka każdego dnia nas karmi Słowem i sakramentami, ale też wychowuje, a więc wskazuje, co jest dobre, a co złe – tłumaczył kaznodzieja.

Kościół jest także domem, do którego trzeba wejść i zobaczyć pełnię jego świętości: nie tylko tej kanonizowanej, beatyfikowanej, realizującej się w liturgii, ale też tej cichej – widocznej w życiu matek, ojców, całych rodzin.

„Wziąć odpowiedzialność za Kościół to zobaczyć, że jest w nim także zło; zło wieloimienne, które musi być nazwane, naprawione i nigdy nie powtarzane” – podkreślił bp Galbas.

Wreszcie Kościół – dodał - to także misja każdego z tych, którzy w nim żyją. Muszą oni wziąć odpowiedzialność za to, czy będzie się on dalej rozwijał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję