Reklama

Głos z Torunia

Szkoła męstwa

Uczą młodzież wykorzystywać wiedzę, którą nabywają w szkole. Bóg – Honor – Ojczyzna – to dla nich wartości nadrzędne. Służą innym i przekazują młodszym pokoleniom, jak wyrosnąć na szlachetnych obywateli. Kim są?
Z chor. Związku Strzeleckiego Adamem Ślusarskim, dowódcą Jednostki Strzeleckiej 1909 im. gen. bryg. Elżbiety Zawackiej w Toruniu, Związku Strzeleckiego „Strzelec” Józefa Piłsudskiego, i ks. Karolem Rafalskim, kapelanem JS, rozmawia Ewa Melerska

Niedziela toruńska 45/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum jednostki

Młodzież zdobywa niecodzienne umiejętności

Młodzież zdobywa niecodzienne umiejętności

EWA MELERSKA: – Czym jest wasza jednostka?

ADAM ŚLUSARSKI: – Nasza jednostka strzelecka powstała 15 marca 2017 r. i jest jedyną w Toruniu. Zajmujemy się wszystkim, co jest związane z ideą proobronności, krzewioną wśród młodzieży i jest to podporządkowane pod triadę Bóg – Honor – Ojczyzna. Jesteśmy związkiem apolitycznym. Przekazujemy młodym wartości chrześcijańskie, ale nie jesteśmy związkiem wyznaniowym. Nie zaglądamy w ich sumienia, czują się wolni.
Spotykamy się dwa razy w tygodniu na zbiórkach, jest to wymagające oraz budujące. Strzelcem się jest, a nie bywa, dlatego nasi adepci uczą się tak organizować swój czas, żeby mieć go zarówno na naukę, jak i na uczestnictwo w spotkaniach.
W Strzelcu obowiązują tzw. trzy stopnie posłuszeństwa – po pierwsze rodzicom i opiekunom, po drugie obowiązkom stanu, czyli uczniowie są posłuszni wobec szkoły oraz nauczycieli, i po trzecie wobec dowódców i przełożonych. Miłe jest kiedy po jakimś czasie dzwoni rodzic i dziękuje, ponieważ syn czy córka zaczęli sprzątać, wynosić śmieci. Mówią, że odzyskali z dzieckiem kontakt. Nastoletni człowiek szuka grupy wsparcia, a my nią jesteśmy, ale trzeba zachowywać zasady.

– Można powiedzieć, że wychowujecie młodzież na prawych i szlachetnych ludzi...

A. Ś.: – Jeden ze świętych powiedział, że kiedy młodzież jest na boisku, to w piekle rozlega się alarm. To można odnieść do naszej sytuacji: kiedy młody zakłada mundur, to w piekle wyją demony, ponieważ nie ma on czasu na złe myśli, trudniej ulega pokusom. Na boisku zachowywane są zasady fair play, gra jest zespołowa, ale każdy gra indywidualnie. Strzelcy robią coś więcej, wiedzą, że robią to, bo służą innym ludziom.

– Jaka jest rola księdza w takiej grupie?

KS. KAROL RAFALSKI: – Od początku, kiedy związki strzeleckie były zakładane przez Józefa Piłsudskiego, ich założeniem było wychowanie młodzieży w duchu patriotyczno-religijnym. Mundur, orzeł i flaga na nim już świadczą o tym, że jest to wychowanie patriotyczne. Religijne wypływa ze słów Bóg-Honor-Ojczyzna. Jako kapelan uczestniczę w najważniejszych wydarzeniach. Służę modlitwą, błogosławieństwem, słowem, czasami pomagam rozwiązywać spory. Młodzież widzi, że na kapłana można liczyć, jest obecny, zależy mu na nich i ufają mu.
Zdarza się, że w kościele organizujemy akcje, w które strzelcy się włączają, np. niesienie baldachimu w uroczystość Bożego Ciała, rozprowadzanie palemek na Niedzielę Palmową. Duże wrażenie robi na mnie ich świadectwo. Pokazują w zwykłych działaniach, że to, co robią, jest dla nich ważne. Robią to w mundurach, które noszą z szacunkiem, ponieważ są na nich symbole narodowe. Są wśród ludzi i pomagają im.
A. Ś.: – Strzelec, nawet jeśli czasami nie rozumie liturgii, ale niesie baldachim albo asystuje przy ołtarzu, bacznie wszystko obserwuje. Takie wciąganie młodych ludzi w kręgi Kościoła, który szanuje ich wolność, jest dla nich bardzo ważne. Młodzież poznaje Boga przez działanie.

– Dzisiejsza młodzież interesuje się militariami?

KS. K.R.: – Na podstawie mojego doświadczenia w szkole widzę, że jest duże zainteresowanie młodzieży militariami i tematyką wojenną, a przede wszystkim patriotyzmem. Co ciekawe, to jest zdrowy i dojrzały patriotyzm, prawdziwa troska o kraj. Młodzi żyją w poczuciu, że Polska to ich Ojczyzna, że trzeba bronić wartości. Czasem niechętnie uczą się historii, ale sprawy związane z wojskiem, mundurem czy bronią cieszą się popularnością. Coraz większe zainteresowanie pojawia się również u kobiet. To pokazuje, że nasze działania i inicjatywy są potrzebne. Widzimy to po liczbie osób, które wkraczają w nasze kręgi.

– Jak liczna jest toruńska grupa?

A. Ś.: – Obecnie najbardziej aktywnych jest 25 osób, natomiast tych, którzy z racji zawodowych nie mogą uczestniczyć w każdej zbiórce, jest ok. 40. Są też osoby wspierające związek, które na uroczystości wkładają mundur i są razem z resztą jednostki.

– Co dalej, kiedy osoba wyrośnie z młodzieńczego wieku?

A. Ś.: – Te osoby najczęściej zostają instruktorami i uczą kolejnych strzelców. Przekazują im to, czego już wcześniej się nauczyli.
KS. K. R.: – Sporo osób z takim przygotowaniem idzie do wojska. To jest dobra szkółka dla przyszłych zawodowych żołnierzy.

– Wiele mówimy o zdolnościach, jakie posiadają strzelcy. Moglibyście podać przykłady?

A. Ś.: – Strzelcy podczas zajęć uczą się w praktyce historii, biologii, języka polskiego, geografii, fizyki czy chemii. Nabywają podstawowe życiowe umiejętności, jak przyszycie guzika, ugotowanie obiadu, pierwsza pomoc, ścielenie łóżka, rozpoznawanie stron świata, jak utrzymywać porządek i dyscyplinę. Tworzą pewnego rodzaju wspólnotę, przyjaźnią się, spędzają wspólnie czas poza zbiórkami, pomagają sobie wzajemnie.

– Gdyby nasza Ojczyzna znalazła się w niebezpieczeństwie, możemy liczyć na pomoc strzelców w obronie granic i wartości?

A. Ś.: – Strzelcy nie są żołnierzami, więc nie jesteśmy wezwani, by bronić kraju zawodowo. Jednak w momencie powołania do wojska, strzelcy będą dobrze przeszkoleni. Potrafią obsługiwać broń, przygotować obozowisko, rozpalić ognisko, wiedzą, jak zachować się w grupie ludzi i radzić sobie ze stresem, agresją. Uczą się posłuszeństwa i jestem pewien, że będzie można na nich liczyć oraz zaufać ich możliwościom.
KS. K. R.: – Wspominaliśmy bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, który wygłosił ostatnią katechezę w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy i tam powiedział, że musimy zabiegać o cnotę męstwa. Te słowa są aktualne dziś. Myślę, że taki czas byłby egzaminem z męstwa.
Kiedyś przed kościołem odmawiałem Różaniec i jeden ze strzelców zauważył ze zdziwieniem: „O, ksiądz odmawia Różaniec!”, a drugi powiedział do niego: „W czasie wojny możemy walczyć bronią, a w czasie pokoju Różańcem”. To mnie bardzo zbudowało.

2019-11-05 13:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu

2020-09-25 09:56

[ TEMATY ]

Pismo Święte

o. Dolindo

esprit.com.pl

„Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu” to nowość Wydawnictwa Esprit, przekazująca komentarze ks. Dolindo do ostatniej księgi Nowego Testamentu. Co najbardziej chciał nam przekazać autor słynnej modlitwy „Jezus, Ty się tym zajmij”?

Książka o sposobie komentowania Apokalipsy św. Jana, ostatniej i najtrudniejszej księgi Nowego Testamentu, odsłaniającej Boży sens historycznych wydarzeń, w których żyje Kościół i które będą miały wpływ na jego przyszłość, została napisana przez katolickiego dziennikarza, który na co dzień zajmuje się omawianiem w mediach aktualnych doniesień z kraju i ze świata.

Jan Paweł II uważał, że Kościół potrzebuje dziennikarzy, którzy będą potrafili odczytać sens zdarzeń w duchu wiary. Zresztą, nie chodzi tu tylko o dziennikarzy. Wybitny biblista Alfred Cholewiński SJ lubił powtarzać, że dzisiejszy chrześcijanin i głosiciel Ewangelii nie powinien nigdy wypuszczać z jednej ręki Pisma Świętego, a z drugiej gazety.

Był to obrazowy sposób powiedzenia, że Bóg jest Panem historii przemawiającym do nas przez konkretne wydarzenia. Potrzebujemy uważnego wsłuchania się w głos Biblii, by zrozumieć, że Bóg wciąż rozmawia z nami nie tylko przez starożytne teksty, lecz także przez aktualne dzieje świata oraz okoliczności życia. Wiedział o tym ks. Dolindo Ruotolo, który pozostawił nam trzydzieści trzy tomy komentarzy do całego Pisma Świętego, z których ostatni, napisany w 1944 roku, a wydany trzydzieści lat później, dotyczył Księgi Apokalipsy.

Grazia Ruotolo, żyjąca krewna ks. Dolindo i kustosz jego pamięci, podczas mojego pierwszego z nią spotkania w Neapolu powiedziała mi, że najgorętszym pragnieniem ks. Dolindo było to, by Biblia powróciła materialnie do rąk wszystkich katolików. Ksiądz Dolindo był w tym względzie absolutnym prekursorem Soboru Watykańskiego II, którego jednym z podstawowych postulatów było przywrócenie słowu Boga należnego mu centralnego miejsca w liturgii i życiu wiernych:

W księgach świętych Ojciec, który jest w niebie, spo­tyka się miłościwie ze swymi dziećmi i prowadzi z nimi rozmowę. Tak wielka zaś tkwi w słowie Bo­żym moc i potęga, że jest ono dla Kościoła podporą i siłą żywotną, a dla synów Kościoła utwierdzeniem wiary, pokarmem duszy oraz źródłem czystym stałym życia duchowego.

„Chrześcijaństwo jest religią słowa Bożego” – napisał Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini [nr 7] i dodał: „Realistą jest ten, kto w słowie Bożym rozpoznaje fundament wszystkiego” [nr 10]. Słowo Boga zawarte w Piśmie Świętym jest tak ważnym pokarmem duchowym dla chrześcijanina, iż, jak się wyraził papież Benedykt, niekorzystanie z tej łaski winno być wyznawane jako grzech na spowiedzi.

Apokalipsa jest podręcznikiem przetrwania dla synów i córek Bożych. Życie nasze przesuwa się po drukowanych stronicach Pisma Świętego. Nie są to jedynie litery, układające się w zwykłe, choćby najpiękniej brzmiące słowa, ale to Słowo Życia. Bóg przynagla: „Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć” [Ap 3, 2]. Apokalipsa jest księgą pocieszenia, ale i ostrzeżenia. Swój szczyt osiąga w Chrystusowym zapewnieniu: „Przyjdę niebawem” [Ap 22, 20].

Ta ostatnia księga Nowego Testamentu, choć obfituje w opisy wojen, gróźb ze strony Boga i zapowiedzi nieszczęść, jest przede wszystkim przesłaniem Apostoła Miłości, św. Jana, który podczas ostatniej wieczerzy spoczywał na piersi Jezusa i poznał z bliska bicie Jego serca. Spisana przezeń księga jest opowieścią o miłości Chrystusa do Kościoła, swej mistycznej Oblubienicy. Wizje w niej zawarte miały pocieszyć uczniów Zmartwychwstałego poddawanych próbom i prześladowaniom.

Znamienne, że owe „próby i prześladowania” Katechizm Kościoła katolickiego umieszcza w aktualnych czasach, ostrzegając:

Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wie­ lu wierzących. Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię, odsłoni „tajemnicę bezbożności” pod postacią oszukańczej religii, da­jącej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszu­stwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesja­ sza, który przyszedł w ciele [nr 675].

Świat liberalnej demokracji to świat zsekularyzowanego mesjanizmu. Wielu uważa, że zwycięstwo dobra nad złem dokona się w nim na drodze ewolucji bądź rewolucji opartych na wierze w człowieka, który potrafi zbawić sam siebie. „Dzieci, jest już ostatnia godzina” – woła św. Jan [1 J 2, 18]. Szatan wydaje się nie tylko uwolniony z łańcuchów, w które zakuto go po odkupieniu człowieka, lecz sprawia wręcz wrażenie posiadania pełni władzy nad tym światem.

_______________________

Artykuł zawiera fragmenty wstępu ks. Roberta Skrzypczaka do książki Jakuba Jawłowiczora "Apokalipsa ks. Dolindo. Czasy ostateczne oczami wielkiego mistyka z Neapolu", wyd. Esprit 2020. Zobacz więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

IV Piesza Pielgrzymka do Łososiowic [ZAPOWIEDŹ]

2020-09-26 08:52

mat. pras

3 października po raz czwarty z kościoła pw. NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym wyruszy pielgrzymka do kościoła św. Jadwigi Śląskiej w Łososiowicach, gdzie odbywać się będą uroczystości związane z odpustem ku czci tej świętej patronki.

Wszyscy, chcący wziąć udział w pielgrzymce, przychodzą do kościoła parafialnego NMP Królowej Polski w Brzegu Dolnym na g. 9.30. Po modlitwie i zawiązaniu grupy pielgrzymkowej planowane jest wyjście na pielgrzymkowy szlak.

Do przejścia jest trasa ok. 9 km, prowadząca przez os. Fabryczne, ul. Mostową, Naborowską w kierunku Naborowa.

Po pokonaniu ok. 9 km, na godz. 12:30 przewidziany jest Msza święta odpustowa. Przewodniczył jej i homilię wygłosi ks. Paweł Jędrzejski, wikariusz parafii pw. Opatrzności Bożej we Wrocławiu, a także przewodnik gr. 7, Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. Podczas Mszy św. poświęcona zostanie figurka św. Jadwigi Śląskiej oraz relikwie podarowane przez ks. Tomasza, byłego wikariusza parafii.

Po zakończonej Eucharystii, uczestnicy mszy odpustowej zaproszeni są na piknik.

Organizatorzy przypominają o obowiązku zachowania norm epidemiologicznych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję