Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Nasz zbawiciel

2019-12-04 07:37

Niedziela szczecińsko-kamieńska 49/2019, str. VI

[ TEMATY ]

Szczecin

Betlejem

Boże Narodzenie

Zbawiciel

Grażyna Kołek

Betlejem, Grota Narodzenia

Z bliżają się uroczyste obchody najpiękniejszego wydarzenia w historii ludzkości – uroczystość Narodzenia Wcielonego Słowa, Jezusa Chrystusa, Pana i Odkupiciela człowieka. Warto więc w tych adwentowych dniach rozważyć opisy ewangeliczne, które zawierają dzieje początków obecności na ziemi naszego Zbawiciela.

Zapowiedź

Historię narodzenia Jezusa przywołują dwie spośród czterech Ewangelii (Mateusza i Łukasza), w różny i niezależny od siebie sposób relacjonując to wydarzenie. Każdy z autorów wyznaczył swemu opisowi inny cel teologiczny. Podczas gdy Łukaszowa relacja z narodzin zaczyna się od osoby Jezusa i śledzi rodowód Adama, przedstawiając związek Zbawiciela z całą ludzkością (Łk 3,23-38), u Mateusza rozpoczyna się ona od jego genealogii, mającej swoje źródło w powołaniu Abrahama i śledzącej dzieje jego rodu (Mt 1,2-16).

Łukasz koncentruje się na wydarzeniach, które dokonują się podczas zwiastowania i spisu ludności, ogłoszonego przez Kwiryniusza, narracja Mateusza zawiera takie elementy, jak historia magów i gwiazdy, wskazującej drogę, masakra dzieci w Betlejem, ucieczka do Egiptu i powrót Świętej Rodziny do Nazaretu. Liczne cytaty ze Starego Testamentu, użyte przez Mateusza wskazują, że pragnął on stworzyć własną relację z narodzin, dopasowując ją do całości swego dzieła.

Reklama

Ewangelia wg św. Mateusza pragnie przekonać czytelników, iż moment narodzin Jezusa jest wypełnieniem starotestamentalnych obietnic prorockich, zapowiadających przybycie na świat żydowskiego Mesjasza. Pragnie w swym dziele ukazać czytelnikom prawdę o odrzucenia Jezusa przez Żydów z równoczesnym przyjęciem go przez pogan. Ewangelista chce przedstawić Jezusa nie tylko jako syna Dawida, ale także jako Syna Bożego.

Ewangelię dzieciństwa według Łukasza można tymczasem nazwać syntezą teologiczną pierwotnego Kościoła. Tekst opisuje narodzenie Jezusa Chrystusa jako Mesjasza Pańskiego. Wskazuje na niego jako Tego, który jest „zbawieniem dla Izraela (1,68; 2,25), „Synem Bożym”, „Chrystusem Panem” (1,35; 2,11). Mówią o nim zarówno prorocy (Symeon, Anna, Elżbieta), kapłani (Zachariasz) i nauczyciele świątynni, „uczeni w Piśmie i faryzeusze” (2,46). Wszyscy mają świadomość zapoczątkowanej historii zbawienia. Jezus zawładnął sanktuarium Boga („siedział między nauczycielami”, 2,46), ponieważ posiadł imię („Święty”, 1,35), które należało do Najwyższego (zob. Kpł 11,44).

Genealogia Jezusa (Mt 1, 1-17)

W historii interpretacji Ewangelii Mateuszowej wielokrotnie dyskutowano na temat znaczenia genealogii Jezusa, którą autor zamieścił na początku swojego dzieła. Obydwa rozdziały tzw. Ewangelii dzieciństwa to trudna lektura sprawiająca czytelnikowi sporo problemów interpretacyjnych. Już pierwsze słowa tekstu inspirują do postawienia kilku pytań. Ewangelista nazywa swoje dzieło „Księgą początków” (gr. biblos geneseos) i teologowie zastanawiają się o jakich „początkach” autor mówi. Pierwszą funkcją tych siedemnastu wersetów Ewangelii może być chęć przedstawienia tabeli przodków Jezusa. Wówczas można je zrozumieć jako wstęp do życiorysu Zbawiciela. Możliwa jest jednakże również inna interpretacja tych słów. Mogą być one ogólnym wprowadzeniem do całej Ewangelii. Podobne formuły istnieją w Biblii, już bowiem w Księdze Rodzaju czytamy: „Oto są dzieje początków (gr. genesis) stworzenia nieba i ziemi” (Rdz 2,4, zob. 5,1; 6,9). Rzeczywiście, wydaje się prawdopodobne, że użycie słowa genesis przez Mateusza miało przywołać na pamięć pierwszą księgę Biblii. Wtedy Ewangelia Mateusza jawiłaby się jako nowa Księga Rodzaju, którą swoim życiem pisze Jezus Chrystus, „syn Dawida, syn Abrahama” (Mt 1,1). Nie należy zapominać, że cała Ewangelia wg św. Mateusza jest zapowiedzią i spełnieniem historii nowego ludu Bożego, a punktem kulminacyjnym tej historii są narodziny Jezusa. Nowy Testament często odnosi się do wydarzenia przyjścia Jezusa jako momentu realizacji dzieła nowego stworzenia. Ten nowy początek wskazuje na nowego Izraela rodzącego się w betlejemską noc. Właśnie dlatego Mateusz śledzi genealogię Jezusa od Abrahama, a nie od Adama i podkreśla, że Jezus pochodzi z rodu Dawida, ponieważ chce wykazać z genealogii, że Jezus słusznie może być nazwany Mesjaszem, pochodzącym z domu Dawidowego (Mt 1,1).

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: katechezy w bazylice Mariackiej - Kim On jest? Zbawiciel

2019-02-18 17:02

[ TEMATY ]

katechezy

Zbawiciel

Sala na Górze

Bazylika Mariacka

Sala na Górze

W najbliższy czwartek, 21 lutego, w Bazylice Mariackiej - znowu słuchać będziemy o Jezusie! Po Mszy Świętej, czyli o godz. 19:15 - kolejna katecheza wspólnoty Sala na Górze z cyklu: Kim On jest?

Tym razem, o Jezusie jako ZBAWICIELU, o tym, jak mamy tę prawdę rozumieć i „co nam to daje” mówić będzie ks. dr hab. Jacek Kempa, kapłan Archidiecezji Katowickiej.

Spotkanie rozpocznie się Mszą Świętą o 18:30. Po niej, o godz. 19:15 — katecheza, a następnie dyskusja. Serdecznie zapraszamy!

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/252742628985301/

CZYTAJ DALEJ

Koszalin: Msza żałobna w intencji zmarłego ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 07:19

[ TEMATY ]

pogrzeb

zmarli

Archidiecezja Warszawska

Tłumy wiernych przybyły do katedry na Mszę pożegnalną, poprzedzającą uroczystości pogrzebowe ks. Wojciecha Wójtowicza, tragicznie zmarłego rektora WSD. Liturgii przewodniczył bp Krzysztof Włodarczyk, obecni byli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko–kołobrzeskiej oraz ok. 100 kapłanów. Wieniec przesłał prezydent Andrzej Duda.

Dzień przed pogrzebem, wieczorem 16 stycznia, do koszalińskiej katedry przybyły tłumy wiernych z całej diecezji, by pożegnać zmarłego 13 stycznia ks. Wojciecha Wójtowicza, rektora koszalińskiego WSD.

Przybyli wszyscy biskupi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na czele z biskupem Edwardem Dajczakiem, a także bp pomocniczy z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej Henryk Wejman, blisko 100 kapłanów, przedstawiciele władz, parlamentu, szkół wyższych, organizacji i wspólnot, a także rodzina zmarłego.

Przed liturgią do kościoła wprowadzono trumnę z ciałem zmarłego kapłana, na której spoczęły: kielich, patena, mszał, jego stuła rocznikowa. Zgodnie z tradycją ciało zostało odziane w szaty kapłańskie: albę, stułę, fioletowy ornat. Wśród wiązanek kwiatów złożonych wokół katafalku znalazł się wieniec przysłany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.

Przewodniczący Mszy żałobnej bp Krzysztof Włodarczyk powiedział na jej wstępie, że obecny w sercach ból i smutek z powodu tragicznej śmierci ks. Wójtowicza przenika światło wiary, że Chrystus Pan, który daje życie, przygotował mieszkanie w niebie dla niego.

Na początku homilii bp Włodarczyk nawiązał do misterium śmierci. Zaznaczył, że wierzący nie mogą pozostać na poziomie emocji wobec bólu, który ona niesie.

– Ks. Wojciech odszedł zdecydowanie za wcześnie, patrząc po ludzku – powiedział biskup Włodarczyk o niespełna 44-letnm zmarłym kapłanie – ale spojrzenie w świetle wiary pozwala nam ufać, że w oczach Boga osiągnął dojrzałość, która pozwoliła mu przejść do nowego życia. – Śmierć prawie zawsze przychodzi nie w porę. Nic człowieka nie zaskakuje tak boleśnie jak nagła śmierć. Być może w uszach wielu z nas brzmi jeszcze głos ks. Wojciecha, a przed oczyma stoi obraz jego twarzy, choć głos i twarz należą do przeszłości – zauważył kaznodzieja. Dodał jednak, że niezgoda na śmierć jest dobra, nie można jej zagłaskiwać tanim pocieszeniem, ponieważ miłość nigdy nie godzi się ze śmiercią.

W dramatycznym wydarzeniu, które żywo dotknęło wielu, biskup polecił dostrzec to, co najważniejsze. – Nie ekscytujmy się nadto zaświatami, ale niech nas ekscytuje miłość, ona ocala, ona daje nadzieję. Kontemplujmy to, że jest ona bezsilna i silna zarazem. Kończąc kaznodzieja skierował uwagę zebranych ku dziękczynieniu zanoszonemu Chrystusowi: "Składajmy Mu dziękczynienie za pewność, że On osobiście fatyguje się po każdego z nas, by towarzyszyć nam w przejściu. Bo On jest bramą".

Biskup Włodarczyk docenił też wartość przemiany duchowej, którą Kościół koszalińsko-kołobrzeski stojący w obliczu tragedii śmierci ks. Wojciecha przeżywa jako swoiste rekolekcje.

Pod koniec Eucharystii bp Edward Dajczak wyraził słowa towarzyszenia w miłości najbliższym – matce i braciom ks. Wojciecha Wójtowicza. – Są takie chwile, kiedy najważniejszą sprawą jest być blisko, a ta bliskość jest najcudowniejszym, co można uczynić – powiedział.

Biskup Dajczak nawiązał do ostatniej konferencji ks. Wójtowicza stwierdzając, że ten kapłan pożegnał z diecezją rekolekcjami, a podjął w nich temat chrztu św., mówiąc o Bogu, który mocą Chrystusa i Ducha Świętego bierze ludzi w ramiona i chroni, a tak delikatnie, że nie dogasza knotka. – Myślę, że właśnie tak Bóg go dziś trzyma w swoich ramionach – zakończył biskup Dajczak. Po Mszy św. do godz. 21.30 wierni czuwali przy trumnie zmarłego kapłana. Następnie trumnę przewieziono do seminarium duchownego, gdzie czuwanie przy niej rozpoczęli wychowawcy, alumni i mieszkańcy domu.

Stąd, nazajutrz o godz. 8, ciało zmarłego zostanie przewiezione do parafii pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. O godz. 10 zostanie ono wprowadzone do kościoła pw. NMP Wspomożenia Wiernych w Miastku. A o godz. 11 odbędzie się Msza św. pod przewodnictwem bp Edwarda Dajczaka. Ostatnia stacja obrzędów pogrzebu będzie miała miejsce na cmentarzu komunalnym.

Ks. dr Wojciech Wójtowicz – od 2013 roku rektor koszalińskiego seminarium, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. 13 stycznia zginął w wypadku samochodowym. Do zdarzenia doszło na Drodze Wojewódzkiej nr 206 między Polanowem a Nacławiem, niedaleko Koszalina. Duchowny miał 44 lata.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Kot wspomina śp. ks. Wojciecha Wójtowicza

2020-01-17 13:39

[ TEMATY ]

kapłan

śmierć

kapłan

YouTube

Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno - pisze o tragicznie zmarłym ks. Wojciechu Wójtowiczu ks. dr Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy i sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce.

Kilka lat temu podczas rekolekcji, które prowadził ks. Wojciech, padły z Jego ust takie słowa: «Albo Bóg jest numerem jeden w twoim życiu, albo w ogóle nie jest Bogiem». Z perspektywy naszej wieloletniej przyjaźni właśnie tak zapamiętam ks. Wojciecha. Całe Jego życie, praca, modlitwa, wszelkie relacje, to było potwierdzanie tej prawdy.

Poznaliśmy się podczas studiów w Rzymie. Wspólnie mieszkaliśmy w Papieskim Kolegium Polskim. To był czas budowania pogłębionego patrzenia na współczesny świat i Kościół. Studiując nauki biblijne potrzebowałem egzystencjalnego osadzenia odkrywanych w słowie Bożym treści. Ks. Wojciech był niezastąpiony w przystosowaniu teologii do sytuacji człowieka żyjącego w skomplikowanym świecie. Był niezwykle oczytany i aktualny. W dodatku przygotowywał doktorat z eklezjologii Josepha Ratzingera. Te dwa czynniki: profetyzm Ratzingera i wyczucie znaków czasu, w połączeniu z niesamowitą zdolnością do syntetycznego myślenia, sprawiały, że ks. Wojciech rozumiał świat i Kościół jak mało kto. Potrafił pobudzać do myślenia realnego, do odrywania się od niepoprawnego sentymentalizmu i schodzenia na ziemię. Sądzę, że te cechy, ale też otwartość na drugiego człowieka i zdolność do dialogu, skłoniły rektorów seminariów w Polsce do powierzenia Mu w 2017 roku funkcji przewodniczenia temu gremium.

Ks. Wojciech był ciągle w coś zaangażowany. Kiedyś wyznał, że do aktywności inspiruje go pragnienie Niepokalanej przekazane podczas objawień w Fatimie: «Powodem mego smutku jest utrata tak wielu dusz».

On był w przedziwnej wewnętrznej komunii z tym «smutkiem» Maryi. To dlatego wszędzie było Go pełno. Gdybym chciał posłużyć się językiem papieża Franciszka, to powiedziałbym, że był przykładnym ordynatorem tego «szpitala polowego», jakim był świat wokół niego i Kościół, w który wrósł tak mocno. Pamiętam z naszych wspólnych wyjazdów wiele rozmów telefonicznych, których byłem mimowolnym świadkiem, z osobami poważnie chorymi, uzależnionymi, wątpiącymi. Ks. Wojciech nigdy nie pouczał, tylko pytał czy ta osoba ma jeszcze lekarstwa, czy ma coś w lodówce do jedzenia, czy jeszcze wytrzyma w samotności i cierpieniu. Zawsze oferował swoją obecność, dyskretną, ale bardzo serdeczną.

Na koniec przywołam ostatnią konferencję rekolekcyjną ks. Wojciecha podczas rekolekcji w seminarium w Legnicy w 2018 roku. Dotyczyła ona ważnej kwestii – ars moriendi, czyli sztuki umierania. Wtedy otrzymaliśmy od Niego prostą receptę, którą powtórzył za św. Ignacym z Loyoli: «Tak przeżywaj swoje życie, aby każda rzecz nosiła w sobie odniesienie do finis ultimatum». W tych prostych słowach teraz widzę samego ks. Wojciecha. Żył szybko, jakby wiedział, że ma niewiele czasu na to, by stracić życie dla Jezusa. Ale przy tym żył głęboko, bo właściwie to był zakorzeniony w innym świecie.

Ks. dr Piotr Kot Rektor WSD w Legnicy Sekretarz Konferencji Rektorów w Polsce

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję