Reklama

Niedziela w Warszawie

Metoda piętro wyżej

Z ks. Damianem Wyżkiewiczem CM, katechetą wyróżnionym w konkursie Nauczyciel Roku 2019, rozmawia Andrzej Tarwid

Niedziela warszawska 43/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum xDW

ANDRZEJ TARWID: – Otrzymał Ksiądz jedno z dwóch wyróżnień przyznawanych w konkursie „Nauczyciel Roku 2019”. Jest to pierwsza w historii taka nagroda dla kapłana i osoby uczącej religii w szkole. Był Ksiądz zaskoczony?

KS. DAMIAN WYŻKIEWICZ CM: – Przyznam, że kiedy zgłosiłem swoją kandydaturę, to nie myślałem, że cokolwiek z tego wyniknie. Kiedy więc dowiedziałem się o wyróżnieniu, to bardzo się ucieszyłem.

– Jury konkursu podejmuje decyzję m.in. w oparciu o opinie uczniów, nauczycieli i rodziców o danym kandydacie. Czy była jakaś ocena, która Księdza zaskoczyła?

– W tych opiniach było dużo pozytywnych ocen mojej pracy. Jednak najbardziej ucieszyło mnie to, że oczekiwania uczniów pokrywają się z tym, co nazywam moją linią nauczania.

– Na czym polega owa „linia nauczania”?

– Przede wszystkim robię to, co jest w seminarium czy też na studiach...

– ...w szkole średniej to, co na studiach?

– (śmiech) Rzeczywiście kieruję się zasadą „piętro wyżej”. I tak kiedyś do uczniów podstawówki mówiłem jak do gimnazjalistów, a teraz do licealistów mówię jak do studentów. Robię to, ponieważ taka forma traktowania młodzieży sprawdza się na rekolekcjach. Sprawdza się także w szkole, gdyż uczniowie zauważają, że traktuję ich poważnie. Ponadto wiedzą, że od takiego nauczyciela mogą dowiedzieć się czegoś więcej.
Kiedy jednak mówię o „linii nauczania”, to mam na myśli nie formę przekazu, lecz przede wszystkim tematykę. A dokładnie kolejność wprowadzania poszczególnych tematów. I tak najpierw robię tematy psychologiczne, filozoficzne i etyczne. Potem kościelne i ze sztuki, następnie zaś tematy teologiczne i Biblię. A na końcu – w klasach maturalnych – najwięcej czasu poświęcam tematyce małżeńskiej.

– Czy taka metoda jest zgodna z programem?

– Oczywiście! Ale gdybym realizował jedynie program i nie szukał dodatkowych tematów, to skończyłbym go w okolicach marca. Zostawałyby więc jeszcze trzy miesiące nauki. A ja nie cierpię marnować czasu, dlatego zawsze przychodzę z konkretnym tematem. Uczniowie często są nim zaskoczeni, bo w liceum czy technikum omawiamy zagadnienia np. z psychologii pastoralnej czy filozofii religii.

– A co robią inni katecheci, kiedy zrealizują program?

– Tego dokładnie nie wiem. Natomiast z informacji, jakie dostaję np. od uczniów, którzy są ministrantami w parafii Świętego Krzyża, mogę powiedzieć, że oni najbardziej nie lubią, kiedy na lekcjach religii tylko oglądają filmy. A także kiedy katecheta pyta się ich, co chcą robić. Jest tak dlatego, bo młodzież również nie lubi marnować czasu.

– Dzień przed przyznaniem Księdzu nagrody w mediach pojawiła się informacja, że na lekcje religii w stolicy chodzi mniej niż połowa uczniów. Jakie są tego przyczyny?

– Jest to bardzo złożony problem. Niewątpliwie wpływ na to ma fakt, że uczniowie są przemęczeni. Zwłaszcza teraz, kiedy tzw. podwójny rocznik wypełnił po brzegi szkoły średnie i niejednokrotnie muszą uczyć się na dwie zmiany. Rodzice widzą wynikające stąd zmęczenie i pozwalają, aby ich dzieci traktowały lekcje religii bądź etyki jak zajęcia dodatkowe.

– Rodzice obecnych uczniów to w znacznej mierze tzw. pokolenie JPII. Jak więc to możliwe, że między nimi a ich dziećmi nie ma ciągłości?

– Na pewno wierni, dla których pontyfikat Jana Pawła II był ważny, nadal czują mocny związek ze Świętym. Ale jest też mnóstwo osób, dla których Jan Paweł II jest już obcą osobą.

– Jak to możliwe?

– Życie codzienne spowodowało, że rodzice są bardziej pragmatyczni. Widząc obciążenie uczniów różnymi zajęciami, także dodatkowymi, pozwalają dzieciom na rezygnację z lekcji religii. Rezygnacja młodych bierze się zaś stąd, że oni mają wyobrażenie idealnego katechety, a natrafiają na osoby, które nie dorastają do ich wizji.

– Czyli problemem jest też poziom katechetów i ich zaangażowanie?

– W wielu przypadkach może być to nawet podstawowy problem.

– Do Księdza na religię przychodzi ok. 60% uczniów. Co Ksiądz robi, że w Zespole Szkół nr 22 im. Emiliana Konopczyńskiego religię wybiera więcej uczniów niż w innych szkołach?

– Po pierwsze, nieustannie dokształcam się, moje zajęcia są interdyscyplinarne. Po drugie, w szkole współpracuję z psychologiem i pedagogiem. Po trzecie i najważniejsze jestem z uczniami zawsze, kiedy jest taka potrzeba. Wszystkie te aktywności podejmuję, gdyż po prostu lubię uczyć, to jest moja pasja. Dla katechety jest to powołanie, a dla księdza katechety to jest powołanie w powołaniu, ponieważ jakby pierwsza katecheza jest na ambonie w kościele, a w szkole jest druga katecheza.

– Powiedział Ksiądz, że jest z „uczniami, kiedy jest taka potrzeba”. Co Ksiądz miał na myśli?

– W naszej szkole jest instytucja drugiego wychowawcy, którą także pełnię. Jak pierwszego wychowawcy nie ma, to jeżdżę z uczniami na wycieczki czy spływy kajakowe. Wychodzę z nimi na kręgle, do muzeum, itd. Z każdą klasą mam 2-3 wyjścia w roku. Mam więc z młodzieżą o wiele szerszy i żywszy kontakt niż wtedy, gdybym ograniczał się tylko do bycia katechetą.

– Jeśli tendencja spadkowa na lekcjach religii utrzyma się, to będzie coraz więcej głosów za tym, aby religia wróciła do parafii. Już dzisiaj domagają się tego środowiska lewicowe. Ale za powrotem religii do parafii opowiadają się także niektóre środowiska katolickie...

– ...nie chcę wchodzić w żaden dyskurs polityczny. Wydaje mi się jednak, że obie strony sporu mają nikłe pojęcie o młodzieży, o ich potrzebach czy problemach edukacji. Zamiast tego odnoszą się do swoich własnych wizji świata.

– To znaczy?

– Argumentów przeciw powrotowi nauczania religii przy kościele jest wiele, ale skupię się tylko na trzech. Po pierwsze, trzeba wiedzieć, że religia w szkole jest często jedyną szansą spotkania się z księdzem czy katechetą dla osób, które żyją obok Kościoła. Po drugie, przy wielu kościołach nie ma już salek katechetycznych, bo przeznaczono je na inne cele. Po trzecie wreszcie, nie ma co się łudzić, że jeśli katecheza wróci do przykościelnych salek – tam, gdzie będzie to możliwe – to wówczas młodzi wrócą do Kościoła. To jest mit.

– Na jakiej podstawie Ksiądz tak sądzi?

– Moja mama pochodzi z terenów o jednym z najwyższych wskaźników religijności w kraju. Opowiadała, że kiedy chodziła w latach 80. XX wieku na religię do sali przy kościele, to razem z nią robiło tak 6-10 osób z klasy 30-osobowej. Dlatego postuluję, aby skupić się na teraźniejszości, bo młodzież potrzebuje pierwszej ewangelizacji w szkole! Mówiąc o dzisiejszych czasach, należy również zauważyć, że współcześni młodzi ludzie choć mogą robić wrażenie nieokrzesanych, to oni bardzo mocno specjalizują się w interesujących ich dziedzinach. Trzeba to rozpoznać, a już na pewno trzeba wiedzieć, że suche fakty czy pojęcia, to oni znajdują w Wikipedii i nie chcą tego samego na lekcji. Właśnie w tych kwestiach widzę część przyczyn, z powodu których młodzi nie chodzą na religię, a nie w tym, gdzie te lekcje są prowadzone.

– Co więc muszą robić współcześni nauczyciele katecheci, aby swoją pracę wykonywać dobrze?

– Uważam, że jeżeli chcemy, aby religia była w szkole, to katecheta musi spełniać wszystkie wymogi pedagogiczne, musi się również dokształcać oraz być przyjacielem nauczycieli i uczniów. A jeśli jest kapłanem, to musi także być ich duszpasterzem. Wtedy zlewa się z tym środowiskiem.

– Trudne wyzwanie w czasach, kiedy coraz częściej katecheci spotykają się z przypadkami szyderstwa czy wręcz atakami. Czy Ksiądz miał podobne doświadczenia?

– Nigdy. Środowisko nauczycielskie i uczniowie zawsze odnosili się do mnie z szacunkiem.

– A co z prowokacjami w stylu „nauka nie udowadnia istnienia Boga”, bo podobno w tym młodzież celuje?

– (śmiech) Bardzo je lubię. Dla mnie takie prowokacje są okazją do głębszego zainteresowania młodzieży sprawami wiary.

– Na przykład?

– Jak ktoś pyta mnie np. o biblijny opis powstania świata, to ja pytam się, czy zna teorię wielkiego wybuchu, która jest powszechnie uznawana. Większość uczniów coś o tej teorii słyszała, ale z reguły nie wiedzą, że jej autorem nie jest żaden ateista tylko belgijski jezuita. Kiedy się o tym dowiadują, są zaskoczeni. Ale od razu uważniej słuchają, kiedy wyjaśniam im, że literacka forma Pisma Świętego służy ukazaniu prawd teologicznych. Potem mówię im o papieskim dokumencie „Interpretacja Pisma Świętego w Kościele”. Kiedy już wiedzą, że są różne metody odczytania Biblii, to zaczynamy jej treść interpretować w duchu Kościoła, co nota bene pozwala obalić wiele stereotypów.

– Jakie inne tematy najbardziej interesują uczniów szkół średnich na lekcjach religii?

– Na pewno bardzo lubią tematy z Księgi Rodzaju. Ponadto cenią tematy dotyczące interpretacji Pisma Świętego, bo to łączy się z językiem polskim, gdzie też mają lekcje o Biblii. Z kolei w klasach maturalnych frapującym dla nich zagadnieniem są przeszkody małżeńskie. Młodych interesuje to, że istnieją różne przeszkody np. przeszkoda psychiczna i dlatego stwierdza się nieważność małżeństwa.

– Za nami Dzień Nauczyciela. Pewnie otrzymał Ksiądz wiele życzeń oraz gratulacji za otrzymane w konkursie wyróżnienie. A co życzył Ksiądz innym nauczycielom i katechetom?

– Życzyłem im sił, ponieważ bycie nauczycielem, to jest trudna praca. I do dobrego wykonywania tego zawodu potrzeba dużo sił fizycznych i duchowych. Poza tym koleżankom i kolegom z pracy życzyłem zachowania ciągłej świeżości spojrzenia i zadziwienia światem oraz młodymi ludźmi. Katechetom natomiast życzyłem, aby odkrywali swoją misję w Kościele. Dlatego, że rola katechety w szkole jest bardzo cenna.

2019-10-22 13:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Okno do nieba

2020-05-20 11:39

Niedziela warszawska 21/2020, str. III

[ TEMATY ]

wywiad

prace konserwatorskie

Łukasz Krzysztofka

Ks. dr Mirosław Nowak kanonik, rezydent w parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście, archidiecezjalny konserwator zabytków i dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej

O pięknie, które zbawia, o sztuce, która jest modlitwą, i o tym, co stało się w Europie po epidemii dżumy, z ks. dr. Mirosławem Nowakiem rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Od 19 maja jest ponownie otwarte dla zwiedzających Muzeum Archidiecezjalne, w którym podziwiać możemy m.in. wystawę ikon Psalmy. Czy poprzez sztukę łatwiej człowiekowi nawiązać kontakt z Bogiem?

Ks. dr Mirosław Nowak: Benedykt XVI wskazywał, że dla człowieka współczesnego najbardziej wiarygodnymi świadkami są męczennicy i właśnie sztuka, czyli piękno stworzone z inspiracji wiary. Jest ono odbiciem piękna samego Boga.

CZYTAJ DALEJ

Biblijne Mamy

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

matka

Dzień Matki

Samuel ofiarowany przez Annę w świątyni – Frank Topham

Dzień Matki skłania do głębszej refleksji nad tajemnicą macierzyństwa objawioną w Piśmie Świętym.

Objawienie biblijne ściśle łączy pojęcie macierzyństwa z poczęciem i zrodzeniem potomstwa. Przekazanie życia zapewnia kobiecie szacunek i uznanie, choć nie gwarantuje odpowiedniej pozycji w hierarchii społecznej. Na wyjątkową rolę kobiety jako dającej życie wskazuje już pierwsza w Biblii wzmianka o narodzinach: imię Ewa tłumaczy się jako „matka wszystkich żyjących” (Rdz 3, 20). W zrodzeniu nowego życia kobieta współdziała ściśle z samym Bogiem: „otrzymałam mężczyznę od Pana” (Rdz 4, 1). W planie Bożym posiadanie dzieci jest marzeniem i szczęściem kobiety, a zarazem zapewnia jej miłość męża.

Anna – matka Samuela

Brak potomstwa natomiast rodzi w kobiecie smutek i prowadzi do konfliktów w małżeństwie. Widać to na przykładzie Anny, matki proroka Samuela. Historia sięga zamierzchłych czasów, jeszcze przed powstaniem monarchii w Izraelu. Anna była ukochaną żoną Elkany z miejscowości Rama w pobliżu Betlejem. W tamtym czasie małżeństwa były często poligamiczne, co stwarzało dodatkowe trudności w relacjach rodzinnych. Ponieważ Anna była niepłodna, jej mąż poślubił drugą żonę, która obdarzyła go licznym potomstwem. Było to dla Anny źródłem licznych upokorzeń ze strony rywalki (por. 1 Sm 1, 1-8). Podczas pielgrzymki do sanktuarium w Szilo Anna gorąco modliła się o syna i z góry oddała go na służbę Bogu. Umocniona przez kapłana słowem Bożym wróciła z mężem do domu.

Wkrótce modlitwa została wysłuchana. „Anna poczęła i po upływie dni urodziła syna i nazwała go imieniem Samuel, ponieważ [powiedziała]: Uprosiłam go u Pana” (1, 20). Po wykarmieniu dziecka Anna ofiarowała je w świątyni na służbę Bogu. Narodziny syna były niewątpliwie cudowną interwencją Boga w życie Anny, które doznało teraz radykalnej odmiany. Łaska ta skłoniła Annę do wyśpiewania pieśni uwielbienia Boga (por. 1 Sm 2). Ta właśnie pieśń uważana jest powszechnie za literacki wzorzec hymnu Maryi, nazwanego Magnificat – od pierwszych słów: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1, 46-55). Anna w swoim hymnie wyznaje, że macierzyństwo jest zawsze łaską: „To Pan daje śmierć i życie” (1 Sm 2, 6).

Obdarzone łaską

Już dawno zauważono, że św. Łukasz w swojej wersji Ewangelii w opisie dzieciństwa Jezusa korzysta obficie z biblijnej historii narodzin Samuela. Liczne podobieństwa wskazują na literacką i treściową zależność, zamierzoną przez św. Łukasza. I tak Elkana i Anna, po uproszeniu narodzin Samuela, udali się do świątyni w Szilo, aby oddać swe dziecko na służbę Panu. Podobnie udają się Józef i Maryja do Jerozolimy, aby tam ofiarować Dziecię Jezus, poczęte z Ducha Świętego. Kapłan Heli pobłogosławił rodziców Samuela, gdy przyszli do świątyni z doroczną ofiarą (por. 1 Sm 2, 20); tak samo Symeon pobłogosławi Rodziców Jezusa (por. Łk 2, 34). W Szilo były kobiety posługujące u wejścia do Namiotu Spotkania (por. 1 Sm 2, 22); podobnie prorokini Anna (zbieżność imion!) „nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach” (Łk 2, 37).

Oczywiście, obok tych zbieżności św. Łukasz odnotowuje istotną różnicę: podczas gdy Elkana i Anna wrócili do domu sami, pozostawiwszy swe dziecko w świątyni (por. 1 Sm 2, 11), Józef i Maryja wracają wraz z Jezusem, który objawia się stopniowo jako żywa świątynia. Teologia świątyni u Łukasza wykazuje więc znamienny postęp – kładzie on nacisk na tajemnicę Chrystusa. Łukasz jest jednak także ewangelistą Maryi. W jego zestawieniu postaci Anny z Maryją można więc widzieć zaczątek mariologii i nauki o Kościele. Zakończeniem dialogu między Anną a kapłanem Helim były słowa: „Oby służebnica twoja znalazła łaskę w twoich oczach” (por. 1 Sm 1, 18). Ten prosty zwrot ma dla Łukasza wielkie znaczenie, gdyż dobrze ilustruje prawdę o szczególnej łasce, którą jest obdarzona Matka Pana. To nie tylko nawiązanie do imienia Anna (hebrajskie Channa znaczy: „obdarzona łaską”). To przede wszystkim zapowiedź niezwykłego tytułu, którym anioł przywita Maryję (por. Łk 1, 28).

Radość mesjańska, przenikająca kantyk Anny, znalazła żywy oddźwięk w hymnie Maryi. Jest to pieśń ubogiej niepłodnej i wzgardzonej służebnicy, która z łaski Pana stała się matką proroka. Z tego względu kantyk Anny dobrze nadawał się do wyrażenia uczuć Maryi, pokornej Służebnicy Pańskiej, która stała się Matką Mesjasza. Przez zestawienie wielkich dzieł Bożych obie te modlitwy pokazują sposób działania Boga, tak bardzo odmienny od ludzkiego. Bóg wywyższa i poniża, dokonuje cudów łaski i niweczy plany pyszałków.

Dziewica Matka

Ostatni werset kantyku Anny zapowiada przyjście Mesjasza-Króla: „Pan osądza krańce ziemi, On daje potęgę królowi, wywyższa moc swego pomazańca” (1 Sm 2, 10). Pomazaniec (greckie Christos) jest tu tytułem królewskim, gdyż nawiązuje do namaszczenia władcy z rodu Dawida. Jest również tytułem kapłana z rodu Aarona (por. Kpł 4, 3). W sensie duchowym „pomazańcami” byli też prorocy. Psalmista łączy w jednym szeregu postacie największych pomazańców Bożych sprzed epoki monarchii: „Wśród Jego kapłanów są Mojżesz i Aaron, i Samuel wśród tych, którzy wzywali Jego imienia” (Ps 99, 6). Kantyk Anny cieszy się więc w Kościele zrozumiałym poważaniem jako proroctwo o Mesjaszu.

Zestawienie macierzyństwa Anny i Maryi pokazuje jednocześnie, jak Nowy Testament przewyższa wszystkie instytucje dawnego Prawa. Wspomniana na początku „protoewangelia” (por. Rdz 3, 15) zapowiadała, że Niewiasta, której Potomstwo zetrze głowę węża, będzie Matką. Dalsze opisy biblijne, ukazujące ostateczny tryumf Boga nad niepłodnością i śmiercią, zapowiadają coraz wyraźniej przyjście Dziewicy-Matki. Widać to zwłaszcza u Izajasza (por. 7, 14) w proroctwie o Emmanuelu, a także u Micheasza (por. 5, 2) o Tej, „która ma porodzić”. Ewangeliści widzieli w tych tekstach proroctwo, które wypełniło się w Jezusie Chrystusie (por. Mt 1, 23; por. Łk 1, 35-36). On sam, mówiąc o opuszczeniu ojca i matki, nie umniejszał jednak roli macierzyństwa i ojcostwa. Rodzicielstwo w nauczaniu Chrystusa staje się wartością względną: „Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i przestrzegają go” (Łk 11, 28). Jego Matka umiała słuchać słowa Bożego i dlatego jest wzorem wszelkiego macierzyństwa.

Uroczysty tytuł „Niewiasty”, który Jezus nadał swej Matce (por. J 2, 4 i 19, 26), przenosi na wyższy poziom dotychczasowe relacje synowskie. Maryja staje się teraz symbolem ludu Bożego w jego macierzyńskiej roli wobec wszystkich wierzących. Zgodnie z nauką Jezusa także św. Paweł przyrównuje się do matki rodzącej w bólach (por. Ga 4, 19) i troskliwie opiekującej się dziećmi (por. 1 Tes 2, 7). Jednocześnie uczy, że w porównaniu z dziewictwem poświęconym Panu macierzyństwo w chrześcijaństwie ma wartość jedynie względną (por. 1 Kor 7). Tak wielkie przewartościowanie dawnych ideałów zawdzięcza Kościół przykładowi dziewiczej Matki Jezusa.

CZYTAJ DALEJ

Powstał utwór dla mam od kieleckich artystów

2020-05-26 19:31

[ TEMATY ]

Dzień Matki

diecezja kielecka

TD

Anna Zielińska-Brudek

Z okazji Dnia Matki kieleccy artyści przygotowali prezent dla wszystkich mam. Wiersz kieleckiej poetki - Anny Zielińskiej-Brudek, zatytułowany „Nie gaś światła, matko” zinterpretował doświadczony aktor i pedagog teatru, Lech Sulimierski.

Poetka słowo „matka” uważa za najpiękniejsze, począwszy od Matki Boga, przez matkę –rodzicielkę, po matkę –ziemię.

- Każda z nich wprowadza nas w świat, świat, który ciągle zadziwia, otwiera nasze serca i pomaga poznać to co nieznane – mówi „Niedzieli” poetka.

Matka to także opoka w chwilach zagrożenia, a takich doświadczamy obecnie.

- Dziś, kiedy zmagamy się z niepokojem, potrzeba nam pokory. Szukamy ucieczki, bo pojawił się „jeden kamyk za dużo, obcy w ciemności uśpiony”. W takich chwilach objawia się nam jedyny najpiękniejszy obraz matki, który nam pomaga przetrwać bez względu na to, czy jest z nami czy już jej brak – uważa Anna Zielińska – Brudek.

Muzykę do wiersza skomponował Marcin Janaszek, kierownik Działu Animacji i Edukacji Kulturalnej Wojewódzkiego Domu Kultury. Powstał specjalny klip.

Utwór jest dzisiaj emitowany przez regionalne rozgłośnie i media.

Anna Zielińska-Brudek wydała kilka tomików poezji, m.in.: „Gorzkie owoce”, „Tymczasowi”, „W oknie zaufania”, „Ugina się dzień”. Jest współredaktorką książek: „Duszpasterstwo policyjne” oraz „Policjanci wczoraj i dziś”. Jej tekst „W jesienne wykopki zdarzył się cud” ukazał się w książce „Dzień pierwszy. Wspomnienia”, w której 300 osób z kraju i ze świata odtworzyło własne przeżycia o wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża. Pracowała m.in. jako dziennikarka i jako oficer policji w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję