Reklama

Kto naprawdę wygrał wybory?

Czeka nas w tej kadencji parlamentu dużo więcej ideologicznych bojów, prowokacji, niestety także ataków na Kościół

Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 33

twitter.com/@KancelariaSejmu

Opada powoli kurz powyborczych emocji, a ogłoszenie przez Donalda Tuska rezygnacji z kandydowania w wyborach prezydenckich symbolicznie zamyka poprzednią i otwiera kolejną kampanię wyborczą. To dobry moment, by już na chłodno wskazać pięć, w mojej ocenie – najważniejszych, wniosków z wyborów 13 października br.

Po pierwsze, mamy jednoznaczną decyzję o powierzeniu sterów państwa obozowi Jarosława Kaczyńskiego na kolejne cztery lata, co jest jasnym podsumowaniem sporów tego okresu. Rozdmuchane przed wyborami oczekiwania części polityków Prawa i Sprawiedliwości zaburzyły odbiór wyniku wyborów, co utrudnia wielu dostrzeżenie tego podstawowego faktu. Warto jednak spojrzeć na to w kontekście historycznym – nikomu po 1989 r. nie udało się zdobyć samodzielnej większości, a już powtórzenie tego wyczynu w kolejnej kadencji długo będzie zapisane w księdze politycznych rekordów. Na dodatek, o ile w 2015 r. można było mówić o pewnym przypadku (37,6 proc. głosów, niewejście do Sejmu lewicy), to w 2019 r. było to zwycięstwo bezwarunkowe (43,6 proc. głosów, 2 mln głosów więcej na PiS, wszystkie komitety ogólnopolskie weszły do Sejmu). Skąd zatem to poczucie pewnego niedosytu dostrzegalne po prawej stronie? Też jest uzasadnione: liczono na mandat tak silny, że pozwoli na jeszcze głębszą, konstytucyjną zmianę w Polsce. Trzeba jasno powiedzieć, że obecnie go nie ma.

Po drugie, choć w liczbach bezwzględnych więcej głosów padło na tzw. anty-PiS niż na PiS, to większość Polaków wskazała formacje, które opowiadają się za konserwatywnym, chrześcijańskim systemem wartości. Do tej grupy trzeba zaliczyć obóz rządzący, PSL i Konfederację, co w sumie daje niemal 11 mln głosów. Nie rozstrzygam tu, na ile szczere są głoszone przez polityków tych formacji przekonania, ale nie można nie dostrzec, że mając do wyboru listy niechętne chrześcijańskiemu dziedzictwu i mu sprzyjające, zdecydowana większość wyborców postawiła na te drugie. W czasie silnego ataku ideologicznego lewicy to bardzo dobra wiadomość.

Reklama

Po trzecie, można ostrożnie postawić tezę, że system polityczny będzie się spłaszczał. Wyborcy wyraźnie szukają bardziej prezycyjnych ofert. Wizja dwu wielkich bloków bijących się o całą pulę mniej już im odpowiada. Świadczą o tym nie tylko dobre wyniki partii średnich (PSL, SLD, Konfederacja), ale także zaskakująco mocna pozycja dwóch skrzydeł Zjednoczonej Prawicy (Solidarna Polska i Porozumienie). Okazało się, że nawet w ramach obozu prawicowego głosowanie jest bardziej świadome. Dodatkowym argumentem są także spektakularne porażki kilku kandydatów wstawionych przez partie na wysokie miejsca na listach.

Po czwarte, co wynika z powyższego, czeka nas w tej kadencji parlamentu dużo więcej ideologicznych bojów, prowokacji, niestety także ataków na Kościół. Małe partie w takich awanturach upatrują swojej szansy na wyrazistość.

Po piąte, wynik wyborów do parlamentu pokazuje, że wybory prezydenckie także będą nerwowe. Bez względu na to, kto będzie kontrkandydatem Andrzeja Dudy, będzie on musiał się bić o każdy głos. Siły są wyrównane.

Reklama

* * *

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

2019-11-13 08:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zaplanowana na czwartek debata kandydatów na prezydenta nie odbędzie się

2020-07-01 21:26

[ TEMATY ]

debata

debata prezydencka

źródło: w polityce.pl

TVN, TVN24, Onet oraz WP zaprosiły sztaby kandydatów na prezydenta do wspólnej debaty; sztab Andrzeja Dudy odmówił uczestnictwa w rozmowach dot. debaty i poinformował, że ich kandydat nie weźmie w niej udziału; czwartkowa debata nie może się więc odbyć - głosi oświadczenie tych redakcji.

"TVN, TVN24, Onet oraz WP zaprosiły sztaby kandydatów na prezydenta do wspólnej debaty. Wierzyliśmy, że taka niezależna, transmitowana w mediach tradycyjnych i internetowych debata ułatwi milionom naszych widzów i użytkowników podjęcie świadomej i odpowiedzialnej decyzji w drugiej turze wyborów prezydenckich" - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez redaktora naczelnego TVN24 Michała Samula, redaktora naczelnego Onetu Bartosza Węglarczyka oraz redaktora naczelnego Wirtualnej Polski Piotra Mieśnika.

"Zrobiliśmy wszystko, aby planowana debata była jak najbardziej demokratyczna, transparentna, niefaworyzująca żadnego z kandydatów, a jednocześnie po raz pierwszy zorganizowana w sposób, który umożliwiał obejrzenie jej zarówno w telewizji, jak i w internecie przez praktycznie każdego mieszkańca Polski i każdego wyborcę wśród Polonii" - zaznaczyli redaktorzy naczelni.

Jak podkreślono, "zaproszenie na debatę było jednocześnie zaproszeniem sztabów do dyskusji na temat wszystkich jej szczegółów i zasad".

"Niestety sztab Andrzeja Dudy odmówił uczestnictwa w tych rozmowach i ostatecznie poinformował nas, że ich kandydat nie weźmie udziału w debacie. Tym samym z przykrością informujemy, że jutrzejsza debata nie może się odbyć" - czytamy w oświadczeniu.

Debatę mieli prowadzić Monika Olejnik (TVN24), Grzegorz Kajdanowicz (TVN/TVN24), Andrzej Stankiewicz (ONET) i Marek Kacprzak (WP).

W poniedziałek kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski poinformował na Twitterze, że dostał zaproszenie na debatę w TVN, TVN24, Onet oraz WP, i weźmie w niej udział. "Otrzymałem zaproszenie na bezpośrednią debatę z Andrzejem Dudą przed II turą wyborów prezydenckich, która miałaby się odbyć 2 lipca; organizować chcą ją wspólnie TVN, TNV24, ONET i WP; chciałem debaty, chcę debaty, będę na debacie" - podkreślił Trzaskowski.

W środę prezydent Andrzej Duda podkreślił, że zawsze chętnie bierze udział w debacie, która odbywa się na uczciwych zasadach ustalonych ze wszystkimi. "A nie, proszę państwa, że jakaś jedna prywatna telewizja pana Trzaskowskiego podaje termin debaty i nakazuje się stawić" - powiedział Duda.

"Okazuje się, że pan Trzaskowski chce sobie organizować debatę pod ochroną zagranicznych mediów. Ja się na to nie zgadzam. Dlaczego polskie media mają być gorzej traktowane? Dlaczego ma być gorzej traktowany Polsat, dlaczego ma być gorzej traktowana TVP?” – dopytywał na wiecu w Złotowie prezydent.

"Mam nadzieję, że będziemy mieli w Polsce normalną, uczciwą debatę organizowaną przez wszystkie wielkie telewizje, do której będą mogły się dołączyć inne media, i będą mogły to na równych prawach transmitować. Mam nadzieję, że będziemy mieli taką debatę, bo ona się wszystkim Polakom należy. Z góry zapowiadam – absolutnie wezmę w takiej debacie udział” – zaznaczył prezydent. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Kard. Pell: Kościół to nie biznes, ale nie ma zgody na niegospodarność

2020-07-02 14:27

[ TEMATY ]

kard. Pell

Włodzimierz Rędzioch

Kościół to nie biznes, ale to nie usprawiedliwia naszej niegospodarności, a tym bardziej korupcji – uważa kard. George Pell, były szef Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, który zajmował się reformą finansów watykańskich.

„Pamiętajmy, że Jezus bardziej od hipokryzji potępiał tylko miłość bogactw. Jedynie na sprzedawców i bankierów użył bicza” – zaznaczył hierarcha.

Jako świadkowie Chrystusa powinniśmy być tym bardziej przejrzyści, uczciwi i skuteczni. „Żeby przedsięwzięcia Kościelne działały potrzebujemy ludzi świętych o dużym zapale, ale równie ważna jest wizja i umiejętność wcielania jej w życie, korzystania z finansów i niezbędnych narzędzi” – powiedział purpurat.

Kobiety, monety i fiolety – to w zabawny sposób ujęte trzy pokusy, które trapią duchownych. Zdaniem kard. Pella to „monety” powinny znaleźć się na pierwszym miejscu tej listy. „Byłem zdumiony, gdy wkrótce po przybyciu do Rzymu dowiedziałem się, że Matka Teresa z Kalkuty powiedziała, iż dla duchowieństwa istnieją dwa wielkie wyzwania: jedno dotyczy seksualności, a drugie pieniędzy – wspomina kard. Pell. - Uważała, że niebezpieczeństwa związane z pieniędzmi są większe i silniejsze niż te związane z seksualnością”.

Kard. Pell został mianowany przez papieża Franciszka w 2014 roku na pierwszego prefekta Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, któremu powierzono nadzorowanie i reformowanie finansów Watykanu. W 2017 roku wrócił on do rodzinnej Australii, aby stawić czoła zarzutom wykorzystywania seksualnego. Po długotrwałej batalii prawnej, w wyniku której spędził ponad rok w więzieniu, kardynał został w kwietniu tego roku uniewinniony przez Australijski Sąd Najwyższy ze wszystkich postawionych mu zarzutów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję