Reklama

Aspekty

Przed beatyfikacją Prymasa Tysiąclecia

Kardynał Wyszyński jako rządca Ordynariatu Gorzowskiego

W czerwcu 2020 r. zostanie beatyfikowany kard. Stefan Wyszyński, nazywany Prymasem Tysiąclecia. Choć całe swoje biskupie posługiwanie związał z Lublinem, Gnieznem, a przede wszystkim z Warszawą, to jednak niewielu wie, że pełnił także funkcję własnego ordynariusza dla Ordynariatu Gorzowskiego.

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Archiwum Aspektów

Prymas Wyszyński podczas liturgii święceń biskupich w katedrze gorzowskiej

W trudnych latach powojennej rzeczywistości Kościół na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim borykał się z wieloma problemami. Jednym z najistotniejszych był brak stałej administracji kościelnej. Ziemie, które po wojnie tworzyły wielką Administrację Apostolską Kamieńską, Lubuską i Prałatury Pilskiej z siedzibą w Gorzowie, kanonicznie należały do archidiecezji wrocławskiej, diecezji berlińskiej i Wolnej Prałatury Pilskiej. Zmiany granic państwowych musiały pociągnąć za sobą dostosowanie granic diecezjalnych. Jednak Stolica Święta ma przyjęty zwyczaj dokonywania zmian tylko w przypadku zawarcia traktatów pokojowych.

Sytuacja w pierwszych dniach po zakończeniu wojny nie była łatwa. Na ziemie nasze przybywali księża, którzy chcieli posługiwać ludowi Bożemu. Nie miał kto im jednak wystawić potrzebnych jurysdykcji i wskazać właściwe miejsca posługi. W tej sytuacji kard. August Hlond, działając na mocy otrzymanych w 1945 r. „nadzwyczajnych pełnomocnictw” (które notabene zostały mu najpierw cofnięte, a w 1946 r. przyznane ponownie jako „pełnomocnictwa specjalne”), ustanowił na Ziemiach Zachodnich i Północnych tymczasową administrację kościelną w formie administracji apostolskich. Te jednak nie istniały zbyt długo.

Trudny rok

26 stycznia 1951 r. władze komunistyczne siłą usunęły administratorów apostolskich. W Gorzowie był nim ks. Edmund Nowicki. Dodatkowo władze zażądały, aby wybrać w ich miejsce wikariuszy kapitulnych. Groziło to schizmą w Kościele. Aby uchronić Kościół przed tym dramatem, kard. Stefan Wyszyński wezwał wszystkich „nowo wybranych” wikariuszy kapitulnych i udzielił im potrzebnej jurysdykcji. Z powodu stanu tymczasowości na tych ziemiach Prymas mianował ich swoimi wikariuszami generalnymi. W Gorzowie został nim ks. Tadeusz Załuczkowski. Działał więc jako wikariusz kapitulny, ale faktycznie był wikariuszem generalnym Prymasa Polski dla terytorium, które w tym czasie nazywano Ordynariatem Gorzowskim. Władza duchowna była sprawowana autorytetem i mocą Prymasa Wyszyńskiego. To do niego należały ostateczne decyzje. W tym sensie można nazywać kard. Wyszyńskiego ordynariuszem terytorium kościelnego, które swoją siedzibę miało w Gorzowie.

Reklama

Dla osłabienia niepokoju wywołanego zaistniałą sytuacją sekretariat Prymasa Polski opublikował następujący komunikat: „Episkopat Polski podaje do wiadomości Przewielebnego Duchowieństwa i Wiernych, że w wyniku przeprowadzonych zmian w zarządzie kościelnym na Ziemiach Zachodnich, ks. Prymas udzielił jurysdykcji kanonicznej wybranym przez Rady Diecezjalne Kapłanom, którzy sprawują odtąd władzę kościelną na tych ziemiach zgodnie z prawem kanonicznym. Duchowieństwo i wierni winni odnosić się do tych rządców diecezji z zaufaniem i udzielić koniecznego poparcia”.

1 lutego 1951 r. Prymas Tysiąclecia wydał dekret: „Mocą regularnej władzy dla miejscowości przyznanych Polsce na Konferencji Poczdamskiej i Zgorzeleckiej, nadanej nam przez Stolicę Świętą, ustanawiamy niniejszym pismem Wielebnego Tadeusza Załuczkowskiego Naszym Wikariuszem generalnym dla obszaru Ordynariatu Gorzowskiego według norm kanonów 366-371 Kodeksu Prawa Kanonicznego i powierzamy wszystkie uprawnienia wymagające specjalnego mandatu, za wyjątkiem jednak uprawnień pięcioletnich oraz tych, które pozostają zastrzeżone dla naszych uprawnień nadzwyczajnych”.

Z czasem Prymas rozszerzał nadane uprawnienia. Dekretem z dnia 24 kwietnia 1952 r. mianował swoich wikariuszy generalnych – wikariuszy kapitulnych na Ziemiach Zachodnich delegatami specjalnymi z uprawnieniami biskupów rezydencjalnych. Był to ważny krok w dziele stabilizacji kościelnej na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim.

Reklama

Na mocy specjalnych uprawień Rzymu Prymas Wyszyński sprawował władzę kanoniczną na terenie, który dziś tworzy diecezję zielonogórsko-gorzowską.

W tym czasie rządy w Ordynariacie Gorzowskim sprawował już nowy rządca w osobie ks. Zygmunta Szelążka. Na to stanowisko został wybrany 26 lutego 1952 r., a rządy objął 15 marca tegoż roku. 12 maja otrzymał kościelne uprawnienia od Prymasa do samodzielnego kierowania ordynariatem. Ciągle jednak kanonicznie pozostawał delegatem kard. Wyszyńskiego dla Ordynariatu Gorzowskiego. Jako wikariusz generalny Prymasa otrzymał pełne prawa biskupa rezydencjonalnego. Dekret otrzymał dla „umocnienia Kościoła na Ziemiach Zachodnich oraz dla zadokumentowania, że hierarchia na tych ziemiach jest dostatecznie przygotowana, aby samodzielnie sprawować rządy Kościołem. Dekret ten jest wyrazem ścisłego i nierozerwalnego zjednoczenia Ziem Zachodnich z macierzą”.

Pierwszy biskup

Choć sprawa granic i traktatu pokojowego nie była zakończona, to jednak polskiemu episkopatowi udało się uzyskać w Stolicy Apostolskiej szczególną łaskę. Było nią mianowanie biskupów dla tych ziem. Prymas Wyszyński mianował dla Ordynariatu Gorzowskiego bp. Teodora Benscha. Objął on ordynariat 16 grudnia 1956 r. W dekrecie kierującym bp. Benscha do pracy Prymas powoływał się na posiadane od 18 kwietnia 1951 r. pełnomocnictwa. W dekrecie został on określony jako delegat specjalny Prymasa Polski z uprawieniami biskupa rezydencjonalnego.

Biskup Bensch nie za długo pracował w Ordynariacie Gorzowskim. Zmarł 7 stycznia 1958 w Szczecinie. Nowy biskup w Gorzowie, czyli Wilhelm Pluta także był specjalnym delegatem Prymasa Polski z uprawieniami biskupa rezydencjonalnego. Nie był więc samodzielnym biskupem diecezji ani administratorem apostolskim uznawanym przez Stolicę Apostolską. Nie był także wikariuszem kapitulnym. Był więc faktycznie, jako specjalny delegat – wikariuszem generalnym Prymasa Polski dla Ordynariatu Gorzowskiego.

Warto podkreślić, że także mianowani dla Gorzowa biskupi pomocniczy, czyli Jerzy Stroba i Ignacy Jeż, nie byli biskupami pomocniczymi bp. Pluty, lecz biskupami pomocniczymi arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego, czyli... Prymasa Wyszyńskiego.

Stan taki trwał do 1967 r., kiedy to decyzją Stolicy Apostolskiej Ordynariat Gorzowski został podniesiony do rangi Administracji Apostolskiej, a bp Pluta stał się pełnoprawnym administratorem apostolskim zależnym bezpośrednio od Stolicy Świętej.

Na mocy specjalnych uprawień Rzymu Prymas Wyszyński sprawował władzę kanoniczną na terenie, który dziś tworzy diecezję zielonogórsko-gorzowską. Był więc aż do 1967 r. rzeczywistym rządcą i ordynariuszem Kościoła na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim. Przygotowując się do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, warto pamiętać o jego trosce o Kościół na Środkowym Nadodrzu.

2020-01-21 12:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Sarah odwiedzi diecezję

[ TEMATY ]

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Paradyż

Kard. Sarah

Bożena Sztajner/Niedziela

Kard. Robert Sarah

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów odwiedzi naszą diecezję.

Kard. Robert Sarah przyjedzie do naszej diecezji. Jego wizyta planowana jest w związku z koronacją obrazu Matki Bożej Paradyskiej w dniu 3 października 2020 roku. Obecnie w naszej diecezji trwają przygotowania do tego wydarzenia. W rozmowie telefonicznej bp Tadeusz Lityński potwierdził, że na jego ręce wpłynęła informacja, że kard. - Sarah przyjął zaproszenie i pragnie przybyć na koronację – zaznaczył Ksiądz Biskup.

Kard. Sarah urodził się w 1945 r. Święcenia przyjął w wieku lat 24. Papież Jan Paweł mianował go w 1979 r. biskupem Konakry, zaś 24 listopada 2014 papież Franciszek mianował prefektem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

CZYTAJ DALEJ

Idź za Chrystusem

Niedziela lubelska 18/2003

Wszechmogący wieczny Boże,
uświęć te gałązki swoim błogosławieństwem i spraw,
abyśmy idąc z radością za Chrystusem Królem,
mogli przez Niego dojść do wiecznego Jeruzalem.
(Modlitwa poświęcenia palm)

Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, kojarzy się nierozłącznie z dwoma elementami: poświęcenie palm i czytanie opisu Męki Pańskiej. Liturgia rozpoczyna się od procesji z palmami na pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Tłumy wiwatowały na cześć Jezusa Chrystusa, wołały Hosanna, rzucały płaszcze i gałązki palmowe. Wspominając to wydarzenie, wjazd Króla na osiołku, także my przychodzimy z palmami, aby okazać naszą radość i gotowość kroczenia za Chrystusem przez Krzyż do chwały. Szczególnym wyrazem ukazania tej radości są palmy, których nie kupujemy, ale sami je przygotowujemy.
Tradycje przygotowywania własnych palm, dużych i małych, są znane w wielu regionach i parafiach. W tym roku do tej tradycji włączyła się parafia pw. św. Mikołaja w Lublinie. Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 25, która znajduje się na terenie tej parafii, przygotowały własne palmy, które brały udział w konkursie. Organizatorkami były katechetki - s. Pompilia, kanoniczka i Anna Wierucka. Przygotowania rozpoczęły się pod koniec marca, zaś w Niedzielę Palmową nastąpiło finałowe rozstrzygnięcie konkursu w czasie uroczystej Mszy św. Wierni, a wśród nich dzieci ze swoimi palmami, zgromadzili się na placu przed kościołem. Po poświęceniu palm w uroczystej i radosnej procesji uczestnicy udali się do kościoła na Eucharystię, w trakcie wysłuchali opisu Męki Pańskiej.
Pomysł okazał się trafny, o czym świadczy spore zainteresowanie - do konkursu zgłoszono ok. 60 palm. Niełatwego zadania wskazania laureatów podjęła się komisja na czele z ks. kan. Czesławem Pacem, proboszczem. Pierwsze miejsce zajęli: Piotr Olech (kl. IV) oraz Wiktoria i Daniel Nowak. Laureatami drugiego miejsca zostali: Anna Adolińska (kl. VI), Karolina Pochwatka (kl. II) i Ola Jagielska (kl. II). Natomiast trzecie miejsce zajęli: Anna Najman (kl. III), Kacper Kapuściński (kl. I) i Amanda Krać (kl. V). Był to pierwszy, i miejmy nadzieję nie ostatni, konkurs palm w parafii św. Mikołaja.

CZYTAJ DALEJ

Czy Bóg może płakać?

2020-04-06 10:27

[ TEMATY ]

Biblia

Graziako/Niedziela

„Jezus zapłakał”. Ewangelia św. Łukasza (19,41) mówi o płaczu Jezusa nad Jerozolimą, która „nie rozpoznała czasu swego nawiedzenia”. Jest to wyraz żałoby nad losem miasta świętego, które swymi grzechami zgotowało sobie zagładę.

Św. Jan (11,35) ukazuje bardziej osobistą żałobę Mistrza w obliczu śmierci przyjaciela. Biblia często mówi o płaczu nie tylko kobiet, ale i mężczyzn. Płaczą patriarchowie i królowie, płaczą całe narody z powodu głodu, ognia i wojny. Wielki smutek niesie wiele łez. „Płacz przed Panem” to szczera modlitwa połączona z postem jako wyraz autentycznej pobożności. Wobec takich łez Bóg nie może pozostać obojętnym.

Także Nowy Testament poleń jest scen płaczu. Jezus nie tylko nie potępia płaczących, ale nazywa ich błogosławionymi.. Łzy skruszonej grzesznicy zasługują na Jego przebaczenie (Łk 7,38.44); są one argumentem, który broni jej przed oskarżycielami. Dopóki Jezus pozostaje ze swymi uczniami, nie mogą oni płakać i pościć; przyjdzie na to czas, gdy zabiorą im Pana młodego (Mt 9,15). Sam Jezus „z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące modły i błagania – i został wysłuchany” (Hbr 5,7).

Czy jednak Bóg może płakać, skoro jest niezmienny i nie ulega wzruszeniom? Biblia hebrajska unika takich sformułowań, które mogłyby przedstawiać Go na sposób ludzki. Owszem, przypisuje Mu takie emocje jak gniew, radość i miłość, ale nie płacz. Skoro jednak jest On samym miłosierdziem, jakże miałby być nieczuły na ludzkie cierpienie? Targum, czyli Biblia aramejska, czytana w liturgii synagogalnej już w czasach Jezusa Chrystusa, pięknie wyraża Boże współczucie z cierpiącymi. Podczas składania ofiary z jedynego syna (Rdz 22,10), „oczy Abrahama były wpatrzone w oczy Izaaka, a oczy Izaaka były zwrócone ma aniołów Bożych (czyli na samego Boga)”.

W myśli chrześcijańskiej Izaak stanie się obrazem Chrystusa, który oddał życie z miłości do Ojca. Późniejsza tradycja żydowska dopowie, że widząc tak doskonałe posłuszeństwo ojca i syna, sam Bóg zapłakał.

Jego gorące łzy spadły na oczy Izaaka tak, że odtąd wzrok Patriarchy był przyćmiony (Rdz 27,1). W nawiązaniu do tej legendy, Mel Gibson w zakończeniu „Pasji” umieścił sławną scenę: w momencie konania Chrystusa na krzyżu spada na Niego łza Ojca Niebieskiego. Płacz Boga jest wyrazem nieskończonej miłości do grzeszników. „On, który własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby także wraz z Nim wszystkiego nam nie darować?” (Rz 8,32).

Łzy Boga Ojca, choć niewidoczne dla oka, są znakiem Jego niepojętej miłości, objawionej w zbawczym dziele Syna. Łzy Chrystusa nad gronem Łazarza wyrażają współczucie z cierpiącymi siostrami. Wreszcie przedłużeniem miłosiernej miłości Boga do człowieka są łzy Maryi, matki miłosierdzia, wylewane podczas licznych zjawień, którym towarzyszy wzywanie do pokuty i nawrócenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję