Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Jubileusz Legionu Maryi

Obchody jubileuszowe związane z 30-leciem obecności Legionu Maryi na Zamojszczyźnie odbyły się w sobotę 12 października

Niedziela zamojsko-lubaczowska 43/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

jubileusz

Legion Maryi

Ks. Krzysztof Hawro

W czasie drugiej części uroczystości wysłuchano m.in. historii Legionu Maryi

W czasie drugiej części uroczystości wysłuchano m.in. historii Legionu Maryi

Miejscem jubileuszowych uroczystości była parafia Matki Bożej Królowej Polski w Zamościu, gdzie Mszy św. przewodniczył pasterz naszej diecezji, bp Marian Rojek, który wygłosił okolicznościową homilię.

Kaznodzieja pytał zebranych, czy są ludźmi szczęśliwymi. Eucharystię poprzedziła wspólna modlitwa różańcowa. Na zakończenie Eucharystii bp Marian Rojek dokonał wręczenia okolicznościowego medalu za dzieło ewangelizacji, przyznanego na wniosek Rady Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich w naszej diecezji. Medal otrzymała prezydent Komicjum Legionu Maryi Jadwiga Nowak, a okolicznościową laudację odczytała Maria Gmyz.

Reklama

– Wymiar czasu zależy od której strony się patrzy: od ludzkiej to jest kawałek drogi. Trzydzieści lat to są różne doświadczenia, różne osoby, różne wydarzenia, i myślę, że przy takiej okoliczności człowiek sobie to wszystko przypomina. To na pewno jest okazja, by Panu Bogu podziękować, przede wszystkim za te owoce duchowe, jakie się dokonywały w sercu tych ludzi, którzy są legionistami, i również za owoce, które potem można było dostrzec, zauważyć, o których może nawet sami nie wiemy – wskazał Ksiądz Biskup w rozmowie z Katolickim Radiem Zamość.

Wszystko jest z łaski Bożej

Od samego początku Legionowi Maryi w naszej diecezji duchowo towarzyszy ks. prał. Zdzisław Ciżmiński.

– „Ciebie Boga wysławiamy” – to jest hasło naszego dzisiejszego święta 30-lecia istnienia Legionu Maryi na ziemi zamojskiej. Uświadamiamy sobie, że to jest wielka łaska Boża. Ja już 33 lata należę do Legionu Maryi; należałem do niego jeszcze w lubelskiej archidiecezji. Trzydzieści lat temu zaczynało się od kolegiaty, gdzie powstały dwa prezydia. Teraz mamy ponad 70 prezydiów w diecezji i ponad siedmiuset aktywnych legionistów i ok. tysiąca trzystu wspierających – wskazał ks. Ciżmiński.

By zanieść Chrystusa

Reklama

Druga cześć spotkania odbyła się w sali duszpasterskiej w Dolnym Kościele. Na tę część złożyły się świadectwa i wspomnienia osób od lat należących do Legionu Maryi.

– We wprowadzeniu do książki kard. Konrada Krajewskiego „Zapach Boga” czytamy takie słowa: „Często mówi (kard. Krajewski): Żyj tak, aby ludzie pytali cię o Boga… tam, gdzie zanosisz Jezusa, tam jest centrum świata. Nie ma nieważnych miejsc i torów. Zanieś Chrystusa tam, gdzie może nie dotrzeć żadna siostra zakonna i ksiądz”. Bez cienia wątpliwości, słowa te należy odnieść do sióstr i braci zrzeszonych w Legionie Maryi, który jako stowarzyszenie ludzi świeckich obecny jest na świecie od 98 lat, z czego trzydzieści lat to obecność Legionu Maryi na Zamojszczyźnie, najpierw w ramach diecezji lubelskiej, a od 1992 r. diecezji zamojsko-lubaczowskiej – wskazał prowadzący tę część ks. Hawro.

Powrót do początków

Świadectwem o początkach Legionu Maryi na Zamojszczyźnie podzieliła się s. Julia Rodzik, która wskazała, że bez łaski Bożej Legion Maryi by się nie rozwinął. Podziękowała też biskupom i kapłanom, którzy na przestrzeni tych lat wspierali duchowo rozwój stowarzyszenia. Przywołała również przykład życia Anatola Kaszczuka i początki Legionu Maryi w Zamościu. – Lata 80. XX wieku były takim punktem, kiedy Legion Maryi zaczął istnieć na nowo. U nas zaczęło się to od momentu nominacji ks. Zdzisława Ciżmińskiego na rektora kościoła św. Katarzyny – wskazała s. Julia Rodzik.

Głos zabrała również Klara Conolly-Pater z Irlandii, która jako młoda dziewczyna przybyła do Polski, by pomóc w rozwoju Legionu Maryi. Podkreśliła wielką życzliwość ówczesnego biskupa lubelskiego Bolesława Pylaka, który był otwarty na rozwój Legionu Maryi w diecezji. Zachęciła zebranych, by wszystko uczynić dla Maryi, skoro nas wybrała do Legionu.

Kapłan a Legion Maryi

Ważną częścią spotkania były świadectwa kapłanów, którzy na swojej kapłańskiej drodze spotkali Legion Maryi. Wśród dających świadectw znaleźli się: ks. Stanisław Mizak, ks. Aleksander Kustra, ks. Bogdan Jaworowski i ks. Michał Maciołek.

Ks. Stanisław Mizak opowiedział o początkach Legionu Maryi w Łaszczowie, gdzie po zamojskiej kolegiacie powstało drugie prezydium. Przypomniał też, jak wyglądały pierwsze legionowe apostolaty w Łaszczowie. Z kolei ks. prał. Aleksander Kustra nawiązał do objawień w Kibeho, w których Matka Boża poleciła wizjonerce wstąpienie do Legionu Maryi. Samo stowarzyszenie, jakim jest Legion Maryi, porównał do ewangelicznej Marii, siostry Łazarza, która obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Historia i świadectwa

Po słowach wypowiedzianych przez kapłanów przyszedł czas na prezentację poszczególnych kurii Legionu Maryi, na co złożyło się przypomnienie krótkiej historii i świadectwo jednego z legionistów. Kolejność prezentacji związana była z historią powstawania poszczególnych kurii. Jako pierwsza zaprezentowała się Kuria Matki Bożej Opieki z Zamościa. Następie zaprezentowane zostały Kurie Matki Bożej Tomaszowskiej z Tomaszowa Lubelskiego, Kuria Matki Bożej Dobrej Rady z Zamościa, Kuria Matki Bożej Królowej Rodzin z Lubaczowa, Kuria Matki Bożej Różańcowej z Hrubieszowa, Kuria Matki Bożej Częstochowskiej z Biłgoraja, Kuria Matki Bożej Królowej Pokoju z Tomaszowa Lubelskiego, Kuria Matki Bożej Panny Wiernej z Jarosławia (archidiecezja przemyska) i Kuria Matki Bożej Nieustającej Pomocy z Biłgoraja.

„Córuś, organizuj Jerycho”

Trudno sobie wyobrazić Legion Maryi bez modlitwy różańcowej, dlatego jako stowarzyszenie ludzi świeckich podejmujących formację podczas cotygodniowych spotkań, trwających na modlitwie różańcowej i podejmujących apostolat wśród ludzi potrzebujących, Legion Maryi wpisuje się w trwające Diecezjalne Jerycho Różańcowe.

Okolicznościowy referat poświęcony temu zagadnieniu wygłosiła s. Zofia Szczur, która wspominając pierwszego polskiego legionistę Maryi, br. Anatola Kaszczuka przywołała jego słowa: „Córuś, organizuj Jerycho”.

Po referacie przyszedł czas na wspólną modlitwę z legionowej tesery. Katenę Legionu Maryi poprowadził ks. Krzysztof. Po modlitwie przyszedł czas na podsumowanie oraz wyrażenie wdzięczności wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji uroczystości. Podsumowania dokonał ks. prał. Zdzisław Ciżmiński. Modlitwy końcowe Legionu Maryi i błogosławieństwo, którego udzielił wszystkim ks. Michał Maciołek, kanclerz kurii diecezjalnej, zakończyły oficjalną część spotkania. Wielu uczestników skorzystało z okazji i oglądało kroniki legionowe i okolicznościową wystawę o działalności i historii Legionu Maryi na Zamojszczyźnie. Podczas agapy legioniści dzielili się swoimi przeżyciami, a trwające między nimi rozmowy stały się źródłem nieopisanej radości i siły, potrzebnej do dalszego apostolatu.

Na drogach maryjnej pobożności

Legion Maryi jest stowarzyszeniem ludzi świeckich, których celem jest głoszenie chwały Bożej, wspieranie Kościoła na polu ewangelizacyjnym i dążenie do osobistej świętości poprzez modlitwę i pracę apostolską w duchu zawierzenia i pod przewodnictwem Najświętszej Maryi Panny. Każdy, kto czuje w sobie pragnienie takiej drogi, jest zaproszony, by wstąpić do Legionu Maryi i służyć wiernie pod Jej sztandarem.

2019-10-22 13:00

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wieczór Uwielbienia z zespołem Vox Cordis

2020-09-27 20:42

[ TEMATY ]

jubileusz

Świebodzin

Figura Jezusa Chrystusa

Karolina Krasowska

Wieczór Uwielbienia w sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wieczór Uwielbienia w sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego z okazji 10-lecia powstania Figury Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata zorganizowało wiele wydarzeń i inicjatyw. Jednym z nich jest dzisiejszy Wieczór Uwielbienia z zespołem Vox Cordis.

– Wieczór Uwielbienia z Najświętszym Sakramentem pomyśleliśmy jako rozpoczęcie jubileuszu powstania Figury Chrystusa Króla. Później będą temu towarzyszyły kolejne wydarzenia, które są dostępne na naszej stronie parafialnej i na facebooku, które będą trwały aż do 22 listopada i zakończą się misjami parafialnymi. W ten sposób chcemy uczcić rocznicę istnienia Figury w naszym mieście i w naszej diecezji – mówi ks. Dariusz Wołczecki, opiekun zespołu Vox Cordis.


CZYTAJ DALEJ

Szczęście w kolorze biało-czerwonym

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

ludzie

Anna Bandura

Natalia Kostina, projektantka mody i jej 12-letnia córka Alina znalazły swój nowy, polski dom w Krakowie

Natalia Kostina, projektantka mody
i jej 12-letnia córka Alina znalazły
swój nowy, polski dom w Krakowie

Polska jest dla nich wzorem troski o rodzinę, strażnikiem chrześcijańskich wartości, a także doskonałą przestrzenią do pracy i rozwoju. Tutaj chcą budować swoje życie, na nowo.

Obywatelka Kirgistanu, etniczna Ukrainka, Natalia Kostina, z wykształcenia muzykoznawca i projektantka mody, od półtora roku mieszka w Krakowie. Artiom i Anastazja, młodzi rodzice z Białorusi, 2 miesiące temu osiedlili się w Białymstoku. Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w Kościele 29 września, jest doskonałą okazją, by poznać ich historie.

Z dalekiego kraju

– Moje serce jest tu, w Polsce – mówi Natalia Kostina, która w 2019 r. przeniosła się do stolicy Małopolski. Decyzja o przeprowadzce z Kirgistanu do kraju nad Wisłą poprzedzona była trudnymi doświadczeniami wywołanymi falą kulturowych, społecznych i politycznych przemian w ojczyźnie projektantki. Do niedawna Rodzina Kostinów prowadziła szczęśliwe życie w Kirgistanie. Natalia przez 20 lat zarządzała dobrze prosperującą firmą odzieżową w Biszkeku; zatrudniała 70 osób. Regularnie wyjeżdżała na targi mody do Moskwy, gdzie prezentowała swoje kolekcje. Po rozpadzie Związku Radzieckiego nastąpiły zmiany.

– Coraz częściej słyszałam od Kirgizów, żebym wracała do Rosji, chociaż nie jestem Rosjanką, bo urodziłam się w Kirgistanie – mówi Natalia. To przyniosło jej poczucie wyobcowania, które nasilało się w kolejnych latach. – Do Biszkeku przyjeżdżało coraz więcej muzułmanów, zaczęła się upowszechniać obca dla nas kultura. Zmienił się język, nie miałam w moim sklepie muzułmańskiej odzieży – dodaje. Przychody rodziny zaczęły spadać. Pracownicy firmy, ze względów ekonomicznych, wyjeżdżali do Rosji. Ostatecznie, 2,5 roku temu, projektantka sprzedała swój podupadający biznes. – Niestety, świat dookoła nas się zmieniał i nie potrafiliśmy tego zatrzymać – wyznaje Natalia.

Problemem był również poziom edukacji w kirgiskich szkołach. Na uniwersytetach szerzyła się korupcja – coraz częściej ostateczny wpływ na oceny z egzaminów miała nie zdobyta wiedza, a wysokość wręczonej łapówki. – To było trudne, bo chcieliśmy, żeby dzieci uzyskały dobre wykształcenie, a poziom nauczania w Biszkeku nie spełniał naszych oczekiwań – tłumaczy Natalia.

Nasz wybór

Gdy najbliższe osoby zaczęły wyjeżdżać za granicę, państwo Kostinowie również rozważali przeprowadzkę. Małżeństwo zastanawiało się nad zamieszkaniem w Europie. – Miałam przyjaciółki w Niemczech, ale dla mnie to bardzo odległy światopoglądowo kraj, zresztą jak wszystkie państwa Europy Zachodniej. Rozważaliśmy przeprowadzkę do Czech, ale gdy przeczytałam, że prawie wszyscy mieszkańcy są niewierzący, również skreśliłam je z listy. Pomyślałam też o ich północnym sąsiedzie. I... zatrzymałam się na dłużej – podkreśla.

Jak wyznaje, tym, co przeważyło o wyborze Polski, była silna wiara Polaków. – Co znaczy wiara? Wiara to znaczy Bóg; to wartości chrześcijańskie, rodzina. Wszystko, co jest nam bliskie – mówi z przejęciem.

Wybór nowego miejsca zamieszkania był dopiero początkiem. Aby otrzymać wizę, pani Natalia musiała podjąć starania o znalezienie polskiego pracodawcy, który zgodziłby się przejść przez żmudny proces wyrabiania dokumentów pracowniczych. Konieczna była również podróż rodziny do Kazachstanu, bo w Kirgistanie nie ma polskiej ambasady. – Przez pół roku zbierałam dokumentację i uczyłam się języka polskiego. Pojawił się człowiek, który chciał mnie zatrudnić. Pojechałam do ambasady i dostałam wizę – tylko ja. Moje dzieci i mąż – nie – opowiada.

Opatrzność czuwa

– Na szczęście Pan Bóg od początku o wszystko się zatroszczył – mówi Natalia. – Znalazłam pokoik na Ruczaju w Krakowie, u starszej pani, która przekazywała mi wiedzę o Polsce, opowiadała np. o czasach wojny. Przez Facebooka poznałam kobietę z Kirgistanu, która do dziś jest moją przyjaciółką, bratnią duszą, siostrą. Później, dzięki Bożemu prowadzeniu, zaczęłam nawet śpiewać w chórze w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Gdybym 3 lata temu próbowała wyobrazić sobie swoją przyszłość, to nigdy bym nie wpadła na coś podobnego – wyznaje z uśmiechem. Kurs języka polskiego okazał się źródłem największej radości. – Pokochałam język polski. Mam wrażenie, że lekcje zawsze trwają za krótko! – dodaje. Po 8 miesiącach przyszła upragniona wiadomość – zgoda na przyjazd 12-letniej córki, Aliny.

Obecnie Natalia realizuje się jako projektantka w luksusowej firmie odzieżowej. Tę możliwość otrzymała tuż po zakończeniu kwarantanny narodowej. Jej córka uczy się w szkole podstawowej; jest otoczona życzliwymi nauczycielami i uczniami. – Teraz czekamy na przyjazd męża i syna. Tu chcemy budować nasz nowy dom – podsumowuje.

Postawić na rozwój

Artiom i Anastazja, 25-latkowie z Białorusi, rodzice kilkumiesięcznego Andrzejka, w Polsce, kraju swoich przodków, poszukują nowych możliwości rozwoju. – Przeprowadziliśmy się do Białegostoku na początku sierpnia. Postanowiliśmy zamieszkać tutaj, bo miasto jest niewielkie, dobre na początek. Chcemy tu podszkolić język polski, a później przenieść się do Warszawy – mówi młoda mama.

Małżonkowie ukończyli studia prawnicze i marzą o tym, aby móc pracować w swoim zawodzie. Emocjonalne wsparcie okazują Artiomowi i Anastazji ich rodzice chrzestni, którzy mieszkają pod Białymstokiem. – Myśleliśmy o tym, żeby przyjechać tu już w czasach narzeczeństwa. W końcu po ślubie, a także po rocznym kursie językowym złożyliśmy stosowne dokumenty – mówi Artiom.

Tęsknota za polskimi korzeniami była jedną z motywacji do przeprowadzki. Aklimatyzacja nie przebiegała jednak bez przeszkód, dlatego że małżonkowie zostali niemalże sami – bez przyjaciół, rodziców i rodzeństwa, a bariera językowa utrudniała im budowanie nowych relacji. – Mnie jest trudniej, bo będąc na urlopie macierzyńskim, jestem codziennie w domu z synem. Mąż adaptuje się szybciej, gdyż chodzi do pracy. W wolnym czasie oglądamy filmy w języku polskim, aby jak najszybciej móc swobodnie rozmawiać. Staramy się nawiązywać relacje z sąsiadami, jeździmy do naszych chrzestnych – mówi nieśmiało Anastazja.

W wolnym czasie rodzina poznaje Białystok. Spacery po starówce i przystanki w maleńkich kawiarniach sprawiają rodzinie mnóstwo radości. Artiom gra też w piłkę ręczną z miejscową drużyną. W Polsce czują się bezpiecznie i widzą lepszą przyszłość dla swoich dzieci.

– Cieszymy się, że mogliśmy tu zamieszkać. Mamy to, co dla nas najważniejsze – Kościół. Mamy też przed sobą nowe doświadczenia i wyzwania, czyli naukę języka oraz wychowanie syna w dwujęzyczności. Wierzymy, że wszystko się ułoży – mówi Anastazja.

Imiona bohaterów z Białorusi zostały zmienione

CZYTAJ DALEJ

Kard. W. Kasper: papież chce oczyścić finanse watykańskie

2020-09-30 20:56

[ TEMATY ]

Kard. Kasper

Johannes Joas / pl.wikipedia.org

Zaproszenie kard. George’a Pella do Watykanu jest gestem bliskości wobec niego ze strony papieża, który jednocześnie dąży wyraźnie i bez wytchnienia do oczyszczenia finansów watykańskich. I będzie szedł tą drogą tak długo, dopóki nie wykona tego zadania, którego się podjął z chwilą wybrania go na Stolicę św. Piotra. Opowiedział o tym w rozmowie z włoskim dziennikiem „Il Giornale” kard. Walter Kasper – jeden z najbliższych współpracowników Franciszka, emerytowany przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan.

Na pytanie o przyczyny wezwania kard. Pella z Australii w czasie „burzy” wywołanej sprawą kard. Angelo Becciu, niemiecki purpurat kurialny odpowiedział, że „papież z pewnością chce mu okazać swą bliskość i przyjaźń w obliczu tego, co go [Pella] spotkało”. Jednocześnie wyraził przypuszczenie, że hierarcha australijski nie wróci już do swej poprzedniej pracy w finansach watykańskich, bo jest takim samym emerytem „jak ja”.

Kard. George Pell (w latach 1996-2001 metropolita Melbourne, 2001-13 - metropolita Sydney) był w latach 2014-17 pierwszym prefektem nowo utworzonego Sekretariatu Spraw Gospodarczych Stolicy Apostolskich. Następnie został urlopowany a w 2019 oficjalnie zwolniony, gdyż musiał wrócić do Australii w związku z zarzutami o seksualne wykorzystywanie małoletnich. Po spędzeniu kilku miesięcy w więzieniu został 7 kwietnia br. oczyszczony z wszystkich zarzutów i odzyskał wolność. Obecnie papież ponownie zaprosił go do Watykanu.

Kardynał Kasper zapewnił, że Ojciec Święty chce oczyścić Watykan, przede wszystkim w dziedzinie finansowej, przyznając zarazem, że nie śledził z bliska ostatnich działań kard. Becciu. „Można jednak powiedzieć, że Franciszek już dawno temu wszedł na tę drogę” – podkreślił rozmówca dziennika. Wyjaśnił, że uporządkowanie finansów watykańskich jest zadaniem, które zaakceptowali kardynałowie, zanim jeszcze ówczesny metropolita Buenos Aires został papieżem. On sam mówił o tym podczas spotkań przed konklawe, gdy głośna była afera „Vatileaks” [ujawnienie niektórych tajnych dokumentów Benedykta XVI]. Już wówczas Franciszek postanowił oczyścić i odnowić Kurię Rzymską. „Oczywiście wszyscy o tym wiemy, także sam papież, że jest to proces bardzo twardy i trudny” – dodał kard. Kasper.

Zaprzeczył stanowczo, jakoby Franciszek w tych działaniach był osamotniony. Podkreślił, że niełatwo jest odnawiać i reformować taką instytucję jak Kuria Rzymska, która ma długą historię i jest organizmem bardzo złożonym, ale papież robi to, co może. Według kardynała nie jest to sprawa tylko organizacyjna, gdyż chodzi także o przemiany w ludziach, o dogłębną zmianę sposobu ich myślenia, pewnych nawyków a tego nie da się zrobić z dnia na dzień.

Były przewodniczący Papieskiej Rady wskazał ponadto, że oczywiście w otoczeniu papieża są osoby, które nie chcą reform, choć przyznał, że nie wie, jak wiele ich jest. Ale „papież jest zdecydowany iść naprzód, gdyż jest oczywiste, że odnowa jest konieczna i nie można zostawiać tego wszystkiego w dotychczasowym stanie”. Tę drogę reform rozpoczął już Benedykt XVI a Franciszek idzie nią dalej – dodał niemiecki kardynał kurialny-senior.

W nawiązaniu do wyznaczonej na 4 października zbiórki świętopietrza [przełożonej, ze względu na pandemię, z końca czerwca] w kontekście ostatnich skandali finansowych, przyznał, że „rzeczywiście są to straszne wydarzenia, wywołują skandal wśród wiernych, także papież jest zgorszony”. Wszystko to jednak nie powinno zatrzymywać Kościoła: jest to proces trudny, ale niezbędne są zmiany na lepsze „i wiemy, że nie da się tego zrobić w jednej chwili, natychmiast” – oświadczył kard. Kasper.

Kard. Angelo Becciu został oskarżony przez prokuraturę watykańską, na razie jeszcze nieformalnie, między innymi właśnie o sprzeniewierzenie na rzecz spółdzielni swego brata pieniędzy ze świętopietrza, przeznaczonych dla Caritas włoskiej diecezji Ozieri na Sardynii.

Pytany o to, czy sposobem zmiany sytuacji nie byłaby centralizacja zasobów finansowych, o co papież prosił już dwa lata temu i nad czym obecnie pracuje, rozmówca gazety wyraził przekonanie, że pewien centralizm i kontrola są konieczne. W takiej instytucji jak Stolica Apostolska ma to podstawowe znaczenie – dodał. Jego zdaniem ważne jest, aby zawsze było więcej kontroli nad finansami. Zwrócił uwagę, że w jego ojczyźnie – w Niemczech dzieje się tak od dawna i dodał: „W Watykanie na szczęście sprawy zmierzają także w tym kierunku”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję