Reklama

Wywiady

Czy możliwy jest dialog z islamem?

Prowadziłem kiedyś dialog z muzułmaninem, który stwierdził, że możemy rozmawiać na każdy temat – o kulturze, pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu – mówi prof. Eugeniusz Sakowicz, teolog i religioznawca, w rozmowie z Katarzyną Woynarowską.

Niedziela Ogólnopolska 4/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

dialog

islam

muzułmanie

adobe.stock.pl

Katarzyna Woynarowska: „Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale każdy terrorysta to muzułmanin”. Irytują Pana Profesora takie stwierdzenia?

Prof. Eugeniusz Sakowicz: Oczywiście, bo nie są prawdziwe! Zresztą nie wiem, czy istnieje ogólnoświatowy rejestr wszystkich terrorystów, a w nim rubryka: „Wyznawana religia”. Wśród terrorystów można spotkać ludzi wyznających różne światopoglądy, ateistów, osoby bezwzględnie nienawidzące religii, ale też takich, którzy deklarują się jako muzułmanie.

Ale akty terrorystyczne podejmowane są dziś głównie właśnie z pobudek religijnych...

Akty terrorystyczne podejmowane były kiedyś i są nadal przez ludzi przyznających się nie tylko do islamu, ale też do hinduizmu, a nawet chrześcijaństwa. Wielu terrorystów w gruncie rzeczy nie ma nic wspólnego z religią, do której się przyznają lub która jest im „przyczepiana” jak szyld. Siejący przemoc i grozę wiedzą doskonale, że religia jest im potrzebna jako „zasłona dymna”. Niejednokrotnie słyszałem z ust znajomych muzułmanów stwierdzenia, że terroryści nazywani przez media muzułmańskimi wcale nie są muzułmanami!

Ludzie obawiają się, że jeśli w Europie wybuchnie wojna, to będzie ona wojną religii.

Wizja wojny religijnej w Europie jest absurdem.

Dlaczego? Przecież stosunkowo niedawno mieliśmy taką wojnę na Bałkanach...

Obecnie duży odsetek Europejczyków to ludzie, którzy zagubili wiarę religijną bądź się jej wyrzekli. Jeszcze inni, pochodzący z domów, w których szanowana była tradycja religijna, zobojętnieli całkowicie na jakiekolwiek myśli o Bogu, żyją tak, jakby Boga nie było. Przecież społeczeństwa zsekularyzowane, zlaicyzowane nie są społeczeństwami religijnymi! Statystyka dotycząca państw europejskich jest wielce niepokojąca. Na Zachodzie zaledwie kilka procent katolików praktykuje swoją religię, uczestnicząc w niedzielnej Mszy św. Są państwa, których zdecydowana większość mieszkańców (jak chociażby Czechy czy Estonia) deklaruje swoją niewiarę w Boga. Życie „obok siebie” nie musi z kolei oznaczać życia przeciwko sobie. Dobrym przykładem jest społeczność muzułmańska – wprawdzie dziś niewielka – od wieków obecna na ziemiach Rzeczypospolitej Polskiej. Kiedyś Tatarzy litewscy, dziś Tatarzy polscy, poświadczali niejednokrotnie na polach bitew miłość do swojej ojczyzny – katolickiej Polski. Od bitwy z Krzyżakami pod Grunwaldem w 1410 r. poczynając, na Bitwie Warszawskiej z bolszewikami w 1920 r. i kampanii wrześniowej 1939 r. kończąc. Jeden z moich znajomych, dziś blisko stuletni muzułmanin, mówił mi, że polscy Tatarzy są pokojowo usposobieni, szanują innych dzięki „otoczeniu chrześcijan”, wśród których żyją od wieków.

Porozmawiajmy o współistnieniu. W Polsce jeszcze tego nie widać, ale np. w Europie Zachodniej od dekad istnieją w miastach całe dzielnice muzułmańskie, a w małych miejscowościach nikogo nie dziwi meczet stojący obok kościoła.

Życie różnych społeczności na jednym terytorium, jak np. właśnie w Europie, może i będzie generować napięcia czy nawet spięcia, konflikty. Nie muszą one jednakże być zarzewiem nienawiści, walk czy wojen. Tak może się stać, kiedy religia zacznie być manipulowana przez politykę czy – mówiąc bardziej konkretnie – kiedy ludzie niewierzący w Boga, a posiadający polityczną władzę, będą dzielili i nastawiali negatywnie przeciwko sobie ludzi religijnych.

Muzułmanie są zwykle bardzo religijni, chrześcijanie w Europie – raczej obojętni w wierze, przynajmniej w większości. Czy islam, jak chcą niektórzy, spowoduje, że chrześcijanie staną się mniejszością lub, co gorsza, zmienią religię?

To nie islam jest zagrożeniem dla Europy, ale laicki fundamentalizm, bardzo brutalny, bezwzględny. Wystarczy tylko spojrzeć na odniesienie całych rzesz Europejczyków (z parlamentami na czele) do nienarodzonych, by powziąć takie przekonanie. O religijności muzułmanów mówił przed wielu laty św. Jan Paweł II w książce Przekroczyć próg nadziei. Wskazywał z jednej strony na odwagę modlących się muzułmanów, z drugiej zaś – na coraz bardziej puste katedry. Gorliwość w wierze wyznawców innych religii, w tym przypadku muzułmanów, jest „znakiem czasu”, wyzwaniem skierowanym do sumień chrześcijan, by wrócili do swoich „korzeni”. A przecież korzenie Europy są chrześcijańskie! Cały kontynent – jego historia, kultura i sztuka – został zbudowany „na planie krzyża”. Chrześcijanie świadomi swojej wiary już są w Europie mniejszością. Wierzę jednak, że świat jest w rękach Boga. A zatem tylko Bóg wie, jaka będzie przyszłość!

Jest jeszcze cały obszar kultury, obyczajów, tradycji, które wpływają na naszą codzienność i na przyszłość...

Praktyki religijne islamu czy też zwyczaje i obrzędy muzułmańskie na pewno nie zostaną powszechnie przyjęte w Europie. Skoro ktoś porzucił chrześcijaństwo, to nie przyjmie w jego miejsce islamu! Europejczycy na pewno nie zrezygnują z utrwalonych przez wieki przyzwyczajeń kulinarnych na rzecz jadłospisów muzułmańskich. Nie będą pościć przez cały miesiąc ramadan, skoro w ogóle przestali pościć, a wstrzemięźliwość w piątki od pokarmów mięsnych jest już dziś tylko wspomnieniem „diety” przodków. Europejczycy nie zrezygnują też ze swoich win, które są tak kategorycznie – bo to napój alkoholowy – odrzucane przez islam, jako mącące w głowach ludzi i uderzające koniec końców w monoteizm. Niektórym Europejczykom byłoby też bardzo trudno przeciwstawić się „kulturze śmierci” i wybrać „cywilizację miłości”. Islam, bezwzględnie potępiając aborcję, jest wielkim wyrzutem sumienia dla Europejczyków i dla Amerykanów.

Obawiamy się islamu, bo tkwi w nas lęk, że to religia agresywna, krwawa...

A muzułmanie mówią o swojej religii jako o religii pokoju. Zresztą pozdrawiają siebie słowami: Salem alejkum!, które są pozdrowieniem pokoju. Ten, kto chce znaleźć argument za przemocą i wojną, na pewno go jednak znajdzie, nawet w najświętszych tekstach, np. w Koranie. Według badaczy religii, politologów religii, arabistów, przemoc i agresję ma „miłować” 1-2% muzułmanów. Tę wypowiedź usłyszałem ok. 20 lat temu, a stwierdził to jeden z najwybitniejszych polskich badaczy islamu. Być może odsetek ten jest mniejszy. Warto by zweryfikować ten „sąd”.

A obowiązek walki z „niewiernymi”, w tym z chrześcijanami?

Stwierdzenie o bezwzględnie i bezwarunkowo skodyfikowanym zapisie walki muzułmanów z chrześcijanami nie jest prawdziwe. Chrześcijanie zawsze byli traktowani przez świętą księgę islamu – Koran oraz przez tradycję muzułmańską jako „Lud Księgi”, tj. Biblii, który kiedyś miał prawdziwe objawienie, ale je zagubił. Dżihad, czyli tzw. święta wojna, w pierwotnym islamie pojmowany był jako walka zbrojna z własnymi brutalnymi władcami muzułmańskimi. Co więcej, każdy muzułmanin musiał i musi nieustannie prowadzić wojnę z „niewiernym”, który ukrywa się w nim samym. To pierwsze i podstawowe znaczenie terminu, którego wszyscy się boją... Wezwanie do „świętej wojny z niewiernymi” pojawiło się dopiero na początku II tysiąclecia, a wiązało się z wyprawami krzyżowymi. Jeden z moich znajomych muzułmanów mówił mi z całym przekonaniem: „Żadna wojna, kiedy zabija się ludzi, nie jest święta!”.

Obie religie – i islam, i chrześcijaństwo – są monoteistyczne, ale pojęcie Boga jest w nich skrajnie różne. Różne jest też rozumienie wielu bardzo istotnych kwestii, np. dotyczących wolności człowieka oraz miejsca religii w społeczeństwie.

Tak, to prawda – islam i chrześcijaństwo to religie monoteistyczne. Taki sąd wyrazi większość chrześcijan. Tak jednak nie będą uważać muzułmanie, którzy posądzają chrześcijan o wiarę w trzech bogów, a zatem winią ich za popełnienie grzechu politeizmu, jedynego niewybaczalnego – według islamu – grzechu. Człowiek winien bezwzględnie poddać się Bogu – mówią muzułmanie. To Allah jest gwarantem jego wolności. Nad wolnością danego człowieka czuwa społeczność muzułmańska, od rodziny poczynając, na ummie, czyli wielkiej wspólnocie wiernych islamu, kończąc. Islam jest wszystkim, wierzą muzułmanie, a zatem polityką, kulturą, religią, życiem zbiorowym i osobistym. Społeczność z natury jest religijna – dodają – tak bowiem jak pojedynczy człowiek ma być poddany Allahowi, tak samo mniejsza czy większa społeczność ludzka, a w końcu państwo winny być bezdyskusyjnie subordynowane miłosiernemu, litościwemu Bogu.

Czy my, chrześcijanie, możemy się czegoś nauczyć od muzułmanów?

Muzułmanie określają siebie jako posłusznych woli Allaha (muslim znaczy „posłuszny”). Tego poddania się woli Bożej – Bogu w Trójcy Jedynemu chrześcijanie mogą się od nich uczyć; poddania jej swojego życia nie tylko prywatnego, ale i publicznego, społecznego. Godna uznania jest też wierność muzułmanów modlitwie i pewnym innym praktykom wiary, takim jak post czy jałmużna. Muzułmanie nie wstydzą się publicznej modlitwy – w odróżnieniu od bardzo wielu chrześcijan. Poddanie się Bogu (chrześcijanie powiedzieliby: Bożej Opatrzności) sprawia też, że w trudnych sytuacjach muzułmanie zachowują się spokojniej niż większość ludzi kultury Zachodu. Nie tracą równowagi ducha.

Słyszy się głosy, że z islamem nie da się prowadzić dialogu. A jeśli trzeba, to jak powinien on wyglądać?

Bardzo ważne jest słyszenie i słuchanie odpowiednich głosów. Blisko 20 lat temu prowadziłem dialog z muzułmaninem w bazylice Ojców Dominikanów w Lublinie. Staliśmy naprzeciwko siebie na dwóch ambonach. Zadawaliśmy sobie nawzajem pytania. Mój rozmówca powiedział wówczas, że możemy prowadzić dialog na każdy temat. Możemy rozmawiać o kulturze, o pokoju i wojnie, a nawet o kobietach. Ale dyskusja czysto religijna nie ma sensu...

Pan Profesor się z tym zgadza?

Nie, ponieważ inne stanowisko wyraża Kościół katolicki w swoim oficjalnym nauczaniu. Jeśli nie dialog, to co? – zadajmy sami sobie to pytanie. On jest możliwy, ale bardzo trudny, i może przybierać różne formy. Pierwszą, podstawową jest dialog życia, zwany też dialogiem codzienności, czyli koegzystencji. Chodzi o dobre relacje sąsiedzkie, o życzliwość w miejscu pracy, w szkole – tam, gdzie spotykają się niejednokrotnie chrześcijanie z muzułmanami. Druga forma to dialog specjalistów czy też ekspertów, tj. osób doskonale wykształconych w naukach o religii, w teologii. Jego celem jest odpowiedź na istotne, wspólne pytania religijne, np. o Boga, o sens życia, cierpienia, śmierci. Warto przy tym zauważyć rzecz charakterystyczną: chrześcijaństwo ma wielu specjalistów od praktycznie każdej religii, natomiast np. wśród muzułmanów trudno takich znaleźć. Trzecia forma to dialog modlitwy bądź doświadczenia religijnego. Jego przykładem są spotkania w Asyżu w latach 1986 i 2002, zainspirowane przez św. Jana Pawła II jako Dni Modlitwy o Pokój. Żadną miarą nie chodziło w Asyżu o wspólną modlitwę chrześcijan i muzułmanów, ale o to, żeby „być razem, aby się modlić”. Jest jeszcze jedna forma dialogu – czwarta: dialog dzieł, czyli społecznego zaangażowania. W ramach tego dialogu chrześcijanie i muzułmanie mogą i powinni występować razem w obronie godności człowieka, w tym nienarodzonego, sprzeciwiając się aborcji, która jest praprzyczyną każdej wojny. Powinni nie dopuścić do uprawomocnienia eutanazji, która odmawia prawa do życia starcom – „stróżom tradycji”. Ta forma dialogu jest praktyczną realizacją troski o człowieka, o jego rozwój zgodnie z katolicką nauką społeczną.

Prof. Eugeniusz Sakowicz
Kierownik Katedry Religiologii i Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologicznym UKSW oraz członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN.

2020-01-21 09:37

Ocena: +3 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miejsca wspólne

Niedziela bielsko-żywiecka 9/2020, str. I

[ TEMATY ]

spotkanie

dialog

modlitwa międzyreligijna

Cieszyn

Monika Jaworska

Spotkanie ubogacił występ uczennic liceum

W Cieszynie spotkali się przedstawiciele różnych religii, by podyskutować m.in. o tym, co ich łączy.

Spotkanie pt. „Miejsca wspólne” odbyło się w lutym w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy. Rozpoczął je dyrektor Katolickiego Liceum im. św. M. Grodzieckiego w Cieszynie ks. Tomasz Sroka i polonistka Aleksandra Tręda. Jak podkreślił ks. Tomasz Sroka, pomysł zrodził się ze strony nauczycieli podczas rozmowy w pokoju nauczycielskim. Zastanawiali się, jak przeżyć Tydzień Ekumeniczny, Dzień Judaizmu i Dzień Islamu. Wówczas padła propozycja, aby zaprosić przedstawicieli różnych religii i poszukać wspólnie tego, co łączy.

– Nauczycielom zależy, żeby – edukując młodzież i wprowadzając ich w świat kultury i religii – uczyć ich szacunku wobec drugiego. Wspólnymi miejscami na pewno jest wiara, nadzieja i miłość – podkreślił ks. Sroka.

W międzyreligijnym spotkaniu licznie uczestniczyła też młodzież, która na zakończenie zadawała prelegentom wiele pytań.

Po wstępie muzycznym w wykonaniu uczennic katolickiej placówki – Weroniki i Małgorzaty – zaproszeni prelegenci dzielili się swoimi spostrzeżeniami odnośnie do miłości, wolności i wiary. – Jedyną odpowiedzią, jaką można dać na jakąkolwiek miłość, jest też miłość – otwarcie się na drugą osobę, która coś do mnie mówi. Zaprzeczeniem miłości jest egoizm, zamknięcie się na Boga i drugą osobę. Istotą człowieka jest odpowiadanie miłością w wolności na zwrócenie się do mnie drugiej osoby – zauważył przedstawiciel Kościoła katolickiego ks. dr Andrzej Abdank-Kozubski. – Kiedy kocham, szanuję drugiego człowieka. Kiedy kocham, wybieram w działaniu to, co jest dobre przede wszystkim dla drugiego człowieka. To jest prawdziwa wolność chrześcijańska, wolność, która zasadza się na miłości, a przede wszystkim – poznaniu tej miłości, którą Bóg otwarł przed nami i w dziele stworzenia, i wszelkim objawieniu skierowanym do człowieka – dopowiedział ks. dr Dariusz Madzia z Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Sekretarz Rady Naczelnej Ligi Muzułmańskiej w RP Abdul Jabbar Koubaisy zaznaczył, że Bóg w religii islamu jest Allahem, jest miłosierny i kocha człowieka. Przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Bielsku-Białej Dorota Wiewióra dodała, że Stwórca jest najważniejszą osobą dla każdego żyda, tak świętą, że nie wymawiają jego imienia. Ks. dr Cezary Mizia z Kościoła starokatolickiego stwierdził, że to, co jest wspólne dla chrześcijanin i co może ich zbliżać z judaizmem, to fakt, że Jezus był praktykującym Żydem, pochodził z żydowskiej rodziny, chodził do synagogi. – Miejscem wspólnym jest też to, że Jezus w Koranie jest wielkim prorokiem, narodzonym bez przyczynienia się mężczyzny, z pomocą zwiastowania, tak samo jak w Ewangelii – zaznaczał ks. C. Mizia.

W spotkaniu uczestniczyła licznie młodzież, która na koniec zadawała prelegentom pytania. Młodzi przygotowali również „Uniwersał” dotyczący miejsc wspólnych, którego treść była umieszczona na stojaku podczas wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Kalwaria Pacławska: coraz więcej łask za pośrednictwem o. Wenantego Katarzyńca

2020-03-29 21:55

[ TEMATY ]

o. Wenanty Katarzyniec

www.wenanty.pl

O. Wenanty Katarzyniec, w tle kościół w Czyszkach, miejsce pracy o. Wenantego

- Po przeniesieniu doczesnych szczątków Sługi Bożego do kościoła, wiele osób zaczęło doznawać ogromu łask za jego przyczyną – powiedział kustosz sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej o. Krzysztof Hura na zakończenie Dni Modlitw o beatyfikację o. Wenantego Katarzyńca. Centralnej Mszy św. przewodniczył abp Adam Szal. Ze względu na ograniczenia związane z epidemią, obchody były w całości transmitowane w internecie.

W homilii abp Szal przypomniał jak wielkim szacunkiem i nabożeństwem darzył Eucharystię o. Wenanty. Mówił o jego posłudze ministranckiej, życiu szkolnym, kleryckim i kapłańskim. Zwrócił uwagę, że jeśli tylko mógł, o każdej pełnej godzinie spieszył przed Najświętszy Sakrament.

– Kiedy został skierowany do parafii Czyszki koło Lwowa, również tam dał się poznać jako kapłan Eucharystii. W opinii, która została napisana przez ojca Karola, jest ukazany jako człowiek zjednoczony z Bogiem właśnie przez Eucharystię. Nic więc dziwnego, że władze zakonne, doceniając szlachetną postawę ojca Wenantego, stosunkowo młodego zakonnika obrały za mistrza nowicjatu – mówił kaznodzieja.

Metropolita przemyski podkreślił, że o. Katarzyniec żył Eucharystią, według słów zapisanych w swoich notatkach: „Chrystus utajony w ołtarzu jest najlepszym naszym przyjacielem. Tutaj, pod postacią chleba, Pan Jezus zostaje z nami ustawicznie dzień i noc, nigdy nas nie opuszcza. Tutaj z Chrystusem najściślej się jednoczymy, tutaj siłę czerpiemy przeciw pokusom, tu pociechę znajdujemy w cierpieniach naszych”.

Hierarcha stwierdził, że słowa te są aktualne także w obecnej sytuacji i zachęcał do szukania pocieszenia u Pana Boga. Zachęcał, aby mimo ograniczeń i stosując się do nakazów, wstępować do kościołów na osobistą adorację. Przypomniał też, że w razie braku możliwości spowiedzi, można wzbudzić w sobie żal doskonały, „porządkując swoje życie i serce, z postanowieniem, że najszybciej, gdy to będzie możliwe, skorzystamy z sakramentalnego pojednania z Panem Bogiem”.

Dni modlitw o beatyfikację o. Katarzyńca rozpoczęły się w piątek wieczorem, a kontynuowane były w sobotę i w niedzielę. W programie znalazły się nabożeństwa, konferencja i Msza św. Wszystkie te wydarzenia były transmitowane m.in. na antenie Radia FARA oraz w formie wideo na radiowym kanale YouTubie i Facebooku oraz na stronie kalwaryjskiego sanktuarium.

Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec był franciszkaninem konwentualnym. Urodził się 7 października 1889 r. w Obydowie koło Lwowa, a na chrzcie otrzymał imię Józef. Pochodził z ubogiej wiejskiej rodziny. Zmarł na gruźlicę płuc 31 marca 1921 r. w Kalwarii Pacławskiej. 26 kwietnia 2016 r. papież Franciszek wyraził zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego o. Wenantego, co formalnie zakończyło proces beatyfikacyjny. Po tym doczesne szczątki o. Wenantego przeniesiono do nawy bocznej kościoła w Kalwarii Pacławskiej.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Z. Wójcik: każdego dnia słowo Boże odnosi się do naszej sytuacji

2020-03-29 21:22

[ TEMATY ]

kwarantanna

TV Niedziela

ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie

– Każdego dnia w sytuacji skrajnej słowo Boże przemawia z wielką mocą. Każdego dnia odnosi się ono do naszej sytuacji. Lepszej rady, diagnozy i pomysłu nie ma na te nasze chwile i dni – mówi w rozmowie z Niedzielą TV ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie.

– Trzeba mieć dobrą wolę, żeby zrozumieć drugiego człowieka w słowie, które on do mnie wypowiada. Podobnie dzieje się ze słowem Bożym – podkreśla ks. Wójcik.

Jego zdaniem „ten czas, który przeżywamy to jest taka próba, żeby wykazać się człowieczeństwem”. – To jest także czas na modlitwę. Może nawet na te zaległe modlitwy – dodaje ks. Wójcik.

Kapłan radzi również, aby w okresie kwarantanny spokojnie porozmawiać w rodzinach – Może się zdarzyć, że jak to wszystko się skończy ktoś powie, miałem tak dużo czasu, a nawet nie porozmawiałem z moim ojcem i po raz kolejny nie zdałem egzaminu z życia i człowieczeństwa. To by było najsmutniejsze – zauważa ks. Wójcik.

– Dla nas wierzących najważniejsza kwarantanna to ta, która dotyczy naszej duszy. Trzeba pokładać ufność w Panu – dodaje kapłan i za filozofem i teologiem Paulem Tillichem z jego książki „Męstwo bycia” podkreśla, że „gdy człowiek dojdzie do ściany, której nie może przebić głową, gdy dojdzie do sytuacji, w której już nic nie ma sensu, to odpowiedź jest jedna – wiara w Pana Boga i zaufanie”.

Ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie. Wykładowca psychologii ogólnej, psychologii religii i psychologii rozwojowej w Wyższym Seminarium Duchowny i w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję