Reklama

Media

Dziennikarz w czasach dezinformacji

Jak ocalić rzetelną informację w świecie pluralistycznych mediów? Na ile komentarz wpływa na odbiór informacji? Czy istnieją jeszcze bezstronni dziennikarze? Warto o to pytać, nie tylko przy okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

Krzysztof Skowroński
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP), założyciel Radia Wnet

Nie myślę o tym, jak ocalić rzetelną informację, tylko o tym, jak być rzetelnym dziennikarzem. Jest taki libański święty – Nimatullah al-Hardini (uczył on m.in. św. Charbela), który mówił o tym, że należy się zajmować nie zbawianiem świata, ale zbawieniem samego siebie. Tak jest z dziennikarstwem. Dziennikarz powinien być rzetelny. W 2019 r. przez światową organizację dziennikarzy został przyjęty Kodeks etyki dziennikarskiej. Jest tam powiedziane, jakie są obowiązki dziennikarza i jak powinien postępować. Może bym dodał do niego jeszcze zdanie św. Augustyna: „Kochaj i rób, co chcesz” oraz myśl św. Jana Pawła II o tym, że dziennikarz powinien się starać pomnażać dobro i wzajemne zrozumienie między ludźmi.

Nie obawiam się pluralizmu w mediach – ten tylko zwiększa dostępność do informacji. Problem tkwi w chaosie informacyjnym i w zatrutych źródłach informacji, w tzw. fake newsach, czyli świadomej dezinformacji, która wykorzystuje media społecznościowe. Ale to właśnie jest wyzwanie dla dziennikarzy.

Dorota Łosiewicz
Publicystka tygodnika Sieci. Współprowadzi program W tyle wizji w TVP Info oraz Kwadrans Polityczny w TVP 1.

Wydarzenie, w którym Małgorzata Daszczyk została uderzona kamerą w głowę, można przedstawić w różny sposób. Można przedstawić tak, jak zrobiono to na Twitterze Senatu: „Skandaliczne zachowanie ekipy @tvp_info wobec dyrektor gabinetu Marszałka Senatu! Małgorzata Daszczyk została uderzona w głowę kamerą. Obecnie przebywa w szpitalu. Złożyliśmy wniosek o odebranie akredytacji prasowych dla ekipy biorącej udział w zdarzeniu”. Gdy jednak zapis tego samego wydarzenia zobaczymy z kamery monitoringu, wówczas zauważymy, że operator potrącił dyrektor Daszczyk, gdy ta próbowała uniemożliwić mu wykonywanie pracy i przeciąć dostęp do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Ponieważ nadchodziła z boku, operator prawdopodobnie w ogóle jej nie zauważył. Można powiedzieć, że pani dyrektor doznała strasznych obrażeń, ale można też zauważyć, że raczej nic poważnego się jej nie stało, a informacja o konieczności hospitalizacji jest co najmniej naciągana.

Reklama

Pluralizm w mediach pozwala zobaczyć to samo wydarzenie z różnych stron. To tak jakbyśmy wzięli do ręki jabłko i uważnie je oglądali. Z jednej strony może być piękne, czerwoniutkie, a z drugiej – zgniłe. Dopiero obejrzenie jabłka ze wszystkich stron pozwala wyrobić sobie o nim zdanie i daje poczucie obiektywizmu.

A dziś pluralizmu w mediach jest więcej niż kiedykolwiek, bo każda ze stron publicznego dyskursu ma szansę pokazać swoją interpretację zdarzeń. Kiedyś strona konserwatywna niemal nie miała głosu. Konserwatywni publicyści byli zapraszani do programów w roli cyrkowej „baby z brodą”, dziwadła, które pokazuje się palcami i ze zdziwieniem kiwa głową, obserwując je. Dziś natomiast mają równe prawo głosu.

W dobie natłoku informacji, codziennej gonitwy za newsem, pluralizmu medialnego zmienia się także rola dziennikarza. To już nie tylko osoba, która podaje informacje, ale także osoba, która je tłumaczy – która pomaga obrócić owo jabłko w dłoniach. Najważniejsze jest to, żeby dziennikarz opierał swoją pracę na prawdzie i był wierny własnym przekonaniom. Dziennikarz to także osoba, która wskazuje na kierunki zmian w dzisiejszym świecie, ukazuje zagrożenia oraz wyzwania współczesności, wobec których nie możemy pozostać obojętni. Dziś media i dziennikarze nie tylko muszą mieć oczy i uszy szeroko otwarte, ale muszą też umieć otwierać je swoim, często zobojętniałym, odbiorcom.

Reklama

Zdzisław Makles
Dziennikarz radiowy, szef częstochowskiej redakcji Polskiego Radia Katowice.

Z dziennikarzem jest trochę jak z lekarzem. Trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie – po pierwsze, nie szkodzić. Dziennikarstwo ma pomagać zrozumieć rzeczywistość, a nie ją gmatwać. By ocalić rzetelną informację w świecie pluralistycznych mediów, trzeba podzielić to, co jest przedmiotem zainteresowania dziennikarskiego, na tradycyjne gatunki dziennikarskie: informacja, komentarz, publicystyka itp. O tym mówi Kodeks etyki mediów. Wymienia się w nim siedem podstawowych zasad: prawda, obiektywizm, oddzielanie informacji od komentarza, szacunek, tolerancja, uczciwość, pierwszeństwo dobra odbiorcy. Zestawiłbym te zasady z grzechami głównymi – ich też jest siedem: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, łakomstwo, gniew, lenistwo. Gdyby spróbować je ze sobą skompilować, to w jakimś momencie będą się ze sobą pokrywały.

Jeśli dziennikarstwo staje się stroną w sporze, jeśli jest zaangażowane – w znaczeniu politycznym, to istnieje niebezpieczeństwo, że zasady, o których mówimy, mogą być łamane. Bo dziennikarz wtedy nie jest już tym, który ma odzwierciedlać rzeczywistość, być obiektywny, starać się zbliżać do prawdy.

Informacja powinna być rzetelna i odpowiadać na trzy podstawowe pytania: co, gdzie, kiedy.

Prawo do komentarza przysługuje każdej osobie.

Możemy skomentować rzeczywistość opisywaną przez informację, ale musimy też to oddzielić – nie możemy łączyć komentarza z informacją, co jest nagminnym grzechem współczesnego dziennikarstwa.

W ten sposób bowiem buduje się świat nierzeczywisty. Przy odrobinie złej woli można wmówić każdemu pewien osąd. Przy odrobinie błędu, który popełniamy w dziennikarstwie, jesteśmy w stanie wypaczyć sens każdej wypowiedzi.

Często mierzymy się, zwłaszcza w radiu, z problemem konieczności zminimalizowania wypowiedzi, skrócenia jej, wybrania stosownego fragmentu do udokumentowania pewnego faktu. Tu trzeba dużej odpowiedzialności dziennikarskiej. Ważne, by nie zniekształcać rzeczywistości, nie wyrywać zdań z kontekstu, bo to już jest manipulacja. A manipulacja w okresie przed II wojną światową zrodziła propagandę! Systemy totalitarne powtarzały kłamstwa setki razy, by wmówić ludziom, że to prawda. Jakie to pozostawiło spustoszenie w umysłach – wszyscy wiemy.

Bardzo ważny jest dialog. Jeśli dojdziemy do etapu dialogu, kultury słowa, to wówczas nasze różne opinie staną się w jakiejś mierze bliższe sobie; choć nie zgodzimy się w sądach i pozostaniemy po drugiej stronie, osiągniemy pewien konsensus.

2020-01-21 09:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Józef jest sprawdzonym patronem na trudne czasy

2020-03-19 16:52

[ TEMATY ]

patron

św. Józef

bp Edward Janiak

koronawirus

trudne sprawy

Grażyna Kołek

Św. Józef jest sprawdzonym patronem na trudne czasy i z cierpliwością wysłuchuje naszych próśb - mówił biskup kaliski Edward Janiak, który przewodniczył w kaplicy Cudownego Obrazu św. Józefa Mszy św. odpustowej ku czci św. Józefa w kaliskiej bazylice transmitowanej przez Telewizję Internetową „Dom Józefa”. Wraz z nim modlił się bp Stanisław Napierała.

Wraz z nim modlił się bp Stanisław Napierała.

W homilii celebrans przypomniał, że w tym roku mija 150 lat od uroczystego aktu ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła powszechnego. – O aktualności patronatu św. Józefa nad Kościołem powszechnym przekonują nas papieże ostatnich dwóch dekad: Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. Wszyscy oni szczerą miłością kochają św. Józefa i każdy z nich w inny sposób podkreślał znaczenie Oblubieńca NMP dla Kościoła Powszechnego – powiedział biskup kaliski.

Przypomniał, że papież Franciszek zapragnął rozpocząć swój pontyfikat właśnie 19 marca w uroczystość św. Józefa.

Wskazywał, że św. Józef jest przyzywany w trudnościach przeżywanych przez ludzi współczesnych czasów. – Z niepokojem spoglądamy na przybierającą na sile walkę o zabezpieczenie prawa do życia, już nie tylko nienarodzonych, ale też ludzi w podeszłym wieku. Smutkiem napełnia promowana przez niektórych ideologia gender, która uderza w podstawy cywilizacji ludzkiej opartej na podstawowej komórce społecznej, jaką jest rodzina, która jest najświętszym miejscem na ziemi. Tam człowiek przychodzi na świat, rozwija się, przyjmuje wszystkie sakramenty święte i odchodzi na spotkanie z Panem – zaznaczył kaznodzieja.

Prosił wiernych, aby przykładem swojego życia głosili Chrystusa. - Nasza obecność, nasza modlitwa, wierność Kościołowi i przykazaniom Bożym to jest najlepsze świadectwo, które daje się wobec innych, bo Pan Bóg w sprawach wiary posługuje się ludźmi – stwierdził duchowny.

Przekonywał, że orędownictwo św. Józefa jest nieustannie potrzebne Kościołowi, nie tylko dla obrony przeciw zagrożeniom, ale przede wszystkim dla umocnienia zadania ewangelizacji w świecie. - Kraje i narody, w których niegdyś religia i życie chrześcijańskie kwitły, dzisiaj są wystawiane na ciężką próbę. My pokornie modlimy się, aby Pan Bóg ochronił nas przed tymi prądami, które idą z Europy za przyczyną naszej Matki Królowej i św. Józefa – mówił bp Janiak.

Po komunii św. odśpiewano suplikacje i odmówiono litanię do św. Józefa. Biskup kaliski zawierzył św. Józefowi ojczyznę i diecezję prosząc o ustanie epidemii.

Bp Edward Janiak uhonorował dwie osoby odznaczeniami papieskimi. Takie odznaczenia odebrali Hanna Szkudlarek i Krzysztof Kupczyk.

W tym roku z powodu ogłoszenia stanu epidemicznego w Polsce wierni mogli łączyć się duchowo za pośrednictwem mediów. Suma odpustowa była transmitowana przez Telewizję Internetową „Dom Józefa” i Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej.

W Sanktuarium św. Józefa znajduje się cudowny obraz Świętej Rodziny nieznanego autora, namalowany około 1673 r., w którym szczególną część odbiera św. Józef. Obraz został ukoronowany koronami papieskimi 15 maja 1796 r. W 1985 r. miała miejsce rekoronacja obrazu Świętej Rodziny i IV Międzynarodowy Kongres Józefologiczny. 25 marca 1992 r. św. Józef został patronem nowo utworzonej diecezji kaliskiej.

Największym wydarzeniem w historii sanktuarium była wizyta Ojca Świętego Jana Pawła II 4 czerwca 1997 r., który zawierzył św. Józefowi wszystkie polskie rodziny oraz sprawę ochrony życia nienarodzonych zarówno w Polsce jak i na świecie.

Stolica Apostolska wychodząc na przeciw oczekiwaniom wiernych 30 sierpnia 1997 r. potwierdziła, że św. Józef jest Patronem i Opiekunem miasta Kalisza. W dniach 27 września – 4 października 2009 r. odbył się w Kaliszu X Międzynarodowy Kongres Józefologiczny.

Na prośbę biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka papież Franciszek ustanowił Nadzwyczajny Rok Świętego Józefa Kaliskiego w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu od I Niedzieli Adwentu 2017 r. do 6 grudnia 2019 r., czyli święta Objawienia Pańskiego. Papież nadał także bazylice tytuł Narodowego Sanktuarium św. Józefa. Ten czas podarowany wiernym przez Ojca Świętego był szczególną okazją, aby na nowo odkryć jak potężnym patronem i orędownikiem jest św. Józef.

Należy wspomnieć, że św. Józef jest patronem Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu, mediów diecezjalnych: Dwutygodnika Diecezji Kaliskiej „Opiekun”, Radia Rodzina Diecezji Kaliskiej i Telewizji Internetowej „Dom Józefa”, a także funkcjonującej od 2017 r. szkoły – Zespołu Szkół Technicznych Diecezji Kaliskiej w Kaliszu.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

Iran: wysoki rangą duchowny muzułmański dziękuje papieżowi

2020-04-06 11:40

[ TEMATY ]

Franciszek

wikimedia.org

Wysoki rangą irański duchowny muzułmański podziękował papieżowi Franciszkowi za jego wysiłki na rzecz pomocy ubogim w czasie pandemii koronawirusa. W liście ajatollah Alireza Arafi, rektor Międzynarodowego Uniwersytetu Al Mustafa w świętym dla szyitów mieście Kom zaproponował również papieżowi, aby szyickie i katolickie instytucje współpracowały i dzieliły się swoimi doświadczeniami.

Według epidemiologów koronawirus dostał się do Iranu, prawdopodobnie przynieśli go pielgrzymi z Chin. Ajatollah z Kom napisał do papieża, że "katastrofa związana z rozprzestrzenianiem się wirusa przeraziła nie tylko całe narody, ale także uczonych i przywódców religijnych". "Uczeni religijni oraz studenci w Kom i całym Iranie są wdzięczni Franciszkowi i wielu innym za ich zaangażowanie w pomoc najsłabszym w szczytowej fazie pandemii" - czytamy w liście, którego fragmenty cytuje misyjna agencja "Fides".

Ajatollah Alireza Arafi zaznaczył, że "zgodnie z logiką religii Objawienia, klęski żywiołowe są niepokojącymi zjawiskami, które wystawiają ludzkość na próbę, wzywają do pogłębienia własnych korzeni i ujrzenia możliwości zmartwychwstania”. "Podczas takiego kryzysu może również powstać owocny duch empatii i oddania” - napisał duchowny. Aby nasze zaangażowanie było właściwe należy „unikać pozornych sprzeczności między nauką a religią i wzbudzać wśród rządzących troskę o społeczną współpracę”.

Irański duchowny przypomniał, że rolą przywódców religijnych i teologów w tej sytuacji jest „wzmocnienie fundamentów własnej wiary, ochrona społeczeństwa, promowanie modlitwy i wstawiennictwa u Boga”. Arafi zwrócił uwagę, że przy takiej postawie można wspólnie pokonać inne współczesne sytuacje kryzysowe takie jak: "nieludzkie sankcje, kryzys środowiskowy, wojny, terroryzm i produkcję broni masowego rażenia”.

Ajatollah podkreślił, że wobec zagrożenia zarazą w Iranie wzrosła solidarność i wolontariat. Odniósł się też do dobrej współpracy między pielęgniarkami, lekarzami, studentami, elitami akademickimi i wieloma młodymi ludźmi „pod kierownictwem najwyższych przywódców rewolucji islamskiej”. Jego zdaniem szczególnie w świecie akademickim istnieje konieczność zintensyfikowania wymiany doświadczeń, a tym samym potrzeba otwarcia nowych rozdziałów współpracy, „szczególnie z instytucjami katolickimi”.

Iran dotkliwie odczuwa pandemię koronawirusa. Według ministerstwa zdrowia dotychczas zmarło ponad 3400 osób, a 55 000 jest zarażonych. Według doniesień mediów kryzys sparaliżował 70 proc. irańskiej gospodarki, która i tak cierpi z powodu sankcji gospodarczych i politycznych. Jak na razie czynne są tylko apteki i supermarkety. Prezydent Iranu Hasan Rouhani ogłosił złagodzenie rygorystycznych środków od 11 kwietnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję